Zdruzgotana

23.10.06, 11:34
Witajcie emamy,
czytam Was juz od jakiegos czasu, widze, ze kazda ma jakies wzloty i upadki,
ale chcialam sie dowiedziec, czy jest wsrod Was taka zdruzgotana ofiara zycia
jak ja.
Niby wszytko gra, maz, dziecko, drugie w drodze, wlasny domek (z kredytem a
jak) a ja nie toleruje swojego meza. Draznie mnie jego lenistwo, ktore
objawia sie przede wszystkim we wszystkim co dotyczy domu. Nic po sobie nie
posprzata, szklanki do zlewu nie odniesie, kapsla z piwa nie wyrzuci, ciuchow
nie posklada, wszystko w rulonik i do szafy. Rozbiera sie przy lozku i tam
wszystko rzuca ( w klebek), nie myje sie wieczorem, przez co sexu tez mi sie
nie chce. Przenosi sie w sobote i niedziele z lozka na sofe i wszysko mu
ciezko. Przez to, ze ja jestem pedantka, nie moge tego zniesc i uwazam swoje
malzenstwo za katastrofe.
Rozmawialam, krzyczalam, nie pomaga. Jest twardy i cwany, koniec.
Dodam, ze mieszalismy przes slubem razem i kapal sie wieczorami, ujal mnie
tym, ze naczynie nieraz pozmywal, sprzatal za mna w sobote...niebywale no i
wiedzialy galy co braly!!!!!!
Jak mozna sie tak zapuscic? A moze on tez jest ze mna nieszczesliwy? Ma
posprzatane, wyprane, w domu pachnie, gotuje tez dobrze i pod
niego.....jestem zadbana, szupla...dziecko zadbane, ja pracuje zawodowo...
Ja juz nie wiem nic z tego zycia...
Co robic, czy przyjedzie do mnie superniania?????????
Pozdrawiam
Zdruzgotana i przygasnieta zona
    • babka71 Re: Zdruzgotana 23.10.06, 11:41
      Ciesz się pracą Tym co masz i nie narzekaj.., skarpety i brudne szklanki to nie
      tragedia!!, uwierz mi są wieksze problemy w zyciu!!...choroby, śmierć , bieda
      itp..
      • sowa_hu_hu babka 23.10.06, 11:44
        no co ty piszesz... Jak ja bym sie chciała pocieszac problemami innych to bym
        zadnych miec nie mogła , bo ani nie choruje a ni nie umieram...

        ale prócz tak dratycznych spraw są jeszcze rzeczy dnia codziennego ,które
        potrafią człowieka dobić i naprawde wiele spierniczyć w związku...
        • babka71 Re: Sowa co Ty powiesz?/ 23.10.06, 11:48
          problemy dnia codziennego to normalka..???!!!!!!!!!
          Dla mnie tak, bo takie jest zycie
          Problem męza "flejtucha" jest niczym w porównaniu z brakiem pieniedzy,
          kredytami, brakiem mieszkania, chorobą dziecka..itp..
          • sowa_hu_hu Re: Sowa co Ty powiesz?/ 23.10.06, 11:58
            mówie co myśle ,proste
          • olivia49 Re: Sowa co Ty powiesz?/ 23.10.06, 12:03
            Tak tak, a jak flejtuch chce sie z toba kochac i oglednie mowiac niemilo
            pachnie. Ja moich problemow nie chce porownywac do choroby, braku pieniedzy i
            innych strasznych rzeczy, modle sie codziennie o to, zeby nie miec takowych,
            ale nie jestem szczesliwa, nie czuje sie szczesliwa...a chcialabym
    • sowa_hu_hu Re: Zdruzgotana 23.10.06, 11:42
      skąd ja to znam... miałam identycznie... cholernie mnie to drażniło ,oczywiście
      ile sie nagadałam to moje...
      niestety nie wiem co ci poradzić uncertain

      ale moja droga z tego co piszesz tobie d ofiary daleko smile to raczej mąż
      powinien coś ze sobą zrobić...
      może laski ci doradzą cos konkretnego bo mnie nic do łba nie przychodzi.
    • triss_merigold6 Re: Zdruzgotana 23.10.06, 11:44
      A ma facet jakieś zalety, ktore rekompensują wady? Bo jeśli nie, to kredyt na
      dom i drugie dziecko tylko jeszcze bardziej usadzają Cię w takim układzie.
      Jemu się nie chce, bo masz zero skutecznych argumentów. Odejdziesz? Nie,
      prawda. Więc Twoje gadanie można olać.
      • babka71 Re: Zdruzgotana 23.10.06, 11:51
        dokładnie kobita ma prace, mieszkanie to w czym problem,???, ze facet gaci nie
        pierze i nie chce mu się umyć wieczorem??
        i szklanki do zlewu nie wstawi???
        Boże!!!
        Daj mi takie problemy BŁAGAM??
        • bri Re: Zdruzgotana 23.10.06, 11:59
          To coś nienormalnego, że ma pracę i mieszkanie??? wink Waszym zdaniem facet byle
          był a już nic innego nie musi robić?
        • boziaj Re: Zdruzgotana 23.10.06, 15:20
          a ja naprawde rozumiem że to jest problem miec niedomytego faceta w lozku i
          ramola na codzien do obslugi
          i raczej nie prosilabym Pana Boga o takie problemy, mimo ze trace prace;
          prace w koncu znajde inna, z mężem jest sprawa bardziej skomplikowana,
          zwlaszcza w takim ukladzie, jak ma autorka wątku
    • m.fiorella Re: Zdruzgotana 23.10.06, 11:51
      cholera, przykro mi ze tak sie zmienil,ale moze i ty sprobujesz sie zmienic?
      czy jestes w stanie przestac byc pedantka i sluzaca swego meza? czy jestes w
      stanie powalczyc o siebie?
      jestes spoko babka ale twoj maz cie poprostu wykorzystuje bo wie ze owszem
      pozrzedzisz troche ale i tak zrobisz wszystko za niego? chyba tak to wyglada?
      musisz przestac mu uslugiwac, jak ci nie pomaga w domu to nie ma obiadu, typu
      jak dzis nie posprzatasz to jutro nie ma obiadku smacznego, jak nie zacznie
      dbac o swoje rzeczy to mu nie pierz az mu sie skoncza czyste,a jak sie umyje to
      sie kolo niego nie kladz do lozka!
      wiem ze dla pedantki zasyfic troche dom na jakis czas to trudne ale sprobuj
      inaczej bedziesz cierpiala i sie zameczysz, ale nie ma innego sposobu tylko
      olewka takiego drania
      • olivia49 Zdruzgotana z kredytem tez 23.10.06, 11:57
        Dokladnie tak Fiorella, pozrzedze i jak i tak wszystko zrobie, zagrozilam
        brakiem obiadku to wcale sie nie przejal, pojdzie do knajpki i zje na co ma
        ochote. Pomoc sprzatac? A po co? Nie sprzataj, nie musi byc tak czysto.
        Wogole nic nie rob! Po co, posiedz sobie, ot co? I jak tu dyskutowac? Nie
        prasuj, sam sobie wyprasuje, a potem galop rano, bo koszuli nie ma a ja to
        robie szybciej i znowu JA!
        A moze rzeczywiscie nie powinnam narzekac, cieszyc sie zdrowiem i pieknym domem
        (acha, nota bene na kretyt czesc!)
        Moze to ja jestem zeswirowana ksiezniczka? Sama juz nie wiem....a ak wogole to
        sobie nie wyobrazam co by bylo gdybym te moje wszyskie dobra stracila???
        Normalnie rozwod
        Pa
        • bri Re: Zdruzgotana z kredytem tez 23.10.06, 12:01
          Nie jesteś nienormalna. Ale nie zrzędź mu tylko przestań to dla niego robić.
          Rano nie ważne, że Ty szybciej wyprasujesz - o to chodzi, żeby sam się nauczył
          robić to wtedy kiedy jest na to czas. Zachowujesz się jak jego mamusia - po co
          ma się myć jak idzie z Tobą do łóżka. Mamusia na pewno kocha go nawet ze
          śmierdzącymi girami.
          • olivia49 BRI 23.10.06, 12:09
            Masz racje, zachowuje sie jak mamusia, ale musialabym bardzo sie przemoc zeby
            to zmienic, moze przyjdzie na to czas...a moze oddzielne sypialnie?
          • babka71 Re: Zdruzgotana z kredytem tez 23.10.06, 12:09
            też tego nie rozumiem u mnie chłop sam sobie prasuje..wstaje rano i prasuje...
        • babka71 Re: olivia wsadź go do pralki i wypierz 23.10.06, 12:08
          na 90 stopni jak nie pomoże to dawaj mu 50 zł na prysznic (przed przyjściem do
          domu) ..jak sie nie umyje śpi na wycieraczce ..Proste???/
          brudasa nie wpuszczasz na salony...
        • sol_bianca Re: Zdruzgotana z kredytem tez 25.10.06, 13:28
          to nic nie rob
          posiedz sobie, a co
          rano koszuli nie ma? no nie ma, bo sobie nie uprasowal
          jego problem
          jak sie raz czy drugi spozni do pracy, bo bedzie musial w ostatniej chwili prasowac koszule, to moze do niego przemowi
    • bri Re: Zdruzgotana 23.10.06, 11:54
      Ty musisz trochę zrezygnować ze swojego pendatyzmu i przestać sprzątać po mężu.
      Przestać mu prać, prasować, składać jego ubrania, przestać mu gotować itd. Po
      pierwsze - nie będziesz się czuła wykorzystywana a po drugie on będzie musiał
      zająć się tym sam.

      Opcja druga - zatrudnijcie kogoś do sprzątania.
      • bunny.tsukino Re: Zdruzgotana 23.10.06, 12:02
        Święte słowa bri smile
        Gdzieś czytałam, że zona nie mogąć znieść dłuzej brudnych skarpetek męża
        wsadzała mu je do aktówki i jak wyciągał w pracy to buhahaha....
        • olivia49 Re: Zdruzgotana 23.10.06, 12:07
          Zastanawiam sie czy nie wynoscic wszyskich jego brudow (typu szklaneczki,
          butelki, kapsle, skarpety z ziemi na jego klawiature?????Moze bylby efekt?
      • malgra Re: polecam opcję pierwszą 23.10.06, 12:14
        jeśli któregoś dnia okaże się,że będzie musiał po raz trzeci założyć brudną
        koszulę do pracy moze przejrzy na oczy.
        Zostawi brudne ciuchy obok łóżka? ok, zwiń je i wpakuj mu do
        szafy.Majtki,skarpety, wszystko. I postaraj się nie sprzątać mu tej szafy jak
        najdłużej tylko się da.
        Wiem co to znaczy być pedantycznym,bo sama taka byłam ale przeszło mi nieco po
        urodzeniu dziecka.


    • m.fiorella Re: Zdruzgotana 23.10.06, 12:02
      nowlasnie, a moze zatrudnic kogos do sprzatania? przyjdzie pani raz w tygodniu
      i bedzie wporzo?
      • olivia49 Re: Zdruzgotana 23.10.06, 12:05
        I tu cos powiem co wam sie nie spodoba...nikt mi tak nie posprzata jak ja....a
        ponadto w okolicach gdzie mieszkam dosc drogo to kosztuje, moze jak splacimy
        kredyt.
        Moze kariere bym zrobila jako sprzataczka????????????Naprawde sie polecam,
        wszysko bedzie lsnilo i pachnialo, heheh
        • bri Re: Zdruzgotana 23.10.06, 12:08
          No cóż. W takim razie nawet jeśli mąż posprząta po sobie to i tak będziesz
          niezadowolona. Pewnie dlatego przestał to robić bo nieustannie zwracałaś mu
          uwagę na jego niedociągnięcia.
          • olivia49 Bri 23.10.06, 12:11
            Nie nie, mylisz sie, nigdy mu nie zwrocilam uwagi, nawet jak kiedys nie domyl
            szklanki to ja domylam po kryjomu. zawsze go chwalilam za cokolwiek, nie to nie
            tak, wiem czym grozi ciagle narzekanie, nie nie
            • babka71 Re:Olivia 49 nie rozumiem Ciebie.. 23.10.06, 12:14
              sprzatasz po nim - źle
              nie sprzatasz, też źle więc o co chodzi??
              wiadomo o co chodzi o seks
            • olivia49 Do wszyskich 23.10.06, 12:16
              Bije sie w piersi, to musi byc moja wina. Wiem, ciagle go wyreczalam, robilam
              to lepiej, szybciej i dlatego ciagle ja. Teraz nie wiem jak go zmusic do
              odpowiedzialnosci za czynnosci domowe???? Jak go zmusic do mycia wieczorem, on
              myje sie rano i czyscioszek wychodzi z domu, w czystej koszuli pachnacej...
              Nie wiem, czy sie kiedykolwiek zmieni...chyba nie ma szans
              • neospasmina Re: Do wszyskich 23.10.06, 12:19
                Moim zdaniem fakt,że jestes w ciąży wiele ułatwia;
                po prostu czuj sie coraz bardziej zmęczona, obolała, spiąca i wymagająca, miej
                humory itp. w ten sposób mniej będzie wyprasowanych koszul i piwa w lodówce, a
                z czasem facet przypomni sobie, że ma dwie ręce i musi pomóc ciężarnej żonie;
                teraz wszystko zależy od Ciebie, jesli wyręczałas męża, po prostu przestań to
                robic i już
              • babka71 Re: Jesli się myje rano to rano się z nim kochaj 23.10.06, 12:21
                • sowa_hu_hu Re: Jesli się myje rano to rano się z nim kochaj 23.10.06, 12:48
                  i najlepiej dostosuj sie do wszystkich potrzeb męża....
                • anakardia Re: Jesli się myje rano to rano się z nim kochaj 23.10.06, 12:51
                  Dziewczyno jeśli jest tak jak piszesz, to dlaczego jesteś w ciąży?
                  Flejucha do łóżka wpuścić trudno. Ale tym brdziej człowieka, który cię
                  denerwuje i drażni całym sobą i wszystkim czego nie robi lub robi.

                  Nie znamy twojej historii, to chyba twój pierwszy post, więc ciężko cokolwiek
                  ci doradzać. Nie mniej jednak najlepiej na tym wyjdziesz jak znajdziesz sprytny
                  sposób na jego świnienie.

                  Znosić na klawiaturę bym nie radziła, bo mógłby się zemścić wlewając np sok do
                  szuflady z twoją bielizną.
                  Co powiesz na to by np. podawać mu herbatę i obiad w brudnych naczyniach.. albo
                  odwieszać ubrania do szafy.. skoro nie znalazły się w koszu na "brudy", to
                  dlaczego miałaś je prać. Nie wąchasz i nie oglądasz.. układasz.

                  Mogłabyś rozdzielić szafę. Jego ciuchy trzymaj w osobnej.. i niech tam i
                  ruloniki sobie trzyma. Może mu nie przeszkadza. Ubierze się kilka razy, może
                  zmieni zdanie smileco do sposobu przechowywania swoich ubrań.

                  Kapsle..? Ja na twoim miejscu pozbierałabym kapsle, tak by uzbierało się ich
                  sporo!! Potem wsypałabym je np do schowka w jego samochodzie. Albo skoro
                  rozstać się z nimi nie może wkłdałabym mu do walizki i niech do pracy nosi.

                  Co do sofy w salonie.. hm.. ulokuj się tam na weekend pierwsza. A gdyby tv się
                  popsuło w tym pokoju to może i sofa nie byłaby taka atrakcyjna.
                  A może dziecie cię wesprze i wspomni przy dziadkach: tato ale ty śmierdzisz,
                  czy jak i ja się nie będę myła to będę tak nieprzyjemnie pachnieć?

                  Brzmi głupio.. trudno, ale możze odniesie skutek. Znam takich co się poprawili.


                  • babka71 Re: anarkadia 23.10.06, 12:55
                    rozpisałaś się, ale w sumie czy warto?? było?/..
                    popieram ..
                    • anakardia Re: babko :)) 23.10.06, 13:32
                      rozpisywać się warto było..poćwiczyłam palce smile

                      Podejść człowieka na opisane i niezrzędliwe sposoby też jest warto. Nikogo się
                      nie urazi, a swój cel można osiągnąć.

                      Mnie taki żart udał się raz. Posmarowałam dżemem klamkę okna, które notorycznie
                      mój ojciec otwierał i latem i zimą. Szlag mnie trafił pewnej nocy. Ojciec
                      obśmiał się z klejącej pułapki, ale w rewanżu obsmarował mi jakimś olejem
                      kosmetyki w łazience. sad

                      Oliwka podejdź z humorem do sprawy, bo jako pedantka zamęczysz się i zarobisz.
                  • e-rnama Re: 24.10.06, 07:28
                    > Nie znamy twojej historii, to chyba twój pierwszy post,
                    Podejrzewam, że w tym tkwi sedno sprawy wink
            • bri Re: Bri 23.10.06, 12:17
              Chwaliłaś jednak wolałaś zrobić to sama. Takie nastawienie psychiczne trudno
              ukryć.
              • olivia49 Re: Bri 23.10.06, 12:32
                Oczywiscie , on wie jakie jest moje nastawienie, ale nie raz go o cos prosze i
                jemu sie nie chce, poprostu nie chce. A co do higieny? Moze mam go tez myc, bo
                lepiej to zrobie?
                Ale fakt, wykorzystam moje bycie w ciazy i zaczne coraz wiecej wymagac, ot co
                • magi104 Re: Bri 23.10.06, 12:44
                  Mnie intryguje jedno: skąd to dzieciątko w drodze????
                  • olivia49 Re: Bri 23.10.06, 12:46
                    Raz na tydzien sie kapie winkWykorzystalam, bo badzo chce drugie dziecko, bardzo
                    • babka71 Re: i akurat trafiłaś jak był po kąpieli?? 23.10.06, 12:53
                      dobre???
                      • olivia49 Kobiety 23.10.06, 13:16
                        To, ze sie wieczorem nie myje (myje sie rano i nie jest fizycznym prac) to nie
                        znaczy , ze cuchnie jak skunks. Generalnie nie smierdzi, chodzi o ta swiezosc
                        mile widziana w stosunkach intymnych (np oralnych), czy ja musze byc tak
                        konkretna? A pocalunek z mytymi rano zabkami tez nie nalezy do przyjemnych...
                        I co z tego, ze nie smierdzi jak skunks?
                        A o dziecko staramy sie juz jakis czas, moze dlatego, ze rzadko....zrozumiano?z
                        wiadomych wzgledow. A ze pedantka jestem to lubie wszysko czyste....czy mam cos
                        jeszcze wytlumaczyc?
                        Ja np myje sie i rano i wieczorem dosc porzadnie...
                        • bunny.tsukino Re: Kobiety 23.10.06, 13:40
                          Tak jakbym czytala o mojeje tesciowej. O to samo byly wojny jak mieszkalismy
                          razem z tesciami. Ja co prawda nie rzucalam nigdzie moich skarpet itp ale
                          punktem zapalnym bylo moje chodzenie do lazienki, moje ubrania, moj porzadek.
                          Otoz ja, myje sie porzadnie wieczorem, rabo zabki, raczki, twarz, wiecej mi sie
                          po prostu nie chce smile) nie odczuwam tez potzreby prania kazdej rzeczy recznie,
                          bo pralka niszczy, nie mylam tez od razu po sobie talerzyka, czekalam az w
                          zlewie bedzie wiecej. I sie zaczynalo: ze brudas, ze flejctuch, ze sie nie
                          myje. itp. uwierz mi, ciezko to znosic.
                          To nie chodzi o balagan, tylko o wasze rozne podjescie do czystosci. Ty jestes
                          pedantem, twoj maz najwidoczniej nie. Ty sie meczysz z nim, on CHYBA z Toba.
                          Nie chodzi o to, zeby miec w domu jak w muzeum, a ni tym bardziej o to zeby
                          miec syf totalny ale o wypracowanie tego wspolnego srodka, ktory bedzie w miare
                          was dwoje zadowalal.
                        • babka71 Re: Kobiety 23.10.06, 16:00
                          to jesteś w ciązy ,czy tak na niby??
                    • m.fiorella Re: Bri 23.10.06, 15:53
                      zgadzam sie z tym ze do seksu wymaga sie czystości, u mnie w rodzinie raczej
                      myjemy sie codziennie ale zdarza sie tak ze czasami nic sie nie chce, i mi i
                      mezowi, ledwo zeby moge umyc, tak sobie czasami pozwalamy trolowac, ale jesli
                      chcemy sie kochac lub nawet w momencie gdy dopiero nachodzanas takie mysli to
                      sie poprostu idzie i myje!
                      masz prawo tego wymagać! rozumiem cie
    • karolcia86 Re: Zdruzgotana 23.10.06, 21:24
      Dziewczyno! Przestań wokół niego skakać. Sprzątaj jak musisz, ale np. nie pierz
      jego ciuchów jeżeli nie leżą w koszu z brudną bielizna, nie prasuj mu
      absolutnie. Obiad jak robisz to nakarm dzieci a jemu nie daj Bóg pod nos niech
      nałóży sobie, itd...
      A co do seksu: odmów, powiedz że jak się nie wykąpie to bzykania zero.
    • cyborgus Re: Zdruzgotana 24.10.06, 00:11
      wiesz co? a moze on jest zmeczona ta twoja pedanteria? moze gdy mowi "usiadz i
      odpocznij" to naprawde tak mysli, wolalby z toba posiedziec, pogadac, film
      obejrzec? moze sie zastanawia gdzie jest ta fajna dziewczyna z ktora sie
      ozenil, ktora zamienila sie w robota do sprzatania?

      jak zwija swoje ciuchy w klebek, to dlaczego jest to twoj problem? jak nie
      mozesz na nie patrzec, wrzuc ten klebek do szafy, docisnij drzwi szafy kolanem
      i zamknij. wiesz jak mojego meza kumpela ze studiow oduczyla swego meza od
      zostawiania brudnych skarpetek na srodku pokoju? ciela je w pol. po 2 dniach
      zniknely i nigdy juz sie nie pojawily. czasem trzeba radykalnie i tyle. koszula
      nieuprasowana? tam jest zelazko, siegnij sobie.

      wiesz, ja naleze do takich ludzi ktorzy robia wszystko w ostatnia chwile, bo im
      sie wczesniej nie chce. no i co z tego? tak juz mam, ze mam zawsze urwanie
      glowy przed wysjciem. moze on tez tak ma, tylko ze wtedy ty przychodzisz, i go
      ratujesz? w efekcie zadne z was nie jest szczesliwe.
      moze trzeba spotkac sie gdzies w polowie tego problemu?
    • bea.bea Re: Zdruzgotana 25.10.06, 13:38
      no cóz....jako wredna zona...której mąz ciezko pracuje ..ale sprzatac
      musi...radze ci jeden i tylko jeden sposób.....ja go nazywam strefa mroku....
      nauczyła mnie tego mama mojej kolezanki...bardzo madra kobieta..która
      powiedziała, że....szklanke dokupi, ale nie umyje...i tej wersji sie trzymaj..

      Nic po sobie nie
      > posprzata, szklanki do zlewu nie odniesie, kapsla z piwa nie wyrzuci, ciuchow
      > nie posklada, wszystko w rulonik i do szafy.

      zostaw..strefa mroku..nie widzisz...co z tego ze tydziń lezy..niech lezy, a jak
      powie leży...to ty ze stoickim spokojem mówisz..rzeczywiście leży, to chyba
      twoja szklanka...koniec kropka...


      > Jak mozna sie tak zapuscic? A moze on tez jest ze mna nieszczesliwy? Ma
      > posprzatane, wyprane, w domu pachnie, gotuje tez dobrze i pod
      > niego.....jestem zadbana, szupla...

      moze czas to zmienic....wrócic z pracy i być zmeczona...( oczywiście nie tyj..smile)
      • elf1977 Re: Zdruzgotana 25.10.06, 14:00
        Po prostu przestań być zdruzgotanasmile Ja np. mam teraz mały baaganik, ale
        siedzę i wykorzystuję czas, kiedy córka śpi, by WYPOCZĄĆ. Mam gdzieś bałaganik,
        mój relaks jest ważniejszy, będę mogła wytrwać uśmiechnięta do wieczora.
        Nie gotuj pod niego, gotuj pod siebie, dobrze być czasem egoistką. Jak raz na
        czas ugotujesz coś specjalnie dla niego, po takim poście będzie szczęśliwy.
        Nie kąpie się, powiedz mu, że z bara bara nici, jak nie będzie pięknie
        pachniał, albo w wersji agodniejszej, wciągnij go pod prysznic.
        Nie rób za niego, jak nie musisz, ja akurat prasuję mężowi, ale jak raz na czas
        się wkurzę, on pomyka i prasuje całą stertęsmile Nie zadzryło się, żeby odmówił
        zrobienia czegoś.
        Jak powie, że masz usiąść i odpocząć, usiądź, bądź miła, a później powiedz, że
        byłoby łatwiej i milej, gdyby Ci pomógł, bo będziecie mieć więcej czasu dla
        siebie.
        Przede wzsystkim nie bądź pedantką. Jak tli się w Tobie jakieś uczucie do męża
        (a w końcu nie zachodzi się w ciążę z potworem), jakoś to załatwicie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja