mihho
25.09.06, 21:40
Sasiedzi z bloku obok maja malego chlopczyka, okol 1.5 roku, jak sie domyslam.
Widuje go czasem, jak biega po balkonie. Ale na spacerze nie widzialam go
nigdy bez tych szelek. Matka, babcia, dziadek albo ojciec chodza na spacery,
wiec maly czesto jest na powietrzu. Ale nigdy nie biega sam tylko jest
prowadzony na tych szelkach. Jak mama chce, zeby poszedl w jakas strone, to go
ciagnie, a jak chc, zeby sie nie oddalal, to ma taka "skrocona smycz",
zawinieta wokol reki. Naprawde, przygnebia mnie ten widok. Robia krzywde
dziecku, chlopak nie nauczy sie trzymac balansu ani padac bezpiecznie. Tak
mnie korci, zeby zapytac o przyczyne stosowania tych szelek, ale sie wstydze.
Moze istnieje jakies wytlumaczenie dla tego, ze stosuja te szelki. Wiem, ze
dziecko juz dobrze chodzi, jak matka popusci smycz. Moze jest cos, o czym nie
wiem, ze musza tak z nim spacerowac. Ale widok jest straszny, jak ciagna tego
dzieciaka. Tyle osob do opieki i widac, ze dbaja o te spacery. Podejrzana ta
sytuacja. Caly czas sie zastanawiam, czy zapytac, ale wiem, ze nie bylabym w
stanie wysunac argumentu jakiegos na kontre, gdyby sie okazalo, ze to dla
wygody. Slyszalscie, ze z jakiegos powodu sie stosuje te smycze?