Dodaj do ulubionych

strach przed przyszloscia

25.09.06, 12:07
mam narzeczonego, planujemy niedlugo slub i wspolne zycie... i tu sie
zaczynaja problemy - mam nadzieje ze bedzie dobrze, ale ciagle sie boje, ze
cos sie nie ulozy i pozniej juz sobie nie poradze... poprostu jakos nie moge
sobie wyobrazic tego, ze byc moze kiedys ktos kogos zdradzi, ze bedzie ciezko
i malo przyjemnie, ze beda ciche dni, ze po kilku latach cos mu sie odmieni i
sobie pojdzie, w koncu ze ktos sie bedzie ciagle wtracal w moje zycie...
a to wszysto przez moja rodzinke (o ile wogole mozna ich tak nazwac) - ojciec
odszedl od matki jak mialam 3 lata, powod? prawdopodobnie tesciowa, ktora
nigdy go nie zaakceptowala (tzn moja babka) i z ktora mieszkali razem... po
tamtym matka nie ulozyla sobie zycia z drugim mezczyzna (o co zreszta mam do
niej zal), pozrywala wszystkie kontakty towarzyskie, zyla tylko dom praca
dom, zero kolezanek, kolegow, nikt do nas nie przychodzil, a jak ktos
zadzwonil, to od razu byla inwigilacja ze strony jej matki (mojej babki) kto
co kiedy po co i doczego, etc... pozatym powoli zaprzestawala miec wlasne
zdanie do tego stopnia, ze nawet o tym, ze czy ja jako 15-latka moglam
wyjechac na wakacje musiala zdecydowac babcia... w dodatku kazala matce
jezdzic na wszystkie wycieczki klasowe bo ktos sie musi mna opikowac i mnie
pilnowac - porazka)... w dodatku babka skutecznie ograniczala tez moje
kontakty towarzyskie (bo koniecznie musiala mnie odprowadzic do szkoly (bo
jeszcze ktos mnie napadnie) nawet do 8 klasy (i na nic bylo to ze np wyszlam
wczesniej z domu, bo konczylo sie to wielka awantura, w ktorej matka ze
strachu stawala po jej stronie), nie moglam normalnie zaprosic kolezanek do
domu, bo zaraz wchodzila do pokoju i "spala" w fotelu pilnujac czy czasem nie
robimy zbereznosci... na szczescie troche przystopowala w tym liceum, nie
odwalaly juz takich numerow, ale podsluchiwaly z drugiego aparatu kazda
rozmowe telefoniczna, jak gdzies wyszlam z domu to ciagle dzwonily gdzie
jestem i kiedy wroce, nie daj boze jak sie spoznilam o 15 minut... w dodatku
normalnie robily (i do tej pory robia wielka awanture) o normalnie zabiegi
pielegnacyjne, ze np kobiety nie powinny sie depilowac, bo to jest
rakotworcze, ze pizza jest rakotworcza, ze kosmetyczka jest mi nie potrzebna,
ze farbowanie wlosow to grzech... normalnie terror psychiczny... (a jutro
ide przekluc uszy - dopiero sie bedzie dzialo... bo wedlug nich nie powinnam
tego robic, bo jak bedzie wojna, a pewno bedzie to bede sobie wkladala nitke
w ucho bo mam dziure i bedzie mi sie paskudzilo - wg teorii babki)
a teraz ja sama boje sie powtorki z przeszlosci... w koncu moj ojciec tez
mowil matce ze ja kocha, przysiegal, ze do smierci... ale jednak nie
chcialabym skonczyc tak jak ona... boje sie, ze teraz matka lub babka, beda
chcialy zniszczyc moje malzenstwo, ze nie bede przez nie szczesliwa...
oczywiscie planujemy mieszkac osobno,a jezeli nie byloby to na razie mozliwe,
to u Jego rodzicow (ktorzy sa normalni), ale... jak im w koncu powiedziec, ze
to jest moje zycie i wara im od tego? normalnie bardzo chce, ale nie umiem sad
(PS: bo ona kazda krytyke pod ich adresem odbieraja jako smiertelna obraze
majestatu, a niestety na razie musze jeszcze z nimi mieszkac)
Obserwuj wątek
    • temeko Re: strach przed przyszloscia 25.09.06, 12:12
      Moim zdaniem koniecznie rozmawiaj o swoich problemach z narzeczonym. Mów mów
      tłumacz. Masz prawo się bać.

      Uważam również że przydałaby ci się pomoc psychologa, aby oderwać się
      psychicznie od mamy i babci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka