kurka.domowa
17.07.06, 14:09
Na właśnie tak robię. Zabieram do sklepu, ale jak zaczyna się wariowanie,
wracamy do domu, nawet bez zakupów. Na wesele też zdecydowaliśmy się pójść,
ale z założeniem, że gdy tylko choćby jeden talerz spadnie ze stołu, wracamy
do domu. Na szczęście nie spadł, bo mały zajął się tańcem i jedzeniem na
przemian. Gdyby zaczął rozrabiać, szybko bysmy wyszli. Więc to nie jest tak,
że ja mu pozwalam na wszystko, a on wie, że może. Czasem tylko nerwy
puszczają, bo skoro już wyszłam po zakupy na kolację to wolałabym wrócić z
zakupami, a nie bez.