Dodaj do ulubionych

i jest mi po prostu przykro...

09.06.06, 15:53
Dziewczyny!!!!
Sytuacja wyglada nastepujaco. We wrzesniu musze wracac do pracy i wtedy moja
Ada bedzie miala 6 mies. Sprawa dotyczy opieki nad nia. Moja tesciowa jest na
emeryturze ma 55 lat i mialam nadzieje ze zajmie sie mala po moim powrocie do
pracy. Jednak okazuje sie, ze sie mylilam. Zaproponowala, ze bedzie opiekowac
sie mala na spolke z niania. Ale ta "spolka" jak mi dzisiaj wytlumaczyla
wygladala by tak, ze ona zastepowala by nianie, gdyby ta zachorowala albo
mialaby cos do zalatwienia...
Niezle, no nie??... Juz nie wspomne o tym, ze za nianie po prostu trzeba
zaplacic, a babcia ktora nie ma nic szczegolnego do roboty, po prostu nie
chce zajac sie wlasna wnuczka. I jest mi po prostu przykro...
Mam ochote podziekowac jej za taka pomoc i po prostu nie skorzystac z
jej "usług". Co Wy o tym myslicie, jak sie zachowac???
Obserwuj wątek
    • kalina_p a ma obowiazek??? 09.06.06, 15:58
      no rany kota, mnie by do glowy nie przyszlo obarczac mojej mamy czy tesciowej
      wychowaniem mojego dziecka!
      Maja ochote, to pomagaja, jest fajnie, ale żądać, żeby dzień w dzień zajmowały
      sie dzieckiem??? To Twoje dziecko, a nie tesciowej, ona juz swoje dzieci
      odchowała i ma chyba prawo leżeć do góry brzuchem???
      • joanna266 Re: a ma obowiazek??? 09.06.06, 16:04
        a ja mimo ze teściowa ma prawo leżec i nic nie robic uwazam że autorce moze byc
        przykro.mi tez by było.ale mnie moi rodzice rozpuscili w kwestii pomocy przy
        dzieciach.teraz tak jakos mi sie charakter wypaczył że dla mnie dziadkowie
        ktorzy moga pomoc a nie chca to jedynie "biologiczni" dziadkowie.szczególnie
        jesli wczeniej deklaruja że kochaja wnuka i chetnie w razie co pomoga a potem
        jak przychodzi co do czego to maja wszystko w d...precz z takimi dziadkami to
        ja juz wole zaplacic opiekunce niz miec z łaski pomoc.
        • burza4 Re: a ma obowiazek??? 09.06.06, 16:27
          joanna266 napisała:

          teraz tak jakos mi sie charakter wypaczył że dla mnie dziadkowie
          > ktorzy moga pomoc a nie chca to jedynie "biologiczni" dziadkowie.

          faktycznie ci się wypaczył charakter.

          dziadkowie mówią o POMOCY, a ty wymagasz WYRĘCZANIA, jeśli dziadkowie mają
          czelność chcieć coś z życia dla siebie to są be? Pomoc - to posiedzenie z
          dzieckiem, kiedy potrzebujesz coś załatwić, jak jest chore i nie możesz wziąć
          wolnego itd., natomiast codzienna opieka - znacznie wykracza poza
          definicję "pomocy".

          I w imię czego rodzice mają niby prawo wysługiwać się dziadkami? i to za darmo?
          opieka nad wnukiem jest niby mniej męcząca niż opieka nad obcym dzieckiem?
          • joanna266 burzo gradowa! 09.06.06, 16:38
            wiesz dlaczego dlatego że sa dziadkami i juz.dla mnie tacy dziadkowie co maja
            własne dzieci i wnuki w d... są beznadziejnymi ludzmi nie tylko dziadkami.takie
            jest moje zdanie.pod tym wzgledem jestem staroswiecka uwazam że rodzina jest po
            to by sobie pomagac.ja tez bez wahania zajełabym sie moimi rodzicami .i napewno
            nikt z mojej rodziny nie bedzie klijentem "domu starców" bardzo często sama
            pomagam rodzicom i tesciom wiec dla mnie to normalka że działa to w obie
            strony,choc przyznam ze moi rodzice chyba wiecej robia dla mnie niz ja dla
            nich.ale ty tego nie zrozumiesz.bo dla ciebie kazdy powinien zyc własnym życiem
            i miec innych gdzies .
            • kalina_p Re: burzo gradowa! 09.06.06, 16:43
              a ja wcale tak postu burzy nie zrozumiałam...
              Pomaganie a wyreczanie to 2 zupelnie inne sprawy. Ja mojej mamie pomagam, jak
              tylko jest taka potrzeba, ale ona te znie obciąża mnie np. codziennym
              wychodzeniem 3 razy dziennie z jej psem. Dlaczego? Bo to jej pies, nie widze
              powodu, żebym miała z nim 3 razy dziennie biegac. Ale jak trzeba, jak jest
              chora, to biegam...
              Tak samo z opieka nad dzieckiem - jak trzeba to i moja mama i tesciowie
              pomagaja, to jest normalne. Ale nikomu z nas nie przyszlo do głow, żeby
              dziadkowie się na stałe co dzień zajmowali wnuczka! Tpo chyba kwestia szacunku
              tez - ja szanuje ich wolny czas i ich zdrowie, po prostu.
              • joanna266 Re: burzo gradowa! 09.06.06, 16:47
                wkurza mnie jak ktos pisze że to oburzające że matka czy tesciowa maja
                opiekowac sie dzieckiem za darmo.a tak napisała burza.przeciez trudno zeby
                własnej matce płacic za takie przysługi a pozatym ktora normalna babcia bralaby
                za to pieniądze??wiadomo ze nikogo do opieki nad wnukami sie nie zmusi na sile
                ale oczekiwac i spodziewac sie chyba wolno.ale to oczywiscie zalezy od układow
                w danej rodzinie.u mnie jest tak ze gdyby moja mama czy tescioewa nie pracowały
                nie pozwoliłyby żeby ich wnukami zajmowała sie obca kobieta.
                • janowa Re: burzo gradowa! 09.06.06, 20:55
                  joanna266 napisała:

                  > przeciez trudno zeby
                  > własnej matce płacic za takie przysługi a pozatym ktora normalna babcia
                  bralaby za to pieniądze??
                  -
            • daria_nowak Re: burzo gradowa! 10.06.06, 22:11
              No to Ci gratuluję. Obyś nigdy nie musiała rodziców oddać, bo np. nie dasz
              sobie rady! Kobieto nie wiesz o czym mówisz. ja mam w domu 88 letnią,
              niesprawną staruszkę. I jeśli jej stan psychiczny się nie pogorszy, to dalej
              bede na czas mojej pracy wynajmowac opiekunkę, bo roboty nie rzucę. Jesli się
              pogorszy, to oddam ja tam, gdzie będa W STANIE się nią opiekować!
            • wesolek11 Re: burzo gradowa! 12.06.06, 09:35
              No to ja mam kochanych teściów! Nawet sobie nie wyobrażaja, by dziecko oddawać
              do żłobka, i jeszcze nie w tym roku do przedszkola, bo jak mówia, malutki...
              I z zegarkiem w ręku czekaja na odebranie wnuczki z przedszkola, by za długo
              nie musiała czekać... Są na emeryturze i dla nich to radocha.
              Rozumiem autorę wątku, niby nie muszą siedzieć, ale to najblizsza rodzina i
              trochę przykro...
          • yenna_m Re: a ma obowiazek??? 09.06.06, 18:26
            mnie troche rpazeraza fakt, ze wiezi rodzinne ulegly tak mznemu rozluznieniu w
            naszych czasach

            tylko potem taka tesciowa sie dziwi, ze nagle synowa (gdy tesciowa starzeje sie
            i robi sie niedolezna) nie chce tesciowej pomoc i rozwaza opcje: pielegniarka
            czy jakis dom pomocy spolecznej.

            Mysle, ze bycie rodzina zobowiazuje.
            Jesli rodzice nie czuja sie zobowiazani do swiadczenia zwylej pomocy, jaka sie
            swiadczy sobie nawzajem w rodzinie, to potem nie moga miec pretensji, gdy
            dzieci tez takiej pomocy w potrzebie odmowia.

            Oczywiscie, jesli ktos nie chce, to nie da sie go zmusic.

            Ale rozumiem, ze autorce watku bylo przykro. Moglo byc.
            • janowa Re: a ma obowiazek??? 09.06.06, 20:56
              Ty naprawde nie widzisz roznicy miedzy "zwykla pomoca" jak to nazwalas, a praca
              opiekunki na pelen etat ?
              ---
              "Bo tak normalnie to człowiek (kobieta człowiek ma pierś, a na niej cyce) wink"
              bonkreta
            • daria_nowak Re: a ma obowiazek??? 10.06.06, 22:13
              Jasne 55 letnia kobieta powinna zredukowac swoje zycie do opieki nad wnukami.
              bo coz ona jeszcze może? Tylko do tego się nadaje...
              Zaskakujecie mnie Panie... Zaścianek jakiś?
              • jolaa23 Re: a ma obowiazek??? 12.06.06, 14:15
                Cóż za ciekawe opinie... skoro powinno płacić sie dziadkom i babciom za
                wychowywanie wnuków to może drogie forumowiczki powinnyście płacić swoim
                rodzicom rentę za wychowanie Was samych przeciez rodzice czasem musieli
                poświęcić karierę albo zdrowie żeby Wam pomóc. Co za niedorzecznośc, na jakim
                my świecie żyjemy, czasem przyjaciele znajomi obcy ludzie chętnie zajmują sie
                dziećmi za darmo w ramach pomocy przyjacielskiej a przecież teściowa i babcia
                to rodzina a chyba od wieków rodzina sobie pomaga bo taka jest jej rola. Są
                kolejne etapy w życiu i trzeba się do nich przyzwyczaić i żyć. Jestem z
                pokolenia które wychowało się już innej rzeczywistości ale przeraża mnie
                oschłośc bezduszność ludzi tylko o pokolenie odemnie młodszych.
                Czy dziś już nikt nie potrzebuja ciepła, przyjaźni i zwykłej niezobowiązującej
                pomocy, wszystko opiera się o pieniądz i zazdrośc. Aż boję sie myśleć jakie
                będzie kolejne pokolenie?
    • be.em Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 15:59
      wybacz, ale wcale nie musi zajmować się Twoim dzieckiem...
    • a-ronka a gdzie jest powiedziane 09.06.06, 16:01
      że teściowa ma obowiązek !!! zajmować się wnuczką?
      Skoro obiecała że w razie choroby niani podejmie się opieki to nie znaczy,że ma
      za darmo bo jest babcią opiekować się.
      Ona swoje dzieci juz odchowała i wychowała.
      Ta dziewczynka to czyje dziecko?Skoro twoje to poczuj się matką i zatrudnij
      opiekunke skoro wracasz do pracy.

      Widze postawę rozczeniowąsmile
      Może "opitol" teściową i nie rozmawiaj z nia około 5 lat to może ta wredna baba
      zmięknie.
      Boshe skąd się biorą takie mamusie rozczeniowe.?
    • m24 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 16:01
      myślę że nie powinnaś sie obrażać na teściową i nie organizować za nią jej
      wolnego czasu. Jeśli wracasz do pracy to dlaczego dopiero teraz się pytasz o to
      teściowej. Nie każda ma ochotę opiekować się wnuczką codziennie jak ty bedziesz
      w pracy. A twoja mama? może masz jakąś sąsiadkę, która chętnie zajęłaby sie
      maleństwem.
    • moofka Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 16:02
      gdyby ci obiecywala a teraz sie wypiela twoj zal bylby uzasadniony
      a tak to wcale nie musi
      zasadniczo sytuacja jest calkiem fajna, nianka bedzie bez łaski, tesciowa
      czasem okiem na nia rzuci i wyreczy wrazie czego
      niepotrezbnie sie martwisz
    • pysia-aga Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 16:03
      Babcia nie ma obowiązku zajmowania się wnukiem. Ma święte prawo na emeryturze
      zająć się SOBĄ. Może oczywiście - jeśli chce - zająć się dzieckiem, ale nie
      macie prawa od niej tego wymagać.
      Co to znaczy że teściowa nie ma nic szczególnego do roboty??? Jakim prawem
      rozliczasz ją z jej czasu?
      Dziecko ma się nie dla cioć, babć i innych członków rodziny.
      Babcię możecie w tej sytuacji okazyjnie (czytaj: weekendowo lub od wielkiego
      wyjścia) poprosić o zajęcie się dzieckiem. Jeśli zechce, oczywiście.
      Nie ma powodu, by Ci było przykro. Teściowa postawiła sprawę uczciwie. A w
      ogóle, obiecywała zajęcie się wnuczką wcześniej- czy po prostu to było Twoje
      założenie, bez konsultacji z nią?
    • lola211 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 16:05
      Mysle, ze dla ciebie idealnym rozwiazaniem byłaby pomoc babci, ale nie kazda do
      opieki nad dzieckiem sie garnie i musisz to zaakceptowac.Twoja tesciowa nie
      jest wyjatkiem, takich babc jest sporo.Ze jest ci przykro, to wierze, ale nic
      nie poradzisz.
      • silver110 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 16:10
        Wiem, ze musze to zaakceptowac, ale nic nie poradze ze jest mi przykro, smutno,
        jestem rozczarowana i na dodatek bede musiala zostawic mala z calkiem obca
        osoba....to mnie okropnie boli...
        I kwestia finansowa, kiedy zarabiam 900 zł. netto...
        • lola211 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 16:11
          Zal zrozumialy, rodzina powinna sobie pomagac, ale zycie weryfikuje..
          • silver110 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 16:16
            no wlasnie, liczylam na pomoc i sie rozczarowalam...
            Zgodnie z przyslowiem, "umiesz liczyc, licz na siebie"...
        • kalina_p Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 16:16
          no ale tak czy inaczej, dziecko jest Wasze a nie dziadków i to Ty i mąz musicie
          sobie jakos opieke zorganizowac - jak sie zatrudnienie opiekunki nie opłaca, to
          idx na wychowawczy a nie obarczaj babcie opieka nad dzieckiem. To jest naprawde
          męczące i wcale sie nie dziwie, ze nie ma ochoty. A to tez nie znaczy, że
          wnuczki nie kocha!
          Sorry, ale mnie by do glowy nie przyszło iśc do tesciowej i powiedzieć, ze skoro
          nie ma nic do roboty i siedzi na emeryturze a ma dopiero (hehe) 55 lat to niech
          się zajmie po 9 godzin dziennie moim dzieckiem...w zyciu! Przeciez kobieta ma
          prawo nareszcie sobie odpocząć, łazic na spacery, do kina, na kawke do
          koleżanek...juz się w zyciu napracowała...Co innego, gdyby bardzo chciała, ale
          ja pewnie i tak bym czuła, że ja wykorzystuje i byłoby mi po prostu głupio, że
          swoje obowiązki (dziecko) "zwalam" na teściowa...
          • ajk10 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 16:22
            napisałyśmy prawie identyczne posty wink
            zgadzam się z kaliną_p, że powinnaś przemyśleć, czy przy takiej pensji w ogóle warto wracać do pracy. Skoro będziesz zarabiała tylko na opiekunkę, może lepiej wziąć wychowawczy?
            • silver110 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 16:25
              Po urlopie wychowawczym, nie bede miala po co wracac do pracy.
              • ajk10 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 16:51
                silver110 napisała:

                > Po urlopie wychowawczym, nie bede miala po co wracac do pracy.

                sad nie pomyslałam o tym. Ale ten czas możesz wykorzystac na szukanie nowej pracy. Łatwiej będzie Ci umawiać się na rozmowy, bo nie bedziesz musiała szukać wymówek, żeby wyjść z pracy. Może zmiana pracy będzie najkorzystniejsza w tym układzie? Po co iść do starej i zarabiać na nianię, skoro można posiedzieć z dzieckiem w domu i znależć lepszą?
                • lola211 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 19:59
                  Prosze Cie..Dziewczyna wypadnie z rynku i pozamiatane, znajdzie prace albo i
                  nie znajdzie,przeciez dzis nic nie wiadomo.
                  • ajk10 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 21:32
                    lola211 napisała:

                    > Prosze Cie..Dziewczyna wypadnie z rynku i pozamiatane, znajdzie prace albo i
                    > nie znajdzie,przeciez dzis nic nie wiadomo.

                    z rynku pracy za 900 zł to raczej trudno wypaść, z całym szacunkiem dla Silver
                    • lola211 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 22:13
                      Glupoty piszesz, z calym szaacunkiem.Mozna miec prace za 1000 zł., ale lubiana
                      i wykonywana w przyzwoitych warunkach.To, ze sie zarabia tylko tyle nie znaczy,
                      ze czlowiek podejmie sie kazdej pracy, byle ja miec.Znam wiele matek, ktore
                      trzymaja sie swojego etatu pazurami, po macierzynskim zaraz wracaja, bo wiedza
                      doskonale, ze moga miesiacami szukac podobnej i nie znaleźć.
              • janowa Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 21:02
                Sorry, ale praca za 900 zl to chyba nie jest cos o co warto sie zabijac...
                Mysle, ze o taka prace nie bedzie tak znowu trudno, nawet jesli do tej juz nie
                wrocisz.

                ---
                "Bo tak normalnie to człowiek (kobieta człowiek ma pierś, a na niej cyce) wink"
                bonkreta
                • lola211 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 22:20
                  A czy trudno zrozumiec, ze dziewczyna zostanie bez dochodów? 900 zł. piechota
                  nie chodzi, tym bardziej sie dziwie takiej tesciowej, ze nie pomoze gdy
                  sytuacja materialna jest nienajlepsza.
                  > Mysle, ze o taka prace nie bedzie tak znowu trudno

                  A wiesz, jak to praca w ogole? Nie wiedzialam, ze komus, kto zarabia 900 zł.
                  jest wszystko jedno, co bedzie robił- pracowal w sklepie czy ulice zamiatal.
                  • janowa Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 07:59
                    A ja nigdzie nie napisalam, ze wszystko jedno. Tylko to nie jest jakas
                    niesamowita kariera, ktorej sie trzeby trzymac pazurami. Zreszta sama jestem
                    ciekawa, co to za atrakcyjna praca za 900 zl. Moze autorka nas oswieci?
                    ---
                    "Bo tak normalnie to człowiek (kobieta człowiek ma pierś, a na niej cyce) wink"
                    bonkreta
                    • vieshack Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 14:50
                      dla jednego atrakcyjna jest praca za 2000, dla drugiego za 900 - punkt widzenia
                      zalezy od punktu siedzenia. I być może nie chodzi tu o żadna karierę tylko o
                      pieniądze potrzebne do przeżycia - szkoda że o tym nie pomyslałaś.
                    • grzalka na przykład 11.06.06, 08:14
                      janowa napisała:

                      > A ja nigdzie nie napisalam, ze wszystko jedno. Tylko to nie jest jakas
                      > niesamowita kariera, ktorej sie trzeby trzymac pazurami. Zreszta sama jestem
                      > ciekawa, co to za atrakcyjna praca za 900 zl. Moze autorka nas oswieci?

                      tyle zarabia młody lekarz za etat 8 h/d- czujesz się oświecona?
                      nie wiem co znaczy wg Ciebie niesamowita kariera, ale są zawody, gdzie długie
                      przerwy nie są wskazane

                      ja rozumiem żal Silver, pewnie, że lepiej dla dziecka, gdy zajmuje się nim
                      babcia, a nie płatna opiekunka, no, ale co zrobić...
        • ajk10 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 16:18
          dopiero teraz podałaś argument finansowy i muszę przyznać, ze jest on dość istotny. Niemniej, cóż, babcia może po prostu nie czuć się na siłach mimo w miarę młodego wieku, nie mieć cierpliwości czy po prostu chcieć odpocząć na emeryturze. Może mieć po prostu własny pomysł na spędzanie czasu - robótki reczne, czytanie, kawki z koleżankami. Przy pełnoetatowej opiece nad wnukiem nie będzie na to czasu. Pamiętaj, że opiaka nad dzieckiem to pełny etat a nawet więcej, bo jeszcze musisz dojechac do pracy i wrócić, więc opiekunka jest u Ciebie dłużej niż 8 godzin. CZyli mniej czasu dla siebie niż wtedy, gdy się pracuje.
          Moja mama i teściowa sa na emeryturze i nie przyszło mi do głowy prosić je o opiekę nad dzieckiem - a i one nie proponowały wink Więc musisz zrozumieć teściową.
          • pysia-aga Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 16:23
            niestety wiek 55 lat nie musi być synonimem full energii i zdrowia...
          • silver110 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 16:23
            Nie wymagalam od tesciowej zeby zajmowala sie mala codziennie 8 godzin, ale
            ta "spolke" jak ona nazwala wyobrazalam sobie tak, ze bedzie przychodzila do
            malej co drugi dzien albo na cztery godziny dziennie. W kazdym razie, zeby nie
            zatrudniac niani na caly etat, tylko na pol.
        • janowa Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 21:01
          Sa jeszcze zlobki, jezeli nie stac cie na opiekunke...

          ---
          "Bo tak normalnie to człowiek (kobieta człowiek ma pierś, a na niej cyce) wink"
          bonkreta
    • nilgau Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 16:07
      to może dziadek? dlaczego dziadkom nikt tego nie proponuje? przez całe życie
      faceci mają lepiej, to niech na starość chociaż trochę wspomogąwink
      ps. rozumiem Twoja teściową. ja tez chyba nie będę chciała opiekować się swoimi
      wnukami codziennie...
    • bea.bea no nie...!! 09.06.06, 16:30
      chyba lekko przesadzasz....jaki obowiązek ma babcia w sprawowaniu opieki nad
      dzieckiem...
      że niby jak ma 55 lat i nie pracuje to juz musi dziećmi się zajmować...
      kurcze ty jestes matką , ty masz zapewnić dziecku opiekunke, a że to kosztuje
      trudno , takie jest życie....

      • silver110 Re: no nie...!! 09.06.06, 16:40
        Faktycznie - nie ma obowiazku, nigdzie nie jest powiedziane ze musi, sadzilam
        tylko, ze BEDZIE CHCIALA razem z niania, po kilka godzin ( nie codziennie )
        zajmowac sie mala.
        A w ogole to dzieki za slowa "pocieszenia" i "zrozumienia"...
        • joanna266 silver 09.06.06, 16:42
          SILVER U MNIE MASZ 100% POCIESZENIE I ZROZUMIENIEsmile))
          • silver110 Re: silver 09.06.06, 16:43
            Dzieki Asiu!
            • kalina_p a tesciowa niech jeszcze 09.06.06, 16:45
              zakupy po drodze zrobi, obiad ugotuje i mieszkanie posprzata.
              A jak nie bedzie chciała, to znaczy, że swinia, tak?
              hehehe...biedna ta tesciowa:///
              • silver110 Re: a tesciowa niech jeszcze 09.06.06, 16:48
                Raczej biedny jest Twoj komentarz.
                • kalina_p "biedny komentarz"? 09.06.06, 16:50
                  a cóż to znaczy?
                  • joanna266 Re: "biedny komentarz"? 09.06.06, 16:52
                    znaczy że skarajna jestes i widzisz tylko jedna strone madalu.
              • joanna266 Re: a tesciowa niech jeszcze 09.06.06, 16:48
                znowu skarajności .te forum z tego słynie.opamietajcie sie .
          • silver110 Re: silver 09.06.06, 16:45
            Wszystkie tutaj na mnie "wsiadly", ze jestem wyrodna matka, ktora organizuje
            swojej tesciowej czas. A ja naprawde tylko liczylam na pomoc...
            • joanna266 Re: silver 09.06.06, 16:51
              miałas prawo liczyc na pomoc.w koncu to babcia twoich dzieci i na dodatek
              siedzi w domu i nie jest schorowana staruszką.normalne ze sie tego
              spodziewałas.ale cóz nie wszystkie babcie sa BABCIAMI. niektóre maja niestety
              mentalnosc pewnych forumowiczek i trzeba z tym zyc.tylko w sercu tak jakos żal.
              • silver110 Re: silver 09.06.06, 16:57
                Liczylam,ze to nie bedzie"obarczenie" czy jakis ogromnuy wysilekz jej strony ,
                ale po prostu zwykla pomoc dzieciom. Ale faktycznie, babcie sa rozne i trzeba
                to przyjac do wiadomosci, niemniej jednak zal pozostaje.
                • siasiuszek Re: silver 09.06.06, 17:35
                  U mnie sprawa wygląda tak. Mojej mamie jak i mojej teściowej w wychowywaniu
                  dzieci pomagały ich matki. Dla mnie to one mają dług pokoleniowy w pomocy nad
                  wychowaniem nowego pokolenia. Ale pomijając ten fakt mam to szczęście ze jak i
                  moja mama tak i moja teściowa nigdy by nie pozwoliły na to żeby mojego synka
                  wychowywał ktoś obcy. Dla nich to jest naturalna sprawa kochają swojego wnuka,
                  kochają nas i poprzez bardzo bliskie pokrewieństwo czują się również w jakiś
                  sposób za niego odpowiedzialni. Ja również choćbym miała nie wiem jak dużo
                  pieniędzy 100 razy wolałabym oddać swoje dziecko pod opiekę którejś z babć niż
                  obcej osobie. I ja również jak kiedyś będę miała wnuki chętnie się nimi zajmę,
                  bo od tego jest rodzinna. Dla mnie to nie jest wyręczanie, bo czy to będzie
                  niania czy babcia matki i tak w godzinach pracy przy dziecku nie będzie. Jak
                  czytam takie posty zdaje sobie sprawę, jaką mam wspaniała rodzinę, i jak bardzo
                  mogę na nią liczyć i bardzo wam współczuje, że wy tak nie macie.
                  • xxxxx1233 Re: silver 09.06.06, 17:43
                    A może dziecku BARDZIEJ mama by się przydała .... zamiast pieniędzy
                  • joanna266 siasiuszek witaj w klubie:-) 09.06.06, 17:44
                    ja tez posiadam własnie taka kochającą i wspierajaca sie w trudnych chwilach
                    rodzine.i dla mnie to norma że sie sobie nawzajem pomaga.cieszmy sie z tego co
                    mamy i wspolczujmy tym ktozy nie dośc ze tak nie maja to jeszcze tego nie
                    rozumieja.
                    • lola211 Re: siasiuszek witaj w klubie:-) 09.06.06, 19:57
                      ktozy nie dośc ze tak nie maja to jeszcze tego nie
                      > rozumieja.

                      Za to jak zazdroszcza, hehe, choc zadna sie przeciez nie przyzna, tylko bedzie
                      farmazony wypisywac.
                  • ksenia74 3 x tak ! 09.06.06, 21:37
                    Ja mam takie samo zdanie, rodzina zobowiązuje, przynajmniej tak jest w CAŁEJ
                    mojej. Nikt łaski nie robi.Mnie przez 2 lata wychowywała Babcia, 60 km od
                    rodziców aby mogli oni zarabiać na swoją emeryturę- na ktorej teraz są! Nianiek
                    wtedy nie było a nawet gdyby to nie bylo ich stać. Teraz moim synkiem opiekuje
                    się Dziadek na zmianę z nianią bo rodzice mają działkę. I moi Rodzice nie
                    potrzebują moich błagań aby zająć się dziećmi, sami proponują,robią to chętnie,
                    z Miłośći bo chcą i lubią z nimi przebywać. Nawet nie chcieli aby corka szla do
                    przedszkola!Inna sprawa że moje dzieci nigdy u nich nie nocowaly ani nie byly np
                    aż do wieczora bo nie chcemy aby bardzo tęskniły.
                    Oni też mnie nie muszą prosić o pomoc, np teraz wyjechali, tu deszcz chwasty
                    rosną 10cm na dobę, wracam z pracy, jemy obiad, dzieciaki z mężem, a ja do 20 w
                    polu. Nikt mnie nie prosil, NIE KAŻĘ im wynajmować robotnika !!!! Po to mają
                    CÓRKĘ! Po tygodniu zadzwonili, dowiedzieli się że ok. Chyba mają zaufanie że
                    ktoś czuwa, prawda? W zeszlym roku bylo podobnie, dziecko 2 mies a ja w polu. (
                    mieszkam w dużym mieście , tam dojeżdzam)
                    Teściowa to inna sprawa, wiecznie zmęczona, dzieci wychowala jej Matka, oprała,
                    nakarmila, ubrała. To było ok, ale wnuki są już dziećmi swoich rodziców.Owszem,
                    czasem pomogą ale ile z tym zachodu. I łaski. Mężowi jest przykro.Nawet nie chcę
                    rozwijać tego wątku...
                    Moje zdanie jest takie, dla Dziadków (i dla Nas) : nam pomogli pomóżmy i im ,
                    my też będziemy oczekiwali pomocy. Chyba że i my i nasi rodzice na starość marzą
                    o domu starcow a nie o rodzinie. Bo jak można kogoś obarczać obowiązkamiuncertain ???
              • janowa Re: silver 09.06.06, 21:05
                joanna266 napisała:

                > i na dodatek
                > siedzi w domu i nie jest schorowana staruszką
                -
                • lola211 Re: silver 09.06.06, 22:23
                  A co niby robi? Sprzata na okraglo i gotuje? Wiekszosc czasu pewnie spedza
                  przed tv.
                  • janowa Re: silver 10.06.06, 08:00
                    A to ty masz decydowac, jak tesciowa spedza czas? Jezeli przyjemnosc jej sprawia
                    siedzenie przed tv TO MA DO TEGO PRAWO. Tobie nikt nie kaze tv ogladac smile
                    ---
                    "Bo tak normalnie to człowiek (kobieta człowiek ma pierś, a na niej cyce) wink"
                    bonkreta
                    • lola211 Re: silver 10.06.06, 10:20
                      A ja mam prawo miec sluszny zal do takiej tesciowej, na szczescie moja jest
                      normalna.
        • alexandra74 Re: no nie...!! 09.06.06, 17:49
          U mnie tez masz zrozumienie bez względu na to, co panie z forum sobie myślą i
          piszą. A założe się, że podrzucaja dziecko babciom kiedy tylko mają okazję,
          tylko na zewnątrz jest święte oburzenie.

          U mnie sytuacja też niefajna, jeden dzieciak od wrzęsnia do przedszkola a
          drugim z opiekunką, teściowa dawno już nam oświadczyła, że nie bedzie się
          zajmowała Michałkiem. Oboje z tesciem siedza w domu, no ale przeciez mają
          swojego ukochanego pieska...Moja mama nie lepsza, na emeryture niedługo
          przechodzi ale ani myśli pomagać w opiece, czasami jak ojciec przyjedzie to
          najstraszy - 12 letni syn u nich śpi (wieeelkie odciążenie - szyderasmile

          Dla mnie zatrudnienie opiekunki będzie obciażające finansowo gdyż również
          zarabiam ok. 900 zł, 200 zł przedszkole, kilka stówek opiekunka...Albo na
          wychowaczym 400 złsad
        • daria_nowak Re: no nie...!! 10.06.06, 22:19
          No to źle sądziłaś. Wcale się teściowej nie dziwię. Też bym nie chciała.
    • xxxxx1233 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 17:00
      Każdy liczy na pomoc. Czy jak nie miałaś dziecka to w ramach POMOCY wpadłaś do
      domu tesciowej i jej umyłaś okna, podłogę itd, skoczyłaś po cieższe zakupy. Jak
      pomagać sobie to nawzajem czy tylko w jedną stronę. Sama mam dwóję dzieci, 3
      nie pracujące babcie w super stanie i zostają z dziećmi TYLKO w awaryjnych
      sytuacjach. I w życiu nie pomyślałam, aby pilnowały moich dzieci. Może
      zaproponuj tesciowej, że za to będziesz Jej w domu sprzątała, okna myła - pomoc
      za pomoc.
    • kasia_woo Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 17:14
      Zupełnie Cie nie rozumiem... gdzie jest napisane, że babcia w wieku 55 lat
      będąca na emeryturze ma obowiązek zajmowac sie dzieckiem w dodatku nieswoim?
      Przeciez kobieta napracowała sie, odchowała swoje dzieci a teraz ma święte
      prawo robić to co zechce! Ciesz się, ze w ogóle zaproponowała pomoc w takiej
      formie...
      Nie rozumiem ...
      • joanna266 do kasi _woo 09.06.06, 17:18
        a gdzie jest napisane że taka bacia nie powinna????nie rozumiem...
        • xxxxx1233 Re: 09.06.06, 17:50
          Dziewczyny macie SUPER perspektywę przed sobą - na lata emerytalne - tylko nie
          planujcie na starości wyjazdów, spotkań towarzyskich, zwiedzanie pięknych,
          ciepłych krajów - WNUKI czekają. Co z tym idzie nie musicie się przejmować
          finansami, bo to co dostaniecie - wystarczy na opiekowanie się wnukiem. A ja
          myślałam, że moje pokolenie na emeryturze tak jak emeryci z innych krajów,
          będzie grzało kości w słonecznej Hiszpanii. Ale to i dobrze będzie luźniej.
          • joanna266 Re:a więc to o to chodzi!!! 09.06.06, 17:59
            a widzisz ja jestem w o tyle dobrej sytuacji że teraz moge sobie moje młode
            kości wygrzewać na plażach słonecznej Hiszpanii.a wiesz dlaczego bo jak chce to
            moge zabrac ze sobą dzieci i moich rodzicow ktorzy chetnie pojadą na miejscu mi
            pomoc w opiece nad nimi.a jesli wolimy pojechac we dwoje to dziadkowie chetnie
            tu na miejscu dziecmi sie zajmą.a na starośc ja będe sie wnukami zajmowac bo co
            to za radość włoczyc sie gdzies po plażach kiedy juz to sie zna na pamięc .w
            tym czasie mozna odzyskiwac wigor w towrzystwie rozbrykanych ,zakochanych w
            dziadkach wnuków.
            • xxxxx1233 Re:a więc to o to chodzi!!! 09.06.06, 18:05
              Zastanów się czy chciałabyś opiekować się wnukami - całymi dniami, a później
              proś o to mamę lub teściową - oczywiście jeśli Ci na to sumieni pozwoli. Jeżdżę
              z dziecmi na wakcje w super ciekawe miejsca, ale kiedyś wolałabym tylko z
              mężem. I marzę o tym aby na stare lata - letnie miesiące spędzać w Hiszpanii, a
              nie jak zwykle przez dzeci tylko trzy tygodnie w roku. Bo mąż nie ma więcej
              urlopu
              • joanna266 Re:a więc to o to chodzi!!! 09.06.06, 18:13
                ale ja często nawet nie musze prosic babć o opieke nad dziecmi .to one pytaja
                czy podrzuce im wnuki na weekend bo juz przygotowały smakołyki i atrakcje dla
                nich .w zasadzie jeli to ja prosze p pomoc to tylko w tygodniu gdy chce wyjsc
                do lekarza itp.a co do urlopu to moj mąż sam decyduje kiedy i na ile i chce
                wziąc urlopsmile))( zawsze ma wtedy kiedy chce).ja tam jednak wole jezdzic po
                swiecie teraz poki jestem mloda i mnie to naprawde cieszy.jestem niezmiernie
                wdzięczna rodzicom że moge miec troje (a moze nawet czworo)dzieci i życ
                normalnie.duza w tym ich zasługa bo gdyby nie oni to musialabym sie wspierac
                nianiasmile))
          • lola211 Re: 09.06.06, 19:45
            Moja mama ma 55 lat i jest na emeryturze.Gdyby miala zyc tylko spotkaniami
            towarzyskimi i wyjazdami to by pie..a dostala.Bo ile czasu mozna nic nie
            robic? Tak, wlasnie nic- nie pracujesz, po pewnym czasie wieje nuda,
            naspotykalas sie, mieszkanie sprzatniete na tip top, dzialka skopana i co
            dalej?.Malo ktory emeryt ma tyle kasy, zeby swiat zwiedzac, raczej siedzi przed
            tv i seriale oglada.Zaopiekowanie sie wnukiem przez pare godz. dziennie takiej
            babci tylko na zdrowie by wyszlo.
        • joa_nnap a żłobek? 09.06.06, 17:53
          a żłobek zamiast opiekunki? u nas sprawdził się - i sprawdza rewelacyjnie, choć
          syn miał tylko 4 msc-e gdy do niego poszedł. za to nie sprawdziła się
          DEKLAROWANA pomoc babci w sytuacji choroby dziecka.malutki do tej pory byłchory
          tylko raz - i to było tylko przeziębienie,a mimo wcześnijeszych ustaleń
          musiałam wziąć l-4.poniewaz w pracy był to bardzo niesprzyjający okres, byłam
          naparwdę zła.od tej pory liczę na siebie.
          natomiast rację mają dziewczyny, mówiąc, ze to nie jest obowiązek babci, tylo
          jej dobra wola. ja też uważam, ze babcie już swoje dzici wychowały,dlatego od
          samego początku zakładałam, że syn pójdzie do żłobka.rozczarowana jestem tylko
          tym, ze nie mogę liczyć na żadną pomoc.poza tym zwyczajnie żal mi mojego syna
          jak na spacerach widzę mnóstwo babć z wnukami,a malutki ciągle tylko z nami...
        • jamile Re: do kasi _woo 09.06.06, 18:21
          joanna266 napisała:
          > a gdzie jest napisane że taka bacia nie powinna????nie rozumiem...

          co za idiotyczna argumentacja
          to nie babci dziecko i nie masz prawa nakładac na nia żadnych powinnosci


          <><><><><>
          Kuka
          i tu też
          • lola211 Re: do kasi _woo 09.06.06, 19:34
            > to nie babci dziecko i nie masz prawa nakładac na nia żadnych powinnosci
            >
            Tylko ze jak sie tesciowka zestarzenie to najprawdopodobniej bedzie oczekiwac
            pomocy najblizszych.Proponuje wowczas absolutnie sie nie przejmowac, niech
            sobie sama oplaci dom starców lub opiekunke.Zero pomocy, bo niby dlaczego?
            • janowa Re: do kasi _woo 09.06.06, 21:21
              Chociazby dlatego, ze babcia swoich rodzicow juz nie ma. A to dziecko, ktorym
              mialaby sie opiekowac codziennie, rodzicow MA. Taka mala rozniczka smile
              ---
              "Bo tak normalnie to człowiek (kobieta człowiek ma pierś, a na niej cyce) wink"
              bonkreta
            • spacey1 Re: do kasi _woo 09.06.06, 21:29
              Zadziwiająca argumentacja. Teściowej należy się na starość opieka za to, że
              urodziła i wychowała swojego syna. Obowiązek opieki, jak również obowiązek
              alimetacyjny ciąży na synu właśnie za to, a nie za to, że matka się zajmuje
              jego dziećmi.
              • triss_merigold6 Re: do kasi _woo 09.06.06, 21:46
                Również nie bardzo rozumiem. Teściowa i teść mają swoje dzieci i od nich mogą
                oczekiwać opieki na starość. Obowiązek alientacyjny dotyczy tylko osób w
                krajnym niedostatku lub bez źrodeł utrzymania a emerytura jest źródłem
                utrzymania. Żadna siła mnie nie zmusi do kiwnięcia palcem w sprawach teściów,
                nie mam takiego obowiązku. Sama też od nich niczego nie oczekuję. No, świetego
                spokoju.
                • spacey1 Re: do kasi _woo 09.06.06, 22:07
                  Ej, no tu to przesadziłaś. Pomoc teściom ja bym traktowała, jak pomoc własnemu
                  mężowi. On ma obowiązek wobec swoich rodziców, ale jeśli np. ze względu na brak
                  czasu lub na stan zdrowia nie może go akurat wypełniać, oczywiście, że ja mu
                  pomogę.
                  • jamile spacey 09.06.06, 22:12
                    Trochę nam dyskusja skręca, ale chodzi nie tyle o wzajemnie obowiązki na linii
                    dzieci - rodzice, co o traktowanie opieki nad wnukiem jako babcinego obowiązku.

                    <><><><><>
                    Kuka
                    i tu też
                    • spacey1 Re: spacey 09.06.06, 23:10
                      Jeśli ktoś mówi, że jak babcia nie zajmuje się wnukiem, to nie należy jej się
                      pomoc na starość, to jest to jednak ściśle związane z tematem.
              • lola211 Re: do kasi _woo 09.06.06, 22:34
                A jak niby chcesz ten obowiazek wyegzekwowac? Nic by mnie nie zmusilo do pomocy
                osobie, ktora mnie w potrzebie zawiodla.Nie i juz.DZieci sie ma cale zycie, a
                nie do osiagniecia przez nie pelnoletnosci.I jesli tego sytuacja wymaga, to
                normalny członek rodziny zamiast myslec wyłacznie o sobie, pomoze
                drugiemu.Egoista niech sie liczy z tym, ze w razie czego kazdy sie na niego
                wypnie.I słusznie.
        • kasia_woo Re: do kasi _woo 12.06.06, 09:22
          nie wiem skąd biora się takie postawy roszczeniowe, że babcia musi. Babcia nic
          nie musi, babcia może jeśli zechce. A widać nie chce bo ma inne plany na
          przyszłośc i zagospodarowanie swojego czasu wolnego.
          Skąd pomysł na zagospodarowanie czasu babci? Chciałybyście, żeby babcia
          gospodarowała waszym czasem wolnym?

          joanna266 napisała:

          > a gdzie jest napisane że taka bacia nie powinna????nie rozumiem...
    • agaa_p Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 17:46
      ja mogłabym liczyć na obie babcie, bo wiem, że bardzo by tego chciały, ale niestety./nie będę tłumaczyć dlaczego/ Nie brałaś pod uwagę, że Twoja teściowa ma inny do tego stosunek, stąd Twoje rozgoryczenie. Niestety niesłuszne. Rozmawiałaś z Nią wogóle o tym czy zatkało CIe po Jej propozycji??
    • kawka74 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 17:48
      Tobie może być przykro, natomiast babcia może nie chcieć opiekować się wnukiem.
      To, że liczyłaś na jej pomoc, to tylko Twoje pobożne życzenia - a że się nie
      spełniły, cóż. Nie babci wina, że nie spełnia Twoich skrytych nadziei, bo nie
      musi tego robić. I nie ma co strzelać focha z "podziękowaniem" za pomoc, bo to
      dziecinne strasznie.
    • marianna72 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 18:02
      Rozumiem ,ze moze Ci byc przykro ale rozumiem doskonale Twoja tesciowa.
      Jestem mama trojki jeden juz sporawy ale dwojka maluchow i czesto jestem
      wykonczona a mam dopiero 34 lata.
      Jestem zmeczona poprostu fizycznie i mysle ,ze kiedy w koncu zostane kiedys tam
      babcia wcale nie bede miala ochoty na nianczenie wnuczat.Pewnie od czasu do
      czasu moge sie zajac ale nie na codzien.
      Rozumiem ,ze Twoja tesciowa jest na emeryturze i mialaby sie podjac pracy na
      pelny etat znowu kiedy nareszcie moze sobie odpoczac ??
      pozd
    • ominika Silver... 09.06.06, 18:20
      No cóż, przykro może być Wam obu - Tobie po jej odmowie, a jej - po Twoim
      nieskrywanym rozczarowaniu. Zastanawia mnie tylko, czy nie nawaliła tu kwestia
      komunikacji zwykłej - może gdybyście razem rozmawiały o Twoim ewentualnym
      powrocie do pracy i przemyslały jak rozwiązac najlepiej kwestie opieki nad
      twoją córeczka - może Tesciowa inaczej by to przyjęła, niz takie pewne
      stawianie wobec faktów.
      Poza tym Twoja tesciowa wreszcie ma czas dla siebie. I to jest jej świete prawo
      nawet nic nie robić. I jej święte prawo decydować, czy chce włączac się w
      opieke nad wnuczką czy nie. Może chce uniknąć konfliktów, o które nie trudno w
      przypadku kiedy babcia-tesciowa zajmuje sie dzieckiem.
      I zeby była jasnosc - moim dzieckiem żadna z babć się nie zajmjue. Kwestia, czy
      jest mi przykro - jest wzgledna. Czasem jestem poprostu cholernie zmęczona, bo
      córka jest niepełnosprawna i wtedy czuję złość. Ale nie przychodzi mi wtedy do
      głowy, by żądać pomocy. Poz atym, jak mam takie kretyńskie przekonanie, że
      nikt inny lepiej się moim dzieckiem nie zajmie niż ja wink
      Jest jak jest. Czasem w pewnych sytuacjach trzeba postawić na własną dorosłość
      i samodzielność.
      Ale może jeszcze nie jest za późno na jakies małe negocjacje? Na kompromis?
      Moze babcia niechcący poczuła, że Tobie zalezy na jej opiece ze wzgledu na
      finanse własnie. A może jeszcze coś innego Babci chodzi po głowie, o czym nie
      wiesz. Może warto spróbowac spokojnie pogadać, ale bez wielkich oczekiwań, co
      do Babcinych decyzji. I możewarto jejpowiedziec o wlasnych odczuciach, o tym,
      że jest Ci przykro, że może obawaisz się zostawiać Córkę na tak długo z
      opiekunką? Powinyscie sobie to wszystko wyjasnic.
      Pozdrawiam i życzę, żeby się poukładało jak najlepiej.
      D.
    • g0sik Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 18:22
      Czy roszczeniami w sprawie opieki obejmujesz też własną mamusię? Zamiast liczyć
      na darmową pomoc poszukaj lepiej płatnej pracy - będzie Cię stać na opiekunkę.
      Czy tak trudno zrozumieć, że 4 godziny codziennie to duże zobowiązanie?
      • jamile Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 18:29
        > Czy tak trudno zrozumieć, że 4 godziny codziennie to duże zobowiązanie? <

        dla niektórych matek to najwyraźniej "psi obowiązek" teściowej

        <><><><><>
        Kuka
        i tu też
      • joanna266 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 18:30
        po niektórych postach dobitnie widac jakie panuja w domach wypowiadajacych sie
        stosunki rodzinne.czyli jak najszybciej wyfrunac z gniazda, wizyty w domu
        rodzinnym tylko od święta.jesli miec u kogos pomoc to tylko za cos najlepiej za
        kase.przyjaciele tez tylko przysłowiowi.az przykro to czytac ale takie jest to
        pokolenie dzisiejszych trzydziestolatkow.jaka jest definicja dzisiejszej
        rodziny czy to juz tylko więzy krwi??
        • jamile Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 18:37
          fantazja cie ponosi
          dla ciebie z kolei więzy krwi oznaczają, ze starsze pokolenie jest od
          wypełniania darmowej posługi wobec wnuków.
          Przy tak ciasnym rozumowaniu faktycznie chęc wyjazdu dziadków na długie wakacje
          moze się jawic jak zbrodnia na "więzach rodzinnych"

          <><><><><>
          Kuka
          i tu też
          • joanna266 jamile 09.06.06, 18:52
            nie ponosi mnie fantazja.jestem z natury człowiekiem twardo stapającym po
            ziemi.to rodzice wychowali mnie w przekonaniu że rodzina to miłosc i wsparcie a
            dopiero na koncu więzy krwi.to tez wpajam teraz moim dzieciom.przykro mi że ty
            tego tak nie odczuwasz i że koniecznie musisz ironizowac.ale cóz rozumiem i
            wspołczuje.
            • jamile joanna266 09.06.06, 19:04
              Niepotrzebnie jest ci przykro i nie musisz mi współczuc, bo nie ma czego.
              Własnie dlatego, ze szanuję rodziców, nie przyszłoby mi do głowy publicznie
              użalac się, że nie zgłosili się na ochotnika do opieki nad moim dzieckiem.

              Mają swięte prawo dysponowac swoim życiem wedle SWOJEGO a nie mojego uznania.
              W swoim życiu już się napracowali, i naopiekowali - mną i moim rodzenstwem.

              Obrażanie się i strzelanie fochów, bo dziadkowie nie wyrywają się do opieki nad
              wnukiem, kojarzy mi się przedmiotowym traktowaniem członków rodziny.
              <><><><><>
              Kuka
              i tu też
              • joanna266 Re: joanna266 09.06.06, 19:11
                a co powiesz jesli ci dziadkowie sami chca sie wnukami zamowac?i to od nich
                często wychodzi ta propozychja.juz o tym pisałam w postach powyżej.
                • xxxxx1233 Re: joanna266 09.06.06, 19:36
                  Od wychowania dzieci zawsze byli rodzice, a dziadkowie od rozpieszczania - i
                  tej zasady mam w planie się trzymać. Chyba, że tak "wychowam" swoje dzieci, że
                  będę ja wolała mieć piecze nad wnukami czyli, jeśli wg. mnie (babci) będzie
                  lepiej, żebym to ja wychowywała wnuki niż nieodpowiedzialni rodzice. Wszystko
                  można ująć w ładne słowa.
                  A całego roku nie możesz spędzać teraz w Hiszpanii, bo Twoje dzieci mają lub
                  będą miały obowiązek szkolny, chyba, że na czas długich wakacji (o których ja
                  piszę) tam dzieci wysyłasz do szkoły.
              • ajk10 Jamile 09.06.06, 21:42
                zapominasz, że dla niektórych kobiet posiadanie dzieci to jedyna forma spełnienia się w życiu.
                • triss_merigold6 Re: Jamile 09.06.06, 21:50
                  Shit happens. To ich problem.
                  • ajk10 Triss :D 09.06.06, 21:55
                    zapomniałam o emotikonie. To była ironia.
                • joanna266 ajk10 09.06.06, 22:27
                  i tu sie mylisz.ja sie nie zaliczam do grupy kobiet dla których dzieci to
                  jedyna forma spełnienia.stawiam ja jedynie na pierwszym miejscu.wraz z mężem
                  prowadzimy własna firme.więc twoje smętne insynuacje sa nietrafione pani
                  bisnesswomensmile))
                  • ajk10 Re: ajk10 09.06.06, 22:29
                    joanna266 napisała:

                    > i tu sie mylisz.ja sie nie zaliczam do grupy kobiet dla których dzieci to
                    > jedyna forma spełnienia.stawiam ja jedynie na pierwszym miejscu.wraz z mężem
                    > prowadzimy własna firme.więc twoje smętne insynuacje sa nietrafione pani
                    > bisnesswomensmile))

                    big_grin
                    ale to nie było do Ciebie personalnie. Taka luźna refleksja. Na pewno znasz kobiety, które tak maja. Jeżeli w "drzewku" wypadło, że było to do Ciebie, to przepraszam.
                    A ze mnie żadna businesswoman, i raczej nigdy nie będzie, więc to smętna insynuacja wink))
        • janowa Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 21:39
          Wyciagasz daleko (i w zlym kierunku) idace wnioski. Nie wiem gdzie to
          wyczytalas, chyba gdzies baaaaardzo gleboko miedzy wierszami - bo tak ci pasuje,
          zeby uzasadnic swoj punkt widzenia. To jest akurat bardzo widoczne.

          To, ze ktos nie ma postawy roszczeniowej wobec swoich rodzicow czy rodzicow meza
          ma sie nijak do stosunkow panujacych w rodzinie.

          Jestem ze swoja rodzina bardzo zwiazana. Moja mama pomogla mi nieraz w
          sytuacjach podbramkowych. Wlasnie wtedy na nia liczylam i nie zawiodlam sie. Nie
          bylabym w stanie zadac od niej pomocy codziennie - sumienie by mnie ruszalo.
          Kobieta napracowala sie i moze wreszcie odpoczac, nawet czasami nie robiac nic
          (czyli czytajac ksiazke, ogladajac filmy, spotykajac sie z kolezankami i takie
          tam smile.

          Na pewno nie musi sie martwic o moja opieke, gdyby byla taka potrzeba. I nie
          bedzie to "cos za cos" jak usilujesz insynuowac, wrecz przeciwnie. TYLKO i AZ za
          to, ze jest moja Matka.

          ---
          "Bo tak normalnie to człowiek (kobieta człowiek ma pierś, a na niej cyce) wink"
          bonkreta
        • daria_nowak Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 22:28
          Bzdura. Mam doskonały kontakt z moją mamą i bardzo ja kocham i szanuję. I
          właśnie dlatego nigdy nie chciałabym, zeby na emeryturze, na którą cięzko
          zapracowała opiekowała się małym dzieckiem!
    • mamaoskarka Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 18:29
      Ja rowniez Cie rozumiem, mi tez by bylo w takiej sytuacji przykro. Jestem w tej
      mniejszosci, ktora uwaza ze babcie jezeli tylko maja taka mozliwosc to powinny
      pomagac w opiece nad wnukami, zreszta rodzina jest wlasnie po to zeby sie
      wspierac i pomagac. Oczywiscie nic na sile, jezeli tesciowa nie ma ochoty zajac
      sie Twoim dzieckiem to nie zmuszaj jej do tego, odpusc sobie i daj dziecko do
      zlobka. Ja na szczescie mialam idealna sytuacje bo przez 2 lata moim synkiem
      opiekowal sie moj tato, ktory jest na rencie. Codziennie z nim byl minimum 8
      godzin, karmil go, wychodzil na spacery itd. Od wrzesnia moj synek idzie do
      zlobka, mimo iz stac mnie na opiekunke to nigdy nie zostawilabym go samego z
      obca kobieta, a taty juz nie chce obarczac opieka nad niesfornym dwulatkiem.
    • yenna_m Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 18:33
      dziewczyny
      a czy Wy pomoglybyscie WASZYM DZIECIOM, jesli bylyby w trakiej sytuacji, ze nie
      stac byloby je na opiekunke (poza tym te opiekunki to naprawde niespecjalnie z
      reguly sie dziecmi zajmuja i dobra opiekunka to naprawde skarb)?

      Ja bym pomogla.
      I nie ma co nad tym dyskutowac.
      To MOJE dzieci i jesli potrzebuja pomocy rodziny - tood tego jest rodzina, zeby
      sobie pomagac.
      Bo jak nie od tego, zeby pomagac sobie i wspierac sie w trudnych chwilach, to
      darujmy sobie swieta rodzinne i rodzinne siadanie do Wigilii.
      • jamile Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 18:46
        codzienna, kilkugodzinna i darmowa opieka nad maluchem to nie
        eufemistyczne "pomaganie" tylko normalna, nierzadko cieżka praca.
        O pomaganiu można mówic, gdy babcia zaopiekuje się dzieckim bo chcemy pojechac
        do kina albo pomalowac łazienke.

        <><><><><>
        Kuka
        i tu też
        • yenna_m Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 19:08
          wszystko - kwestia ukladow rodzinnych smile i nastawienia matki do wasnych
          dzieci smile
          • jamile Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 19:31
            i dzieci do własnych rodzicówsmile

            <><><><><>
            Kuka
            i tu też
        • lola211 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 19:55
          Daj spokoj, to dziecko zaledwie polroczne, o jakiej Ty ciezkiej pracy piszesz?
          Pewnie, dla lenia, nieroba zawsze bedzie pod górke, normalny czlowiek po prostu
          dziecko nakarmi, przewinie, na spacer pojdzie, polozy spac.I tyle.
          Mozna pomyslec, ze tu chodzi niemalze o male przedszkkole, a nie jednego
          niemowlaka.
          Czasy gotowania pieluch w kotle, wyciskania soczkow przez gaze mineły, jakby
          kto nie pamietał.
          • jamile Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 20:55
            Wiecznie będzie półroczne?
            "Zaledwie półroczne" dziecko potrafi drzec się po kilka godzin dziennie, bo
            taka jego uroda i skutkuje tylo noszenie na rękach.
            "Zaledwie półroczne" za chwilę ma 7 miesięcy i trzeba za nim zapitalac, bo
            raczkuje i włazi w każda dziurę. Trzy miesiące później zaczyna chodzic i od
            prowadzania go w pozycji wpół zgiętej kręgosłup wyłazi pod łopatką.

            Ni chyba że wyobrażamy sobie, że półroczne dziecko to cukierkowy bobaskek jak
            ze zdjęcia w "Twoim Dziecku", który osiem godzin dziennie siedzi w kojcu i
            usmiecha się do babci.

            <><><><><>
            Kuka
            i tu też
            • joanna266 jamile. 09.06.06, 22:28
              mam troje dzieci izadne z nich nie podchodzi pod twoj opis.na szczęscie nie
              podchodziwink))
              • jamile Joanna 09.06.06, 22:41
                tzn. nie raczkowały i nie zaczynały nauki chodzenia pod opieką dorosłej osoby?
                tak po prostu pewnego dnia twoje dzieci jedno po drugim podniosły się z pozycji
                leżącej i pomaszerowały do swojego pokoju, żeby nie kłopotac rodziców?wink

                <><><><><>
                Kuka
                i tu też
                • joanna266 Re: Joanna 09.06.06, 22:43
                  nie ironizuj bo rozpaczliwie ci to wychodzi.
            • lola211 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 22:44
              Moze gdybym swojego nie miala, moja mama nie opiekowala sie entym juz
              dzieckiem, to bym uwierzyla w te mrozace krew w zylach opowiesci.
      • lola211 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 22:40
        > a czy Wy pomoglybyscie WASZYM DZIECIOM

        No cos Ty, po przeczytaniu tych postów mozna byc pewnym, ze beda im przysylac
        kartki z wakacji w Hiszpanii, dzieci niech sie albo nie rozmnazaja albo niech
        ponosza konsekwencje wlasnych czynow- o opiece nad dzieckiem zapomnij.
      • mkolaczynska Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 22:42
        yenna_m napisała:

        > dziewczyny
        > a czy Wy pomoglybyscie WASZYM DZIECIOM, jesli bylyby w trakiej sytuacji, ze
        nie
        >
        > stac byloby je na opiekunke

        Widać że nie masz 55 lat, nie wiem ile mają twoi rodzice, ale moi już troszke
        ponad i pamiętam ich gdy te lata im mijały i uwierz mi jestem pewna że dla nich
        RAZEM opieka nad dzieckiem przez co najmniej 8 godzin to byłby bardzo ciężki
        wysiłek fizczny. Nie sądze ze chciała bym ich obciążać tak cięzką dla nich
        pracą dzień w dzień przez tyle godzin. Moze postarała bym się zatrudnić
        opiekunke na kilka godzin a rodziców poprosić o opieke przez część dnia. Koszty
        ew niani inne a i dziadkowie nie będą padali na twarz po całym dniu z dzieckiem

        • yenna_m Re: i jest mi po prostu przykro... 12.06.06, 11:50
          to zamiast zapitalac mozna sprobowac dolozyc na opiekunke, o ile finanse
          pozwalaja
          albo np rozlozyc opieke nad dzieckiem wspolnie z opiekunka

          mysle, ze jesli ktos chce pomoc - to pomoze

          i wydaje mi sie, ze wlasnie to jest kwestia tego "chcenia"
          • mkolaczynska Re: i jest mi po prostu przykro... 12.06.06, 14:31
            yenna_m napisała:

            > to zamiast zapitalac mozna sprobowac dolozyc na opiekunke, o ile finanse
            > pozwalaja
            znaczy jak dziadków stać niech pomogą finansowo tak?
            A jesli nie to co powinniśmy płacic naszym rodzicom za opieke nad dzieckiem
            dokladać się do zakupów okularów aparatów słuchowych, czy czynszu za
            mieszkanie??
            Kto sie z was dokłada???
            Widziałam już takie madre dzieci co jak rodzicom trzeba było pomóc to mówiły to
            na raty mamo weźmiesz wink
            Nie śmieszne?
            >
            > i wydaje mi sie, ze wlasnie to jest kwestia tego "chcenia"
            Ja też tak myśle tylko teraz troszke to zmieniło sens prawda?
    • lakie Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 18:39
      jejku jaka dyskusja się zrobiła. U mnie sytuacja wygląda tak że moja mama właśnie w przyszłym roku idzie na emeryturę i zajmie sie moją córeczkę a ja wtedy pójdę do pracy i jakos dla wszystkich jest to oczywiste, nikt nie ma do nikogo pretensji, mojej mamie byłoby wręcz przykro że zamiast dać dziecko pod opiekę babci chciałabym wynająć jakąś obcą osobę. Chyba w mojej rodzinie jest takie podejście jak u Joanny która się tu wypowiadała. Nie widze w tym nic dziwnego.

      Kasia
      • silver110 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 18:44
        Wlasnie, wywolalam istna burze.
        Tylko jakos lepiej wcale mi sie nie zrobilo...
        • lakie Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 18:49
          myślę że to zalezy od układów w rodzinie, byc może w rodzinie Twojego męża są inne układy niż w Twojej (przepraszam ze tak rozróżniam rodziny) ale to co dla Ciebie czy dla mnie było rzeczą oczywistą ze tak po prostu będzie/jest to dla teściowej moze wyglądać zupełnie inaczej. Wierzę że jest Ci przykro ale i wierzę że teściowa nie miała pojecia o tym jak Ty do tego podchodzisz.

          Kasia
          • silver110 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 19:01
            Moja tesciowa zawsze powtarza, ze jej nikt nie pomagal w wychowaniu dzieci i ze
            wszystkim musiala radzic sobie sama.
            Ja rozumiem ze bylo jej ciezko, ale wlasnie chyba dlatego powinna zrozumiec
            moja sytuacje. To ze jej nikt nie pomagal= ja tez nikomu nie pomoge???
            • kawka74 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 19:03
              To znaczy, że Ty też sobie poradzisz bez jej pomocy.
            • lakie Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 19:12
              ech, więc jesli Twoja teściowa mówiła od początku że nikt jej nie pomagał i że musiała radzić sobie sama to ja bym pomocy od niej nie oczekiwala niestety sad Jak moja mama poszła do pracy a ja jeszcze byłam za mała żeby chdozić do przedszkola to zajmowała się mną babcia wiec może dlatego teraz nic w tym dziwnego nie widzi. To tak jak mówilam, kwestia rodziny.

              Kasia
              • joanna266 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 19:16
                mną i moja siostra równiez do zerówki zajmowali sie mieszkający z nami
                dziadkowie.moja mama załatwiła dla nas przedszkole ale moi dziadkowie nie
                zgodzili sie bysmy tam chodziły.powiedzieli ze sie nami zaopiekuja i tak
                było.moje dziecinstwo to wspaniałe wspomnienia własnie dzieki
                dziadkom.kochajaca rodzina to podstawa.
                • triss_merigold6 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 19:24
                  To bardzo piękne. Mną też się zajmowali dziadkowie i co z tego?
                  Do dziecka zatrudniam opiekunkę na pół etatu, teściowa wprawdzie oferowała się
                  z pomocą ale podziękowałam ponieważ zwyczajnie mnie ta kobieta ciężko irytuje.
                  Jeśli ktoreś z moich teściów podupadnie na zdrowiu to mają swoje dzieci do
                  pomocy, ja nie czuję się absolutnie zobowiązana.
                  • joanna266 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 19:27
                    a ja bym sie czuła zobowiazana bo tesciowie to tez moja rodzina.traktuja mnie
                    jak córke i moga na mnie liczyc.bardzo nam pomagaja i ja im pomocy nigdy nie
                    odmowie.
                    • triss_merigold6 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 19:30
                      Czyli jesteś w zupełnie innej sytuacji.wink Rodzice męża nie pomagają nam w
                      ogóle, my tej pomocy nie oczekujemy więc tym bardziej olewam co z nimi będzie w
                      przyszłości. Z teściem widuję się jakieś 4 razy do roku, z teściową mam
                      aktualnie zero kontaktów i będzie zero kontaktów.
                      • lakie Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 19:46
                        ja akurat mówiłam o swojej sytuacji tylko ze o mamie anie teściowej, moja teściowa nie zajęłaby się dzieckiem, a jeśli już to na pewno nie tak jakbym ja sobie tego życzyła, bo to kobieta o metodach wychowawczych tupu "poryczy to zaśnie, po co ją lulasz" więc na moją pomoc raczej też nie ma co liczyć, to tak tylko w kwestii oczekiwań i podejscia mamy a teściowej, bo widzę ze to też tu zaczyna wychodzić.

                        Kasia
                • pesteczka5 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 19:36
                  Mojej mamie w wychowaniu dzieci nikt nie pomagał, oprócz taty, ale on nie
                  pomagał, tylko wychowywał razemsmile
                  Moja mama i ojciec tak kochają swoje wnuki, że uwielbiają je w każdej ilości.
                  Jednakowoż, nanię miałam, bo moi rodzice są ludźmi i babciowanie/dziadkowanie
                  to nie jest ich jedyny etat.
                  Moja mama nigdy nie robiła ZA MNIE niczego, nie prasowała moich rzeczy, nie
                  myła mi naczyń, jak wpadła do dzieci itp. I często oni szli na sylwestra, a my
                  siedzieliśmy z dziećmi, choć generalnie wiele razy dzięki ich pomocy
                  spędzaliśmy wieczór w kinie, teatrze, ze znajomymi.
                  Moja mama nigdy nie dałaby się przy wnukach uwiazać - ani mnie by to do głowy
                  nie przyszło.
                  Ale też, kiedy do mojej mamy zadzwoniła przyjaciółka ze szkolnych lat i
                  skarżyła się, że córka jej miała za złe, bo dziecko jest chore, ona musi iść do
                  pracy, a ona (przyjaciółka, ta babcia) wymówiła się, bo przecież ma lekcję
                  hiszpańskiego - moja mama ze swoją wrodzoną prostolinijnością zdumiała się - to
                  dla ciebie głupi hiszpański jest ważniejszy niż córka i chora wnuczka?? Leć do
                  wnuczki!
                  Myślę, że autorce chodzi o proporcje i odcienie uczuciowe. Owszem, możemu
                  uznać, że babcia jest od wnuków jak d... od s... i to jest postawa naganna.
                  Możemy też uznać, że babcia ma prawo do samorealizacji i uznać, że wnuki jej
                  obchodzić nie muszą, podobnie jak kłopoty dzieci i podbramkowa sytuacja tychże,
                  brak pieniędzy, groźba utraty pracy itp. - i to moim zdaniem też nie jest
                  postawa zdrowa. Możemy uznać, że dziadkowie to mili starsi państwo, a dzieci
                  są samodzielne, a dom opieki to opcja higieniczna, zdrowa i wygodna... Tylko
                  jakie to smutne.
                  Ja myślę, ze diabeł tkwi w szczegółach, prawda?
        • lola211 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 22:51
          Silver- bo na tym forum absolutnie nie ma co szukac pocieszenia.Zjebki na
          okragło, a juz zwlaszcza w takich watkach jak Twoj.Nie bierz sobie tego w ogóle
          do serca, forumowe kocopoły rzadko kiedy przystaja do rzeczywistosci, wierz mi.
          Ciesz sie, ze zalozylas popularny wateksmile, tesciowej- kij w oko- mysl, jak tu
          najrozsadniej rozwiazac swoja sytuacje bez ogladania sie na "rodzinke".
          • silver110 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 23:01
            Humor mi sie jakos poprawilsmile, bo szczerze mowiac juz czulam sie totalnie
            zlinczowana i jakas nienormalna, ze liczylam na pomoc rodziny( no chyba, ze
            tesciowa to nie rodzina, he-he)wink)))
            Nie mam innego wyjscia, po prostu znajde nianie, a z pomocy tesciowej nie mam
            zamiaru korzystac, moze to glupia duma i niech to ktos nazywa jak chce.
            Jakos sobie poradze. Moje starsze dziecko mialo nianie i trudno, teraz to tez
            jakos przerobie, dam rade.

            Dzieki!!!
            A na forum poznalam przynajmniej rozne opinie roznych ludzi, przykre jest tylko
            to, ze nie ma w zasadzie jednoznacznej odpowiedzi na moj problem, a niektore
            osoby sa przekonane, ze znaja odpowiedzi, na wszystkie zagadki tego światasmile
    • siasiuszek Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 19:26
      Również uważam ze nie ma, na co się oburzać to kwestia układów rodzinnych. Czy
      pochodzi się z rodzinny, dla której problemy dzieci po wyfrunięciu z domu
      nikogo już nie obchodzą a rodzinna pozostaje na płaszczyźnie kontaktów w święta
      czy z rodzinny bardo związanej ze sobą i bardzo sobie pomagającej, dla której
      dzieci nawet dorosłe zawsze pozostaną ich dziećmi, którzy chcą pomagać, a wnuki
      to część rodziny i część rodzinnej odpowiedzialności. Myślę ze ja i Joanna
      pochodzimy właśnie z takich rodzin. Dla mojej mamy i teściowej jest to rzecz
      zupełnie naturalna i oczywista, co lepsze same uznałyby babcie, której nie che
      się zajmować wnukami za wyrodną. I to nie jest tak ze pomoc wypływa tylko od
      babć w takiej rodzinnie wszyscy mogą na siebie liczyć w zwykłej pomocy (np. mój
      mąż moim rodzica remontował cały dom) tak i między rodzeństwem zawsze mogę
      liczyć na swoją siostrę również w opiece nad moim dzieckiem a jak ona będzie
      miała dziecko również jej pomogę jak tylko będę mogła. Cieszę się, że mam taką
      rodzinę, bo wtedy człowieka nic nie przeraża, ma świadomość, że choćby na niego
      spadło 9 plag egipskich zawsze będzie miał oparcie w rodzinie.
      • joanna266 otóz to 09.06.06, 19:34
        ja powiem więcej że gdybym nie miała wsparcia w rodzinie to pewnie
        poprzestalibysmy na jednym góra na dwojgu dzieciach.ale moja mama zawsze mi
        powtarzała że dzieci to najpiekniejsze co w życiu mozna zrobicwinkzawsze
        pierwsza wychodzila z inicjatywa pomocy i wiedzialam ze jesli zechcemy miec
        trojke to napewno bede mogła na nią liczyc ,chociazby w pierwszych miesiacach
        od urodzenia synka.podobnie jest z tesciowa.gdy czytam takie posty jak co
        poniektore tutaj to jeszcze bardziej doceniam to co mam.
        • silver110 Re: otóz to 09.06.06, 19:37
          Zazdrosze, ze masz taka fajna rodzine. Ja ze strony swoich rodziców zawsze moge
          liczyc na pomoc w kazdej sytuacji, natomiast moja tesciowa wychodzi z zalozenia
          ze to co mogla pomoc to juz pomogla. Chyba wiec, nie powinnam byc
          rozczarowana,ani rozgoryczona tylko przestac liczyc na cokolwiek bo i tak nie
          ma na co.
          • verdana Bezplatna służąca? 09.06.06, 19:49
            Czyli innymi słowy, rodząc dziecko kobieta podejmuje zobowiązanie o rezygnacji
            z własnych palnów zyciowych aż do śmierci. Najpierw musi odchować dzieci, a
            potem, niezależnie od wlasnych ambicji i decyzji opiekować się dziećmi, które
            te dzieci będa chciały mieć. Jednym, dwojgiem, sześciorgiem.
            Posiadanie dziecka powinno być decyzja odpowiedzialną. To rodzice i tylko
            rodzice mają obowiazek się nimi zająć. Jesli brak im mozliwości, czasu albo
            chęci - dzieci nie powinni mieć. Dziadkowie, oczywiscie mogą pomagać, o ile
            chcą. Moga, ale nie muszą, poniewaz nie powinni ponosić konsekwencji za decyzje
            dorosłych osób.
            Rodzenie dziecka i wyobrażenie, że babcia, niezaleznie od własnych planów,
            zajmie się nim w charakterze bezpłatnej służącej jest po prostu
            nieodpowiedzialne.
            I nie ma tu nic do rzeczy fakt, ze rodzicom trzeba bedzie kiedys pomóc. Dorosłe
            dzieci powinny pomoc rodzicom dlatego, ze ci rodzice kiedyś zajmowali się nimi
            samymi - a nie dlatego, ze wychowywali wnuki.
            Zresztą, skoro wychowaniem wnuków obarcza się babcię, to własciwie wlasne
            dzieci nie powinny sie już rodzicami zajmowac na starość. Dług wdzięcznosci
            mają tylko wobec nieszczęsnej babci.
            • silver110 Re: Bezplatna służąca? 09.06.06, 20:03
              Wiesz, chyba sie troche za bardzo zagalopowalas!!!!
              Bezplatna sluzaca, chyba nie wiesz co mowisz kobieto!
              Liczylam tylko na pomoc mojej tesciowej ( oczywiscie wraz z niania) na pol
              etatu na pomoc przy moim dziecku.
              Skoro nie znasz calejj sytuacji badz troszke rozwazniejsza w swoich osadach!
              • rita75 Re: Bezplatna służąca? 09.06.06, 20:26
                > Bezplatna sluzaca, chyba nie wiesz co mowisz kobieto!

                a co, dasz jej na gumę?
            • siasiuszek Re: Bezplatna służąca? 09.06.06, 20:07
              Tak to już jest w rodzinie, jest bezpłatna niańka, bezpłatna sprzątaczka,
              bezpłatny budowlaniec, bezpłatny lekarz, bezpłatny tragarz, bezpłatny rolnik
              itd.…
              Bez przesady babcie nie wychowują wnuków do pełnoletniości mowa jest tylko o
              opiece nad jednym dzieckiem przez 8 h dziennie przez 5 dni w tygodniu do 3 roku
              życia dopóki nie będzie na tyle duże żeby pójść do przedszkola.
              • kalina_p 8 godz. dziennie przez 3 lata to POMOC? 09.06.06, 20:23
                toz to normalna, ciężka praca a nie "pomoc" !

                -
                Krasnolud coraz większywink))
                • bea.bea i odpowiedzialnosc za nieswoje dziecko... 09.06.06, 21:53
                  strach...nerwy....uczucia których matka nigdy nie doswiadczy....babcia tak..
                • lola211 Re: 8 godz. dziennie przez 3 lata to POMOC? 09.06.06, 22:57
                  Ojej, tragedia normalnie!!Musze to powiedziec mojej mamie i tesciowej, jak mnie
                  podlicza za dni, przez ktore opiekowaly sie swoja wnuczka to sie nie
                  wypłacewink.Taka harówa, za darmo, a wrecz na minusie, bo w tym czasie dziecku
                  gotowaly i kupowaly smakołyki- nie, no frajerki normalnie.I jeszcze na dodatek
                  jakos tak malo zmeczone sie wydawaly..
                  • joanna266 Re: 8 godz. dziennie przez 3 lata to POMOC? 09.06.06, 23:03
                    a u mnie tak samo.moja mama i tesciowa pomagaja mi za totalna darmoche.no szok
                    po prostu .jak to dobrze że nie wchodza na to forum.dopiero by mi to dało po
                    kieszeni.a tak to żyja w nieswiadomości że babcie powinny pobierac opłaty za
                    opieke nad wnukami.kurcze musze im odciac w domu wszystkie środki masowego
                    przekazu.bo jeszcze się jakos dowiedza i to bedzie pierwszy krok do mojego
                    bankructwawink))
              • kawka74 Re: Bezplatna służąca? 09.06.06, 20:30
                Skoro to tak mało uciążliwe, zupełnie nie rozumiem, za co ta pensja dla matek
                siedzących w domu, jak pragnę zdrowia.
                Osiem godzin przez pięć dni w tygodniu opieki nad dzieckiem to nic? Rany boskie...
            • joanna266 Re: Bezplatna służąca? 09.06.06, 22:18
              a co z tymi dziadkami którzy z własnej NIEPRZYMUSZONEJ woli chca pomagac w
              opiece nad dziecmi po to by rodzice mogli gdzies sami wyskoczyc.dziadkowie
              ktorzy lubia sie zajmowac wnukami bo sprawaia im to przyjemnośc.najlepsze jest
              to że to własnie tacy dziadkowie w pierwszej kolejnosci nazwali by tesciowke z
              postu wyrodna babcia.
              • jamile A co ma byc? 09.06.06, 22:26
                między dziadkami, którzy CHCA się opiekowac dzieckiem a tymi, których się do
                tego ZMUSZA jest kolosalna różnica.

                Jeśli babcia/tesciowa chce, ma siłę, cierpliwośc, sama to proponuje a Ty jako
                mama uważasz, że to dobry pomysł to w czym problem?

                <><><><><>
                Kuka
                i tu też
          • roksanaa22 Re: otóz to 09.06.06, 19:57
            moim zdaniem tesciowa czy mama sama sobie uklada zycie i nie mozna jej zmuszac
            do niczego.szkoda ze nie chce pomoc.mnie tez by bylo przykro.
            ja nie pracuje.z wyboru.chce sama wychowywac swoje dzieci.nie przelewa sie nam
            ale dajemy rade.przyjdzie czas na prace wtedy pewnie zatrudnie nianie.moi
            rodzice mieszkaja za granica wiec na nich nie moge liczyc.tesciowa pracuje i
            prowadzi aktywny tryb zycia.ciagle chodzi na jakies rajdy,wycieczki.wiem ze
            jakby nas przycisnelo to by sie zgodzila,ale nie chce zeby czula sie
            zobowiozana.
      • lakie Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 19:51
        o to własnie mi chodziło. Podejście zależy od rodziny w której się ktoś wychował smile

        Kasia
    • niusianiusia Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 20:15
      niestety mam bardzo podobną sytuację... i żal do mojej mamy.
      Moja mam przeszła na emeryturę ponad rok temu by najmniej nie dla tego, żeby
      zajmować się dzieckiem. Poprostu czas i wiek tego wymagał.
      Mój synek ma 1.5 roku. Kiedy mały miał pół roku zaczełam brać prace zlecone.
      Zazwyczaj zajmowałam sie dzieckiem w dzień a wieczorem kiedy mały spał
      pracowałam. Czasem, keidy musiałam gdzieś wyjsc lub coś załatwić prosiłam mamę,
      zeby zajęła się synkiem. Kiedy mały skończył roczek, dostałam pierwsze poważne
      zlecenie, które niestety wymagało, żebym zajęła się pracą w dzień. Wieczory by
      nie wystarczyły. Przeniosłam swoje biuro do mamy (tzn laptopa), zeby było jej
      wygodniej zajmować sie dzieckiem. Tzn, zebym wszystkie cieższe prace typu
      usypianie, bujanie itd... mogła wykonywać zamiast mamy, a pozostały czas mogła
      zajmować sie pracą. Oczywiscie wszystko było za przyzwoleniem mamy i jej zgodą.
      Pojawiły sie kolejne zlecenia i coraz wieksze jeki ze strony mamy. Jak to mi
      mówiła, ona nie po to wypracowała sobie emeryturę, zeby dzieci niańczyć, nie po
      to również kończyła studia itd... ona nie ma czasu na kosmetyczkę ( nie był u
      kosmetyczki przez całe życie), nie ma czasu na wyjazdy, uniwersystet 3 wieku(
      nie widziałam, zeby mama jakąkolwiek książkę czytała kiedykolwiek) itd...
      Zaoferowała mi 3 dni w tygodniu opieki nad dzieckiem. Zgodziłam się. Kolejne
      zlecenia się pojawiały a jest to ogroma szansa dla mnie, zeby po
      tzw .macierzyńskim nie zostać z ręką w nocniku i nie szukać byle pracy, po tak
      długiej przerwie.
      Musze dodać, ze jestem przedstawicilką wolnego zawodu a praca tzw. etetowa
      równa się codziennym kilkkunastogodzinnym nieobecnosciom w domu, co przy tak
      małym dzieku poprostu nie ma sensu. Moje zlecenia i klient, którego udało mi
      się znaleść, to sznasa na normalną pracę w przyszłosci na tzw. własnym.
      Pogodziłam się z myślą o 3 dniach w tygodniu i dodatkowo nocach i weekendach.
      Zapisałam synka do złobka, do którego miał iść od września. Pomyślałam dam radę.
      Jakiś czas potem okazało się , że jestem w ciąży i niestety praca po nocach
      odpada. Odpada też żłobek, bo mały będzie przynosił wszystkie choroby zakaźne,
      co moze być bardzo niebezpieczne dla ciąży.( na drugie dziecko namawiała mnie
      również mama)
      Awantury z mamą nie ustały, 3 dni w tygodniu okazały się niemożliwe. Mama
      stwierdziła, ze jest za stara na zajmowanie się dzieckiem i poprostu nie ma na
      to ochoty, do tego nie ma czasu na wlasne życie. Dla mnie życie to rodzina, ale
      cóż, mogę się mylić.Do tego wszystkie koleżanki ją buntują ( koleżanki albo nie
      mają rodzin albo jeszcze wnuków), zeby się nie zajmowała dzickiem. Znalazłą mi
      naińkę, starą pannę bez doswiadczenia w pracy przy dzieciach, kobietę, dla
      której każda praca w życiu była za trudna i w wieku 30 paru lat przeszła na
      rentę, siostrę swojej koleżanki, która nie do końca ma po kolei w głowie,
      której cała rodzina jest przedziwna razem z tą koleżanką ( znam je od dziecka).
      Kiedy pomysł mi się nie spodobał, mama się obraziła i wynikła z tego kolejna
      awantura.
      Opłacenie niańki trochę przerasta moje możliwości. Dalsza praca nie ma poprostu
      sensu. Wszystko co bym zarobiła oddałabym niańce, zusowi i księgowej. Moje
      płatności są bardzo nieregularne. Do tego pozostawienie dziecka, bardzo
      mądrego, inteligentnego i wrażliwego chłopczyka z tzw, dozorcą nie ma sensu. To
      będzie ogromna szkoda dla dziecka. Do tego, na wzięcie niańki nie mam warunków.
      Pracuję w domu a mieszkanie jest tak małe, ze nie pomieści mojej pracy dziecka
      i niańki. Mam rozgrzebane dwa projekty, których nie mogę dokończyć, wizję
      urodzenia kolejnego dziecka, bez szans na macierzyński, oraz wizję zaczynania
      wszystkiego za rok od początku. Obecnie wysłałam męża z dzieckiem do teściów na
      weeken a sama zostałam, zeby popracować i też jest mi bardzo przykro..
      Tym bardziej jest mi przykro, bo kiedy ja się urodziłam, moja mama nie dosć, ze
      na codziń korzystała z pomocy swojej mamy a mojej babci, to po roku wróciła do
      pracy a babcia poszła na emeryturę, zeby się mną zajmować. Ze swojego wczesnego
      dzieciństwa pamietam głównie babcię, która zabierała mnie na plac zabaw, do
      parku i muzeów oraz jeździła ze mną na wczasy. Miałam nadziję, że moja mama
      bedzie taka samą babcią dla mojego dziecka....
      Do tego mama bardzo często porusza temat opieki nad nią samą jak będzie
      niedołężna. Kiedy jej powiedziałam przy kolejnej awanturze, że wszystko działa
      w dwie strony to się na mnie obraziła.
      Jak patrzę na te wszystkie babcie w parkach, które zajmują się dziećmi, to
      poprstu mi jest bardzo żal... Do tego musze dodać, ze mama z rodziny ma tylko
      mnie i nikogo więcej.
    • janka19 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 20:19
      Tez od września wracam do pracy, bliźniakami zajmię się niania.
      Moja mam pracuje, teściowa jest na emeryturze, ale pracuje na pól etatu.
      Teoretycznie mogłaby zająć sie maluchami ale nieuważam że to jej obowiązek.
      Swoje dzieci już oddchowała, bardzo mi pomagała w okresie ciązy i po niej też
      ale teraz byłoby mi po prostu głupio obciazac ja takimi obowiązkami.
      Rozumiem że sa babcie dla których wnuk to cały świat. Żyją tylko dla rodziny i
      największym szczęsciem jest opieka nad wnukiem, super jak im pasuje to wszytko
      gra.
      Moja teściowa oprócz tego że bezgranicznie kocha swoje wnuki, ma też swoje
      osobiste i zawodowe życie. Uwielbia wycieczki, podróże, jeździ na wystawy,
      fotografuje itp. I to że nie będzie opiekować sie wnukami nie znaczy że jest
      złą babcią.
      Nigdy mi do głowy nie przyszło obarczać sie obowiazkiem opieki nad dziećmi. To
      są moje dzieci i ja muszę im ta opieke zapewnić. Owszem, zawsze jak trzeba to
      mi pomoże ale 8-godzinne siedzenie z maluchem to naprawdę cieżka praca.
      Co do finansów, cóż może oddaj malucha do żłobka. Mnie tez czeka spory wydatek,
      bo podwójny ale w końcu to moje dzieci i moje obowiązki.
      A co pytania, które gdzieś przeczytałam.
      Owszem, jak będe babcią to swoim dzieciom pomogę ale przechodząc na emeryturę
      chciałabym tak spędzać czas jak moja teściowa a nie siedzieć całe dnie z
      wnukami.Juz teraz jeżdżac palcem na mapie, rozmawiamy z mężam o naszych
      planowanch emerytalnych wyjazdach.

      Zaraz sie dowiem że jestem antyrodzinna smile

      Ostatnio rozmawiała z potencjalną kandydatką na nianię, panią która znam i
      która chciała u nas pracować.
      Po tygodniu zadzwoniła i powiedziłą że badzo by chciała (tez ze względów
      finansowych-ma kiepska emeruturę) ale córka jej powiedziąła "mamo a nam to juz
      nie będziesz pomagać ? Juz nas nie kochasz ? A co jak sie Kasia lub Krysia
      rozchorują?.
      Kasia chodzi już do szkoły, Krysia do przedszkola. Córka jest naparawdę bogata
      ale mama=tania siła robocza. Szkoda wydać parę złoty i załatwić sobie opiekunkę
      do chorującego dziecka, lepiej werbować matkę bo za darmochę.
      No ale cóż, matka MUSI pomagać. Nie ważna że nadal nie ma co do gara wsadzić i
      mogłaby sobie trochę dorobić.
    • mika_p Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 20:21
      Silver, twoja teściowa nie powiedziała ci, że nie chce zajmowac się wnuczką,
      tylko że chce się nią zajmować w sytuacjach awaryjnych.

      Ktoś tam wyżej napisał, że opieka nad pólrocznym dzieckiem to drobiazg,
      przewinąć, nakarmic, isc na spacer. Ale kilka tygodni później dziecko zacznie
      raczkować i trzeba będzie za nim latac po całej chałupie przez prawie cały
      dzien, albo zrobić gruntowne przemeblowanie. Babcia ma prawo nie mieć na to
      ochoty. Ani na przemeblowanie własnego mieszkania, ani bycie 11 h poza domem
      codziennie. 55 lat to wcześniejsza emerytura, bez powodu się na nią nie idzie.
      Może teściowej zdrowie nawala. Może ma jakieś swoje plany, nie wiem, chce się
      poudzielac w kółku różancowym na co całe zycie nie miała ochoty, może działkę
      pouprawiać. To jej prawo przecież. Pracowała całe życie, zeby miec emeryturę i
      odpocząc. A moze chce tylko pourlopowac troche i spróbowac sił w nowej pracy, o
      czym ci nie mówi, bo nie ejstescie w zbyt serdecznych stosunkach?

      A z drugiej strony... do wrzesnia jeszcze 3 miesiace, mozesz poszukac lepszej
      pracy niz za 900 zł.

      Wiesz na czym stoisz, tesciowa nie zostawia cie na lodzie, masz duzo czasu na
      manewry.
      • lola211 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 22:58
        Dziewczyna pisze o 4 godz., a tu sie juz 11 zrobilo.W "pomidora" gramy czy jak?
        Co Wy z tym raczkowaniem? A jaki to problem, bo nie jarze?
    • bea.bea no nie..... 09.06.06, 20:57
      przykro mi ale nie znajdziesz u mnie współczucia i pocieszenia...bo nie ma czego
      współczuc...a tym bardziej żadna tragedia sie nie stała więc i pocieszac nie ma
      za co...

      uważam...ze w zyciu wazna jest organizacja...pewnie pomyslisz że mądrala
      jestem...no cóz wiem co piszę...

      pracowałam całą ciąże...pracowałam na porodówce...tak...dobrze czytasz dziecko
      pod bokiem a ja z komórka i obolałą ........
      dziecko w domu spedziło 16 dni....potem pracowało ze mna...
      potem opiekunka...jeździła ze mna do pracy...
      kiedy dziecko skończyło 1,5 roku poszło do PRZEDSZKOLA....jak chorowało to
      kombinowałam opiekunke...

      kiedy moja mama chciała dziecko to mówiła..może przyprowadzisz go do mnie ...ale
      pamietaj o 15 go odbierz...

      i tak jest do dziś....i nawet do głowy by mi nie przyszło zawracać głowe moim
      rodzicom , a tymbardziej teściowej...dośc sie naużerały z własnymi dziećmi...

      ale ja juz stara jestem...więc mi chyba łatwiej pewne rzeczy zrozumiec...a może
      uczuc mam juz mniej/....
      • niusianiusia Re: no nie..... 09.06.06, 21:09
        że się zapytam, po co ci było dziecko? żeby ktoś inny je wychowywał?
        Ja bym z siebie taka dumna nie była. Czy Twoje dziecko jest szczęsliwe?
        • bea.bea Re: no nie..... 09.06.06, 21:12
          a gdzie ja napisałam , że je ktoś inny wychowuje...
          • niusianiusia Re: no nie..... 09.06.06, 21:15
            o ile umiem czytać to przedszole i kombinowane opiekunki.
            Ponieważ postępowałam dość podobnie do Ciebie, wiem, ze nie ma możliwości
            pracowac i opiekowac się dzieckiem jednocześnie. Jedno lub drugie na tym
            cierpi. Najczęsciej przegrywa dziecko. Ja wcale nie jestem dumna z takiego
            stanu rzeczy, więc wybacz ale zaneguję Twój hymn pochwalny na swoja częsć-
            matki nowoczesnej.
            • bea.bea Re: no nie..... 09.06.06, 21:21
              każdy mierzy własną miarka...mnie moj styl zycia odpowiada....i nie uważam by
              moje dziecko miało gorzej niz inne...
              wydaje mi sie ze ma nawet lepiej....
              ale to chyba polega na jakości i ilości czasu poświęcanego dziecku....a nie pracy
              • milka_milka Re: no nie..... 10.06.06, 19:46
                A jesteś pewna, że odpowiada Twojemu dziecku?
        • bea.bea Re: no nie..... 09.06.06, 21:15
          Ja bym z siebie taka dumna nie była. Czy Twoje dziecko jest szczęsliwe?


          a niby czego mamsie wstydzic???
          • niusianiusia Re: no nie..... 09.06.06, 21:16
            egoizmu
            • bea.bea Re: no nie..... 09.06.06, 21:23
              sa rzeczy których nie robisz tylko dla siebie....
              • niusianiusia Re: no nie..... 09.06.06, 21:31
                robię, i widzę jak bardzo cierpi na tym dziecko. Oczy otworzyły mi się, jak mój
                1,5 roczny synek przyłożył sobie moją komórkę do ucha i zaczał naśladować
                intonację mojego głosu, albo dał komórkę mojemu mężowi mówiać mama... wcale
                mnie to nie rozbawiło, wręcz zrobiło mi się smutno.
                Dla siebie pracuję i robię to z czystego egoizmu.... nie potrafię rozwiązać
                problemu pogodzenia pracy i opieki nad synkiem. Cierpię jeśli mały musi spać w
                samochodzie, albo nie mam dla niego świeżego obiadu, bo poprostu zapomniałam,
                że się skończyła zupka, i taka praca nie daje mi wcale satysfakcji, Nie jestem
                dumna i cieszę się, że obecna ciąza zaczyna sprowadzać mnie na ziemię. Widzę,
                ze muszę sie zajać dzieckiem i kolejnym dzieckiem za chwilę, i ze chyba dalsze
                nibygodzenie tego całego bałaganu poprostu nie ma sensu.
                • jamile Re: no nie..... 09.06.06, 21:35
                  skoro babcia odmawia współpracy, żłobek jest be, niania jest be, zapominasz o
                  kupieniu jedzenia, roboty huk
                  to dlaczego decydujesz się na drugie dziecko?? jakoś to będzie??
                  • niusianiusia Re: no nie..... 09.06.06, 21:39
                    dobre pytanie.... bardzo chce drugiego dziecka i zdecydowanie i powoli
                    rezygnuję z pracy aby zajać się dwójką maluchów. Po pewnym czasie wrócę do
                    pracy...
                    Moja wypowiedź tyczył się hymnów pochwalnych na cześc nowoczesnych matek, ot
                    tyle.
                    • niusianiusia Re: no nie..... 09.06.06, 21:41
                      a swoja drogą to sie powoli poddaję i to chyba już koniec mojej kariery
                      zawodowej.... jednak wybieram dzieci
                      • rita75 Re: no nie..... 09.06.06, 21:45

                        > a swoja drogą to sie powoli poddaję i to chyba już koniec mojej kariery
                        > zawodowej.... jednak wybieram dzieci

                        tylko dzieci nie wystarczy urodzic, trzeba je utrzymac...a moze sie tak stac,
                        ze zostaniesz sama, czyz praca w tym wypadku oraz realizowanie sie zawodowe nie
                        jest oznaką zapobiegliwosci? Nie zawsze mozna wrocic do pracy, a w naszym kraju
                        z obiegu wylatuje sie dosc szybko.
                        • niusianiusia Re: no nie..... 09.06.06, 21:53
                          jest oznaką zapobiegliwosci? Nie zawsze mozna wrocic do pracy, a w naszym kraju
                          >
                          > z obiegu wylatuje sie dosc szybko.

                          w moim zawodzie wypada się momentalnie... zgadzam się ze wszystkimi Twoimi
                          argumentami. Uważam tak samo, ze różne rzeczy się zdarzają, ale czasem tzreba
                          na chwilę zwolnić, i taki czas jest jak się rodzą dzieci...
                          Prowadze dwie firmy równolegle, to jest oznaka zapobiegliwości, nie mniej
                          zabezpieczenie materialne dziecka to nie wszystko... musze mieć dla niego
                          trochę czasu, żeby go poprostu wychowywać...nikt tego za nas nie zrobi, chyba,
                          ze dużo mogą pomóc dziadkowie, jeśli są chętni pomóc.
                • bea.bea Re: no nie..... 09.06.06, 21:43
                  no to miedzy nami jest pewna róznica.....mam taka pracę, ze gdy mały jest ze mna
                  w moim bałaganie ma niezłą zabawe...nie śpi w samochodzie...zawsze ma ciepły
                  obiad...może ja jednak bardziej prace olewam...nie wiem...
                  i nie pracuje dla siebie..pracuje by moje dziecko miało co jeść.....mogło ze mna
                  jeżdzić na basen...chodzić do kina..na kólki...biegać na lody....

                  moze dlatego że ja pracuję zrywami ...jak musze to i w nocy siedze by potem nie
                  robić nic przez pare tygodni....i poswiecic czas dziecku...
                  dlatego uwazam twoja opinie za niesprawiedliwą...

                  nie mozna mierzyć wszystkich jedna miarka...
                • janowa Re: no nie..... 10.06.06, 08:42
                  niusianiusia napisała:

                  > robię, i widzę jak bardzo cierpi na tym dziecko. Oczy otworzyły mi się, jak
                  mój 1,5 roczny synek przyłożył sobie moją komórkę do ucha i zaczał naśladować
                  > intonację mojego głosu, albo dał komórkę mojemu mężowi mówiać mama... wcale
                  > mnie to nie rozbawiło, wręcz zrobiło mi się smutno.
                  -
            • rita75 Re: no nie..... 09.06.06, 21:25
              > egoizmu

              Robi sie zabawnie...

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka