24.05.06, 15:37
Według mojej matki dziś jak zwykle zachowałam się niewłaściwie, rozczarowaam
ją i dałam pretekst do obsmarowywania mi tyłka.Do rzeczy...

Dziś moje dziecko ma urodziny,a ja imieniny.Impreza rodzinna była w
niedzielę,głównie jest to świętowanie urodzin małego,ale ja również przyjmuję
życzenia od pamiętających o moich imieninach,nie mam w zwyczaju dopominać się
głośno i znacząco o życzenia i prezenty od zapominalskich,nie obrażam się
również o to.
Zabolało mnie bardziej to ,że moja znacznie młodsza siostra (notabene
ulubienica mojej matki)która 6 miesięcy temu również została matką jak zwykle
zignorowała urodziny mojego dziecka,mimo tego ,że sama zapowiadała ,że
przyjedzie.Nie uznała również za zasadne poinformować mnie dlaczego nie
przyjechali,mimo tego,że oczekując ich we wspomnianą niedzielę,wysłąłam jej
smsa z pytaniem czy już jadą do nas.W konsekwencji poinformowałam matkę,żeby
przekazała jej ,że ja też zacznę rewanżować jej się tym samym i czuję się
usprawiedliwiona z nieobecności na urodzinach jej dziecka.

Dziś rano dostałam od matki smsa z informacją że przyjadę z siostrą pod
wieczór do nas.Zero pytań czy nie mamy innych planów, czy nam pasuje...jak
zwykle zresztą ,uznała ,że bezwględnie powinniśmy być zachwyceni i dostosować
się do nich.
Wysłałam matce smsa,że przykro mi,ale mamy na dzisiejszy dzień już inne plany,
mąż zabiera mnie i syna na kolację urodzinowo-imieninową.Napisałąm ,że mogą
przyjechać jutro,ale proszę ,żeby poinformowali mnie o tym jeśli chcą
skorzystać.Ona odpisała ,że skoro nie mogą przyjechać to życzy mi wszystkiego
najlepszego z okazji imienin(zaznaczam ,że dla mojej zasadniczej matki nie
istnieje forma składania życzeń za pośrednictwem smsów,jest bardzo temu
przeciwna,także była to znacząca aluzja pod moim adresem).
Wiem ,że matka nie akceptuje odmowy z mojej strony i taka odpowiedź absolutnie
jej nie satysfakcjonuje i traktuje to jako kolosalny afront z mojej strony.
IMO skoro impreza była w niedzielę to nie ma powodu ,aby przyjmowała gości
przez kilka dni, tym bardziej skoro mamy inne plany.Mam chyba prawo spędzić
ten wieczór ze swoją najbliższą rodziną(tym bardziej ,że mąż jest teraz na
szkoleniu i będziemy razem dopiero pod wieczór)??? A może jestem dziwaczką i
egoistką jak zwykłą sądzić o mnie matka???
Zaznaczam ,że takie zachowanie jak dzisiaj jest swoistym novum, zaczynam się
przeciwstawiać i walczyć o swoje, uczę się zdrowego egizmu, bo dość mam
podkładania się "kochanej " rodzince i nieliczenia się ze mną,moim czasem i
moimi planami etc.Dotychczas zrobiłbym to czego oczekuje matka, czyli zmieniła
plany i dostosowała się do niej.
Oceńcie to obiektywnie proszę.

Więcej na temat moich nieciekawych stosunków z matką w wątku poniżej:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=39030492&a=39030492
Obserwuj wątek
    • nisar Re: hmm... 24.05.06, 15:50
      Podejrzewam, że tekstami o niewłaściwym zachowaniu mama wpędzała Cię w poczucie
      winy i zmuszała do uległości ostatnie X lat.
      Podejrzewam też, że w chwili obecnej jest dla niej szokiem, że nie zawsze
      ulegasz.
      No i trudno. Czas się nauczyć, że nie każdym da się manipulować do śmierci.
      Na pocieszenie jakże prawdziwy banał: ludzie będą Cię szanowali na tyle, na ile
      Ty będziesz szanowała samą siebie. Więc...
    • pysia-aga Re: hmm... 24.05.06, 15:56
      Marianno, napiszę krótko - brawo. Taka reakcja to duży postęp z Twojej strony,
      nie daj się wpędzić w poczucie winy czy tego typu bzdety...
    • bri Re: hmm... 24.05.06, 16:03
      Masz prawo i nie przejmuj się humorami mamusi.
    • aleksandrynka brawo! 24.05.06, 18:23
      Szczerze gratuluję, to musi być trudne, po tylu latach zależności psychicznej
      zacząć się przeciwstawiać i żyć normalnie a nie pod dyktando humorów i wymagań
      toksycznej mamy. Postępiłaś najlepiej, jak tylko mogłać, choć konsekwencje mogą
      być bolesne. Ale to nie Twoja wina. Jasne jest z resztą, że mama nie zakceptuje
      Twojego sposobu myślenia i "nowego" działania, będzie się złościć, obrażać i
      wpędzać Cię w poczucie winy. No i dobrze, nie jesteś odpowiedzialna za to, że
      mama nie jest w stanie pojąć podstawowych zasad, w tym zasad dobrego
      wychowania smile Jak chce - niech się boczy i złości, nie dawaj sobie więcej wleźć
      na głowę, zbyt długo to znosiłaś. Najważniejsza dla siebie samej jesteś Ty, a
      nie mama zraniona przez urojone i nieuzasadnione wymagania wobec Ciebie. Mama
      Ciebie nie szanuje - musisz szanować sama siebie i pokazać jej, że nie ma
      innego sposobu na dobry kontakt. Stawiaj swoje warunki, jasne granice i nie
      dawaj ich przekroczyć.
      Powodzenia!
      I wszystkiego najlepszego! smile

      p.s.
      Po urodzeniu małego mój tata wpadał w weekend, ale zwykle nie uprzedzał o
      której. Raz mu powiedziałam, że proszę żeby wcześniej zadzwonił. Obraził się,
      chociaż jak zwykle bezpośrednio mi o tym nie powiedział - taki ma styl. Dopiero
      mama mu pewne rzeczy przetłumaczyła - a może mają innych gości? A może chcą
      drzemkę małego wykorzystać na szybki numerek? Uff, dotarło, teraz dzwoni smile
      Przykład niedokładnie pasujący, ale coś na rzeczy smile
      • egoya Re: brawo! 24.05.06, 20:11
        gratuluję! Ja co prawda mam trochę inną sytuację, ale tak czy siak, też mnie to boli. Otóż szwagierka ze szwagrem unikają imperz takich rodzinnych u mnie, na moje imieniny i mojego męża mogą nie przychodzić, pal licho (mniej gotowania i szykowania), ale on jest chrzestnym u mojego starszego syna, i jak wpadają to na pół godz, na obiad i wio....Ostatnio były chrzciny drugiego maluszka, nie byli chrzestnymi, więc też zjedli obiadek i pojechali niby do domu, mieli wrócić po teściów. A pod wieczór dodzwaniali sie co chile kiedy koniec imprezy bo oni gdzies chcą jechać. Po prostu tak się wkurzyłam, powiedziałam dość! Nie skłądam im życzeń, udaję że nie pamiętam, i kiedyś też będą mieli dzieci, to się zrewanżuje. Nic nie poradze że jestem mściwa, ale niech zobaczy jak to smakuje. W tym wszystkim po prostu szkoda mi synka, który ubolewa nad tym, ze jego wujek nie ma dla niego czasu, bo jacyś koledzy sa ważniejści.
        A ja też wolę zorganizowac imprezę jakiegoś dnia (a że mój mąz ma tylko jeden weekend wolny w miesiącu zawsze podstosowuję się do niego), a nie przyjmowac gości przez cały tydzień. No a tym bardziej, że mąz zabierał was na kolację. jeszcze raz gratuluję odwagi.
    • a_melia Re: hmm... 24.05.06, 22:19
      Nie znam Twojej historii, ale mam jedno pytanie - dlaczego matce mówisz, że nie
      przyjedziesz na urodziny dziecka do siostry? Nie możesz tego powiedzieć
      siostrze bezpośrednio albo po prostu nie pojechać? Po co włączasz w to matkę i
      stajesz na linii frontu z nią?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka