Dodaj do ulubionych

Pomóżcie, kłopot z żoną

10.11.06, 09:42
Zaznaczam, to nie jest żadne wpuszczanie w maliny, nie wiem już kogo się
poradzić i co zrobić. Jesteśmy młodym małżeństwem z małym dzieckiem. W
zasadzie po urodzinach dziecka zaczęło się wszystko psuć. Ja pracuję, a żona
jest z dzieckiem w domu. Nie przelewa się, ale z głodu też nie umieramy.
Okazało się, że żona nie może wrócić do pracy. Z przyczyn dojazdowych i
zdrowotnych żłobek odpada. Jeśli wzięlibyśmy nianie, to po opłaceniu jej
pensji, biletu do pracy żony itp. Zostałoby jej na czysto jakieś 200 złotych.
Nie jest już tak dyspozycyjna, to nie byłoby premii, wyjazdów płatnych itp. Z
każdym dniem rośnie frustracja mojej żony. Praktycznie nie da się z nią
wytrzymać. Jednego dnia kupuje mi prezent i mówi jak bardzo mnie kocha,
drugiego zaczyna (bezpodstawnie) oskarżać o zdrady, kochanki. Nazywa dziecko
muminem, debilem, po czym mówi jak bardzo go kocha. Dba o niego, jeździ na
rehabilitacje, baseny, masaże, a jednocześnie potrafi mówić do niego jak
bardzo go nienawidzi, że zmarnował jej życie. Narzeka że nie ma kontaktu z
ludźmi, zapraszam znajomych, a ona siedzi podczas ich wizyty zamknięta w
drugim pokoju. Pokazuje mi rzecz, którą chciałaby mieć, jak chcę kupić,
zabrania mi mówiąc, że za drogie. Wczoraj to już przeszła samą siebie.
Spotkaliśmy znajoma na spacerze, ta zaglądnęła do wózka i powiedziała, że
podziwia moją żonę, że potrafi się poświecić dla dziecka, na co żona zaczęła
krzyczeć , rzucać łaciną, aż ludzie w parku na nas patrzyli. Po przyjściu do
domu zamknęła się z małym w pokoju, płakała przez bite 2 godziny, na moje
pytania, pocieszenie reagowała dzika furią, aż w końcu dałem spokój. Jak się
uspokoiła, to przyniosła mi pościel i powiedziała, że mnie już nie
potrzebuje i od dziś będę sypiał osobno. Nie wiem co mam robić, nie wiem co
jest mojej żonie i jak jej pomóc. Opłaciłem jej fakultet, by wyszła do ludzi,
miała poczucie, że nie tylko kupki, zupki i pieluchy, owszem chodzi, ale nic
to nie zmieniło. Obowiązkami domowymi dzielimy się w miarę równo. Zmywam,
piorę, kąpię dziecko, sprzątam, tylko prasować nie potrafię. Nie wiem, gdzie
tkwi problem, a tak dalej żyć się nie da.
Obserwuj wątek
    • sowa_hu_hu Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 09:48
      twoja żona powinna sie leczyć
      • kinia0422 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 09:52
        Witam
        a co jest z Waszym dzieckiem, na co choruje? Nie mozecie liczyc na pomoc
        rodziny?
        k.
        • drac80 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 09:57
          Depresja poporodowa-też o tym myślałem, ale dziecko kończy niedługo rok. Jest
          ogólnie słabego zdrowia i alergikiem pokarmowym, co rusz jakaś infekcja.
          Leczmymy też WNM. Moi rodzice pracują, zresztą żona z moją matką sie nie
          znoszą, więc odpada. Jej rodzice mieszkają daleko i pracują też. Choć jak
          bywało bardzo źle, to teściowa przyjezdzała do wnuka, rozmawiała z żona i na
          jakiś czas było lepiej.
          • sowa_hu_hu Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 09:58
            moim zdaniem psycholog.
            • mama.igora Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 21:35
              psycholog jak nic.
    • marabr Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 09:51
      Przeczytaąłm i w sumie nie wiem ile wasze nalenstwo ma m-cy ale chyba żona wpadła w depresję poporodową. szczerze mowiac sama tak mam czase. Napady jakiejs furii w sumie pezpodstawne. Postaraj sie z nią porozmawiac w sposob delikatny ale i otwarty. Pokarz ze dziecko to nie tragedia. W sumie nie jestem jakims analitykiem ale z tego co piszesz to powinienes postarac sie jej bardzo pomoc( nie twierdze ze nie pomagasz). Po prostu ona obwinia sie za to co sie dzieje, uwaza ze dziecko zrujnowało jej zycie a jednoczesnie was kocha. Postaraj sie jak najwiecej zajmowac dzieckiem w miare mozliwosci by ona miala czas to przemtsle i zrozumiec. Proponuje rowniez rozmowe z bliska kolezanka.
    • beniusia79 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 09:51
      mam wrazenie, ze twoja zona ma depresje poporodowa. to spotyka wiele kobiet. musisz jej jak najszybciej pomoc. poszukaj co o tym pisza i jak mozna jej pomoc. jesli nie dasz rady jej pomoc, ptoponuje udac sie do jakiegos psychologa.
      • lidia23 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 21:12
        Depresja poporodowa może się dłużej rozwijać i to że dziecko ma prawi e rok to
        nie świadczy że żona może jej nie mieć. NAjlepiej zgłosić się do psychologa,
        któy zaleci terapię.
    • malila Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 09:53
      Czy ja dobrze zrozumiałam, ze Wasze dziecko ma Zespół Downa?
    • polla10 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 09:54
      jesli nie pojdzie do pracy(bo tego wlasnie chce) to bedzie coraz gorzej. Ile ja
      bym dala zeby z mojej pracy po oplaceniu opiekunki zostalo mi 200zl na czysto.
      ja siedze juz z dzieckiem 3 lata a mam 23. przez malego nie skonczylam studiow
      i moj maz niestety nie zapewnia mi takich rozrywek ani fakultetu nie oplaca.
      Bardzo kocham malego ale tez mam dosc.
    • edorka1 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 09:56
      Czy Wasze dziecko jest chore???
      • drac80 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 09:58
        Jest alergikiem ma wzmożone napięcie mięśniowe, ale nie ma zespołu Downa!!
        Dlatego bolą mnie te "muminy", "debile".
        • kinia0422 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 10:03
          ciesz sie ze to tylko alergia i sprawa miesniowa a nie jakas inna choroba np.
          kalectwo!
          a Twoja zona poprostu potrzebuje wyjscia i oderwania sie od Malenstwa i
          zobaczysz ze to Jej pomoze! Musi poprostu troche zajac sie soba-wyjsc do
          ludzi,na zakupy, do fryzjera...
          pozdrawiam
          k.
          • sowa_hu_hu Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 10:07
            myśle że koleżanki i zakupy nie wiele tu zmienią. Wiele kobiet jest w takiej
            sytuacji ale nie maja aż takich wachań nastrojów! nie nazywaja swoich dzieci
            debilami...
            • babka71 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 10:53
              a może to początki schizofreni....?? Oby Nie
              • maja_sara Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 16:18
                Poczytaj najpierw o schizofrenii potem sugeruj, nie na odwrót - jak robisz to
                teraz. Schizofrenia nijak się ma do opisanych zachowań!! Nie rzucajcie słowami
                i terminami, których w pełni nie zrozumiecie, bo możecie tylko innych zdołowac
                swoją...mądroscią.
                • bob68 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 16:45
                  To nie jest nieprawdopodobne, wiem z doświadczenia. W pierwszą w życiu psychozę
                  wpadłam rok po urodzeniu drugiego synka. Tez zaczęło sie gwałtownymi zmianami
                  nastroju, po ogromnych stresach związanych z leczeniem synka.
                  Oby nie, ale warto skonsultować z psychiatrą.
            • ewku1 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 15:52
              zgadzam się z sową,psycholog!
          • lola211 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 10:08
            > a Twoja zona poprostu potrzebuje wyjscia i oderwania sie od Malenstwa i
            > zobaczysz ze to Jej pomoze! Musi poprostu troche zajac sie soba-wyjsc do
            > ludzi,na zakupy, do fryzjera...
            > pozdrawiam

            IMO potrzebuje czegos wiecej- wsparcia profesjonalisty.Nic nie usprawiedliwia
            wyzwisk pod adresem dziecka, czy tak postepuje normalny, dorosly czlowiek?
          • maja_sara Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 16:15
            Hmmm, jeśli to depresja, to wyjście do fryzjera i odświeżenie koleżenskich
            układaów przy kawce niewiele pomoże. Poprawi być może humor ale na chwilkę.
            Depresja sama nie minie. Radzę wizytę u psychiatry, nie u psychologa.
            Psychiatra zapisze leki, psycholog będzie co najwyżej mówił o podziale
            obowiązków w małżeństwie i rozerwaniu się towarzyskim. Przy prawdziwej depresji
            potrzeba zdecydowanie psychiatry. Po prostu lekarza.
            • a.lenard Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 16:23
              twoja żona ma albo depresję poporodową albo jest przytłoczona "chorobą"
              dziecka. Jeżdzi na rehabilitacje, masaże, basen, pewnie jeszcze ćwiczy w domu.
              Ja miałam to samo, czułam się wykończona. Ale dużo radości dawały mi postępy
              dziecka w rozwoju i mijanie napiecia. Jak wasze dziecko? Czy robi postępy? Bo
              może tu tkwi problem, że lekarze nie widzą poprawy a ona daje calą siebie?
        • newmamisio Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 10:05
          Wzmożone napięcie mięśniowe przy rehabalitacji ustapi, obyście tylko takie
          problemy mieli. Może uświadom swoją żonę że inni rodzice mając dziecko
          niepełnosprawne, urodzone w ostrym niedotlenieniu potrafią zająć się takim
          chorym dzieckiem i okazywać mu Ogromną miłość.
          Może Twoja żona ma depresję i potrzebna jej pomoc, w jakim wieku jest Wasze
          dziecko?
        • edorka1 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 10:10
          Moze żonę trzeba jakos wesprzeć???
          Może ma deprechę, może boli ja to że jej dziecko wymaga dodatkowej troski a wokół same ciekawskie ciotki- klotki, komentarze???
          To depresja dodatkowo wzmożona bólem ze dziecko wymaga więcej troski, ze jednak jest troszke inne. Minie.
          Ale może warto byłoby pogadać z psychologiem??? Może żonę to przerosło???
          Bo z drugiej strony sam piszesz że jeździ z maleństwem na masaże i baseny. Więc może po prostu jest przemęczona, przybita i rozczarowana? I jeszcze Ci "życzliwi" z durnymi komentarzami - no sam przyznaj - ciąża, poród, hormny, dziecko które wymaga więcej niz inne, głupie baby ze swoimi gadkami, ciekawskie spojrzenia...Więc ona ma huśtawke nastrojów, żal do świata a jednocześnie serce pełne miłości.
          To nie jest łatwe i może jednak - niezależnie od umożliwienia jej oderwania się od czasu do czasu od domowych spraw, warto pogadać z jakimś psychologiem???
      • ola_mk Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 10:08
        a może Twoja żona jest po prostu przemęczona,macie małe dziecko,pewnie wstaje w
        nocy do niego,w ciągu dnia zajmuje się dzieckiem,jeździ na rehabilitację
        itd.Może porozmawiaj z żoną,spytaj co chce robić.Jeżeli naprawdę tak bardzo
        chce iść do pracy,a nie siedzieć z dzieckiem w domu to niech idzie,nawet jak ma
        jej zostać po opłaceniu opiekunki tylko 200zł.Lepiej mieć zadowoloną żonę i
        matkę niż kobietę wiecznie płaczącą i marudzącą.
        • drac80 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 10:19
          Nie wiem, czy pójdzie do psychologa. Kiedyś delikatnie zasugerowałem, to miałem
          wyrzytu, że na pewno chcę się rozwieśc i załatwić przy okazji jej żółte
          papiery, by sąd jej dziecko odebrał.
          Wyręczam ją w tym, co się tylko da. Co drugą noc ja wstaje do młodego.
          W pracy była pól miesiąca, wracała zapłakana i mówiła, że nie daje rady, że
          męczy ją to bieganie pomiędzy domem i pracą.
          • b.bujak Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 10:22
            a na urlopie to kiedy byliscie ostatnio?
            pakuj walizki i zabieraj rodzine na wczasy
          • malila A jaką diagnozę 10.11.06, 10:23
            postawił neurolog? Pytam, bo byłam w podobnej sytuacji. Mój starszy syn miał
            wzmożone napięcie. Alergię pokarmową zresztą też. I to, co mnie najbardziej
            dobijało był właściwie brak diagnozy. Tzn. neurolożka stwierdziła, ze dziecko
            nieprawidłowo się rozwija, ale co z tego wyniknie, nie wiadomo. Pole dla
            wyobraźni pozostawiła spore.
    • 76kitka Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 10:16
      Moim zdaniem pomógłby psycholog, albo ktos kto przez to przechodził. Może niech spróbuje wrócic do pracy, choćby nic z Jej pensji nie zostało, wróci do równowagi. Rozmawiaj z Nią, choćby krzyczała, obrażała się, nie chciała słuchać. Próbuj Ją wciągnąć w sprawy nie związane z dzieckiem. Nie wiem czy to jesienne doły czy ten stan już się długo utrzymuje, to rzeczywiście może być depresja poporodowa. Ma prawo mieć obniżony nastrój, ale nie może obrażać i krzywdzić innych. Mały za chwilę zacznie rozumieć i mówić. Jak widac nie daje sama sobie z sobą rady, delikatnie spróbuj zaproponować pomoc specjalisty, nie mów, że on jest potrzebny Jej, powiedz, że razem musicie pójśc po pomoc.
    • b.bujak Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 10:16
      cóż... właściwie to miewam podobnie, na szczescie w mniej drastycznej formie....
      radze wyslac żone do pracy... pieniadze to nie wszystko, wiec te kalkulacje, ze
      zostanie 200 zl to tylko jeden z aspektow; pojdzie do ludzi, oderwie sie od
      domu, od dziecka, zateskni... powinna zaczac funkcjonowac inaczej... jesli nie,
      to moze rzeczywiscie trzeba by do psychologa; a moze to jesienna depresja...
    • gruba-buba Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 10:47
      Wiem, że trudno Ci w to uwierzyć, ale mimo jej zachowania w stosunku do Ciebie,
      jesteś dla niej ogromnym wsparciem, a dziecko kocha nad życie. PO prostu nie
      tak miało być, jak jest, obarcza siebie za kłopoty z maluchem (zdrowych dzieci
      nie ma raczej powodu rehabilitować, jak się domyślam dziecko wymaga specjanej
      opieki), ona nie jest w stanie wszystkiego udźwignąć. To wyzywanie własnego
      dziecka, wściekłe reakcje na zwykłe słowa Twoje i innych ludzi to wg mnie
      rozpaczliwe wołanie o pomoc. Bardzo trudno jest powiedzieć wprost o swojej
      słabości, o sprzecznych uczuciach, które nią miotają, o bezsilności, o
      rozczarowaniu, o tym , że zawalił się jej świat.
      Na pewno potrzebuje wrócić do pracy, do ludzi, do własnego życia, ale ma
      świadomość, że poniekąd jej matczynym obowiązkiem jest trwać przy dziecku i dla
      niego się poświęcić, czyli zerwać z marzeniami i planami, z całym poprzednim
      życiem. Pewnie uważa, że zrzucenie dużej części obowiązków na opiekunkę było by
      źle odebrane przez rodzinę, sąsiadki i inne wredne plotkujące baby. Moim
      zdaniem olać wrednych ludzi i robić to co dla Was najlepsze.
      Przekonaj ją do zatrudnienia tej opiekunki. Przekonaj, żeby wróciła do pracy.
      Lepiej niech wraca do dziecka stęskniona po pracy, ale zadowolona, spełniona.
      Uwierz, że poświęcenie się calkowite dziecku wymagającemu intensywniejszego
      zaangażowania i odcięcie się od życia, co zresztą zaczęła wręcz demonstrować,
      tylko pogłębi frustracje jej i z czasem Twoje. Póki masz siłę to jej pomóż. Ja
      bym w Twojej sytuacji spotkała się z psychologiem, który będzie fachowym
      wsparciem dla Ciebie i pomoże Ci zrozumieć dokładnie co powoduje takie
      zachowania Twojej żony, jak z nią rozmawiać, jak przekonać ją, że niczemu nie
      jest winna, że jest silna i da sobie radę. I że Ty przecież ją kochasz i
      wspierasz, bo w to nie wątpię, gdy czytam Twój list.
      Powodzenia, dasz radę.
    • sofi84 nie, nie psycholog tez tak miałam :PPP 10.11.06, 11:07
      ale mi przeszło, nie miałam jednak nigdy pretensji do dziecka ani nie
      przezywałam dziecka, jednak miałam pretensje do siebie ze do tego dopuscilam i
      miałam takie napady o jakich piszesz wlasnie raz tak raz tak. młody miał wtedy
      rok i trwało to u mnie ze 4 miesiace. uwierz mi ona też się z tym męczy i nie
      dość ze wkurza ją to co CI mówi to jeszcze ją wkurza to, że ją to wkurza.
      Brakuje jej roboty. Zajęć. Nie chodzi o zapraszanie znajomych. Wyrzuć ją do pubu
      z koleżankami na wieczór. Odkąd ja zaczęłam się spotykać, to mi troche lepiej.
      Musisz być wyrozumiały. Na tak i stan może też mieć duży wpływ brak seksu/mało
      seksu. Hormony które skaczą. Dziewczyna przestała doceniać, zróbcie grafik kto
      któego dnia usypia dziecko i trzymajcie sie go. Przynajmniej jeden wieczór w
      tygodniu poświęćcie tylko dla siebie, bez dziecka. Załatw opieke dla maluszka i
      pójdźcie z żoną nawet na spacer jeśli nie ma gdzie/za co indziej wink
      SOWA przy odpowiednim podejściu lasce przejdzie tongue_out mi przeszło tongue_out ale sama ze
      sobą nie mogłam wytrzymać i to mnie wkurzało chyba najbardziej tongue_out
      • zojkaojka Re: Zróbcie jednak podstawowe badania! 10.11.06, 11:32
        Tarczycy zwłaszcza i poziomu hormonów.Zwłaszcza tarczyca zdrowo się "na mózg
        rzuca" . Ona się męczy sana ze sobą tak samo jak ty z nią, naprawdę. Wszystkie
        rady powyzej od psychologa po sex są ok. ,ale nie licz na to że je wprowadzisz
        szybko i łatwo w życie , bo w tym stanie to ona będzie stawiać opór że ho,
        hosmile.Ale nie łam się przejdzie. A jak tam jej przyjaciółki ? Może im się
        wygada? Trzymajcie się.
      • sowa_hu_hu Re: nie, nie psycholog tez tak miałam :PPP 10.11.06, 12:00
        sofi ale wyraźnie napisałaś ,że nie wyzywałas dziecka!!! darałaś sie na ludzi
        na ulicy??? laska nad sobą nie panuje...
    • ania320 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 11:30


      Twoja żona prawdopodobnie ma bardzo wysokie oczekiwania
      wobec siebie,taka super-women.Wstawać w nocy,za dnia
      pięknie wyglądać,ze spokojem przyjąć chorobę dziecka,
      posprzątać dom,smacznie i zdrowo ugotować,wrócić do
      pracy,a potem jeszcze się pouczyć.Tak się nie da.
      Podkreślaj zawsze jak doceniasz to co robi,zauważ
      umyte okna itp.Czy nie myślisz,że żona nie radzi
      sobie z chorobą dziecka? Może pomógłby jej kontakt
      z innymi matkami których dzieći mają podobne
      kłopoty.
    • corecki Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 11:33
      Jeśli tylko Twój portfel to zniesie to namów ją np. na weekend we dwoje poza
      miastem a do dziecka zaproś babcię. jeśli nie możesz babci zaprosić to zafunduj
      jej weekend w SPA - możesz też namówić Jaj bliską przyjaciółkę dla towarzystwa.
    • drac80 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 12:21
      Twoja żona prawdopodobnie ma bardzo wysokie oczekiwania
      wobec siebie,taka super-women.Wstawać w nocy,za dnia
      pięknie wyglądać,ze spokojem przyjąć chorobę dziecka,
      posprzątać dom,smacznie i zdrowo ugotować,wrócić do
      pracy,a potem jeszcze się pouczyć.Tak się nie da.

