06.11.06, 13:26
Takie mam skojarzenie po przeczytaniu entego juz postu na temat dzisiejszej
mlodziezy.Nie do uwierzenia, ze na tym forum pisza osoby, ktore wcale nie tak
dawno uczeszczaly do szkoly.Myslalam, ze ow stan ujawnia sie gdzies w
okoliach 40- stki, a tu prosze- 30 -tka nie stuknela, a poziom wapniactwa juz
sie ustabilizowal na najwyzszym poziomie.
Dokladnie takie same teksty odnosnie uczniow, mundurkow, tarcz, rewii mody
slyszalam z ust rodzicow i ich rowiesnikow.
Pamieram dokladnie, co czulam wowczas, gdy taki wapniak mi kladl do glowy, ze
powinnam do szkoly sredniej zakladac granatowy sweterek, bo kolorowy jest nie
na miejscu.
Skromnosc, skromnosc i jeszcze raz skromnosc- tym powinien sie
charakteryzowac uczen i uczennica.
Nie mialam na swoim koncie zadnych wybrykow, na wagary nie uczeszczalam,
szkole konczylam z najlepszymi oceniami- ale i tak to nie uchronilo mnie od
wiecznej walki o fason spodnicy czy kolor bluzki.
Czy naprawde sadzicie, ze w szkole zapanuje porzadek, uczniowe nie beda
myslec o pie..ch, beda sie przykladnie uczyc, gdy sie ich wcisnie w
uniformy?
Byl juz czas, ze scigano długowlosych i sila formowano im krotkie fryzurki-
teraz tez pewnie wielu wapniakow przyklasnełoby temu pomyslowi.

Obserwuj wątek
    • michalina7 Re: Wapniaki 06.11.06, 13:39
      No wiesz, jest różnica pomiędzy założeniem do szkoły różowego sweterka, a
      założeniem sweterka, który kończy się 10 cm nad pępkiem 3 i cm nad sutkami. Moda
      modą, ale poczucie smaku i gustu należy u młodzieży wyrabiać. Mnie za młodu
      wpajano, że ubiór należy dostosować do sytuacji... i tak, do teatru nie pójdę w
      jeansach, do kościoła w szortach, na spotkanie w sprawie o pracę w rozwleczonej
      bluzie. M
      • lola211 Re: Wapniaki 06.11.06, 13:48
        Chcesz powiedziec, ze wiekszosc uczennic chodzi do szkoly z gołym pepkem? Bo z
        tego co widze, to owszem zdarza sie, ale wiekszosc ubiera sie
        normalnie.Przyklad przez Ciebie podany jest skrajny.

        >ale poczucie smaku i gustu należy u młodzieży wyrabiać
        Alez prosze bardzo, tylko czy za pomoca mundurkow sie to musi odbywac?



        • bea.bea Re: Wapniaki 06.11.06, 13:55
          no cóz...jadac rano autobusem widze gimnazjalistki z taka tona makijazu, ze ja
          pzez tydzień tyle nie zuzyle.....
          teraz troche z innej beczki..pracowała jako wolontariusz w przedszkolu i
          szokowały mnie dziewczynki co dzień w innym ciuchu...a na kolana zwaliła mnie
          czterolatka która przyszla pokazać mi tatuaz.......na wzgórku łonowym...

          ja wiem ze to nie jest 90 procent...ale jesli matka jej nie potrafi nauczyc to
          co bedzie w liceum..

          mam 40 lat, wiec wapniactwo mi bliskie....wyroałam w fartuszkowej
          podstawówce....mundurowej szkole sredniej..i munduroych studiach...nie mam
          traumatycznych przeżyc...i zastanawia mnie jedna rzecz...

          dlaczego wiekszośc prestizowych szkół, a nawet przedszkoli własnie w mundurkach
          chodz...czy tam jest ubezwłasnowolniona młodziez..
          • lola211 Re: Wapniaki 06.11.06, 15:47
            Tak- ten etap tez przechodzilam- przesadny makijaz.I wyroslam z tegosmile,
            naprawde.Coz zlego jest w tym, ze mlode dziewczyny podkreslaja urode makijazem?
            Kiedys same beda sie wstydzic swojego wizerunku sprzed lat, teraz zas im sie
            wydaje, ze wygladaja super.
            • babka71 Re: Wapniaki 06.11.06, 19:36
              przesadny makijaż to jest ku....wo pierwszej wody w szkole....ani to ładne ani
              gustowne wybacz ale mam inne zdanie!!!
              Nigdy w zyciu nie byłam wapniaczką, ale takie coś to dla mnie po prostu obciach
              i tyle..
              p.s chłopcy w moim LO takie panienki nazywali swego czasu %##$%%, owszem miały
              wzięcie, ale żaden nie chciał z taką chodzić na poważnie..
              • lola211 Re: Wapniaki 06.11.06, 20:15
                Babka, ja sie z tym zgadzam, ale daje mlodziezy prawo do bledow- sama jak
                ogladam swoje zdjecia szkolne to mam ochote schowac je w ciemny kat.Z tego sie
                wyrasta.
          • lola211 Re: Wapniaki 06.11.06, 15:51
            > szokowały mnie dziewczynki co dzień w innym ciuchu...

            No wiesz, a co w tym szokujacego? Ubranka dla dzieci sa takie ladne, ze nic
            tylko dzieci ubierac.Mnie szokuja te ubrane bylejak.

            Co do tatuazu- chyba nie myslisz, ze kilkulatka nakleila sobie swiadomie tatuaz
            w tym miejscu? Moja tez ma za soba takie "wybryki"- sama naklejala sobie
            tatuaze w lazience, bez mojego udzialu.Bynajmniej nie po to, by emanowac
            seksapilemsmile.
        • michalina7 Re: Wapniaki 06.11.06, 15:14
          Przejechałam się raz autobusem do pracy i widziałam, jak młodzież chodzi ubrana
          do szkoły. Czułam się zażenowana.
          • lola211 Re: Wapniaki 06.11.06, 15:55
            Chodzi tak ubrana, bo taka jest moda.Za moich czasow scigalo sie uczniow za
            utlenione kosmyki, za farbowane siateczkowe koszulki i bandaze okrecane wokol
            szyi.I jeszzce mnostwo innych wymyslow mody bylo tepionych.
            Przypomnijcie sobie.
    • chupachups1 Re: Wapniaki 06.11.06, 14:46
      Brawo Lola. Masz rację, jak zywo stanęły mi przed oczami czasy fartuchów
      szkolnych i gnebienia za glany. A zawsze byłam dosyć dobrą i dosyć
      subordynowaną uczennicą. Szkoła powinna uczyć też tego, ze po wyglądzie sie nie
      ocenia ludzi. Nie mówię o skrajnych przypadkach gołych pępków i pleców, ale
      młodzież zawsze będzie buntować się przeciw uniformizacji.
      A do przedszkola to moja córka też codziennie chodzi inaczej ubrana, czy mam
      rozumieć, ze nie wpajam jej właściwych wartości? A chodzi tak ubrana z prostej
      przycztny po jednym dniu w przedszkolu ubranie jest do prania.
      • bea.bea Re: Wapniaki 06.11.06, 17:50
        no cóz, pewnie wale farmazony, ale uwazam, ze codzienne ubieranie dziewczynki w
        nowe ciuchy jest na etapie przedszkola, własnie uczeniem ocenu po opakowaniu...
        bo czy nie przyszło wam do głowy, ze do tego przedszkola chodzą tez dzieci
        których rodziców nie stac na codziennie nowe kreacje...( choc maja ładne rzeczy
        i czyste)
        i czy myslicie, ze tym dziewczynkom nie jest przykro, ze tak nie moga...
        my sie z oba bawic nie bedziemy, bo ty nie masz spudniczki z "rezerw"..to nie
        mój wymysł...i zapewne te dzieci z tego wyrosna..
        • lola211 Re: Wapniaki 06.11.06, 18:04
          Bea,zadziwiasz mnie.To moze w ramach solidarnosci z biedniejszymi zaczne corke
          prowadzac w latanych starych rajtkach i na sniadanie dostanie 3 dniowy chleb z
          margaryna?
          Moje dziecie od zarania codziennie zaklada co innego, bo po prostu jak to
          dziecko, sie brudzi.
          I zapewniam Cie, ze jak dotad, a cora ma 8 lat, nie dobiera sobie kolezanek
          wedle ubioru, stopnia zamoznosci.Twoja teoria IMo jest calkowicie błedna.
        • triss_merigold6 Re: Wapniaki 06.11.06, 18:13
          No, nie żartuj. Nie będę dziecka celowo ubierać w szmateksie tylko dlatego, że
          kogoś innego nie stać na nowe ciuchy.
          A Lola ma rację: kiedyś ganiano nas za lakierki w szkole, nadmiar łańcuszków i
          ozdóbek, za szerokie pasy noszone na swetrach a chłopaków za długie włosy. Moda
          się zmieni to te co dziś mają gołe brzuchy będą chodzić w waciakach. W
          ostatnich klasach podstawówki (czyli dzisiejsza 1-2 gimnazjum) sporo dziewczyn
          się malowało na jakieś wyjścia, ja też się malowałam, miałam buty na obcasie,
          kręciłam włosy.
          • bea.bea Re: Wapniaki 06.11.06, 19:25
            myśle, ze piszemy o zupełnie innych rzeczach..nigdzie nie napisałam , o tym by
            dziecko ubierac biednie. w cerowane rzeczy albo rzeczy lumpeksowe...
            ale podziwiam matki które maja 30 kompletów ubrań dla dziecka...pisałam co dzień
            inne...widziałam i słyszałam opinie...i to nie moje własne..a przedszkole w
            którym to się działo było raczej elitarne...
            • lola211 Re: Wapniaki 06.11.06, 20:07
              Po co az 30 kompletow? Ubrania sie pierze, a poza tym do przedszkola w weekendy
              sie nie chadza.Na te 22 dni w miesiacu wystarczy miec 7 par spodni/ tyle samo
              rajtuzek i spodniczek plus bluzeczki i juz mozna codziennie dziecko ubrac w
              swieze ciuszki.Ubranka sie nie tylko kupuje, ale i dostaje- ja mam pelna
              szafe, czesci cora nie nosi wcale.

              • bea.bea Re: Wapniaki 06.11.06, 21:22
                i tu nastepuje niezrozumienie ...ja o wozie ty o kozie...tez jestem matką..tez
                kupuje , dostaje dzoedzicze...piore, ubieram..itd...
                i nie mówie nikomu ile powinien miec...
                ja pisze o faktach....
                dobrze 22 dni robocze i dziecku ani razu nie powtarza sie garderoba...to ile ma
                kompletów...nie pisze o majtkach...bo nie zgladałam...
                nie rozumiem do czego mnie przekonujesz, ze mozna z 7mioma kompletami
                przeżyc...szczeze mój syn ma wiecej..smile..masz zdrowe podejscie...ok..ja tez..

                pisze o dzieciach które maja 20...albo wiecej...i co dzień w innym...jak
                najbardziej firmowym...

                moze ja jestem nienormalna, ale mama mi mówiła...czym skorupka za młodu....i to
                widac w superniani...i własnie w takich zachowaniach...i nie mów mi, ze z tego
                sie wyrasta...bunt buntem, a kręgosłup kręgosłupem...

                • lola211 Re: Wapniaki 06.11.06, 21:52
                  Bea, alez ja cie dokladnie rozumiem i nadal nie pojmuje, w czym rzecz, co jest
                  nagannego w posiadaniu 22 czy 30 kompletow ubran.Zreszta- trzeba sobie chyba
                  zapisywac, zeby wiedziec, ze dziecko w tym samym miesiacu nie mialo na sobie
                  tych samych spodni np.
                  Jakby policzyc, ile moja cora ma ubran to tez by wyszlo ze 30 kompletow.I to ma
                  byc dla dziecka demoralizujace? Widac ludzi stac i co w tym złego? I jak to sie
                  przeklada na przypadki z superniani?

    • dirgone Re: Wapniaki 06.11.06, 16:26
      Heh,też mam takie odczucia.
      Mam lat 26, więc dobrze pamiętam czasy nastolatkowe. na przykład w podstawówce
      (moda grunge wtedy była) specjalnie chodziła w długim swetrze, który na
      wysokości talii miał dziury! Był ostro powycierany i trochę popruty, a ja
      uznałam, że te dziury mi seksapilu dodają........ Do tego nosiłam obrzydliwą
      koszulę mojego ojca, ktorej samodzielnie odcięłam u dołu 10 cm i takie szczątki
      zwisały. Do tego jeszcze olbrzymie rozpinane swetry, ale pod swetrem nawet w
      największy mróz bluzeczki odsłaniające pępek.Tragedia. Moja mama załamywała
      ręce, nauczyciele też (szczególnie jak zrobiłam sobie dreda z długiej grzywki),
      ale miałam bardzo dobre stopnie, więc przymykali na to oko.

      Przez całe liceum nie wychodziłam do szkoły bez makijażu (jako że liceum było
      dośc konserwatywne, makijaż był ledwo widoczny - transparetny błyszczyk i
      odżywka do rzęs), przygotowywałam się do wyjścia czasami przez półtorej godziny.
      A na studiach mi przeszło totalnie.
      Teraz pracuję. Nie maluję się, bo mi się nie chce (jedynie od wielkiego dzwonu
      na imprezę). Ubieram się normalnie, lubię być bardziej zakryta niż odkryta.
      Pępka nie pokazuję, no - może na wakacjach. Dredy sa dla mnie czymś obrzydliwym.
      A pamiętam kiedyś uwagi pod moim adresem (szczególnie jak jedna z pierwszych w
      mieście nosiłam martensy, do tego pomarańczowe) - ach ta młodzież, co z takiej
      lafiryndy wyrośnie smile
    • figrut Re: Wapniaki 06.11.06, 19:07
      Jestem 35 letnim wapniakiem, choć moja 16 letnia córa twierdzi, że duchem jestem
      dużo młodsza od tych które mają 10 lat mniej ode mnie. Nie mam absolutnie nic
      przeciw wymyślnym, fantazyjnym fryzurom w szkole, ani ciuchom w wszystkich
      kolorach tęczy. Jednak gołe brzuchy i widoczny kawałek rowka którego nie
      zakrywają obłędnie niskie biodrówki u gimnazjalistek które codziennie maszerują
      ulicą na której mieszkam [na Szkolnej mieszkam] wprawiają mnie w osłupienie. Tak
      roznegliżowane niech chodzą na dyskoteki, czy po ulicy jeśli mają na to ochotę,
      ale nie do SZKOłY. O dziwo, na forum liceum mojej córki przeczytałam kiedyś
      słowa licealistów [3 klasa], którzy jeszcze w czasie wakacji napisali "miejmy
      nadzieję, że nasza szkoła nadal zachowa klasę i nie będą się do niej pchać
      roznegliżowane lalunie". Hmmm, liceum wapniaków ???
      • triss_merigold6 Re: Wapniaki 06.11.06, 19:11
        Zauważ, że w liceum już mniej panienek sie tak ubiera. Chyba, że idą do dennych
        profilowanych i zmieniają się w rasowe dresiary ale takich już gustu, taktu i
        stosowności stroju nie nauczysz.
    • pandora_ Re: Wapniaki 06.11.06, 21:26
      Hm. Z jednej strony - młodzież zawsze stawała okoniem, a z drugiej - inne
      czasy. W latach osiemdziesiątych nie nosiło się w Polsce noży, pistoletów i
      narkotyków do szkoły, ekstrawagancją było noszenie długich włosów przez
      chłopaków, postrzępione dżinsy, agrafka w uchu.
      W moim liceum wygłupy polegały na przykład na chodzeniu przez tydzień na czarno
      z białymi szalikami po tym, jak polonistka złosliwie nazwała nas zmanierowanymi
      młodopolskimi birbantami (!).
      I wiecie co? Kilka ładnych lat później stanęłam po drugiej stronie biurka i
      trafiłam na... podobną młodzież, tylko w innych czasach. Wtedy miałam już
      doświadczenia zza oceanu i widziałam dziwne rzeczy, więc wprowadzenie gimnazjum
      i spuszczenie tym samym poziomu oświaty i edukacji o szczebel niżej jakoś mnie
      nie zdziwiło, choć zmartwiło bardzo. A licealiści, których uczyłam, zaledwie
      kilka lat temu, chodzili na kółko teatralne, urządzali kluby dyskusyjne, a w
      ramach psikusów stosowali strajk włoski smile I nie było to renomowane liceum w
      wielkim mieście, tylko położona na uboczu szkółka, w dodatku napiętnowana
      posiadaniem dużego budynku, w którym mieściła się podstawówka, a po reformie
      gimnazjum z najgorszym elementem z okolicy.
      W tej szkole udało mi się realizować projekty unijne, wyjazdy, fantastyczne
      wycieczki, klub kinomana, teatr. Ale też dowiedziałam się, że szesnastolatki
      umieją przed wycieczką odnaleźć melinę na mieście i kupić 3 litry bimbru w
      butelkach PET, że palą Marlboro i LM-y, biorą amfę, piracą oprogramowanie...
      Ja w ich wieku... słuchałam metalu, a potem rocka progresywnego, malowałam
      dżinsy tuszem, piłam piwo, urządzałam dziekie imprezy, jeździłam na dziwne
      koncerty i zjazdy - i byłam normalną nastolatką. Jak oni. Kwestia czasów,
      kwestia podejścia, kwestia globalnej wioski. Teraz każda "afera" zostaje
      nadmuchana do granic możliwości: ciuchy, alkohol, narkotyki, kocenie itp.
      Rozdmuchane, problemy urastają do rangi kultowych zjawisk i stają się wzorem do
      naśladowania - zgwałcili koleżankę? My też. Zgnoili chłopaka, topiąc go niemal
      w kiblu? My też.
      Narzekamy na "dzisiejszą młodzież", bo znamy ją w większości tylko z
      sensacyjnych programów w telewizji. I narzekamy, bo boimy się, że nasze dzieci
      kiedyś też będą taką młodzieżą...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka