Ta osoba doprowadzila mnie dzis do lez, a mojego meza do bialej goraczki.
Planowalismy z mezem wziazc kredyt 20 000zl na auto. Dzis musielismy zlozyc
papiery, poniewaz jutro nasz znajomy jedzie do niemiec po auta i mial nam
kupic. Jezdzi rzadko, a my nie mamy auta (maz dojezdza do pracy do innego
miasta i auto jest mu potrzebne, gdyz nie ma dobrego polaczenia) wiec jest to
mozna powiedziec sprawa pilna. Juz sie ubieralismy do wyjscia, gdy zadzwonila
tesciowa z propozycja. Mielismy kupic jakies male autko za 10000 (bo tyle
mamy) "dla niej", jezdzic nim przez rok, a za rok tesciowa by od nas to auto
odkupila, my bysmy sobie przez ten rok odkladali kase i kupili auto jakie
chcemy. Poprosila zebysmy wybrali auto. Wiec wybralismy. Ale zaczely sie
telefony z wybrzydzaniem (nie wiem, ona liczyla ze za 10000 bedzie miala
wypasiona fure). Moj maz sie wkurzyl i powiedzial zeby sie zdecydowala, bo za
godzine zamykaja bank i nie wiemy co robic. Powiedziala, zebysmy sie
wstrzymali z kredytem, a ona sobie wybierze auto. Za 3 godziny dzwoni, ze ona
jednak nie wie na jakie sie zdecydowac i nie wie czy za rok bedzie miala
kase, zebysmy sobie moze jednak wzieli ta pozyczke. Teraz??? Na jaka cholere.
Teraz przez kochana mamusie skazani jestesmy kupic male stare auto za 10000
wiedzac ze ona za rok prawdopodobnie od nas nie odkupi.
Chcielismy auto sprowadzane, poniewaz w polskich ofertach nie ma nic
ciekawego. Ale musimy kupic jakiekolwiek. I tak sen o wymarzonym aucie poki
co prysnal