przygotowywałam sie do wyjścia do kina - z kolegą fajnym

więc i fajny
humor miałam... tak sie złożyło że akurat w odwiedziny była u mnie cioctka ,
oczywiście zapytała z kim wychodze , kto to jest itp... więc mówie że fajny
chłopak - a ona drąży - co , jak ,dlaczego.... a że ciotke miałam za
refomowaną osobe to jej mówie mniej wiecej ,że z kolega po podobnych
przejsciach jesteśmy , ze on tez ma dziecko i jest po rozwodzie... ciotka
była zdegustowana i powiedziała żebym ozumem myślała i brała sie za takiego
co kase ma...
i co sie okazało kilka dni później...
cioctka wszysko przekazała babci a bacia z misją zbawienia mojej osoby
przyjechała do mojej mamy i powiedziała że ja sie zadaje z ŻONATYM facetem!
moja mama prawie zawału dostała! no i rozpetała sie burza...
oj miałam niezłe przejścia... a ile sie musiałam natłumczyć...
zadzwoniłam sobie do babuni która oczywiscie nie chciała sie przyznac ze to
ona cos powiedziała , ale wystarczyło ją odpowiednio podejść i sie wygadała...
powiedziałam jej zeby sie nie wtrącała do moich spraw a ona mi na to żbym sie
przestała ku..ć

noż szczena mi opadła...
i teraz pytanie - czy wystosowac do mojej ciotki maila z podziękowaniami...?
bo az mnie nosi żeby jej wygarnąć... narobiła mi niezłego bigosu... i to
podobno w trosce o mnie... nie wiem jak można sie tak wcinać , jak mozna z
rozwodnika robić zamęznego czlowieka , a z wyjscia do kina , na kawe itp
zrobic kurestwo... - zajebista interpretacja...