      Chyba coś w tym jest. Portfel zniesie spa i psychologa. Z koleżankami
      rozmawiałem, owszem, żona się skarży, ale podobno nie odstaje to od normy:że ją
      dobija codzienność, że marzy o spokoju itp. Już kiedyś mielismy weekend tylko
      dla siebie. A potem było gorzej. Jak odebieraliśmy od teściów młodego, to żona
      znów wpadła w przygnębienie. Z drugiej strony jest ktos nie mniej ważny:moj
      syn. On świata poza matką nie widzi. Śmieje się , klaszcze, dostaje małpiego
      rozumu jak tylko żona się z nim pobawi. Nie wiem, kiedy dzieci zaczynają
      rozumieć i kiedy mój syn zrozumie, że coś jest nie tak, bo ktoś go najpierw
      przytula, potem odtrąca, wyzywa, zostawia w pokoju i płacze.
      • majan2 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 12:38
        Ja tez mysle, ze to wymag porady u dobrego lekarza, a weekend nic tu nie pomoze.
      • wanda_76 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 14:05
        Ja bardzo namawiam na psychoterapię. Warto zająć się problemami od podstaw,
        zwłaszcza, że wg mnie są trochę poważniejsze niż normalnie w takiej sytuacji.
        Jeśli twoja żona uważa, że wysyłanie jej do psychologa jest w jakiś sposób
        obraźliwe czy wręcz podstępne, zaproponuj pójście razem na terapię. Może będzie
        jej łatwiej się zdecydować...
      • a.lenard Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 16:27
        > syn. On świata poza matką nie widzi. Śmieje się , klaszcze, dostaje małpiego
        > rozumu jak tylko żona się z nim pobawi. Nie wiem, kiedy dzieci zaczynają
        > rozumieć i kiedy mój syn zrozumie, że coś jest nie tak, bo ktoś go najpierw
        > przytula, potem odtrąca, wyzywa, zostawia w pokoju i płacze.

        powiem ci , ze dziecko twoje już rozumie. nastroje mamy napewno widzi. Czy on
        sam nie zachowuje się wtedy inaczej, jest nie swój, ma zakłopotaną minę?
        • drac80 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 16:45
          Paradoksalnie im bardziej go żona odrzuca tym on bardzie chce do niej, wspina
          się, próbuje chodzić w kierunku, gdzie ona wychodzi. postępy są. ale lekarze
          wciąż mówią, że "powinno się wyrównać" tak gdzieś koło 3 roku życia.
          Ja nie jestem idealny. Żona wiele wycierpiała w czasie ciązy i zaraz po
          narodzinach dziecka ode mnie i od mojej i swojej rodziny, bije się w piersi.
          Ale wtedy była zupełnie inna, im więcej przeszkód tym więcej miała siły i
          radości życia. Teraz kiedy nasza sytuacja materialna i mieszkaniowa jest db,
          jesteśmy niezależni to ona się sypie. Marzyła o dziecku..
          • maja_sara Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 16:58
            Może właśnie dlatego była silna bo musiała, organzim działał jak w stresie, ale
            tym pozytywnie rozumiany. Dał z siebie wszystko, bo nie było innego wyjścia. A
            teraz powietrze ulatuje z niej jak z balonika. Już nie ma zapasów energii, bo
            zostały zużyte wcześniej. Więc teraz popada w apatię lub agresję. Może być i
            tak.
          • b.bujak Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 20:06
            drac80 napisał:
            > Paradoksalnie im bardziej go żona odrzuca tym on bardzie chce do niej,

            poczytaj to:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=50383511&a=50383511
          • joanna35 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 21:31
            drac80 napisał:


            > Ale wtedy była zupełnie inna, im więcej przeszkód tym więcej miała siły i
            > radości życia.

            Po raz pierwszy rozpłakałam się, licząc od momentu kiedy przywieźliśmy synka do
            domu, po trzech latach - ni z tego ni z owego. Odpowiadałam koleżance na jej
            list, w którym skarżyła się na jakieś - dzisiaj już nie pamiętam- problemy.
            Pamiętam, że wypunktowałam pozytywy w jej zyciu i przy zdrowych, dobrze
            rokujących dzieciach wybuchnęłam takim niepohamowanym płaczem, że sama byłam w
            szoku, bo dotychczas wydawało mi się, że radzę sobie z sytuacją całkiem nieźle
            (początki były podobne jak u Was - chodzi o zachowanie męża i obu rodzin).
            Zgadzam się z dziewczynami - koniecznie namów żonę na wizytę u psychiatry. Do
            psychologa chodziłam - jak dla mnie strata kasy i czasu. Lekarz wypisze lek,
            który może w znaczący sposób wpłynąć pozytywnie na nastrój żony i wtedy może
            będzie bardziej optymistycznie patrzeć na życie i zechce coś zrobić ze swoimi
            problemami. I... wystrzegaj się najbardziej idiotycznej uwagi jaką można w
            takim stanie usłyszeć - "weź się w garść". Gdyby mogła to zrobić to dawno by
            się "wzięła', wierz mi. Pozdrawiam serdecznie.
    • m.fiorella Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 12:48
      mimo wszystko sprobuj zaciagnac zone do psychologa i idzcie tam razem a te
      badania hormonow to tez bym zrobila,moja bliska kolezanka tez miala takie
      napady schizy, prawie jej sie narzeczenstwo rozpadlo i co? diagnoza tarczyca
    • mamitka Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 13:19
      Witaj
      Ja czesto mialam takie napady (i niestety teraz tez czasem mam -ciąża) z tym ze
      nie wyzywam dziecka jeno na nie krzycze..a potem płacze jaką jestem okropna
      matka... A to wszystko frustracja, niezadowolenie z tego co sie robi, z tego
      jak sie zyje, z tego jak wyglada moje zycie. Mi osobiscie bardzo pomogłoby
      docenienie mojego trudu przez męża, który niestety odwrotnie - ciągle miał do
      mnie pretensje i słyszałam nawet teksty że skoro nie pracuje - to nie zarabiam
      na dom (choc dostawalam jeszcze wtedy macierzyńskie...). Z małym tez chodziłam
      na rehabilitację bo miał dla odmiany osłabione napięcie mięśniowe. Moja terapia
      polegała na tym że poszłam do pracy na 1/2 etatu. W dodatku udalo mi się
      znaleśc prace wieczorem wiec caly dzień poswięcałam dziecku a wieczorem
      pracowałam z fantastycznymi ludzmi, co dawalo mi radość, kontakt z ludźmi,
      oderwanie od codziennych problemów.I troche własnej kasy, co tez poprawiało i
      humor.
      Myslę że powinienes mówic jej, że jest wspaniała, że bardzo doceniasz to co
      robi dla dziecka, że to sie za niedlugo skończy, Mały podrośnie, bedzie mógł
      iść do przedszkola, ona będzie mogła wrócic do pracy. Mysle że ona ma poczucie
      beznadzieji, nie widzi że jest jakas przyszlośc przed nia, perspektywy. Ja
      tlumaczyłam sobie że teraz jest mój czas na bycie matką - on sie juz nie
      powtórzy taki jak teraz. Teraz inwestuję w swoje dziecko, zapewniam mu
      prawidlowy rozwój - tego nie zrobi za mnie nawet kochająca babcia nie mowiac o
      opiekunce. Teraz jestem w 100% matka ale za jakies pół roku bede tez kobieta
      spełniająca się zawodowo.
      Proponuje Ci tez dawac jej jest jakas kase ale bez zbednego gadania - wiesz
      daje ci kase, kup sobie cos.. Tylko po prostu przelać na jej konto, niech ma
      poczucie pewnej mimo wszystko niezaleznosci finansowej. Mnie dobijalo kiedy
      musiałam prosic męza - mozesz mi dac kase bo chce sobie kupic tusz.... To tez
      potrafi dobijac - poczucie uzależnienia, utrata niezależnosci.
      Jakby nie było musisz ją wspierac i bardzo, bardzo doceniac. Np. Moj mąz kiedys
      (o dziwo) powiedział - Jestesm pewien ze Tomuś tak sie dobrze teraz rozwija bo
      mama była z nim w domu i poświeciła mu tyle czasu na ćwiczenia, na jego rozwój.
      I powiedział to w wiekszym gronie - byłam bardzo tym mile zaskoczona i
      zauwazylam ze on docenił moj trud.
      Zycze Ci powodzenia!
    • wieczna-gosia Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 14:02
      Doroslej koity do psychologa nie zacigniesz na sile.
      Popracuj na wlasna reke nad podbudowaniem jej ego, moze wtedy perspektywe
      lekarza zniesie spokojniej, bo uwazam ze generalnie to by bylo najlepsze.
      A na razie:
      1, slowa o poswieceniu, milosci itd sa zabronione. Wlasnie o to chodzi by
      zmienic takie nastawienie ze dziecku sie cos poswieca.
      2. czesto i wyraznie podziwiaj jej prace. Ze to taka ciezka [praca. I ze taka
      wazna. Czesto jej mow o tym ze ty cos zrobisz bo ona musi odpoczac po pracy.
      czlowiek doceniony zaczyna kwitnac. W ogole czesto poruszaj temat odpoczynku po
      alym dniu z dzieckiem, ze ty sie nim zajmiesz bo dla ciebie to rozrywka i
      odmiana po calym dniu pracy a ona przeciez zmeczona.
      3. pytaj co robila w ciagu dnia. Interesuj sie- wiadomo ze kazdego dnia robila
      to samo, ale moze trase spaceru zmienila, widziala fajna bluzke a dziecko
      zrobilo kupe innego koloru. jak czlowiek wykonuje takie monotonne rzeczy to tez
      jest wazne sie wygadac.

      ja takie rady daje mojemu mezowi jak zaczynam wpadac w rutyne. I staram sie
      nawet przy niemowlaku miec dynamiczny plan dnia- dziecko moze pospac w wozku,
      przewinac i nakarmic go mozna w kawiarni na kawce, albo w galerii czy w parku.
      Na mnie dziala szczegolnie takie dopieszczanie ze taka jestem wazna i moja praca
      taka wazna. ja wiem ze on wie- ale jak on to powie to tak jakos milo smile
    • kalina_p uuu... 10.11.06, 14:14
      o ranysad
      szkoda dziaciaka...
      staram się zrozumiec, ale nie umiem. tez siedziłam (i siedzę nadal) z
      dzidziolcem, juz 2,5 roku i...fajnie mismile No ale ja mam kupe zajęc- poza
      dzickiem mam 2 psy, 2 koty, mąz pracuje róznie, czasem nie ma go pare dni, wiec
      roboty kupa, nie mam czasu na nudzenie ise i wymyslanie sobie nieistniejacych
      problemów.
      Czy to depresja jakas? na poporodowa to juz za późno...
      Nie wydaje mi sie, zebys sam mógl wiele zdziałac, zona musiałaby wziąć sie za
      siebie, po prostu. Jeśli jest dorosłą baba, to raczej powinna nad soba panować,
      jeśli nie potrafi panować- szukac pomocy, może persen, deprim, psycholog na
      pewno...Jesli nie chce nic ze soba zrobić, pozostaje współczuć i liczyc na to,
      że żonie przejdzie samo...
      Szkoda jej, szkoda dziecka i szkoda Ciebie, bo chyba zadne z Was nie jest
      szczęśliwe w tej chwili. Zona się chyba nie spełnia jako "kura domowa", to
      rodzi frustrację, a fajnie byloby, gdyby cos ja cieszylo...Nudzi się sama? ma
      internet? Niech zajrzy na forum, serio. Koniecznie komputersmile Niech sie zajmie
      czyms, kurcze...co mozna robic z dzieckiem...przemeblowanie zróbcie może,
      przemalujcie sciany, niech cos sobie znajdzie fajnego do roboty. Kotka weźcie,
      dziecko się ucieszy i zona bedzie miała przyjaciela w domusmile Albo psa, bedzie
      musiała jeszcze 3 razy dziennie latac na spacery, dotleni sie, rozrusza...
      Powodzenia.
      • joanna35 Re: uuu... 10.11.06, 15:26
        kalina_p napisała:

        > o ranysad
        > szkoda dziaciaka...
        > staram się zrozumiec, ale nie umiem. tez siedziłam (i siedzę nadal) z
        > dzidziolcem, juz 2,5 roku i...fajnie mismile No ale ja mam kupe zajęc- poza
        > dzickiem mam 2 psy, 2 koty, mąz pracuje róznie, czasem nie ma go pare dni,
        wiec
        >
        > roboty kupa, nie mam czasu na nudzenie ise i wymyslanie sobie nieistniejacych
        > problemów.
        > Czy to depresja jakas? na poporodowa to juz za późno...
        > Nie wydaje mi sie, zebys sam mógl wiele zdziałac, zona musiałaby wziąć sie za
        > siebie, po prostu. Jeśli jest dorosłą baba, to raczej powinna nad soba
        panować,
        >
        > jeśli nie potrafi panować- szukac pomocy, może persen, deprim, psycholog na
        > pewno...Jesli nie chce nic ze soba zrobić, pozostaje współczuć i liczyc na
        to,
        > że żonie przejdzie samo...
        > Szkoda jej, szkoda dziecka i szkoda Ciebie, bo chyba zadne z Was nie jest
        > szczęśliwe w tej chwili. Zona się chyba nie spełnia jako "kura domowa", to
        > rodzi frustrację, a fajnie byloby, gdyby cos ja cieszylo...Nudzi się sama? ma
        > internet? Niech zajrzy na forum, serio. Koniecznie komputersmile Niech sie
        zajmie
        > czyms, kurcze...co mozna robic z dzieckiem...przemeblowanie zróbcie może,
        > przemalujcie sciany, niech cos sobie znajdzie fajnego do roboty. Kotka
        weźcie,
        > dziecko się ucieszy i zona bedzie miała przyjaciela w domusmile Albo psa, bedzie
        > musiała jeszcze 3 razy dziennie latac na spacery, dotleni sie, rozrusza...

        Szlag mnie trafia jak czytam takie posty - niby dobre rady, niby życzliwość,
        ale zawsze z nutką wyższości. Siedzisz w domu z kotkami, psami i z dwuletnim
        dzieckiem - super. Jest tylko jedno ale - właśnie siedzisz - nie latasz po
        rehabilitantach, nie wysłuchujesz kolejnych lekarskich rokowań, nie patrzysz na
        swoje dziecko doszukując się różnych patologii i nie zamartwiasz się co do jego
        przyszłości i wreszcie nie masz poczucia, że nie sprawdzasz się jako matka.
        Wystarczy, żeby się załamać.
        Nie chcę się narzucać, ale gdybym mogła w czymś pomóc - choćby wysłuchać to
        napisz na priva. Krótko o mnie - mam syna z porażeniem mózgowym(nic nie
        sugeruję), siedzę w domu od 6 lat, zaliczam lekarzy, rehabilitantów itp. I
        zachowanie Twojej żony nie jest mi obce, tez mi się zdarzało. A i mam dwie
        suniesmile
        • pesteczka5 Re: uuu... 10.11.06, 15:38
          Ma kobieta szczęście, że ma Ciebie i w Tobie wsparcie.
          Niestety co Ci poradzić - nie mam pojęcia. Obawiam się, że potrzeba Wam pomocy
          z zewnątrz, takiej, którą zaakceptowalibyście oboje.

          Może jedne punkcik mały - zastanów się, czy nie zachodzi u Was taka
          polaryzacja - Ty stały i wspaniały, pełen dobrej woli, i żona furiatka. Pomóc
          też trzeba umieć - może żona takie stawianie sprawy uważa za lekceważenie. Jak
          wygląda Wasz związek? Czy poza macierzyństwem Twoja żona czuje sie kobietą
          sepłniona i szczęśliwą?...
          Serdecznie Wam życzę powodzenia w każdym razie.
        • kalina_p Re: uuu... 10.11.06, 22:13
          jak ja koham takie posty, jak Twój. Wszystkie rozumy pozjadałas, jedyna znajaca
          cierpienie i smutek matka-Polka. Kurna, ja mam różowo, pewnie. SIEDZE piszesz,
          hehehe, nooo...moze pod wieczór to sobie posiedzewink
          Wiesz, każdy ma swoje problemy, albo ze zdrowiem dziecka, albo inne, odnosze
          wrazenie, że uwazasz, że tylko ty jedna na świecie masz powody do załamania.
          To zalezy od czlowieka, wiesz? I przepraszam bardzo, ale zamykanie sie w pokoju
          z dzieciakiem i wycie przez 2 godziny, czy krzyczenie, że sie go nienawidzi NIE
          jest normalne i nic tego nie usprawiedliwia.
          Ma kobieta problem ze soba, niech go rozwiaze, bo krzywde dziecku robi. A jest
          odpowidzialna niestety za to dziecko, powinna być dorosła.
          Swietnie, że ma kochajacego męża, który chce pomóc. zastanawiam sie tylko, czy
          uda się im samym to rozwiazać.
          Oby. Trzymam kciuki w kazdym raziesmile
          • babka71 Re: kalina..chyba przesadziłaś z % ? 10.11.06, 22:56
            jeśli nie, to widocznie masz klimat na pisanie bez składu i ładu...wybacz za
            szczerość
            • kalina_p babka;) 10.11.06, 23:15
              hehe, ja pisze miedzy polewaniem szarlotki polewa, gadaniem z mężem, gadaniem z
              ciotke przez skype i nalewaniem wody do wannywink
              I tak sie poskladac w całośc nie moge przez to...
          • joanna35 Re: uuu... 10.11.06, 23:08
            kalina_p napisała:

            > jak ja koham takie posty, jak Twój. Wszystkie rozumy pozjadałas, jedyna
            znajaca
            > cierpienie i smutek matka-Polka. Kurna, ja mam różowo, pewnie. SIEDZE piszesz,
            > hehehe, nooo...moze pod wieczór to sobie posiedzewink
            > Wiesz, każdy ma swoje problemy, albo ze zdrowiem dziecka, albo inne, odnosze
            > wrazenie, że uwazasz, że tylko ty jedna na świecie masz powody do załamania.
            > To zalezy od czlowieka, wiesz? I przepraszam bardzo, ale zamykanie sie w
            pokoju
            > z dzieciakiem i wycie przez 2 godziny, czy krzyczenie, że sie go nienawidzi
            NIE
            > jest normalne i nic tego nie usprawiedliwia.
            > Ma kobieta problem ze soba, niech go rozwiaze, bo krzywde dziecku robi. A jest
            > odpowidzialna niestety za to dziecko, powinna być dorosła.
            > Swietnie, że ma kochajacego męża, który chce pomóc. zastanawiam sie tylko, czy
            > uda się im samym to rozwiazać.
            > Oby. Trzymam kciuki w kazdym raziesmile
            Uderz w stół a nożyce się odezwą. Wybacz kalina, ale nie zamierzam z Tobą
            dyskutować o rzeczach, o których nie masz zielonego pojecia. I nie życzę sobie
            być więcej obrażana, bo ja w przeciwieństwie do Ciebie wiem co czuje ta
            dziewczyna, a nie rozmawiamy w tym wątku o wszystkich bolączkach tego świata ,
            tylko o tej konkretnej, a moja wiedza nie opiera się na teoretyzowaniu tylko na
            doświadczeniu.
            • kalina_p Re: uuu... 10.11.06, 23:14
              oczywiscie- jestem "nie w temacie", wiec sie wypowiadac pewnie nie
              powinnam...Niech bedzie, i tak juz późna pora.
              • joanna35 Re: uuu... 10.11.06, 23:20
                kalina_p napisała:

                > oczywiscie- jestem "nie w temacie", wiec sie wypowiadac pewnie nie
                > powinnam...Niech bedzie, i tak juz późna pora.
                >
                Teoretycznie masz rację i całkowicie się z Tobą zgadzam smile- nie powinno tak
                być i nic nie usprawiedliwia krzywdzenia własnego dziecka, ale praktycznie
                wiem, że sama do tego stanu się nie doprowadziła. Pocieszające jest to, że mąż
                się obudził i szuka pomocy. I oby im się udałosmile
      • nanuk24 Re: uuu... 10.11.06, 23:54
        Kalina chyba sie zagalopowalas trocheuncertain

        Uwazasz, ze choroba dzecka, z ktorym trzeba biegac to "wymyslanie sobie
        nieistniejacych problemo"?! Nie wierze, w to co piszesz.
        Ty siedzisz w domu, ale Ty lubisz siedziec w domu, a pamietaj, ze nie kazda
        kobieta to lubi. Nie kazda kobieta po porodzie z usmichem i pelna radoscia cyka
        do swojego oseska. A jezeli nie mials depresji poprodowej, to nawet nie jestes
        sobie w stanie wyobrazic, co sie dzieje z matka. depresja poprodowa nieleczona
        moze trwac dlugie lata i co gorsza moze sie poglebiac.
        Zgadzam sie jednak z Toba, ze slowne wyzywanie sie nad dzieckiem jest bardzo
        przykre i nie powinno miec to miejsca.

        Wybacz kalina, ale uwazam, ze posty przeczytalas wybiorczo. Zona biega z
        rehabilitacji na rehabilitacje, zapewne cwiczy jeszcze w domu z dzieckiem, a Ty
        tu ni z gruszki ni z pietruszki z nuda wyskakujesz.
        Bomba pomysl! Niech maz kupi zonie psa, jakby spacerki byly recepta na zdrowie
    • babka71 Re: My tu gadamy, piszemy . ale tak skromnie 10.11.06, 15:45
      zapytam pana męża draca80 w łóżku wszystko Ok??
      sprawdzasz się jako facet????, jako mąż??
      coś mi tu podpuchą smierdzi??
      • drac80 Re: My tu gadamy, piszemy . ale tak skromnie 10.11.06, 15:53
        Nic nie poradzę, że Ci śmierdzi podpuchą. Trochę duża zachodu, jak na kiepski
        żart, nie sądzisz? Ta sytuacja jest też dołująca dla mnie, nie wiem, co robić.
        Łóżko w zasadzie nie istnieje, ciągle słysze od żony, że nie dbam o nią w tych
        sprawach. każda moja inicjatywa kończy się stwierdzeniem :że jest już późno, że
        jest zmęczona, że łaski nie chce. Zmusić ją mam? Były niesnanski, że nic nie
        robię, że się wywyższam, staram się, a tu jest coraz gorzej.
        • ika92 Re: My tu gadamy, piszemy . ale tak skromnie 10.11.06, 17:01
          Niestey bez psychologa się nie obejdzie. Wygląda to na depresję poporodową i
          to dość zaawansowaną. Często typowa depresja pojawia sie właśnie parę
          mieisęcy po porodzie i raczej Twojej żonie samej nie uda się poskromić
          tej choroby. Musisz ja jakoś namówić na wizytę u lekarza, gdyż w
          przeciwnym wypadku bedziecie się strasznie męczyć a i na dziecku odbije
          się Wasze niezadowolenie z zycia. Trzymam kciuki i pozdrawiam.
          • ewcialinka Re: My tu gadamy, piszemy . ale tak skromnie 10.11.06, 17:14
            ja siedze z dzieckiem w domu 2 lata..męża nie ma całymi dniami do 20..też mam
            czasem dośc ale nie wyobrażam sobie wyzywac synka od debila!!! psycholog jest
            konieczny..takie zachowania na pewno nie jest normalne
        • babka71 Re: drac80 zaproś żonę na forum e mama 10.11.06, 19:02
          Niech z nami pogada itp....
          Jestem ciekawa jej zdania??
    • mac58 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 17:50
      ja rozmumiem Twoją żonę bo sama też mialam podobnie( tylko nie wyzywałam
      dziecka i nie krzyczałam na ludzi). Z mężem nie mogłam sie dogadać, ciągle mnie
      irytował, czepiałam się o byle co, nie miałam ochoty na seks. Dużo
      rozmawialiśmy na ten temat, ja wiedziałam, ze nie mogę się tak zachowywać, ale
      to było silniejsze ode mnie. Brałam to na karb burzy hormonów. Raz było ok, raz
      strasznie. Siedziałam z synkiem w domu rok i miesiąc. mąż pracował do późna
      więc byłam sama całe dnie, wićc to też pewnie miało wpływ. Zdałam sobie sprawę,
      że jedynym ratunkiem jest powrót do pracy, wyjście do ludzi, wzięcie oddechu po
      tym wszytkim. Udało się. Z małym siedzi niania ( choć tak jak i u was wiązało
      się to ze sporym pożwięceniem finansowym).nasze stosunki uległy diametralnej
      poprawie. jest już dobrze.
      Nie doradzę Ci nic nowego, ale myślę - tak jak dziewczyny, że potrzebna tu jest
      rada fachowca - psychologa. On nie tylko zdiagnozuje problem, bo to zwykłe
      rozdrażnienie raczej nie jest a nie daj Boże coś poważniejszego i co
      ważniejsze - wskaże sposoby na poprawę sytuacji, może zasugeruje innego
      specjalistę, a ten jkaieś leki... Muszę przyznać, że jesteś rozsądnym facetem i
      widać, że bardzo kochasz żonę, a to najlepszy punkt wyjścia ku lepszemu.
      pozdrawiam Cię gorąco, wierzę, że wszytko się ułoży.
    • addria Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 17:58
      drac80 napisał:

      > Zaznaczam, to nie jest żadne wpuszczanie w maliny, nie wiem już kogo się
      > poradzić i co zrobić. Jesteśmy młodym małżeństwem z małym dzieckiem. W
      > zasadzie po urodzinach dziecka zaczęło się wszystko psuć. Ja pracuję, a żona
      > jest z dzieckiem w domu. Nie przelewa się, ale z głodu też nie umieramy.
      > Okazało się, że żona nie może wrócić do pracy. Z przyczyn dojazdowych i
      > zdrowotnych żłobek odpada. Jeśli wzięlibyśmy nianie, to po opłaceniu jej
      > pensji, biletu do pracy żony itp. Zostałoby jej na czysto jakieś 200 złotych.
      > Nie jest już tak dyspozycyjna, to nie byłoby premii, wyjazdów płatnych itp. Z
      > każdym dniem rośnie frustracja mojej żony.

      Z tego co piszesz, wydaje się, że ta frustacja wynika z tęsknoty za pracą,
      towarzystwem osób dorosłych i jakąś regularną odskocznią. Chociaż jestem
      zwolenniczką jak najdłuższego bycia matki z dzieckiem w domu, zwłaszcza chorym,
      to uważam, że w tym przypadku lepiej byłoby dla wszystkich, żeby żona jednak do
      pracy wróciła. Nawet jeśli zostanie Wam z tego tylko 200 zł, ale przecież nie o
      pieniądze tu chodzi, tylko o dobro Was wszystkich. Jeśli żona nie czuje się na
      siłach być do dyspozycji dziecka cały dzień, to lepiej jej zrobi wyjście na
      kilka godzin do pracy (bo przecież jest możliwość powrotu na część etatu?), a
      dziecko po tym może tylko skorzystać (bo mama nie będzie wściekła i
      rozdrażniona).

      Sprawa jest o tyle poważna, że wygląda to na początki nerwicy lub depresji (nie
      koniecznie poporodowej!). Żona bezzwłocznie powinna udać się do psychologa, a
      nawet psychiatry. Ale zmusić się jej nie da, więc póki co proponuję
      rozwiązanie, jak wyżej.

      Opłaciłem jej fakultet, by wyszła do ludzi,
      > miała poczucie, że nie tylko kupki, zupki i pieluchy, owszem chodzi, ale nic
      > to nie zmieniło. Obowiązkami domowymi dzielimy się w miarę równo. Zmywam,
      > piorę, kąpię dziecko, sprzątam, tylko prasować nie potrafię.

      Bardzo dobrze, pomagaj dalej, bądź wsparciem. Sam też musisz być silny.
      Życzę Wam powodzenia smile
    • lenehan Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 21:16
      witaj,
      moze warto by bylo gdybyscie RAZEM wybrali sie do lekarza i to chyba faktycznie
      do psychiatry. powiedz swojej Zonie, ze ja kochasz bardzo, chcesz zeby bylo Wam
      dobrze, ale czesto nie mozesz znalezc nici porozumienia. Powiedz, ze zdajesz
      sobie sprawe z wlasnych slabosci, niedociagniec, ze wiesz, ze popelniales bledy
      w kontaktach z nia.Zacznij od swojej spowiedzi. przekonaj, ze Wam jako Parze
      przyda sie pomoc.
      Zycze szczescia i przepraszam za brak fontow...
    • vharia Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 22:04
      depresja poporodowa jak nic, nie szkodzi, ze juz rok po porodzie- tym gorszy
      moze być stan, jeśli była przez ten czas nieleczona. Dołożyły się ogólne
      warunki. TYLKO lekarz, kawka i zakupy figę same dają, co nie znaczy, ze żona nie
      ma wychodzić z domu i odrywać sie od problemów. Ma i to koniecznie.
      Tylko w takim stanie, to ja nie wątpię, czy ona gdzieś da sie wysłać, oze
      zaproponuj jako przykrywkę wspólna terapię małżeńską? Terapeuta łatwiej ją
      popchnie, gdzie trzeba (bo raczej bez farmakologii takich stanów się nie
      przełamie.) Bo jak jej dowalisz, ze jest z nią tak kiepsko, że musi do
      psychiatry, to nie tylko Twoją posciel wywali...
      smile
      • kea100 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 22:19
        ....Nie psycholog tylko psychiatra,i to jak najszybciej.
    • elejna Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 23:08
      proponuję tym które odsyłają tę kobiete do psychaitry by zamkneły sie w domu z
      chorym dzieckiem , ciekawe jaką miałybyscie kondycje psychiczną?Nigdy nie
      doświadczyłyscie czegos podobnego-
      ją to poprostu przerosło!W jej zachowaniu nie ma nic dziwnego.teoretyzowac i
      potepiac można jak sie jest postronnym obserwatorem , nie macie pojecia co ta
      kobita czuje...
      • babka71 Re: elejna wybacz ale: 10.11.06, 23:33
        Ta internetowa kobieta nie jest prawdziwa, nie znamy jej punktu widzenia ,
        znamy tylko opis "jakiegoś męża o swojej żonie" ..dlatego możemy tylko
        teoretyzować na jej temat..Nic więcej..
        Z opisu wynika, ze kobieta jest "psychiczna", ale jaka jest prawda nigdy się
        nie dowiemy niestety!!!!...
        Sądząc po wieku męża rocznik 80-ty teoretycznie oczywiście, to są bardzo
        młode "ludki" , także bez pomocy rodziny to forum " IM "nie pomoże!!!
        niestety
      • umasumak Elejna 11.11.06, 12:10
        Psychiatra, to jest lekarz i nie ma nic złego w tym, że ktoś twierdzi, że ta
        kobieta powinna do niego iść. Ja też uważam, że powinna, bo nikt inny jej nie
        pomoże wyjść z tego stanu.
    • elejna Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 23:41
      widzisz dla ciebie z opisu wynika ze jest chora psychicznie dla mnie ze ją
      przerósł trudny życiowy problem i sytuacja w jaką wmanewrował ją los,oka nie
      wiemy co siedzi w jej głowie ale racz zwrócic uwage na fakt ze te jej jak
      twierdzisz zaburzenia w zachowaniu mają konkretną przyczyne i podłoze.
      • babka71 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 10.11.06, 23:56
        Ostatni raz napiszę: nie znam kobiety ..znam tylko opis jej męża..,
        a to nie jest podstawa do diagnozy psychologicznej.., obiektywnej..
        Opis męża : kobieta ma problem ...
        Jeśli poznam kobietę lub przeczytam jej pogląd na całą sytuację wówczas, mogę z
        czystym sumieniem powiedzieć, co o tym myślę n/t
      • kai_30 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 11.11.06, 11:04
        elejna, to, że ktoś doradza wizytę psychiatry, nie oznacza jeszcze, że widzi
        chorobę psychiczną!

        Niektóre osoby problemy przerastają - a czasem nawet i problemy nie muszą być
        całkiem wielkie, mogą być minione, wszystko się niby dobrze skończyło, a
        psychika po stresie siada i człowiek pęka. Znam z autopsji - chorowałam na
        depresję. Przetrwałam rozwód, przeprowadzkę wiążącą się z utratą znajomych,
        zmianę pracy, samodzielne macierzyństwo, trudny kolejny związek, i w momencie,
        jak mi się życie unormowało dopadła mnie choroba. Wierz mi, człowiek cierpiący
        na depresję czy nerwicę nie jest w stanie poradzić sobie sam! Żadne teksty typu
        "weź się w garść" czy porady w stylu "idź do fryzjera" nie odniosą skutku, a
        nawet mogą zaszkodzić, bo popada się w jeszcze większe przygnębienie i poczucie
        winy.

        Rozmowa z lekarzem (lub psychologiem) po pierwsze pozwoli jej zrozumieć, że nie
        zwariowała, że wiele innych osób ma podobne odczucia czy zachowania, że to
        wszystko jest do wyleczenia. Byc może dostanie leki przeciwdepresyjne, a może
        skończy się na psychoterapii.

        Tak czy owak - skoro jest problem, z którym samodzielnie (lub w dwie osoby)
        poradzić sobie nie można, trzeba szukac pomocy u fachowców. A psychiatra jest
        takim właśnie fachowcem - nie tylko od schozofrenii, od "normalnej" depresji i
        nerwicy też.

        Drac - Żonę może być ciężko namówić na wizytę właśnie dlatego, że wiele osób
        sądzi podobnie, jak elejna - że do psychiatry to tylko świry chodzą. Może więc
        lepszy byłby psycholog na początek? Może wspólnie, jako terapia pary? To byłby
        dobry punkt wyjścia - ratowanie związku, który cierpi. Dobrze byłoby się do tego
        wcześniej przygotować - potwierdzić, że rozumiesz trudną sytuację żony, że
        chcesz ją wspierać i jej pomóc, a wizyta u specjalisty ma Ci w tym pomóc.
        Absolutnie nie mów, że z nią jest coś nei tak! Oboje macie problem, Tobie też
        jest z tym ciężko, Ty tez nie umiesz się w tym odnaleźć... Może podziała...

        Na pocieszenie powiem Ci, że u mnie podziałało.
        • umasumak Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 11.11.06, 12:19
          kai_30 napisała:

          Drac - Żonę może być ciężko namówić na wizytę właśnie dlatego, że wiele osób
          > sądzi podobnie, jak elejna - że do psychiatry to tylko świry chodzą. Może więc
          > lepszy byłby psycholog na początek?

          Nie. Przyzwoity terapeuta, przy takich zaburzeniach, przed podjeciem terapii i
          tak skieruje ją do psychiatry, żeby psychiatra spróbował ją zdiagnozować. Będą
          potrzebne szczegółowe badania z EEG i analizą krwi włącznie. Tak właśie postąpi
          PRZYZWOITY psycholog. Jeśli nie, to znaczy, że zależu mu tylko na
          złapaniu "duszy". Bo przyczyny takiegiego zachowania mogą być różne. Od nerwicy
          sytuacyjnej, aż do guza mózgu.
          • kai_30 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 11.11.06, 13:19
            Umasumak - wiem. To właśnie miałam na myśli - psycholog na początek, po to, żeby
            ją skierował do psychiatry. Inaczej przyjmuje się taką poradę od fachowca, a
            inaczej od własnego męża, którego można podejrzewać o jakieś niecne zamiary,
            "robienie wariata" itd. A wydaje mi się, że łatwiej zgodzić się na wizytę u
            terapuety, niż psychiatry, na którym ciąży odium "lekarza od świrów".
      • monia145 Re: Pomóżcie, kłopot z żoną 12.11.06, 09:00
        Nie musi byc chora psychicznie, żeby pójść do psychiatry- to niebezpieczny
        stereotyp. Do psychiatry chodzi sie z róznymi zaburzeniami, aby nie dopuścić do
        rozwoju choroby psychicznej- tak, jak do każdego innego lekarza, chodzisz, gdzy
        cos Cię zaczyna niepokoić, nie czekasz na dramatyczne skutki.
        Nie znamy tej kobiety, nie wiemy, czy bez pomocy specjalisty jest w stanie
        poradzić sobie. Wizyta u psychiatry nie zaszkodzi, a on zadecyduje, jakie
        rozmiary ma jej problem i czy nalezy leczyc go farmakologicznie, czy zwykła
        terapia wystarczy. Podejrzewam, że przyjrzec trzeba się całej rodzinie....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka