Dodaj do ulubionych

szpital co za okropnosc!!!pielegniarki

07.10.06, 15:10
Jestem z Kacprem od srody w szpitalu (zap. pluc) i chcialam podzielic sie z
wami moimi spostrzezeniami.
Szpital nie byl by taki straszny dla 2.5 letniego dziecka gdyby ...
pielegniarki byly zyczliwe, usmiechniete i wyrozumiale dla malego pacjenta
ale niesety tak nie jest sad
Kacper ma "motylka" na raczce przez ktorego ma podawany antybiotyk i inne leki
wiadomo,ze opatrunek sie brudzi czy zmoczy podczas mycia raczek, zebow itp i
wymaga wymiany. Wiec maly ufnie daje raczke,zeby pielegniarka mu zmienila i
slyszy takie slowa : "uciac ci reke... chcesz?"
przyklady mozna by mnozyc, jak nasze pielegniarki traktuja malych pacjetow.
Nas rodzicow traktuja jak zlo konieczne, a same gdy dziecko zostanie bez
opieki rodzica nie racza sie nim zajac (chodzi glownie o nocny placz dziecka,
ktore jest samo w szpitalu)
ogolnie mowiac zastanawiam sie czy takie niektore pielegniarki powinny
pracowac w swoim zawodzie? na pewno NIE bo psuja caly wizerunek sluzby
zdrowia.
Dlaczego lekarka potrafi cierpliwie czekac az dziecko przestanie
plakac...czemu sama zabawi, przytuli powie mile slowo? a pielegniarka tego
nie zrobi?
dzis rano zapytalam sie co maly dostaje (przy kolejnym zastrzyku) bo
serwowany przez pielegniarke lek wydawal sie inny (wizualnie) od tego
podawanego wieczorem i co slysze
-A cos sie pani nie podoba...?
zero wyjasnienia tylko takie burczenie .
dzieci na oddziale nie moga spac np do 8 rano bo wpada pielegniarka i krzyczy
- budzic dzieci to nie wczasy
dodam,ze na sali lezy z nami 5 mies chlopczyk ,ktory tez musial byc zbudzony
bo im sie nie podobalo,ze dzieci spia...

pewnie nie tylko ja mam takie spostrzezenia...
eh wygadalam sie lece do szpitala do synka, ktory teraz jest z tatusiem
pozdr
Obserwuj wątek
    • zonazona Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 07.10.06, 15:52
      Bardzo to przykre. Myslę, że puściły by mi nerwy i nie pozwoliła bym zrobić
      dziecku zastrzyku, dopóki nie znała bym zawartości strzykawki.
      Zachowanie pielęgniarek jest przykre, myśle, ze i dla dorosłego by było. Na
      odchodnym było by zapewne warto zwrócić na to uwagę dyrekcji tego szpitala.
      Panie pielegniarki też nie są na wakacjach, tylko w pracy.
      Twój synek jest mały i pewnie nie utkwi mu to tak w pamieci.
      Życze szybkiego powrotu do zdrowia i do domku
      • beata985 Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 07.10.06, 16:15
        to i tak, ze mogłaś asystować dziecku przy zastrzyku bo generalnie pokój
        zabiegowy to strefa do której wstępu nie ma-ale i tu były odstępstwa, w
        zależności od zmiany.
        natomiast moje wspomnienia ze szpitali-2*-są całkowicie przyzwoite.
        zasada jest chyba taka,że im niższe stanowisko tym "waZniejsza" funkcja i tak
        salowa ma najwięcej do powiedzenia
    • aleksandrynka Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 07.10.06, 16:14
      byłam niedawno z synkiem w szpitalu i na szczęście ominęły mnie
      takie "atrakcje". Wszystkie pielęgniarki miłe i uśmiechnięte, tak samo lekarki.
      Z podejściem do dziecka, życzliwe dla rodziców, rzetelne informacje itp. Ja nie
      wiem, zawsze czekam na jakiś zgrzyt a tu nic. Pozostaje mi się tylko cieszyć.
      Gdyby jednak spotkało mnie coś takiego bez wahania poszłabym do kierownika
      oddziału, ordynatora czy innej osoby odpowiedzialnej za funkcjonowanie
      placówki, poinformowałabym co i jak, jak zachowuje się personel i... czekała na
      poprawę smile A w trakcie dziania się, kiedy by do mnie pielęgniarka
      powiedziała "a coś się pani nie podoba?" pewnie bym wypaliła: tak, nie podoba
      mi się pani stosunek do mnie i do mojego dziecka. Pytam i odpowiedź mi się po
      prostu nalezy, chce pani podyskutować? Bo szybciej chyba będzie odpowiedzieć na
      moje pytanie... Coś w ten deseń smile Ja cięta jestem na takie matrony, panie
      zapominają, że są tam nie z bożej łaski tylko dla mojego dziecka, ja też tam
      jestem dla niego bo troszczę się o nie i o jego zdrowie, nie pytam o rozmiar
      jej majtek tylko o podawane leki i na to odpowiedzieć musi, podoba jej się czy
      nie. A TEKSTU O UCIĘCIU RĘKI NIE SKOMENTUJĘ, PEWNIE OD RAZU BYM DO DZIECKA
      POWIEDZIAŁA: "NIC PANI NIKOMU NIE UTNIE", I ZARAZ DO NIEJ - "PROSZĘ NIE
      STRASZYĆ DZIECKA."
      O, caps niezamierzony, przepraszam.
      Ręce mi opadają, jak to czytam. W każdym razie - joasiiik, nie dawaj po sobie
      jeździć bo szpital to nie ciemny zaułek, gdzie nie możesz się bronić i tylko
      czekasz na zmiłowanie. To placówka mająca pomagać w zdrowieniu, a jak się
      personelowi wydaje, że ma jakieś specjalne prawa do obrażania i olewania
      pacjentów to trzeba go stanowczo wprowadzić z błędu.
      I wychodźcie stamtąd szybko!
      smile
      • iljana Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 07.10.06, 17:21
        FAKT lubi sensacje. pamiętacie artykuł o pielęgniarkach robiących sobie zdjęcia
        z wcześniakami? można i teraz dac cynk o pielęgniarkach sadystkach!
        Jaki to szpital jeśli mozna wiedzieć?
      • ibulka Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 09.10.06, 22:39
        aleksandrynka napisała:

        A TEKSTU O UCIĘCIU RĘKI NIE SKOMENTUJĘ, PEWNIE OD RAZU BYM DO DZIECKA
        > POWIEDZIAŁA: "NIC PANI NIKOMU NIE UTNIE", I ZARAZ DO NIEJ - "PROSZĘ NIE
        > STRASZYĆ DZIECKA."


        Ja również tego nie skomentuję, bo mi szczęka pierdziulła w stolik jak to
        przeczytałam :]
        Ryj bym jej ucieła.
        Matko...
    • monia145 Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 07.10.06, 17:42
      Trafiłaś na nieodpowiednie osoby i tyle. Kropka.
      Jesli sadzisz, że źle wykonuja swoja pracę to zgłoś to do oddziałowej lub
      ordynatora oddziału. Samo pisanie na forum ulzy tylko Twoim nerwom, opiece nad
      pacjentami na pewno nie pomoże.
      • joanna266 Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 07.10.06, 18:25
        opis zachowania pielegniarek pasuje jak ulał do tych pracujacych w szpitalu na
        Litewskiej w Warszawie.ponoc najlepszym szpitalu dzieciecym w miescie
        stołecznym.kilka razy miałam okazje przyjrzec sie ich pracy z bliska i naprawde
        groza i
        żenada .a wszystko kosztem malutkich dzieci;-(
        • aleksandrynka Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 07.10.06, 22:18
          aaaaaa, widzisz, właśnie pisałam, że byłam w szpitalu... To była litewska!
          Ja chyba na prawdę mam szczęście. ŻADNYCH problemów (oprócz wypisu na żądanie,
          to już inna kwestia), wszystkie miłe, uprzejme, fachowe, podejście do dziecka
          wzorowe, moim zdaniem, miodek.
          • joanna266 do aleksandrynki 09.10.06, 09:49
            ja bylam tam kilkakrotnie ale 6 lat temu.od tego czasu mogli wymienic chorą
            kadre.i na szczescie wink)))
    • pandora_ Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 07.10.06, 18:49
      Zgłoś oddziałowej lub ordynatorowi oddziału.
      Ja szpital wspominam "miło" dzięki pielęgniarkom i lekarkom - mogłam zostać na
      noc z Pitu, miałam do dyspozycji pościel do przebierania (miał kroplówkę i
      sikał jak fontanna), dostałam łóżko, koc i poduszkę. CZMiD w Katowicach, w
      dodatku oddział ratunkowy, z zasady bardziej przechodni i mniej "dopiesczony".
      Inne dzieci były tam też super traktowane, jak Pacjenci, a nie kolejne
      przypadki do zalatwienia.
    • mathiola Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 07.10.06, 19:06
      w szoku jestem.ja wlasnie wrocilam z dziecmi ze szpitala, tez zap. pluc, ale
      mimo ze szpitak powiatowy i maly, to opieka pielegniarek naprawde bez
      zastrzezen... W glowie sie nie miesci ze mozna sie tak zachowywac, ale co
      wlasciwie mozemy my, rodzice w obliczu takiego chamstwa? Dzieci gdzies leczyc
      trzeba...
      • monia145 Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 07.10.06, 19:19
        Jak to co? To własnie od rodziców, od ich postawy zależy, czy takie chamstwo
        zostanie ukrócone....jesli rodzice pokornie znosza takie traktowanie i jedynie
        na forum sa w stanie ulżyć frustracji to nie dziwcie sie, ze rzeczywistośc
        szpitalna wygląda tak, jak ta opisana przez Joasiik.
        Wiem, że rodzice boją się interweniować w czasie, kiedy ich dziecko lezy w
        szpitalu- bo pilegniarki sie zemszczą? na dziecku itp. Ale czy ktokolwiek
        składa skargi przy wyjściu ze szpitala? Watpię- bo wtedy już o tym sie nie
        myśli a te osoby tylko na tym korzystają.
        Dziewczyny powiem wam jedno- przestańcie się bać. Walczcie o swoja godność i
        godność Waszych dzieci, bo inaczej nic sie nie zmieni. Rodzic powinien znać
        swoje prawa i je egzekwować, jesli ma rację. Pielegniarki i lekarze to nie
        wszechwładne istoty. Wiem, bo pracuje z nimi codziennie. Często tym wulgarnym,
        nieprzyjemnym zachowaniem pokrywają swoją niekompetencję, strach, własne
        kompleksy. Czyż zdesperowany, przerażony rodzic nie jest świetnym obiektem do
        bicia? Nie podskoczy bo się boi......I jednostki, które absolutnie nie powinny
        znaleźć się na tych stanowiskach z tego korzystają......swoją biernością
        pozwalacie im nadal leczyć/terroryzować Wasze dzieci..

        Ale i tak uważam, że wiekszość pilęgniarek jest ok. I te pozdrawiam, bo cięzaka
        mają pracęsmile)))))))))))))
    • elejna Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 07.10.06, 19:06
      Tiaaa znam te uroki, jeszcze tydzien temu pełniłam całodobowe dyzury przy
      dziecku ,panie owszem były miłe ale co z tego jak leniwe do granic (ich praca
      to tylko podpinanie kroplówek)bo wkoncu przy kazdym dziecku mama która zrobi
      wszystko.No i te pobudki dzieci chore ledwo patrza na oczy tylko sen przynosi
      ukojenie a te drą sie przed 6 z pretensjami.
      • elejna Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 07.10.06, 19:14
        aha ale najbardziej rozwaliło mnie jedno- otóz zawożąc dziecko do szpitala
        byłam w totalnej rozsypce(był to pozny wieczór wyleciałam z wanny zdązyłam
        wrzucic na siebie byle jakie ubranie byłam bez makijazu z rozwianym ledwo
        wyschnietym włosem - wygląd kaplica )pani doktor na izbie przyjec potraktowała
        mnie lekceważąco niepowaznie przemawiając protekcjonalnym tonem( na co
        zwrociłam jej uwage iz powyzszego sobie nie życze!)za to dzien pozniej gdy
        zmienił mnie na chwile mąz i doprowadzilam sie do stanu perfekt pani zmieniła
        do mnie nastawienie o 360 stopni! Nie pojmuje !!!!!!
    • elena70 Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 07.10.06, 19:19
      Na szczęście ostatni raz byłam w szpitalu z dzieckiem cztery lata temu, ale i
      tak utkwiła mi w pamięci taka scena. W boksach dwuosobowych maluchy, każde ze
      swoją mamą. Gdzieś po 18 przyjmują półrocznego chłopczyka, którego mama nie
      zostaje z nim na noc, tylko po kilku minutach wychodzi. Dziecko płacze około
      dwóch godzin. Panie pielęgniarki zamykają najpierw drzwi do boksu, w którym
      leży dziecko, a potem także do swojego pokoju (pewnie leciał jakiś serial). W
      końcu zmęczone dziecko usypia. Na nasze interwencje panie odpowiadają, że
      popłacze i uśnie. I żeby nam nie przyszło do głowy do niego wchodzić, bo
      roznosimy bakterie (Nasze dzieci leżały na zapalenie oskrzeli). Rzecz działa
      się w Sosnowcu na Klimontowie.
    • bablara Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 07.10.06, 21:41
      Ja jakis czas temu tez bylam z synem w szpitalu. Mial wtedy cztery lata i byl
      nastarszy z otaczajacych go dzieci. I wiecie co moje dziecko najglosniej
      krzyczalo kiedy podawano mu leki przez weflon. Szanowne panie pielegniarki
      ciagle mu dogadywaly, ze nawiekszy a ryczy jak mala beksa. Prawda jest taka,ze
      kiedy przy wychodzeniu juz do domu odwnely mu raczke z bandaza, bo weflony nim
      owinely, to sie same za glowe zlapaly. Jeszcze czegos takiego nie widzialy...a
      dziecko meczylo sie kilka dni.
    • dziewuszysko Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 07.10.06, 22:46
      osobiscie jako dziecko (7lat)wspominam szpital jako koszmar: brak szacunku do
      dzieci i pretensje ze w ogole trzeba cos zrobic. Pamietam np wanny do kapieli
      bez zaslonek i "szorowanie" duzych dzieci przy wielkiej gromadzie innch osob,
      niezadowolone miny- choc minelo juz tyl e lat i zamkniete drzwi do dyzurki w
      nocy, nikt nie smial pisnac zeby szanownej pani pielegniarki nie zdenerwowac.
      Niebylo skarzenia rodzicom zeby sie nie "zemscily".

      Obecnie nie spotkalam sie z niezyczliwoscia lekarzy czy pielegniarek bylam kilka
      razy na badaniach z dzieckiem w szpitalu i widze ze naprawde sie przejmuja i sa
      mili dla dzieci.
      • inez21 Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 08.10.06, 10:38
        Joasiiik-zamiast pisać na forum trzeba poprostu pójść do dyrekcji szpitala i
        zgłosić swoje uwagi,najlepiej na pismie.Można wszystko zmienić,nawet obraz
        polskiej służby zdrowia,ale nie przez pisanie rozpaczliwych postów na forum
        tylko przez konkretne działanie.Masz do tago prawo!!!!!

        Pozdrawiam
      • asia_i_p Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 11.10.06, 15:11
        To i tak wypas, że było to mycie. Kiedy ja leżałam w szpitalu jako
        siedmiolatka, moja mama podczas odwiedzin myła mnie i jeszcze jedną dziewczynkę
        (sześcioletnią).
    • agastrusia Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 08.10.06, 10:39
      Dlatego też coś mnie każdorazowo trafia jak słysze o wymaganiach finansowych
      naszej służby zdrowia. Najpierw powinny się te panie nauczyć normalnie traktować
      ludzi a potem żądać.
      • inez21 Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 08.10.06, 11:56
        I tu się myliszsmile
        Na zachodzie pielęgniarki zarabiają duzo i śa miłe dla pacjenta bo tam za
        pacjentem rzeczywiscie idą pieniadze i nie opłaca im się ryzykować urtraty
        dobrze płatnej pracy.U nas personel w klinikach prywatnych tez jest miły i
        nadskakujacy,ale tam za konkretnymi wymaganiami idą całkiem niezłe pieniadze,a w
        państwowej SZ wymaga się od personelu bardzo dużo tzn.zeby ciagle się kształcił
        i rozwijał...oczywiscie za własne pieniądze...ale nic za tym nie idzie .W
        większości placówek nawet pielegniarki po studiach nie mają wyzszej pensjisad

        Wiem doskonale,że to niczego nie tłumaczy,aleczasem trudno być miłym przez 12
        godzin cieżkiej pracy za 800 zł miesięczniesad(

        Pozdrawiam
        • siasiuszek Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 08.10.06, 12:03
          Ale pielęgniarki nie sa wyjątkiem w naszym społeczeństwie. Wiele osób musi być
          miłych za mniej niż 800 zł. Masz racje to niczego nie tłumaczy jak się już coś
          robi to należy wykonywać to z sercem. Szczególnie ze mali pacjenci niczym
          pielęgniarka nie zawinili, od nich ich pensje nie są zależne.
          • demarta Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 08.10.06, 12:06
            wg mnie dochodzi jeszcze taki problem, że na jedną pielgniarkę przypada za dużo
            pacjentów. ona musi nieźle się nagimnastykować, żeby wszystkich obsłużyć i robi
            to z językiem na brodzie, nie a czasu uzewnętrznić ludzkich odruchów, no nie
            zawsze ma czas...
            • jo_anna75 Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 08.10.06, 12:47
              Niestety dziewczyny, całej tej sytuacji są winne własnie pieniądze, a właściwie
              ich brak.W tej chwili mamy w szpitalach taka sytuację, że wiekszość
              zdolniejszych i lepiej wykształconych pielegniarek wyjechała, lub odeszła od
              zawodu,a w wiekszości zostały tłuki które nigdy w życiu nie powinny wykonywać
              tego zawodu, bo jedyne co potrafią to tylko nażekać!Zeby nie było, mówię to z
              własnego doświadczenia, bo też jestem pielęgniarką.Po latach pracy w szpitalu,
              pomomo że b. lubię ten zawód i w życiu, nawet padnięta nie warknęłam na
              pacjenta też odeszłam, bo nie stać mnie na to, żeby pracować za tysiąc złotych!
              A z czasem, jeśli nic się nie zmieni w finansowaniu służby zdrowia bedzie
              jeszcze gorzej. Spójżcie, jaka jest w tej chwili średnia wieku pracujacych
              pielegniarek. Są to z małymi wyjatkami panie w wieku srednim, którym do
              emerytury jest bliżej, jak dalej. Nie ma młodych dziewczyn i nie bedzie, bo
              nikt przy zdrowych zmysłach nie pójdzie na studia pielegniarskie po to, żeby
              później pracować za grosze!
              W tej chwili we wszystkich szpitalach, nawet w tych "renomowanych", gdzie
              kiedyś nie sposób się było dostać brakuje pielęgniarek, na każdym oddziale są
              wolne etaty, przynajmniej w Warszawie. I skoro już prywatne kliniki zaczynają
              narzekać na brak personelu średnniego, to musi być już naprawdę źle!
              Czasami aż strach pomyśleć, co będzie jak my dożyjemy wieku w którym zaczyna
              się częściej wizytować szpitale!?
              Pozdrawiam
              • demarta Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 08.10.06, 12:51
                nie martw się, zorganizujemy samopomoc przebywających w szpitalu. ten pacjent
                bardziej na chodzie będzie obsługiwał siebie i sąsiadów.
        • agastrusia Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 08.10.06, 13:02
          Ale czy ktoś zmusza te panie do pracy w służbie zdrowia. Przecież dokładnie
          wiedzą na co sie decydują. Czy ty swoją prace odwalasz bo powinnaś zarabiać
          więcej? Nie bo inaczej zostałabyś zwolniona z pracy. Wiec analpgicznie powinno
          być i tutaj.
          • jo_anna75 Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 08.10.06, 13:26
            Jak już napisałam wcześniej w większosci te pielegniarki, które zostały i
            pracują nie powiny nigdy wykonyać tego zawodu, ale niestety musza pracować, bo
            nie ma wyjścia. Niejednokrotnie przełożone wiedzą co się dzieje i kogo
            zatrudniają, ale jak nie ma w kim wybierać, to co mają zrobić?!Stojąc przed
            wyborem nie obsadzić etatu, lub zatrudnić kokoś, do kogo ma się zastrzeżenia
            wybiera się tą drugą opcję niestety, bo nie ma kim osadzić dzżurów i chorzy
            zostają bez opieki. Podejrzewam, że jakby było w kim wybierać to większość tych
            gwiazd wyleciałaby z pracy b. szybko!
            • inez21 Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 08.10.06, 14:31
              Jo_anno75-myślę,że nie tylko "tłuki" zostały w szpitalach,pracuje tam tez dużo
              miłych i fachowych dziewczyn,niestety czesto jest właśnie tak,że na 40 pacjentów
              n a dyzurze nocnym przypada jedna pielegniarka.Wtedy nie starcza nawet czasu na
              podstawowe czynnosci,no ale fakt miłym mozna być zawszesmile
              Nie mozemy też wychodzić z załozenia "że nikt im nie każe pracować niech sobie
              odejdą" bo jesli odejdą to kto zostanie???
              rodzina może zaopiekować się chorym w lżejszym stanie,a kto bedzie przy chorych
              na intensywnej terapii,po zabiegach itp???
              myślę,że poprostu trzeba te pielegniarki które są motywować do lepszej pracy i
              tworzyć takie warunki dla tego zawodu neciły one młody,ambitny narybek,wtedy
              stare komunistyczne raszple pójdą w zapomnieniesmile)

              Pozdrawiam
              • bydz Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 09.10.06, 09:28
                Jestem pielęgniarką. Mam dni gorsze i lepsze. Zawsze jednak jestem miła dla
                pacjentów, bo pobyt w szpitalu to dla nich stres a choroba to "koniec świata".
                Drażnią mnie jednak pacjenci, którzy mówią : "Czy pani wie kim ja jestem?" Dla
                mnie pacjentem. Nie obchodzi mnie, że pan jest mgr i wykładowcą na SGH. Ja też
                jestem mgr i mam zamiar kształcić się dalej. taki pacjent ma u
                mnie "przechlapane".
                A jeżeli chodzi o dzieci zawsze je kochałam, wszystkie sierotki przytuliłabym
                do serca, a matki które je oddają na pastwę losu sterylizowała.
                • joasiiik25 Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 09.10.06, 15:40
                  jestesmy w domku
                  Kacper spi spokojnie w swoim pokoju w swoim lozku
                  chce szybko zapomniec o szpitalu, chce tez zeby moj synek szybko wrocil do
                  zdrowia
                  przed nami jeszcze dlugie leczenie (zaczynamy od jutra) ale wierze,ze bedzie
                  dobrzesmile

                  pozdr serdecznie
                  zmeczona jestem jak fiks sad
                  • mijaczek Do pielegniarek 09.10.06, 16:04
                    Ktos napisal, ze trudno dawac z siebie wszystko przez 8h za 800 zl
                    miesiecznie... a co ta kasa ci co godzine splywa do gardla i daje energie? I tak
                    siedzisz te 8 godzin w szpitalu, wiec zmus sie do tego, zeby dla malego,
                    wystraszonego, chorego dziecka twoje wspomnienie nie bylo koszmarem. Dziecko
                    urodzilam w Stanach, tam tez byl nasz pierwszy peiatra. Zachowanie - wzorowe. Bo
                    moje ubezpiecznie placilo im $90 za 20 min. wizyte? Moze... ale ludziom w
                    sklepach, na ulicy, w bankach, etc. nic nie placilam za to, zeby po prstu
                    zachowywali sie po ludzku...
                    Ty myslisz o sobie a nie o wizerunku szpitala... twoje miejsce pracy g.wno cie
                    obchodzi.... nie identyfikujesz sie z nim, bo to tylko miejsce gdzie kase
                    zarabiasz, a nie gdzie mozesz miec wplyw na zycie malego czlowieka...
                    Mowisz, ze szpital kaze ci sie doksztalcac... na to kase, czas ni cierpliwosc
                    znajdziesz a na to, zeby zagadac dziecko przed zastrzykiem juz nie?
                    Najwieksza hipokryzja o jakiej slyszalam...
                    Poczytajcie sobie troche o etyce zawodu zanim zdecydujecie sie pracowac z
                    maluchami...
                    Mama rocznej Emusi
        • asia_i_p Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 11.10.06, 15:14
          Nie zgadzam się. Jestem nauczycielką i zaczynając pracę zarabiałam też 800
          złotych, ale ani mi przez głowę nie przeszło, że mam mieć z tego powodu jakąś
          taryfę ulgową. Patrzyłam na to w ten sposób - podpisałam umowę, wiedziałam za
          ile będę pracować, zaakceptowałam to, więc daję z siebie wszystko.
    • melka_x Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 09.10.06, 16:48
      Rynek pracy, także w sektorze usług medycznych (usługi medyczne, nie służba
      zdrowia, przestańcie proszę mówić o służbie i misji, szczególnie w odniesieniu
      do cudzego zawodu) jest takim samym rynkiem jak każdy inny. Jeśli popyt
      przewyższa podaż, a tak jest w przypadku potrzeb szpitali i dostępnych
      pielęgniarek to nie ma się co dziwić, że część pielęgniarek jest
      niesympatyczna. Gdyby pensje w tym zawodzie nie były tak śmieszne, burkliwe,
      nie lubiące dzieci pielęgniarki można by zwolnić. A jak zwalniać gdy nie ma
      chętnych na to miejsce? I żeby było jasne, nie usprawiedliwiam pielęgniarek -
      purchawek czy pielęgniarek niezrealizowanych sierżantów, ale dopóki
      pielęgniarki będą zarabiać tyle co dziewczyny na wrotkach w hipermarketach,
      lepiej nie będzie.
      • isma Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 09.10.06, 18:45
        Dobrze Melka mowi.

        Dodam tylko, majac za soba dwa miesieczne pobyty z dzieckiem w szpitalu, ze,
        no, rodzice nierzadko tez tym paniom pracy nie ulatwiaja ;-(((. M.in. wlasnie
        traktujac je z kopa pt. ja jestem niewyspana, zmeczona, a pani tu pracuje za
        pieniadze z moich podatkow i ja mam prawo wymagac...

        Aha - to, ze pielegniarka nie podaje nazwy leku, moze nie byc jej widzimisie:
        moja corka lezala w dwoch roznych szpitalach, i w obu o zaordynowanych lekach
        informowal opiekunow tylko lekarz (slusznie moim zdaniem zreszta, to on bierze
        odpowiedzialnosc za wybor lekow, a nie osoba, ktorej zadaniem jest tylko je
        podac).
    • lycynka342 Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 09.10.06, 19:37
      wiem co w szpitalach robia z dziecmi jak rodzicow nie ma dlatego bron go, jak
      bylam mala w sanatorium w pierwszym dniu postawiono mnie w kącie,mialam 8 lat bo
      się spoznilam (nikt mi nie pokazal gdzie jest klasa), mowiono do dzieci "jedzcie
      świnie" , podczas zmiany poscieli poduszki i maskotki byly rzucane na potwornie
      brudna wykladzine, byłam strasznie zastraszona uraz mam do dziś
      • mijaczek Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 09.10.06, 22:31
        otoz to. panie pielegniarki zapominaja, ze tak olbrzymia zmiana moze zapisac sie
        w pamieci dziecka na cale zycie, ze moze okazac sie pobyt wszpitalu zrodlem
        traum i fobii... nie...one martwia sie swoja kasa... to mam jedno do powiedzenia
        takim paniom - cos sie nie podoba????????
        • ewcialinka Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 09.10.06, 22:39
          ja bym takiej pielęgniareczce cos powiedziała..nie musisz tego wysłuchiwac
          jestes matką odezwij sie ..jak jej sie praca nie podoba to niech zmieni..
          • joasiiik25 Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 10.10.06, 07:43
            dziewczyny dzieki za wpisy i za madre slowa
            przy ktoryms razie "dogadywania" przez babo-chlopa pielegniarke kiedys to moj
            2,5 letni syn grzecznie dziekowal za zmiane opatrunku swolami :dziekuje
            uslyszalam,ze "ktoby pomyslal,ze taki smarkacz jest kulturalny" kiedy jej
            zwrocilam uwage,ze to nie smarkacz i ze syna ucze KULTURY od malego uslyszalam
            - wie pani kultura w dzisiejszych czasach to jest nic....

            wystarczylo mi te ostatnie slowo,zeby zrozumiec cale sedno pracy "bialego
            personelu" w tym szpitalu....
            dziwne,ze szpital szczyci sie ze jest SZPITALEM Z SERCEM
            ja jestem slepa bo nie widzialam tego serca....
            za ok 1,5 godz jade z synkiem na dalsze badania az sie boje jak maly zareaguje
            na widok bialego fartucha

            wizyta w szpitalu nie zostawi trwalego sladu w pamieci mojego dziecka bo
            robilam wszystko, aby ten pobyt mu umilic i zeby bylo jak najmiej lez
            a co najwazniejsze bylam przez caly czas tuz obok na wyciagniecie reki

            ps:wiecie jaki sposob maja pielegniarki na placzace dziecko?
            podaja chydroksyzyne!!!!!! namietnie i bez zastanowienia sie czy zachodzi taka
            realna potrzeba
            • arnikaarnika Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 10.10.06, 07:51
              Co zrobić ? Wezwać męża , ojca , przyjaciela i opieprzyć ile wlezie ale tylko
              pielęgniarki i salowe , zgodnie z zasadą dziel i rządz ,należy udać się potem
              do dyżurki lekarskiej i pochwalić lekarzy i ordynatora za fachową opiekę a
              następnie poskarżyć się na niższy personel . Reszta dokona się sama . Od wieków
              istnieje antagonizm między lekarzami a niższym personelem medycznym , wystarczy
              go lekko odświeżyć a w efekcie : Lekarze będą się do ciebie uśmiechać a
              pielęgniarki będą skakać na paluszkach wokół twojego dziecka .

              Dobrze jest też by do szpitala po raz pierwszy dziecko przyszło z ojcem ,
              ponieważ zawyczaj przy dzieciach siedzą kobiety - facet dostanie pojedyńczą
              salę żeby inne mamy nie wstydziły się przy nim rozbierać i spać . Potem z
              dzieckiem zostajesz TY ale nikt nie będzie ci już zmnieniał sali.

              I pamiętaj pielęgniarki to zazwyczaj proste dziewczyny które nie dostały się na
              studia działa na nie mobilizująco ostry opieprz.
              • agawamala Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 10.10.06, 08:20
                Jestem żoną lekarza. Znam stosunki panujące w ochronie zdrowia już od bardzo
                wielu lat. I to co przeczytałam w Twoim poście poraziło mnie.
                1. Bardzo wiele pielęgniarek to nie proste dziewczyny, które nie dostały się na
                studia, a panie o wysokich kwalifikacjach zawodowych, legitymujące się dyplomem
                wyższych studiów magisterskich Akademii Medycznej.
                Pielęgniarki nie tylko podają baseny, ale obsługują bardzo skomplikowane
                urządzenia, a od ich mądrości, doświadczenia, szybkiej reakcji i wiedzy,może
                zależeć życie Twoje lub Twoich najbliższych.
                2. Intrygi niczemu nie służą, i żaden ordynator nie wykorzysta ich przeciwko
                swojemu personelowi.
                3. Jest nieprawdą, że istnieją antagonizmy między lekarzami a średnim i niższym
                personelem. Może gdzieś są oddziały, gdzie lokalnie ludzie się nie lubią, ale
                generalnie współpracują i bardzo dobrze.
                4. Kilka lat temu ktos z moich bliskich znalazł się w szpitalu, wktórym pracuje
                mój mąż. Na innym oddziale. Stan był ciężki. I właśnie ze strony pielęgniarek,
                tych pracujących razem z mężem, otrzymaliśmy najwięcej pomocy. Nie proszone,
                nie nagabywane, uznały, że skoro rodzina jednego ze współpracowników potrzebuje
                pomocy, to one zrobią wszystko co mogą, aby pomóc. W przypadku antagonizmów nie
                ruszyłyby d z przesła.
                5. Bardzo często opine o okropnych lekarzach/pielęgniarkach/szpitalach są
                wyolbrzymiane przez strach i stres rodziców. Prawda jest taka, że gdy jedna
                pielęgniarka ma pod opieką 20 dzieci ( pielęgniarek nie ma, bo te "proste
                dziewczyny" zarabiają krocie w angielskich czy niemieckich szpitalach)to tudno,
                żeby przez dwie godziny namawiała dziecko do pobrania krwi. Musi to zrobić na
                siłę.
                • aniald1 Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 10.10.06, 11:09
                  agawamala napisała:

                  > 4. Kilka lat temu ktos z moich bliskich znalazł się w szpitalu, wktórym
                  >pracuje mój mąż. Na innym oddziale. Stan był ciężki. I właśnie ze strony
                  >pielęgniarek, tych pracujących razem z mężem, otrzymaliśmy najwięcej pomocy.
                  >Nie proszone, nie nagabywane, uznały, że skoro rodzina jednego ze
                  >współpracowników potrzebuje pomocy, to one zrobią wszystko co mogą, aby pomóc.
                  >W przypadku antagonizmów nie ruszyłyby d z przesła.

                  To co napisałaś jest dopiero smutne - opisane przez Ciebie podejście do pacjenta
                  powinno byc normą a nie mieć miejsca tylko w przypadku RODZINY LEKARZA Z DANEGO
                  SZPITALA.
                  • agawamala Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 10.10.06, 11:16
                    Czytaj ze zrozumieniem. Pielęgniarki pracujące RAZEM Z MOIM MĘŻEM - czyli na
                    innym oddziale zrobiły wszystko, żeby pomóc. A nie musiały tego robić, bo
                    należało to do obowiązków innych. Piszę to a propos rzekomych antagonizmów na
                    linii lekarz-pielęgniarka.
              • malila Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 10.10.06, 09:30
                Mnie również przeraziły Twoje słowa. Mam dyplom mgra inż., ale chcę zostać
                położną. No ale czytam i zastanawiam się - po co? Po to, żeby walczyć z
                lekarzami? Żeby zarabiać 800 stówek, podczas gdy w swoim zawodzie mogę zarabiać
                średnio 5 razy tyle? Po to, żeby stać się workiem bokserskim dla prostej
                dziewczyny, która ekstrapoluje swoje przykre doświadczenia na całą
                pielęgniarską populację?;->
                • mijaczek Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 10.10.06, 09:53
                  dziewczyny
                  ja naprawde rozumiem, ze nie ma kasy, ze pielegniarki nie maja czasu, ze sa
                  wykonczone, ale kurde, dobroc serca nie z kasy wyplywa... nawet jesli jestes
                  wyczerpana to przeciez w rozmowie z szefem nie nazwiesz go starym ch..m i
                  pier....nietym skur...lem, wiesz, ze nie masz prawa sie do niego odezwac...prawda?
                  w taki razie oto news for you dziefczynki - rodzice dzieci sa waszymi szefami,bo
                  placa cholerne skladki zusu, z ktorego jestescie oplacane i nalezy im sie wasz
                  szacunek a dziecku przyjazny stosunek.
                  dlaczego nie potraficie tego pojac w waszych wysoko wykwalifikowanych umyslach??????
                  • malila Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 10.10.06, 10:03
                    To znaczy, że jeśli rodzice nie płacą składek, to szacunek imsię nie należy?
                    Oj, ale Ty jesteś interesowna, Mijaczekwink
                  • zuzia_i_werka Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 12.10.06, 18:08
                    Idąc tokiem rozumowania Mijaczka szanowac powinno się tylko tych co składki
                    płacą a tych którzy nie(z róznych powodów) zlewać? A tak na marginesie to
                    pracując one też je płacą więc co-są swoimi własnuymi szefami?? Krótko i na
                    temat-każdy zawód powinno się wykonywać dobrze.Widząc coś co Ci się nie podoba
                    interweniować darując sobie komentarze obraźliwe dla ogółu a skupić się na
                    konkretnej osobie. Bo inaczej zostanie jak zwykle-pielęgniarki chamki,lekarze
                    łapownicy,politycy złodzieje a homoseksualiści pedofilesad
                • siasiuszek Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 10.10.06, 10:24
                  Żeby zarabiać 800 stówek, podczas gdy w swoim zawodzie mogę zarabiać
                  >
                  > średnio 5 razy tyle?

                  zwariowałaś?? To po co chcesz zostać położną??
                  • malila Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 10.10.06, 10:26
                    No przecież właśnie piszę, ze się zastanawiam, po cowink
              • connie1 Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 10.10.06, 10:35
                Rozumiem ,ze w mysleniu potocznym szacunek obowiązuje tylko jedna strone...
                Kiedys te proste dziewczyny moga byc dla Ciebie niezbędne ,a tu niespodzianka...
                • a-ronka nauczyciele,pielęgniarki,hydrauli cy,elektrycy, 10.10.06, 12:31
                  ja w życiu nie spotkałam niemiłej pielęgniarki.Staram się zrozumiec ich pracę i
                  zamiast wrzeszczec czy wymagac wystarczy uśmiech i zrozumienie.
                  Nie wiem ile prawdy w tym co joasiiik napisała ale skoro ona nauczycielem-
                  pedagogiem-świetlicznką a na forum ciągle się obraża,docina,pyszczy to mamy
                  przykład skąd się biorą takie panie.
                  Skoro ona nic nie nauczy dzieci bo nawet z własnym chłopem nie potrafi się
                  dogadac tylko wylewa żale na forum to co mają powiedziec pielęgniarki co nie
                  mają wyższego wykształcenia,nie mają kontraktowego czy mianowanegosmile))

                  Jaki pacjent taki stosunek do niego.
                  Mam koleżankę na kardiologii i wiem jacy potrafią byc upierdliwi pacjenci a już
                  szczególne kobietki.Przyjdzie taka co nawet zasad ortografii nie zna,nie
                  potrafi rozmawiac ani dyskutowac a mniemanie ma o sobie niczym księżna Yorku.
                  Pielęgniarki powinnym takim dawac od razu 100ml igłą 10 w tyłek.
                  Więcej szacunku dla moje panie.
                  • connie1 Re: nauczyciele,pielęgniarki,hydrauli cy,elektryc 10.10.06, 12:36
                    Pamiętaj ,ze pielegniarka to tylko prosta dziewczyna...
                    • a-ronka prosta 10.10.06, 12:53
                      to jest linia.
                      A ja je podziwiam bo w życiu nie zrobłabym zastrzyku a przy zmianie ropno-
                      krwawego opatrunku mogłabym oddac sniadaniesad(
                      Kroplówka to czarna magia tak jak zastrzyk podskórny.

                      Skoro pielęgniarki są be to czego każda mała panna bawi się strzykawkami i
                      kłuje misia i lalki?
                      Nie lepiej bawic się w bankiera albo w panią prezessmile)
                      • mijaczek Boszsz... 10.10.06, 13:30
                        ... kochany...jak wy wszystko upraszczacie, wyciagacie zdania z kontekstu,
                        bierzecie polowe, ktora wam sie podoba [a raczej nie podoba] i pastwicie sie nad
                        nia jakby to byla cala wypowiedz...
                        nauczcie sie czytac ze zrozumieniem!
                        napisalam, ze ze strony lekarzy/pielegniarek/innego personelu nalezy sie
                        szacunek dzieciom, bo one najczesciej nawet nie wiedza co sie wokol nich dzieje,
                        wiedza tylko, ze sie zle czuja i trafily do miejsca, ktore nie jest ich domem i
                        nie dosyc, ze czekaja je zastrzyki, badania i mnostwo obcych ludzi to jeszcze ci
                        ludzie stwarzaja atmosfere, w ktorej dziecko czuje sie winne, ze w ogole
                        zachorowalo!
                        Nie wystarczy wytapetowac szpitali we wzorki z misiami, zeby dziecko nie czulo
                        sie przerazone tym miejscem...
                        Wiem jak wyglada podejscie naszej pielegniarki, ktora szczepi Emke co kilka
                        m-cy... widac, ze nie jest dla nia czysta, skondensowana przyjemnoscia chodzic
                        od pokoju do pokoju i sprawiac dzieciom bol i przykrosc, ale potrafi na te kilka
                        sekund zajac mala czyms, powiedziec kilka milych zdan...porozmawiac z nami na
                        luzie... czy to naprawde takie trudne????
                • ibulka Re: connie1 10.10.06, 15:23
                  connie1 napisała:

                  > Rozumiem ,ze w mysleniu potocznym szacunek obowiązuje tylko jedna strone...
                  > Kiedys te proste dziewczyny moga byc dla Ciebie niezbędne ,a tu
                  niespodzianka..
                  > .

                  W wątku autorki nie przeczytałam, że nazywała ona pielęginiarki 'smarkaczami' i
                  straszyła je urwaniem rąk :]
                  Przeczytałam natomiast, że w ten sposób one odzywały się do jej dziecka.

                  Więc gdzie tu jest ta obustronna kultura?
                  Bo ja widzę tylko jednostronną. Ze strony matki. I dziecka.
                  • joasiiik25 Re: cd 10.10.06, 15:35
                    wczoraj wrocilismy ze szpitala a dzis wyladowalismy u naszej pulmolog i co sie
                    okazalo
                    kACPER JEST NIEDOLECZONY
                    lekarka zadzwonila do szpitala (obok jest przychodnia w ktorej przyjmuje)
                    i "zjechala rowno" (nie wiem kogo)...
                    dostal antybiotyk i doleczamy sie w domu
                    gdybym sie nie zaniepokoila kaszlem i furczeniem dziecka za tydz znowu bysmy
                    byli w szpitalu

                    mam mieszane uczucia co do naszej sluzby zdrowia, sama nie wiem co o tym
                    wszystkim myslec
                    dla mnie najwazniejsze jest dobro dziecka i jego zdrowie a nie place i dasy
                    pielegniarek...
                    stalo sie tak a nie inaczej, trafilismy na "zly" personel, dla ktorego kultura
                    osobista, dobro malego pacjenta jest malo wazne...
                    kolejne cenne doswiadczenie za nami

                    pozdr
                  • joasiiik25 Re: connie1 10.10.06, 15:40
                    nigdy nie napisalm,ze pielegniarki sa PROSTYMI dziewczynami
                    szanuje kazda prace i kazdego pracownika
                    (kazdego czlowieka)
                    • connie1 Re: connie1 10.10.06, 18:25
                      A jednak takie zdanie tu padlo. I jak zawsze nienawidze uogolnień -jedna jest
                      zla to zla jest cała nacja.
                      Czy jesli jeden pacjen zapomina się umyć to wszyscy sa brudni?
                      • ibulka Re: connie1 10.10.06, 19:21
                        connie1 napisała:

                        > A jednak takie zdanie tu padlo. I jak zawsze nienawidze uogolnień -jedna jest
                        > zla to zla jest cała nacja.
                        > Czy jesli jeden pacjen zapomina się umyć to wszyscy sa brudni?
                        >

                        Zastanów się, co ty wypisujesz.
                        Przestań czepiać się półsłówek!
                        Nikt nie pisał, że jeśli jedna czy dwie pielęgniarki to ewidentne suki, to od
                        razu 100% kobiet tego zawodu to wredne babsztyle itd.
    • monia145 Lekarze, pielegniarki, urzędnicy- na stos:)))) 10.10.06, 19:14
      Tylko nie zapomnijcie dać suchego drewna, chcę zginać w miarę szybko......
      • monia145 Zapomniałam o nauczycielach:))))))))))))))) 10.10.06, 19:14

        • ibulka Re: jeszcze wyrodne matki n/t 10.10.06, 19:22

          • monia145 Re: jeszcze wyrodne matki n/t 10.10.06, 19:29
            A wystarczy tylko obiektywnie stwierdzić, że w każdym zawodzie sa czarne owce.
            Wiekszość z osób pełniacych role lekarza, pielegniarki, nauczyciela to
            normalni, przyzwoici, uczciwie wykonujący swoje zadania ludzie. Niestety to ta
            mniejszość rzutuje na obraz tych zawodów w społeczeństwie. Nie wierzę, aby ci,
            którzy źle pracują za 1000 zł, pracowaliby lepiej za 2000- bo albo kocha się
            swoja pracę, lubi sie ludzi i jest sie kulturalnym człowiekiem, albo nie. Żadne
            pieniadze tego nie zmienią( ale to moje osobiste zdanie)
            • joanna35 Re: jeszcze wyrodne matki n/t 10.10.06, 20:55
              Monia jak zwykle masz racjęsmile)
            • paszczakowna1 Re: jeszcze wyrodne matki n/t 10.10.06, 21:44
              > którzy źle pracują za 1000 zł, pracowaliby lepiej za 2000- bo albo kocha się
              > swoja pracę, lubi sie ludzi i jest sie kulturalnym człowiekiem, albo nie. Żadne
              >
              > pieniadze tego nie zmienią( ale to moje osobiste zdanie)

              Nie zgadzam się. Człowiek, którego pracy się nie docenia (a w końcu pieniądze są
              formą oceny pracy), a zwłaszcza taki, który za swoją pracę nie może się
              utrzymać, ma poczucie upokorzenia i upodlenia. I zdecydowanie rzutuje to na
              jakość jego pracy oraz stosunek do innych. Ostatecznie, nie oczekiwałabyś chyba
              dobrego stosunku do wykonywanej pracy od niewolnika?

              Ja tu widzę analogię - trudno o entuzjazm, jeśli ma się stale świadomość, że po
              skończonych studiach i wykonując prace odpowiedzialną i wyczerpującą, zarabia
              się mniej niż koleżanka po zawodówce, i nie jest się w stanie samodzielnie
              utrzymać. Nieprzypadkowo mówi się o "godnym" wynagrodzeniu - pensja poniżej
              1000 zł za prace pielęgniarki godzi, IMHO, w jej godność. I, niestety, efekty
              tego sa jakie są.
              • connie1 Re: jeszcze wyrodne matki n/t 10.10.06, 21:53
                Niestety się zgadzam , niestety trwa selekcja negatywna
              • monia145 Re: jeszcze wyrodne matki n/t 10.10.06, 22:44
                Nie oczekiwałabym entuzjazmu od niewolnika- bo w jego przypadku zastosowany
                został elemnet przymusu. Możesz odnaleźć taki element w zawodzie pielęgniarki?
                Tu nie ma elemnetu przymusu, niewiedzy- kazda, która idzie do szkoły
                pilegniarskiej jest chyba świadoma ewentualnych zarobków. Jeżeli wie, że
                kokosów po tej pracy nie będzie- to z jakiego innego sensownego powodu chce
                zostać ta pielęgniarką? Mnie przychodzi do głowy tylko jeden- zamiłowanie do
                tego rodzaju pracy. Jeżeli tego brak, to nie ma mowy o wartościowej pracy,
                poszanowaniu drugiego człowieka, itp.
                Nie tylko pieniądze sa formą decenienia pracy pielegniarki, nauczyciela- dla
                mnie równie istotne, może najważniejsze jest uznanie dzieci. Moje własne
                przeswiadczenie, że jestem wobec nich w porządku, to, co robie wykonuję
                najlepiej jak mogę. Czy gdybym zarabiała dw razy więcej, pracowałabym lepiej?
                Nie. Po prostu zarabiałabym więcej. Robotę musiałabym wykonać taką samą jak
                teraz i robiłabym to z takim samym zaangażowaniem.
                Zapewne zarabiam mniej niz niejedna z forumowiczek. Mniej niz niektórzy wydają
                na jedzenie w miesiącu- czy przez to miałabym stracić entuzjazm do swojej
                pracy? Nie żartuj.............
                • paszczakowna1 Re: jeszcze wyrodne matki n/t 10.10.06, 23:50
                  > Nie oczekiwałabym entuzjazmu od niewolnika- bo w jego przypadku zastosowany
                  > został elemnet przymusu. Możesz odnaleźć taki element w zawodzie pielęgniarki?
                  > Tu nie ma elemnetu przymusu, niewiedzy- kazda, która idzie do szkoły
                  > pilegniarskiej jest chyba świadoma ewentualnych zarobków.

                  Osoby, które szły do szkoły pielęgniarkiej lat temu 15 (a tym bardziej dawniej),
                  mogły oczekiwać lepszych zarobków (na początku lat 90-tych pielęgniarki
                  zarabiały w stosunku do średniej znacznie lepiej niż teraz). A pracę nie tak
                  łatwo zmienić.

                  Osobiście uważam, że bardzo niewiele osób jest w stanie zachować entuzjazm do
                  jakiejkolwiek pracy (długofalowo) przy ewidentnie krzywdzącym wynagrodzeniu.
                  Jeśli wykonuje się pracę warta 2500 zł, a dostaje za nią 800 zł, i nie ma
                  perspektyw na więcej - no to wiele osób zacznie pracować tak, jak za 800 zł.
                  Czyli na 30%.

                  Jeśli, pracując na pełny etat, zarabiasz tyle, że nie jesteś w stanie się
                  utrzymać (nie mówiąc o utrzymaniu rodziny) i mimo to kochasz swoją pracę (czyli
                  pracujesz hobbystycznie), to fajnie, i szczerze podziwiam. Nie możesz jednak
                  wymagać tego samego od innych.
                  • monia145 Re: jeszcze wyrodne matki n/t 11.10.06, 09:11
                    Nie pracuję tylko hobbystycznie- zarabiam, może nie najwiecej( w porównaniu z
                    niektórymi na forum) ale siebie mogłabym utrzymać- rodziny już niesmile-to prawda

                    Nie rozumiem w Twojej wypowiedzi jednego- w jaki sposób pracuje się za 880 zł a
                    w jaki za 2500? Może należałoby ustalic zakres obowiązków? Wśród pielęgniarek
                    sa takie, które ukończyły studia wyższe, kończa kolejne kursy, dokształcaja
                    się. Wiąże sie to z wyższymi zarobkami. Czy wśród koleżanek pracujacych na
                    jednym oddziale- te, które sa tylko po szkole pielegniarskiej i zarabiaja mniej
                    miałyby mnieć inny zakres obowiązków? Jestes pewna, że osoby, które obecnie
                    maja za nic swoją pracę, sa niemiłe i niekulturalne z mentalnością drwala,
                    zarabiając wiecej zminiłyby sie w chodzace anioły? Ja mam watpliwosci, niczego
                    od nikogo nie wymagam, każdy z nas ponosi konsekwencje własnych wyborów
                    życiowych.
                  • asia_i_p Re: jeszcze wyrodne matki n/t 11.10.06, 15:20
                    Nikt nie wymaga miłości do pracy. Ale jeżeli ktoś podpisał umowę, widząc jaką
                    dostanie pensję, to swoją pracę musi wykonywać solidnie. A w przypadku prac
                    wśród ludzi, jak pielęgniarka albo nauczyciel, solidność to także uprzejme
                    podejście do człowieka.
    • yenna_m Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 10.10.06, 21:17
      a mi za kazdym razem, gdy takie rzeczy czytam, przypomina sie tomografia mojego
      starszego dziecka
      (do poczytania tutaj


      niestety - nie wierze juz w uprzejma sluzbe zdrowia bez uprzedniego zalatwienia
      tzw "plecow"

      mozecie sie na mnie obrazac, mamy pracujace w sluzbie zdrowia - ale niestety,
      moje prywatne doswiadczenie z kilku pobytow w szpitalu, w tym rowniez z
      dzieckiem, wskazuja na to, że niestety - nie mozna sie za wiele spodziewac...

      w szpital z sercem tez nie wierze (jak i w Mikolaja, dziada wsadzajacego dzieci
      do wora, czy zombie) bo przestalam juz dawno wierzyc w rzeczy, ktorych nie ma
      • monia145 Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 11.10.06, 09:42
        yenna_m napisała:

        > mozecie sie na mnie obrazac, mamy pracujace w sluzbie zdrowia - ale niestety,
        > moje prywatne doswiadczenie z kilku pobytow w szpitalu, w tym rowniez z
        > dzieckiem, wskazuja na to, że niestety - nie mozna sie za wiele spodziewac...


        To przykre, że masz wyłącznie takie dowiadczenia.....ale może jeszcze kiedys
        ktos Cię zaskoczy pozytywnie........może jest to tez sposób" nic w słózbie
        zdrowia mnie nie zaskoczy, wiec nie mam zbyt duzych oczekiwań"- i dobrze,
        przynajmniej nie dostaniesz histerii stojac z dzieckiem w kolejce w przychodni
        dłużej niż 15 minsmile)))))
    • mufka51 Mijaczku... 10.10.06, 23:09

      Bardzo,bardzo uraził mnie Twój list...
      • bunny.tsukino a co robia takiego p. pielegniarki?? 11.10.06, 10:17
        Z perspektywy matki, ktora byla z dzieckiem w szpitalu jakies 8 razy w ciagu
        jego 8 miesiecznego zycia:
        -sprzata Impel
        -jedzenie roznosi Impel
        -matki karmią
        -matki przewijają
        -matki mierzą temperaturę (najlepiej żeby jeszcze wlasnym termometrem, aby tych
        szpitalnych nie dawać do sterylizacji)
        -matki zmieniają brudną pościel
        -matki myją butelki itp.
        -matki pobieraja mocz przez woreczki i kupke z pieluch. slowo matka mozna
        zastapic slowem ojciec wedle zyczenia.
        Panie pielęgniarki roznoszą i robią zastrzyki, podpinają kroplówki a poza tym
        siedzą w kantorku jedzą pączki, oglądają tv. i Tylesmile aaa jeszcze przy wypisie
        pobieraja opłaty za całodzienny pobyt matki z dzieckiem(od 5 do 12 zl). I
        oczywiscie z góry zakładają ze któres z rodzicow zostanie. Jka nie, to swiete
        oburzenie. a takie dzieci to sa wlasnie przymykane bo placza, straszone
        bobokiem, nieraz zastraszane.Sorry no, moze sa oddzialy gdzie pielegniarki
        napracuja sie wiecej, ale na pewno nie na oddziale z dziecmi, gdzie 90% robia
        rodzice.
        Ja bym im za ta "prace" nawet 800 zl nie dala.
        • agawamala Re: a co robia takiego p. pielegniarki?? 11.10.06, 15:11
          Ze szpitalem mam na co dzień konkakt. Mój mąż jest chirurgiem, sama bywałam
          pacjentką ( chirurgia, ginekologia), chorowało kilka osób z mojej rodziny.
          Co robi pielęgniarka chirurgiczna:
          - raport ( bardzo duzo pisania)
          - co chwila biega , do chorych dzwoniących ( siostro basen, siostro pić,
          siostro boli, siostro jest mi niedobrze, proszę otworzyć/zamknąć okno ,
          przestawić krzesło/stolik, zgasić/zapalić światło)
          - mierzy temperaturę i wpisuje ją do karty gorąckowej
          - "odbiera zlecenia" i roznosi leki, jesli jest opatrunkową zmienia razem z
          lekarzem opatrunki
          - zmienia pościel
          - jest przy roznoszeniu posiłków
          - pobiera badania
          - biega do laboratorium ( z krwią i po wyniki)
          - jeździ z chorym na badania dodatkowe ( w tym Rtg)
          - zwozi chorych na blok i przywozi z sali pooperacyjnej
          - podłącza/odłącza kroplówki
          - myje ludzi niezdolnych do samoobsługi
          - wynosi baseny, podaje baseny
          - ścieli łóżka
          - jeśli pacjent się "zatrzyma" podejmuje reanimację nim dobiegnie lekarz
          - wysłuchuje żalów na źle funkcjonującą służbę zdrowia ( często w chamskiej
          formie)
          - oklepuje chorych leżących ( aby nie dopuścić do zapalenia płuc)
          - podaje ekstra leki, często w postaci zastrzyków
          - karmi ( bywa, że przez sondę)
          - zakłada cewnik do pęcherza moczowego
          - zmienia pampersy
          - gdy chory umrze - wykonuje cały szereg przykrych czynności przy nieboszczyku
          - często studiuje
          Tak, zdarza się, że pielęgniarki wypiją kawę, zjedzą ciastko, albo rzucą okiem
          na telewizję.
          • joasiiik25 Re: a co robia takiego p. pielegniarki?? 11.10.06, 15:21
            dziewczyny ja napisalam o swoich spostrzezeniach i o tym jak pielegniarki
            odnosza sie do malych dzieci
            nie interesuje mnie za jakie pieniadze wykonuja swoja prace...
            maja niesc pomoc- takie ich zadanie
            usmiechem koic bol i strach a nie same wytwarzac stresowe sytuacje
            opisalam tylko czesc tego co sie dzialo
            • a-ronka a nauczyciele mają uczyc i co 11.10.06, 15:31
              znam takich nauczycieli,że nawet kaktusa nie zostawiłbym do podlewania.
              Dlaczego pielęgniarka ma koic ból,strach,stres skoro rodzice są obok i to oni
              mają uspokoic malucha.
              Czy nauczyciel uczy kultury,ortografii,zasad zachowania się przy stole czy
              realizuje tylko odgórnie nadany program?
              Wymagasz od personelu zajęcia wyłącznie swoim dzieckiem więc po co ty tam byłaś?

              nie interesuje mnie za jakie pieniadze wykonuja swoja prace...
              > maja niesc pomoc- takie ich zadanie tak a nauczyciele mają za zadanie
              nauczyc ale jakoś im to nie wychodzi.................
              • joasiiik25 Re: a nauczyciele mają uczyc i co 11.10.06, 15:34
                wcale nie wymagam i nigdy nie wymagalam
                bylam po to z dzieckiem,zeby sie nim zajac
                wymagam tylko zyczliwego traktowania
                nie wiesz to nie pisz glupot!!!!!!
                ps:
                nauczyciel uczy o wiele wiecej niz Ci sie wydaje
                potrafi pracowac spolecznie (czyt.darmo)
                • ibulka Re: a nauczyciele mają uczyc i co 11.10.06, 15:54
                  joasiiik25 napisała:

                  > wcale nie wymagam i nigdy nie wymagalam
                  > bylam po to z dzieckiem,zeby sie nim zajac
                  > wymagam tylko zyczliwego traktowania
                  > nie wiesz to nie pisz glupot!!!!!!
                  > ps:
                  > nauczyciel uczy o wiele wiecej niz Ci sie wydaje
                  > potrafi pracowac spolecznie (czyt.darmo)
                  >

                  Dodam jeszcze, że to rodzice powinni nauczyć dziecko kultury słowa i dobrego
                  zachowania przy stole, ale zasad ortgorafii powinien uczyć nauczyciel.
                  Zresztą nauczyciel również wychowuje dziecko - przez te kilkanaście lat
                  spędzonych w szkole delikwent jest wychowywany także przez grono pedagogiczne.
                  Przynajmniej do osiągnięcia wieku lat 15-stu lub 14-stu, kiedy to się zaczyna
                  nieco buntować...
                • a-ronka Re: a nauczyciele mają uczyc i co 11.10.06, 15:55
                  joasiiik25 napisała:

                  > wcale nie wymagam i nigdy nie wymagalam
                  > bylam po to z dzieckiem,zeby sie nim zajac
                  > wymagam tylko zyczliwego traktowania
                  > nie wiesz to nie pisz glupot!!!!!!
                  > ps:
                  > nauczyciel uczy o wiele wiecej niz Ci sie wydaje
                  > potrafi pracowac spolecznie (czyt.darmo)

                  Po co te wykrzykniki? Ja potrafię czytac i wiem jak nauczyciele pracują
                  społecznie ( za darmo ).
                  Masz wielkie wymagania wobec pielęgniarek ale one widząc matkę z dzieckiem nie
                  mają obowiązku uspokajac i tulic malucha.Ty poszłaś tam go pocieszac.
                  Nauczyciele za darmo,społeczniesmile)))))Pokaż mi takiego bo ja pracując w szkole
                  (księgowa) widziałam jak panie NAUCZYCIELKI biły się o zapłacenie np.za dni
                  wolne ustawowo albo jak kuratorium robiło dzień wolny a zamiast to odpracowanie
                  w sobotę.Każda wtedy chciała setki no i premię bo one musiały przyjśc do
                  szkoły.A kółka,a zajęcia dodatkowe.Która robi to za darmo?
                  Każdy zawód jest dobry pod warunkiem,że ma się się do tego serce i
                  predyspozycje.
                  Ty narzekasz na pielegniarki a one na nauczycieli.
                  • ibulka Re: a nauczyciele mają uczyc i co 11.10.06, 16:02
                    a-ronka napisała:

                    > joasiiik25 napisała:
                    >
                    > > wcale nie wymagam i nigdy nie wymagalam
                    > > bylam po to z dzieckiem,zeby sie nim zajac
                    > > wymagam tylko zyczliwego traktowania
                    > > nie wiesz to nie pisz glupot!!!!!!
                    > > ps:
                    > > nauczyciel uczy o wiele wiecej niz Ci sie wydaje
                    > > potrafi pracowac spolecznie (czyt.darmo)
                    >
                    > Po co te wykrzykniki? Ja potrafię czytac i wiem jak nauczyciele pracują
                    > społecznie ( za darmo ).
                    > Masz wielkie wymagania wobec pielęgniarek ale one widząc matkę z dzieckiem
                    nie
                    > mają obowiązku uspokajac i tulic malucha.Ty poszłaś tam go pocieszac.
                    > Nauczyciele za darmo,społeczniesmile)))))Pokaż mi takiego bo ja pracując w
                    szkole
                    > (księgowa) widziałam jak panie NAUCZYCIELKI biły się o zapłacenie np.za dni
                    > wolne ustawowo albo jak kuratorium robiło dzień wolny a zamiast to
                    odpracowanie
                    >
                    > w sobotę.Każda wtedy chciała setki no i premię bo one musiały przyjśc do
                    > szkoły.A kółka,a zajęcia dodatkowe.Która robi to za darmo?
                    > Każdy zawód jest dobry pod warunkiem,że ma się się do tego serce i
                    > predyspozycje.
                    > Ty narzekasz na pielegniarki a one na nauczycieli.
                    >

                    Jeśli chcesz zobaczyć nauczycielkę jezyka polskiego oraz religii, która pracuje
                    społecznie, to zapraszam do Wrocławia, do gimnazjum Piętnastolatki z mojej
                    rodziny.
                    Wyżej wymieniona Pani, oprócz pracy w dwóch szkołach i przedszkolu, wychowuje
                    siedmioletnią córeczkę, prowadzi Katolickie Stowarzyszenie Młodych przy
                    kościele, jeździ na wycieczki, pielgrzymki, prowadzi koła zainteresowań, oprócz
                    tego jest przemiła, przesympatyczna, wymagająca i potrafiąca zainteresować
                    młodzież nie tylko językiem polskim i religią, ale też otaczającym ich światem
                    itd.
                    Nie chce mi się wypisywać więcej zalet.

                    Pozdrawiam.
              • monia145 Re: a nauczyciele mają uczyc i co 11.10.06, 19:20
                Uczę geografii w szpitalu - kiedy dzieciak pisze nazwę naszej planety "ziemia"
                zwracam uwagę na błąd ortograficzny.......jak pisze "ktury" to poprawiam, aoni
                sie dziwą, że przecież teraz to nie język polskismile
            • agawamala Re: a co robia takiego p. pielegniarki?? 11.10.06, 22:23
              A ja mam zgoła inne doświadczenia z pobytu z 8 tygodniowym dzieckiem na
              chirurgii.
          • siasiuszek Re: a co robia takiego p. pielegniarki?? 11.10.06, 15:25
            tu chodziło o pielęgniarki z oddziałów dziecięcych, chyba nikt nie wątpi ze na
            innych oddziałam mają dużo więcej roboty. powiem tak byłam z dzieckiem w
            szpitalu pielęgniarkę widziałam tylko 2 razy dziennie rano i wieczorem a
            przecież nie byłam na sali sama ze swoim dzieckiem było tam jeszcze 2 innych
            dzieci równeiż z mamai.
        • mama_kotula Re: a co robia takiego p. pielegniarki?? 12.10.06, 11:35
          bunny.tsukino napisała:

          > Z perspektywy matki, ktora byla z dzieckiem w szpitalu jakies 8 razy w ciagu
          > jego 8 miesiecznego zycia:
          Zatem napiszę z perspektywy moich pobytów w szpitalu:
          > -sprzata Impel
          Sprzątanie nie wchodzi w zakres obowiązków pielęgniarki - zły argument.
          > -jedzenie roznosi Impel
          U nas jedzenie dowoziła kuchnia, pielęgniarki roznosiły do sal, karmiły dzieci,
          u których akurat nie było rodziców.
          > -matki karmią
          Jeśli są obecne. Nie przy wszystkich dzieciach siedzą matki, są też dzieci z
          domów dziecka.
          > -matki przewijają
          Jak wyżej.
          > -matki mierzą temperaturę
          Jak wyżej.
          > -matki zmieniają brudną pościel
          Jak wyżej.
          > -matki myją butelki itp.
          Jak wyżej.
          > -matki pobieraja mocz przez woreczki i kupke z pieluch. slowo matka mozna
          > zastapic slowem ojciec wedle zyczenia.
          Jak wyżej.
          > Panie pielęgniarki roznoszą i robią zastrzyki, podpinają kroplówki a poza tym
          > siedzą w kantorku jedzą pączki, oglądają tv. i Tylesmile
          Dodatkowo: robią raporty, biegają do laboratorium, wożą dzieci na konsultacje i
          badania dodatkowe, kąpią dzieci, przy których nie ma matek, robią opatrunki,
          asystują lekarzowi przy badaniu.
          > aaa jeszcze przy wypisie
          > pobieraja opłaty za całodzienny pobyt matki z dzieckiem(od 5 do 12 zl)
          Nie w każdym szpitalu, w naszym płaci się tylko za pobyt z dzieckiem w izolatce,
          przy założeniu, że matka ma własne łóżko.

          I jeszcze jedno, dość ważne, o czym nikt chyba nie napisał:
          Pielęgniarki wysłuchują tysięcy pretensji od upierdliwych i oburzonych rodziców,
          przy czym te pretensje dotyczą głównie niedoskonałości systemu ochrony zdrowia,
          a nie samej pracy pielęgniarki.

          > Sorry no, moze sa oddzialy gdzie pielegniarki
          > napracuja sie wiecej, ale na pewno nie na oddziale z dziecmi, gdzie 90% robia
          > rodzice.
          Jeśli ci rodzice są na miejscu.
          • bunny.tsukino Re: a co robia takiego p. pielegniarki?? 12.10.06, 11:43
            Zgadzam się, że gdzies indziej może być inaczej.
            Piszę o tym, co ja przeżyłam i co widziałam.
            • mama_kotula Bunny, bo jeszcze jedno: 12.10.06, 11:49
              Ty piszesz z perspektywy matki, która siedzi przy dziecku w szpitalu i się nim
              zajmujesz. I zrozumiałym jest, że pielęgniarki nie będą poświęcać twojemu
              dziecku więcej uwagi, bo jesteś przy nim. A w sumie, po to się siedzi przy
              dziecku, aby zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa, a w zakres tego zapewniania
              poczucia bezpieczeństwa wchodzi też wykonywanie pewnych rzeczy przy dziecku
              przez "znajome ręce" - czyli przewijanie, karmienie itd. wykonywane przez matkę.
              Nie rozumiem np. matek, które wołają pielęgniarkę dlatego, że "dziecko zrobiło
              kupę i trzeba je przewinąć" (a znam takie przypadki), a na pytanie pielęgniarki
              "a pani nie może go przewinąć?" odpowiadają aroganckim tonem "ja jestem
              zmęczona, bo całą noc nie spałam".

              Zgadzam się, że z momentem zezwolenia na przebywanie rodzica przez całą dobę z
              dzieckiem pielęgniarki są odciążone, niemniej jednak pracy im nie brakuje
              (zwłaszcza, że wiele oddziałów dziecięcych cierpi na deficyt personelu
              pielęgniarskiego, i np. na 40-łóżkowy oddział na noc zostają 2 pielęgniarki).


              > Zgadzam się, że gdzies indziej może być inaczej.
              > Piszę o tym, co ja przeżyłam i co widziałam.
              >
              >
              • bunny.tsukino Kotula, gwoli wyjaśnień 12.10.06, 11:59

              • bunny.tsukino kotula gwoli wyjasnien 12.10.06, 12:07
                za szybko mi się wysłało.
                Czasami tego minimum zabrakło i to mnie boli. Np
                -dziecko mi srało. srało całą dobe, 74 pieluchy na dobę. Przebierałam,
                karmiłam, myłam. Raz poprosiłam o pomoc, bo wszystko było w kupie:ja, młody,
                łóżeczko, podłoga. Myślisz że się doczekałam?
                -odłożony do łózka płakał niemiłosiernie. toaleta była jakieś 2 piętra niżej.
                poprosiłam żeby go wzieły na ręce. Na 5 góra słownie pięc minut. "a to nie może
                pani chodzić do toalety jak dziecko śpi?"
                - i jedno. coś co mnie najbardziej boli. przyjechaliśmy ze sraczką. w święta
                wielkanocne. pani oddziałowa połozyła nas na jednej sali z dziećmi z zapaleniem
                płuc, bo ona chce mieć wszystkie dzieci na jednej sali. błagałam, prosiła.
                usłyszałam, że jak się nie podoba...to oni wcale nie muszą nas przyjąc. bo to
                szpital miejksi a ja nie mam zameldowanaia w Krakowie. jakieś 3 tygodnie po w
                yjściu wróciliś my do innego szpitala z...zapaleniem płuc. Lezeliśmy ponad 3
                tygodnie.
      • mijaczek Re: Mijaczku... 11.10.06, 16:40
        mufka51 napisała:

        >
        > Bardzo,bardzo uraził mnie Twój list...

        ktory post? ktore zdanie?
    • kokolores Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 11.10.06, 15:38
      W kazdym zawodzie sa ludzie i klamki. Byc moze mialas poprostu pecha i tyle .
      Niezeleznie od tego, zawod pielegniarki nie ma wogole powazania w Polsce i jest
      niedoceniany , to przykre.


      joasiiik25 napisała:
      wczoraj wrocilismy ze szpitala a dzis wyladowalismy u naszej pulmolog i co sie
      okazalo
      kACPER JEST NIEDOLECZONY
      lekarka zadzwonila do szpitala (obok jest przychodnia w ktorej przyjmuje)
      i "zjechala rowno" (nie wiem kogo)...


      Tu akurat ewidentnie zawalili lekarze !!!





      :o)
      Koko
      • joasiiik25 Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 11.10.06, 15:42
        nawet nie chce poruszac tego tematu
        za duzo jak na jeden raz
        • ibulka Re: szpital co za okropnosc!!!pielegniarki 11.10.06, 15:56
          joasiiik25 napisała:

          > nawet nie chce poruszac tego tematu
          > za duzo jak na jeden raz

          Poza tym i tak zaraz z mety zostaniesz skreślona i zrugana, bo uogólniasz :]
          I jesteś conajmniej głupia - bo śmiesz skarżyć się na służbę zdrowia, która
          straszy twoje dziecko urwaniem mu rączki :]
          Aha, zapomniałam!
          Jesteś także wyrodna. No bo jak mogłaś dopuścić do takiego stanu, że dziecko
          musiało wylądować w szpitalu???!!!

          Pozdrawiam Cię bardzo, bardzo gorąco! kiss
          • mijaczek Dlaczego tak trudno zrozumiec??? 11.10.06, 16:40
            O co chodzi w tym watku?????
            Ok. Nie chcesz slodzic? Fine. Rodzice sa od pocieszania? Fine. Nie musisz stawac
            na uszach, zeby dziecko czulo sie specjalnie? Fine. Ale do cholery jasnej jak
            juz masz buzie otworzyc zamiast jadowitego zdania w stylu "chcesz? reke ci utne"
            albo "co za rozhisteryzowane dziecko" po prostu nie mow nic.
            Bo o ile milczenie jest krepujace o tyle glupie odzywki kogokolwiek zawsze sa
            nie na miejscu.

            I juz nie zmieniajcie tematu, bo watek byl o dzieciach a wy oczywiscie
            wjechalyscie na place i kase... przestancie, ok?
            • kokolores Mijaczek na ktory post ty odpowiedzialas ? 11.10.06, 19:04

              • mijaczek Re: Mijaczek na ktory post ty odpowiedzialas ? 12.10.06, 12:04
                kokolores napisała:

                >
                juz sama nie wiem. na kazdy. na pierwszy, drugi piaty i dziesiaty...mam juz dosc
                tego watku...
    • monia145 Joasiiik25!! 11.10.06, 19:13
      Złozyłas skargę na pielegniarki, które według Ciebie zachowały sie niefachowo?
      Założę się, że nie.......
    • bunny.tsukino agwamala 12.10.06, 11:18
      Ja pisałam o pielęgniarkach z odzialu DZIECIĘCEGO. Proszę czytać ze
      zrozumieniem. Nie przeczę że na innych oddziałach mają 200% więcej pracy. I im
      bym dała więcej niz to 800 zl. sama jak lezalam na patologi ciązy to widzialam
      ile maja roboty. ja tez ze szpitalem mialam kontakt na codzien. i jezeli tak
      roztrzasamy to co:
      - z kopertami, podarkami, oplaceniem poloznej ktora ma czuwac nad poloznica??
      to samo dotyczy lekrzy
      -bimbaniem sobie z dzwonkow pacjentow
      -tekstami"samam pani moze zamknac okno/przesunac krzeslo/zgasic swiatlo"
      I najciezszy kaliber. Zostane zlinoczowane, ale co tam. A wynoszenie różnych
      rzeczy ze szpitala??? Tak sie sklada, ze jestem w tym temacie zorientowana,
      jako ze 90% moejje famili pracuje w szpitalu. Wszyscy wynosza, ale pielegniarki
      najwiecej. Wszystko co sie da: gazy, waty, pampersy z odzialow noworodkowych
      notorycznie gina ubranka, proszki do prania, kremy na odparzenia, butelki mleka
      rtf...
      nie chce nikoggo, zadnej pielgniarki obrazic moim postem.pisze czego ja
      doswiadczylam.
      • mama_kotula Re: agwamala 12.10.06, 11:29
        bunny.tsukino napisała:

        > Tak sie sklada, ze jestem w tym temacie zorientowana,
        > jako ze 90% moejje famili pracuje w szpitalu. Wszyscy wynosza, ale
        pielegniarki najwiecej.

        Ooo, jedziemy po całości.
        Określenie "wszyscy wynoszą" jest imho śmieszne i krzywdzące.
        Rozumiem, że 90% twojej familii nie wynosi (tylko donosi na wynoszące)? ;-P
        • bunny.tsukino Re: agwamala 12.10.06, 11:33
          Tez wynoszasmile Masz rację pojechałam z tym "wszyscy". Rzadko zdarza się,
          że "wszyscy", "na pewno", "zawsze" coś robią. Niniejszym się kajam. Powinno
          być "większość znanych mi osób pracujących w szpitalu".
          • joasiiik25 Re:koniec dyskusji 12.10.06, 12:53
            dziewczyny nie ma sensu wywlekac tego wszystkiego dalej....
            nasze wzajemne obrazanie sie, pisanie,ze "wszyscy" nic nie zmieni w sluzbie
            zdrowia...
            pielegniarki nadal pozostana pielegniarkami, pacjeci pacjentami
            wzajemne zale i pretensje nie uzdrowia niektorych "pan" pielegniarek
            bylam pierwszy raz z synem w szpitalu i to co zastalam tam bardzo mnie zdziwilo
            i przerazilo
            sam fakt,ze wypisano nadal chore dziecko...
            pozdr
            • monia145 Joasiiik25!! Ponawiam pytanie! 12.10.06, 16:25
              Czy brak odpowiedzi na proste pytanie ma oznaczać, że nie złozyłaś????????
          • kokolores Lapownictwo jest przestepstwaem! 12.10.06, 15:05
            pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81apownictwo
            www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/7329/1.html

            Nie rozumiem dlaczego jest w Polsce NADAL tolerowane!

            :o)
            Koko
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka