Gość: guest
IP: *.*
07.08.01, 21:08
właśnie wróciliśmy od znajomych.... właściwie rodziny... i mój małżónek siedo mnie nie odzywa, stracił apetyt (wcześniej był wilczo głodny) i wogóle ma muchy w nosie bo... musiał się przez tą wizytę opiekować małą a ja siedziałam i gadałam sobie z niewidzianą od 2 miesięcy koleżanką. W samochodzie dowiedziałam się że jak mogłam nie latać za dzieckiem i jak to on się musiał nalatać (faktycznie hihii). Próbowałam troche do niego zagadywać ale jak nie chce to nie...czy wy też tak macie dziewczyny? czy to jest norma?? oni wszyscy tak mają czy tylko ja mam taki egzemplarz obrażający się że musiał przez 15 minut pobyć ojcem???ech.. od razu nic mi się nie chce....