Wlasnie wrócilam z marketu, gdzie ukradziono mi portfel.Analizujac sytuacje
doszlam do wniosku, ze na pewno stało sie to w momencie, gdy przegladalam
dzieciece ciuszki, majac obie rece nimi zajete, a torba na ramieniu byla
wolna.Obok mnie stala kobieta i jak sie okazalo wkrótce, jej zainteresowanie
ciuszkami było pozorne.Poczulam bardzo delikatne tracenie torebki, gdy
przechodzila obok, ale nie bylo to na tyle podejrzane, by zajrzec do
srodka.Brak portfela zauwazylam po 5 min.Czyli profesjonalistka.
Strate pieniedzy przebolalam, bo nie bylo ich tak wiele, 200 zł.,ale do szalu
mnie doprowadza fakt, ze utracilam swoj ulubiony porfel i zdjecia - moje i
mojej córki, z czasu gdy miala rok.Zapewne rzucila je gnida gdzies do
smietnika.
Z rozmów z osobami, ktore zajmuja sie handlem wynika , ze gros kradziezy
dokonuja kobiety- takie po 30- tce i starsze, matki, zony i kochanki

.Pewnie
ucza tego fachu swoje slodkie dzieci, ktore nastepnie beda okradac nasze
wlasne.
Z czystym sumieniem zycze jej , by trafił ja szlag i jej podobne równiez.