Dodaj do ulubionych

Smierc-porozmawiajmy o smierci

11.06.06, 19:48
Smierc to niewatpliwie temat tabu i niewatpliwie cos pewnego dla kazdego z
nas.
Nie mowimy o niej bo:
1.Wstydzimy sie
2.Boimy
3.Nie istnieje i nie dotyczy nas
4.Nie warto o niej mowic
Ale czy na pewno?Czy myslicie o smierci?Czy sie jej boicie?
Byl okres w moim zyciu(kilka lat temu),kiedy bylam bardzo blisko Boga,bylam
sama,smierci sie nie balam,rownala sie spotkaniem z Bogiem i kojarzyla z
czyms pieknym,niezwyklym ,innym zyciem.
Teraz tez o niej nie mysle na codzien,mam rodzine,dziecko,Bog jest gdzies,ale
bardzo daleko.Nie chcialabym umierac,bo mam rodzine,balabym sie,bo odsunelam
Boga.
Czym jest smierc dla niewierzacych?Wydaje mi sie,ze po prostu
niebytem,nicoscia.
Refleksja na koniec,czy gdybysmy rozmawiali,mysleli o smierci,czy problemy z
tesciowa,mezowymi skarpetkami,by istnialy,bylyby istotne?Ja wiem,ze liczy sie
tu i teraz,ale gdybysmy wiecej mysleli o smierci,czy nie odbieralibysmy tych
wszystkich "blahostek" tak na mniej powaznie?
Czym jest smierc dla Was?
Obserwuj wątek
    • anatemka Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 11.06.06, 20:06
      czym jest śmierć? Końcem. I taka wersja podoba mi się najbardziej.
      A problemy czy myslę o smierci czy nie sa takie same, bo sa za zycia.
      Lubię żyć a śmierć mnie nie przeraża.
    • headonshoulders Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 11.06.06, 20:07
      obawiam sie ze smierc moze byc przejsciem do stanu jaki trwal przed naszymi narodzinami.
      Nie bylo zycia, nagle jest - i nie ma znowu.

      staram sie o smierci nie myslec - nie po to sie czlowiek rodzi zeby myslec o smierci.

      a co do faktu wierzacy czy nie wierzacy - nie sadze aby wiara w boga zapewniala nam jakiekolwiek
      miejsce w niebie. Nikt z nas nie wie czy cos po smierci istnieje ale dobrze na wszelki wypadek miec po
      prostu czyste sumienie smile
    • arras-k Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 11.06.06, 20:32
      nie znosze tego tematu...przygnębia mnie sad((
    • monia145 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 11.06.06, 21:27
      Tam gdzie pracuję, śmierć jest wszechobecna. Jedni walczą o życie, drudzy tę
      walke wspierają. Tak naprawdę to nie sama śmierć jest taka przerażająca-
      najbardziej żal jest żegnać się z życiem. Jest przecież tyle niespełnionych
      marzeń, niosiągniętych celów, nieodwiedzonych miejsc! Z tym chyba moim
      pacjentom najtrudniej się pogodzić.
      Specyfika mojej pracy pozwoliła nabrać mi dystansu do wielu spraw, jeszcze
      bardziej cenić życie i to, co mam.
      Osobiście o śmierci myślę mało, podobno śmierc i podatki sa nieuniknione, więc
      zdręczanie się myślami na jej temat jest zbędnym balastem. Chociaż to jej wizja
      sprawiła, że zabezpieczyłam przyszłość mojego dziecka w razie czegoś
      niespodziewanego....smile))
    • lola211 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 11.06.06, 22:03
      Miesiac temu zmarł moj ojciec.Sila rzeczy myslalam o smierci.Dziwne- wszystkie
      pogrzeby, ktore zaliczam, maja miejsce na wiosne/wczesne lato.Z jednej strony
      wszystko na nowo ozywa, z drugiej cos sie bezpowrotnie konczy.
      Myslalam o tym, ze smierc nadchodzi tak szybko- bo co to jest np. 50- 60 lat?
      Mam juz 34 , czas biegnie coraz szybciej.Mysl o tym, ze tak naprawde zycie jest
      krótkie pozwala mi łatwiej znosic niepowodzenia, nie zalamywac sie, cieszyc sie
      drobiazgami, nie szukac na siłe problemow.
      Smierci sie boje, nie przecze.Bo skonczy sie cos, co kocham- zycie.
      Kiedys sadzilam, ze starsi ludzie godza sie z odejsciem, ale gdy obserwuje
      swoja babcie to widze, ze kazdy chce zyc- nawet 80 -latkowi ciezko pogodzic sie
      z mysla, ze musi opuscic ten padół.JAk to- nigdy juz nie pójde do parku, nie
      siade na ławce? Nie zobacze najblizszych? NIe bede wiedziala, co sie dzieje z
      tymi, ktorych kocham, a ktorzy zostali?Straszna perspektywa.Bywa, ze budze sie
      w nocy i rozmyslam o smierci, nie lubie tego, ale samo mnie nachodzi.



      • ananasek88 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 11.06.06, 23:55
        ale smierc moze byc tez czyms pieknym,dla osob wierzacych nadzieja na lepszy
        wymiar dla duszy,dla osob majacych pieklo na ziemi rowniez...
        • utalia Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 00:49
          W zasadzie jestem wierzaca ale nie tak do konca, watpie i to chyba normalne.
          Choc kazdy wolalby aby jednak po tamtej stronie byl ten lepszy idealny swiat a
          nie koniec. Smierci sie boje. Niestety mysle o niej czesto a raczej te mysli
          mnie nachodza. Mam caly czas poczucie, ze czas biegnie nieublaganie. Ale to nie
          do konca zmienia moje nastawienie do swiata, ze mniej przjmuje sie duperelami.
          Bo choc czesto mysle o smierci to przeciez nie caly czas a kiedy np. kloce sie
          z mezem to na "smierc i zycie" i wtedy w szalenczej zlosci wogole nie pamietam
          (niestety), ze szkoda na to tak krotkiego zycia.
        • lola211 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 10:17
          Jakos ciezko mi uwierzyc, by ktokolwiek oczekiwal smierci, wierzac ze tam
          bedzie mial lepiej.A o jakim piekle na ziemi piszesz? Nawet ludzie przebywajacy
          w obozach koncentracyjnych chcieli zyc, mimo ze to zycie bylo niewyobrazalnie
          straszne.
        • gawliki Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 20.06.06, 10:43

    • edorka1 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 08:22
      Minełam juz granicę, kiedy myśli sie, że to nas nie dotyczy.
      Widzę jak ludzie w moim wieku - jeszcze młodzi i piekni - walczą o zycie.
      Widzę strach w ich oczach i ten żal, że dziecko małe, że może nie zdazy się już
      pokazać mu świata...
      Boję się może nie tyle śmierci, co umierania.
      Boje sie o tych, których mogłabym zostawić. Boje się o dzieci i o to kto je
      będzie kochał...
      A co do tego co po drugiej stronie...wierzę, że On tam jest smile.
      • egoya Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 08:34
        10 lat temu zmarła moja babcia, 3 tyg. później mój tato. Miał 43 lata, troje nastoletnich dzieci, było nam strasznie, strasznie cięzko. Nie boję się rozmawiać o smierci, ale tak naprawdę każdy z nas przeżywa wszystko inaczej. MAm męża, dwoje dzieci, jestem szczęsliwa, ale czasem gdy obudzę się w nocy, żałuję, że taty nie ma z nami, że nigdy nie poznał swoich wnuków, że nie miałam oparcia, gdy było mi potrzebne.
        Ale boje się śmierci, bo widzę jak wielu młodych ludzi odchodzi, czasem przez własną głupotę, czasem przez głupotę innych. Boję sie, co stało by się z moimi dzieciaczkami, kto by się nimi opiekował, kto by tulił. Jest nieunikniona, ale wolę o niej nie mysleć. Moje doświadczenia sprawiają, że inaczej podchodzę do śmierci, ale zawsze mi żal kogoś kto odchodzi, mimo iż pójdzie tam do Niego.
    • iwles Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 08:54
      Od kilku miesięcey nie boję się śmierci, bo wiem, że "tam" jest ktoś kto na
      mnie czeka, a za kim ja strasznie tęsknię. Muszę tylko wychować syna, a potem
      jest mi obojętne kiedy to nastąpi.

      Wierzę, że jakieś "tam" istnieje, w przeciwnym razie życie "tu" nie miałoby
      sensu.
      • magdatysz Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 20.06.06, 14:24
        Pod twoim postem mogłabym się sama podpisać.
        Nie boję się bo wiem że "tam" ktoś jest kto czeka, że też strasznie tesknię i
        również muszę wychować syna. Wierzę w ten inny świat bo to mi tylko zostało.
        Kiedyś często myslałam że z nagła śmierć kogoś bardzo bliskiego zdarza się ale
        mnie to nie dotyczy. Ależ się pomyliłam. I teraz o śmierci myślę bardzo często
        ale z jakimś wewnętrznym spokojem, starając się żyć w taki sposób aby
        pozostawić po sobie dobre wspomnienia.
        Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dużo siły.
        • iwles Magdotysz :) 20.06.06, 14:55
          Magdo wiem, że to także i o Tobie. Po śmierci mojego męża po cichu szukałam na
          forum dziewczyn w podobnej sytuacji i czytałam Wasze wątki, Twoje, Inki, Hafal,
          Izaszki.
          To nie były słowa kierowane do mnie, tylko do Was. Ale bardzo, bardzo mi
          pomogły. Czuję się tak, jakbym Was znała smile
          Pozdrawiam.
          Iwona
          • magdatysz iwles 21.06.06, 08:52
            Dziękuję. I jak chcesz to pisz. Bo wiem ze czasami to potrzebne. Nikt inny Cię
            nie zrozumie tak jak osoba w podobnej sytuacji. Ja dzięki forum znalazłam
            bratnią duszę - Hafal. I teraz mamy ze sobą bardzo dobry kontakt, a nawet
            ostatnio na przekór wszystkiemu nieźle bawiłyśmy się z naszymi dziećmi w
            Holandii.
            Pozdrowienia
            Magda
    • mama_micha Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 09:44
      hmmm, ze smiercia mam doczynienia codziennie bo pracuję w zakładzie pogrzbowym,
      jednak nie sprawia to, że myślę o niej we własnym kontekście. Nie mam pojęcia
      co jest potem, mam tylko nadzieję, że nie będzie tak, że będę czuła i miała
      świadomość, że np. nie mogę przytulić własnego syna bo mnie już nie ma. Myślę,
      że cały ból zostaje po tej stronie.
      • oliviaaa1 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 10:08
        I tego się wszyscy boją. Że zostawią swoich bliskich. Mi na samą myśl łzy cisną się do oczu. Obym mogła być jak najdłużej z moją rodziną. Za krótkie to wszystko... Zgadzam się, że jedyne co może pomóc to wiara w coś co istnieje po śmierci. Oby też tak było.
    • elkusia Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 10:28
      odkąd urodziłam córeczkę bardzo się boję, zaczęły mnie prześladować myśli o
      śmierci, tak jakby posiadanie dziecka przybliżyło mnie do niej, na pewno
      przedtem nie miałam nic tak cennego, jak moje dziecko.Boję się, że nie będę
      mogła być przy niej, gdy będzie mnie potrzebować, boję się, że tam nic nie ma i
      nie będę wiedzieć jak moja córcia sobie radzi - przeraża mnie to. Mam kryzys
      wiary, ale bardzo chciałabym wierzyć - tylko wtedy to życie ma sens.
      • 222j444 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 14:22
        elkusia napisała:

        Mam kryzys
        > wiary, ale bardzo chciałabym wierzyć - tylko wtedy to życie ma sens.

        Hmmm...przechodzę chyba dokładnie ten sam etapsmile
      • oliviaaa1 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.09.06, 12:05
        dokładnie! ja też to silniej odczuwam po urodzeniu mojej córeczki! sama jazda samochodem stała się dla mnie "nerwówką", może dlatego że jak miała kilka miesięcy mieliśmy mały wypadek. ale i tak odkąd mam córeczkę stałam się wrażliwsza i wszystko mocniej przeżywam. czasami to sama siebie mam dość...tak się wszystkim przejmować. a jak staram się na luzie, to zaraz myśli "że wyrodną matką jestem" wink
    • krtek7 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 10:39
      Mam z tym problem rozmawiając z moim 5-latkiem. Bo on ma w przedszkolu religię
      i będzie miał w szkole, a ja myślę zupełnie inaczej niż pani katechetka sad I
      nie wiem - dla jego dobra - której wersji się trzymać.

      Dla mnie logiczna jest wyłącznie reinkarnacja. Kiedy usłyszałam o tym po raz
      pierwszy po prostu wiedziałam że to prawda smile Piekło /niebo/czyściec to
      następne życie, takie na jakie sobie zapracowaliśmy.

      A w ogóle to boję się śmierci i od paru lat próbuję ją "oswoić": że to jest
      normalna kolej rzeczy, naturalna, itd. Czytam, rozmawiam, rozmyślam. Ale ciągle
      się boję.
      • lola211 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 11:10
        Piekło /niebo/czyściec to
        > następne życie, takie na jakie sobie zapracowaliśmy.

        No ale jakie kryteria beda brane pod uwage? Przestrzeganie 10 przykazan? A co z
        tymi co wierza w Allaha?
        Dla mnie to sie wszystko kupy nie trzyma- stad wiele watpliwosci.
        • krtek7 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 22:50
          lola211 napisała:
          > No ale jakie kryteria beda brane pod uwage? Przestrzeganie 10 przykazan? A co
          z
          >
          > tymi co wierza w Allaha?
          > Dla mnie to sie wszystko kupy nie trzyma- stad wiele watpliwosci.

          Na pewno nie kryteria racjonalne. 10 przykazań to bardzo pożyteczne narzędzie
          w "walce" o dobro. Ale jeśli chodzi o reinkarnacje i związane z tym prawo karmy
          to liczą się bardziej sumienie i motywacja (dlaczego postąpiliśmy tak a nie
          inaczej). A nie to czy spóźniliśmy się w niedzielę na mszę wink

          Jakież to proste i oczywiste, przynajmniej dla mnie.

          Wyznawcy Allaha to nie tylko ci którzy wierzą wyłącznie w świętą wojnę Dżihad.
          Tak samo jak katolicy to nie tylko takie Opus Dei jakie przedstawił "Kodzie
          Leonarda" Dan Brown. Jeżeli spojrzysz szerzej to każda religia ma swoje dobre i
          gorsze strony, odłamy tych religii interpretują święte księgi "po swojemu".


    • 222j444 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 14:19
      Śmierć w "wieku ku temu stosownym" nie budzi we mnie negatywnych emocji, jest
      kolejnym etapem i znam wiele starszych osób już za życia z tym faktem
      pogodzonych i czekających, niestety również kilka czekających " z utęsknieniem"
      ale przeraża mnie śmierć nagła, nieoczekiwana, w młodym wieku, śmierć dzieci np,
      ból który temu towarzyszy w moim przekonaniu jest przytłaczający. I z taką
      śmiercią nie potrafię sobie emocjonalnie poradzić, chociaż nie spotkało to nigdy
      mnie ani moich najbliższych.
      • elkusia Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 14:35
        Doskonale cię rozumiem, kiedyś trafiłam na forum Dlaczego, i zdałam sobie
        sprawę jak ciężko jest pogodzić się ze śmiercią dziecka, żadne słowa tego nie
        wypowiedzą. Gdy mój ojciec umierał był bardzo ciężko chory, cierpiał, śmierć
        dała mu ulgę - było mi łatwiej ją zaakceptować, ale wtedy byłam bardzo młoda,
        jeszcze w wieku "to mnie nie dotyczy", teraz mam 42 lata i czytam nekrologi
        moich rówieśnków - a ja mam odczucie, że dopiera zaczęłam żyć, dopiero teraz
        spotkałam swojego mężczyznę, dopiero co urodziłam dziecko, ja dopiero zaczynam
        żyć ...
        • 222j444 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 14:39
          podobno późne macierzyństwo wydłuża życie- kiedyś jedna z mam tak napisała -
          natura wie, co robi. I tego się trzymajsmile
          Ja zastanawiam się jak odnaleźć w sobie naiwną, dziecięcą wiarę, która nagle
          gdzieś mi umknęła? Pamiętam tylko, że wtedy świat był prosty i piękny. A bez
          tego jakoś tak szaro i smutno czasami...smile))
          pozdrawiam
          • iwles Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 14:44
            222j444 napisała:

            > podobno późne macierzyństwo wydłuża życie- kiedyś jedna z mam tak napisała -
            > natura wie, co robi.


            natura, niestety - nie ma tu wiele do powiedzenia...
            I chyba nie chodziło o wydłużenie zycia dosłownie, tylko w przenośni.
            • 222j444 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 14:50
              to miał być tekst podnoszący na duchu i z pewnością osoba zainteresowana tak to
              odebrałasmile
              • elkusia Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 15:42
                tak to właśnie odebrałam i spodobało mi się, dzięki. Co do dziecięciej wiary,
                to uważam, że warto próbować ją ocalić, zgadzam się, że wiara musi dorośleć
                wraz z nami, bo stawiamy coraz doroślejsze pytania, ale warto zachować odrobinę
                dziecka w nas. Masz rację, wtedy świat jest bardziej kolorowy po prostu.
                Codzienne życie, kłopoty, rozczarowania - zapominamy, że życie to cud właśnie i
                zabijamy powolutku tą dziecięcą część naszej natury, tą radosną i beztroską.
    • bea.bea Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 14:27
      boje się...zawsze o tym myslę, gdy wsiadam za kierownicę..
      czasem boje sie o rodzine ..czasem o siebie..

      zawsze dzwienczom mi w uszach słowa mojego męza...
      dziecko bez ojca może zyc...ale kiedy traci matke to dla niego koniec
      świata...niezaleznie ile ma lat...

      • elf1977 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 14:49
        Często myślę o śmierci. Kiedyś straciłam kogoś, kogo bardzo kochałam. Nie
        zdążyliśmy nawet naprawdę zacząć żyć.
        Od tego czasu już wiem, że smierć nie jest najgorsza, jest końcem. Za to
        choroba mnie przeraża. Chcę umrzeć szybko. Nie wierzę, że jest druga strona i
        nie pojmuję, w jaki sposób taka wiara miałaby mi w czymkolwiek pomóc.
        A smutek w dniu codziennym jest potrzebny, myśli o śmierci również. Natomiast
        naiwna, dziecięca wiara jakoś mnie nie przekonuje.
        • iwles Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 14:54
          Nie uważam siebie za naiwną ani dziecięcą a jednak wierzę.
          • elf1977 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 15:09
            Nie chodzi o wiarę, chodzi o jej jakość. To było tak naprawdę w odpowiedzi do
            222j444. To ona pisała, że wiara dziecięca jej gdzieś umknęła. Nie mam nic
            przeciwko wierze, choć ja nie potrafię wierzyć, ale jestem zdania, że wiara
            powinna "dorośleć" wraz z nami. Wiara naiwna wg mnie nie jesta wiarą dojrzałą.
            Oczywiście to jest moje subiektywne odczucie, każdy podchodzi do tego
            indywidualnie. Napisałam co ja czuję, ot co.
            • elkusia Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 15:50
              moim zdaniem nie chodzi o wiarę naiwną, ale o ocalenie takiej dziecięcej
              naiwności (takiej małej odrobiny), która pozwala mojej córce uśmiechać się do
              wszystkich spotkanych ludzi (bo ona wierzy, że wszyscy są dobrzy), cieszyć się
              nawet głupim skrawkiem papieru (bo dla niej to wielki skarb).
              A ja mam coraz więcej pytań i nie wiem, gdzie szukać odpowiedzi
              • iwles Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 17:58
                Można powiedziec, że każda wiara jest naiwna, po dziecięcemu naiwna, bo
                niestety - im bardsziej doroślejemy, tym bardziej chcemy namacalnych dowodów.
                Na istnienie Boga, na istenienie innego życia niż tu na ziemi itd.

                Myślę, że wiara, ta bezwarunkowa, nie domagająca się dowodów, czyli dziecinna -
                pomaga w zaakceptowaniu faktu śmierci. Łatwiej jest pogodzić się z odejściem
                bliskiej osoby, gdy wierzymy, że Ona jest, istnieje - "gdzieś".... że tak
                naprawdę nie rozpłynęła się w nicości. Wiara pomaga wytłumaczyć swojej
                tęsknocie, że kiedyś się spotkamy.
            • 222j444 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 14.06.06, 13:43
              No właśnie wiara to chyba jedyny aspekt naszego życia, który dorośleć nie
              powinien, bo dorosłość to racjonalność a wiara z założenia ma być bezkrytyczna,
              naiwna i prosta. Bo wierzysz w coś, czego nie widzisz, nie potrafisz racjonalnie
              wytłumaczyć. I wydaje mi się, że wierzyć tak naprawdę potrafią osoby, które
              zachowały w sobie dziecko w swoim dorosłym życiu. Próbując analizować, tłumaczyć
              i zrozumieć zatraca się wiarę, czego na sobie doświadczyłam. A to moje
              spojrzenie na wiarę, które opisałam w poście powyżej pozwala mi pomału do niej
              wracaćsmile Bo jeśli założę, że Bóg nie jest indywiduum tylko jest wszystkim i nie
              on wpływa na losy świata tylko my możemy to robić zakładając, że jesteśmy
              częścią energii (czyli Boga) to zło, które się dzieje na świecie ma sens, bo nie
              wynika z braku ingerencji Boga tylko z faktu, że niewiele jeszcze osób na tym
              świecie zawędrowało wystarczająco daleko na ścieżce swojego wewnętrznego
              rozwoju. A śmierć jest wtedy przejściem w inny stan energii, nie ma nas tutaj w
              ciele fizycznym ale gdzieś we wszechświecie jesteśmy, mamy kontakt z całą resztą.
              Nie wiem czy wystarczająco jasno ubrałam swoje myśli w słowasmile
    • isma Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 16:15
      Smierc nie jest dla mnie tematem tabu. Jestem wolontariuszka hospicjum.

      Nieuchronnosc mojej wlasnej smierci jest dla mnie miara mojego codziennego
      zycia - wynika z niej moja zasadnicza, podstawowa hierarchia wartosci (w
      ktorej problemy z sasiadka czy splata kredytu, wszystkie "tu i teraz",
      istnieja, ale ich znaczenie nie jest porownywalne ze sprawami naprawde
      waznymi). Paradoksalnie, ta swiadomosc jest we mnie znacznie silniej obecna
      teraz, niz kilkanascie lat temu, kiedy jako niewierzaca dwudziestolatka bylam
      chora na nowotwor (po raz drugi w zyciu) - wtedy bylam swiecie (albo raczej
      zupelnie nieswiecie wink)) przekonana, ze nie umre, bo... JA tego nie chce.
      Bylam absolutnie i bezapelacyjnie pewna, ze umieraja tylko slabeusze, a ja bede
      walczyc tak dlugo, az wygram. I zaden Bog, oczywiscie, mi do tego nie jest
      potrzebny. No i wygralam (tyle tylko, ze, jak pomyslalam o tym w kilka lat
      pozniej, to mi sie smiac chcialo z tego mojego "zwyciestwa": bo w koncu, mala
      roznica, czy umrzec w wieku lat dwudziestu, czy szescdziesieciu. I tak sie
      definitywnie laduje w piachu wink)).

      Tak wiec, nie moge powiedziec, zebym wierzyla ze strachu przed smiercia wink)).
      Nie wiem, czy moja wiara jest dziecinna - w czasach, kiedy bylam niewierzaca,
      przeczytalam tyle (zeby wiedziec, w co NIE wierze) ze moglabym, mysle,
      magisterium z teologii obronic, solidny fundament intelektualny zatem, mysle,
      moja wiara posiada. Ale tak naprawde, to, ja mysle, ze w tej
      idealnej "dzieciecosci" wiary idzie nie tyle o tresc tej wiary, o jej pojeciowy
      horyzont, ile o jej bezwarunkowosc: tak jak male dziecko kocha rodzicow
      miloscia bez zastrzezen, jak cale jest od nich zalezne, i w tej zaleznosci
      znajduje swoje wlasciwe miejsce - tak wiara naprawde autentyczna jest
      ryzykanckim skokiem na glebie, calkowitym, bezwarunkowym oddaniem sie w rece
      zywego Boga. I tak bym chciala wierzyc wink)).
      • 222j444 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 21:35
        isma napisała:

        > wtedy bylam swiecie (albo raczej
        > zupelnie nieswiecie wink)) przekonana, ze nie umre, bo... JA tego nie chce.

        W związku z powyższym pomyślałam sobie, że napiszę o swoich przemyśleniach, bo
        to co napisałaś isma to "ilustracja" do moich najświeższych przekonańsmile Doszłam
        do wniosku, że Bóg jest wszystkim, prościej wszechświat, ja, Ty, my, wszystkie
        istoty jesteśmy częścią tej energii, którą człowiek nazywa Bogiem. I dlatego
        jeśli ja czegoś chcę i wierzę w to, że to jest możliwe to tak jest, ponieważ
        wysyłam z siebie pewną energię, która przecież nieodłącznie powiązana jest z
        całą resztą wszechświata i która uruchamia w tej kosmicznej, boskiej energii
        strumyczek, który ma poprzez te niezliczone powiązania ziścić moje pragnienie.
        Zakładam, że to działa w przypadku pragnień wynikających z czystych intencjismile
        I to jest właśnie to co isma napisała, jej wiara sprawiła, że wyzdrowiała. I
        dlatego na świecie tyle "cudów" się dzieje, bo ktoś mocno wierzy a wtedy to stać
        się musi. Zresztą Jezus właśnie tego nauczał tylko trzeba jego słowa właściwie
        zinterpretować ("wedle twojej wiary ci się stanie"... czy coś takiego).
        A nawiązując jeszcze do innych wypowiedzi ze zdumieniem stwierdziłam, że to nie
        tylko ja zaczęłam się obawiać śmierci po narodzinach mojego dziecka, czyli że
        raczej wszystko ze mną w porządku?smile))
        • isma Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 13.06.06, 08:32
          No, ale to niezupelnie jest tak wink)).
          Ja, owszem, wyzdrowialam z raka, ale przeciez nie z "choroby na smierc", ktorej
          i tak, jesli sie uznajemy za istoty skonczone, podlegamy. Tak naprawde wiec,
          to "cudowne" wyzdrowienie z choroby nowotworowej, to byla pestka ;-(((.

          Co zas do cudow - alez cudem nie jest wyzdrowienie wink)).
          Dopiero nawrocenie jest cudem wink)). Dopiero wtedy - i tego wlasnie Jezus
          nauczal - "zycie nasze zmienia sie, ale sie nie konczy" wink)).
    • oza74 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 19:56
      cieszy mnie, że na tym forum został poruszony trudny temat.
      dla mnie narodziny są czymś naturalnym więc i śmierć powinna być naturalna - 2
      aspekty naszego życia. kilka lat temu zawędrowałam z grupą przyjaciól w wysokie
      partie nieznanych nam gór, źle wyliczyliśmy czas i przyszło nam schodzić w nocy
      bez latarki stromym zboczem. choć mogłam zginąć jakoś nie bałam się tak bardzo.
      śmierć nie była dla mnie czymś strasznym dzięki wierze.
      od 5 m-cy jestem mamą i gdy myślę o śmierci to coś ściska mnie w gardle, dopada
      mnie lęk. o synka, męża, siebie. boję się śmierci swojej własnej bo nie
      wyobrażam sobie,że synek wychowuje się bez mamy, której najbardziej teraz
      potrzebuje. boję się o synka bo nie wiem czy bym to przeżyła. boję się o męża
      bo daje mi poczucie bezpieczeństwa i pełni ważną rolę w wychowaniu małego.
      pewnie gdybym nie miała rodziny te lęki związane ze śmiercia nie dopadały by
      mnie tak bardzo i już chyba nigdy mnie nie opuszczą.
      • ananasek88 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 20:21
        Mysle,ze wiekszosc boi sie smierci,ale o tym po prostu sie nie mysli.Ja dopuki
        bylam sama i mocno wierzylam,smierci sie nie balam.
        Wiekszosc mowi,ze wazne jest tu i teraz,jest zycie,smierc bedzie koncem(dla
        mnie nowym zyciem),nie powinno sie dlatego o niej mowic.
        Zakladam,ze wiekszosc z nas wie, ze kiedys odejdzie,ale wlasnie,tak naprawde
        wydaje nam sie, ze bedzie to kiedys,kiedys tam...tak naprawde smierc nas nie
        dotyczy...ale mam pytanie,gdybysmy wiedzieli,ze zostal tylko 1 tydzien zycia tu
        na ziemi,czy wtedy tez bedzie wazne tu i teraz,nic sie nie zmieni,my sie nie
        zmienimy,czy moze cos jednak tak...
        Osobiscie,gdybym miala sobie cos takiego wyobrazic(brrr,wole nie),no ale
        gdybym..,to mysle ze zmienilabym sie bardzo,nawiazujac do dzieciecej
        wiary,wlasnie wydaje mi sie,ze wrocilaby bezinteresowna wiara i milosc do
        drugiego czlowieka
        im starsi jestesmy, jestesmy coraz bardziej interesowni i warunkowi,czyz nie...?
        • ananasek88 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 20:24
          Ktos wspomnial o rainkarnacji.Ja w nia nie wierze,a to dlatego ze mam na to
          logiczne wytlumaczenie.Zalozmy,ze kiedys tam juz zylam,i bylam kims tam i w
          jakichs tam czasach zylam.Ale ja teraz jestem inna osoba,niczego nie
          pamietam,wiec jaka nadzieje moze dac rainkarnacja?
          • lola211 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 13.06.06, 08:48
            Chyba taka, ze wraz ze smiercia nie nastepuje koniec tylko zycie w innym
            wcieleniu.Jesli sie w to uwierzy to rzeczywiscie latwiej pogodzic sie ze
            smiercia.
        • 222j444 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.06.06, 22:16
          myślę, że gdybyśmy wiedzieli, że niewiele nam już zostało zaczęlibyśmy
          dostrzegać na świecie coś, na co zawsze brakuje czasu... ciekawa jestem co by to
          było ale z drugiej strony raczej nie mam ochoty sprawdzać tego w praktycewink
          Ale tak sobie myślę czysto teoretycznie, że pewnie człowiek wtedy dostrzega jak
          nieistotnymi sprawami się zajmuje, o ile zbędnych rzeczy się troszczy, ilu
          niepotrzebnie się boi a jak niewiele uwagi kieruje ku drugiemu człowiekowi i
          własnemu wnętrzu bo intuicyjnie czuję, że o to właśnie w tym całym bałaganie
          zwanym życiem chodzismile
          • iwles Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 13.06.06, 07:52
            Gdyby mi pozostał 1 dzień życia i wiedziałabym o tym i była w pełni świadoma -
            pożegnałabym się z rodziną, pozwoliła rodzinie pożegnać się ze sobą i, co
            najważniesze, zatroszczyłabym się o przyszłość dziecka - czyli załatwiła sprawy
            opeki nad Nim.

            A potem spokojnie odeszła do swojego męża....
    • elkusia Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 13.06.06, 08:43
      bardzo serdecznie dziękuję wszystkim, którzy się wypowiedzieli na ten temat. Ja
      też zaczęłam myśleć, że coś ze mną dzieje się złego, skoro tyle myślę o
      śmierci. Wasze przemyślenia bardzo mi pomogły jakoś oswoić ten temat, jest mi
      trochę lżej. I wiem jedno, od wczoraj mniej się przejmuję teściową, staram się
      mężowi bardziej cierpliwie wyjaśniać moje sprawy i nie zadręczać się o
      drobiazgi - i zabezpieczę moje dziecko już dziś. Świadomość, że wy też macie
      takie lęki spowodowała dużą ulgę, i myślę że o to też chodzi w wiarze, że się
      jest członkiem wspólnoty, że dzieli się podobne przekonania, to też pomaga
      pewniej się poczuć.
    • siasiuszek Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 13.06.06, 09:03
      Mną wstrząsnęło kiedyś pewne kazanie wysłuchane na mszy w niedzielę. Nie
      pamiętam dokładnie szczegółów. Ksiądz mówił czy ktoś mu to opowiedział czy był
      misjonarzem i widział to sam nie pamiętam. W Kalkucie albo w innym ubogim
      rejonie świata w szpitalu umiera kobieta na trąd AIDS czy coś innego tego też
      nie pamiętam. Ma 6 małych dzieci, które teraz siedzą koło jej łóżka. I co mnie
      najbardziej zaszokowało, jak ksiądz pełen zachwytu mówił ze ona umierała
      szczęśliwa, bo oddawała swoje cierpienie Bogu. Osobiście nie wierze żeby matka,
      która zostawi na świecie same dzieci w kraju, w którym nie ma pomocy dla takich
      dzieci umierała spokojna tylko dla tego ze oddała swoje cierpienie Bogu.
      • iwles Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 13.06.06, 09:12
        No to się z Tobą zgodzę.
        Bo dla żadnej matki jej cierpienie nie jest najważniejsze. Najważniejsze to
        troska o dzieci i ich zabezpieczenie (w sęsie bezpieczna opieka po jej śmierci,
        nie pieniądze).
        • elkusia Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 13.06.06, 09:42
          zgadzam się wami całkowicie, ale przy okazji przypomniało mi się też kazanie w
          moim kościele. Ksiądz pełnił posługę przy umierających, i gdy z nimi rozmawiał,
          gdy żegnali się z życiem to ważne dla nich były tylko ich kontakty z dziećmi, z
          małżonkiem czy innymi bliskimi osobami, to co im nie udało się zwłaszcza. Nie
          mówili o pieniądzach, podróżach, pracy - tylko o ludziach. Chciałabym tak żyć,
          aby nie musieć żałować.
    • mama_adasia Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 13.06.06, 13:23
      dziewczyno, nie masz o czym rozmawiać?mamy usiąść i myśleć" jezu jak umrę? w
      męczarniach, walnie mnie tir albo kipne na alzhaimera.do kitu z tym!żyję mam
      rodzinę i nie myślę o śmierci bo bym zgłupiała.jak chcesz mieć doła twoja rzecz
      ale to forum dla matek, które dały życie więc chyba to temat nieodpowiedni.
      p.s mam astme kilka razy byłam "jedną nogą w grobie"znam to uczucie :jezu
      umieram"
      śmierc dla mnie na razie nie jest istotna,trzeba żyć dla życia a nie żeby
      myśleć o śmierci.
      • lola211 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 13.06.06, 13:38
        > ale to forum dla matek, które dały życie więc chyba to temat nieodpowiedni

        Bez sensu piszesz.Temat bardzo istotny, w zalewie kupek, srupek, dupereli, w
        jakim to forum tonie, to istna "perelka".
        • mama_adasia Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 13.06.06, 23:06
          lola211 napisała:

          > > ale to forum dla matek, które dały życie więc chyba to temat nieodpowiedn
          > i
          >
          > Bez sensu piszesz.Temat bardzo istotny, w zalewie kupek, srupek, dupereli, w
          > jakim to forum tonie, to istna "perelka".
          wiesz co wolę rozmawiać o kupach i duperelach niż o śmierci.jeśli śmierc dla
          ciebie to "istna perełka" no cóż...negatywna kobieta z ciebie.ja staram się
          widzieć rzeczy pozytywne a śmierci myślała nie będę.mam prawie 2 letnego syna
          od którego aż tryska radiość życia, poznawania świata,miałabym tracić czas na
          myslenie jak umrę?...
          zastanawiałaś się już jak ty umrzesz?zamiast żyć naprawdę tracisz czas na
          myslenie o umieraniu.
          powodzenia
          • iwles Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 14.06.06, 10:39
            Akurat tego, kiedy nadejdzie czas, gdy temat śmierci pojawi się w Twoim życiu i
            myślach - nie jesteś w stanie przewidzieć.

            A rozmyślanie o życiu i śmierci - świadczy tylko o dojrzałości i bogactwie
            życia wewnętrznego.
            • mama_adasia Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 14.06.06, 16:30
              nie, nie jestem w stanie przewidzieć tej chwili jak każdy.jak mnie dopadnie to
              sie wtedy bede matrwić
              • lola211 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 14.06.06, 16:44
                Czyli rozumiem, ze nad smiercia bliskich przechodzisz szybko do porzadku
                dziennego i absolutnie nie zaprzatasz sobie głowy tematem? Coby sie , o zgrozo,
                nie dolowac?
                • mama_adasia Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 19.06.06, 12:21
                  teraz dopiero przeczytałam posty.
                  po pierwsze nie jestem nie czuła i pusta tylko dlatego że nie myślę co chwilę
                  jak kipne ja albo ktoś z mojej rodziny.
                  po drugie nie mam tak i tak zamiaru tracić czasu na myślenie "jak umrę za 5
                  minut to co oni zrobią?"chcę żyć najlepiej jak umiem i to dla mnie ważne.
                  po trzecie niedawno umarła moja babcia zdziwicie się ale byłam na pogrzebie,
                  płakałam i było mi smutno jak cholera, ona jednak nie żyje a ja tak, pamietam o
                  niej, chodze na grób, myślę o tym jak ja umrę ale nie codziennie, życie nie
                  jest po to żeby myśleć o umieraniu.zabezpieczam syna na wypadek śmierci, mój
                  mąż też (ma niebezpieczną pracę),kilka razy byłam jedną nogą w grobie, znam to
                  uczucie,mam astmę która swego czasu dawała mi w kość.nie bedę myśleć o
                  umieraniu.owszem jak ma się doła po obejrzeniu wiadomości albo śmierci w
                  rodzinie to się myśli i nie dą sie tego zatrzymać choćbym niewiem jakim się
                  było optymistą.wiele w życiu przeszłam i chcę żeby reszta mojego żywota była
                  fajna.unikam więc takich tematów żeby się nieokazało jak wynika z tych postów
                  że wszystko to bez sensu bo i tak kipniemy i na dodatek nie wiadomo kiedy.
                  nie właźcie na mnie tylko dlatego że uważam że to nieodpdowiednie m-ce na te
                  tematy.
                  a na cmentarz chodzę jak każdy.
              • kawka74 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 14.06.06, 18:03
                > nie, nie jestem w stanie przewidzieć tej chwili jak każdy.jak mnie dopadnie
                to
                > sie wtedy bede matrwić
                >
                Możesz już nie mieć czasu...
                Nie myślisz o tym, że może Cię trafić szlag w kazdej chwili? Zabezpieczyłaś
                dziecko? Pomyślałaś o dokumentach? To jest właśnie - między innymi - myślenie o
                śmierci. Jest to wyłącznie zdrowy rozsądek, nie panikarskie wyobrażanie sobie
                Bóg wie, czego.
              • iwles mamo-adasia 14.06.06, 22:32
                Jesteś niezbitym dowodem na to, że jednak spora część naszego społeczeństwa nie
                umie rozmawiac o śmierci, albo do rozmów na ten temat nie dojrzała.

                Najgorsze jest to, że nawet nie myślisz o smierci, a nawet myślenie o smierci
                uważasz za coś złego. No cóż...
                Ostatnio często bywam na cmentarzu i widzę, ile przybywa nowych grobów: 70-
                latków, 50-latków, 30-latków (w tym mój mąż), dzieci, jest też młode
                małżeństwo, które ragicznie zginęło w wypadku.
                Nie sposób nie zatrzymac się na chwilę i nie zastanowić nad kruchością życia.
                Nie sposób też nie myślec o swojej śmierci, bo co stanie się wówczas z naszymi
                bliskimi, gdy nas zabraknie?

                Przy tym wszystkim problemy o kupce, pupce, srupce i złośliwej teściowej -
                stają się po prostu mało ważne ...

                Masz rację: życie tu i teraz jest najważniejsze, ale nabiera ono o wiele
                lepszego smaku, gdy i jego koniec nie jest nam obcy, przynajmniej w myślach i
                świadomości.
                • mama_adasia iwles 19.06.06, 12:42
                  iwles napisała:

                  > Jesteś niezbitym dowodem na to, że jednak spora część naszego społeczeństwa
                  nie
                  >
                  > umie rozmawiac o śmierci, albo do rozmów na ten temat nie dojrzała.
                  >
                  > Najgorsze jest to, że nawet nie myślisz o smierci, a nawet myślenie o smierci
                  > uważasz za coś złego. No cóż...
                  > Ostatnio często bywam na cmentarzu i widzę, ile przybywa nowych grobów: 70-
                  > latków, 50-latków, 30-latków (w tym mój mąż), dzieci, jest też młode
                  > małżeństwo, które ragicznie zginęło w wypadku.
                  > Nie sposób nie zatrzymac się na chwilę i nie zastanowić nad kruchością życia.
                  > Nie sposób też nie myślec o swojej śmierci, bo co stanie się wówczas z
                  naszymi
                  > bliskimi, gdy nas zabraknie?
                  >
                  > Przy tym wszystkim problemy o kupce, pupce, srupce i złośliwej teściowej -
                  > stają się po prostu mało ważne ...
                  >
                  > Masz rację: życie tu i teraz jest najważniejsze, ale nabiera ono o wiele
                  > lepszego smaku, gdy i jego koniec nie jest nam obcy, przynajmniej w myślach i
                  > świadomości.
                  >
                  umiem rozmawiać o śmierci ale niechce tego robić.
                  jak jestem na cmentarzu owszem zastanawiam się jak każdy kto tam bywa.jestem
                  wrażliwą osobą i myślenie otym po prostu mnie dołuje.straciłam wiele czasu na
                  zamartwianie się i puki co nie mam zamiaru tego kontynuować.
                  przykro mi z powodu Twojego męża.
                  teraz właśnie zaczynam myśleć jak to bedzie jak umrę....
                  ale syn wzywa więc raczej przestanę.
                  pozdrawiam
                  >
                  >
                  • iwles Re: iwles 19.06.06, 13:55
                    Mamo_Adasia nie chodzi o obsesyjne myślenie o śmierci.

                    Jak najbardziej trzeba cieszyć się obecną chwilą, dziećmi.

                    Jednak sama widzisz - rozmowa o śmierci nie jest czymś strasznym smile bo sama tu,
                    w ten wątek zaglądasz smile

                    Pozdrawiam serdecznie.
                    • mama_adasia Re: iwles 19.06.06, 16:40
                      zajrzałam w wątek bo byłam ciekawa co napiszecie.
                      rozmowa i myślenie od czasu do czasu nie ale czasem jest to przesada, jak
                      ludzie tracą czas na strach i myslenie o śmierci i przesadzają.
                      pozdrawiam
          • lola211 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 14.06.06, 12:23
            To, ze mysle CZASAMI o smierci swiadczy tylko o tym, ze potrafie na chwile sie
            zatrzymac i zastanowic sie nad tym, co naprawde wazne.
            > zastanawiałaś się już jak ty umrzesz?
            Oczywiscie, ze nie, bo niby co, scenariusz mam sobie ulozyc?Jedynie podjelam
            kroki, by zabezpieczyc dziecko w razie czego.
            Nie zamierzam udawac, ze temat mnie nie dotyczy, spychac pod dywan mysli, ktore
            sila rzeczy nasuwaja sie wowczas, gdy ktos z mojej rodziny umiera.

            Skoro wolisz rozmawiac o bzdetach to przeciez masz tu dziesiatki watkow dla
            siebie, emamy w kolko walkuja tematy wrednych tesciowych, zdradzajacych mezow
            itd.Pojawiły sie raptem ze 2 watki o ciezszej tematyce i juz wielkie halo.
            • mama_adasia Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 20.06.06, 20:50
              Skoro wolisz rozmawiac o bzdetach to przeciez masz tu dziesiatki watkow dla
              siebie, emamy w kolko walkuja tematy wrednych tesciowych, zdradzajacych mezow
              itd.Pojawiły sie raptem ze 2 watki o ciezszej tematyce i juz wielkie halo.

              nie robiłam wielkiego halo.po prostu moim zdaniem to nie me-ce na rozmawianie o
              śmierci.

              Nie zamierzam udawac, ze temat mnie nie dotyczy, spychac pod dywan mysli, ktore
              >
              > sila rzeczy nasuwaja sie wowczas, gdy ktos z mojej rodziny umiera.
              ja też nie robię tego.nie jestem pustą lalą która nie szuka sensu życia i nie
              myśli o śmierci.
              przykro mi że ktoś tak mnie ocenia.
              wiem co jest ważne w moim życiu.
          • nanuk24 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 14.06.06, 18:06
            ja staram się
            > widzieć rzeczy pozytywne a śmierci myślała nie będę.mam prawie 2 letnego syna
            > od którego aż tryska radiość życia, poznawania świata,miałabym tracić czas na
            > myslenie jak umrę?...


            Nie chodzi o to jak umrzesz, ale ze to sie stanie - wczesniej lub pozniej. Pal
            licho jesli pozniejsmile
            O smierci nie myslisz, zapewne wydaje Ci sie, ze bedziesz zyc wiecznie, albo
            chociaz do odchowania dzieci i doczekania sie wnukow. Z tym ze smierc zjawia
            sie znienacka, zabija mlodych i starych, matki i dzieci.

            Skoro sobie glowy nie nabijasz myslami o smierci, zapewne nie pomyslalas, ze
            trzeba zabezpieczyc dziecko w razie smierci rodzicow.
      • iwles Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 13.06.06, 13:46
        mama_adasia napisała:

        > śmierc dla mnie na razie nie jest istotna,trzeba żyć dla życia a nie żeby
        > myśleć o śmierci.


        I wystarczyło tylko to napisać. Komentarz wyżej jest zupełnie zbędny.

        Myślisz, że zostanie Mamą chroni od stykania się ze śmiercią bliskich ?

      • kawka74 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 13.06.06, 13:59
        Czegóż tak się denerwujesz, chcesz zakrzyczeć strach?
        Poza tym - powiedz mi, które forum jest odpowiedne do rozmowy o śmierci?
    • agawamala Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 13.06.06, 13:59
      Nie zastanawiam się nad istotą śmierci, nie roztrząsam tego tematu, nie
      filozofuję.
      Choć przyznam, że ze względu na zawód mojego męża ( jest lekarzem), dość często
      mówi się o niej, jednak nie w aspekcie filozoficznym, a czysto racjonalnym. Np.
      wczoraj zmarł pacjent chory na to i to. I tyle.
      • elf1977 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 13.06.06, 14:19
        Można kochać świat, nawet nie wierząc. Może nie naiwnie i ostrożniej, może
        mniej radośnie, ale bardzo. To częste u osób wierzących, uwazają, że w świecie,
        który ich otacza, widzą coś więcej, niż osoby niewierzące.
        Ja kocham świat, kocham ludzi, ale widzę zło. Wolę żyć świadomie, bo jestem
        dorosła.
        Tak jak napisałam wcześniej, śmierć jest czymś brutalnym, ale jeżeli znajduje
        się ona daleko, łatwiej ją zaakceptować. Nie rozumiem śmierci, która niszczy
        młodość i dzieciństwo. Nie rozumiem chorób, które człowikowi odbierają godność,
        a czasem człowieczeństwo. Podczas choroby mojego narzeczonego odczuwałam bunt,
        później coraz częściej ulgę (że się skończyło, a nie, że go spotkam po
        śmierci). Żyć dalej pozwoliła mi myśl nie o tym, że istnieje on w innym
        świecie, lecz myśl, że może uda mi się jeszcze raz zacząć życ...W czasie
        upatruję lekarstwo na smutek, który już zawsze będzie moim udziałem. Przez
        jakiś czas byłam "zarażona" śmiercią, teraz już pogodziłam się z faktem. B
        Bycie matką na pewno mi pomaga, widzę życie, które stworzyłam, właśnie ono, a
        nie moja dusza po śmierci, będzie w części przedłużeniem mojego trwania. Oto
        cud.
        • iwles Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 13.06.06, 14:38
          Mądre jest to co napisałaś.
          Może i ja kiedyś poczuję chęć rozpoczęcia życia na nowo, tzw. drugiej szansy.
          Jak dla mnie - śmierć to nie koniec. Może dlatego, że zostało mi dziecko. Nasze
          dziecko. I w nim widzę cząstkę mojego męża. Jako nasze wspólnie stworzone
          dzieło, będące przedłużeniem naszego trwania.

          Ale póki co - żyję nadzieją, że jednak kiedyś się spotkamy.... To mi pomaga.
        • cocollino1 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 13.06.06, 14:42
          Pięknie napisane....

          I niech nikt nie pisze, ze ten temat jest tu zbędny, bo to jeden z niewielu
          głębszych tematow na tym forum, po ktorych nie wstaje tak poprostu od kompa i
          nie ide robic kawy myslac o byle czym.(to bylo do pani ktora napisal ze ten
          temat jest tu zbedny)
    • kawka74 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 13.06.06, 14:14
      Śmierć istnieje i jak najbardziej mnie dotyczy. W końcu każdy z nas odwali kitę
      prędzej czy później. Mnie interesuje jedynie to, żeby było to szybko i w miarę
      bezboleśnie - i taka śmierć jest dla mnie całkiem do zniesienia.
      Co będzie potem - nie mam pojęcia, za jakiś czas się zapewne dowiem, jak każdy.
    • elkusia Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 13.06.06, 14:47
      nie odniosłam wrażenia, że ktoś tu kogoś dołuje, chcemy tylko porozmawiać na
      temat, który nas uwiera - właśnie my matki, które dajemy życie
    • elf1977 Do iwles 13.06.06, 15:43
      Jeżeli potrafisz wierzyć, to dobrze. Jeżeli to daje Ci jakiekolwiek
      pocieszenie, tym lepiej. Może i mnie byłoby łatwiej, gdybym wierzyła,
      przynajmniej na początku...
      Dobrze, że jest ktoś, kto pomaga żyć. Zazwyczaj mówi się ze współczuciem o
      tych, co odeszli, a o tych, c zostali, zapomina. Dobrze więc, gdy nie jest się
      samemusmile
      • iwles Re: Do iwles 14.06.06, 10:41
        Dobrze, gdy nie jest się samemu, to fakt smile
        Gdyby nie było syna, nie wiem, co byłoby ze mną....
    • camilcia Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 14.06.06, 22:42
      nie jestem jakoś bardzo wierząca, ale łatwiej mi jak pomyślę, że jednak ta
      bliska osoba gdzieś tam sobie 'z nieba' patrzy na nas...
      w ubiegłym tygodniu zginął w wypadku przyjaciel... zostawił córkę i żonę i masę
      ludzi, dla których ta śmierć jest bez sensu...

      ciężko dojrzeć sens takiej nagłej śmierci, jak zostają bliscy, jak odchodzi
      ukochana osoba, żal że już nigdy jej nie będzie

      rozmawiamy też z córką, ma 3,5 r i całe to wydarzenie przeżywa - powiedziałam
      że Piotruś poszedł do nieba - skojarzyła ze już dziadek antos w niebie i babcia
      ela i tyle osob w niebie 'mamo, a kiedy my w koncu pojdziemy do nieba?' ale ona
      tez sie boi, maz jechal do pracy a ona 'tata uwazaj zeby cie nie najechal drugi
      samochod' - kurcze, az w gardle sciska, ale na codzien sie nie mysli
      w obliczu tragedii człowiek przystaje i zastanawia się gdzie pędzi, tylko po to
      żeby za chwilę pędzić dalej...

      ja rozmawiam z moimi dziadkami, w myślach oczywiście wink brakuje mi ich,
      mieszkam tam gdzie kiedys oni mieszkali i sa mi bliscy, jakos nie potrafilabym
      uznac ze umarli i koniec, nicosc, nie ma ich, bo zawsze sa obecni w moim sercu

      nie boje sie smierci, ale nie chcialabym zeby moje dzieci wychowaly sie bez
      mamy, nie wyobrazam sobie zeby ktores z nas nagle odeszlo sad
      • girlmyself Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 26.06.06, 22:38
        Mój dziadek umarł w lutym na raka wątroby. To było coś tak potwornego... Tortura psychiczna dosłownie... Mieszkałam z Nim, nie mam ojca, On mi go jako tako zastępował.

        To była pierwsza śmierć bliskiego, którą przeżyłam ze świadomością - jak miałam 7 lat na raka piersi umarła moja babcia, ale nie zdawałam sobie jakoś tak sprawy... No, dodam, że mam 15 lat, małolatą jestem...

        Nie będę pisała, co wtedy przeżywałam. Wszystkie smutki wylałam - poczynając od przyjaciółki, do żali na blogu.

        Z perspektywy czasu rozumiem, że czegoś się nauczyłam, coś mnie wzocniło.

        Pamiętam taki poranek - dokładnie dzień przed śmiercią dziadka - że zdałam sobie sparawę, że uratować Go może tylko cud. I wtedy skończyła się walka, tylko zaczęło pożegnanie. To nie był smutek, już chyab nie miałam siły się smucić, al takie stwierdzenie. Dziadek tak strasznie szybko umierał, w listopadzie '05 pojechaliśmy samochodem na drugi koniec Polski, do krewnych, a w styczniu '06 siedziałam na stołeczku przy łóżku dziadka w szpitalu i płakałam słyszac, jak mówi od rzeczy, w taki stanie był.

        Jeszcze dopiszę - że jak dziadek umarł, w ten sam dzień dręczyła mnie myśl, gdzie on jest. Nie potrafiłam, sobie tego wytłumaczyć i byłam złą na Kościół, aż w końcu się od niego odwróciłam zupełnie.

        Przez ten czas, kiedy On umierał, zdązyliśmy się z Nim pożegnać, dlatego po Jego śmierci przyjeliśmy to z akceptacją, a nie ze złością, rozpaczą i buntem...
        • an_ia5 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 27.06.06, 10:01
          A ja przed chwilą dowiedziałam się,że wczoraj zmarł mój wujek-poraził go
          prąd.Mieszkał na wsi,więc pogotowie długo nie przyjeżdżało,a nikt nie potrafił
          udzielić mu pierwszej pomocy,zmarł w szpitalu.
    • mama-nesika Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.09.06, 13:37
      Ja boje sie bardzo... Swojej, ale jeszcze bardziej moich najbliższych. Rok temu nagle zmarła moja mama. Osierociła piecioro dzieci, w tym troje nieletnich. Takie zdarzenie uczy pokory do zycia i do tematu smierci także. Kiedy myslę o smierci, myslę o swojej córeczce, że nie zdąże jej wszystkiego nauczyć, powiedzieć, tak, jak o wiele, bardzo wiele rzeczy nie zdążyłam zapytać mamy...
      Kiedys moje Słonko zapytało mnie "Mamusiu, czy ja umrę?" Najbolesniejsze pytanie w życiu matki. Ja odpowiedziałam, że tak, bo każdy z nas umrze, ale do tego czassu bedzie już taką staruszką, że bedzie już bardzo zyciem zmęczona. Starałam sie zrobic to z uśmiechem, ale...Ale jaki ból odczuwają kobiety, które na takie pytanie powinny odpowiedzieć "tak"?
      Wciąż uczę się o śmierci mysleć i mówić - ale czy ją mozna w ogóle oswoić? Mozna chyba tylko zepchnąć ja w podświadomość, by nie myśląc o niej na codzień, każdy dzień przeżywać tak, jakgdyby był ostatni...
      • ada9611 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.09.06, 14:49
        smierc,o siebie sie boje ,bo kto wychowa moje dzieci,ale mam nadzieje ze dozyje
        60 siatki.smierc-4 lata temu zabral mi najlepsza przyjaciolke -rak,zostawila
        corke w iweku 9 lat ktorai tak sama wychowywala.rok pozniej ukochany wujek
        zginal,zostawil dziecko ,o ktorym tylko sie domyslam ze moze bedzie
        tata,urodzila sie 8 miesziecy pozniej,6 tygodni pozniej umarala babcia ,mama
        tego wujka.niesprawiedliwe mysle sobie,ale zycie jest ciezkie ,i nikt nam nie
        obiecal ze bedzie latwo..
        • asiorzynka Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.09.06, 19:23
          boję się jej i nie wierzę ,że nie ma na świecie człowieka, który by sie nie
          bał. Moze nie samej śmierci sie boimy ale jak to ktoś pięknie określił boimy
          się "nie być", nie żyć. I jest coś w tym. Obcuję z tematem śmierci bardzo długo-
          1,5 roku na codzień. Widzę cieknące kroplówki z lekami przeciwbólowymi,
          ogłupiaczmi, które ratują w peien sposb życie mojej mame. 4 m-ce temu zmarła
          mój teść, a 2 tygodnie temu przyjaciółka mamyt. Wszystkich ich dotknęło to samo-
          rak- podstępny, nieugięty, straszliwy. Niesie ze sobą niewyobrażalne
          cierpienie. Tak - myślę,że najgorsze co może spotkać kazego człowieka to
          cierpienie ponad siły, ból tak okropny że aż chcesz umrzeć.
    • anik801 Re: Smierc-porozmawiajmy o smierci 12.09.06, 21:14
      Ten temat mnie przeraża.Mój tata od 3 miesięcy leży w szpitalu.Ma nowotwór
      mózgu.Nie ma szansy na wyleczenie.Wiemy,że umrze,ale jakoś nie chcemy przyjąć
      tego do wiadomości.Jest przytomny i w normalnym kontakcie-tym bardziej nie mogę
      uwierzyć,że umiera.Nie potrafię sobie wyobrazić,że go nie będzie,że nie weźmie
      mojej córki na ręce,że nie zobaczy innych wnuków(moja córka jest na razie jego
      jedyną wnuczką,a ja mam jeszcze 3rodzeństwa).To wszystko jest dla mnie jak zły
      sen.Nie tak dawno byłam na pogrzebie kuzyna.Moment w którym zakopują dół i
      przyklepują łopatą jest okropny.Zawsze wtedy mówię"I tyle się z człowieka
      zostanie!Przysypią piachem,przyklepią i koniec".Kilka dni temu był pogrzeb
      teścia mojej siostry.Miał 51lat(tyle ma mój tata).Człowiek siedział na ławce i
      nagle zawał i wylew.Gdy jadę do taty do szpitala widzę śmierć w oczach
      ludzi.Oni wszyscy tam chorują na raka.Dla większości nie ma ratunku.W naszej
      wsi ostatnio były 3 pogrzeby, w tym młodej kobiety(zmarła na raka)i 19-latka(
      na razie nie ma wynikow sekcji dlaczego tak naprawdę zmarł).Śmierć jest tak
      blisko nas.Czasem myślę,że czai się za naszymi plecami czekając na odpowiednią
      chwilę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka