Dodaj do ulubionych

"Jak sie rozwiązać..."

25.08.06, 23:21
Poniewaz co chwilę pojawiaja sie wątki dotyczące rozwodu, polecam:
kiosk.onet.pl/charaktery/1353181,1252,1,artykul.html
ze szczególnym uwzględnieniem tego:

"– Żałoba nie powinna trwać wiecznie. A jednak Judith S. Wallerstein i Sandra
Blakeslee, autorki książki „Druga szansa” stwierdziły w swoich badaniach, że
nawet dziesięć lat po rozwodzie ludzie nie mogli pogodzić się z tym, co się
stało.
– Okres żałoby nie jest związany tylko z upływem czasu, ale też z ekspresją
uczuć. Chodzi o pozwolenie sobie na płacz i wyrażanie tych wszystkich uczuć:
smutku, żalu, złości, wściekłości, poniżenia, krzywdy, a czasami ulgi. Trzeba
dać im ujście. Często do tej ekspresji nie dochodzi. Ludzie latami trzymają w
sobie coś ciężkiego, trudnego. Boją się bliskości, bo byłaby ona odtworzeniem
tego trudnego doświadczenia. Żyją więc samotnie z taką nieprzeżytą żałobą.
Kultura nam nie ułatwia wyrażania uczuć. Gdy ktoś rozpacza po stracie, to
większość ludzi pociesza go, mówiąc: „masz po co żyć”, „życie się nie
skończyło”, „weź się w garść”, „masz dzieci”. Nie dość, że człowiek przeżywa
stratę, to jeszcze musi realizować czyjeś oczekiwania. I nie pozwala sobie na
wyrażenie trudnych uczuć. Dopiero po odreagowaniu złości, żalu i smutku
człowiek może iść dalej i spotykać nowych ludzi. Dopiero wtedy ich bliskość
nie będzie powodować lęku, że zacznę przeżywać wszystko na nowo.

– Ceremonia pogrzebu daje szansę wypłakania się. Może warto by organizować
ceremonię pogrzebu małżeństwa... Czy można uniknąć żałoby po rozwodzie?
– Nie. Najtrudniej jest parom, które rozstają się „na zakładkę”. Jeszcze trwa
pierwszy związek, a już jest ktoś drugi. Pozornie jest łatwiej, gdyż człowiek
spod jednego parasola trafia pod drugi i niewiele zmoknie w trakcie
przejścia. Ale to zmoknięcie jest ważne, bo daje szansę, by zobaczyć, jakie
są we mnie destrukcyjne siły i dlaczego tamten związek się nie powiódł.
Jeżeli nie dojdzie do żałoby, to wskoczymy prawdopodobnie w taki sam układ."
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: "Jak sie rozwiązać..." 25.08.06, 23:26
      Czytałam coś b. podobnego tylko w jakimś kobiecym piśmie, z artykułu wynikało,
      że dużo gorzej radzą sobie po rozwodzie faceci, którzy zostali sami i kobiety
      domowe czyli porzucone niepracujące żony. Ale bez przesady, znam gorsze
      doświadczenia niż rozwód, mój był lightowy.wink
      • malila Re: "Jak sie rozwiązać..." 25.08.06, 23:32
        Podobno niektórzy nawet rocznice obchodząsmile
        • demarta Re: "Jak sie rozwiązać..." 25.08.06, 23:36
          dla mnie większym hardcorem jest fakt, że kobita (no dobra, dobra, o teściową
          chodzi) organizuje 25 rocznicę ślubu..... a mąż od 5 lat nie żyje.....
          • malila Re: "Jak sie rozwiązać..." 25.08.06, 23:37
            A co ona konkretnie organizuje? Przyjęcie czy mszę?
            • demarta Re: "Jak sie rozwiązać..." 26.08.06, 12:16
              no imprezę imprezę..... był tort (sic!!!), obiad, wódeczka....
              • malila Re: "Jak sie rozwiązać..." 26.08.06, 23:27
                A czy w programie jest też wywoływanie teścia?wink
                • demarta Re: "Jak sie rozwiązać..." 27.08.06, 11:33
                  nie, bo wtedy wódki dla gości zabraknie wink))
        • triss_merigold6 Re: "Jak sie rozwiązać..." 25.08.06, 23:40
          Rozwodu??? Qrde, miesiąc to pamiętam ale dzień?!
          • malila Re: "Jak sie rozwiązać..." 25.08.06, 23:42
            No to nieźle świętowałaśsmile)
            • triss_merigold6 Re: "Jak sie rozwiązać..." 25.08.06, 23:49
              A owszem, konkretna impreza była.smile Usiłowałam sobie teraz przypomniec bez
              zaglądania do papierów jaki to był dzień tygodnia i czy poczatek czy koniec
              miesiąca i nic z tego... znaczy, że chyba bardzo dramatycznie nie było.P
    • gacusia1 Re: "Jak sie rozwiązać..." 26.08.06, 07:22
      Po moim rozwodzie poczulam,ze zyje!Znow bylam radosna,szczesliwa,zadbana,minely
      migreny.Nic z POGRZEBU!!!!Ale ON byl skur....syn!
      • brak.polskich.liter Re: "Jak sie rozwiązać..." 26.08.06, 13:13
        U mnie podobnie jak u Gacusi i Triss: impreza na cztery fajery, a potem wielka,
        wielka ulga. Przez kilka pierwszych miesiecy po czulam sie jak lis w kurniku.
        Samo rozstanie nie bylo moze zbyt przyjemne (a ktore rostanie jest?), ale czas
        bezposrednio po - i owszem.
        • lakie Re: "Jak sie rozwiązać..." 26.08.06, 14:38
          to tylko ja sie czuję tak paskudnie?? cała reszta sie cieszy z rozstania?? sad

          Kasia
          • brak.polskich.liter Lakie 26.08.06, 16:30
            A dlaczego czujesz sie paskudnie? Z ciekawosci pytam...
            • kartka1 Re: Lakie 26.08.06, 20:32
              ja co prawda jescze nie po rozwodzie, ale wszystko stoi na granicy
              wiem , że czułabym się strasznie i to bardzo, bardzo długo
              nie wyobrażam sobie życia bez niego po prostu, takam gupia niestety
            • lakie Re: Lakie 26.08.06, 22:14
              Czuję sie paskudnie bo moje małżeństwo się posypało a do tego mój jeszcze mąż ma naszą córkę do tego stopnia gdzieś że od lutego nie chciał jej nawet zobaczyć i olał jej urodziny sad Czy to nie wystarczy żeby czuć się paskudnie?? I mimo że z tym walczę to ja go chyba nadal kretyńsko kocham sad

              Kasia
              • brak.polskich.liter Re: Lakie 26.08.06, 23:20
                O, kurde... No, to wspolczuje - i Tobie, i Twojej corce. Sk...syn niewart Twojej
                milosci. Mam nadzieje, ze Ci szybko przejdzie.

                Pozdrawiam cieplo, trzymaj sie
                • l.e.a Re: Lakie 26.08.06, 23:31
                  słonko,

                  a zastanowiłaś się za co go kochasz tak mocno ? kochać możesz go nawet jeżeli
                  będzie na końcu Świata ale czemu pragniesz jego bliskości, co on Ci daje,że tak
                  bardzo cierpisz ?

                  Może trzeba sobie odpowiedzić na te pytania....

                  przytulam Cię Kasiu
                  • olcia029 Re: Lakie 26.08.06, 23:56
                    potwierdza się, że miłośc bywa ślepa.....
    • umasumak Re: "Jak sie rozwiązać..." 27.08.06, 00:52
      Dla mnie rozwód to była właściwie tylko formalność. Małżeństwo się posypało
      dużo wcześniej, około 2 lata przed rozwodem rozstaliśmy sie definitywnie i po
      tym rozstaniu odczułam niewyobrażalną ulgę. Zero tęsknoty i łez. Pozdr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka