Dodaj do ulubionych

czy ja jestem nienormalna?

02.10.06, 20:34
kupiłam mieszkanie na kredyt. 30 lat. dwa miesiące później przyszedł na świat
mały. 16 tygodni macierzyńskiego.... no wrażenie takie sobie, umówmy się. nie
mogłam doczekać się powrotu do pracy. stawałam na głowie, żeby załatwić
miejsce w złobku, potem cierpiałam psychicznie, żem wyrodna matka , eeech...
wróciłam do pracy jak na skrzydłach, szybko mi je obcięto: wypowiadamy pani
umowę o pracę..... to ja byłam tym domownikiem, który zarabiał, utrzymywał,
kupował, oszczędzał, mąż pod tym względem zawsze był dodatkiem kolorowanym a
kochanym pod wszystkimi względami. na chwilę obecną zero perspektyw na
lepsze, pracodawca próbuje mnie podejść, żeby ukrócić mi świadczenia, tylko
czekać aż kredytodawca dowie się o moim wypowiedzeniu i zechce nas
skontrolować....
ale.
wstaję rano, zaprowadzam malego mimo wszystko do żłoba, mam czas dla siebie,
czytam gazety, chorobliwie przesiaduję na forum, ostatnio z bólem w końcu
napisałam moje aktualne CV i wysłałam w tak nierealnie ambitne miejsca, że
nie ma ch... we wsi, ze ktoś mi odpowie, nie sprzątam, bo nie mam
natchnienia, nie gotuje obiadów, bo nie lubię, maż to akceptuje, odbieram
bąbla ok 15, jedziemy na rehabilitację, po niej umawiamy się z meżem w
knajpie blisko domu, gdzie od tygodni zakupujemy pyszne obiadki okraszone
piwkiem, potem spacerowym krokiem udajemy się do pobliskiego parku i
godzinami wietrzymy się z maluchem, wracamy do domu, kąpiel, butla i mały
idzie spać, my zasiadamy w saloonie przy kompie, telewizji i kolacji made in
mąż oglądamy głupoty, gadamy godzinami, palimy papieroski, popijamy piwko,
nigdy przed północą nie potrafimy się zebrać do spania, w końcu nastaje błogi
sen i od rana "ripit". i wiecie co, powinnam być znudzona, zmartwiona,
załamana, nieszczęśliwa. powinnam drzeć włosy z głowy, powinnam nie spać ze
stresu i zdenerwowania, ale.... nie potrafię. upajam się samotnym
papieroskiem na balkonie wypalonym w samo południe, obiadkiem podanym w
knajpie, po którym nie muszę myć garów, spacerem z synem, na który pracując
nie miałabym czasu, wieczorami spędzonymi zmężem i weekendami u znajomych i
nie potrafię nie być szczęśliwa!!! to naprawdę nienormalne. chyba potrzebuję
psychiatry....
Obserwuj wątek
    • syriana Re: czy ja jestem nienormalna? 02.10.06, 20:40
      podobno urodzenie dziecka zmienia priorytety.. wink
      jak dla mnie jesteś klasycznym na to przykładem
      pozostaje Ci chyba w pełni zaakceptować (bo zdaje się, że nie do końca się
      przyznajesz do tego), że teraz jest czas, który spędzasz w domu z dzieckiem
      a praca, jeśli nie jest ekonomiczną koniecznością, chwilowo idzie w odstawkę

      dla mnie nie ma nic nienormalnego w Twojej postawie
    • oxygen100 Re: czy ja jestem nienormalna? 02.10.06, 20:42
      Nie. Ty jestes SZCZESLIWA. To chyba nie zbrodnia??tongue_out
      • demarta Re: czy ja jestem nienormalna? 02.10.06, 21:49
        no właśnie w to nie mogę uwierzyć i nijak nie potrafię tego zaakceptować: ja
        bez pracy i... SZCZĘŚLIWA???????
    • peggy.lee Re: czy ja jestem nienormalna? 02.10.06, 20:48
      Fajnie, ze tak to widzisz smile)
      Pozdrawiam smile
      • a.lenard Re: czy ja jestem nienormalna? 02.10.06, 21:19
        nie raczej szczęśliwa i .....szalona smile
        • phantomka Re: czy ja jestem nienormalna? 02.10.06, 21:24
          A czy ja sie nie myle, ze to Ty "klocilas" sie w ciazy, ze dziecko nie
          spowoduje u Ciebie zadnych zmian odnosnie Twojego uwielbienia dla pracy? Chyba
          sie nie myle i jednak sposob widzenia zmienia sie bardzo w momencie pojawienia
          sie dzieckasmile
          • demarta phantomka 02.10.06, 21:47
            tak, tak, tak, biję się w piersi.... wiesz, ja właściwie tęsknię za pracą i tak
            wszystko zorganizowałam w ciągu tych 16 tygodni, żeby nic i nikt mi w pracy nie
            przeszkodził... to praca ze mnie zrezygnowała, nie ja z niej, i dlatego dziwię
            się, że nie nie wpadłam w dół, że ja bez tej pracy potrafię żyć, chociaż jej
            szukam... ale tak jakby mi się nie chciało, bo zbyt ambitnie. z jednej strony
            wysylam i myślę sobie: nie odezwą się, napewno się nie odezwą,a mąż mówi: a jak
            się odezwą to co? i wtedy blady strach na mnie pada, bo za ambitnie, bo nie mam
            czasu, bo milion powodów i w duchu modlę się, zeby się nie odezwali... i
            dlatego sądzę, że psychiatra to moje przeznaczenie, bo ta praca była dla mnie
            zawsze number one. i psychicznie jest nadal, bo ja źle się bez niej czuję, ale
            martwi i dziwi mnie fakt, że ja naprawde bez tej pracy (chwilowo, napewno
            chwilowo!!!) egzystuję bez zgrzytów, a tych zgrzytów się obawiałam.
            • phantomka Re: phantomka 02.10.06, 21:57
              No i super. Nawet, jak wrocisz do pracy za m-c (czego zycze), to widzisz juz
              jak zycie sie zmienia - te male potworki zmieniaja wiele pewnikowsmile
    • kiniozaur Re: czy ja jestem nienormalna? 02.10.06, 21:23
      Bardzo fajnie zes szczesliwa, tylko.. takie pytanie- kto ten nieszczesny kredyt
      splaci? w koncu trzeba sie bedzie obudzic z tego fajnego snu i powrocic do
      smutnej, szarej i pracowitej rzeczywistosci. Niestety sad
    • montechristo4 Re: czy ja jestem nienormalna? 02.10.06, 21:38
      a ile lat ma Twoje dziecko?
      • demarta Re: czy ja jestem nienormalna? 02.10.06, 21:48
        lat???? ma 3 miesiące i 3 tygodnie i.... jakie to ma znaczenie????
        • magi104 Re: czy ja jestem nienormalna? 02.10.06, 22:32
          Fajnie tak... kredyt na karku, brak pracy i od tygodni obiadki w knajpce
          okraszone piwkiem w dodatku.... żyć nie umierać ....
          Ja to pracując tak nei mam sad Buuu....
          • demarta magi 02.10.06, 22:35
            no właśnie mnie też to czeka i przeczuwając to potrafię się o nic nie martwić,
            no, dlatego mam wrażenie, że powinnam się udać do psychiatry.
            • magi104 Re: magi 02.10.06, 22:39
              demarta napisała:

              > no właśnie mnie też to czeka i przeczuwając to potrafię się o nic nie martwić,
              > no, dlatego mam wrażenie, że powinnam się udać do psychiatry.

              Aha... jak tak to ok; już myślałam, że to ja się tam kwalifikuję, skoro takie
              coś mnie dziwi tongue_outtongue_out
    • wobbler Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 07:45
      Gratuluje odpornosci psychicznej.Niemniej obawiam sie,ze Jas i Malgosia skoncza
      w garnku Baby Jagi,a i Czerwonego Kapturka nikt nie uratuje...
    • montechristo4 Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 08:02
      Odpowiadając na Twoje pytanie: tak, jesteś nienormalna. Nienormalna jest dla
      mnie każda niepracująca matka, która zostawia swoje niespełna 4-miesięczne
      dziecko w żłobku na cały dzień tylko po to, żeby mieć czas na czytanie gazetek.
      Z całego serca współczuję Twojemu dziecku.
      Przepraszam, ale tak myślę.
      I mylisz się, sądząc, że wiek dziecka nie ma to żadnego znaczenia.
      • dag_mara Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 08:26
        Nie ma to jak podsycić własne ego dowaleniem komuś.
        Gratuluję.
        • montechristo4 Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 09:11
          Nie podsycam swojego ego dowalaniem. Dziewczyna zapytała, a ja jej
          odpowiedziałam zgodnie ze swoim przekonaniem. A przepraszam - dla Ciebie to
          wszystko jest w porządku, skoro NIE MUSI, a dla własnej wygody zostawia 4
          miesięczne dziecko w żłobku. Może ja mam jakieś skrzywione spojrzenie na to, co
          jest dobre dla dziecka?
      • mamaivcia Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 08:30
        Ja tak sobie myślę, że to zupełnie normalna reakcja... bo wiesz, każdy człowiek
        w trudnych sytuacjach zachowuje się inaczej. Jeden drze sobie włosy z głowy i
        płacze całe dnie, drugi udaje, że problemu nie ma. Myślę, że zepchnęłaś gdzieś
        w podświadomość swoje problemy. Tylko, że ten błogi czas się skończy i co w
        tedy demarta? Weź się w garść, bo fajna z ciebie babka. I powiedz mi kto Ci
        powiedział, że te "ambitne" firmy się do Ciebie nie odezwą? Pamiętam co
        drugiego kandydata do pracy, który przychodził do mnie na spotkanie zszokowany,
        że do niej/niego zadzwoniłam, bo TAAAAKIE firmy do takich jak oni to nie
        dzwonią... No nie wiem skąd się bierze takie myślenie...
        Pisz civiki i rozsyłaj! Idź też do kilku agencji. Dziecko w żłobku, masz czas
        to do roboty kobieto!
        • demarta mamaivcia świeta racja 03.10.06, 09:29
          tak sobie właśnie pomyślałam, że to gdzieś kiedyś jakoś ujście znaleźć musi i
          pewnie im dłużej ta stagnacja potrwa tym będzie gorzej, cholera.... no ale cóż,
          działam, działam, żeby nie mieć samej sobie nic do zarzucenia, to najważniejsze.
      • demarta Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 09:27
        a jak wyobrażasz sobie intensywne poszukiwania nowej pracy? bez gazetek? bez
        komputera i internetu? z czteromiesięczniakiem na ręku? nierealne.
        a do żłobka poszedł, bo chciałam wrócić do pracy. fakt, ze w tej chwili jej nie
        mam, nie znaczy, że to się nie zmieni za miesiąc, dwa, trzy i co? mam
        zrezygnować z miejsca w złobku, załatwienie którego kosztowało mnie stawanie na
        głowie i hocki klocki? i jak znajdę nową pracę to jak myślisz przyjmą mnie
        razem z dzieckiem? a może w wieku 6 miesięcy będzie mógł już sam w domu
        zostawać? moze nauczy się robić obiady dla rodziców i sprzatać chałupę.
        uwielbiam matki polki z pazurami na wierzchu, one mnie tak.... rozczulają ;PPPP
        • montechristo4 Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 10:05
          "mam czas dla siebie,
          czytam gazety, chorobliwie przesiaduję na forum, ostatnio z bólem w końcu
          napisałam moje aktualne CV"

          ale Ty w pierwszym poście nie napisałaś, że szukasz pracy intensywnie, tylko że
          masz czas dla siebie i rozkoszujesz się papieroskiem wypalonym samotnie na
          balkonie w południe...
          Więc nie dziw się, że odbieram to w ten sposób - dla własnej przyjemności
          zostawiasz malucha w żłobku. Nie żal Ci go?
          • demarta Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 10:26
            a byłaś kiedyś w żłobku? bo mam wrazenie, że masz przedpotopowe pojęcie na ten
            temat. widziałaś dzieci, które z uśmiechem na twarzach tam "biegną"? widziałaś
            jakimi sprzętami i zabawkami złobek dysponuje? znasz kompetencje pań
            żłobkowych? widziałaś jak co dzień wykonuje się dzieciom masaże stymulujące do
            rozwoju? próbowałaś żłobkowej zupki z warzyw od zaprzyjaźnionego od lat rolnika
            hodowanych bez nawozów? a musu jabłkowego tylko z lobo, bo najbardziej się
            nadają dla niemowląt? widziałaś pięknie wypielęgnowany ogród z egzotycznymi
            odmianami roślin, w którym dzieci spędzają całe ciepłe dni? a dziecko, które
            wraca z toba do domu z uśmiechniętym i nakremowanym pyskiem, czystą i suchą
            pieluszką, wypielęgnowanym tyłkiem, wyczyszczonym noskiem i wyczyszczonymi z
            ropy oczkami? a w razie potrzeby na miejscu jest pediatra, który natychmiast
            pomoże w nagłych przypadkach.
            i powiedz mi, czy codziennie ucierasz dziecku nową, świeżą zupkę, codziennie
            nowy deserek owocowy (nawet jeśli tak to pewnie z warzyw z najbliższego
            warzywniaka) i co w czasie przygotowywania posiłków przez ciebie robi twoje
            dziecko? bo w żłobku pani zajmuje się dziećmi, a posiłki przygotowuje i
            przynosi zupełnie inna osoba i nie zostawia się wtedy dzieci samym sobie. czy
            codziennie ćwiczysz z dzieckiem "treningi niemowlęcia" metodą franusów? czy
            twoje dziecko je obiadki w ogrodzie pełnym wypielęgnowanych roślin? czy w domu
            masz pediatrę obok siebie? i mogłabym tak do wieczora. gdyby moje dziecko
            cierpialo przez pobyt w złobku to byłoby marudne, płaczliwe, z pewnością
            zauważłabym różnicę w jego zachowaniu. a skoro mordka mu się cieszy od ucha do
            ucha, od rana do wieczora, skoro rży nawet wtedy jak tylko złapie się go za
            palec, jak się cudownie rozwija coraz intensywniej z dnia na dzień nie wmawiaj
            mi proszę, że żlobek czyni dzieciom jakąkolwiek krzywdę. a na przyszłość
            wypowiadaj się na tematy, na które posiadasz rozległą wiedzę, a nie poruszaj tu
            historycznych stereotypów, których powstydziłaby się nawet moja 85-letnia
            babcia.
            • fify Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 10:49
              fajny ten żłobek. podoba mi sie. ale powiedz demarta, czy naprawde liczy sie
              cała ta oprawa, ten luksus? czy aby na pewno lepiej miec stos zabawek,
              rarytasy... i nie miec obok siebie mamy?
      • agniecha9991 Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 09:30
        ja po trochu popieram powyższe, a dlaczego trochę?
        jak córa się urodziła - teraz ma 4,5 lat - też straciłam pracę(trochę na własne
        życzenie), planowałam 6 mcy na bezrob, potem znaleźć pracę, ale tak wyszło że
        około 1,5 roku nie znalazłam, bo mało się starałam - tak jak demarta-niby
        chciałam, żeby do ludzi, zrealizować swoje ambicje, bo męcząca taka monotonia z
        dzieckiem w domu, ale tak naprawde to chyba pdobło mi się spokojne wstawanie (o
        ile mała dała pospaćsmile), kawka, spacerek, fajeczka to nie bo odzwycziłam się,
        luzik psychiczny - nie to co w pracy, więc poniekąd rozumiem co czuje demarta,
        choć z drugiej strony-
        teraz mam w domu 5 miesięcznego malucha i też niet pracy (mało przyjazna firma
        matkom z dziećmi, umowy nie przedłużyli bo stałam się mało dyspozycyjnasmile)-też
        na dziach chyba złożę CV do dosyć ambitnego stanowsika ijest szansa że coś z
        tego będzie, ale.. największy dylemat to dla mnie włąśnie mały - bo jest wg mnie
        za MAŁY na żłobek, wogóle nie potrafię sobie tego wyobrazić (być może mało wiem
        o żlobkach a nieznane budzi lęk), zresztą nawet myśl że zostawię go z babcią tj.
        moją mamą też mnie nie przekonuje, bo z jednej strony chce do ludzi, pracy,
        ambicje i takie tam, z drugiej chce z nim być i patrzeć jak sę rozwija...no
        wiecie, strasznie bym tęskniła
        co innego wyjście na 3 godziny, oderawanie się od tego wszytstkiego, co innego
        poranne wczesne wstawanie, odwożenie dzieci -do przedszkola i do mamy, 8 godzin
        w pracy, odbieranie z przedszkola i od mamy, kolacja i spać
        ech...
        moim zdaniem urlop macierzyński powinie trwać przynajmniej ROK - ale to już
        odbiegam od tematu, reasumując - rozumiem demarte, ale do żłobka bym w takiej
        sytuacji nie oddała, tylk ocieszyła się dzieckiem poki mogę oddając go
        sporadycznie w czyjeś dobre ręce (najlepiej chyba rodziny) by sobie odpocząc
        ps.ale się rozpisalam
        • a_pola Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 10:13
          cze, ja juz drugi rok , niby szukam pracy,ale jest mi w sumie oki, Polka w
          przedszkolu od dwoch miesiecy wiec wypadaloby sie zebrac i intensywnie poszukac
          roboty,ale mi sie nie chce... roznica jest tylko taka , niby subtelna ,a jednak
          zasadnicza, ze moje dziecko ma 2 lata i 4 miesiace... skoro jest Ci dobrze to
          poswiec troche tego blogostanu dla dobra dziecka, w wysylaniu Cv 4mieczne
          niemowle az tak nie przeszkadza...
          • demarta Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 10:29
            moje niemowlę niestety prawie w ogóle nie śpi w dzień, za to przesypia po 12
            godzin w nocy z jedną przerwą na mleko. w żłobku rzadko spedza cały dzień, bo
            rehabilitacje mamy często w godzinach południowych, więc zabieram go wcześniej
            i już nie wracamy do złobka. albo zamiast na 8.00 idziemy na 12.00.
            i naprawdę nie rozumiem jaka krzywda dzieje się dziecku w żłobku...
            • agniecha9991 Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 10:33
              ja nic o żłobkach nie wiem bo się nie dowiadywałam przyznaję, jeśłi jest tak jak
              mówisz to może warto spróbować zamiast "meczyć" babcię ? - mówię o sobie i moim
              małym - tylko tak sobie mysle ze nie kazdy zlobek jest taki przyjazny jak u
              Ciebie, niestety
            • montechristo4 Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 10:36
              no to strasznie się plączesz w zeznaniach moja droga - w pierwszym poście
              napisałaś przecież, że odbierasz małego ok. 15 a potem idziecie na
              rehabilitację. I że zaprowadzasz go rano.

              Z ciekawości zapytam - gdzie są takie cudowne żłobki? Bo żadna z moich
              koleżanek, która pracuje w żłobku albo oddaje tam dzieci nie opowiadała mi
              takich cudowności.
              I nie wmówisz mi, że dziecko jest szczęśliwsze w żłobku niż z mamą w domu. A
              skoro Twoje dziecko ma niecałe 4 miesiące to chyba głównie jest karmione
              jeszcze mlekiem, prawda?
              Ale już widzę, że napiszesz wszystko, żeby tylko nie wyjśc na zimną i
              nieodpowiedzialną egoistkę.
              • montechristo4 Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 10:37
                a jaka krzywda się dziecku dzieje? Ano żadna, tylko jakimś dziwnym sposobem
                każdy psycholog, terapeuta dziecięcy powie Ci, że dziecku jest lepiej z matką
                niż w żłobku. I nie należy go tam zostawiać bez potrzeby. A u Ciebie takiej
                potrzeby nie ma, skoro i Ty i mąż nie pracujecie.
              • demarta Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 10:46
                "chyba głównie jest karmione
                jeszcze mlekiem, prawda?"

                nie, nieprawda, od miesiąca wcina jabłka, marchewki, zupki i deserki, bo jest
                wielkoludem jak na swój wiek i pediatra nakazał wcześniej wprowadzić mu
                naturalne witaminy.
                nie twierdzę, ze dziecko przy mamie nie jest szczęśliwe, ale twierdzę, ze będąc
                przy mamie współuczestniczy w czynnościach wykonywanych przez mamę, chodzi do
                sklepu na zakupy, siedzi w kuchni w swoim leżaczku i patrzy jak mama gotuje
                obiad, rozmawia przez telefon itd itp. a w żłobku ma ogród, zabawki, łóżeczko
                do spania i posiłki. i nie musi siedzieć z panią w kuchni, nie musi starczeć
                przy gazówce, nie musi uczestniczyć w zakupach. liczy się tylko jedzonko,
                odpoczynek i zabawa. i przyznaję, takich złobków jak nasz nie ma zbyt dużo,
                dyrektorka, to kobieta stworzona do kierowania taką placówką, robi to
                fantastycznie, dlatego takie kolejki o miejsce w tym złobku i dlatego wszystkie
                pracownice NIENAWIDZĄ pani dyrektor. to tylko dobrze o niej świadczy.
                • montechristo4 Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 10:51
                  ale chyba to współuczestniczenie w pracach domowych wykonywanych przez matkę
                  nie jest dla niego czymś złym i nienormalnym? Nie mam na myśli sytuacji, kiedy
                  kobieta zostawia ryczącego dzieciaka w łóżeczku, bo musi ugotować obiad. Moje
                  dziecko z zachwytem przyglądało się, kiedy coś robiłam i zagadywałam do niego,
                  ale ja mam przecież takie przestarzałe poglądy.

                  A poza tym - o jakiej zabawie Ty mówisz? Chyba bawi się sam ze sobą? Bo
                  opiekunka nie ma czasu na indywidualną zabawę z każdym maluchem po kolei.

                  Tak naprawdę, to co piszesz na swoją obronę - dla mnie świadczy tylko o jednym:
                  nie chce Ci się, nie dojrzałaś. Tyle.
            • agniecha9991 Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 10:39
              aha ale mój na razie tylko na cycu, czasem tylko herbatka, soczek - butle
              odrzucił jak był chory i nie chce teraz
            • monia145 Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 10:45
              Demarta, to Twoje dziecko ma 4 miesiące?.......myslałam, że jest starsze,
              jakieś 1,5 roczne......
              Wypowiadam tu swoje zdanie, bez oceniania- gdybym nie pracowała nie oddałabym
              swojego 4 miesięcznego dziecka do żłobka...., nie widziałabym żadnego
              sensownego powodu i te wszystkie udogodnienia, które opisałas, mam wrażenie, że
              one robia wieksze wrażenie na Tobie niz na Twoim dziecku......
              • demarta Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 10:53
                monia, oczywiscie każdy ma swoje zdanie na każdy temat i to jego święte prawo.
                ja nie wyobrażam sobie, że to bezrobocie potrwa dłużej niż do końca roku. ja
                napewno będę pracować i to nie ulega żadnym wątpliościom. dlatego nie
                zrezygnuję ze żłobka. jeśli bym to zrobiła, nie poszłabym na rozmowę
                kwalifikacyjną, i nie mogłabym pójść do pracy, bo z dzieckiem na ręku niestety
                nie da rady. a babć, cioć, sąsiadek do pomocy niestety nie ma, nikt z nim w
                domu nie zostanie.
    • demarta KOŃCZĘ 03.10.06, 10:56
      dyskusję na temat żłobka. gdybyście miały ochotę poruszyć jakieś inne kwestie
      związane z moim wątkiem, to zapraszam i napewno włączę się do dyskusji.
      • oxygen100 Re: KOŃCZĘ 03.10.06, 11:18
        demarta wiesz bo ja zawsze myslalam ze urlop macierzynski jest po to zeby
        kobieta doszla po porodzie do siebiesmile) Dlatego tak dlugo trwasmile Ale widze ze
        sie mylilamsmile) Urlop macierzynski jest po to zeby miec pretekst do
        usprawiedliwienia swego lenistwa dobrem dzidzismile) Wez Ty olej te wszechnice
        wiedzy. Masz jedno zycie wiec ciesz sie nim tak jak uwazasz za stosowne. Nikomu
        nic do tego. Masz ochote socjalizowac 4 miesieczne niemowle w zlobku- Twoje
        swiete prawo a nikomu nic do tego. W koncu ze skory go tam nie obdzierajasmile)
        • phantomka Re: KOŃCZĘ 03.10.06, 11:35
          Sama nie zostawilabym dziecka w zlobku, ale ja mam taka sytuacje, ze moge
          zostawic dziecko z mama, z ojcem dziecka. Skoro Demarta nie ma takiej
          mozliwosci, to po pierwsze: szukanie przez nia pracy byloby raczej trudne z
          dzieckiem, a po drugie: jezeli w planach jest szybki powrot do pracy, to
          dziecko musi oswoic sie z nowa sytuacja i lepiej jezeli odbedzie sie to na
          spokojnie, kiedy np. gdy dziecku nie spodoba sie zlobek, bedzie mozna szukac
          innych rozwiazan, niz jakby na szybkiego szukala byle jakiej opiekunki czy
          zlobka i pozniej musiala sie stresowac.
      • wdowaa zaczynam 03.10.06, 11:45
        Chcesz poznać opinię na swój temat?
        Ale co tutaj pisać, jesteś tak mało interesująca, że doprawdy... leniwa,
        rozlazła panienka jakich wiele, nic ci się nie chce. Lubisz siedzieć w domku
        gapiąc się w tv lub monitor kompa, prawie nic nie robisz żeby znalezc nową
        pracę, od biedy klepnęłaś parę cv i rozesłałaś je po kilku miejscach nie
        wierząc nawet,że ci odpiszą.Domyślam się że najwięcej cennego czasu zabiera ci
        opisywanie swoich przeżyć na forum.
        Ja rozumiem, że niektórym sprawia przyjemność szwendamie się w przydeptanych
        kapciach po mieszkaniu z papierosem w zębach. Wyskoczyć na piwko do knajpy a
        później chwiejnym kroczkiem na spacerek do parku to super sprawa. Wcale ci sie
        nie dziwie, że nie chcesz tego zmieniać. Toż to przecież rajskie życie jest smile
        Tak trzymać, nie popuszczać. Fajna z ciebie kobitka. Buziaczki!
        Aha. Jako matka jesteś beznadziejna. Ale to chyba najmniej cie interesowało
        kiedy zaczynałaś ten wątek? Chyba bardziej pasjonują cie twoje własne,
        wewnętrzne przemyślenia. Na swój temat oczywiście.
        • mamaemmy Re: zaczynam 03.10.06, 12:00
          wdowaa na pewno czujesz sie teraz lepiej,prawda?Wyleczyłaś juz swe kompleksy??big_grin

          skąd tyle zgorzkniałych ludzi,matko?
          Żałosne..
          • oxygen100 Re: zaczynam 03.10.06, 12:08
            bo tu same wyrocznie sasmile) I wiedza lepiejsmile)
            • kubara1 Re: zaczynam 03.10.06, 12:14
              Rozumiem Cię i czasami tez tak bym chciała, ale myśle,że zżarły by mnie wyrzuty
              sumienia, że maleństwo mające 3 miesiace oddaję do żłobka a sam arozkoszuję się
              nicnierobieniem. Za łatwe życie, które się potem obraca przeciwko nam niestety.
              Nie odbieraj tego jako krytyki, tylko jako zdziwienia. Jesli Ty masz w sobie
              poczucie beztroski i jest Ci dobrze i uwazasz, że Twojemu dziecku ( ale tak
              szczerze, w głębi duszy, sama przed sobą tak uważasz)też jest dobrze i ma
              wszystko to czego potrzebuje, to ciesz się życiem
          • wdowaa Re: zaczynam 03.10.06, 12:31
            mamaemmy czuję się doskonale już od samego rana, dziękuję. A leczyć kompleksów
            nie potrzebuję, z tego prostego powodu,że ich nie posiadam wink nie wiem skąd ci
            się te dziwne pytania zalęgły w główce kochana? Po co tyle gorzkich
            uszczypliwości?
            Nie mogę mieć innego zdania na ten temat niż wy? Chyba,że tu same wyrocznie są
            i towarzystwo wzajemnej adoracji. Ha, w takim razie baaardzo mi przykro, że wam
            popsułam taką fajną dyskusję big_grin
            • mamaemmy Re: zaczynam 03.10.06, 12:48
              po prostu przypominasz mi Ważniaka z bajki Smurfysmile
              Strasznie sie wymadrzasz,wywyższasz,uważasz za lepszą.

              a kompleksy masz na pewno-przeczytaj swój post to zrozumiesz jakie.
              • wdowaa Re: zaczynam 03.10.06, 13:20
                naprawdę? to fajniesmile ty mi się z kolei kojarzysz z Prosiaczkiem z Misia
                Uszatkabig_grin a czytając twój post mam wrażenie,że to właśnie ty masz potężne
                kompleksy. Wcale się nie wywyższam, po prostu mam inne zdanie na temat niż
                większość z was. Co to- wlazłeś między wrony musisz krakać tak jak one?? otóż
                nie kochana, żebyś nie wiem ile jeszcze tutaj ulała swojej żółci na moją biedną
                (zakompleksioną big_grin )główkę.
                Poza tym od razu uprzedzam kolejne ataki
                1. nie jestem tzw matką - polką
                2.też lubię zakurzyć sobie w samotności na balkonie
                3.czasem lubię pobyć sam na sam z mężem wink
                itd, itp
                Ale chyba to nie o to chodziło na samym początku tego wątku?
                • mamaemmy Re: zaczynam 03.10.06, 13:39
                  to fajnie ze z Prosiaczkiem,bo to ulubiona postac z bajki mojej córeczkismile
                  Wreszcie widzę jakies poczucie humoru!big_grin
                  Co do kompleksów mam a jakże!Ważę za mało,mam za długie włosy i nie jestem
                  blondynką,buuusad

                  wyluzuj.
    • fify Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 12:33
      ja wczoraj oberwałam tu za to, ze byłam do dyspozycji dziecka 24 h na dobe od
      jego urodzenia. ty - ze malenstwo zostawiłas w złobku... nie dogodzi nikomu.
      widac, ze jak sie wykracza poza granice normalności (?), to jest sie innym i
      nie zawsze zrozumianym. cóż... ja uwielbiam moją innośc smile)))). przynajmniej
      jestem oryginalna, a nie pospolita
    • demarta nie dosć że nienormalna, to egoistka 03.10.06, 12:43
      tak, to ja, w mniemaniu innych mam. a wmniemaniu swoim realizuję swoje życiowe
      priorytety, a dzielą się one na trzy równoznaczne podgrupy. pierwsza z nich to
      ja i dziecko, nasz wspólny czas, zabawy, kąpiele, spacery itd. druga równie
      istotna podgrupa to ja i mąż i nasz wspólny czas spędzany bez dziecka (wtedy
      kiedy ono śpi, bo relacja maż i żona jest dla mnie równie ważna co relacja
      matka i dziecko. trzecia podgrupa to ja sama, czas dla siebie spędzany bez
      dziecka i bez męża. tego potrzebuję do dobrego samopoczucia i tak moje życie
      organizowac będę.
      oczywiście mogłabym spędzać 100% czasu z dzieckiem, tylko dzieci nie rodzimy
      dla samych siebie, ale dla świata i dlatego nie zamierzam poświęcić mu
      bezwarunkowo i bez ograniczeń 15 lat mojego życia. w ten sposób ja zatracę
      swoje życie, poświęce je dla dziecka, a ono w 18 roku życia spakuje torbę i
      pójdzie w świat, a ja zostane z ręką w nocniku. nawet z mężem przestanę się
      dogadywać, bo jak tu się dogadać, jak się go odstawiło na boczny tor, bo
      dziecko najważniejsze. a znajomi? nie poczekają spokojnie 15 lat i nie spotkamy
      się po tym czasie na grilu ot tak jak gdyby nigdy nic. moje życie to i dziecko
      i praca i maż i znajomi i rodzina i czas dla samej siebie. dla jednych to
      hedonizm, dla innych egoizm, a dla jeszcze innych transcendentne fantasmagorie.
      i wiecie co, fakt, do której grupy mnie zakwalifikujecie mam głęboko w d...e,
      bo dla mnie liczy się tylko to, ze organizuję moje życie wg swoich upodobań,
      dobrze się z tym czuję i dzięki temu chyba faktycznie jestem szczęśliwa (oxy
      dzięki za uświadomienie mi tego, naprawdę bym na to nie wpadła, bo cieżko mi
      jest przyznać to szczerze przed samą sobą). a wy mamy innych wyznań skupcie się
      na takiej organizacji waszego życia, żebyście miały z tego więcej przyjemności
      niż przykrości i jak to sobie wywarzycie, to jest wasza prywatna sprawa. tylko
      proszę nie próbujcie mi wmówić , ze jak ja zorganizuję moje życie na wasz
      sposób, to to będzie publicznie bardziej przyzwoite i tylko dlatego powinnam to
      zrobic. mam gdzieś zdanie większości, walę konwenanse, nie robie niczego na
      siłę i po waszych tekstach zaczynam wierzyć w to, ze należę do wyjątków, bo tak
      mało kobiet to potrafi. a szkoda.
      • oxygen100 Re: nie dosć że nienormalna, to egoistka 03.10.06, 12:52
        hehe dobrze ze to net inaczej juz by Cie mamunie poslaly na szafotsmile) albo
        wywiozly na taczkachsmile))
        • demarta Re: nie dosć że nienormalna, to egoistka 03.10.06, 12:59
          dlatego nigdy nie zrobię sobie wizytówki ze zdjęciem, ewentualnie wirtualne
          kamienie i zgniłe pomidory na gazetową pocztę mi wyślą. potraktuję to wtedy jak
          SPAM wink)
      • olamad Re: nie dosć że nienormalna, to egoistka 03.10.06, 18:52
        Demarta, to wszystko prawda co piszesz... Ale na Boga.. Twoje dziecko ma
        dopiero 4 miesiące!! M I E S I Ą C E!! Nikt Ci przecież nie każe siedziec z
        dzieckiem przez 3 lata, ale pozostawienie 4 miesięcznego niemowlęcia w żłobku,
        podczas gdy Ty siedzisz beztrosko w domu, wydaje mi się skrajnie niedojrzałe i
        egoistyczne.
        Zresztą co ja Ci tu będę truć - o tym, czy nadajesz sie na matkę czy nie,
        trzeba było myśleć ponad rok temu, a nie teraz, gdy Twoje dziecko jest już na
        świecie...
    • tatinka123 Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 13:04
      zazdroszczę ci hi hi hi hi
      • mamaemmy Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 13:09
        Dziwne ze zawsze w takich sytuacjach czepiają się osoby
        przegrane,nieszczęśliwe,pechowe,zakompleksione i wiecznie niezadowolone.Jak w
        "Nigdy w zyciu" ta kolezanka z pracy Judytysmile Nigdy zaś-osoby
        szczęśliwe,zadowolone z życia,wesołe.Pisze o sytuacji w realusmile
        Ciekawe czemu tak jest?
        • oxygen100 Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 13:13
          bo sa ludzie ktorych boli ze inni czerpia z zycia garsciami majac o zgrozo
          chwile dla siebie, a oni nie potrafia wyrwac sie ze swego kieratu. Krzyz niosa
          znaczy czy cossmile)
          • agniecha9991 no nie....tu już przeginacie pałę 03.10.06, 14:02
            jak ktoś wyraża inną opinię to jest przegrany, sfrustrowany??? czy wy czasem nie
            przeginacie w drugą stronę?? a może ktoś jest szcześliwy będąc z dzieckeim i nie
            dałby go do żloba
            dużo racji jest w tym co pisałą wdowa, a wy macie swoje racje, ale gdy juz
            zaczynacie tak najezdzac to rzewiscie kolo wzajemnej adoracji, dajcie spokoj
            • mamaemmy Re: no nie....tu już przeginacie pałę 03.10.06, 14:04
              a czytajże Ty wyraznie co ja pisze.Napisałam o sytuacji w realu,bo takie
              zauważyłam.
              • agniecha9991 Re: no nie....tu już przeginacie pałę 03.10.06, 14:08
                o bożesz ty nie denerwuj sie tak, czytam uważnie jak również prasujęsmile
                • demarta Re: no nie....tu już przeginacie pałę 03.10.06, 14:09
                  a ja ani nie prasuję ani nie pracuję wink))
                  • agniecha9991 Re: no nie....tu już przeginacie pałę 03.10.06, 14:13
                    big_grinbig_grinbig_grin fajnie Ci, ja do tego prasuje ciuszki małego co jest poronione - dla
                    niektórych - biorąc pod uwagę któryś tam z wątków na niemowlaku
                    ale śledzę - bo dawno nie było tak ostrowink
                  • mamaemmy Prasujesz i czytasz forum:)??(n/t) 03.10.06, 14:13

                    • agniecha9991 Re: Prasujesz i czytasz forum:)??(n/t) 03.10.06, 14:18
                      no i jeszcze makaron odcedziłamsmile
                      • demarta Re: Prasujesz i czytasz forum:)??(n/t) 03.10.06, 14:22
                        na te świeżo wyprasowane ciuszki? wink))
                        • agniecha9991 Re: Prasujesz i czytasz forum:)??(n/t) 03.10.06, 14:33
                          no-własnie zaraz ide nakładac, z białych body najwygodniej się je-makaronik z
                          leczo tak pięknie się prezentuje...ech palce lizac, Tobie tez smacznego bo
                          pewnie niedlugo obiadek?
    • mamaivcia Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 13:17
      Łomatko co się tu dzieje! Normalnie zaraz Cię ukamienują!
      No tak, najlepiej to być pospolitym i się nie wychylać. Jak nie daj bosssze
      masz inny pomysł na życie to Cię zjedzą.
      Wiesz co demarta ja jestem Twoim zupełnym przeciwieństwem, bo 24/24 jestem z
      moim malcem. W dodatku idiotka jakaś, bo po 10 latach pracy na fajnym
      stanowisku w super firmie z super pensją, będąc jeszcze w ciąży zaniosłam mojej
      szefowej wypowiedzenie !!!! smile))))) Bo tak chciałam. Moja decyzja, moje życie.
      I też wiele osób mnie krytykowało. No bo jak można w tak ciężkich czasach
      samemu z pracy zrezygnować, nie wydoić pracodawcy do cna, bo jest się w ciąży!
      (teraz jest modne ciąża i siup na zwlek smile) ) i siedzieć w domu całe dnie,
      bąki zbijać i zajmować się dzieckiem. NO jak widać można, skoro się tak
      postanowiło smile))) Ważne, że jesteś pewna swojej decyzji, szczęśliwa i nie
      przypominasz tych "wszystkowiedzących" mamuś z udręczonymi minkami,
      obwiniających wszystkich w koło (łącznie z dziećmi) za ten ich ciężki los.
      Trzymaj się ciepło!
      • demarta mamaivcia 03.10.06, 13:20
        oj, rzeczywiście nie zamieniłabym się z tobą, no napewno przejęłabym od ciebie
        stanowisko i pensje co miesiąc wink)))
        czułabym się źle w tak zorganizowanym życiu jak twoje obecnie, ale w twoim
        życiu chodzi o twoje dobre samopoczucie. więc.... gratuluję wyboru i szczerze
        podziwiam.
        • wdowaa Re: mamaivcia 03.10.06, 13:28
          Sorki ,ale wy faktycznie beznadziejne jesteście. Tak, masz racje mamo emmy czy
          jak ci tam. Czuję się lepszawink
          Wszystkie trajkoczecie na jedno kopyto jaka cudowna jest ta panienka co zaczęła
          ten wątek, a wystarczy jedna (czy dwie) inne opinie i podnosicie wrzask,że ktoś
          tam chce kamieniować, że wystarczy mieć INNE zdanie, żeby cię kwoki
          zadziobały....
          Otóz to, kochane, otóz to. Przeczytajcie (spokojnie, ze zrozumieniem) ten wątek
          od początku, jeśli nie przerasta was to zadanie.
          Znikam, bo nudne jesteście jak flaki z olejem...Pa!
          A TERAZ DO BOJU DZIEWCZĘTA ;D;D;D;D;D
          • gabon32 Re: mamaivcia 03.10.06, 13:36
            może trochę delikatnie niż wdowaa, ale też wyraziłam swoją opinię na temat
            poruszony przez autorke wątku.
            Odnosiłam się do pierwszego jej postu, bo później zaczęła plątać się i
            wycofywać.
            Rób co chcesz, ale JA uważam to za nierozsądne - bycie na bezrobociu i łażenie
            po knajpach, oddawanie dziecka do żłobka w sytuacji, kiedy się jest w domu.
            I też nie jestem Matką Polką niosącą swój krzyż - tylko normalną kobietą, która
            ma prawo do swojego zdania.

            A Twoje szczeście - życzę Ci, oby trwało jak najdłużej i żebyś nigdy nie
            napisała na tym forum, że bardzo długo nie masz pracy a pieniądze się skończyły.

            I jeszcze jedno - czy Twoje dziecko jest równie szczęśliwe jak Ty?
            • demarta Re: mamaivcia 03.10.06, 13:43
              zapytam zapytam, ale obawiam się, ze odpowie dopiero za dwa lata. daj namiary
              gdzie wtedy przesłac ci odpowiedź na nurtujące cię pytanie.
              • montechristo4 Re: 03.10.06, 13:47
                rozmawiałam przed chwilą z koleżanką pediatrą - trzy miesiące i trzy tygodnie i
                pediatra kazał dawać zupki i jabłuszka? Bo taki kolos ten Twój synek? No, no,
                no.

                Dobra, a teraz przyznaj się: podpucha, czy naprawdę nie dojrzałaś?
                • demarta Re: 03.10.06, 13:50
                  czas zmienić koleżankę.
                • mamaemmy Re: 03.10.06, 13:54
                  montechristo4 napisała:

                  > rozmawiałam przed chwilą z koleżanką pediatrą - trzy miesiące i trzy tygodnie i
                  >
                  > pediatra kazał dawać zupki i jabłuszka? Bo taki kolos ten Twój synek? No, no,
                  > no.
                  >

                  jakas dziwna ta pediatra Twoja...

                  Powiedz jej,że wprowadzanie nowych pokarmów jest od 4 miesiąca zycia-czyli nie
                  od końca a od początku 4 miesiąca(przy dziecku butelkowym).Powinna to wiedziec
                  sama.Jest po jakims kursie czy co??
                  Rany,czego nie lubię to przemadrzałych mamusiek,ale jeszcze bardziej
                  niedouczonych pediatrów,wrrr.
                  • montechristo4 Re: 03.10.06, 13:56
                    ale przeczytaj uważnie posty autorki! Zachwycona jest posiłkami w żłobku. Nie
                    wiem, jak Twoje dzieci, ale moich dwóch miało wprodzone stałe pokarmy właśnie
                    ok. 4 m-ca, ale przynajmniej przez jakiś czas, trudno to było traktować jako
                    posiłek. Więcej było na śliniaku niż w buzi
                    • demarta Re: 03.10.06, 13:58
                      no i co ja poradzę, że mój syn na widok łyżeczki sika ze szczęścia, rozdziawia
                      gębuchę i zjada cały słoiczek w pięć minut.
                      • aanniittaa Re: 03.10.06, 16:34
                        no i co ja poradzę, że mój syn na widok łyżeczki sika ze szczęścia, rozdziawia
                        gębuchę i zjada cały słoiczek w pięć minut.


                        No to w koncu słoiczek czy świeży posiłek przygotowany w żłobku?
                        • demarta Re: 03.10.06, 17:23
                          w domu w weekendy słoiczek. w żłobku posiłek przygotowany w żłobku. nie
                          sadziłam, że ta wypowiedź jest aż tak trudna do skojarzenia.
                    • mamaemmy Re: 03.10.06, 14:03
                      moje dziecko jak miało 3 miesiace wyszło ze szpitala(urodziła się jako skrajny
                      wczesniak).I po dwóch tygodniach pomału wprowadzaliśmy jej stałe
                      pokarmy-oczywiscie z zalecenia lekarza!smile
                      Pewnie,ze więcej na sliniaku niz w buzi,ale potem jeszcze było mleczko/kaszka...
          • matiduszek Re: mamaivcia 03.10.06, 13:38
            No nie wiem kochane emamy. Ja tam wiem tylko tyle, nikogo nie osądzając, że do
            3 roku życia powinno się być jak najbliżej z malcem. Ja osobiście nie mam tego
            komfortu, bo jestem na stażu i zapierdzielam po 8 godzin dziennie ( zarabiając
            śmieszne pieniądze). Zostawiam mojego małego z moją mamą ( na szczęście mam
            taką możliwość)i jakoś nie wyobrażam sobie, żeby jakieś obce baby moim
            maluszkiem się zajmowały. Chętnie bym sama z nim siedziała, ale takie są realia
            że trzeba pracować. Bardzo za moim synkiem tęsknie ( choć wiem jak ciężko być
            cały czas z maleństwem, bo siedziałam z nim prze 5 miesięcy). Nie dałabym go do
            żłobka, no chyba że byłaby to ostateczność. Ale ja to ja...
            • oxygen100 Re: mamaivcia 03.10.06, 13:43
              ale dlaczego powinno sie byc z dzieckiem do 3-go roku zycia?? Idac za ciosem
              granice mozna przesuwac do pelnoletnoscismile)
              • montechristo4 Re: oxygen 03.10.06, 13:52
                ponieważ dziecko najbardziej się w tym czasie rozwija, a do pierwszego roku
                potrzebuje matki. Ponieważ to wjaki sposób przebiega jego socjalizacja rzutuje
                na dalszy rozwój. Ponieważ jest mały, bezbronny i po protu potrzebuje obecności
                kogoś, kto będzie go kochał i przytulał.

                Rozumiem, że czasem nie ma innego wyjścia - trzeba oddać do żłobka, ale autorka
                NIE MUSI tego robić. Po prostu nie chce jej się dupy ruszyć i zająć własnym
                dzieckiem. Woli zrzucić ten obowiązelk na kogoś innego.
                Między innymi dlatego myślę, że jest niedojrzała - wskazuje też na to jej
                reakcja na utratę pracy. Nie jestm za tym, żeby darła szaty i wyrywała sobie
                włosy z głowy, ale brak jej ODPOWIEDZIALNOŚCI za życie swoje i dziecka. A
                ciekawe co na to wszystko tatuś?
                • demarta Re: oxygen 03.10.06, 13:56
                  a tatuś na to: niemożliwe!!! wink))
                • oxygen100 Re: oxygen 03.10.06, 14:05
                  moim zdaniem troche dramatyzujeszwink)nie znajac demarty nie powinno sie jej
                  oceniach pochopnie po kilku postach. Czasem krotka przerwa w zyciorysie pomaga
                  zebrac nowe sily. Dziewczyna jest szczesliwa a to chyba najwazniejsze, bo
                  frustracja i poswiecenie nie dosc ze niekorzystnie wplywaja na urode i poped
                  sexualny to jeszcze rujnuja zdrowiesmile
                  -
    • gosika78 Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 15:50
      Niektóre dziewczyny wysywają zbyt daleko idące wnioski jak dla mnie smile
      Moim zdaniem to jest tak, że po wydarzeniach ostatnich paru miesięcy (poród,
      opieka nad bardzo małym człowiekiem, rehabilitacja, brzydkie potraktowanie
      przez pracodawcę) organizm po prostu odragowuje (oganizm Demarty naturalnie smile)
      i stąd te chwile pełnego luzu smile
      Niestety Demarto skończy się ten stan pewnie niedługo, bo zapewne zacznie Cię
      trochę dręczyć sytuacja i pójdziesz szybko do roboty, więc wypoczywaj na
      zdrowie smile
      • demarta Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 17:29
        oby, oby gosiko, jestem dobrej myśli. wiesz, w zyciu zdarza się, że pewne
        rzeczy dzieją się same ku naszemu pozytywnemu zaskoczeniu. poza tym podobno nie
        bez powodu funkcjonuje powiedzenie "szczęście w nieszczęściu". i nieszczęścia
        dzieją się chyba po to, żeby utorować szlak tym bardziej szczęśliwym. i niech
        tak się stanie tym razem wink))
        • mysia-mysia Re: czy ja jestem nienormalna? 03.10.06, 18:32
          Czasem tak właśnie mi się zdarzało: mimo że sytuacja wyglądała na ciężką to mi
          się jakoś nic nie chciało z nią robić, a niedługo problem sam się rozwiązywał.
          Może na dniach zadzwoni ktoś z jednej z "takich" firm i zaproponuje ci pracę od
          już? smile
    • karin.dsi Wasza dyskusja była b.ciekawa... 04.10.06, 10:05
      Niestety nie miałam czasu wczoraj pisać ale dopiszę sie dzisiaj... moze jeszcze
      ktoś to przeczyta....
      Ja też dziecko wysłąłam do żłobka ( pisałam o tym, bo mnie teściowie wyklęli).
      Wczoraj w żłobku usłyszałam , że mój synek rządzi innymi dziećmi (a ma 11 m-
      cy!), świetnie się rozwija i jest b. odważny. Ja nie pracuję ( wychowawczy) i
      zaczęłam studia (lingwistyka). Mały jest zadowolony a mój mąż jest PSYCHOLOGIEM
      i to on był inicjatorem rozwoju społecznego naszego dziecka ( do żłobka chodzi
      od m-ca). Ja też mam czas dla siebie ( mam pytanie: jak sprzątacie przy
      niemowlaku? otwieracie okna i odkurzacie, wzniecacie tumany kurzu i dziecko je
      wdycha? bo ja sprzątam i wietrzę i gotuję kiedy mały jest w żłobku).
      Ale wracając do wątku:taki etap jak Demarta napisała jest jej wyraźnie
      potzrebny.Wiem, ze jak człowiek przestaje zarabiać to także może zmienić pewne
      potrzeby i np. zamiasta 3 par butów z najnowszej kolekcji kupuje 1 parę i
      stwierdza , że też można. Problem to tylko te raty, ale... jak będziecie je
      regularnie spłacać, to moze bank sie nie przyczepi...wystarczy, że będą
      terminowe i już.
    • mathiola az sie boje odezwac ale sprobuje :-) 04.10.06, 11:59
      Na poczatek - Demarto, jestem jedna z pierwszych osob ktore zaczelam na tym
      forum personalnie kojarzyc smile i w dodatku polubilam cie za takie bardzo "moje"
      podejscie do zycia (to piwko, ten papierosek... smile). I nawet nie mam zamiaru
      potepiac cie za to, ze oddalas dziecko do zlobka, chociaz nie pracujesz - moj
      synek tez poszedl do przedszkola, kiedy ja bylam bez pracy...
      Ale dzisiaj doznalam szoku, kiedy dowiedzialam sie ze twoje dziecko jest prawie
      w wieku moich maluchow, tylko o 2 tygodnie mlodsze! Nie wyobrazam sobie, sorry,
      no, naprawde sobie nie wyobrazam zeby oddac takie malenstwa gdziekolwiek - a
      tym bardziej do zlobka, zeby on byl najbardziej luksusowy w naszym kraju. Ja
      tez nie zamierzam uwiazywac sobie petli na szyje w postaci dzieci, zycie
      towarzyskie nie konczy mi sie wraz z narodzinami, jestem rozrywkowa i
      towarzyska i pelna luzu i tak dalej... Ale jednak uwazam, ze przez pierwsze
      miesiace zycia dziecka matka nalezy mu sie jak psu buda smile
      I chociaz rozumiem twoja sytuacje - ze przerwa w pracy nie z twojej winy, ze
      szukasz, a jak znajdziesz, to z dzieckiem cos trzeba zrobic, rozumiem tez
      niestety, chociaz sobie nie wyobrazam, ze dziecko 4-miesieczne trzeba oddac
      czasem do zloba, zeby przezyc... ale nie pisz, prosze cie, nie pisz, ze dla
      dziecka pobyt w zlobie jest tak samo mily i przyjemny jak pobyt w domu z mama!
      To jest smutna koniecznosc, a nie wczasy ze spa dla niemowlecia!
      • mathiola Re: az sie boje odezwac ale sprobuje :-) 04.10.06, 12:08
        oczywiscie chcialam napisac ze JESTES jedna z pierwszych mam... smile
      • demarta Re: az sie boje odezwac ale sprobuje :-) 04.10.06, 13:44
        mathiola, jeśli chodzi o twoją sympatię do mnie, to suma sumarum wyszło ci, że
        nie było warto.
        człowiek to istota społeczna. każdy lubi być akceptowanym i lubianym ALE
        szczerze i ze wszystkimi niedoskonałościami.
        ja na forum pojawiłam się, bo po macierzyńskim brak mi kontaktów z ludźmi, a
        tutaj trochę się realizuję, trochę pociąga mnie poczucie humoru tu panujące i
        parę innych kwestii, których nie ma sensu rozwijać.
        mnie także zdarza się kogoś polubić i w realu i w necie, ale jak już polubię,
        to z całą świadomością jego przywar i negatywnych cech. ja od lubianych przeze
        mnie nie oczekuję, ze będą ze mną jednomyślni, bo to po pierwsze utopia, po
        drugie nieszczere.
        fakt, że cię rozczarowałam (nie było to z mojej strony zamierzone) możesz
        potraktować jako nauczkę na przyszłość, po moim przykładzie widzisz, jak mozna
        się przejechać na zbyt pochopnie darowanym uczuciu sympatii.
        • godiva1 rehabilitacja 04.10.06, 15:24
          Demarta, czemu chodzisz z maluszkiem na rehabilitacje?
          • demarta Re: rehabilitacja 04.10.06, 18:09
            asymetria i wzmożone napięcie mieśniowe.
        • mathiola Re: az sie boje odezwac ale sprobuje :-) 04.10.06, 19:46
          Eeee... ale ja nigdzie nie napisalam ze sie rozczarowalam...???
          Napisalam ze mam inne zdanie niz ty na pewien temat. Nie musisz unosic sie
          honorem z tego powodu ani czuc sie jakos szczegolnie urazona. Chyba. Toz w
          realu tez sie chyba zdarza komus czasem cie skrytykowac, miec inne zdanie?? Czy
          nie?
          • demarta Re: az sie boje odezwac ale sprobuje :-) 04.10.06, 19:58
            absolutnie urażoną nie jestem. wbrew pozorom nie jest rzeczą prostą urazić
            mnie. ja poprostu pewnie wyrażam moje zdania na tematy i stąd może takie
            wrażenie.
    • demarta Re: czy ja jestem nienormalna? 04.10.06, 20:03
      przypomniał mi się mój szef sprzed lat i zawsze jak mnie wziął na dywanik, to
      potrafił zrugać mnie jak burą sukę, np za to, że wg niego mam zbyt bujne
      owłosienie na twarzy i dlaczego ja z tym nic nie robię (NAPRAWDĘ!)
      i zawsze po opeerze następowała kwestia: "pani marto, ale pani wie, że ja do
      pani nic nie mam, że panią lubię, a to była KRYTYKA KONSTRUKTYWNA"
      jesssu od dawna nie mam z nim kontaktu, ale takich psycholi najmilej się
      wspomina przez lata. no nigdy o nim nie zapomnę i zawsze jak słyszę jego
      nazwisko, to pojaiwa się bezwarunkowy uśmiech na mojej twarzy.
      • amelia792 Re: czy ja jestem nienormalna? 04.10.06, 21:12
        Hm..tak przeczytałam uważnie wszystkie wątki i cóż..chyba z 2 m-ce temu
        napisałam taki post ( a rzadko tutaj pisze,co dzień czytam - to jak nałógwink
        odnośnie wczasów 2 tygodniowych do Tunezji bez mojego dziecka ( córa ma 17 m-
        cy) Pytałam o rade, pisałam ze małą od kiedy miała 7 mcy opiekuje sie moja mama
        wiec też są zwiazane ze sobą itd. I cóż sie stało ..?? Zostałam skytykowana,
        nazwana wyrodną matka, oczywiście było i zdanie ze jak wróce to córka mnie nie
        pozna etc..

        Pojechaliśmy sami,przeżyliśmy w końcu swój "m-c miodowy" na jaki nie było nas
        stac wcześniej,było rewelacyjnie. Wróciliśmy a nasza córeczka była
        cała,zdrowa,uśmiechnieta, cieszyła sie ze wróciliśmy i jak mówiła moja mama w
        ogóle przez te 2 tyg nie zapłakała. Teraz mam jeszcze urlop wiec poświecam cały
        czas córeczce i jest cudownie - ale wybierając ponownie na pewno podjełabym te
        samą decyzje.

        I wiesz demarta każdy potrzebuje troche wolności,oddechu, tego "papieroska" .
        Rozumiem Cie, choc moze dla mnie ten żłobek tak wcześnie to za wcześnie - ale
        to tylko dla mnie.
        Pozdrawiam serdeczniesmile
    • alagodz Re: oda n/t 06.10.06, 14:52
      widzialam jak Wiśniewski śpiewal do Demarty:
      W malym zachodnim miasteczku nad rzeką Rio Grande
      Na pościelonym lóżeczku śpi mala MartaDe
      Wszyscy kochają Demartę bez niej niepelny jest świat
      kocha ją Micky i Jerry, Joe Perry i jego brat
      ref: Martaaaa, Martaa caly zaslaniasz mi świat
      Martaaaa, Martaa bez ciebie zwiędnę jak kwiat
      Martaaaa, Martaa bo umrę nim zacznę piiić
      Martaaaa, Martaa kochaj mnie pozwól mi żyć
      Tu skończyl lecz róg trzymal
      A zielone wlosy tańczyly i tańczyly...
      • demarta Re: oda n/t 06.10.06, 19:12
        a ja widziałam jak Paul Mc Cartney śpiewał: martha my love.....
        ale to było o jego psie... wink))
        • alagodz Re: oda n/t 06.10.06, 21:38
          to stary facet jest, już chyba nie bardzo wie dla kogo ma śpiewać.
    • montechristo4 Re: czy ja jestem nienormalna? 06.10.06, 22:50
      A czy przy asymetrii i wzmożonym napięciu mięśniowym nie trzeba częściej
      dziecka "przytulać" i rehabilitować w domu?
      Mój syn - wcześniak - rehabilitowany z tych samych powodów miał takie zalecenia.
      A jaka metoda jest rehabilitowany?

      Demarto, już widze, jak za chwilę napiszesz, jaką to fantastyczną opieke w
      żłobku ma Twój synek i jak opiekunki wykonują z nim cwiczenia.
      • demarta Re: czy ja jestem nienormalna? 06.10.06, 23:11
        w odróżnieniu od ciebie nie mam wcześniaka w domu, a przytulać częściej należy
        wcześniaki. przy wnm z pewnością nie należy przytulać bez ograniczeń zwłaszcza
        miejsc dotkniętych wnm, bo to wzmacnia i tak za silne napięcie mięśni. w domu
        rehabilituje się vojtą. a my rehabilitujemy bobathem u rehabilitantki. w domu
        należy stosować się do metod pielęgnacji i odpowiedniego noszenia. a metody
        pięlegnacji wg bobath stosowane są również w naszym żłobku. panie szkolone są
        właśnie przez rehabilitantki z ośrodka, w którym my się rehabilitujemy. pani
        dyrektor notuje coraz więcej dzieciaków z takimi przypadłościami i idzie z
        duchem czasu. rehabilitantki odprowadzają do tego samego złobka swoje dzieci i
        wspomagają panie w zdobywaniu umiejętności pielęgnacyjnych wg bobath.
        priorytetem oddania małego do żłoba było stosowanie przez personel tych metod,
        a żłobek poleciła nam nasza rehabilitantka.

        cóż, widzę montechristo, że jakoś ciężko i opornie przyswajasz informacje na
        temat ludzkich umiejętności, ich otwartości i gotowości do doskonalenia się,
        czyżbyś te złe przykłady znała z autopsji? sama jesteś zbyt leniwa i niechętna,
        żeby zrobić coś dla siebie i kogoś innego jednocześnie, żeby zdobyć nową
        umiejętność?
        • montechristo4 Re: czy ja jestem nienormalna? 07.10.06, 18:58
          odwracasz kota ogonem, moja droga. Bez wycieczek w moją stronę, bo nic o mnie
          nie wiesz, natomiast ja o Tobie (na podstawie Twoich postów) całkiem sporo. Do
          tej pory starałam się byc delikatna, ale to co napisałaś utwierdziło mnie tylko
          w przekonaniu, że jesteś beznadziejną, egoistyczmną i kompletnie niedojrzałą
          matką.
          Wmawiaj sobie, że dziecku, które trzeba rehabilitowac jest lepiej w żłobku.
          Szkoda tylko tego malucha, naprawdę. Akurat mi nie musisz wciskać kitu - sama
          rehabilitowałam metodą vojty w domu i wiem jak to wygląda - dziecko czasami
          płacze i nie jest to dla niego najprzyjemniejsze. Jeżeli nadal uważasz, że pani
          w żłobku może mu w tym czasie zastąpić mamę, to naprawdę albo jesteś taka
          głupia albo taka okrutna.

          Nie pozdrawiam
          • demarta Re: czy ja jestem nienormalna? 07.10.06, 19:42
            montechristo, ogłaszam cię miss naiwności. skoro na podstawie postów w necie twierdzisz, że wiesz o imś sporo, to znaczy, że nieźle cię w balona można robić wink)) a niby taka mądra i rozsądna....

            a rehabilitacja vojtą i bobathem to dwie różne historie i gdybyś miała choć cień pojęcia o NDT bobath, to nie wygłupiałabyś się bzdurnymi pseudoargumentami, bo tylko się ośmieszasz. widzisz? ja też już co nieco o tobie wiem wink))
            • montechristo4 Re: czy ja jestem nienormalna? 07.10.06, 20:17
              napisałam przecież, że na podstawie Twoich postów - czytaj ze zrozumieniem.

              Może być tak, że w realu jestes przesymaptyczą pania w srednim wieku, która z
              nudów wymyśliła całkiem wiarygodną prowokację w necie. Tylko zastanawiam sie -
              po co? I "podziwiam" ludzi, którzym sie chce i mają czas na pisanie bzdur.
              • demarta Re: czy ja jestem nienormalna? 07.10.06, 20:22
                studiuję psychologię. potrzebuję danych do badań.
    • gemmavera Re: czy ja jestem nienormalna? 06.10.06, 22:53
      a ja sobie złapię setny post w tym wątku wink)))
      • demarta Re: czy ja jestem nienormalna? 08.10.06, 11:14
        mąż pracuje, ale nie zarabiał jakoś wybitnie nigdy. to moja wypłata była lwią
        częścią budżetu domowego.
    • gabon32 Re: czy ja jestem nienormalna? 07.10.06, 23:01
      poczytałam Twoje wypowiedzi na emamie i bardzo mi przpominasz znajomą z innego
      forum. Magdo1 czy to Ty? Taki sam cięty język.

      A tak serio - nie znam Cię, nie wiem kim jesteś. Jeżeli rzeczywiście to była
      tylko prowokacja to brawo! Udało Ci się! To ja, naiwna trzydziestoparoletnia
      idiotka, która niestety nadal ma wiarę w ludzi. Zaprzyjaźniłam się kiedyś przez
      internet - raczej poznałam, a przyjaźń rozpoczęła się w realu, więc mam
      skłonność do wiary w to co ludzie wypisują. Zawsze mi się wydaje, że chociaż
      nby jestem anonimowa, to i tak w jakiś sposób można mnie "dojrzeć. I piszę
      prawdę.

      Natomiast jeżeli rzeczywiście napisałaś prawdę, to szczerze i z całego serca
      współczuję Twojemu dziecku. Możesz być świetna kobietą, ale matką -
      przynajmniej na razie - w moich oczach jesteś beznadziejną.

      Tyle. Bez odbioru.
      Albo nie - daj znać na priv, jak jest naprawdę, bo mnie ciekawośc zeżre.
      Obiecuję, że nie chlapnę jęzorem.
      • demarta gabon 07.10.06, 23:29
        nigdy nie używałam innego nicka niż demarta... przynajmniej narazie wink) moja
        ostatnia odpowiedź nie jest prawdziwą, no ale jak inaczej grzecznie i nie
        obraźliwie dać komuś do zrozumienia, że negatywne promionki u niego się
        wyczuwa, a to uniemożliwia dalszą konstruktywną komunikację.

        poza tym w moim poście moze nie wyraziłam się tak szczerze i dosłownie o co mi
        chodzi, może trochę chciałam nakreślić niekomfortową sytuację w jakiej się
        znalazłam i fakt, że nie drę szat, że staram się spokojnie i bez większych
        rewolucji przejść nad tym do porzadku dziennego, że nie chcę usiąść i płakac
        nad sobą i.... że to mnie cieszy, moze podświadomie chciałam się tym pochwalić,
        bo uważam to za wyczyn. niełatwo jest żyć z wizją 30-letniego kredytu będąc
        wyrzuconą na zieloną trawkę i mając malego bąbla od niedawna, ktory również
        kosztuje krocie. a mimo to właśnie dla małego chcę zachować spokój ducha i
        dobre samopoczucie, zeby nie zarażać go moim stresem i podenerwowaniem, które
        umówmy się jest i nie niknie dopóki nie znajdę nowej pracy. a żebym mogła mu
        ofiarować siebie uśmiechniętą w tej sytuacji nie sposób wytrzymać przez 20
        godzin na dobę. ale oczywiście nie to jest powodem jego bytnosci w złobku.
        żłobek wziął się stąd, ze chciałam wrócić do pracy jak najszybciej, żeby się w
        niej utrzymać, a nie mialam innych możliwości typu babcia, ciocia, sąsiadka
        itd. a ponieważ moją sytuację (bezrobocie) uważam za przejściową (tak musi być,
        muszę znalexć pracę i nie od tego odwołania) to on i tak będzie w złobku choćby
        nie wiem co. i co zmienia fakt, ze ja przez miesiac nie będe pracować?
        niewiele... pomijam fakt, że zwolnienie zpracy było dla mnie zaskoczeniem i
        wierzyłam, ze wrócę do pracy po to, żeby pracować, więc i tak byłby w żlobku.
        ojejjj czasami czlowiekowi tylko sie wydaje, że to co napisze jest ogólnie
        czytelne, no ale cóż, muszę nad sobą popracować.
        • ani28 Re: gabon 08.10.06, 01:03
          Tak malego maluszka nie oddalabym do zlobka nawet w takiej sytuacji jakiej Ty
          sie znalazlas . Pamietam mojego synka jak mial cztery miesiace to byl cudowny
          okres spedzony z nim i kazda minutka spedzona z nim w domu cieszyla mnie i
          jego . Nie mieszkam w Polsce ,ale tu gdzie mieszkam dzieci zaczynaja
          przedszkole w wieku dwoch lat , moj synek wlasnie zaczal tam chodzic i bardzo
          ciezko mi go tam zostawiam (pracuje ) i mu tlumacze smile ze mamusia musi isc do
          pracy a ty pobawisz sie z dziecmi ,ale w twoim przypadku kiedy ty tej pracy
          szukasz ? nie szkoda ci tego dzieciaczka zostawiac pod opieka innych obcych?
          Przeciez mozez chyba sie dogadac ze np. teraz nie pracujesz i chcialabys
          spedzac czas z dzieckiem ,ale jak znajdziesz prace to oddasz malego pod ich
          opieke . Tak jeszcze sie zastanawialam jak po tym piwkowaniu przy obiadku
          jestescie wstanie sie zajmowac synkiem smile ale to wasza sprawa i wasze zycie ,
          szczerze szkoda mi twojego synka lepiej byloby mu przy mamusi uwierz mi ...
          • demarta Re: gabon 08.10.06, 01:12
            a żłobków w polsce funcjonują tysiące. może skrzyknijcie się i postulujcie w
            parlamencie, że krzywdzą polskie dzieci podtrzymując funkcjonowanie żłobków.
            albo przynajmniej żeby w złobkach oraniczyli wiek, od którego dzieci mogą być
            przyjmowane, bo inaczej grono patologicznych rodaków nam wyrośnie.

            sama jestem dzieckiem żlobkowym, bo moja mma też wróciła do pracy, musiała. i
            nie jestem dzieckiem upośledzonym psychicznie z powodu żłobka. nie kradnę, nie
            ćpam, nie awanturuję się po nocach, nie wszczynam burd.... dziwne, co?
        • paneek Re: gabon 08.10.06, 09:57
          > mając malego bąbla (...) ktory również kosztuje krocie.

          a mozesz zdradzic ile płacisz za ten żłobek?
          • demarta Re: gabon 08.10.06, 11:11
            ok 350 miesięcznie.
    • luxure Re: czy ja jestem nienormalna? 08.10.06, 08:35
      Demarta, bez urazy, w sumie nie wnikam bo nie mój interes, ale tak sobie myślę
      że jesteście "dziani" jak cholera albo macie niezłe oszczędności. Ja w Twojej
      sytuacji nie mogłabym oka zmrużyć, o ten kredyt najbardziej mi chodzi.
      Ja pracuję, mąż pracuje ale na obiad w knajpie i piwo niestety nie możemy sobie
      pozwolić nawet raz w miesiącu, o żłobku niepublicznym nie wspominając. Taka
      polska zaje.... fajna rzeczywistość.
      Jak byłam na urlopie 2 tygodnie temu, pojechałam z małym do centrum handlowego
      w środku dnia koło południa. A tam tłumy, całe rodziny, ludzie normalnie w
      wieku "produkcyjnym".
      Więc ja się sama siebie pytam, gdzie oni pracują z czego tacy ludzie żyją??
      Przeczytałam Twój post, mogę sie domyślić...
      • alagodz Re:Demarta! 08.10.06, 09:32
        zobacz ile masz wpisów na forum, a może czerwone światelko się zapali smile
        • ewcialinka Re:Demarta! 08.10.06, 09:40
          nie wiem czy to ci jest potrzebne do jakis badan czy nie..czy to prowokacja czy
          prawda ..może czasem sie pisze że prowokacja bo boi się człowiek krytyki.nie
          chciało mi się czytać wszystkich postów w każdym bądź razie nie wyobrażam sobie
          oddania 3 miesięcznego dziecka do żobka i leżenia z d... za przeproszeniem w
          domu czytaniem gazetki ..jesli to prawda to biedne to dziecko naprawdę...
    • montechristo4 Re: czy ja jestem nienormalna? 08.10.06, 10:34
      mam dwa konta pocztowe w gazecie i rzeczywiście czasem kiedy najpierw sprawdzam
      poczte, to komupter loguje mnie automatycznie a ja z rozpędu nie sprawdzam jaki
      nick wyskakuje. Na emamie zawsze występuję jako montechristo4. Tyle tytułem
      wyjaśnienia.

      Nie wiem, czy fakt, że byłas dzieckiem żłobkowym i nie wychwywałaś się w pełnej
      rodzinie nie zostawił zupełnie śladu na psychice - przeciez tak samo
      postepujesz ze swoim dzieckiem. Rozumiem, że nie mając babci, sąsiadki itp.
      zdecydowałaś sie na żłobek. Chociaz ja wolałabym jednak opiekunkę - ale ok, to
      Twoja decyzja. Po rpostu niepojęte jest dla mnie, dlaczego skoro Ty i mąż NIE
      PRACUJECIE to czteromiesięczny dzieciak jest w żłobku. I czy tatus nie może się
      zająć dzieckiem nawet kiedy pracujesz, bo przecież sama napisałaś, że to Ty
      zarabiasz na utrzymanie domu.
      • demarta Re: czy ja jestem nienormalna? 08.10.06, 11:24
        maż pracuje. nigdy nie zarabiał jednak lwiej części budżetu domowego. to była
        moja domena.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka