olivia49
23.10.06, 11:34
Witajcie emamy,
czytam Was juz od jakiegos czasu, widze, ze kazda ma jakies wzloty i upadki,
ale chcialam sie dowiedziec, czy jest wsrod Was taka zdruzgotana ofiara zycia
jak ja.
Niby wszytko gra, maz, dziecko, drugie w drodze, wlasny domek (z kredytem a
jak) a ja nie toleruje swojego meza. Draznie mnie jego lenistwo, ktore
objawia sie przede wszystkim we wszystkim co dotyczy domu. Nic po sobie nie
posprzata, szklanki do zlewu nie odniesie, kapsla z piwa nie wyrzuci, ciuchow
nie posklada, wszystko w rulonik i do szafy. Rozbiera sie przy lozku i tam
wszystko rzuca ( w klebek), nie myje sie wieczorem, przez co sexu tez mi sie
nie chce. Przenosi sie w sobote i niedziele z lozka na sofe i wszysko mu
ciezko. Przez to, ze ja jestem pedantka, nie moge tego zniesc i uwazam swoje
malzenstwo za katastrofe.
Rozmawialam, krzyczalam, nie pomaga. Jest twardy i cwany, koniec.
Dodam, ze mieszalismy przes slubem razem i kapal sie wieczorami, ujal mnie
tym, ze naczynie nieraz pozmywal, sprzatal za mna w sobote...niebywale no i
wiedzialy galy co braly!!!!!!
Jak mozna sie tak zapuscic? A moze on tez jest ze mna nieszczesliwy? Ma
posprzatane, wyprane, w domu pachnie, gotuje tez dobrze i pod
niego.....jestem zadbana, szupla...dziecko zadbane, ja pracuje zawodowo...
Ja juz nie wiem nic z tego zycia...
Co robic, czy przyjedzie do mnie superniania?????????
Pozdrawiam
Zdruzgotana i przygasnieta zona