Dodaj do ulubionych

Pożalę się na złośliwość losu

25.05.06, 15:51
W ramach odstresowania tego forum, bo chyba się przyda...
Przeprowadziłam się.
Nie schudłam od tego, niestety, więc żarcie do 18. I potem zęby w ścianę.
Naprzeciwko moich okien jest natomiast piekarnia szwajcarska. I te drańskie
dziady wieczorkiem zaczynają wypiekać na dzień następny. Okna otwarte bo
przecież ciepło. A ja od 20-tej się skręcam, pachnie tak upojnie, że paść
można.
Wymarzone mieszkanko i taki feler, no!
Pożałujcie mnie... buuuuuu
Obserwuj wątek
    • lila1974 Re: Pożalę się na złośliwość losu 25.05.06, 15:55
      Łączę sie w bólu - znam zarówno zapach, jak i katusze z nim związane - drzwi
      obok jest cukiernia smile
    • cocollino1 Re: Pożalę się na złośliwość losu 25.05.06, 15:58
      hehehhee
      Dzieki za rade, bede pamietac gdzie NIE wybierac mieszkaniasmile))
    • lakie Re: Pożalę się na złośliwość losu 25.05.06, 16:25
      o podły losie czemu mnie tak doświadczasz?? hehe big_grin Nie no podoba mi się ten wątek, jedyny normalny jaki dziś przeczytałam. Pozdrówka

      Kasia
      • lila1974 lake 25.05.06, 16:26
        No wiesz?
        To gdzie Ty łazisz i co czytasz?
        Przecież emama mądrością stoi!
        tongue_out
      • dzoaann Re: Pożalę się na złośliwość losu 25.05.06, 17:14
        Ale mi Cię żal,to musi być straszne,być non stop wystawianą na pokuszeniesmile))
    • moofka Re: Pożalę się na złośliwość losu 25.05.06, 17:32
      proponowałabym - jak zapachy zyc nie dają i brzuch wykręcają - przyrzadzic
      odrobinke serka smazonego (zgliwialy w niektorych regionach)
      nic tak !@#$%^&* nie smierdzi, na caly blok nieise, bułeczkowe zapachy przegoni
      precz i apetyt na dobre do samego rana takoż smile
      • nisar Moofka jesteś kapitalna. 25.05.06, 19:54
        Masz rację.
        Ewentualnie mogłabym podchodować jakieś jajka "na śmierdząco" i w momentach
        kryzysu rozbijać. To też skutecznie zwalcza apetyt.
        big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
        • moofka w temacie serka 25.05.06, 20:06
          znalazłam cudny cytat kuronia macieja

          (...)W czasach mojej młodości w domu stało zawsze mleko na zsiadłe i biały ser
          na zgliwek. Jak zsiadłego mleka było za dużo, robiło się ser, a jak sera było
          za dużo – robiło się zgliwek. Topienie zgliwiałego sera w moim rodzinnym domu
          to cała historia. Czynność tę można było wykonywać tylko rano, przy zamkniętych
          na cztery spusty drzwiach wejściowych, choć na co dzień były stale otwarte.
          Trzeba było uprzedzić babcię, która zamykała się w sypialni, z wyrazem
          dyskretnej niechęci na twarzy. Tym, którzy nigdy nie topili zgliwka, wyjaśniam,
          że w trakcie tej czynności rozchodzi się zapach, jak to określał mój
          dziadek: „Jakby pierun w publiczny prewet strzelił”. Pamiętam, że w
          dzieciństwie złamałem niepisany rodzinny kodeks i w czasie kiedy dziadek smażył
          zgliwka, wpuściłem do domu listonosza. Babcia, gdy się o tym dowiedziała,
          jęknęła: „I co sobie ten człowiek o nas pomyśli”. (...)
          • nisar Cudne. 26.05.06, 21:47
            No i oczywiście "hodować" a nie "chodować". Chyba aromaty zza okna zabiły moją
            czujność ortograficzną.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka