Dodaj do ulubionych

Dobry moment na dziecko??

29.10.06, 10:08
Witajcie dziewczyny. Ten wątek jest na innym formu, ale nikt nie chce ze mną
pogadać sad(( a mam problem, z którym sobie nie radzę. Muszę to z siebie w
końcuwywalić, sory, jeśli przynudzę, albo powtórzę,
ale nie znalazłam w ostatnich wątkach tego tematu. Może tutaj ktoś się
ulituje i odpowie?
Otóż od czterech lat jestem mężatką, za dwa lata magiczna trzydziecha, mój
ślubny już ma 31 lat i... Cóż, od trzech lat szukamy dobrego momentu na
dziecko. To znaczy do pewnego momentu szukaliśmy razem i faktycznie na
początku chcialiśmy pożyć jak małżeństwo, pojeździć. Postanowiliśmy poczekać
dwa lata i zacząć starania. Po dwóch latach mąż stwierdził, że to nie jest
dobry czas na dziecko, bo ja mam problemy z cyklem. Ok, zrobiłam badania,
wyszło ok, gin kazała brać Folik, więc się pasłam na Foliku przez trzy
miesiące i mieliśmy płodzić dzieciaczka. Tymczasem mój mąż powiedział, że nie
teraz. Bo się przeprowadzamy, bo jego mama jest chora, wymyślał tysiąc
powodów. Aż w końcu miałam ochotę podziurawić gumki, ale w porę się
opamiętałam smile Dodam, że przez półtora roku brałam tabletki, wtedy jak nie
mieliśmy starać się o dzoecko. Czyli tych tabletek nie biorę już 2,5 roku.
Okres mi się wycyzelował sam na idealne 28 dni z bólem owu mniej więcej 12-15
dc. Ja nie chcę Wam przekazać, że mój mąż nie lubi dzieci czy jest jakimś
tyranem, nie, to wspaniały człowiek tylko ma problemy z podjęciem decyzji i
powoli mnie męczy już tym swoim "to nie jest dobry moment". Kiedy najpierw
jedna jego siostra, a potem druga urodziły dzieci, myślałam, że coś się
zmieni i zaczniemy i my. Ale nie, bo wtedy kazał mi patrzeć jak one sobie
radzą i zobaczyć, czy ja sobie poradzę. Tłumaczyłam mu, że do macierzyństwa
dorasta się również w ciąży, ma się 9 miesięcy na oswojenie tej myśli, że
pojawi się mała istotka, ale nic nie dotarło. Tłumaczyłam, że patrząc, jak
się przewija dziewcko albo karmi, nie przyzwyczaję się do myśli, że mogłabym
być matką, że to chyba raczej jemu są potrzebne takie "lekcje poglądowe", bo
ja jestem kobietą i nie muszę się uczyć tego co mam w genach. Że nic na
świecie nie zastąpi realnej sytuacji ciąży i dziecka, można tylko sobie
gdybać i że nie ma tu pewników. To się obraził i na długie miesiące zapadła
na ten temat cisza. Wtedy rzadko odwiedzałam jego siostry, bo po prostu byłam
zazdrosna. Udawałam, że jest ok, że czekam cierpliwie. Tymczasem miałam coraz
mniejszą ochotę na sex i tak zostało. Kłębi mi się w głowie myśl - po co się
kochać, skoro nic z tego nie będzie? Mąż nawet najbardziej na świecie
podniecony bez gumki do łóżka nie wejdzie, zawsze zapala mu się światełko
ostrzegawcze. I czasami podejmujemy wątek ciąży i dziecka, ale on ciągle
swoje - jak ty sobie poradzisz? Kurczę, mówię mu, żeby się martwił o siebie,
bo najwyraźniej on ma jakiś z tym problem. Niech porozmawia ze ,mną, z
siostrami,z ich mężami. Ale nie trafia to do niego, albo nic nie mówi. Lubi
dzieci, naprawdę, teraz przemogłam się i trochę zrezygnowałam z oporów wobec
wizyt jego sióstr z dziećmi, a gdy widzę, jak on się z nimi bawi, serce mi
się kraje. Najgorsze jest to, że potem, gdy zostajemy sami, on się pyta - no
i co? Dlaczego my nie mamy takiej małej istotki? Nie robimy się młodsi...
Ręce mi opadają. Mówię mu wtedy, że ja jestem gotowa od dawna, czekam tylko
na niego. Że proszę bardzo, zapraszam do łóżka smile Na co on odpowiada, że to
nie może być dezyzja pod wpływem chwili itd. Powoli dociera do mnie, że NIGDY
się nie zdecyduje. Że będzie mnie zwodził i zwodził, aż w końcu powie, że to
moja wina, bo gdybym się zdecydowała wcześniej, mielibyśmy chociaż jedno
dziecko (ja w ogóle chciałabym czworo, ale to nierealne...), a tak jestem już
za stara... Co robić? Jak go przekonać? Żadne pokazywanie gazetek czy coś nie
daje rezultatu. On po prostu robi wszystko, żeby odłożyć tę decyzję na święty
nigdy i udowodnić mi, że to tylko moja chwilowa zachcianka. Np jak mnie bolą
piersi przed okresem - np teraz, o matko, są jak kamienie smile - i narzekam, że
nie mogę spać na brzuchu, natychmiast mówi - a widzisz? A w ciąży jest gorzej
i się rzyga, a ty nie lubisz rzygać... Straszny jest czasami. Pyta, czemu nie
chcę się z nim kochać. Kiedyś w złości odpowiedziałam mu, że gdyby chciał
mieć ze mną dziecko kochalibyśmy się 7 razy w tygodniu. I się rozpłakałam. Na
co on - ale seks nie służy tylko do robienia dzieci. Więc już spokojnie mu
wyjaśniłam, że czuję się po prostu jak worek bez dna, w który coś się wkłada,
a nic nie wyciąga. I dlatego nie chcę się kochać. Bo wreszcie chcę być
workiem, w który coś sie wrzuci, a po 9 miesiącach wyciągnie się prezent.
Wiecie, co odpowiedział? Że powinnam iść do seksuologa. Powiedziałam, że
jeśli już, to razem powinniśmy iść, ale się obraził.
Nie wiem, jak z nim rozmawiać. Dobija mnie jego świergotanie z siostrzeńcami,
te westchnienia, jak już sobie pójdą, że też by tak chciał, ale... Nigdy nie
kończy tego "ale". Tracę już nadzieję. Jak go przekonać? On naprawdę lubi
dzieci, wychował się w wielodzietnej rodzinie, jest łagodny i dobry, czemu w
tym temacie tak się zachowuje? Dodam, że nie mamy żadnej bardzo absorbującej
pracy, ja pracuję w domu, czasu mam mnóstwo, on zresztą też... Dlaczego???
Jak z nim rozmawiać? Nasi znajomi miesiąć temu rozwiedli się po 5 latach,
powodem było to, że ona nie chciała mieć dzieci, a on chciał... Ja nie mówię,
że się przez to rozwiodę, ale nie myślałam, że to może być AŻ taki problem...
Proszę, doradźcie mi coś, wiem, że mnie zrozumiecie, wiem, że może kilka z
Was miało ten problem i go rozwiązało... Proszę, poradźcie.
Pozdrawiam i czekam na posty smile))
Obserwuj wątek
    • syriana Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 10:25
      podobno nigdy nie ma dobrego momentu na dziecko
      zawsze mogą nastąpić okoliczności, które skomplikują jego posiadanie

      Twój mąż wydaje się być przerażony rolą ojca
      prawdopodobnie panicznie boi się, że nie sprosta zadaniu

      wzięcie z zaskoczenia i postawienie przed faktem dokonanym (tzn. ciąża
      z "ukrycia" wink ) w żadnym wypadku nie wydaje mi się dobrym pomysłem

      z drugiej strony, nic nie wskazuje na to, że Twój mąż się zmieni

      jednak postawiłabym na poczekanie jeszcze jakiś czas
      nie przesadzaj z Waszym wiekiem, Ty masz dopiero 28 lat, jeszcze zdążysz nieraz
      się rozmożyć wink

      ale jeśli takie parcie czujesz, to nie pozostaje Ci nic innego jak
      systematycznie urabiać faceta, snuć wizje jak to fantastycznie z dzieckiem czas
      płynie i podpierać znanymi przykładami, w których potomstwo korzystnie wpłynęło
      na rozwój związku

      w ostateczności możesz go namówić na jakąś terapię dla małżeństw, na której mąż
      zrozumie jak ważna jest dla Ciebie ta sprawa

      może to pozwoli mu się otworzyć i przełamać lęki... ?

      pozdrawiam
      • andaba Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 10:35
        Nie chcę krakać, ale moim zdaniem sprawa wygląda beznadziejnie. Jeżeli facet wciąż wyszukuje przeszkody, bedzie to robił dalej. A wzięty z zaskoczenia gotowy Cię zostawić, twierdząc że o nie jego sprawa, bo on wyraźnie mówił, że nie chce.
        Jeżeli jesteście wierzący to może zaproponuj jakąś wizytę w poradni rodzinnej? Może to go przekona (o ile da się namówić na cokolwiek).
        Jeżeli nie jesteście - to może rozglądnij się za innym reproduktorem? smile)
      • 100krotka3 Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 10:36
        Dzięki wielkie smile O terapii na razie nie myślę. Co do ciąży z ukrycia, to nie,
        nie, nie smile)) Fakt, że chodziło mi coś takiego po głowie, ale nic z tego.

        Ale jak wytłumaczyć fakt, że mąż wciąż zagaduje - dlaczego my nie mamy tak
        fajnie z dzieckiem??? Czy on nie widzi, że mnie tym dobija? Nie jest głupi, a z
        drugiej strony w tym akurat temacie zachowuje się jak... No, nie wiem.
        Durnowato po prostu smile

        Teraz mam zacząć mówić, że nie chcę mieć dzieci???? Na zasadzie odwrotności
        wtedy on zacznie chcieć???

        Czasami taki obłęd, że się nie chce po prostu... Może za dużo o tym myślę? Ale
        jak przestanę myśleć, to tylko udowodnię mu, że nigdy nie chciałam dziecka.
        Przynajmniej w jego mniemaniu udowodnię.

        A co do roztaczania wizji jak to dobrze mieć dzieci... Jego jedna siostra
        kłóciła się z mężem - ona chciała, on nie. Jak zaszli w ciążę - od pierwszego
        strzału smile - to od tamtej pory są wzorowym małżeństwem i w ogóle jakoś tak się
        zmienili... No, dla mojego męża to nie argument. Sam to powiedział. Nie wiem...
    • mysia-mysia Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 10:36
      tłumaczenie, analizowanie i łagodna perswazja chyba nie działa na mężczyzn -
      przynajmniej tak jest z moim, za to jak mu powiem jakiego efektu oczekuję to
      dziwnie szybko potrafi zebrać się do działania smile
      to co dla ciebie jest "liczeniem się z jego uczuciami" dla niego jest dawaniem
      mu miejsca na wahanie i niepewność, postaw mu ultimatum, np. że jeśli w ciągu
      miesiąca nie podejmiecie starań o dziecko ty się wyprowadzisz, nie analizuj z
      nim w ciągu tego miesiąca jego uczuć odnośnie dzieci a wszelkie próby rozmowy
      ucinaj stwierdzeniem, że ty decyzję już podjęłaś. Jeśli nic się w ciągu tego
      czasu nie zmieni wyprowadź się. Dobrze by było też żeby wcześniej widział jak
      szukasz mieszkania, zastanawiasz się które rzeczy będą ci najbardziej potrzebne
      na początku itd
      • 100krotka3 Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 10:42
        mysia-mysia - AŻ TAK?????? To straszne, tak pod ścianą stawiać... Poza tym ja
        chyba nie miałabym odwagi się wyprowadzić. Jeżeli nie będziemy się szanować i
        kochać, to kiedy w końcu on zdecyduje się na dziecko, jakie wychowanie mu damy?
        Chyba, że się nie zdecyduje...
        Wiesz, na początku tego roku powiedziałam mu w szczerej,spokojnej rozmowie,
        jaką przeprowadziliśmy, że jeżeli do końca tego roku nie zaczniemy starań, to
        moja decyzja będzie - żadnych dzieci i wiem, że on na tym też ucierpi. Chciałam
        go ukarać, zmusić do zgodzenia się, ale widzę, że jak dotąd nie podziałało.

        Czasami już prawie godzę się z tym, ale jednak nie. Jeszcze walczę o prawo do
        macierzyństwa. Najgorsze jest to, że mąż wciąż sprowadza to do "zachcianki"...
        • andaba Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 10:46
          100krotka3 napisała:

          Najgorsze jest to, że mąż wciąż sprowadza to do "zachcianki"...


          Nie chcę Cię buntować, ale czy nie przeszkadza Ci, ze traktuje Cię jak niepoważną, niedojrzałą idiotkę? Bo na to wygląda - ot, dzieciuch wmyślił sobie, że chce się w mamusią pobawić...
          • 100krotka3 Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 10:53
            Trochę może i tak. Ale wiesz, on w ogóle czasami staje okoniem wobec tego, co
            robię. Kiedy kończyłam studia po przerwie, już byliśmy małżenstwem i żartował
            wtedy, że pewnie spotkam jakiegoś przystojnego studenta i się zakocham. A gdy
            zaczęłam pisać książkę - "o, pewnie jak zostaniesz sławna, to mnie zostawisz".
            Czasami wydaje mi się, że on jest niedowartościowany i z mojej strony czuje
            jakieś zagrożenie... Nie rozumiem tego, ale oczywiście on zaprzecza i nic się
            nie da z niego wyciągnąć. Stwierdza tylko - bo ja mam tak naplątane w głowie,
            że tego nie zrozumiesz. Czasami kreuje się na wielkiego zbuntowanego, a tak
            naprawdę jest domatorem, który najbardziej lubi siedzieć w fotelu i popijać
            kawę, albo coś majstrować w garażu czy pomagać mi w ogrodzie. Nie wiem, jak z
            nim rozmawiać czasami, żeby nie poczuł się w swoim mniemaniu zagrożony. Nawet
            jak po trzech tygodniach proszenia go skręcę szafę, bo tył odpada, wypomina mi
            to i mówi - no przecież masz męża od tego. Stwiedziałam raz, że najwyraźniej
            nie, skoro 3 tygodnie proszenia nic nie dały. A on? OBRAZIŁ SIĘ!
          • kocianna Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 10:54
            Postawiłam pod ścianą. Mam wspaniałą córeczkę. Właśnie - mam, a nie mamy, bo
            choć nadal jesteśmy małżeństwem (udanym pod pewnymi względami), to on się nie
            poczuwa do bycia ojcem. Teraz, kiedy Mała ma już prawie dwa lata i jest coraz
            bardziej kontaktowa, poooowoli się to zmienia. Jestem faktycznie matką samotną,
            bo nawet wynagrodzenie dla opiekunki idzie wyłącznie z mojej pensji - a na
            utrzymanie domu muszę łożyć tak samo i tyle samo, co mąż. Tylko że samotne matki
            nie musiały prowadzić chłopa o 5.30 na ostry dyżur psychiatryczny, bo chciał
            zabić dziecko i siebie w depresji poporodowej. I samotne matki mogą sobie od
            czasu do czasu zafundować przygodny seks, a ja nie mam żadnego - "za karę" - no
            chyba, że sobie kochanka znajdę, ale wtedy pewnie małżeństwo by się nam rozpadło.

            Rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać, komunikować o swoich potrzebach w kółko, jak
            mantrę... i mimo wszystko liczyć się z tym, że powie "zmusiłaś mnie do dziecka,
            sama chciałaś, więc ja ci nie będę pomagał", kiedy będziesz wyła po n-tej
            nieprzespanej nocy.
        • mysia-mysia Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 10:56
          no to musisz się zastanowić czy wolisz być z nim być może bez dziecka czy też
          mieć dziecko z innym
          poza tym ultimatum: "jak do końca roku nie zaczniemy starań to ja już nie będę
          chciała mieć dziecka" mąż na pewno nie traktuje poważnie, bo wie że jeśli 1
          stycznia powie ci że jednak chce mieć dzieci to ty się zgodzisz, może więc
          powiedzieć że chce je mieć 2 stycznia albo 31 grudnia roku dowolnego, zagrożenie
          że będziesz chciała mieć dzieci z innym wydaje się bardziej realne
          poza tym nie analizuj z nim jego uczuć (to chyba uniemożliwia mężczyznom
          działanie) stosuj proste jasne komunikaty: ty decyzję już podjęłaś teraz czekasz
          na to co on zadecyduje
          ale przede wszystkim zastanów się co chcesz zrobić jeśli on na dziecko się nie
          zdecyduje, ale nie co zrobić żeby go ukarać, tylko co zrobić żebyś ty była
          szczęśliwa
          • 100krotka3 Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 11:01
            mysia-mysia napisała:

            > no to musisz się zastanowić czy wolisz być z nim być może bez dziecka czy też
            > mieć dziecko z innym
            > poza tym ultimatum: "jak do końca roku nie zaczniemy starań to ja już nie będę
            > chciała mieć dziecka" mąż na pewno nie traktuje poważnie, bo wie że jeśli 1
            > stycznia powie ci że jednak chce mieć dzieci to ty się zgodzisz, może więc
            > powiedzieć że chce je mieć 2 stycznia albo 31 grudnia roku dowolnego,
            zagrożeni
            > e
            > że będziesz chciała mieć dzieci z innym wydaje się bardziej realne

            Mam mu powiedzieć, że będę w takim razie mieć dziecko z innym??? Wiesz, to
            chyba jednak przesada. Chcę mieć dzieci z mężem, ot co. I jest kwestia, JAK GO
            DO TEGO PRZEKONAĆ.

            > poza tym nie analizuj z nim jego uczuć (to chyba uniemożliwia mężczyznom
            > działanie) stosuj proste jasne komunikaty: ty decyzję już podjęłaś teraz
            czekas
            > z
            > na to co on zadecyduje

            Fakt, analiza męskich uczuć nic nie daje. I blokuje wszelkie męskie działania smile

            > ale przede wszystkim zastanów się co chcesz zrobić jeśli on na dziecko się nie
            > zdecyduje, ale nie co zrobić żeby go ukarać, tylko co zrobić żebyś ty była
            > szczęśliwa

            Myślę, że wtedy spełnię swoje drugie marzenie - założę wielką hodowlę kotów.
            Ogromną, i stado kóz będę mieć. Może to zamienniki, może wtedy nie będę tak
            naprawdę szczęśliwa,ale przynajmniej będę miała co robić, żeby nie myśleć o
            dziecku.

            • mysia-mysia Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 11:12
              > Mam mu powiedzieć, że będę w takim razie mieć dziecko z innym???

              oczywiście nie miałam na myśli szukanie przygodnego pana tylko innego partnera,
              z którym chciałabyś założyć rodzinę
              • 100krotka3 Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 11:16
                mysia-mysia napisała:

                > oczywiście nie miałam na myśli szukanie przygodnego pana tylko innego
                partnera,
                > z którym chciałabyś założyć rodzinę

                Wiesz, mąż jest moim drugim partnerem. Seksualnym i w ogóle smile Nie mamdrygu do
                podrywu smile generalnie nudziło mnie to zawsze. Jachcę tylko mieć rodzinę. I
                właśnie z nim. Jeśli nie zechce - cóż. Mam alternatywę - zwierzaczki smile)) Nie
                zawsze ma się to, czego się chce.
                • demarta Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 11:37
                  "Nie zawsze ma się to, czego się chce."

                  100krotko, twoje podejscie do sprawy jest bardzo podobne do działania twojego
                  męża. on chce, ale nie chce, cudze dzieci mu się podobają, ale nie na tyle,
                  żeby zdecydować się na własne. ty natomiast w poście głównym usychasz,
                  umierasz, bo bez tego dziecka twoje życie nie ma sensu, a na końcu stwierdzasz:
                  no ale mogę mieć zwierzaczki, nie zawsze ma się to czego się chce. jak dla mnie
                  obydwoje nie jesteście constans w swoich marzeniach i planach. skoro ty bez
                  większego problemu zadowolisz się zwierzakami, to moze przeanalizuj jeszcze
                  raz, czy napewno o dziecko w życiu ci chodzi, czy może o stadko, którym mozesz
                  się opiekować i tak naprawdę objętne jest ci czy to małe dzieci, czy małe kotki?
                  a jeszcze z innej beczki nie dziw się mężowi, ze nie podejmuje wiażącej
                  decyzji, skoro ty na nią nie nalegasz. jeżeli facet czuje, ze ty go będziesz
                  tylko i wyłącznie szanować i kochać, podczas gdy on depcze twoje uczucia, to
                  nauczysz go tylko tego, że nie musi z tobą isć na kompromis, bo ty z tego
                  szacunku do niego dasz się poćwiartować z uśmiechem na twarzy, bo będziesz
                  szczęśliwa, że tak bardzo go szanujesz i tak łatwo przystajesz na jego humory
                  chcenia i niechcenia. jeśli człowiek naprawdę czegoś bardzo chce, to wyzwala
                  się u niego prędzej czy później determinacja, na którą ty sobie nigdy nie
                  pozwolisz. więc albo tak naprawdę kotki wystarczą, albo może tylko ci się
                  wydaje, że chcesz tego dziecka, może presja rodziny?
                  szczerze, mam wrazenie, że ty z tej swojej wyrozumiałości wyhodujesz w domu
                  despotę, a samą siebie unieszczęśliwisz, ale to zrozumiesz dopiero w okresie
                  menopauzy chyba. dopiero wtedy poczujesz, że teraz to już przepadło i nic nie
                  da się z tym zrobić, ty nie będziesz tego załować, bo zrobisz to dla niego, ale
                  on wtedy obrzuci cię błotem i stwierdzi, że zrujnowałaś mu życie nie dając mu
                  dziecka, a teraz jest juz za poźno i porzuci cię dla młodszej, która jeszcze
                  może.
                  trochę przekoloryzowane, ale jak dla mnie ładujesz się na równię pochyłą.
                  • 100krotka3 Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 11:48
                    demarta napisała:

                    > trochę przekoloryzowane, ale jak dla mnie ładujesz się na równię pochyłą.

                    Tak to wygląda? Bo nie chcę stawiać nikogo pod ścianą, żeby nie zostać samotną
                    matką jak kocianna? Nie znam Twojej sytuacji, ale gdybyś przez tyle lat
                    wysłuchiwała o cudzych wspaniałych dzieciach i jednocześnie byłoby Ci odmawiane
                    prawo do macierzyństwa, nie wiem, czy nie szukałabyś zamiennika. Nie wiem, czy
                    nie czułabyś czasami, że na nic już nie możesz liczyć. Ja jestem
                    zdeterminowana, ale nie wyznaję zasady po trupach do celu. Moim celem życiowym
                    nie jest ani stado zwierząt, ani stado dzieci, tylko RODZINA. A w tej rodzinie
                    mąż, dzieci i zwierzęta. Nie pytam, co zrobić, żeby SAMOTNIE mieć dziecko,
                    tylko JAKO ROZMAWIAĆ O TYM Z MĘŻEM.
                    • demarta Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 11:54
                      no ale właśnie sposób działania jest dla miernikiem determinacji. sama widzisz
                      do czego rozmowy doprowadziły. do tego, że krecisz się w kółko. on ma to czego
                      chce, a ty nic. no może frustrację, małą deprechę od czasu do czasu i obniżone
                      libido. on nie ma skutków ubocznych, bo to nie on cierpi. a skoro tak lightowo
                      dajesz odczuć o swoim dyskomforcie, to dla niego sygnał, że wcale nie tak
                      bardzo na tym dziecku ci zależy. no i trudno mu sie dziwić.

                      wiesz co, ty chyba znasz mało facetów, na tyle mało, że nie znasz ich
                      psychicznej konstrukcji. dla nich powiedzenie chcę, nie oznacza koniecznie
                      chcę, a może i chcę i się boję? ale powiedzenie chcę naprawdę i tupnięcie nogą,
                      to już inna rozmowa z nimi. szkoda mi ciebie tylko z jednego względu, ty dbasz
                      o jego dobre samopoczucie i oszczędzasz mu każdego dyskomfortu, a on tylko to
                      wykorzystuje i ma w głębokim poważaniu twoje frustracje. robi z tobą co chce. a
                      skoro go do tego przyzwyczaiłaś, to nie licz na to, że on tak sam z siebie
                      nagle postanowi to zmienić. no, chyba, że, jak wspomniałam wcześniej, aż tak
                      bardzo ci nie zależy.
    • blanez16 Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 11:54
      A ja mam wrażenie, że (bez urazy) to Ty jesteś niezdecydowana. Niestety w życiu
      trzeba brac byka za rogi, jeśli chce się czegoś naprawdę. Z jednej strony
      piszesz, ze to twoje marzenie, chciałabyś czwórkę, czujesz się jak pusty worek
      etc. co ja generalnie odczytuję jako b. silną potrzebę macierzyństwa. A z
      drugiej strony gdy facet robi cię generalnie w jajo i widac wyraźnie, że nic
      już z tego nie będzie to ty piszesz - a dobra to będę sobie kotki hodowac. No
      rzesz kurczę ! Z resztą widac, ze wyraźnie, że on to widzi i pogrywa sobie z
      tobą jak chce, coś ci każe, próbuje udowadniac ci jakieś bzdury i jeszcze zwala
      na ciebie winę.
      Ale generalnie rozumiem problem, bo u mnie mąz też nie mógł się zdecydowac,
      kiedy nastąpi ten odpowiedni moment.Byliśmy już klikanaście lat razem i prawie
      pięc po ślubie jak pojawiło się dziecko. Tylko że u mnie to ja nie bardzo
      chciałam, a mąż tak tylko później. W końcu uświadomiłam mu brutalnie, że dla
      mnie to później już nadeszło i albo teraz albo już nie ze mną. Bałam się przy
      tym piekielnie, bo nie lubię dzieci generalnie, bałam się macierzyństwa, zmian
      życiowych etc. Ale bałam się również, że obudzę się za 20 lat z ręką w nocniku -
      że trzeba było wcześniej.
      Zdecydowałam się więc mimo całego niezdecydowania. Nie wiem jakby było, gdybym
      to ja chciała miec dziecko, myślę, że byłoby już nastolatkiem. A tak jest
      świetnym rocznym maluchem, a mój mąż lepszym ojcem niż ja matką. Wiem za to, że
      gdybym nie postawiła sprawy niejako na ostrzu noża, to mimo teoretycznej chęci
      posiadania dziecka mój mąż nigdy nie znalazłby "odpowiedniego" momentu.
      • 100krotka3 Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 12:04
        blanez16 napisała:

        > A ja mam wrażenie, że (bez urazy) to Ty jesteś niezdecydowana. Niestety w
        życiu
        >
        > trzeba brac byka za rogi, jeśli chce się czegoś naprawdę.

        Jedno co się przewija we wszystkich postach to - postaw go pod ścianą i
        strzelaj. Dlatego ciężko mi bez sceptycyzmu podchodzić do tego, co piszecie. Z
        drugiej strony dlaczego żadnej z Was nie przyszło do głowy, że może bywam
        zmęczona próbami przemówienia do męża w wiadomym temacie? Dlaczego żadna z Was
        nie myśli, jak on może się czuć, tylko, że taki wredny i po jajach go, a niech
        ma, jak nie z nim to z kimś innym? Mnie nie chodzi o sam fakt posiadania
        dziecka, bo to jest najprostsza rzecz na świecie, tylko o fakt posiadania
        dziecka z konkretnym facetem, który tak się składa jest moim mężem. Co do
        zwierzątek - jedno drugiego nie wyklucza. Można mieć i dzieci i zwierzęta. To
        nie jest temat główny.

        Czasami owszem, czuję, że zadowalam jego, a on mnie ma gdzieś. Czy to znaczy,
        że mam go zostawić i szukać plemników gdzie indziej? Bo to jedynie wynika z
        Waszych postów - sorry, ale tak jest. Plemnik, plemnik itd. Nic więcej.

        Czy mamz nim rozmawiać teraz inaczej? Tupać nogą i żądać? Wymóc to na nim? Czy
        tylko rozwiązania siłowe i ostateczne mają zapewnić nam dziecko? Smutne to...
        • denay Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 12:09
          to nie chodzi o to, że masz go zostawić
          i szukać potencjalnych genów gdzie indziej.
          Ale
          poczytaj sobie to co napisałaś
          po kilka razy, aż dotrze do Ciebie co kryje sie między wierszami.
          Ty próbujesz rozmawiać, Ty próbujesz przekonywać
          Tobie serce sie kraje jak widzisz go bawiącego się z dziećmi.
          a on?? on się z tymi dziećmi bawi i non stop odwleka tę decyzję.

          Faceci nie rozumieją (przeważnie big_grin) niuansów
          naszych podchodów etc.
          Przeważnie też nigdy nie bywają gotowi na dziecko. wink
          Te 9mcy jest dla obydwojga rodziców, nie tylko dla matki.
          A jak jesteś zmęczona (a on może i też)
          swoimi przemowami
          to odpuść
          na kilka miesięcy
          a potem wróć do tematu...
          • 100krotka3 Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 12:13
            denay napisała:

            > A jak jesteś zmęczona (a on może i też)
            > swoimi przemowami
            > to odpuść
            > na kilka miesięcy
            > a potem wróć do tematu...


            Ile razy mam tak odpuszczać? Myślisz, że tego nie robię co jakiś czas? Zawsze
            potem to on zaczyna dyskusję. I żąda ode mnie UDOWODNIENIA, że nadaję się na
            matkę.
            Pamiętam kiedyś poszliśmy na spacer, było lato i mijaliśmy kobietę w
            zaawansowanej ciąży. Miała taką krótką bluzeczkę, że brzuch jej było widać. A
            mąż na to do mnie - pięknie wyglądałabyś z takim brzuszkiem... Całowałbym go i
            słuchcał maleństwa...


            Ręce opadają... Jatego nie wymyślam. On tak się zachowuje. Nie rozumiem tego...


            TO mi wytłumaczcie, co on chce przez to powiedzieć!!!
            • denay Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 12:17
              ale my tego Ci nie wytłumaczymy
              bo go nie znamy
              za to Ty go znasz najlepiej
              i na dodatek bronisz

              Dlatego to "postawienie pod ścianą i strzelanie"
              oznacza nic innego
              jak zmuszenie go do tak szczerej rozmowy na ile to możliwe
              i o ile to mozliwe

              ps. niezgoda na dzieci jest podstawą do unieważnienia małżeństwa
              • 100krotka3 Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 12:33
                denay napisała:

                >
                > ps. niezgoda na dzieci jest podstawą do unieważnienia małżeństwa

                Właśnie na tej podstawie nasze znajome małżeństwo się rozwiodło. Dla mnie to
                straszne. Poza tym oni mieli tylko ślub cywilny, a my konkordatowy. Zresztą, co
                ja wypisuję! Nie wydaje mi się, żebym tylko broniła męża i "robiła mu dobrze".
                Na przykład na pewno nie czuje się dobrze z tym, że od długiego czasu nie
                kochamy się. Że skupiam się na wielu rzeczach, ale nie na nim na pierwszym
                miejscu, bo mnie drażni jego cynizm w sprawie dziecka. Że jak jeszcze trochę tu
                posiedzę, to w końcu się z nim rozwiodę uncertain
            • monia145 Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 12:32
              Przeczytałam to, co napisałaś i stwierdzam, że Twój mąż nie traktuje Cię
              poważnie: najpierw te argumenty, " czy sobie poradzisz"? A od kiedy to trzeba
              kursy specjalistyczne kończyć, aby przewinąć niemowlaka? Mnie to już chyba
              wyprowadziłoby z równowagi..........i te komentarze na temat, "jak Ty kochanie
              pięknie wyglądałabys z brzuszkiem"...no jak mozna mówić podobne pierdoły w
              kierunku kobiety, która płacze z powodu braku dziecka......mnie to się w głowie
              nie mieści, czy on nie widzi, że cierpisz?

              Nie pozwól się traktować w ten sposób, bo on oczywiście ma prawo nie chciec
              mieć dzieci, w obecnej chwili albo wcale, ale do diaska nie ma prawa dręczyć
              Cię.
        • mysia-mysia Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 12:13
          > Dlaczego żadna z Was
          > nie myśli, jak on może się czuć, tylko, że taki wredny i po jajach go, a niech
          > ma, jak nie z nim to z kimś innym?

          no właśnie, jak on się może czuć? chyba większość osób się choć trochę boi, jak
          będziesz wciąż tak bardzo się z tym strachem liczyć to on nigdy sobie z nim nie
          poradzi
        • blanez16 Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 12:20
          100krotka3 napisała:

          > Czasami owszem, czuję, że zadowalam jego, a on mnie ma gdzieś. Czy to znaczy,
          > że mam go zostawić i szukać plemników gdzie indziej?

          I to jest cały Twój problem stoktotko trzecia - zależy ci na nim tak bardzo, że
          wszystko podporządkowujesz jemu. Całą siebie z marzeniami włącznie. Tu nie
          chodzi o plemniki, o stawianie pod ścianą, o posiadanie dzieci też nie. Tu
          chodzi o to co napisałaś - on ma cię gdzieś. Życzę Ci wszystkiego najlepszego,
          ale mam najczarniejsze obawy o twoje szczęście - chyba że znajdziesz je
          wyłącznie w zadowalaniu męża i że jemu to się w końcu nie znudzi.
          Ty bardzo chcesz tworzyc z nim rodzinę, a niestety wygląda to tak, jak to już
          któraś z dziewczyn napisała - że on z Tobą nie. Smutne to... Pozdrawiam mimo
          wszystko.
    • nick.na.jeden.raz Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 11:59
      Piszę pod zmienionym nickiem, bo to zbyt osobiste.

      Napiszę Ci jak to wyglądało u mnie, z tym, że z drugiej strony. To ja nie
      chciałam mieć dziecka i żadne argumenty do mnie nie trafiały. Właściwie im
      bardziej mąż mnie namawiał, tym bardziej byłam przeciw. I prawdę mówiąc nie
      wiedziałam dlaczego.
      Dość długo zajęło mi odkrycie, że nie chcę mieć dziecka z NIM.

      W tej chwili jestem szczęśliwą mamą i żoną - drugiego męża.

      Oczywiście, każdy przypadek jest inny. Jednak zmierzam do tego, że za takim
      kategorycznym nie dla dziecka może kryć się coś więcej, coś nie do końca
      uświadomionego, coś co przeszkadza w podjęciu tak ważnej decyzji.

      Ja na Twoim miejscu poważnie zastanowiłabym się co jest dla Ciebie w życiu
      ważne. Jeśli uznasz, że jednak chciałabyś mieć dzieci - no cóż - pozostaje
      znalezienie nowego męża. Jeśli uważasz, że nie można mieć wszystkiego i
      zadowolisz się "namiastką" dzieci - przestań zmuszać męża do podjęcia decyzji.
      Jednak prawdę mówiąc, nie widzę Waszego wspólnego życia w różowych kolorach.
      Przepraszam za szczerość, ale sądzę że po pewnym czasie możecie mieć do siebie
      pretensje, ponieważ Wasza decyzja o posiadaniu bądź nie dzieci, nie będzie
      przemyślana i wspólnie podjęta.
      Polecam wizytę u dobrego psychologa, pozwoli Wam spojrzeć na ten problem z
      puntku widzenia drugiej osoby. Może wtedy uda Wam się znaleść zadowalające
      rozwiązanie. Czego Ci życzę.
      Pozdrawiam
      • 100krotka3 Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 12:08
        nick.na.jeden.raz napisał:


        > Dość długo zajęło mi odkrycie, że nie chcę mieć dziecka z NIM.
        >
        > W tej chwili jestem szczęśliwą mamą i żoną - drugiego męża.
        >
        > Oczywiście, każdy przypadek jest inny. Jednak zmierzam do tego, że za takim
        > kategorycznym nie dla dziecka może kryć się coś więcej, coś nie do końca
        > uświadomionego, coś co przeszkadza w podjęciu tak ważnej decyzji.
        >
        > Ja na Twoim miejscu poważnie zastanowiłabym się co jest dla Ciebie w życiu
        > ważne. Jeśli uznasz, że jednak chciałabyś mieć dzieci - no cóż - pozostaje
        > znalezienie nowego męża. Jeśli uważasz, że nie można mieć wszystkiego i
        > zadowolisz się "namiastką" dzieci - przestań zmuszać męża do podjęcia
        decyzji.
        > Jednak prawdę mówiąc, nie widzę Waszego wspólnego życia w różowych kolorach.
        > Przepraszam za szczerość, ale sądzę że po pewnym czasie możecie mieć do
        siebie
        > pretensje, ponieważ Wasza decyzja o posiadaniu bądź nie dzieci, nie będzie
        > przemyślana i wspólnie podjęta.


        Z całego serca Ci dziękuję za szczerą odpowiedź, choć wynika z niej, że nic
        tylko rozwód. Ale może zanim dojdzie do rozwodu smile)) tupnę nogą. Zapytam
        wprost. Wrzasnę prosto w twarz, że CHCĘ.
        • nick.na.jeden.raz Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 13:53
          100krotka3 napisała:

          >
          > Ale może zanim dojdzie do rozwodu smile)) tupnę nogą. Zapytam
          > wprost. Wrzasnę prosto w twarz, że CHCĘ.

          Wiesz, nie wydaje mi się to dobrym pomysłem. Tzn. oczywiście masz prawo mówić o
          swoich potrzebach (ale to juz chyba robisz od jakiegoś czasu, prawda?), ale
          takie stawianie pod ścianą do niczego dobrego nie doprowadzi.
          Powiedzmy, że mąż odmówi i co dalej? Piszesz, że zrealizujesz swoje drugie
          marzenie, Ale zastanów się w głębi serca, czy nie będziesz miała do niego żalu.
          Czy pisząc ten post (pierwszy) nie liczyłaś, że ktoś podpowie Ci jak przekonać
          męża, Ty to zastosujesz i będziecie żyli długo i szczęśliwie? I czy ciągle nie
          masz nadziei, że mąż "się opamięta" i sam będzie chciał tego co Ty?

          A jesli mąż zgodzi się "łaskawie" bo tak bardzo tego pragniesz? czy nie będzie
          Ci wypominał tego, czy nie będzie mówił "a nie mówiłem, że sobie nie poradzisz"
          w trudnych chwilach zamiast Cię wspierać? Czy taka wizja małżeństwa nie jest
          przerażająca?

          Sama musisz sobie odpowiedzieć na te pytania, bo Ty znasz męża najlepiej.
          Jednak z tego co piszesz wyłania się niestety nieciekawy jego obraz - lekceważy
          Cię, traktuje niepoważnie Twoje pragnienie, oddalacie się w tej chwili od
          siebie, a to nigdy nie jest dobry czas na dziecko.

          A rozwód to zawsze ostateczność. Naprawdę polecam psychologa (ale nie z poradni
          kościelnej).
    • majan2 Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 12:38
      U nas byloodwrtonei to moj parnet nalegal, a ja chaialma ale za jakis czas, ale
      poniewaz jakis lekarz poiwedzial ze bede miala klopoty z zajsciem w ciaze to
      pomyslam ze odpuszcze a i tak nic z teog nie bedzie.. 10 miesyc po tym
      odpuszczeniu na swiat przyszla moja corka. Wywrocila przede wsytkim moj swiat do
      gory nogami, ale to jest wspaniale, moze jednak warto postawic go przed faktem
      dokonanym?
    • demarta Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 12:56
      a taka jedna myśl jeszcze przeszła mi przez łeb......
      może on chce tego dziecka, ale boi się je mieć z tobą, bo obawia się, że na
      niego spadnie większa część odpowiedzialności za to dziecko.... nie obraź się,
      ale jesteś delikatną, wrażliwą osóbką, czułą, spokojną, nie dążysz do celu po
      trupach, ale jesteś (zbyt) elstyczna i (zbyt) labilna. może mąż boi się, że z
      takimi cechami charakteru dziecko cię zdominuje i to on będzie musiał wkroczyć
      z radykalmniejszym podejściem do dziecka i on będzie musiał się intensywniej
      zaangażować w wychowanie i to mu się nie podoba. przy czym jednocześnie twoja
      łagodnosć w stosunku do niego bardzo mu odpowiada.
    • sterngogo1 Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 14:06
      Mam dobrą koleżankę, która jest 8 lat po slubie, w grudniu kończy 30-stkę. Od 5
      lat słyszę o niej, że powoli myslą o dziecku, że planują już sobie, gdzie
      postawią łóżeczko, gdzi stać będzie szafa. I co? I nic, na planowaniu się
      kończy. Zawsze stoi cosś naprzeciw, a to zmiana pracy, a to budowa domu, a to
      jesień nie jest dobrym miesiącem na poród, zima też nie, więc może trochę
      jeszcze poczekają... Przeszkód medycznych tutaj z pewnością nie ma, przeszkoda
      jest natury psychicznej. Ona boi się podświadomie, że on się nie sprawdzi jako
      ojciec, że na nią spadną wszystkie obowiązki, on, że coś straci, wolność, czas
      na relaks, mając dzieci. I wydaje mi się, że obudzą się za kilka lat z
      przysłowiową ręką w nocniku, ona bez dziecka, bo już za późno, on przed
      dylematem, czy aby jednak nie zostać ojcem z inną partnerką.
      Wracając do Twojego problemu. Czy jest coś, co pozwoli Ci udowodnić mężowi, że
      będziesz dobrą matką? Może niech sam sprecyzuje wymagania? Niech powie, co
      będzie dla niego wyznacznikiem? A jak wyobraża sobie swoje życie za 10 lat?
      Niech sie wypowie. Sama zobaczysz, czy w jego wizji jest miejsce dla malucha i
      Ciebie, jako jego matki. Doradziłabym szczerą rozmowę na temat posiadania
      potomstwa lub jego braku, spokojną, bez krzyku i łez. Jak Ci będzie łatwiej, to
      napisz wszystko to, co Cię boli i daj męzowi do poczytania. Niech coś odpowie.
      Wiesz, czasami faceci są bardzo niedomyślni i jak nie dostaną czarno na białym,
      to nie wpadną napewne rozwiązania.
      • zuzanna56 Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 15:33
        Rozumiem to że ktoś nie chce mieć dziecka od razu po ślubie. Nasze urodziło się
        po 5 i pół roku. Tak właśnie chcieliśmy.
        Nie bardzo rozumiem dlaczego twój mąż widząc ładnie wyglądającą kobietę w ciąży
        mówi że ty na pewno też byś pięknie wyglądała w tym stanie a potem nadal
        twierdzi że nie chce dziecka.
        Myślę że on się boi odpowiedzialności. I nie on jeden. Wielu facetów się boi
        ale wiele małżeństw nie planuje dzieci tak jak wy tzn nie stosuje tak
        skutecznych metod i kobiety po prostu zachodzą w nieplanowaną ciążę. A
        mężczyźni mają 9 miesięcy na to żeby dojrzeć. I zwykle dojrzewają i bardzo się
        z dziecka cieszą.
    • agniecha9991 Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 21:16
      wydaje mie sie ze Twoj maz chce miec dziecko ale sie boi zmian ogolnie rzecz
      biorac, ze cos sie skonczy, ze odpowiedzialnosc itd, cudze dzieci to co innego -
      mozna miec podejsciei lubiec sie z nimi bawic itd, ale swoje to co innego - to
      24h, i okolo 18 lat "na głowie", potem zreszta tez
      pamietam jak ja balam sie wyjsc za maz, zamknac za soba jakas furtke, wtedy
      myslalam ze to juz koniec, cos sie konczy, paradoksalnie postanowilismy w
      ktoryms momencie isc na calosc, zrezygnowac z antykonc, tak jakbym losowi dala
      wolna reke , wkrotce byl slubwink - widze taka analogie do tego co napisalam, ze
      Twoj maz boi sie takiego konca pewnego rozdzialu - ja bym zapytala jasno - chce
      czy nie chce, jak chce to na co czekac, przeciez latka leca, potem bedzie coraz
      gorzej, jak nie chce...zle
    • agnieszkagosia Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 22:20
      wyslalam Ci maila na poczte gazetowa
      pozdrawiam
    • peggy.lee Re: Dobry moment na dziecko?? 29.10.06, 23:32
      Jesli to prawda, co piszesz - trudno mi w to uwierzyc ze wzgledu na przyklad z
      zamiana marzen, czyli dziecko na koty, no nie miesci mi sie w glowie, ze
      jakakolwiek kobieta dojrzala do macierzynstwa i pragnaca dziecka moglaby w
      ogole tak pomyslec - to nie wyglada na to, zebys kiedykolwiek zostala matka.

      Duzo piszesz o tym, ze chcesz miec to dziecko z nim, stworzyc rodzine, nie
      dziecko dla samego dziecka.
      Powiedz, a dlaczego uwazasz, ze facet z kompleksami jak stad na Sycylie
      (wyglaszane obawy, ze go zostawisz), manipulujacy Toba od dawna (bedzie dziecko
      ale pozniej), uwlaczajacy Twojej godnosci i uczuciom (ja bym chcial, pieknie
      bys wygladala, ale przeciez Ty sobie nie poradzisz) jest Twoim zdaniem tak
      znakomitym kandydatem na ojca?

      Widze tu rowniez projekcje wszystkich jego obaw na Ciebie. To on sie boi, ze
      sobie nie poradzi. Tyle, ze kazdy sie troche obawia nowych sytuacji, ale
      normalny czlowiek mimo pewnych obaw podejmuje zyciowe wybory, bo stac w
      miejscu, to sie cofac.
      W kazdym razie kobiety czujace naprawde instynkt macierzynski sa
      zdeterminowane. A ja u Ciebie tej determinacji nie widze - zgadzam sie z
      przedmowczyniami. Tak wiec zdaje sie, ze obojgu Wam nie do konca zalezy, a wine
      zwalacie na siebie nawzajem, a problem tkwi znacznie glebiej niz to z pozoru
      wyglada. Twoj maz moze i ludzi dzieci, ale cudze. Wlasne dziecko to spora
      konkurencja pod jednym dachem o wzgledy tej samej kobiety.
      • peggy.lee W przedostatnim zdaniu mialo byc "lubi dzieci" nt 29.10.06, 23:34
    • m.fiorella Re: Dobry moment na dziecko?? 30.10.06, 09:15
      według mnie twoj maż jest debilem z ktorym tylko tracisz czas!
      wiem wiem kochasz go ale czy on cie kocha? mam wrazenie ze dla niego jestes
      tylko zabawka na ktorej moze sie wyzyc ze swymi fobiami. on bawi sie z toba w
      kotka i myszke, szczuje cie marchwka, tylko poto by cie od siebie psychicznie
      uzaleznic
      mysle ze on naprawde nie chce dziecka poniewaz musialby sie wtedy z dzieckiem
      toba podzielic,a tak to ma ciebie tylko dla siebie
      ja wogole tego nie rozumiem, jak "kochający" (podobno) mąż może nie chciec mieć
      z tobą dziecka? to jakas paranoja ta twoja sytuacja
      postaw ultimatum czasowe i zrob dziecko z nim albo przemysl rozstanie bo ja go
      jako ojca nie widze, mam wrazenie ze jego sztuczki psychologiczne moga sie
      odbic zle na dziecku
      olej drania
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka