Dodaj do ulubionych

Gdy pieniądze dzielą

17.08.06, 20:10
Tak to jest jak ludzie o takich sprawach nie porozmawiają przed ślubem.Ja też
nie wyobrażam sobie wspólnego konta.
Obserwuj wątek
    • pan_szczepan Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 09:25
      Najgorsze co może zrobić facet to dać babie dostęp do pieniędzy - te istoty,
      gdy dać im kasę, natychmiast głupieją i zajmują się gromadzeniem fatałaszków i
      innych zbędnych pierdół. A facet, który jak w powyższym przykładzie, pomnaża
      pieniądze bo chce zapewnić rodzinie przyszłość, spotyka się z nierozumieniem i
      pretensjami. Głupie te baby jak but.
      • mikams75 Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 14:53
        ech, glupoty piszesz! A jak faceci potrafia byc rozrzutni! Piwko tu, drink tam,
        wyjscie do knajpy z kolegami, do tego rozne drogie elektroniczne zabawki,
        gadzety do samochodu i komputera...

        Ja mysle, ze mozna w malzenstwie ustalic komu co i ile potrzeba miesiecznie z
        malym marginesem na jakis ciuch dla zony i zabawke dla faceta. Dotyczy to
        oczywiscie rodzin w ktorych zostaje cos na koncie na koniec miesiaca. Bo co maja
        powiedziec rodziny, gdzie ledwo wystarcza na zycie i jak facet kupi flaszke
        wodki to jest problem, bo zabraklo na pieluchy? A takich rodzin jest niestety
        wiele. Na szczescie zalozycielka watku jest w dobrej sytuacji.
        Niech wiec wylicza ile potrzeba na zycie i tyle zostawia na wspolnym koncie.
        Reszte moga przelac na inne wspolne konto i niech facet to pomnaza i inwestuje.
        Jesli potrafi i mu to sprawia satysfakcje to zona nie bedzie ingerowac i
        zmieniac jego inwestycje. Jednak powinna wiedziec co sie dzieje z ich
        pieniedzmi. W przypadku wiekszych wydatkow mozna sterowac pieniedzmi pomiedzy
        kontami - plynnym i inwestycyjnym.
        Ja mysle, ze kobiecie nie chodzi o to zeby miec dostep do kasy i ja wydawac
        natychmiast. Jestem pewna, ze po tym jak by miala dostep do konta to by nie
        wydawala wiecej niz do tej pory tym bardziej, ze do tej pory tez jej chyba
        niczego nie brakowalo. Jej chodzi o prawo i wspoludzial w zarzadzaniu. Logicznie
        myslaca kobieta tez chcialaby miec pewna przyszlosc i jakies zabezpieczenie,
        dokladnie jak jej maz.
        • pan_szczepan Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 16:25
          W moim związku to ja zarabiam więc ja rządzę. Nie zamierzam patrzeć jak baba
          przepuszcza mojąkrwawicęna duperele! A jak się nie podoba to wynocha!
          • rocznik_74 Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 16:59
            Szczepan napisal ostro ale po mesku. Tak trzymac. Jak nie ma
            jednego "kierownika" to jest burdel.

            Ja dodam ze jesli oboje sa odpowiedzialni to nie ma takiego problemu i idea
            wspolnego konta sie sama znajdzie. Ale w zyciu jest tak ze zdecydowana
            wiekszosc malzenstw dobiera sie na zasadzie przeciwnosci a wiec jedno podziwia
            drugie za "zdolnosc zarzadzania" a drugiemu przed slubem nie przeszkadza "luz
            finanasowy" partnera. Potem jest zycie i... wiadomo.

            Dla mnie i u mnie o pieniadzach decyduje ten co za nie odpowiada, za
            inwestycje, splaty kredytow, przyszlosc itp. Dlatego po 10 latach mam zamiar
            splacic mieszkanie pozwalajac jednoczesnie sobie - i zonie - na inne wydatki. U
            mnie nie ma "zaciskania pasa" z braku kasy ale "sensowne wydawanie" i co
            ciekawe nigdy jej nie brakuje a wrecz dziwie sie jak rosnie nasz majatek.

            I nie przesadzajmy z tym upokorzeniem - ja tez "prosze siebie" i czesto sobie
            odmawiam tak drobnostek jak i wiekszych wydatkow na moje hobby, konsultujac to
            rownoczesnie z zona - natomiast decyzja nalezy zawsze do mnie! Zaraz
            uslysze "...ale to nie jest upokorzenie bo sobie sam odmawiasz, prawda?"

            Natomiast trzeba pamietac o tym ze ludzie sie latwo przyzywczajaja i to co
            dotychczas bylo luksusem szybko zaliczaja do normalnosci. "Pozwol" zonie
            przepuscic w miesiacu 200-300 pln "na ciuchy". Szybko uslyszysz ze to normalka,
            jak zawsze, a dla poprawy humoru potrzebuje przepuscic juz co najmniej 500 itd.
            • pan_szczepan Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 17:08
              > Natomiast trzeba pamietac o tym ze ludzie sie latwo przyzywczajaja i to co
              > dotychczas bylo luksusem szybko zaliczaja do normalnosci. "Pozwol" zonie
              > przepuscic w miesiacu 200-300 pln "na ciuchy". Szybko uslyszysz ze to
              normalka,
              >
              > jak zawsze, a dla poprawy humoru potrzebuje przepuscic juz co najmniej 500
              itd.

              Dokładnie! Tak jakbym czytał własne poglądy. Tak to już z babami jest - dasz
              palec to urwą rękę przy samej dupie. A spróbuj stanowczo powściągnąć jej zapędy
              gdy raz już poluzujesz - zaraz usłyszysz żeś tyran no i dochodzi ulubiona
              babska metoda szantażu czyli szloch... Nie ma lekko, z babą jak z dzieckiem -
              dyscyplina, dyscyplina i jeszcze raz dyscyplina, w przeciwnym razie nawet
              najlepiej zarabiający facet obudzi się pewnego dnia z ręką w nocniku.

              • kalendarzowa_wiosna Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 19:12
                Drogi Panie Szczepanie,
                rozumiem, że pisze Pan na podstawie własnego doświadczenia z kobietami. W takim
                razie współczuję Panu ogromnie, że tylko takie kobiety w życiu Pan spotkał.
                Pozdrawiam
                • pan_szczepan Re: Gdy pieniądze dzielą 30.08.06, 08:09
                  Nie siej tutaj propagandy.
                  • ma_dre Re: Gdy pieniądze dzielą 11.06.07, 14:53
                    bzdury to co opisujesz pan_szczepan, sa kobiety rozrzutne, sa i kobiety
                    gospodarne, jestes z rozrzutna, to twoj problem, ale nie wkladaj mnie, tez
                    kobiety, do jednego wora z zonka. Ja zarabiam kase, zarabiam jej niemalo, tyle
                    co i slubny. Forsa nie szastam, na szmaty i kosmetyki z wlasnej woli wydaje
                    malo (do przykladowych powyzej 300 zl mi daleko). Mam inne cele w zyciu, niz
                    zakladanie coraz to nowej kiecki na d... Nie szlocham przed mezem aby wymusic
                    na nim cokolwiek. Zaraz powiesz pewnie ze dobrze mnie wytresowal. Powiem, nie,
                    zawsze taka bylam. Do oszczednosci trzeba dorosnac.
            • mikams75 Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 17:15
              po czesci masz racje - w miare jedzenia apetyt rosnie, ale to dotyczu obu plci.

              Stwierdzenie, ze facet zarabia wiec on rzadzi jest nie do konca ok. No chyba ze
              wyplaca niepracujacej zawodowo zonie pensje za sprzatanie, gotowanie i opieke
              nad dzieckiem. Wowczas ona moze sie rzadzic wlasnymi pieniedzmi.

              Ja smiem stwierdzic, ze kobiety mysla bardziej przyszlosciowo i chetnie
              inwestuja np. w dom/mieszkanie kosztem zacisniecia pasa. Mysla tez o starosci.
              Mezczyznom czesciej zdarza sie zyc chwila.



              • de.bill Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 19:01
                Kto kaze zonie sprzatac? I dla kogo sprzata? Czy za uprawianie seksu tez sobie bedzie liczyla stawke 'za numerek'? Ale dobra - skoro tak wszystko przeliczasz, to: 1) obowiazuje zasada klient placi, klient wymaga (np. nie ma zadnych wykretow ze glowa boli); 2) automatycznie zgadzasz sie na to, ze jesli maz znajdzie lepsza oferte, to cie wystawia za drzwi z 5 min wypowiedzeniem. I nie chrzan glupot o przyszlosciowym mysleniu kobiet - z tego co widzialem przez 30 lat, przyszlosc kobiet polega na tym, jakie by tu sobie ciuszki kupic w nastepny weekend i za czyja kase.....
                • mikams75 Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 22:18
                  naprawde wspolczuje i zycze powodzenia w zyciu.

                  ad 1. jak prostytutke glowa boli to nie idzie do pracy
                  ad 2. zona tez moze znalezc sprawniejszego kochanka
                  ad bez numeru. nie chrzanie glupot
                  • resztka Re: Gdy pieniądze dzielą 11.06.07, 13:53
                    w twoich odpowiedzach brakuje nawiazania do tematow

                    logika kobieca - byle odszczeknąć.
            • crises Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 21:55
              200-300 zł? Ja pierdykam, to są góra 2 ciuchy, albo jeden lepszy. Ludzie, w czym
              wy chodzicie?!
              • resztka Re: Gdy pieniądze dzielą 11.06.07, 13:55
                nawet przykladow nie trzeba wymyslac... sam sie pcha

                galerianka?! czy zwykly złoty pustak...
            • crises Re: Gdy pieniądze dzielą 18.07.07, 13:32
              > 200-300 pln "na ciuchy"

              Iiiile? 300 zł to jedna para sensownych butów kosztuje. Przyzwoity krem - 200.
              Jakiolwiek sensowny ciuch nie ze szmateksu - 150-200. Nie wyobrażam sobie
              wydawania na własne ściśle babskie potrzeby mniej niż 500 zł miesięcznie. (Ale
              też sama na to zarabiam i chłopu nic do tego, ile wydaję. Ja mu też nie
              zaglądam w kieszeń, ile wydaje na swoje gadżety.)
          • stokrotka_fiolek Re: Gdy pieniądze dzielą 30.08.06, 16:46
            pan_szczepan napisał:

            > W moim związku to ja zarabiam więc ja rządzę. Nie zamierzam patrzeć jak baba
            > przepuszcza mojąkrwawicęna duperele

            Bzdury gadasz. Moj chlopak zarabia dwa razy wiecej ode mnie,ale to ja chce miec
            odzielne konta,a nie on, bo ja umiem zaoszczedzic a on nie i jakbysmy mieli
            wspolne to tyle ile by bylo na tym koncie,tyle by wydal w ciagu miesiaca.
            Dlatego tez najwazniejsze wydatki ida z jego konta(czynsz, oplata za moj
            samochod),a na moim sie oszczedza. A jak chce cos kupic to mowie mu(nie porsze)
            zeby mi dal karte bo ide na zakupy i tyle. I tak wie,ze jestem bardziej
            rozsadna niz on,wiec moze przestalbys uogolniac.
          • agamamaoli Re: Gdy pieniądze dzielą 01.09.06, 11:29
            pan_szczepan napisał:

            > W moim związku to ja zarabiam więc ja rządzę. Nie zamierzam patrzeć jak baba
            > przepuszcza mojąkrwawicęna duperele! A jak się nie podoba to wynocha!

            szczere współczucia dla żony. A
            • pan_szczepan Re: Gdy pieniądze dzielą 01.09.06, 16:19
              Współczucie zachowaj dla swojego starego.
      • bitch.with.a.brain Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 23:14
        nie baby głupie bo kobiety są różne.Ja i moj mężczyzna mamy oddzielną kasę nawet
        nie wiem ile zarabia a on w moje finanse tez nie wnika.Składamy sie okre slona
        kwote na wspólne wydatki co miesiąć a co kto robi z resztą to jego sprawa.
        • surfer6 Re: Gdy pieniądze dzielą 30.08.06, 08:14
          bitch.with.a.brain napisała:

          > Ja i moj mężczyzna mamy oddzielną kasę nawet nie wiem ile zarabia a on w moje
          finanse tez nie wnika.

          Ja mam swoje konto i ona ma swoje konto. Ja mam swoje przyjaciółki i ona ma
          swoich przyjaciół...
        • zazaz3 Re: Gdy pieniądze dzielą 21.09.06, 16:47
          zgadzam się w 100%!ja wiem ile zarabia,moje dochody są zmienne.Jak mi brakuje
          to z jego konta biorę!Jesteśmy nawzajem upoważnieni,zakupy i oplaty robię ja-z
          obu kont.I też jest problem...bo niby zamało oszczędzamy-chłopu nie
          dogodzisz....
        • moniowiec Re: Gdy pieniądze dzielą 18.07.07, 13:21
          u nas sa oddzielne konta - chociaz poczatkowo chciałam wspólne. ale stwierdzilismy, że każdu ma oddzielnie, bo każdy ma inne potrzeby związane z bbankiem - ja szukałam najlepszego funduszu inwestycyjnego i łatwego dostepu do doradcy, a mąż mozliwości inwestowania na giełdzie przez internet. mamy różne pensje (on trochę większą). z jego idą pieniądze na opłaty za lokal (gaz, prąd, czynsz, ogrzewanie...), z moich na zakupy (wikt i opierunek big_grin) bo ja robię zakupy. pensji nie mamy wygórowanych ale każde z nas oszczędza (ja mam fundusz, on akcje) i zarabia dalej. dodatkowo z moich pieniędzy finansuje remont (małymi krokami), a z jego będa wakacje i czasem większe zakupy jednorazowe (np. wymiana piecyka gazowego). myślę że taki podział i możliwosć samodzielnego kontrolowania wydatków jest ważna. ja wiem ile jest i wiem że nikt poza mną nagle konta nie wyczyści. dodatkowo jak zgubię kartę - jest jeszcze drugie konto i nie gryzę paznokci, że wezmą mi całą kase życia...
    • miss_paradox Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 09:39
      U nas kasa jest wspólna, było tak nawet przed ślubem i nie wyobrażamy sobie
      żeby było inaczej. smile
      • katarz1 Słusznie. 29.08.06, 15:15
        U nas jest tak samo. Wspólne pieniądze. Poniewaz to ja robię codzienne zakupy,
        zwykle jest tez tak, że to ja mam przy sobie gotówkę i w związku z tym ja płace
        za np. kino (ale on więcej zarabia, tylko udostepnia mi te zarobki). Ale może
        nam łatwo mówić, bo żadne z nas nie ma skłonności do przesiadywania w barach,
        kupowania ton ciuchów i innych bzdur. Smutno jest czytac niektóre wypowiedzi, bo
        wynika z nich, że ludzie w związkach kompletnie sobie nie ufają i pilnuja sie
        nawzajem jak dzieci albo ludzie sa skrajnie niedojrzali i nieodpowiedzialni,
        skoro potrafia beztrosko przepuszczac kasę na np. drinki w barze. Rozumiem kilka
        takich wydatków co jakis czas, my z mężem też czasem gdzieś wychodzimy, ale nie
        w takim stopniu, żeby to był jakiś poważny uszczerbek na koncie. Trzeba mieć
        trochę umiaru.
        • crises Re: Słusznie. 18.07.07, 13:34
          > beztrosko przepuszczac kasę na np. drinki w barze

          Rany boskie, pójście do baru na parę drinków, do knajpy na obiad, do kina na
          film, do kawiarni na kawę, to są normalne, codzienne potrzeby. Jeśli ktoś
          gustuje w takich sposobach spędzania wolnego czasu, to naprawdę nie ma w tym
          cienia niedojrzałości i nieodpowiedzialności.
    • barnaba75 Rozdzielność majątkowa, oddzielne konta i zero 29.08.06, 09:45
      problemów. Każdy ma swój kawałek, jak się robi zakupy czy wychodzi do kina to
      raz płaci jedno raz drugie, nikt nikomu niczego nie wypomina i już... a kilka
      złotych w tą czy w tamtą... kto by się tym przejmował smile
      • katarz1 Re: Rozdzielność majątkowa, oddzielne konta i zer 29.08.06, 15:18
        Nie wiem, czy mówisz o małżeństwie, czy o związku typu "każdy mieszka u
        rodziców, a spotykają się raz w tygodniu i idą do kina"? To zasadnicza różnica!
        • croyance Re: Rozdzielność majątkowa, oddzielne konta i zer 18.07.07, 15:09
          Ja z moim M mieszkam juz ponad 2 lata, i uklad jest taki;
          za mieszkanie placimy mniej wiecej proporcjonalnie do pensji (on zarabia 4 razy
          wiecej ode mnie, wiec ja place 30%, a on 70%). Podobnie przy podrozach. Cala
          reszta po polowie.
          Po zaplaceniu rachunkow kazdy robi ze swoja forsa, co chce. Chyba w szal bym
          wpadla, jakby ktos kontrolowal moje wydatki. Przy czym odlozylam w zeszlym roku
          na konto oszczednosciowe wiecej, niz on smile Z tym, ze oboje dobrze zarabiamy
          wiec sa to raczej kwestie grzecznosciowe niz koniecznosci i generalnie sami nie
          wiemy, ile i na co wydalismy. I to ja daze do rozdzielnosci.
          • croyance Re: Rozdzielność majątkowa, oddzielne konta i zer 18.07.07, 15:11
            Jeszcze dodam, ze on chetnie by za mnie wszedzie placil, ale ja nie chce i
            wymusilam w/w uklad. Do jego konta dostepu miec nie chce, bo po co mi to.
            • croyance Re: Rozdzielność majątkowa, oddzielne konta i zer 18.07.07, 15:19
              Aha, w praktyce i tak wiem, co on robi z kasa, chociaz mnie to niespecjalnie
              interesuje. Ale jak zasady sa okreslone, to potem mozna robic wyjatki. My
              jestesmy bardzo zadowoleni i jeszcze nigdy pieniadze nie byly zrodlem zadnego
              konfliktu (kiedy dosc duzo wydawalam na fizjoterapie, oczywiscie M
              zadeklarowal, ze zaplaci za leczenie, co wzielam pod uwage, ale nie okazalo sie
              konieczne. Lubie wydawac swoje pieniadze)
    • mama_micha Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 09:48
      jakos dziwnie to dla mnie, skoro życie mamy wspólne, dzieci wspólne i kibel tez
      to i kasę wspólna. Nie wyklucza to wydatków na jednostke całkowicie
      idywidualnie. Zdaję sobie sprawę, ze kazdy robi po swojemu, u nas akurat jest
      tak.
    • iwoniaw Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 09:48
      Ja z kolei jak najbardziej wyobrażam sobie (a nawet mam takowe) wspólne konto z
      mężem, ale też uważam za krańcową głupotę niedogadanie się w tak istotnej
      kwestii (finanse) _przed_ ślubem/zamieszkaniem razem. Co ludzie sobie właściwie
      myślą?
      • sol_bianca Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 10:05
        jak to co? to co zawsze wink
        że po ślubie życie stanie się sielanką, on przestanie rozrzucać skarpety i
        umawiać się z kolegami, ona będzie zawsze piękna, gotowa na seks i wpatrzona w
        niego jak w obraz, obiad sam się ugotuje a pieniądze? pieniądze nie są
        najwazniejsze, przecież oni SIĘ KOCHAJĄ wink))
        a potem wieeelkie zaskoczenie wink
    • r_mol Zależy ile jest tych pieniędzy :-) 29.08.06, 10:28
      Bo u nas sprawdza się model taki: ponieważ żona zarabia niezbyt dużo, a ja
      sporo więcej, to mamy wspólne konto + każdy oddzielne. Na wspólne przelewam co
      miesiąc tyle, ile potrzeba na życie + wydatki ekstra w danym miesiącu
      (ubezpieczenie auta itp.). Reszta zostaje u mnie. Żona swoją pensją zarządza
      samodzielnie i wydaje na co chce.
    • eldiss Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 10:30
      taaa, pewnie niech maja odzielne konta, kazdy zarabia i wydaje tylko swoje
      zarobione pieniadze...
      A jesli pojawi sie dziecko i zona przez np rok będzie siedziec w domu
      wychowujac je i w tym czasie nie zarabiając, to co bedzie???? nawet nie bedzie
      miala kasy na drobne wydatki, bedzie jesc to co maz kupi do lodowki, a jak nie
      kupi to trudno,
      Ale przeciez skoro on zarabia i madry mysli co zrobic z pieniedzmi to niech ona
      czeka i docenia.
      HOUK!
    • glosybaltyku pol-rozdzial 29.08.06, 11:15
      A ja jestem zwolennikiem pol-rozdzialu. To znaczy kazde ma osobne konto, a
      wspolne wydatki dzieli sie po rowno, ewentualnie inaczej w zaleznosci od
      sytuacji. Jesli zona zajmuje sie dzieckiem, to oczywiscie wszystko finansuje
      maz, to jasne. Jak ktos wspomnial, kobiety zazwyczaj maja lekka reke do
      pieniedzy. Zwlaszcza te z bogatych domow, wychowywane "bezstresowo". Oczywiscie
      mnostwo jest kobiet, ktore sa swietnymi menedzerami o stalowych nerwach i
      konsekwencji, ale niestety wiekszosc jest jednak rozrzutna. Moja dziewczyna np.
      jest cudowna kobieta, ale niestety wszelkie pieniadze przeciekaja jej przez
      palce. Pochodzi z zamoznego domu, jest uwielbiana przez ojca, ktory nigdy
      niczego jej nie odmawial, nigdy nie musiala zaciskac pasa, po prostu dla niej
      pieniadze zawsze byly i nie wyobraza sobie, zeby trzeba bylo je oszczedzac. Ja
      natomiast wychowalem sie w niezbyt bogatym domu i mam wpojone zasady
      oszczednosci, trzy razy sie zastanowie, zanim cos kupie, nigdy nie splukuje sie
      do zera itd. Nie wyobrazam sobie zatem wspolnego konta.
      • burza4 Re: pol-rozdzial 29.08.06, 11:26
        glosybaltyku napisał:

        > Jak ktos wspomnial, kobiety zazwyczaj maja lekka reke do
        > pieniedzy.

        to dość krzywdzący stereotyp - tym bardziej, że kobieta bardziej myśli w
        wydatkach o potrzebach rodziny (niejednokrotnie swoje spychając na dalszy
        plan). Tymczasem jakoś wielu panów nie może i nie chce zrezygnować ze swoich
        potrzeb - dla dobra rodziny. Bo oni muszą się odstresować, bo nie po to
        pracują, bo coś im się od życia należy. Kobieta w większości przypadków
        najpierw zrealizuje potrzeby rodziny, dzieci - a dopiero potem pomyśli o
        własnych. Facet niekoniecznie - bo np. ma hobby i po prostu MUSI mieć nowy
        rower, spojler do samochodu, jechać na kurs nurkowania, czy choćby iść na piwo
        z kolegami. Akurat w otoczeniu mam więcej przypadków rozrzutnych facetów,
        bezmyślnie trwoniących kasę smile
      • iwoniaw Niech żyją stereotypy... 29.08.06, 11:49
        glosybaltyku napisał:

        Jak ktos wspomnial, kobiety zazwyczaj maja lekka reke do
        > pieniedzy. Zwlaszcza te z bogatych domow, wychowywane "bezstresowo". Oczywiscie
        > mnostwo jest kobiet, ktore sa swietnymi menedzerami o stalowych nerwach i
        > konsekwencji, ale niestety wiekszosc jest jednak rozrzutna. Moja dziewczyna np.

        No skoro "mnóstwo jest kobiet" potrafiących zarządzać pieniędzmi a ta rozrzutna
        większość to "twoja dziewczyna", to nie wydaje Ci się, że coś z matematyką na
        bakier te Twoje wywody?

        Osobiście znam wiele osób _płci_obojga_ potrafiących rozsądnie gospodarować i
        zarabiać pieniądze i tak samo mnóstwo tak kobiet, jak i mężczyzn, którzy nie
        potrafią zbilansować w żaden sposób domowego budżetu i to niezależnie od dochodów.
        • glosybaltyku Re: Niech żyją stereotypy... 29.08.06, 12:16
          > No skoro "mnóstwo jest kobiet" potrafiących zarządzać pieniędzmi a ta rozrzutna
          > większość to "twoja dziewczyna", to nie wydaje Ci się, że coś z matematyką na
          > bakier te Twoje wywody?

          A jaka jest definicja "mnostwa"? smile Jesli "mnostwo" to caly czas mniej niz
          polowa damskiej populacji swiata, to z moimi wywodami wszystko jest OK.
          Stereotypy stereotypami, ale akurat wsrod moich znajomych sie sprawdzaja. A tak
          powaznie: wspolna kasa powinna zarzadzac ta osoba, ktora jest oszczedniejsza,
          skrupulatniejsza, potrafi lepiej planowac itp. Najgorzej, kiedy oboje uwazaja,
          ze sa w tym najlepsi albo zadne sie kompletnie nie nadaje. U mnie mysle jest i
          bedzie OK. No i trzeba sie po prostu dobrac, rozumiec i wzajemnie wychowywac. smile
          • iwoniaw Re: Niech żyją stereotypy... 29.08.06, 12:33
            A tak
            > powaznie: wspolna kasa powinna zarzadzac ta osoba, ktora jest oszczedniejsza,
            > skrupulatniejsza, potrafi lepiej planowac itp. Najgorzej, kiedy oboje uwazaja,
            > ze sa w tym najlepsi albo zadne sie kompletnie nie nadaje. U mnie mysle jest i
            > bedzie OK. No i trzeba sie po prostu dobrac, rozumiec i wzajemnie wychowywac. :
            > )

            No z tym się zgodzę, poza "wzajemnym wychwywaniem". Nie sądzę, żeby można było
            wychować dorosłą osobę. Conajwyżej przekonać do swoich racji, ale to już musi
            mieć konkretne poglądy i oczekiwania. Dlatego dogadać się w kwestiach istotnych
            trzeba _przed_ małżeństwem, a nie liczyć, że "samo się ułoży".
            Problem z dogadywaniem się moim zdaniem polega najczęściej na tym, że ludzie
            sami często nie wiedzą, czego chcą i nie potrafią kierować racjonalnie swoim
            zyciem w pojedynkę, to co dopiero, gdy dwoje takich się zejdzie...
    • kacjul Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 13:54
      a ja uważam, że każdy sposób zarządzania finansami w rodzinie jest dobry, pod
      warunkim,że prowadzi do tego, że się do czegoś w życiu dochodzi, że soą efekty
      mierzalne w postaci jakiegoś dorobku, proporcjonalnie do posiadanych pieniędzy
    • adka74 Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 14:10
      A co zrobić jeśli jedna ze stron w tym przypadku mężczyzna (mąż i ojciec) nie
      umie albo nie chce (sama już nie wiem) zarabiać pieniędzy i od paru lat
      utrzymuje go żona? Nawet nie ma mowy o jakichkolwiek wspólnych kontach czy
      pieniądzach "w garnuszku" na dom, ponieważ on ich wiecznie nie ma. Płacę za
      wszystko: rachunki, jedzenie, ubrania, zabawki,wakacje, prezenty świąteczne i
      czuję się coraz mniej komfortowo, że to tak ujmę, chyba już straciłam nadzieję
      na poprawę tej sytuacji. A zarabiam poniżej średniej krajowej.
      • de.bill Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 19:03
        to teraz juz wiesz, jak sie czuje facet ktory utrzymuje kobiete. Fajnie, nie? I tak masz szzcescie, bo twoj man nie zada oplat za siedzenie w domu.
      • joannapb Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 19:31
        Dobrze Cię rozumiem - jestem w takiej samej sytuacji. Ja również utrzymuję dom,
        płacę wszystkie rachunki łącznie z utrzymaniem męża komórki i coraz częściej
        zastanawiam się czy ślubowałam uterzymywanie!!!
    • ssoltys Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 15:35
      Ja zaufalem swojej zonie i zalozylismy wspolne konto w banku(lokaty zlotwokowe,
      dolary) po trzech miesiacach poszedlem sprawdzic czy pieniadze sa na koncie i
      stwierdzilem ze zostaly wycofane. Zona mnie nie powiadomila mnie otym co
      zrobila z pieniedzmi. Pozniej wyszlo na jaw ze nie konsultujac sie ze mna pod
      wplywem swojej mamy wycofala czesc pieniedzy. Od tego momentu powiedzialem jej
      ze rachunki prowadzimy oddzielnie.
    • debestofkropeczka Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 17:04
      rany, jak czytam opinie niektórych psychologów, to odechciewa mi się wszelkich
      dyskusji...
      świetna zabawa w tatusia i córeczke... myślę, że Agacie właśnie o to chodziło...
      brawo pani psycholog.
    • waqq Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 17:27
      Nie wyobrażam sobie małżeństwa bez wspólnego konta. Podstawowa część pieniędzy, która idzie na "życie", czyli wszystkie wydatki bieżące, powinna być wspólna! I nieważne kto ile do tej kasy daje - powinna to być większość dochodów. A pozostałą część (jeśli coś w ogóle pozostaje) można trzymać na osobnych kontach. Lokaty, papiery wartośćiowe itp. też mogą być na osobnych kontach, ale można dawać sobie wzajemnie upoważnienia. W ogóle zaufanie w sprawach materialnych to podstawa małżeństwa.
      • jorn Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 17:59
        >>O pieniądzach może decydować jedno, oboje, możliwy też jest tu podział zadań
        (żona zarządza lokatami, mąż poważnymi wydatkami).<<

        Jeśli nie chcą zarządzać domowymi finansami efektywnie, to ta trzecia możliwość
        jest rzeczywiście najlepsza. Cały zasób pieniężny MUSI być traktowany jako
        całość niezależnie od tego, czy występuje w formie gotówki, lokat, inwestycji
        giełdowych itp. Zarządzaniem małżeńskim majątkiem powinni zajmować się oboje
        małżonkowie, albo to z nich, które się lepiej na tym zna, zawsze jednak
        konsultując się z druga "stroną". Oczywiście nie należy przesadzać i
        kontrolować drobnych wydatków współmałżonka (ile to jest 'drobne', zależy od
        sytuacji finansowej rodziny, chodzi mi o sumy nie uszczuplające budżetu
        rodzinnego).

        pozdrawiam
        • jorn Re: Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 18:00
          A tak w ogóle, dlaczego ten wątek jest na forum emama? Przecież rodziny bez
          dzieci też miewają takie problemy.
      • paszczakowna1 wyobrazalne, wyobrazalne... 29.08.06, 18:07
        Nie rozumiem, co w tym "niewyobrazalnego". Nie mam z mezem wspolnego konta, bo
        do tej pory nie bylo takiej potrzeby. Wieksze zakupy na pol, codzienne sprawunki
        na pol (kiedys placil ten co robil zakupy - co tydzien kto inny, teraz kupuje
        maz i co pewien czas sie rozliczamy), rachunki na pol (placi na ogol maz, ja mu
        ustalona sume na konto przesylam), ubrania, ksiazki itp kazdy sobie. Tak sie
        sklada, ze nasze zarobki sa zblizone (i, szczesliwie, w pelni nasze potrzeby
        zaspokajajace), wiec to dziala.

        I nie rozumiem, co ma zaufanie do wspolnego konta. Mam zaufanie do wyliczen
        meza, on do moich, i cienia klotni na tematy finansowe nigdy nie bylo (a
        mielismy juz razem znaczne wydatki).

        I osobiscie sobie nie wyobrazam (teraz ja wink), zeby maz mial inwestowac moje
        oszczednosci (i vice versa). To jest dopiero sprawianie sobie problemow
        malzenskich. Tak, jesli wtopie na gieldzie, to jest moj problem, i do nikogo nie
        moge miec pretensji (i vice versa).
        • katarz1 Re: wyobrazalne, wyobrazalne... 29.08.06, 19:31
          To w takim razie wyjasnij mi, skoro to takie proste, w jaki sposób dzielicie sie
          wydatkami za żywność, środki czystości itp. i rachunki? Czy każde z was kupuje
          osobny chleb na śniadanie, osobny papier toaletowy, można jeszcze wprowadzić
          liste i wpisywać, kto ile razy skorzystał z łazienki, żeby potem wyliczyc
          proporcje opłat za prąd, notowac, kto ile zjadł tego chleba, czy ile wypił kawy.
          Napisałaś, że "się rozliczacie", więc calkiem poważnie pytam, jakim systemem.
          Albo dom, żarcie i rachunki sa wspólne, albo każdy prowadzi oddzielne
          gospodarstwo domowe.
          • paszczakowna1 Re: wyobrazalne, wyobrazalne... 29.08.06, 21:35
            Pisałam chyba wyraźnie - rachunki pół na pół (każde z nas 50%, podzielić na dwa
            nie jest trudno). Tak samo codzienne zakupy - kiedyś dzieliliśmy się obowiązkami
            tak, że każde robiło zakupy co drugi tydzień (więc kto kupował ten płacił, per
            saldo się wyrównywało), teraz mamy małe dziecko, zakupy robi mąż i co jakiś czas
            mówi: wydałem 800 zł ze wspólnych, daj mi 400 i jesteśmy kwita. Nikt nie
            wylicza, że ja zużywam więcej prądu, a mąż zjada więcej czekolady. wink

            > Albo dom, żarcie i rachunki sa wspólne, albo każdy prowadzi oddzielne
            > gospodarstwo domowe.

            Zgadzam się, są wspólne - dom (tj nie w sensie nieruchomości, ale opłat), żarcie
            i rachunki. Ale nie konto i generalnie nie pieniądze (z wyjątkiem zrzutki na
            żarcie).

            Nie myślałam, że to takie egzotyczne, u moich rodziców w domu jest podobnie...
            • kasik751 Re: wyobrazalne, wyobrazalne... 29.08.06, 22:07
              Ja tu sie chcialam dopisac, bo u mnie troche podobnie. Nigdy nie mielismy
              wspolnych kont i nie planujemy i zadnych problemow nie ma.
              Placi ten kto akurat kupuje, jesli z tego powodu jest splukany, to drugie z nas
              przelewa mu ile trzeba albo samo placi, zeby nikt nie byl bez kasy.
              Jak sa wieksze wydatki to ustalamy ile jest pieniedzy i z ktorych kont brac. I
              w ogole nie wiem o co to zamieszanie smile
            • bri Re: wyobrazalne, wyobrazalne... 30.08.06, 14:31
              Dla mnie to też abstrakcja - oddzielne konta w małżeństwie i rozliczanie się z
              zakupów do domu i pieluch dla dziecka. My mamy wspólne i nie zanotowaliśmy
              żadnych kłótni w tym temacie. Pewnie jemu się czasem wydaje, że zasłony za 500
              zł to przesada a ja bym nie wydała ileś tam na jakieś usprawnianie samochodu
              ale po prostu nie komentujemy tego rodzaju spraw. Oboje jesteśmy dorośli,
              rozsądni i żadne z nas nie lubi żyć na kredyt. Przy okazji mąż zajął się
              domowym budżetem, płaci rachunki itp. i jest w tym o wiele skrupulatniejszy niż
              ja. W ogóle oboje stwierdziliśmy, że odkąd żyjemy wspólnie mamy o wiele więcej
              pieniędzy.
            • floric Re: wyobrazalne, wyobrazalne... 30.08.06, 16:00
              paszczakowna1 napisała:

              > Pisałam chyba wyraźnie - rachunki pół na pół (każde z nas 50%, podzielić na dwa
              > nie jest trudno). Tak samo codzienne zakupy - kiedyś dzieliliśmy się obowiązkam
              > i
              > tak, że każde robiło zakupy co drugi tydzień (więc kto kupował ten płacił, per
              > saldo się wyrównywało), teraz mamy małe dziecko, zakupy robi mąż i co jakiś cza
              > s
              > mówi: wydałem 800 zł ze wspólnych, daj mi 400 i jesteśmy kwita. Nikt nie
              > wylicza, że ja zużywam więcej prądu, a mąż zjada więcej czekolady. wink

              tak się tylko zapytam: nie wydaje cie się, ze twój mąż je więcej do ciebie?
          • crises Re: wyobrazalne, wyobrazalne... 29.08.06, 21:59
            Ale po co się dzielić? U nas płaci ten, kto akurat kupuje, albo kto pierwszy
            sięgnie po portfel, albo komu się akurat chce zrobić przelew. Nie liczymy nigdy
            ani ile razy, ani ile kwotowo.
        • croyance Re: wyobrazalne, wyobrazalne... 18.07.07, 15:32
          Zgadzam sie. Jak pisalam wczsniej w tym watku, u nas jest podobnie. Nie
          wyobrazam sobie, zeby ktokolwiek mial dostep do mojego konta, albo ja do
          czyjegokolwiek. Nie chce znac PIN-a do karty M, chociaz bardzo chcial sie nim
          podzielic smile on mojego tez nie. To nie ma nic wspolnego z zaufaniem, tylko
          pewna intymnoscia i przestrzenia na swoje sprawy. Dla mnie to cos mniej wiecej
          podobnego, jak to, ze szlag mnie trafia, jesli ktos patrzy mi przez ramie na
          monitor, co pisze. Nie dlatego, ze mam cos do ukrycia, albo pisze sekretnego
          maila, gotowy tekst chetnie pokaze, ale takiego zerkania nie znosze.
          Chetnie, jak bedzie potrzeba, przeleje wszystkie pieniadze dla mojego Miska,
          chetnie robimy sobie niespodzianki i prezenty, ale nie wychowalam sie w kibucu
          i tak, jak mam wlasna prace, tak samo mam wlasne pieniadze, ktore oczywiscie
          chetnie przeznacze na nasze wspolne cele.
          Nie uwazam jednak, ze wspolne konto jest zle - wszystko zalezy od ludzi.
          Idealny uklad to taki, ktory wszystkim odpowiada, nawet jesli mialaby byc to
          zona utrzymujaca meza. Nie ma rozwiazan dobrych dla wszystkich, bo ludzie maja
          rozne potrzeby, charaktery etc. Ja osobiscie nie wyobraam sobie wspolnego
          konta, co nie znaczy, ze u innych taka opcja sie nie sprawdza.
    • inna.m Gdy pieniądze dzielą 29.08.06, 18:15
      no proszę... nie tylko ja mam problem z pieniadzmi w zwiazku... ale jedno czego
      się nauczyłam to to że trzeba ROZMAWIAĆ... zawsze i o wszystkim... wtedy
      problemy się rozwiazują....
      • raveness1 Re: Gdy pienišdze dzielš 29.08.06, 18:59
        A niektorzy o tym zapominaja i zamiast ROZMAWIAC tylko licza, licza,
        przeliczaja. I wtedy problemy oczywiscie sie nie rozwiazuje tylko nawarstwiaja.
    • rudy_rudolf czasem wspólne konto się udaje 29.08.06, 21:59
      znam takie związki, gdzie ludzie mają jedno wspólne konto (podobno ze względu na
      oszczędności opłat prowizyjnych pobieranych przez banki) i układ się sprawdza smile

      zrelaksuj się na
      www.asiaq.pl
    • aglu Gdy pieniądze dzielą 30.08.06, 07:54
      Ja mam osobne konto z mężem od 11 lat i uważam, że to super sprawa. On płaci
      rachunki, ja karmię i ubieram. Nikogo nie obchodzi ile na to wydam więc jeżeli
      zostaje nadwyżka ....wink
      • oxygen100 Re: Gdy pieniądze dzielą 30.08.06, 08:06
        my tez od lat mamy odzielne konta, z tym ze ja mam dostep do naszego wspolnego
        bo firmowego. Nikt nikogo nie rozlicza z wydatkow, wiadomo ze trzeba cos jesc
        i placic rachunki. Dodatkowo ja wydaje na kosmetyki i ciuchy i wcale nie pragne
        zeby moj maz wiedzial ile konkretnietongue_out. Nie wyobrazam sobei jednego wspolnego
        konta i ciaglej jego lustracji.
        • guderianka Re: Gdy pieniądze dzielą 30.08.06, 08:16
          my mamy wspolne-mamy tabele wydatków i tam wszystko wpisujemy
          u nas ten system sie sprawdza
        • burza4 Re: Gdy pieniądze dzielą 30.08.06, 13:02
          ale tu nie chodzi o wspólne czy osobne konto, a raczej o wspólną "politykę"
          rodzinną. Wiele osób ma osobne konta - z bardzo różnych względów - bo przed
          ślubem mieli i nie chce im się zmieniać, bo dwa rachunki - to dwie linie
          kredytowe, bo w jednym banku lepsze oprocentowanie, w drugim - tańsze przelewy
          itd. To nie ma nic wspólnego z brakiem zaufania, brak zaufania - to
          ograniczenie dostępu, czy brak informacji. W rodzinie dziwi mnie indywidualne
          zarządzanie - bez wiedzy drugiej strony, omówienia, wspólnego planowania
          wydatków i inwestycji.

          To czy ma się jedno konto czy kilka - ma drugorzędne znaczenie, ważne jest aby
          istotne decyzje podejmować wspólnie. Nie mam tu na myśli opowiadania się ile
          się wydało na pietruszkę, ale decyzji grubszego kalibru - jak lokować
          oszczędności, czy i jaki kredyt, czy odkładać i na jakiś cel itd. Pomijam już
          kwestię podstawową - że jeśli żona nie jest upoważniona do kont, czy wręcz nie
          wie gdzie mąż lokuje środki - to w razie jakiegoś nieszczęścia skutki mogą być
          opłakane.
    • aagnieszka76 Re: Gdy pieniądze dzielą 30.08.06, 09:25
      Wydaje mi się, że pomysł z oddzielnymi kontami ma sens w przypadku ludzi o
      podobnych dochodach. Bo nie wyobrażam sobie, że kiedy na przykład kobieta
      zarabia 800 zł ,a mąż dajmy na to 10 tysięcy wszystko (opłaty, jedzenie) płacą
      po pół i on chodzi w ciuchach od Armaniego i spędza wakacje na Wyspach
      Kanaryjskich, a jej ledwo starcza na bluzkę z bazaru i na urlopie siedzi w
      domu.
      Poza tym chyba jeśli są dzieci to nigdy tak naprawdę te wydatki nie są po
      rowno, bo większość potzrebnych dziecku "gadżetó" i tak kupują kobiety za swoje
      pieniądze.
      • acorns Re: Gdy pieniądze dzielą 31.08.06, 15:13
        > Bo nie wyobrażam sobie, że kiedy na przykład kobieta zarabia 800 zł ,a mąż
        > dajmy na to 10 tysięcy

        Zastanawia mnie który facet zarabiając 10 tysięcy pozwoliłby swojej kobiecie
        pracować za 800 (pewnie w jakimś warzywniaku) i niszczyć sobie ręce pracą?
        • nagarbia Re: Gdy pieniądze dzielą/ Acorns 01.09.06, 11:49
          >Zastanawia mnie który facet zarabiając 10 tysięcy pozwoliłby swojej kobiecie
          > pracować za 800 (pewnie w jakimś warzywniaku) i niszczyć sobie ręce pracą?
          Gdyby moj maz zarabial 10 tys, to i tak pracowalabym, nawet za 800 zl. Nie
          mozna tylko lezec i pachniec, bo na dluzsza mete to nikomu na dobre nie
          wychodzi. A za 800 zl mozna i w biurze pracowac- bez niszczenia rak wink.
          • acorns Re: Gdy pieniądze dzielą/ Acorns 01.09.06, 12:47
            To się nie opłaca. Bo przecież w małżeństwie najczęściej pojawiają się dzieci i
            co wtedy? Mąż nie zrezygnuje z pracy bo zarabia dużo, żona zarobi 800 i co z
            tego? Starczy na pensję dla gosposi i opiekunki do dzieci zarazem. Ja będąc w
            takiej sytuacji nie pozwoliłbym żonie pracować, bo pierwszy jest dom i dzieci a
            nie praca za 800 zł. Dzieci potrzebują matki a nie pani Oksany czy pani Lesii.
            A tak swoją drogą, to mój znajomy miał tak ambitną narzeczoną z którą miał
            dwuletnią wówczas córkę. Ona pracowała za małe pieniądzem, on prowadził
            hurtownię i kasy miał z tego sporo. Zatrudnili młodą Ukrainkę i po kilku
            miesiącach jego narzeczona została sama z marną pensyjką, a gosposia zajęła jej
            miejscesmile
            • plustek0 Re: Gdy pieniądze dzielą/ Acorns 29.05.07, 17:24
              A dla mnie najważniejsze jest szczęście..
              nie wyobrażam sobie siedzieć jak moja mama z dziećmi i nie pracować całe życie.
              Teraz ona siedzie sfrustrowana bo o każdy grosz musi prosić ojca nawet na
              "waciki" i tłumaczyć się z każdego wydanego grosza.
              Ja bym umarła z nudów w domu..Nie dla wszystkich kobiet dom i dzieci to
              największa ambicja.. praca to nie tylko kasa ale i samorealizacja. Co z tego że
              mało zarabia ale za to realizuje się, spotyka się z ludźmi, ma kontakt z tym co
              dzieje się na świecie a nie jest wyizolowana, siedzi wiecznie w pieluchach,
              obiadach, praniu, sprzątaniu. Czy Ty chciałbyś siedzieć w domu cały czas i
              wiecznie tylko sprzątać, gotować posiłki, zajmować się dziećmi? Podejrzewam, że
              nie, ponieważ na dłuższą metę to przestaję dawać satysfakcję więc dlaczego
              skazałbyś na to żonę? Tylko dlatego, że dla CIEBIE najważniejszy jest dom i
              dzieci?Po za tym dzieci potrzebują też ojca a nie tylko matki i wiecznie
              nieobecnego ojca bo pracuje...
              A nie mówiąc o kwestii "nie pozwoliłbym żonie pracować" tzn? Nie jest ona
              dorosłą osobą która może sama zadecydować o sobie? Jest dzieckiem któremu wydaje
              się polecenia? Jeśli Twoim zdaniem dorosłej kobiecie mąż może pozwolić albo
              zakazać pracy to życzę Twojej żonie (jeśli nie jest typem domatorki) żeby
              zarabiała dużo, bo jeśli będzie zarabiała mało to tylko ją unieszczęśliwisz a w
              konsekwencji zepsujesz sobie małżeństwo i rodzinę...
              A co do Twojego znajomego- to nie wina tej kobiety tylko chyba Twój znajomy ją
              zdradził czy nie tak? Więc nazywajmy rzeczy po imieniu...Jakby to zrobiła
              narzeczona Twojemu znajomemu to tak byś to nazwał.
              • ppo Re: Gdy pieniądze dzielą/ Acorns 29.05.07, 21:18
                Nie dla wszystkich kobiet dom i dzieci to
                > największa ambicja

                Dlatego nie wszystkie kobiety wychodza za mąż i nie wszystkie kobiety sa
                szczęśliwe.

                >praca to nie tylko kasa ale i samorealizacja.

                Dobrze powiedziane. SAMO. Końcówkę dodaj sobie dowolną, ale najktórsza jest w
                tym przypadku najbardziej trafna. To tyle w temacie.
              • mendoza61 Re: Gdy pieniądze dzielą/ Acorns 29.05.07, 21:23
                ja nie wiem czy na tak starym forum jest sens, ale zbulwersował mnie
                pan_Szczepan.... tzn. musiał dobierać sobie takie kobiety, które było mu
                wygodnie podciągać pos swój schemat. tak to jest jak się wiadomo czym myśli...
                można mieć pretensje tylko do siebie panie Szczepaniewink u mnie jest podejrzana
                sielanka <rotfl> bo:
                jestem na stażu i zarabiam zasiłek.. starcza na paliwo(scorpio 2,4) i papierosy.
                Mój facet sam mnie do stażu przymusił, bo stwierdził, ze lepiej jak będę robiła
                coś ciekawego niż się męczyła. On utrzymuje cały ten bajzel, w którym żyjemy i
                nigdy jeszcze słowa nie usłyszałam.... tylko ze jemu zależy na mnie, chce żebym
                czuła sie dobrze, a nie jak kopciuch i sam wyciąga mnie na zakupy. czasami widzi
                coś, na co ja nie wydałabym takiej kasy i po prostu to dla mnie kupuje, bo
                uważa, że będę w tym dobrze wyglądać.. nie muszę prosić o 2 zł na chleb. dodam,
                ze jak jeszcze nie byłam na stażu sam "wypłacał mi ""domowe"" tzn. 300 zł na co
                chcę i nie na ciuchy ani nic po prostu uznał, ze skoro zasuwam w domu podczas
                gdy on jest w pracy więc jestem składową jego sukcesu i mi się należy choćbym
                miała ochotę te 3 stówki na pół przedrzeć.... no ale (nawiązując do p.
                Szczepana) mój facet mnie kocha, zależy mu na mnie, na tym bym była z nim
                szczęśliwa, a ja tego nie nadużywam.. dodam, ze jestem średnio atrakcyjną babą,
                obecnie mamy równy podział obowiązków...i wystarczy że porozmawiam, gdy czegoś
                bardzo potrzebuję... a zresztą.. wystarczy, ze ludzie się kochają i starcza do
                kompromisu, bo jak im zależy to na niego idą.....
            • wieczna-gosia Re: Gdy pieniądze dzielą/ Acorns 11.06.07, 14:56
              znam nawet takie ktorych maz zarbia 10 tysiecy a one pracuja o zgrozo za darmo......
    • ewa2233 Re: Gdy pieniądze dzielą 30.08.06, 13:40
      Nie czytałam artykułu, dlatego wypowiem się tylko odnośnie podziału pieniędzy.
      Nie wyobrażam siobie, by mieć osobne konta. Wydajemy po prostu na to, na co nam
      akurat potrzeba. Większe wydatki usalamy wspólnie.
      Chyba dlatego nie ma większego problemu, bo nikt z nas nie szasta pieniędzmi.
      Nawet w okresach gdy jedno z nas nie pracowało lub zarabiało mniej - nie
      zdarzało się, by pieniądze "bardziej" do kogoś należały.
      --------------------------------------------------------
      çççççççççççççççççççççĂççĂç
      przyjęła to do aprobującej wiadomości
      wink
      • ewa2233 po przeczytaniu 30.08.06, 13:47
        W takim przypadku, gdy mąż chce w coś inwestować, powinno się RAZEM ustalić
        jaki % pieniędzy przeznacza się na to, a ile na bieżące WSPÓLNE wydatki.
        Nie widzę problemu w pieniądzach, tylko w podejściu tamtego człowieka do nich.
        I w podejściu do żony. Najwyraźniej widać, że uważa ją za kogoś kto nie pojmie
        zawiłości giełdowych (nawet w ogólnym zarysie), nie ma ochoty o tym z nią
        rozmawiać, a przede wszystkim wtajemniczać jej w SWOJE SPRAWY.
        ---------------------------------------------------------------
        • acorns Re: po przeczytaniu 31.08.06, 14:59
          > I w podejściu do żony. Najwyraźniej widać, że uważa ją za kogoś kto nie
          > pojmie zawiłości giełdowych (nawet w ogólnym zarysie)

          A jeśli prawda jest taka, że żona naprawdę nie pojmie nic z tematu zarządzania
          finansami? Że pojęcie "stopa zwrotu inwestycji" będzie dla niej tak
          abstrakcyjne jak dla kogoś innego "Ferdydurke" Gombrowicza? Na przykład moja
          narzeczona taka właśnie jest. Nie ma pojęcia, nawet wyciągu z konta bankowego
          nie potrafi odczytać prawidłowo i idzie z tym do mnie albo do Młodej. Nie
          mówiąc już o fakturze VAT ani sporządzeniu najprostszego bilansu. To po co ja
          mam z nią o tym rozmawiać o inwestowaniu i wtajemniczać ją w to co wujek w
          Rosji robi z kasą, którą mu co miesiąc przelewam na konto? Zresztą Gosia jest
          dziewczyną taką, jaką zawsze chciałem mieć. Ona po prostu nie czuje potrzeby
          wtrącania się w sprawy finansowe ani nie ma ambicji żeby udowodnić całemu
          światu, że sama potrafi coś osiągnąć bez mojej pomocy. Jej dobrze jest jak żyje
          sobie w miarę miło i wygodnie na mój koszt i koncentruje się na swoich
          przyjemnościach i urodzie.
    • bozek30 Gdy pieniądze dzielą 30.08.06, 14:14
      my mamy trzy konta co funkcjonyje perfekcyjnie. TZN. Ja mam swoje osobieste
      konto, moj maz ma swoje konto i mamy trzecie wspolne konto na ktore przelewamy
      co miesiac pieniadze i z niego placiemy wszystie wydatki zwiazane z zyciem,
      domem, w przyszlosci dzieckiem.
      Jak ide na lunch to place ze swojego konta, jak robie zakupy do domu to biore
      karte i place ze wspolnego konta. Polecam!
      • kasik751 Re: Gdy pieniądze dzielą 30.08.06, 21:14
        Polecac to tu akurat nie ma co. Jest tyle wariantow ile zwiazkow i ukladow i
        najwazniejsze, ze kazdy moze wybrac sobie system dogodny dla danej rodziny.
        Tworzenie dyskusji o wyzszosci wspolnego konta nad osobnymi badz odwrotnie jest
        bez sensu.
        Niektore z Was pisza, ze nie wyobrazaja sobie, ze konto nie jest jedno i
        wspolne. Troche to dziwne, wydaje mi sie to dosc proste do wyobrazenia, bo ja
        sobie wyobrazam, ze mamy wspolne, chociaz nie mamy, ale wspolnego nie chcemy,
        bo jest wygodniej wlasnie bez wspolnego.
        Slusznie ktos zauwazyl, ze istotna jest wspolna polityka finansowa, a nie
        instrumenty.
        To tak jakby rozmawiac czy na kolacje lepiej zrobic kanapki dla wszystkich na
        jednym talerzu, czy kazdemu podac na jego talerzu, czy moze postawic osobno
        skladniki na stole i kazdy zrobi sobie sam. Wszystkie opcje sa dobre i mozliwe-
        wybieramy te wygodniejsza dla nas i juz.
        • ewa2233 Re: Gdy pieniądze dzielą 31.08.06, 09:44
          Pisząc "jedno konto", miałam na myśli WSPÓLNE PIENIĄDZE, a nie numery kont w
          bankach smile Oczywiście, że liczy się wspólna polityka finansowa, a nie ilość
          instrumentów smile
          --------------------------------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂççĂç
          przyjęła to do aprobującej wiadomości
          wink
          • kasik751 Re: Gdy pieniądze dzielą 31.08.06, 23:59
            No tak Ewa, ale to nie do Ciebie bylo glownie, bo skale Twojej wyobrazni, to ja
            znam smile)))))
        • lila1974 Kasik 01.09.06, 07:58
          Twoich komentarzy wypatruję jak kania dżdżu smile)
          • kasik751 Re: Kasik 01.09.06, 10:59
            A ty Lila jakie kanapki preferujesz? smile)))
            • lila1974 Re: Kasik 01.09.06, 11:03
              Wspólny półmisek, ale talerze dwa smile
    • zaneta11113 Re: Gdy pieniądze dzielą 30.08.06, 16:09
      U nas jest wspólne konto
      I nik nikumu nie wypomina jak sobie cos kupi.
      I jest o.k
      • a_pola Re: Gdy pieniądze dzielą 30.08.06, 22:27
        w kwestii tematu mamy wspolne, teraz ja nie pracuje wiec zyjemy z pensji mojego
        meza, ja mam swoje karty platnicze i kredytowe i wydaje ile chce nie slucham
        rozliczen , mimo,ze mam dosc lekką rękę moj mąż mnie nie strofuje...


        ale , ale , bardzo mnie tu rozbawil jeden wpis...gdzies tam na poczatku jakis
        pan napisal,ze jakby pozwolic babie wydac na ciuchy 200/300 pln miesiecznie to
        by jej sie w glowie przewrocilo i chcialaby 500smile)))))))))))) Drogi PAnie 200,
        300 to dobry krem kosztuje ,a do szlalenstw zakupowych to prosze dodac jeszcze
        jedno zerosmile)))
        • moniowiec Re: Gdy pieniądze dzielą 18.07.07, 13:39
          tym się różnimy: jedni mają kremy za 300 zł, a inni kupują wyżywinie na cały miesiąc za taką kwotę. do tych drugich należę ja... nie czuję się z tym wcale źle, bo nie uwazam, że marka kremu, czy pochodzenie sukienki mówi o mnie więcej. kupuję zwykłe kremy za 20-30 zł, jedzenie w supermarkecie i sklepie pod blokiem, ciuchy lubie z giełdy lub lumpeksu - nie wstydze się tego, bo mam bardzo oryginalne rzeczy, niekoniecznie ściery jak niektórzy myślą. mi starcza. pewnie jestem minimalistką, ale tak mam. za zaoszczędzone pieniądze remontuje mieszkanie i odkładam w funduszu. mąż płaci za opłaty mieszkaniowe. zaoszczędzona kasa będzie na akcje i na tegoroczne wakacje. "zaskórniaki" idą na przyjemności: wyjścia, książki, kospetyki, wizyty u kosmetyczki, fryzjera - cokolwiek sobie zamarzę. i wiecie co - czuję się dobrze mając chociaz troche grosza na koncie w razie W. dobrze mi z bycia oszczędną
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka