Dodaj do ulubionych

nie narzekam na lekarzy, wręcz odwrotnie, ale...

26.09.06, 13:47
.. ostatnio mi się zdarzyło:

1) Niedziela, ranek, ostry dyżur, wiozę szczekającego przez całą noc 9-
miesięczniaka (taki straszny kaszel, że szok). Leczę go na własną rękę od
trzech dni (zaczęło się tylko od kataru i stanu podgorączkowego) i nic, wręcz
gorzej. Lekarz, przebudzony z drzemki (pewnie dyżurował też w nocy), robi mi
łaskę, że bada małego, nawet nie chce, żebym go rozebrała, przykłada
stetoskop dwa czy trzy razy trzy centymetry od szyi, na ile pozwala dekolt
body. Pyta, co mu dawałam, mówi, że bardzo dobrze, mam kontynuować (syrop,
nurofen, homeopatia), ewentualnie przyjść, jeśli się pogorszy. Idę za chwilę.
Do innego. Mam nadzieję, że wizyta potrwa dłużej niż dwie minuty.

2) W nocy uleżałam sobie nogę (po prostu jej nie czułam). Wstając nad ranem
do synka, prawie padłam na twarz, leżałam na podłodze, póki nie wróciło mi
czucie. W efekcie uraziłam sobie paluch (tzn. duży palec u nogi). Nie wiem,
co się stało, boli cholernie, spuchł, jest fioletowy. Na pewno się nie
uderzyłam (o dywan? o materac?), raczej skręciłam lub złamałam (oby nie).
Dzwonię do przychodni. Pani: My urazów nie przyjmujemy, proszę jechać do
szpitala na ostry dyżur. Lekarz na ostrym: No, nie, nie potrafią zdiagnozować
zwykłego stłuczenia? Przecież jak pani chodzi, to nie złamany. Na wszelki
wypadek - RTG. Pani na RTG: Ojojoj, niedobrze to wygląda. Ale co? Lekarz pani
powie. Lekarz nie powiedział. Nagryzmolił, nagryzmolił w karcie. Zapytał
tylko: Nie przeszkadza to pani w chodzeniu? Trochę. Muszę chodzić, nie mogę
sobie pozwolić na siedzenie. Nie zatańczę, nie pobiegnę. Zadzwonił do
siostry, zabrała mnie na opatrunek usztywniający, a lekarz wezwał kolejnego
pacjenta. Pielęgniarka na zabiegowym zerkając w gryzmoły: To który jest ten
złamny?

Powiedzcie, że nie tylko ja tak mam. Wierzę w lekarzy, mimo wszystko, tylko
te ostatnie dwie wizyty...
Ach, żebym miała kaskę na prywatnych...
Obserwuj wątek
    • bri Re: nie narzekam na lekarzy, wręcz odwrotnie, ale 26.09.06, 14:05
      Weź. Ja to w ogóle bym chyba przestała chodzić gdybym mogła sama sobie
      wystawiać zwolnienia lekarskie.

      U mojej córeczki "wykryto" uczulenie po jakiś 8 miesiącach podawania
      antybiotyków, prawie co dwa tygodnie. Ja ostatnio mam problem ginekologiczny.
      Ginka mi przepisała tabletki anty "żeby to wszystko się jakoś uspokoiło" mimo,
      że wyraźnie mówiłam, że nie chcę ich brać. Nie zrobiła mi żadnych badań
      hormonalnych, nawet nie zapytała czy palę papierosy i czy miałam jakieś kłopoty
      z krzepliwością. Normalnie mam wrażenie, że lekarze testują na pacjentach różne
      specyfiki albo terapie ale tak w ciemno, bez pojęcia czy to w ogóle pomoże czy
      nie.

      Byłam też "leczona" na tarczycę. Miałam od zawsze powiększoną i mimo, że wyniki
      badań były w normie pani doktor przez trzy lata faszerowała mnie eutyroxem. Po
      trzech latach kazał mi odstawić - rozmiar tarczyczy bez zmian, wynik badań bez
      zmian. Ogólne samopoczucie bez zmian. Zaczęła się wtedy zastanawiać czy dobrze
      zrobiła lecząc mnie na niedoczynność. Zostawiłam ją z tymi rozważaniami.
      • bri Re: nie narzekam na lekarzy, wręcz odwrotnie, ale 26.09.06, 14:14
        A jeszcze jedna sprawa. Początek 8 miesiąca ciąży. Wybieraliśmy się z mężem na
        lykend do miast oddalonego o 300 km. Poszłam do lekarza, żeby się upewnić czy
        nie ma przeciwwskazań. Usłyszałam "szyjka długa, zamknięta; może pani jechać".
        Na miejscu, dzień po badaniu odeszły mi wody i efektem tego rodziłam w obcym
        mieście, bez dokumentów ciąży i chociażby własnej piżamy.

        Na początku ciąży miałam plamienia. Lekarz wysłał mnie karetką na sygnale do
        szpitala. Jeszcze w przychodni zrobili mi USG. W szpitalu zrobili drugie ale
        nie tak delikatnie. Bałam się, że samo badanie zaszkodzi dziecku. Lekarz
        przedstawił mi sprawę w najczarniejszych barwach, po czym kazał mi zdecydować
        czy chcę zostać w szpitalu czy nie. Powiedziałam, że jeśli to konieczne to
        zostanę. Zaczał coś kręcić, a z tego co mówił wynikało, że on mi nie może
        powiedzieć, że to nie jest konieczne ale wg niego nie jest. Pojechałam do domu
        skołowana jak ta karuzela.
    • gerandia Re: nie narzekam na lekarzy, wręcz odwrotnie, ale 26.09.06, 14:13
      U nas to samo
      wczoraj bylam z synkiem u lekarki w przychodni ma katar od tygodnia troch
      kaszel bez goraczki (do wczoraj) moja wizyta trwala chyba mniej niz dwie minuty
      lacznie z rozebraniem i ubraniem dziecka osluchala go przykladajac dwa razy do
      piersi i dwa do pleckow po pol sekundy beznadzieja w czwartek ide do mojej pani
      doktor bo maly zacczal goraczkowac ale nasza opieka medyczna jest beznadziejna
      szkoda ze trzeba obowiazkowa na nia pacic bo ja na pewno bym zrezygnowala
      • bri Re: nie narzekam na lekarzy, wręcz odwrotnie, ale 26.09.06, 14:15
        Ja mam zapłaconą przez zakład pracy prywatną przychodnię. Lekarze są milsi,
        jest ładnie i czysto ale nie widzę różnicy w poziomie ich umiejętności i wiedzy.
        • damakama Re: nie narzekam na lekarzy, wręcz odwrotnie, ale 26.09.06, 14:38
          to u mnie odwrotnie - zmieniłam prywatnego (drogiego jak diabli) pediatrę na
          lekarkę w przychodni smile
          u pana doktora wizyta trwała 10 minut (z czego "badanie" synka kilka sekund -
          np. osłuchiwał go w ubraniu, wrzeszczącego na całego), potem miła rozmowa,
          recepta, rachuneczek i papa
          a w przychodni - zawsze co najmniej pół godziny, mnóstwo pytań w obie strony,
          dodatkowe badania, mały się uśmiecha do pani doktor - a i kompetencje chyba większe
          cóż - jak zwykle - wszystko zależy od człowieka
    • aretinka Re: nie narzekam na lekarzy, wręcz odwrotnie, ale 26.09.06, 14:37
      Pocieszę Cię, nie tylko Ty tak masz, ja dwa lata temu, zaburzenia błędnika od 2
      lat, poradzili urozić dziecko urodziła, jeszcze gorzej od 4 miesięcy jazda non
      stop, mały kurczak w domu, strach wziąć na ręce, do łazienki na czworaka albo
      rodzina w domu sama nie zostaję, bo nie chodzę sama a jak już to prz ścianie
      uczucie litra na łeb tylko bez zaników pamięci i bełkotania. Lekarz robić mi
      zastrzyk w ucho"siostro ile my tej xylocainy podajemy przy chorobie meniere'a?"
      Zdrętwiałam i za chwilę, proszę Pani proszę się zastanwoić nad swoim stanem
      psychicznym. Do lekarzy staram się nie chodzić, chyba, że muszę i to każdy z
      łaską przyjmuje.
    • weronikarb Re: nie narzekam na lekarzy, wręcz odwrotnie, ale 26.09.06, 14:54
      czytam czesto wątki o lekarzach, nie powiem mam tez sporo doswiadczenia w tej
      materii wink

      Jednak dochodze do wniosku, że albo ja mam szczęście, albo umiem się upomnieć o
      swoje.

      Leczę zęby swoje i teraz ide z synkiem do lekarza stomatologa na kase chorych,
      co 2 tygodnie w odpowiednich dla mnie godzinach.

      Gdy synek leżał w szpitalu, byłam z nim i nie trafilam na ogólną izbę a
      izolatke (wlasna lazienka i lozko w pokoju z synkiem)

      Maz jak rozcial reke na pile tarczowej to szawgier go wiozl ja dzwonilam na
      pogotowie by czekali - czekali przed szpitalem z łóżkiem smile
      Zszywal mu ortopeda-chirurg. Mial zszywane ściegno. Minęły 4 m-ce, niema prawie
      śladu (lekka kreska), palce prawie w pelni sprawne - bez rehabilitacji smile

      Maly byl badany ortopedycznie (co 6 tyg. 3 razy) profilaktycznie, oraz u
      okulisty profilaktycznie - wszystko na kase chorych bez problemow

      Jak ide do pediatry, wiem co mniej wiecej dziecku jest, mowie lekarzowi co
      podejrzewam, jakie leki dawalam i jakie mu na ogół służą. Razem dochodzimy do
      tego co synkowi jest - tu potrzebna pelna współpraca. Lekarzom bezgranicznie
      nie ufam, ale to ludzie, traktujac ich jak ludzi oni nas tak samo traktują smile
      • czarka77 Re: nie narzekam na lekarzy, wręcz odwrotnie, ale 26.09.06, 15:50
        Ja też myślałam, że mam szczęście, ale się przemyślałam. Na szczęście obydwa
        porody miałam super (płatne sad( ), neurologa dziecięcego mam super (za darmo),
        dentystkę świetną (płatną), pielęgniarkę, która szczepi nam dzieciaczki, mamy
        fantastyczną (za darmo) i pewnie jeszcze parę osób i spraw. Ale tacy panowie
        doktorzy jak opisani rzucają - ogólnie rzecz ujmując - wielki cień na opiekę
        medyczną w ogóle.
      • monia145 Re: nie narzekam na lekarzy, wręcz odwrotnie, ale 26.09.06, 20:50
        A czasami choroba dziecka nie wymagala izolacji?
    • 76kitka Re: nie narzekam na lekarzy, wręcz odwrotnie, ale 26.09.06, 15:41
      Rodzony ojciec nadepnął mi piętą na stopę i złamał kości śródstopia i dwa palce. Nie pomyśłam, że od zwykłego nadepnięcia mogą byc takie obrażenia, ale do rana noga spuchała jak bania, bolała i zrobiła się granatowa. Poszłam na pięcie do przychodni ( dosłownie trzy kroki) dostałam skierowanie do szpitla na zdjęcie i informację gdzie mam się udać. Zadzwoniłam po taksówkę pojechałam do szpitala, w którym pech chciał właśnie kończył się dyżur. Czekali do badania ostatni pacjenci. Pokazałam w rejestracji świstek od mojego lekarza, pielęgniarka kazała mi iśc do kończącego dyżur lekarza z zapytaniem, czy mnie jeszcze przymie. Z noga jak bania wysłała mnie trzy piętra w dół bez windy. Dopiero po moim pytaniu o nazwisko jej przełożonej łaskawie do lekarza zadzwoniła i dostałam kulę, żebym nie musiała skakac na jednej nodze.
      • babka71 Re: Nadal chcą podwyżek he he pytam się??? 26.09.06, 15:49
        za co , za to, że za 70 zł przyjmuje 5 min.., zeby wypisać receptę za drugie
        tyle??!!!
        na Fundusz tak samo ...też narzekają, ale jakoś nie widziałam lekarza
        jeżdzącego samochodem marki polonez
        • aureliana Re: wiadomo skad to 26.09.06, 16:10
          prawie polowa studentow medycyny przeciez pdoczas sesji egzaminacyjnej na
          amfetaminie jezdzi. osobiscie znam niestety tylko jednego studenta medycyny,
          ktory nigdy nie bral fety (prze egzaminem). a znam ich sporo.
          • olamad Re: wiadomo skad to 26.09.06, 16:31
            A ja znam ich wielu, i żaden z nich z amfetaminy podczas sesji nie
            korzystał.. big_grin
            • verdana Re: wiadomo skad to 26.09.06, 16:52
              Ja leczę sie prywatnie i niestety, niestety - wcale lepiej nie jest. Mam kilku
              sprawdzonych lekarzy, ale wielokrotnie trafiałam na chamów, niedouczonych
              idiotów itd.
              Natomiast z państwową służba zdrowia miałam ostatnio do czynienia raz. Syn miał
              drobny wypadek w szkole, łuk brwiowy do szycia. Pojechałam na ostry dyżur, do
              majacego marna opinię Szpitala Bielańskiego w Warszawie.
              A tu akcja jak z "Ostrego dyzuru". Ja bez dokumentów "nie szkodzi, dane poda
              pani telefonicznie". Lekarka wezwana z oddziału biegnaca (!) do drobnego
              wypadku. Współczucie i zrozumienie dla dziecka, jakby sobie noge obciął, a nie
              miał do założenia sześć szwów.
              Słowem, bylam tak wstrząśnięta, ze jeszcze mi nie minęło.
              • czarka77 Re: wiadomo skad to 26.09.06, 20:09
                O, kurczę, mogłam wybrać ten szpital, a pojechałam na Barską...
    • mama007 Re: nie narzekam na lekarzy, wręcz odwrotnie, ale 26.09.06, 17:34
      przypomnialo mi sie jak brat spadl ze schodka i bolala go noga. pojechali z
      ojcem do szpitala, tam zdjecie - lekarz mowi, ze jak byk zlamany palec. bada
      brata, pyta 'boli?'. brat, ze nie boli. lekarz 'jak to nie boli?". a moj brat -
      BO TO NIE TEN PALEC .....
      smile
      lekarz dalej sie upieral, ze ma zlamany ten, tkory go nie boli. koniec koncow
      brat wrocil do domu bez zadnego nawet bandaza na nodze, tylko zakazali mu
      chodzic i samo mialo sie naprawic...
      no i w sumie sie naprawilo smile

      i w sumie nie na temat, ale tez o szpitalu - ja w Boze Cialo mialam wizyte na
      pogotowiu, bo skrecilam noge, wyslali mnie na rtg, a tam w kolejce 2
      ochroniarzy i koles caly wydziarany i skuty lancuchem (doslownie lancuchem) -
      rece, nogi, wszystko powiazane ze soba, kajdanki i tak dalej.
      fajnie bylo smile) i milo sie gadalo z panami ze sluzby wieziennej i samym
      wiezniem smile
      pozdrawiam
    • oxygen100 Re: nie narzekam na lekarzy, wręcz odwrotnie, ale 26.09.06, 20:19
      korzystam czesto z uslug lekarzy. prywatnie i nieprywatnie (np.Istytut Chorob
      Pluc). I moze tylko raz mialam zastrzezenia i to nie do meritum a raczej do
      calej oprawy. To bylo na ostrym dyzurze urologicznym kilka lat temu. Z
      lekarzami zawsze dobrze sie dogaduje i wszytskie niezbedne informacje uzyskuje
      bez problemu
    • monia145 Re: nie narzekam na lekarzy, wręcz odwrotnie, ale 26.09.06, 20:58
      Bo to wszystko zależy od osoby na jaką sie trafismile
      Nie ma żadnych prawidłowości- szpital dzieciecy czy geriatria, prywatny czy
      państwowy, powazna choroba czy skaleczony palec- to, jak zostaniemy obsłużeni,
      zalezy od człowieka.
      Ja mam do czynienia z lekarzami codziennie od trzech lat.
      Drugim Kolumbem nie zostanę, jesli napiszę, że niektórzy w sensie
      osobowosciowym nie nadają sie do tego zawodu................ale są świetnymi
      fachowcami.
      Wolałybyscie leczyc się u lekarza chama ale " cudotwórcy" czy też dobrego i
      miłego ale z jego kompetencjami to i manekin byłby w zagrożeniu....?
      Wbrew pozorom, podobne połączenia są czesto przeze mnie spotykanesmile
    • babsee Re: nie narzekam na lekarzy, wręcz odwrotnie, ale 26.09.06, 21:30
      Ja sie ciesze ze mam(raczej moje dziecię)dobrą pediatre,Nie dośc ze ma "czuja"
      to jeszzce wiedze co dziś jest jakimś ewenementem.Najbardziej lubię ją za to,ze
      slucha moich wymurzen na temat przebiegu choroby i zawsze ale to zawsze jak jest
      potrzeba(a nawet jak wg.mnie nie ma ale wg.niej jest)przepisuje mi stertę
      skierowań na badania dodatkowe.
      Mam jeszcze dobrego gina-genialnego.
      I koniec na tym.
      Cala reszta to jest jakies nieporozumienia.
      przyklad:cora kaszle,kaszle szczekająco,wysoka temperatura-ide do pani
      neonatolog-ta przyklada stetoskop(czy tez jak to sie nazywa)RAZ!!!i mowi
      "zapalenie oskrzeli"Zdebialam.Antybiotyk oczywiście.Poczekalam dobe-id do mojej
      pediatry-diagnoza:zapalenie wirusowe krtani-bez antybiotyku.Noz debilem trzeba
      być!!!(nomen omen pani neonatolog raz jeszcze-dwa miesiące pozniej rowniez
      zdaignozowala zapalenie oskrzeli-tym razem byla to angina....)
      Szkoda wymieniac..-2 laryngologow,1 neonatolog,1 alregolog-nikt nie odgadl
      przyczyny przewleklego kaszlu u córci.Zdaignozowalam ją ja....za pomocą
      internetu.Potwierdzilam wynikami badań.7 mesięcy poszukiwań i wizyt u
      specjalistow ktorzyu radosnie przepisywali sterydy.
      jestem nastawiona negatywnie do sluzby zdrowia.
      Lekarze sa po prostu zenująco wrecz niedouczeni.Prenumerata czasopism fachowych
      to chyba dla nich obciach.
      Spotkac dobrego lekarza dzis-graniczy z cudem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka