Dodaj do ulubionych

Gupio mi jak diabli, ale

04.10.06, 12:00
nie potrafię nic z tym zrobić.
Czytam mianowicie aplikacje, które przyszły mailem na ogłoszenie prasowe. I
głupio mi, bo wiem że ludzie się starają, wkładają serce w to co piszą,
czekają na odpowiedź, a ja... ziewam z nudów coraz bardziej.
Przyszło 87 aplikacji (na razie), przeczytałam 52 i JUŻ NIE MOGĘ.
Ratunu!!
Obserwuj wątek
    • demarta Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 12:05
      nie czytaj całości, tylko te punkty które cię interesują
    • mysia-mysia Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 12:09
      no a ja słyszałam żeby nie dodawać do aplikacji chrumkających świnek ani
      gdacczących kaczek wink
      • mama.tadka Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 12:14
        A a propos chrumkających świnek, to mnie rozbawilo podanie, do którego
        dolączono zdjęcie legitymacyjne w formacie... A4. Albo inne ze zdjęciem, też
        A4, faceta z jego samochodem smile))
        • demarta Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 12:15
          a ja widziałam faceta w slipkach trzymającego za pyska złowioną właśnie rybę.
          paranoja.
          • mysia-mysia Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 12:17
            a ja dziewczynę w czerwonej obcisłej, krótkiej i wydekoldowanej sukience a na
            innej aplikacji pana w kapeluszu smile
            • demarta Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 12:18
              może to był boguś mec? wink)
              • mysia-mysia Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 12:21
                nie to jakiś polski francuz
                starał się na stanowisko techniczne, napisał cv na dwie strony z czego jedna
                była w całości poświęcona opisowi jego zainteresowań artystycznych smile
                • demarta Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 12:24
                  ojejku, czy chodziło o miejsce w miejskim ośrodku kultury?
                  • mysia-mysia Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 12:27
                    nie, nic takiego i nie techniczne w stylu "złota rączka" tylko techniczne
                    profesjonalne smile
                    • demarta Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 12:36
                      coodownie!!! zazdroszczę atmosferki, pewnie padaliście grupowo ze śmiechu.
                      • babka71 Re: demarta tak to jest 04.10.06, 12:56
                        jedna strona nie zrozumie drugiej....
                        tej wyautowanej!!!!!!
                        p.s czasami mam ochote zamiast CV napisać #@%#$#@ asza mać mam Was w dupie
                        wywalcie moje CV do kosza kij Wam w ucho itd...etc
                        • demarta babko droga 04.10.06, 13:12
                          wiem, że to dla ciebie uciążliwe i frustrujące, sama obecnie jestem bez pracy i
                          intensywnie jej poszukuję. ale sama starałam się wielokrotnie o pracę i sama
                          uczestniczyłam w naborze pracowników i powiem ci jedną rzecz. starając się o
                          pracę należy bezwzględnie, ale to bezwzględnie wyzbyć się frustracji i poczucia
                          krzywdy. te uczucia zawsze przebijają przez słowa zawarte w CV i na rozmowach
                          kwalifikacyjnych. i uwierz mi żadem z kandydatów na stanowisko nie jest tak
                          odrzucający i tak denerwujący jak ten sfrustrowany, z trzęsącymi się łapkami,
                          rozbieganym wzrokiem. komunikacja niewerbalna to też źródło informacji dla
                          pracodawcy i ona jako pierwsza zostaje trafnie odczytana. może poczytaj sobie
                          książkę pt.: "mowa ciała" i naucz się jak nie przekazywać twoich negatywnych
                          emocji, może to coś pomoże?
                          • babka71 Re: demarto droga..! 04.10.06, 14:20
                            żeby mieć trzesące się rece na rozmowie, trzeba być najpierw na nią
                            zaproszonym...
                            więc cóż ..n/t he he...miłej lektury
    • mama.tadka Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 12:13
      Mój mąż ostatnio dostal prawie 700 (!!!) aplikacji (trzy potwornie grube
      segregatory).
      Przejrzenie tego wszystkiego sporo mu zajęlo (delikatnie mówiąc). Przyjęli
      niecale 20 osób...
    • trzeci.koniec.kija Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 12:19
      Każ przysyłać w formie elektronicznej - a potem szukaj słów kluczy, które Cię
      interesują. Wiem, wiem - nieetyczne, niesprawiedliwe (ludzie się starają) ale
      skuteczne. Zwłaszcza jak masz się przebić przez 500 podań sadsadsad
      • blou1 Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 12:21
        Lepij przyjmować niż wysyłaćwink))))!
        Więc kobito nie narzekajwink
        Ps. Zaraz wyślę soją coby było Ci weselej.
    • mamka_klamka Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 12:19
      Trzeba było połowe wyrzucić przed przeczytaniem. Chyba pechowców nie
      potrzebujecie?
    • babka71 Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 12:53
      I dlatego nie mam nadal pracy!!!!!
      nie wysyłam, bo wiem jak to wygląda....
      ziewanie i nuda, jak się siedzi z tej drugiej strony..Prawda nisar????
      po ki ch..wysyłać przecież nikt tego nie czyta LOL
      • demarta Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 12:55
        babka wyluzuj, postaw się na jej miejscu, poza tym fakt, ze ciebie nie
        zapraszają na rozmowy nie ma nic wspólnego z tym, że nisar ma już dosć czytania
        cv-ek.
      • nisar Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 12:59
        Babka, jak nie wysyłasz, to pracy raczej nie dostaniesz.
        To po pierwsze.
        A po drugie - ziewanie i nuda jak się czyta, jeśli bym nie czytała, to nie
        byłoby ziewania i nudy, prawda?
        • babka71 Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 13:05
          nieprawda!!!
          wysyłam, ale jesli, jest tak jak napisałaś, to się nie dziwię, ze 50% połowa z
          czytanych leci do kosza...n/t
          Amen rozumiem Cię nisar..Jesteś po drugiej stronie i nie wiesz jak to jest...
          • nisar Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 14:15
            Właśnie dlatego że potrafię sobie wyobrazić jak to jest, czekać na telefon i
            nie móc się doczekać, jest mi "gupio" że z mojej strony reakcją jest znudzenie.
            Znudzenie i znużenie czytaniem kompletnie nietrafionych aplikacji. Z jednej
            strony rozumiem, że człowiek czepia się w pewnym momencie każdej szansy i
            nadziei, z drugiej strony, niestety, nic nie poradzę, że moja psychika reaguje
            negatywnie na dwudziesty piąty życiorys chłopaka świeżo po studiach, jeśli w
            ogłoszeniu jest podane że szukamy osoby z minimum 10-cioletnim doświadczeniem.
            • babka71 Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 14:23
              i znowu faceta szukaja.., kuźwa a jaka szansa u Ciebie , że pracę dostanie
              kobieta w kadrach np???
              • nisar Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 14:25
                Szukamy RACZEJ faceta, bo szukamy kierownika projektu budowlanego, to raczej
                jednak faceci.
                W kadrach za to - jak widać - mamy babę.
                A skąd jesteś, tak a propos?
    • shady27 zmien prace skoro ci ona nie odpowiada 04.10.06, 12:57
      zatrudnia kogos kto bedzie chcial czytac cv i nie bedzie przy tym ziewal
    • kotbehemot6 Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 13:01
      pieprznij te robotę w diabły, idż na bezrobocie, a potem pisz takie CV i módl
      się ,zeby nie trafiło na takiego znudzonego gościa jak TY-bez urazy...-szanuj
      pracę która masz ,pozdro
      • peggy.lee Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 13:07
        To dziewczynie nie wolno sie przyznac, ze akurat w tej chwili ma w pracy nudne
        zadanie? Kazda robota ma swoje ciekawsze i mniej ciekawe strony. Wierze, ze
        czytanie aplikacji nalezy do tych mniej pasjonujacych, szczegolnie gdy jest ich
        duzo, a czytac trzeba wnikliwie. To po prostu zmudne i meczace zadanie, ale
        oznacza, ze ktos dostanie prace w efekcie, wiec o co Ci chodzi?
      • shady27 swiete slowa 04.10.06, 13:16

    • nisar Nie bierzecie pod uwagę jednego drobiazgu 04.10.06, 13:32
      kochane oponentki:
      Znakomita większość aplikujących na dane ogłoszenie nie ma NIC wspólnego z
      przynajmniej połową naszych oczekiwań.
      Jeśli piszemy, że potrzebna jest osoba doświadczona jako kierownik budowy
      obiektów klasy A, to jaki sens ma przysyłanie CV przez świeżo upieczonego
      magistra budownictwa? I tak go nie zatrudnimy, a właśnie takie aplikacje
      sprawiają, że robi się "tłum".

      Wysyłajcie kochani dokumenty tam, gdzie się nadajecie, wówczas nikt nie będzie
      wyrzucał do kosza Waszych życiorysów.
      A jeśli wysyłacie gdzie popadnie, albo - przepraszam - aplikujecie na
      stanowiska, o których nie macie pojęcia, to nie dziwcie się, że brak odzewu.
      Tak, to naprawdę bardzo męczące i denerwujące, czytać dokumenty przysłane ni w
      pięć ni w dziewięć.
      Przykro mi.
      • shady27 punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia 04.10.06, 13:34
        ty nie rozumiesz nasz my ciebie i jestemy kwita.
        • nisar Shady, ale czego konkretnie nie rozumiesz? 04.10.06, 13:48
          Tego, że nie ma sensu wysyłać aplikacji wszędzie?
          To faktycznie nie ma szans żebyśmy się porozumiały.
          • shady27 Re: Shady, ale czego konkretnie nie rozumiesz? 04.10.06, 13:54
            tego ze nudzisz sie przy tym, skoro sie nudzisz zmien prace. Nie mowie tu o bezsensownych cv typu: sprztaczka chce byc prezesem, bo to oczywiste, ze takich cv sie nie czyta tylko wyrzuca, ja mam wrazenie, ze Ciebie meczy ta praca wogole, bez wzdgledu na to czy cv jest sensowne czy nie
            • nisar Re: Shady, ale czego konkretnie nie rozumiesz? 04.10.06, 14:01
              Shady, jestem kadrowcem i płacowcem. Zakres moich obowiązków liczy sobie 32
              punkty. Zapewniam Cię, że nie ma na świecie osoby, która jednakowo lubiłaby
              wszystkie 32 czynności. że nie wspomnę o tym, że powyższy zakres jest
              zdecydowanie okrojony do spraw głównych, nie zawiera wszystkich dupereli, które
              robić muszę i tak.
              Żeby już się pogrążyć, dodam, że nienawidzę w szczególności:
              - wręczania wypowiedzeń
              - archiwizowania dokumentów
              - użerania się z ZUS-em.
              Nie wiem, czy Twoim zdaniem w związku z powyższym nie zasługuję na to by mieć
              tę pracę (na dodatek naprawdę b. dobrze płatną), ale trudno, tak już jest. I
              zdaje się że na razie nie planują mnie zwolnić.
              Może dlatego, że mimo iż niektóre rzeczy mnie nudzą i tak je starannie robię.
              Co można było wywnioskować z pierwszego mojego wpisu w tym wątku, bo gdybym
              olała czytanie tych cv to przeleciałabym te dwie setki w godzinę. I nie byłoby
              to nudne i męczące, prawda?
              • shady27 Re: Shady, ale czego konkretnie nie rozumiesz? 04.10.06, 14:06
                no to nie rozumiem po co narzekasz??? jakbym miala b. dobrze platna prace (swojego czasu takowa mialam) to nie musialabym narzekaz, ze mnie cos nudzi, bo moge sie nudzic jak mops w imie super pensji
                • nisar Re: Shady, ale czego konkretnie nie rozumiesz? 04.10.06, 14:11
                  moge
                  > sie nudzic jak mops w imie super pensji

                  Toteż się nudzę jak mops w imię tej pensji, na dodatek wykonuję te nudne
                  czynności. I temu właśnie dałam tutaj upust.
                  A jeśli zauważyłaś tytuł wątku "gupio mi" to powinnaś zrozumieć, że nie jest mi
                  miło że tyle aplikacji muszę odwalić na starcie i jeszcze sie przy nich nudzę,
                  skoro "po drugiej stronie" są ludzie bez pracy, którzy będą czekali na odzew, a
                  niestety odzewu nie będzie. I jakkolwiek nie jest to moja wina, że przysyłają
                  aplikacje na stanowiska, na które nie mają kwalifikacji, nie zmniejsza to mojej
                  frustracji, że nie mogę dać im pracy.
                  • shady27 Re: Shady, ale czego konkretnie nie rozumiesz? 04.10.06, 15:41
                    nisar napisała:



                    > I jakkolwiek nie jest to moja wina, że przysyłają
                    > aplikacje na stanowiska, na które nie mają kwalifikacji, nie zmniejsza to mojej
                    >
                    > frustracji, że nie mogę dać im pracy.

                    tu przyznaje Ci racje, ja pamietam jak otwieralismy sklep w Arkadii, to cv jeszcze przychodzily przez 3 miesiace, i wszystkie ladowaly w koszu. malo tego ludzie oczekiwali takich pensji, ze sie w pale nie miesci. Przeiceiz chyba kazdy wie ile placa w supermarketach.
                    >
      • mama_kotula Re: Nie bierzecie pod uwagę jednego drobiazgu 04.10.06, 13:44
        A ja rozumiem dokładnie, o co chodzi.
        W zamierzchłych czasach poszukiwałam opiekunki do dziecka, w ogłoszeniu
        zamieściłam pełen zakres (szczegółowo) co będzie wchodzić w obowiązki niani i
        jakiej osoby poszukuję (pani po 40-tce, bez małych dzieci, dochodząca,
        niepaląca, na 4 godziny dziennie itd.).
        W odpowiedzi dostałam kilkadziesiąt maili, z czego ponad połowa była od
        studentek, które "wprawdzie są młodsze, ale na pewno dadzą radę sprostać
        wymaganiom", palących "ale palę tylko na balkonie", "mam dziecko, ale jest w
        żłobku, więc będę mogła u pani pracować". Wywaliłam po przeczytaniu 80% maili,
        bo zaledwie 20% było od osób, które spełniały wymagania zawarte w ogłoszeniu.
        Tak, że wiem, o co chodzi Nisar smile))
        I jeszcze jedno, odnośnie do czytania CV - nużące jest czytanie czegoś, co jest
        pisane wg jednego schematu, z użyciem kilkunastu słów-wytrychów, gdzie zmieniają
        się tylko dane osobowe i niektóre niuanse. Zwłaszcza, gdy to coś ma się w 50
        egzemplarzach.
        • demarta Re: Nie bierzecie pod uwagę jednego drobiazgu 04.10.06, 13:51
          oj racja, racja, ale dla rozluźnienia można chociażby hobby poczytać, naprawdę
          zdarzają się kwiatki, dzięki którym choć na chwilę można odetchnąć od tego
          uczucia znużenia.
          • mama_kotula Re: Nie bierzecie pod uwagę jednego drobiazgu 04.10.06, 14:16
            demarta napisała:

            > oj racja, racja, ale dla rozluźnienia można chociażby hobby poczytać, naprawdę
            > zdarzają się kwiatki, dzięki którym choć na chwilę można odetchnąć od tego
            > uczucia znużenia.

            Typu: "dodatkowe umiejętności - układanie truskawek na bitej śmietanie"? hi hi
            • mama.tadka Re: Nie bierzecie pod uwagę jednego drobiazgu 04.10.06, 14:31
              Taaak, w jednym z podań bylo:
              "Umiem ślifować i robic z drewna różne żeczy"...

              A jeden facet mieszkal na ulicy Trałgutta...
        • nisar Kotula, ja mam już 180! A przyjdą następne... n/t 04.10.06, 13:52

      • kotbehemot6 Re: Nie bierzecie pod uwagę jednego drobiazgu 04.10.06, 18:47
        eź pod uwagę to ,że na rynku jest taki głód pracy,ze nawet magister
        budownictwazgodzi się pracować jako kierownik budowy, żeby mieć za co kupić
        bułkę. Ci ludzie nie piszą CV dla rozrywki, bo ot tak nie mają co robić, tylko
        NIE MAJĄ PRACY ergo nie mają za co żyć, i są skłonni pracować poniżej swych
        kwalifikacji ale wogóle pracować.
        • demarta Re: Nie bierzecie pod uwagę jednego drobiazgu 04.10.06, 19:04
          głód pracy powiadasz.... bo z moich spoztrzeżeń wynika że mamy większe braki w
          wykfalifikowanej kadrze, dla niej pracy jest opór za świetne pieniądze tylko
          ludziom nie chce się po to sięgnąć i zainwestować w swoje umiejętności.
          • kotbehemot6 Re: Nie bierzecie pod uwagę jednego drobiazgu 04.10.06, 19:15
            hmmm..ciekawa sprawa. a moze nie są takie duze pieniądzie i Ci wywalifikowani
            już tu nie mieszkają. Ale rozmowa jakby nie na temat, mówimy o czytaniu CV I
            kwiększość doradców zawodowych zaleca wysyłanie CV- gdzie się da i ludzie tak
            robią , pytanie dlaczego-pewnie dlatego ze chcą dostać pracę, nie wątpię ,ze
            wśród nich jest gro osób nie mających kwalifikacji ale za to chcących robić
            karierę. Ale co powiesz o tych z kwalifikacjami , jak choćby ten mgr.
            budownictwa, chcący pracować jako kierownik budowy- myślisz,ze nie ma ochoty
            pracować zgodnie z wykształceniem, nie wydaje mi się.Był czas,że mąż z dużym
            doświadczeniem, kwalifikacjami i chęciami rozwoju nie mógł dostać pracy i
            wysyłał CV do każdej ogłaszającej się firmy, i krótko mówąc szlag mnie trafia,ze
            nasze życie, finansowe być czy nie być, zależało od znudzonego bubka w dziale
            kadr....
            • demarta Re: Nie bierzecie pod uwagę jednego drobiazgu 04.10.06, 19:19
              bo niestety my polacy nie potrafimy zdobyć się na MOBILNOŚĆ, a to zaleta
              mieszkańców zachodu. dziś należy mieszkać tam, gdzie jest dla nas praca, a nie
              siedzieć na tyłku w pisiorkowie górnym i chcieć pracować w zawodzie
              biotechnolog, nie zważając na to, że nikt tam nawet nie pomyślał o stworzeniu
              takiego stanowiska pracy.
              • kotbehemot6 Re: Nie bierzecie pod uwagę jednego drobiazgu 04.10.06, 19:26
                to jest zupełnie inna sprawa, i niezaprzeczalnie masz rację, o produkowaniu
                bezrobotnych można by opowiadać całe historie. Niemniej wracam do wątku i
                podsumowując, powiem,ze taka wypowiedz, że się jest znudzonym czytaniem
                CV-0-może być odebrana w bardzo przykry sposób przez osoby pracy szukające, po
                czyś takim zaczynasz wątpić w każde napisane słowo i senns pisania takowego CV-
                wszak zudzony będzie zytał i na koniec zastosuje metode chybił-trafił, i tylko o
                to chodzi . aprawa mobilności, podnoszenie kwalifikacji, zmiany profilu
                zawodowego to juuż zupelnie inna bajka
                • demarta Re: Nie bierzecie pod uwagę jednego drobiazgu 04.10.06, 19:32
                  a jak dla mnie dziwi się temu tylko ten, kto nigdy nie zajmował się selekcją
                  podań. to naprawdę nużące zajęcie. a największą tragedią jest chcieć zatrudnić
                  dobrego pracownika, przeczytać 200 podań, zaprosić 20 osób na rozmowy
                  kwalifikacyjne i ..... po nich dojść do wniosku, ze jest się w punkcie wyjścia.
                  a to właśnie wiąże się bezpośrednio z niechęcią do podnoszenia kwalifikacji i
                  tak dalej i tak dalej.
                  ja tego nie mogłam znieść, dlatego w razie silnej potrzeby prosiłam agencje
                  personalne o dostarczenie mi pracownika takiego i takiego z szeregiem
                  wyznaczonych umiejętności. koszty były porównywalne z zamieszczeniem ogłoszeń w
                  lokalnej prasie, a czarna robota odwalona za mnie.
                  • kotbehemot6 Re: Nie bierzecie pod uwagę jednego drobiazgu 04.10.06, 19:37
                    moze jednak czego oczy nie widza tego ...- niemiła jest myśl o sposobie w jaki
                    pośrednio jesteś traktowana..wiem życie. Ale ze jest to w jakiś sposób naganne
                    swiadczy tytuł wątku-: "jest mi głupio"
                    W ażdej pracy jest jakiś "element" nużący ,ale zawsze tam gdzie jest człowiek
                    moze miłe by było wykazać się odrobiną szacunku- chociaż takie nie trendy.
                    • demarta Re: Nie bierzecie pod uwagę jednego drobiazgu 04.10.06, 19:42
                      ja uważam, że nisar decydując się wyrazić swoje znużenie czytaniem CV zrobiła
                      to w bardzo delikatny sposób. ale wierzę, że każdy z nas ma inną wrażliwość i
                      osoby bardziej wrażliwe na tym punkcie od nisar mogą się czuć urażone..... jako
                      ciekawostkę dodam, że ja też własnie wyleciałam z pracy i też mój los zależy w
                      tej chwili od czytających CV w firmach. ale nie czuję się przez nisar
                      znieważona, czy potraktowana bez krzty szacunku.
                      • kotbehemot6 Re: Nie bierzecie pod uwagę jednego drobiazgu 04.10.06, 19:46
                        to będę trzymać kciuki zebyś nie trafiła w sytem chybił trafił, bo można czekac
                        baaaardzo długo. Wierzę ze można być znużonym ,to jest jakby wliczone gdzy czyta
                        sie ileś tam CV -przeważnie bardzo podobnych,,tylko to sformułowanie o robiących
                        tłum...mój boże toż ci ludzie nie piszą bo lubią tylko chca pracować, i w
                        zasadzie to troche boli, bo ni wiem czy ktoś sobie o moim CV nie pomyśłi jako o
                        tłumie a ja głupia będę się łudzić....ech...moze trochę rozżalona jestem jesienią
                        • demarta Re: Nie bierzecie pod uwagę jednego drobiazgu 04.10.06, 19:52
                          ja wiem, że gorzej wychodzą ci, którym nie chce się usiąść i stworzyć samemu
                          swoje CV. biorą pierwszy lepszy szablon, i zmieniają wirtualne dane na swoje
                          własne. a jak trafisz już na dziesiąty z kolei ten sam szablon, to qrwica
                          strzela!!!
                          i w tej sytuacji trochę odciążyłabym nisar z winy za traktowanie starających
                          się o pracę, bo to oni sami w dużej mierze się do tego przyczyniają. no ale z
                          drugiej strony jak od roku, dwóch szukają pracy bez efektów to są zniechęceni i
                          uciekają się do tych szablonów, nie zmieniają niczego. ja jak nie mam odzewu
                          przez dłuższy czas, to moja pierwsza myśl jest Qwa, spierdzieliłam CV. wyrypuję
                          wszystkie kopie poprzedniej wersji z kompa i zmuszam się przez to do stworzenia
                          nowej. to oczywiście żaden pewnik, bo na przyjęcie do pracy składa się szereg
                          różnych czynników z odrobiną szczęścia włącznie.
                          • kotbehemot6 Re: Nie bierzecie pod uwagę jednego drobiazgu 04.10.06, 19:55
                            hehe..to szczęście stawiałabym na pierwszym miejscu..pewnie z szablonami
                            podstawowy bład, widomo ze CV należy pisać pod konkretnego pracodawcę, a
                            najlepiej mieć ciepła posadke i CV nie pisać, pomarzyć wolno smile)
                            • demarta Re: Nie bierzecie pod uwagę jednego drobiazgu 04.10.06, 19:57
                              nooo z tą odrobiną szczęścia zachowałam się jak makłowicz:
                              - dodajemy ODROBINĘ masła i....... sru pół kostki wink)
                        • demarta Re: Nie bierzecie pod uwagę jednego drobiazgu 04.10.06, 19:53
                          i pomijam fakt, ze mam przeczucie, że tym razem to mnie żadna fajna firma nie
                          przyjmie i po raz pierwszy w życiu zostanę długofalową bezrobotną i popadnę w
                          marazm wink))
                          • kotbehemot6 Re: Nie bierzecie pod uwagę jednego drobiazgu 04.10.06, 20:00
                            Oby nie...ale nauczyłam się jednego co nieraz przy w miarę dobrym samopoczuciu
                            trzymało- nie ma tego złego co by na dobre....powodzenia zyczę...a z tym
                            Makłowiczem -piękne smile)))
          • shady27 Re: Nie bierzecie pod uwagę jednego drobiazgu 04.10.06, 19:16
            demarta napisała:

            i zainwestować w swoje umiejętności.

            bo nie maja na to kasy, inna rzecz, ze jak sa szkolenia w posredniakach to dupsk sie ruszyc nie chce, bo po co
    • igus_tryn a ja mam pytanie... 04.10.06, 14:19
      ... jak tu tak o pracy i podaniach.
      Złożyłam ostatnio aplikację do pewnej firmy, po 5 dniach zadzwoniła Pani,
      przeprowadziła za mną rozmowę i powiedziała, że w przyszłym tygodniu zadzwoni
      do mnie dyrektor regionalny. Minął już ten "przyszły" tydzień, zaczłą się
      następny i.. nic, cisza.
      Jak myślicie łudzić się, że jeszcze zadzwoni???
      • demarta Re: a ja mam pytanie... 04.10.06, 14:20
        moze zapracowany jest i czasu nie ma, może tą rekrutację przesunął sobie na
        jeszcze następny tydzień. zajmij się czymś przyjemnym, nie zadręczaj się myśla
        o tym, pewnie zadzwoni.
      • nisar Re: a ja mam pytanie... 04.10.06, 14:23
        Jeśli pani nie była niekompetetną idiotką, to jak najbardziej można jeszcze na
        telefon liczyć.
        Często osoba która ma się skontaktować z kandydatem wyjeżdża nagle w delegację,
        wali jej się projekt, łamie nogę itp. i nie jest w stanie się skontaktować w
        terminie. Teoretycznie kadrowiec powinien monitorować sytuację i sam zadzwonić
        z wyjaśnieniem i podaniem nowego terminu, ale zazwyczaj jest to puszczone na
        żywioł.
        Jeśli pani która dzwoniła obiecała telefon innej osoby, spokojnie możesz
        zadzwonić za parę dni i spytać czy decyzja co do zatrudnienia już zapadła, czy
        zaistniały okoliczności uniemożliwiające podjęcie rozmów w podanym terminie.
        Życzę powodzenia.
    • alfama_1 Re: Gupio mi jak diabli, ale 04.10.06, 15:09
      Proponuję metodę, którą ponoć (plotki wydziałowe) stosował jeden z profesorów.
      Rzucasz CV w strone okna, zostawiasz tylko te, które upadną na parapet, te z
      ziemi wyrzucasz do kosza. Pechowców nie warto zatrudniać wink)
    • igus_tryn zadzwonił 05.10.06, 16:04
      no ten Cały dyrektor, o którym pisałam niżej. Jadę jutro na
      spotkanie-pogawędkęwink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka