edycia274 19.06.06, 22:58 Siedze z dzieciakiem w piaskownicy, dostaje smsa, "słyszałas M. nie zyje".. a ja e tam....i fakt powiesił się..zostawił zone i 3 letniego synka.nie dociera to do mnie .... nie wiem w jakiej trzeba byc desperacji by tak postapic Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
hony Re: samobóstwo :( 19.06.06, 23:10 W desperacji?... Hmmm...myślę że w ogromnej depresji i braku jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz. Ten kto wie że tą pomoc otrzyma nie zrobi tego, najwyżej spróbuje, by zwrócić na siebie uwagę. Był to bardzo odważny i nieszczęśliwy człowiek...współczuję jednak tym którzy po nim płaczą i obwiniają się za tą śmierć, oni z tym muszą żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
edycia274 Re: samobóstwo :( 19.06.06, 23:14 sama nie wiem wydawało, sie iz byli szczęśliwi boszz nie chciałabym spotkać teraz jej nie wiem co powiedzieć Odpowiedz Link Zgłoś
escribir Re: samobóstwo :( 19.06.06, 23:17 edycia274 napisała: nie chciałabym spotkać teraz jej nie wiem co powiedzieć a moze własnie warto pojsc do niej, nie zostawiać jej samej? nic nie mówić, o nic nie pytać, tylko być? Odpowiedz Link Zgłoś
edycia274 Re: samobóstwo :( 19.06.06, 23:19 Wiesz my nie znamy sie dobrze, bardziej znałam jej męża..... nie wiem nawet gdzie teraz mieszka. Tutaj chyba nie przyjdzie ( do jego rodziców) ponoć cosnie tak. Byłysmy raczej na cześć, pogadałyśmy o dzieciach, raz na grillu byłysmy. Ale jak ja spotkam nie wiem co jak się zachować Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: samobóstwo :( 19.06.06, 23:44 Na pewno nie udawaj, że nic się nie stało. Wystarczy powiedziec, że wiesz co się stało, że bardzo Ci przykro i bardzo jej wspólczujesz. I zapytaj, czy mogłabys jej jakos pomóc? I chociaz na pewno podziekuje ci za pomoc - zapewnij ją, że w każdej sytuacji może na ciebie liczyć. Nie bądź natrętna, nie sil sie na humor. Jesli ona sama będzie chciała coś ci powiedziec - wysłuchaj, bez komentarza. Jesli zauważysz, że rozmowa dla niej jest trudna i widac, że chciałaby jak najszybciej ją skończyć - usmiechnij się usmiechem dającym otuchy i pożegnajcie sie. Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: samobóstwo :( 19.06.06, 23:51 Kazda smierc jest ciosem dla osob zyjacych, ktorzy pozostaja... Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: samobóstwo :( 20.06.06, 11:04 joasiiik25 napisała: > Kazda smierc jest ciosem dla osob zyjacych, ktorzy pozostaja... To prawda. Ale samobójstwo bliskiej osoby z oczywistych powodów jest dla żyjących wyjątkowo trudne. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: samobóstwo :( 20.06.06, 08:04 Jeśli się mało znałyście raczej bym nie zaczynała rozmowy. Pani M może uznać to za dowód wścibstwa, ciekawości, połowów za sensacją. Pani M ma zapewne bliskich sobie ludzi, którzy otoczą ją opiekąi, którym pewnie 100 razy musiała opowiadać o okolicznościach samobójstwa. Być może życie państwa M wcale nie było takie szczęśliwe ( wielu symptomów choroby psychicznej nie widać na zewnątrz, zwłaszcza jesli chory bierze leki). Być może pan M miał np. zaawansowaną chorobę nowotworową i uciekł , aby nie cierpieć ( opowiadanie o tym, to kolejna trauma dla jego żony). Być może pan M był zamieszany w ciemne interesy i policja deptała mu po pietach..... Domysły można mnożyć. Postaw się w sytuacji pani M i jednej z wyżej opisanych. Czy chciałabyś opowiadać OBCYM ludziom, np. że mąż od 5 lat cierpiał na schizofrenię, próbował popełnić samobójstwo już 7 razy, a za 8 mu się udało? ( a wogóle to może i lepiej, bo dziecko tego nie ogląda). Trochę empatii i delikatności. Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: samobóstwo :( 20.06.06, 12:16 czy naprawde miałaś do czynienia z ludzmi którzy kogos stracili? jeśli tak - i reagowali tak jak to opisałaś czyli źle - to przyjmij do wiadomości że to NIE jest NORMA ja mam inne doświadczenia - ludzi dotknietych ciężko przez los wszyscy unikają bo "nie wiedzą co powiedziec, co zrobić" ja tez kiedyś tak unikałam - a dziewczyna po prostu sama przyszła do mnie choc wcale nie byłyśmy blisko ze sobą - bo chciała mówić, opowiadac, roztrząsać szczegóły, te wszystkie "gdyby" poźniejsze doświadczenia życiowe potwierdziły że wcale nie jest typowe zamknięcie się takiej osoby na ludzi - oni chcą kontaktu, rozmowy niekoniecznie z każdym (choć róznie bywa, czasem reakcją jest opowiadanie każdemu od nowa bo o niczym innym nie sa w stanie myślec i mówić - i to wyrzucanie z siebie słów niesie im ulgę) i nie chodzi tu o chamskie wścibstwo - ale o gotowość WYSŁUCHANIA takich osób a powszechna postawa jest taka - nie pójdę nie odwiedzę nie pogadam i powstaje kolejna izolacja - i w skrajnych przypadkach - drugie samobójswo.. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: samobóstwo :( 20.06.06, 13:07 Miałam wielokrotnie kontakty z ludźmi, którzy tracili bliskich. I nie ładowałam nosa w bardzo intymne ludzkie sprawy. Byłam blisko, ścisnęłam za rękę, ale nie proszona nie pakowałam się w cudze życie. Bo dla mnie nie jest normą szukanie sensacji. Miał bruzdę wisielczą czy nie? Dlaczego się powiesił? Kogo zostawił? Co na to rodzina? I ta biedna sierotka? Czy tak trudno zrozumieć, że to szczytowo niedelikatne, nietaktowne, żeby nie powiedzieć chamskie. Osoba , która straciła bliskich może nie życzyć sobie obcych ludzi w takich chwilach, może potrzebować czasu, aby dojść do siebie, przmyśleć, ochłonąć. I zapewniam Cię, że jesli potrzebuje kogoś bliskiego i zauważy uśmiech czy życzliwy gest ( ale TYLKO I WYŁĄCZNIE TO) sama znajdzie drogę. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: samobóstwo :( 20.06.06, 13:31 I zapewniam Cię, że jesli potrzebuje kogoś bliskiego i zauważy uśmiech czy > życzliwy gest ( ale TYLKO I WYŁĄCZNIE TO) sama znajdzie drogę. Osoby pogrążone w żałobie nie potrafią prosic o pomoc. Uciekają w swój świat. Dlatego otoczenie potrzebne jest po to, aby w umiejętny sposób pomóc wrócić do życia i codzienności. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: samobóstwo :( 20.06.06, 13:45 Zapewniam Cię, że osoby , które straciły bliskich potrafią prosić o pomoc wtedy kiedy tego potrzebują i kiedy otrzymają dyskretny sygnał. Nie potrafią natomiast bronić się przed wścibskimi koleżankami czy znajomymi. Żałobę każdy przeżywa na swój sposób - jeden potrzebuje pomocy i ludzi, z którymi będzie rozmawiał ( i znajdzie takich), drugi chce ją przeżyć w samotności i USZANUJMY TO. Niedawno mojej bardzo serdecznej przyjaciółce zmarła matka. Znałam tę panią od dziecka. Przed pogrzebem zatelefonowałam do męża przyjaciółki mówiąc, że jestem do dyspozycji i gdyby chciała , potrzebowała czegokolwiek - wie gdzie mnie szukać. Byłam na pogrzebie. Przyjaciółka nie odezwała się, nie poprosiła o pomoc. Zatelefonowała po 2 czy 3 miesiącach. Wtedy pogadałyśmy, powspominałyśmy Zmarłą. I wiesz co mi powiedziała? W najcięższych dla niej chwilach musiała nie tylko radzić sobie z własną żałobą, ale i całym tłumem "życzliwych"- opowiadać o agonii, o pogrzebie, o wszystkich bolących sprawach. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: samobóstwo :( 20.06.06, 13:50 A może właśnie wtedy byłaś jej potrzebna, chociażby po to, aby odpierać ataki tych "życzliwych" ? Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: samobóstwo :( 20.06.06, 13:59 Gdybym była potrzebna - przyjaciółka wiedziała gdzie mnie szukać. Miała męża, ojca, dziecko, któremu też należała się w tym trudnym czasie obecność matki. Myślę, że była mi wdzięczna za delikatność i empatię. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: samobóstwo :( 20.06.06, 13:52 > Zapewniam Cię, że osoby , które straciły bliskich potrafią prosić o pomoc wtedy > > kiedy tego potrzebują i kiedy otrzymają dyskretny sygnał. Na własnym przykładzie mogę Ci powiedzieć, że nie wszyscy umieją prosić o pomoc. Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: samobóstwo :( 20.06.06, 14:22 a ja cie zapewniam że znam całkeim sporo takich co nie potrafili.. i co? będziemy sie licytowac? przeciez chodzi tylko o to że ludzie sa bardzo różni - i czasem samo delikatne "zadzwoń gdybys czegokolwiek potrzebowała" na nic się nie zda wystarczy właśnie depresja - częsta przy takich okazjach wtedy sie nie szuka pomocy w tym problem a osoby które potrafią się dopytywac czy miał bruzde wisielczą sa po prostu chamskie a nie życzliwe.. PS nie wyobrażam sobie żeby z SERDECZNĄ przyjaciółką nie widzieć i nie rozmawiac 2-3 miesiące - i w to w takim okresie włąsnie gdy jej ciężko jakbys mnie tak 'delikatnie' potraktował t chyab bym zwatpiła w twoją serdeczną przyjaźń - wybacz no ale to wy znacie siebie i sowje oczekiwania.. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: samobóstwo :( 20.06.06, 14:32 Możesz wątpić lub nie wątpić. Byłyśmy w kontakcie telefonicznym. Moja przyjaciółka ma męża, dziecko - potrzebowała spokoju i wyciszenia. Potrzebowała czasu na pożegnanie się z matką ( na cmentarzu, bez świadków, bez obecności męża). Potrzebowała czasu, aby pobyć tylko i wyłącznie ze swoją córeczką, rozwiać jej lęki ( mała była bardzo związana z babcią). Potrzebowała czasu na to, aby wyjechać poza miejsce zamieszkania i przemyśleć, oswoić się z nową sytuacją. I ten czas był skutecznie zakłócany przez "życzliwych", którzy albo w najlepszej intencji, albo z braku delikatności narzucali mojej przyjaciółce swoją obecność. Odpowiedz Link Zgłoś
madziaaaa Re: samobóstwo :( 20.06.06, 14:36 I tylko Ty jedna delikatna wiedziałaś, o co chodzi?Zawsze masz inne zdanie od ogółu? Czy jako dobra przyjaciłóka nie mogłaś "życzliwym" powiedzieć, że na razie trzeba spauzować? Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: samobóstwo :( 20.06.06, 14:38 Mam dość wyraziste, jednoznaczne i często niepopularne poglądy. Trudno , abym usiadła przy telefonie w mieszkaniu mojej przyjaciółki i broniła jej przed "życzliwymi". Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: samobóstwo :( 20.06.06, 14:49 A moja przyjaciółka prawie tak zrobiła Tzn. wspólni znajomi wiedzieli, że moja przyjaciółka jest ze mną blisko i to do niej, a nie do mnie dzwonili i to ją, a nie mnie pytali. To Ona zaciągnęła mnie do psychologa, umówiła i zaprowadziła pod same drzwi. To Ona wyciągała mnie na spacery, żebym nie była samotna. To Ona organizowała spotkania z koleżankami, żebym całego czasu nie spędzała bądź w domu, bądź na cmentarzu. Mimo że była obok mnie moja mama, moje dziecko, moja siostra. Każdy miał jakgdyby inną rolę i był niezastąpiony. I własnie najważniejsze były pierwsze tygodnie i miesiące. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: samobóstwo :( 21.06.06, 12:23 A moja przyjaciółka przez grzeczność tolerowała ludzi wokół siebie. I to ją męczyło bardziej niż cokolwiek innego. I miała do tego prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
b.bujak Re: samobóstwo :( 20.06.06, 09:47 znalam dwoch samobójców - oba przypadki podobne do tego, o ktorym piszesz; zostawiają male dziecko i żone, wszystkim sie wydaje, ze przeciez żyli sobie normalnie i po co taki desperacki krok?... potem wychodzi na jaw, ze wcale nie bylo tak, kolorowo, jak sie wszystkim z zewnatrz wydawalo, ze byly klopoty z porozumieniem sie z rodziną, ze chlopak nie mógl udźwignąć ciezaru odpowiedzialnosci za rodzine ( rowniez odpowiedzialnosci materialnej ), ze nie mial zadnego wsparcia, bo przeciez wszystkim sie wydawalo, ze jest dobrze... jednego z tych chlopakow znalam bardzo dobrze, smiem twierdzic, ze o wiele lepiej, niz jego własna zona ( bo to ja mialam byc jego żoną... ); byl bardzo dumny ze swojego syna, ciezko pracowal na swoją rodzine, byl bardzo pracowity i obowiązkowy; potrafil harowac od świtu do zmierzchu - i malo kto naprawde znal, bo chlopak mial przy tym bardzo skomplikowaną osobowosc i wiem, ze ciezko bylo go zrozumiec - w kazdym razie samobojstwo otwiera na pewne sprawy oczy tym, ktorzy pozostali; potrzeba im szoku, zeby dostrzegli to, czego nie mogli zobaczyc poprzez słabsze sygnaly swiadczace o tym, ze cos jest jednak nie tak, jak trzeba; dlatego musimy miec na co dzien duzą wrażliwosc na potrzeby bliskich nam ludzi; nie bagatelizujmy niepokojących drobiazgow, reagujmy zanim przerodzą sie w katastrofe... Odpowiedz Link Zgłoś
madziaaaa Re: samobóstwo :( 20.06.06, 10:11 Miałam kolezankę jeszcze z harcerstwa, skoczyła z 10 piętra, była w ciązy z Arabem. Wystarczający powód? Dla mnie nie. Uśmiechnięta, miła, fajna dziewczyna. Miała 20 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: samobóstwo :( 20.06.06, 10:17 Mój znajomy też popełnił samobójtwo. Było naprawdę wszystko dobrze. Za dobrze. Czuł paniczny lęk, że to dobrze może kiedyś się skończyć. Był zapisany do psychologa, ale już nie zdążył. Przyczyny depresji i lęku nie zawsze są takie oczywiste i nie każdy potrafi pomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: samobóstwo :( 20.06.06, 10:10 Ponoc jest cos takiego jak gen samobójcy.Ludzie maja rozne problemy, przezywaja tragedie, a mimo tego nie odbieraja sobie zycia.I sa tacy, ktorzy jednak to robia.Jak np. moj 18 letni kuzyn, mial naprawde ciezkie zycie i szybko je zakonczył. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: samobóstwo :( 20.06.06, 10:16 Mozna- wydaje mi sie, ze to kwestia psychiki- jej siły, tak roznej u roznych ludzi..." co nas nie zabije, to nas wzmocni"...Niestety to cos zwyciezylo w tym przypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
natali101 Re: samobóstwo :( 20.06.06, 11:20 ja w swoim krótkim życiu pochowałam już 4 samobójców i nigdy nie odważyłam sie na rozmowe z bliskimi tych osób-tym bardziej że razem chodzdiliśmy przez 8lat do klasy.teraz ci rodzice patrzą na nas i nasze dzieci i zawsze płaczą.to boli cholernie Odpowiedz Link Zgłoś
lajlah Re: samobóstwo :( 20.06.06, 11:27 trgiczne jest to, że samobójcy czują się tak osamotnieni ze swoim problemem, że decydują się na ten krok. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: samobóstwo :( 20.06.06, 11:31 Nie zawsze. Depresja to choroba, nawet wsparcie bliskich nie zawsze pomoże. Odpowiedz Link Zgłoś
lajlah Re: samobóstwo :( 20.06.06, 11:34 Ale wsparcie bliskich przy leczeniu depresji jest ogromne iważne, wiem bo mam sąsiadkez depresją, sama często do niej chodzę, bo mimo,że się leczy farmakologicznie i u psychologa, to wskazany jest kontakt z ludźmi, ne mozna zostawić jej samej, wtedy popada w pewnego rodzaju "melancholię". Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: samobóstwo :( 20.06.06, 11:35 Masz rację, jeśli się leczy. Niektórzy jednak nie zdążyli nawet podjąć leczenia... Odpowiedz Link Zgłoś
lajlah Re: samobóstwo :( 20.06.06, 11:39 No własnie, trudno oczekiwac, ze człowiek z depresją zgłosi się sam do lekarza (chociaż zdarzaja się takie przypadki), wtedy najbardziej potrzeba bliskich, którzy nawet siłą muszą go tam zaciągnąć, inaczej tragedia gotowa. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: samobóstwo :( 20.06.06, 11:54 Brat mojej koleżanki był zapisany do psychologa, jednak ogromne kolejki sprawiły, że wizytę miał wyznaczoną w jakimś kilkutygodniowym terminie. Na tydzień przed - popełnił samobójtwo. Miał przy sobie bliskich i wsparcie. Za dwa miesiące planował ślub.... Na chwilę przed zadzwonił do narzeczonej, że już po nią jedzie do pracy. I raptem, w ciągu 10 minut - popełnił samobójstwo... To jest najgorsze, że jednak nie zawsze da się zapobiec. Inny przykład - chociażby Sylvia Plath. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: samobóstwo :( 20.06.06, 13:17 Samobójstwa mają różnego rodzaju podłoża. Może być schizofrenia, o której naprawdę mało wiemy, może być depresja sytuacyjna ( człowiek stracił pracę, nie ma szans na inną, a tu kredyty, komornik itd) mogą być i inne powody - choćby ciężka, nieuleczalna choroba. Nie jestem pewna jak bym postąpiła, gdybym wiedziała, że mam np. anaplastycznego raka trzustki z przerzutami np. do płuc czy mózgu. Sznas na wyleczenie nie ma, w cuda nie wierzę, w cierpienia natomiast tak. Nie jestem pewna czy chciałabym cierpieć i pozwolić aby razem ze mną cierpiała najbliższa rodzina. I co więcej - Wy też tak do końca tego nie wiecie. Odpowiedz Link Zgłoś
madziaaaa Re: samobóstwo :( 20.06.06, 13:21 Wiem! Wiem, że nie zrobiłabym czegoś takiego mojemu dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: samobóstwo :( 20.06.06, 13:50 U mnie w rodzinie pięć osób popełnilo samobójstwo - kazda z innych przyczyn. Mówi się o istnieniu predyspozycji rodzinnych. Odpowiedz Link Zgłoś
b.bujak Re: samobóstwo :( 20.06.06, 14:05 w mojej rodzinie dwie kobiety popelnily samobojstwo, jedna byla leczona - wszystko dzialo sie w okolicach menopauzy - sama mam swiadomosc takiego obciazenia genetycznego ( mam nadzieje, ze obecna medycyna i uświadomiony mąż pomogą mi przez to przebrnąć cało... Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: samobóstwo :( 20.06.06, 13:56 Wiesz, bo jesteś , na szczęście, zdrowa. Nie dusisz się, nie masz bólów, nie robisz pod siebie, nie wymiotujesz po każdym łyku wody. Wiesz, bo prawdopodobnie nie widzialaś chorego na nowotwór w stanie terminalnym. Wiesz, bo prawdopodobnie masz nie więcej niż 30 lat i mało życiowego doświadczenia. Ja przeżyłam wiele miesięcy kiedy mój teść walczył z nowotworem. Przegrał walkę. Był lekarzem - błagał, aby ktoś skrócił jego cierpienia. W Polsce nie ma eutanazji, więc pozostawały tylko leki przeciwbólowe. Nie chciałabym tak umierać. Nie chciałabym, aby moje dzieci zapamiętaly mnie w takim stanie. Nie tak dawno wpadła do nas sąsiadka, przerażona że umiera jej mąż. Mój mąż - lekarz pobiegł tam. Chora w stadium terminalnym , krwawiła ze wszystkich możliwych otworów potwornie się męcząc. Mąż, który nie jedno w życiu widział ( od 20 lat jest chirurgiem, uczestniczył w agonii własnego ojca) powiedział, że wolał by popełnić samobójstwo niż przeżywać coś podobnego. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: samobóstwo :( 20.06.06, 14:06 Nie będe z Tobą dalej dyskutowała, ale chciałabym, żeby zrozumiała tylko jedno: nie można generalizować. Każdy człowiek jest inny i czego innego potrzebuje. I każdy inaczej przeżywa swoje uczucia. Nie ma jednej złotej recepty, którą możnaby zaaplikować wszystkim ludziom. Jedni wolą w samotności przeżywac ból, inni potrzebują wygadania się, komukolwiek, wyrzucenia wszystkiego z siebie, z najdrobniejszymi szczegółami. Ile ludzi, tyle charakterów. Ile sposobów na przeżywanie bólu, tyle rodzajów oferowanej pomocy. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: samobóstwo :( 20.06.06, 14:08 I tu się zgadzamy. W pełni. Trzeba znaleźć złoty środek. Też pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
madziaaaa Agawamala 20.06.06, 14:06 To pewnie było do mnie.W każdej sprawie się mylisz, mam więcej niż 30 lat, widziałam i opiekowałam się kilkoma osobami z mojej rodziny w terminalnym stadium raka. Więc nie rób ze mnie głupiej idiotki, która nie wie, co pisze. Mimo bólu i potwornego cierpienia widziałam jednak też w ich oczach wolę walki. Ale wiesz co, przede wszystkim z racji wyuczonego zawodu, widziałam wiele cierpiących dzieci. Wkurzyłam się tym, co napisałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Agawamala 20.06.06, 14:13 Nie robię z Ciebie idiotki - to Twoje odczucia. Masz do nich prawo, tak samo jak ja. A dzieci mogą cierpieć tak samo - widząc agonię rodziców i ich śmierć- nieważne- samobójczą czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
madziaaaa Re: Agawamala 20.06.06, 14:17 Myślę, że śmierć samobójcza jest jednak gorsza dla dzieci.Gdy chorujesz, to mimo wszystko każdy przygotowuje się na najgorsze.Samobójstwo jest nagłą traumą. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Re - Agawamala 20.06.06, 14:24 Autorka wątku, słusznie, odwodzi nas od kłótni ( czy też wymiany poglądów w ostry sposób). Nie podejmuję się rozstrzygać, jaka śmierć jest lepsza- samobójcza czy w wyniku choroby. I jeszcze jedna dygresja. Przed 1989 rokiem pan X, oficer wydziału gospodarczego ówczesnej milicji, popełnił w swoim gabinecie samobójstwo. Prawdopodobnie narobił przekrętów, nakradł i koledzy deptali mu po piętach. Strzelił sobie w usta. Pochowano go z honorami wojskowymi ( czy raczej milicyjnymi), dzieci dostaly rentę, były przemówienia itp. Czy lepiej tak czy też lepsze byłoby aresztowanie, upokorzenie, wstyd przyniesiony rodzinie ( żona była moją nauczycielką polskiego, więc byłam delegowana na pogrzeb- stąd wiem)? Ja nie podejmuję się być w tej sprawie arbitrem. Odpowiedz Link Zgłoś
madziaaaa Re: Agawamala 20.06.06, 14:13 co nie zmienia faktu, że nie jestem przeciwniczką eutanazji. Tylko zdaje się, że wątek nie jest o chorych na raka doświadczona przez życie kobieto. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Agawamala 20.06.06, 14:14 Zgoda, nie jest. Tym nie mniej, jak w większości wątków, tak i tu doszło do dygresji. Odpowiedz Link Zgłoś
edycia274 po co ta kłótnia 20.06.06, 14:16 Nie wiem. Ja pisałam całkiem o czym innym,że nie wiem jak sie zachowac a Wy się kłocicie. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: po co ta kłótnia 20.06.06, 14:27 Myślę, że jeśli się spotkacie, pewnie w bloku, na schodach, czy gdziekolwiek indziej - najważniejsze - nie uciekaj, nie unikaj jej. Ale i nie pytaj, jak się czuje. Naprawdę słowa: bardzo mi przykro i zaoferowana pomoc - to wszystko, co możesz zaoferować, bo przecież nie byłyście w zażyłych stosunkach, więc udawanie teraz przyjaciółki byłoby nienaturalne. Po pogrzebie - naprawdę to bardzo dużo daje - gdy znajomi i rodzina podchodzą z kondolencjami. Wiele osób się zastanawia, czy podchodzić, czy nie. Moje zdanie jest, że "tak". Podejść, przytulić, a przede wszystkim nie bać się. Odpowiedz Link Zgłoś
madziaaaa Re: po co ta kłótnia 20.06.06, 14:28 Na pewno nie milcz, jak się spotkacie, nie unikaj tematu. Ale nic na siłę. Wystarczy powiedzieć, ze gdyby czegoś potrzebowała, to może na Ciebie liczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: samobóstwo :( 20.06.06, 14:52 U mnie w rodzinie samobójstwo popełniła młoda (trzydzieści kilka), ładna , energiczna dziewczyna. Przypuszczalnie dlatego, że nie mogła mieć dziecka. Bardzo źle znosiła ciagłe dopytywania, "kiedy zostanie przedłużony ród". Jej mąż jest jedynym spadkobiercą nazwiska. Jest gen samobójstwa, czy nie jest - w żadnym przypadku nie należy mu "pomagać" przez wścibstwo i niedelikatność. Odpowiedz Link Zgłoś
edycia274 Jutro pogrzeb 20.06.06, 21:36 Nie wiem czy iść nie mam z kim małej zostawić, a Ona nie wytrzyma w wózku. Dziewczyna ponoc cały czas nieprzytomna, może jej nawet nie być. ojciec chłopaka nawet klepsydry nie wywiesił i sobie nikogo nie życzy. Synowa juz zwyzywał i jest obawa,ze może byc awantura. I nie wiem co robić Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Jutro pogrzeb 20.06.06, 21:56 Wiesz, może tu chodzić o to, że może ksiądz odmówił odprawienia pogrzebu ? Ojciec tego chłopaka też na pewno jest w szoku. Jak i zresztą cała rodzina. To ju z od Ciebie zalezy, czy pójdziesz na pogrzeb. I pamiętaj, nie bój się! Żona tego kolegi potrzebuje teraz bardzo duzo wsparcia. Po prostu nie bój się swoich uczuć. Rób tak, jak Ci dyktuje Twoje sumienie i serce. Odpowiedz Link Zgłoś
edycia274 Re: Jutro pogrzeb 20.06.06, 22:26 Ja chce iść, wiem tylko iz nie ma mszy, sam pogrzeb. A jego rodzice nikomu o pogrzebie nie mówią a Ci co wiedzą to usłyszeli, ze maja nie przychodzić. To czy pójde samo sie wyjaśni Młoda mi cos zaczyna byc chora jak jej nie przejdzie nie pójde Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Jutro pogrzeb 21.06.06, 12:29 No i wychodzi na moje. Ci ludzie nie wywieszając klepsydry dali czytelny znak, że nie życzą sobie ludzi na pogrzebie. A ponieważ pogrzeb samobójcy to dopiero sensacja ( nawet nie ma mszy) i sąsiedzi już się zwiedzieli, więc ludzie w szkoku i żałobie dodatkowo informują, żeby jednak nie uczestniczyć w pochówku. Ale to nie wystarcza - trzeba przecież iść. Nieważne co czuje ojciec Zmarłego, ważne, że coś się będzie działo. Brrrrrrrrr coś obrzydliwego. Wcale się nie zdziwię, gdy nieproszonych uczestników pogrzebu spotka jakaś przykrość ze strony rodziny. Jak można być tak pozbawionym delikatności, tak brutalnie, wręcz po chamsku ładować się w cudze życie! ! ! Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Jutro pogrzeb 21.06.06, 12:40 Co wy z ta msza? Bylam na wielu pogrzebach i jedna sa z msza, a drugie bez.W kaplicy ksiadz zegna wowczas zmarłego, trwa to ok. 30 min. i rusza kondukt.Brak mszy nie oznacza pochowania bezboznika, po prostu decyduje rodzina jaki pogrzeb chce. Ja rowniez nie wywieszalam klepsydry, gdy zmarł ojciec, ale bynajmniej nie dlatego, ze nie zyczylam sobie ludzi na pogrzebie, po prostu nie widzialam potrzeby.Nie mozna zakazac komukolwiek uczestniczenia w pochówku. Odpowiedz Link Zgłoś
edycia274 lola :) 21.06.06, 12:51 No więc właśnie, a o mszy tylko tak wspomniałam,ze nie ma. Zgadzam się. Odpowiedz Link Zgłoś
edycia274 Re: Jutro pogrzeb 21.06.06, 12:49 Słuchaj no on sobie nie życzy ale Nasza koleżanka tak.. chce byśmy przyszli chocby dla niej, więc wszycy idziemy. co tu obrzydliwego co? ze dziewczyna chce bysmy z nia stali? pomysl troche. nc tu nie wyszło na Twoje Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Jutro pogrzeb 21.06.06, 12:54 No, to będziesz miała co opowiadać. Tyyyyyyle sensacji, tyyyyle rewelacji.No i tyyyyyle ciekawego.A uczucia ojca Zmarłego ? ( Tak na marginesie nie ma większej tragedii niż ta, gdy rodzicom przyjdzie pochować dziecko). Uczucia ojca Zmrłego, jego prawo do intymności w szczególnej chwili się nie liczy. Można je podeptać, zniszczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
edycia274 Re: Jutro pogrzeb 21.06.06, 12:58 dziewczyno co Ty piszesz ? jaka sensacja? co opowiadać? kogo zdeptać? Ty sie dobrze czujesz? Dziewczyna poprosiła by przyjść, by z Nia byc, co Ona nie ma uczuc? ona nie ma prawa głosu? ma tam stac sama i ledwo żyć? weż pomyśl troche. wbiłaś sobie cos do głowy i tak piszesz i piszesz. czy ja gdzieś napisałam, ze to sensacja? ,ze bedziemy o tym gadać? weż laska Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Jutro pogrzeb 21.06.06, 13:05 Czuję się znakomicie. Na co dzień używam szarych komórek. Czy to ja pisałam, że ojciec Zmarłego NIE ŻYCZY SOBIE zbiegowiska na pogrzebie? Poszukaj stosownego postu własnego autorstwa. Są ludzie, którzy nie przepuszczą okazji i pójdą na każdy pogrzeb. Są też tacy, którzy unikają ich jak ognia. Z tego co pisałaś na wstępie bardzo mało znasz wdowę ( nie ja to wymyślilam). Pisałaś też o stanowisku natywnej rodziny Zmarłego ( też nie jest ono wytworem mojej wyobraźni- wiedzę czerpię z Twoich postów). Postanowiłaś iść. I jestem przekonana, że robisz to w dużej mierze dla sensacji. Bardzo żal mi rodziców tego chłopaka, że nawet w takiej chwili nie uszanowano ich uczuć. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Jutro pogrzeb 21.06.06, 13:12 Pogrzeb jest organizowany po to, by pozegnac zmarłego.On jest tu najwazniejszy, a nie jego rodzina.Conajwyzej mozna kondolencji nie skladac, jesli sobie rodzina nie zyczy. Ja nie trawie polowy mojej rodziny- mialam zakazac im udzialu w pogrzebie? No co Wy. Odpowiedz Link Zgłoś
edycia274 Re: Jutro pogrzeb 21.06.06, 13:19 Wiem co pisałam.Sklerozy nie mam. I nie ide tam dlatego by nie szanowac ich uczuc tylko dlatego,ze ona Nas o to prosiła. A to, ze On sobie nie życzy nikogo i nawet synowej to inna sprawa my wiemy czemu. A ja nie mam prawa tego tu pisac. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Agawamalo! 21.06.06, 13:03 Proszę Cię o chwilę refleksji ! Śmierć, pogrzeb i żałoba to nie tematy do kłótni ! Nie wiesz, co kieruje ojcem, ani dlaczego podjął taką decyzję. Z tego, co pisała dziewczyna, to ojciec nie życzy sobie na pogrzebie nawet synowej, czyli wg niego, nawet żona nie ma prawa pożegnac męża. Więc nie pisz: moje na wierzchu. Nie znasz ludzi, nie znasz sytuacji, nie znasz środowiska ani układów. Pogrzeb to nie miejsce na szukanie sensacji, wyobraź sobie, że ludzie przychodzą pożegnać zmarłego a nie szukacć tematu do plotek. Widocznie Ty żyjesz w takim plotkarskim środowisku, skoro nie przyjmujesz do wiadomości, że istnieją inni ludzie, kierujący się innymi wartościami i ludzkimi odruchami. Odpowiedz Link Zgłoś
edycia274 iwles 21.06.06, 13:06 dziękuje Ci. o to mi właśnie chodzi. ja juz nie mam siły tej lasce tłumaczyc o co chodzi. Ona sobie cos wbiła i już.pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Agawamalo! 21.06.06, 13:13 Zgadzam się- śmierć i żałoba to nie tematy do kłótni. Edycia jest dziweczyną dość prymitywną ( pisanie o kimkolwiek "laska" świadczy samo o sobie). Próbowalam jej wytłumaczyć, że są sytuacje, w których należy zachować wstrzemięźliwość. Obie nie znamy sytuacji. Być może ojciec ma jakieś ważkie powody, dla których tak postępuje. Być może zachowanie żony skłoniło jego syna do tak dramatycznych kroków. Mogę sobie wyobrazić sytuację, gdy ta robiła 10 razy dziennie awantury, że jest nieudacznikiem życiowym, mało zarabia. Ja żyję w normalnym środowisku ludzi, którzy szanują uczucia innych i właśnie kierują się ludzkimi odruchami. I do nich należy liczenie się z wolą ojca Zmarłego. Odpowiedz Link Zgłoś
edycia274 Re: Agawamalo! 21.06.06, 13:16 Nie jestem prymitywna osoba wyobraz sobie. poprostu juz mnie cos trafia Jak tłumacze Pani ( chyba tak będzie lepiej ), że idziemy tam na prosbę Naszej koleżanki. A ojciec chłopaka nie ma prawa nikomu zabronic pożegnac Naszego kolegi. Własnie nie znasz sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Agawamalo! 21.06.06, 13:25 Podejrzewam, że ojcem bardziej kieruje własne poczucie winy. Wtedy oskarża się wszystkich dookoła. I bezradność, niemoc, że już za późno na cokolwiek. I stąd u Niego złość do całego świata i wszytkich ludzi. Nawet irracjonalna złość o to, że żyją. A może wsydzi się tego, bo w swoim mniemaniu uważa, że jako ojciec poniósł klęskę ? Szczerze mówiąc po raz piewszy spotykam się z taką sytuacją. Co mozna poradzić znajomy i dalszej rodzinie ? Niech będą w pobliżu, ale na tyle daleko, żeby zachować dla najbliższych sfere intymności, a gdy najbliższa rodzina już się pożegna - wtedy niech oni podejdą do grobu i się pożegnają. W ciszy, milczeniu i skupieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
edycia274 Re: Agawamalo! 21.06.06, 13:32 Ok niech sobie Pani myśli co chce ja ide na pogrzeb pożegnac kolege i byc z koleżanką. Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: Agawamalo! 21.06.06, 13:33 Agawamała ma dośc specyficzne podejście do sparw związanych ze śmiercią - jej sztywna postawa przypomniała mi że już gdzies w jakims watku tak było konsekwentna jest.. i dobrze ale za to nie jest wbrew temu co sądzi empatyczna bo rację przyznaje i pochwala jedynie wtedy gdy to sie zgadza z jej zdaniem i receptami ojciec zarłego kolegi zachowuje się dziwnie - ma swoje powody oczywiście - ale nie ma prawa choć jest ojcem zabraniac komus uczestnictwa w pogrzebie to nie małe dziecko chowa lecz dorosłego syna, mającego swoją rodzinę - i to żona jest osobą mająca największe prawo do podejmowania decyzji w sprawie pogrzebu a pogrzeb droga Agawo, na którym jest mnóstwo ludzio - to nie dowód że nasze prymitywne społeczeństwo szuka sensacji lecz że zmarły miał wiele osób które obchodził, które chca go pożegnać, w jakiś sposób oddać mu "ostatnia posługę" - ta stara nazwa jak najbardziej nadal jest prawdziwa widziałam pogrzeb gdzie za trumną szedł ksiądz i dwie czy trzy osoby - smutne to było bardzo Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Agawamalo! 21.06.06, 14:25 Upieram się, że są sytuacje, w których trzeba uszanować wolę rodziny lub samych zainteresowanych. Czy nie słyszalyście Szanowne Panie o pogrzebach, w których chce uczestniczyć tylko najbliższa rodzina? Bo ja tak. Czy nie slyszałyście o ślubach, na których obceni byli tylko młodzi i świadkowie? Bo ja tak. Sama, mimo, że mam bardzo dużo znajomych i przyjaciół , brałam ślub w bardzo wąskim gronie. Ludzie maja ku temu powody. I trzeba je uszanować. O to mi chodzi , i tylko o to ( a jakie są to powody - możemy spekulować). Odpowiedz Link Zgłoś
madziaaaa Re: Agawamalo! 21.06.06, 14:26 Ale jeśli już musisz, to spekuluj kulturalnie! Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Agawamalo! 21.06.06, 14:33 A co ja napisałam niekulturalnego? Jakich słów uważanych za niegrzeczne, wulgarne czy niecenzuralne użyłam? Bardzo proszę o przykłady. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Przepraszam, czy żona to nie rodzina? 21.06.06, 14:31 Bo wolą żony zmarłego jest, by przyjaciele uczestniczyli w pogrzebie. Tylko sie nie licytuj, kto ma większe prawa, i czyja wola jest ważniejsza. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Agawamalo! 21.06.06, 14:38 Na slub wysyla sie zaproszenia, na pogrzeb -nie.Jest to uroczystosc ogolnie dostepna i nikt nie ma prawa zakazywac uczestnictwa.W rodzinach ludzie bardzo czesto sie kłoca, nienawidza, ale to nie powód do tego, by ktokolwiek decydowal, kogo chce widziec na pogrzebie, a kogo sobie nie zyczy. Odpowiedz Link Zgłoś
madziaaaa Re: Agawamalo! 21.06.06, 13:34 A skąd wiecie, że ojciec nie wywiesza klepsydry, bo nie chce nikogo na pogrzebie? Może po prostu nie chce patrzeć na tę kartkę, przy każdym wyjściu z domu zalewać się łzami? Ja rozumiem. Może nie chce synowej, trudno, czase tak się zycie układa, niestety. Ale myślę, że byłoby mu miło, że znajomi syna pamiętają. Odpowiedz Link Zgłoś
balisa Re: Agawamalo! 21.06.06, 13:45 na pogrzeb, uważam że powinnaś pójść jeśli znałaś tego chłopaka, mimo że rodzina jest przeciwna. Możesz nie uczestniczyć, stac z boku, zwyczajnie przyjśc położć kwiata i się pomodlić. Dla żony tego chłopaka, choć wydaje się obca, należy być w pobliżu. Bardzo często to właśnie osoby dalsze są lepszą opoką w takich chwilach, są zdystansowani do sytuacji. Podstawową zasadą jest mieć otwarte serce, chcieć słuchać. Nie wystarczy być " pod telefonem " i liczyć że osoba sama przyjdzie. To nie prawda. Osoby pogrążone w żałobie potrzebują zainteresowania ich osobą, towarzystwa, zwykłej rozmowy, a z czasem otwieraja się i wylewają żal. Wbrew pozorom wcale nie trzeba wygłaszać żadnych opinii, wystarczy być i słuchać. a co do postu szanownej pani agawamałej!! nie wiem co rozumiesz przez ludzie odruchy , ale Twoje domniemania o zachowaniu żony skłaniejącym męza do samobójstwa, nie znając sytuacji, nie znając ludzi ( zreszą sama tak twierdzisz ) jest z Twojej strony WYJĄTKOWO NIELUDZKIM ODRUCHEM!!! bardzo nieuczciwa, pochopna, sugestywna ocena.... to ,że ojciec nie chce widzieć synowej nic nie znaczy, może próbować obwinić kogokolwiek, może być po prostu w szoku.. poza tym nie Tobie to oceniać!! Odpowiedz Link Zgłoś
cocollino1 Re: Agawamalo! 21.06.06, 13:58 >Być może zachowanie żony skłoniło jego syna do tak dramatycznych kroków. Mogę sobie wyobrazić sytuację, gdy ta robiła 10 razy dziennie awantury, że jest nieudacznikiem życiowym, mało zarabia. Przepraszam, ze sie wtrące, ale fakt, ze edycia napisala o Tobie "laska" jest niczym w porownaniu do tych domyslow do ktorych sie tu posunelas. Przesadzilas. Odpowiedz Link Zgłoś
edycia274 Re: Agawamalo! 21.06.06, 15:33 Wróciłam. Byłam chwile ponieważ Nikola bardzo szalała i musiałam wyjść.Ludzi było bardzo dużo. Chyba nikt nie posłuchał iz ma nie przychodzić. Ciesze się, ze byłam chciaż tą chwilkę. Rodziców kolegi widziałam jak juz wyszli z kaplicy. koleżanke też ale nawet nie podchodziłam, zreszta nikt. Wszycy szli za trumna. Ja juz nie poszłam musiałam jechac. Bardzo chciałam byc na całym pogrzebie i podejść do Niej, coś powiedzieć. Ale ważne, ze byłam i że tyle ludzi było. a Szanowna Pani, która tak się tu kłóci, moge cię zapewnic iż Ona nie była przyczyną tego,że On się zabił oj nie...... Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: Agawamalo! 21.06.06, 17:55 Edycia dobrze zrobiłaś. I nie zapomnij o koleżance. Procesor, Iwles, Lola mają rację. A niekulturalne i niedelikatne posty Agawamali zignoruj. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Agawamalo! 21.06.06, 21:22 Chyba masz problemy z rozumieniem niektórych określeń. Wskaż mi napisany przeze mnie NIEKULTURALNY post. O ile potrafisz rozróznić post , w którym wyrażam w sposób stanowczy SWOJE zdanie, od postu NIEKULTURALNEGO. Odpowiedz Link Zgłoś
gyokuro Re: Agawamalo! 22.06.06, 01:44 Z punktu widzenia osoby przyglądającej się z boku - ja bym uznała za niekulturalne powiedzenie komus wprost, że jest prymitywny (lub o kimś, wiedząc, że ten ktoś to przeczyta). A Ty tak powiedziałaś... Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Agawamalo! 22.06.06, 07:57 Jest to tylko odszczeknięcie się za nazwanie mnie laską . Odpowiedz Link Zgłoś
madziaaaa Re: Agawamalo! 22.06.06, 08:01 a kulturalna osoba na poziomie, za jaką się uważasz, na pewno by to przemilczała Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Agawamalo! 22.06.06, 08:11 Niekulturalne jest to, że myślisz stereotypowo i wyciągasz wnioski na podstwie...hmmm....... no własnie, na jakiej podstawie? Na podstawie nieprzyjaznego stosunku teścia do synowej - wymysliłaś sobie bajeczkę o żonie - zołzie, której awantury stały się przyczyną samobójstwa. To takie ... no sama powiedz, kulturalne ??? nie - to takie plotkarskie myślenie i naprawde nie na poziomie osoby inteligentnej. Wybacz, ale tak. I sposób, w jaki to napisałaś - prawie krzykiem, że oto dowód, że Ty masz rację... Agawamalo - może już naprawdę dość tej dyskusji. Naprawdę akurat w tym wypadku Twoje argumenty nie miały racjibytu. Po prostu przyznaj się, że w tym wypadku pomyliłas się. Ludzie nie sa nieomylni, a najważniejsza jest odwaga, aby sie do tego przyznać. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Agawamalo! 22.06.06, 14:23 W przeciwieństwie do wielu, mam odwagę przyznać się do własnego błędu, pomyłki czy przeprosić. Tu w dalszym ciągu uważam, że do chodzenia na pogrzeb osoby praktycznie obcej, w sytuacji, gdy rodzina natywna jest temu przeciwna należy podchodzić z taktem i dużą ostrożnością. Odpowiedz Link Zgłoś
madziaaaa Re: Agawamalo! 22.06.06, 14:31 A skąd wiesz, że jest przeciwna? Bo nie było klepsydry? Odpowiedz Link Zgłoś
edycia274 Re: Agawamalo! 22.06.06, 14:49 Dajcie, juz spokój. Wczoraj na klatce Nam podziekowano, ze przyszlismy. Wiec nikogo tym nie urazilismy. Ojciec chciał to utrzymac w tajemnicy i nie chciał ludzi ale zona zmarłego chciała. I bardzo Nam dziękowała za przybycie. I koniec tematu. Odpowiedz Link Zgłoś
cocollino1 Re: Agawamalo! 22.06.06, 14:55 Dajcie juz spokoj kobiety. Czlowiek juz pochowany. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Agawamalo! 22.06.06, 14:50 Rodzina to także żona. A nawet przede wszystkim żona. A ta życzyła sobie, aby znajomi i przyjaciele przyszli na pogrzeb. Co więcej, ona ich o to prosiła. Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: Agawamalo! 23.06.06, 12:22 agawamala napisała: > W przeciwieństwie do wielu, mam odwagę przyznać się do własnego błędu, pomyłki > czy przeprosić. Tu w dalszym ciągu uważam, że do chodzenia na pogrzeb osoby > praktycznie obcej, w sytuacji, gdy rodzina natywna jest temu przeciwna należy > podchodzić z taktem i dużą ostrożnością. cytat: Re: samobóstwo Autor: edycia274 ☺ Data: 19.06.06, 23:19 + dodaj do ulubionych wątków skasujcie post + odpowiedz cytując + odpowiedz Wiesz my nie znamy sie dobrze, bardziej znałam jej męża..... ****** jak widac autorka jak najbardziej znała zmarłego - a jego żonę mniej.. jakby zmarł (odpukac) któryś z moich starych kumpli to na pogrzeb tez bym poszła - choc ich żon raczej nie znam! wybacz ale robisz wszytsko by NIE przyznać innym racji.. Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: Agawamalo! 22.06.06, 15:02 agawamala napisała: > Chyba masz problemy z rozumieniem niektórych określeń. Wskaż mi napisany > przeze mnie NIEKULTURALNY post. > O ile potrafisz rozróznić post , w którym wyrażam w sposób stanowczy SWOJE > zdanie, od postu NIEKULTURALNEGO. Już sam powyższy post jest niekulturalny. Fragmenty "Chyba masz problemy z rozumieniem niektórych określeń", "O ile potrafisz rożróżnić (...)" nie są stanowczym wyrażeniem własnego zdania, ale nieuprzejmością. Wystarczyło napisać "wskaż mi stosowne fragmenty". Podobnie jak niekulturalne było nazwanie innej foremki prymitywną. 'Laska' jest określeniem kolokwialnym i w tym kontekście może i protekcjonalnym, ale Twoja odopowiedź była zdecydowanie bardziej agresywna i niekulturalna. Odpowiedz Link Zgłoś
headonshoulders Re: Jutro pogrzeb 22.06.06, 13:38 niezle zwyzywal synowa za to ze jego syn okazal sie tchorzem i egoista. Odpowiedz Link Zgłoś
madziaaaa Re: Jutro pogrzeb 22.06.06, 13:48 jakim prawem oceniasz w ten sposób ludzi, których nie znasz? Nie znasz sytuacji. Zatrzymaj takie uwagi dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: samobóstwo :( 21.06.06, 16:08 nie zal mi samobojcow ogromnie zal mi ich rodzin nie mozna wyobrazic sobie gorszej smierci gorszego pozegnania niz to przezyl z kobieta zycie, mają wspolne dziecko i tak bez slowa bez pozegnania odchodzi na cale zycie i zostawia ją z tym ogromnym niewyobrazalnym ciezarem idiotkom, ktore piszą, ze zona i malzenskie awantury pchnely go do samobojstwa ... nawet nie wiem co napisac ale ogromnie jej wspolczuje jej i dziecku nie wiadomo, jak dzwigac, jak zyc z takim ogromnym brzemieniem edyciu, jesli mozesz pomoz jej, zyczliwoscią zwyczajnie juz widze wszystkie oskarzycielskie wyostrzone palce wymierzone w nią wlasnie zaloba po samobojcy jest szczegolnie ciezka Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: samobóstwo :( 22.06.06, 08:09 No własnie zal rodziny bo ona zostaje zwielkim smutkiem i zalem Odpowiedz Link Zgłoś