Dodaj do ulubionych

No dobra nie niszczmy wątku o adopcji - porozmawiajmy o wierze

IP: *.* 14.08.01, 21:54
Więc może tak. Jak już pisałem jestem agnostykiem/panteistą. Swoje dzieci mamy zamiar wychować bez żadnej wiary w Boga. Jeśli wybiorą sobie jakąś religię, będzie to ich prywatny wybór. Rozmów o wierze i religiach nie będę unikał - wprost przeciwnie dla mnie jest to ważna sprawa i wiem, że dla dzieci rozmowa o Bogu/Bogach też jest istotna. Nie będę jednak ukrywał przed dziećmi swoich poglądów, a te jak zwykle są dość radykalne. Znam dość dobrze raczej tylko Kościół Katolicki. Dla mnie jawi się on jako stek wzajemnie się wykluczających nonsensów. Proszę się nie obrażać, ale ja nie potrafię do tego podejść inaczej niż przez logikę, a tej brakuje KK na każdym kroku.Recepta KK na brak logiki jest jedna - niepoznawalna tajemnica - hasło, które zamyka usta przy dyskusji, przy poszukiwaniu sensu w tej wierze. Wiem, że wiara nie jest od logiki, tylko od wiary właśnie - ja widać daru wiary w istotę nadprzyrodzoną zostałem pozbawiony w wieku lat kilkunastu. Mówi się trudno, im bardziej się nad wiarą zastanwiałem, im bardziej wgryzałem w jej idee i przekazy, tym bardziej się od niej oddalałem - taką już mam ułomną naturę. Jestem racjonalistą aż do bólu - bardzo mi przykro.Z drugiej strony nie mam w sobie dość racjonalizmu by Boga odrzucić, to raczej nie kwestia logiki chyba lecz braku wiedzy o świecie. Mam na tyle bujną wyobraźnię, że jestem w stanie "upchnąć" Boga w wiele miejsc przestrzeni i czasu. Przed Bogiem w ujęciu Chrześcijańskim mój umysł broni się jednak rękami i nogami. Jedyne co mógłbym zaakceptować, to Stwórcę, który zapomniał o swoim dziele lub zostawił go świadomie samemu sobie.Ciekaw jestem Co Wy o tym myślicie
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: No dobra nie niszczmy wątku o adopcji - porozmawiajmy o wierze IP: *.* 14.08.01, 22:00
      Oj Mefisto boje sie, ze Cie ukrzyzuja na tym forum...
      • Gość: guest bez przesady IP: *.* 14.08.01, 22:42
        Jeśli ukrzyżowanie będzie wirualne, to raczej zmartwychwstanę ;-), a tak na serio, to smuci mnie głęboko emocjonalne (w sensie negatywnym) podejście Polaków do wiary. Wierzę jednak, że na tym forum są ludzie, którzy potrafią dyskutować, a nie krzyżować za odmienne poglądy.
    • Gość: guest Re: - porozmawiajmy o wierze - prawie nie na temat IP: *.* 14.08.01, 23:01
      Północ dochodzi, dziecię śpi a ja siedzę sobie przy laptopie celem wyżalenia się. I przyczepiłam się do tego tematu, bo jakiś luźny związek jest , a poza tym wy też nie śpicie.Otóż mój bezrobotny mąż pracuje 120km stad i nawet na święto jutrzejsze nas zostawił. Z początkiem sierpnia dostał wymówienie spowodowane likwidacją zakładu i kiedy prawie wszyscy poszli na "lewe" chorobowe my postanowiliśmy tego nie robić , bo to nieuczciwe. W efekcie wyszło na to, że parę osób , które miały skończyć pewne prace też jest na "lewych chorobowych" a mój mąż pracuje za nich w poczuciu odpowiedzialności za zobowiązania podjęte przez nieistniejący już zakład. Ponieważ z 30 osób zostało ich 7 (w tym tylko on jeden z tych , którym okres wypowiedzenia się skończył) i pracuje po 15 godzin /dobę i nie wiadomo czy w ogóle jakieś wynagrodzenie za to dostanie. Powiedziałam o tym znajomym a na pytanie: "to po co on to robi" odpaliłam "bo ma nadzieję , że do nieba pójdzie" ;-).
      • Gość: guest związek luźny IP: *.* 14.08.01, 23:11
        ale spróbuję się odnieść. Jeśli z tym niebem to na poważnie, to jak dla mnie każdy powinien pójść do nieba - z wyjątkiem mnie jednego za karę że się tego domyśliłem ;-). Inna sprawa, że moim zdaniem za zostawienie rodziny w święto to żadne niebo się nie należy. Rozumiem to chorobowe - to jest kwestia uczciwości, ale praca 15h/dobę po to by wywiązać się z cudzych zobowiązań? Tego nie rozumiem. Może za mało danych nam podałaś Wiesiu.
        • Gość: guest Re: związek luźny IP: *.* 14.08.01, 23:18
          Ano termin końcowy jest i robotę zrobić trzeba więc i w święto te kilka osób zostaje (jak wspomniałam zamiast 30 zostało ich 7). A ja tak bardzo rozżalona nie jestem , bo wydaje mi się , że - pomijając nawet kwestię nieba ;-) - dobrze robi. W końcu zakład się rozleciał ,ale lepiej zachować się odpowiedzialnie, bo w końcu w każdej branży nie tylko jeden zakład istnieje.Tyle , że smutno mi troche , zwłaszcza na myśl , że w wolny dzień znowu bedziemy się z Misiem sami włóczyć po parku... Dobrze , że jest to forum nocne, to sobie popleść mogę...
          • Gość: guest Re: związek luźny IP: *.* 14.08.01, 23:21
            no jak już wróci, to mu pokaż że miałaś pocieszyciela wirtulanego - może się ucieszy, że nie prawdziwy.3msie. Szkoda, że taka samotna w dzień wony będziesz, ale dziciaczki Ci pewnie wynagrodzą :-)
          • Gość: guest Re: związek luźny IP: *.* 14.08.01, 23:22
            Bez względu na wszystko idę spać, bo mi się soczewki kontaktowe kleją :sleep:
    • Gość: guest Re: No dobra nie niszczmy wątku o adopcji - porozmawiajmy o wierze IP: *.* 15.08.01, 10:00
      KvM napisała/ł:"Proszę się nie obrażać, ale ja nie potrafię do tego podejść inaczej niż przez logikę, a tej brakuje KK na każdym kroku." No i właśnie na tym chyba polega wiara. Zdaję się na coś, nie próbuję dociekać dlaczego jest tak a nie inaczej... po prostu w to wierzę. Należę do ludzi, którzy lepiej się czują wierząć w COŚ lub KOGOŚ. Tak się stało, że wyrosłam w rodzinie katolickiej i tą wiarę wyznaję. Ale tu pojawia się kolejny wątek: kościół!!! Właściwie to księża. To oni zniechęcają do wiary. Politykują, bogacą się, żyją jak wolni ludzie. "Nieślubne dziecko? Sex przed ślubem? Kłamstwo?" i inne nasze złe postępki, to wszystko jest poddawane ostrej krytyce. A oni? Cóż innego robią? A przecież my zwykli ludzie nie składaliśmy żadnych ślubów!!! I to właśnie zniechęca mnie od bycia "praktykującym katolikiem"... Mimo to nie krytykuję innowierców, kochających inaczej i wszystkich "innych". Staram się ich zrozumieć, wysłuchać ich poglądów i szanować, za to jakimi są ludźmi, a nie za to, że tak jak ja są katolikami i mają dzieci :)Pozdrawiam więc wszystkich :hello:
      • Gość: guest Gratuluję Magdaleno IP: *.* 15.08.01, 10:07
        To czego brakuje większości katolików to tolerancja. Większość nie potrafi żyć, ze świadomością, że inni ludzie mogą czuć i myśleć inaczej. Cieszę się, że należysz do osób, które nie odmawiają innym prawa do własnej drogi.PozdrawiamKristoVelMefistoDiablik i Cudzołożnik ;-)
        • Gość: guest Re: do wszystkowiedzącego IP: *.* 15.08.01, 13:02
          KvM,O jakiej większości katolików piszesz? Katolików w prawdziwym tego słowa znaczeniu, czy też po prostu piszesz o większości Polaków, którzy mimo że nominalnie są katolikami, to z prawdami wiary niewiele mają wspólnego. To że katolicyzm jest religią dominującą w Polsce wcale nie znaczy, że Polacy stanowią reprezentatywną próbkę katolików. Tolerancja nie jest rzeczywiście nasza cechą narodową ale nie jest to związane z religią, czego sam jestes dowodem - jako nietolerancyjny nie-katolik.
          • Gość: guest tytuł nie do mnie, ale treść owszem IP: *.* 15.08.01, 13:18
            więc odpowiadam. Nie wiem jakich prawdziwych katolików masz na myśli. Ja mam na myśli osoby, które regularnie chodzą do kościoła - jeśli nie są katolikami, to już nic nie rozumiem. A może teraz jest moda aby do kościoła chodzili ateiści? Wybacz nie orientuję się (może to przez ten brak TV w domu). Nie wiem na ile niereprezentatywni są Polacy jako przedstawiciele katolików. Nie znam innych nacji - piszę o tym co obserwuję na co dzień. Sąsiedzkie i rodzinne szykany ze względu na to że nie ochrzciliśmy jeszcze dziecka (mimo, że mieszkam w tzw, dużym mieście), szykany z powodu braku kościelnego ślubu etc. Szykany to nie oczywiście próby palenia na stosie, lecz zgryźliwe uwagi i zachowanie (nawet próby szantażu i przekupstwa). Uważam, że nietolerancja Polaków ma jednak silne podłoże religijne, a przynajmniej jest przez kościół podsycana (i nie chodzi mi tu nawet o wybryki księdza Jankowskiego). Piszę rzecz jasna o nietolerancji religijnej, a nie jakiejkolwiek innej. Co do mojego braku tolerancji to może jakieś przykłady podasz, bom nieświadom przewiny.
            • Gość: guest Re: tytuł nie do mnie, ale treść owszem IP: *.* 15.08.01, 16:15
              Musze Wam powiedziec, ze jestescie wspaniali !!!Jeszcze przed 3 miesiacami nie mozna bylo sie na tym forum spokojnie wypowiedziec na temat religi, bo kazdy czul sie dotkniety a wiekszosc wychodzila z zalozenia, ze to grzech smiertelny krytykowac KK. (Zajrzyjcie do archiwum, dotyczylo tematu jak wychowac dzieci w wierze katolickiej)Dzisiaj mozna tu otwarcie mowic o swoich wlasnych przekonaniach i nikt nie «krzyzuje» tych smialkow za ich slowa. Zastanawia mnie tylko, czy to stali bywalcy forum sie zmienili, czy tez dawni zostali oswieceni laska przywracajaca zdrowy rozsadek i tolerancje ?!
              • Gość: guest Re: tytuł nie do mnie, ale treść owszem IP: *.* 15.08.01, 18:53
                Kochani!Obawiam się, że gdyby bycie katolikiem pociągało za sobą płacenie podatków na kościół, "byłoby nas mniej coraz" /to z "Misia" :crazy: /. Tak więc statystyki mówiące o 96% polskich katolików są niepełne. Wiele osób jest ochrzczonych, a zapytajcie ich, jak często bywają w Kościele? Raz w miesięcu, w roku, podczas świąt? Tak, tak :) Nie chcę po raz kolejny wskazywać winnych, ale nie sądzę, żeby winna była nasza wygoda, czy zapracowanie, tudzież inne obowiązki. Ja sama jestem katoliczką, ale mam problemy z "niedzielną mobilizacją" :) . A dzisiaj? Wiem, że wolne, bo mąż w domu. Ale jakie dokładnie mamy święto, uświadomiła mnie mama. Pozdrawiam serdecznie licząc na zrozumienie :hello:
              • Gość: guest Do Marty i Kristo IP: *.* 17.08.01, 07:10
                Nie bardzo chciałam się wypowiadać w tej dyskusji. Publiczne rozmowy na temat religii mają to do siebie, że niestety lubią się kończyć pyskówką. Ale parę spraw chciałam wyjaśnić.Marto! Piszesz o tym co kiedyś było w temacie „Chrześcijańscy rodzice” , prawda? Przypomnę tylko, co było jej tematem – dziewczyna pytała, w jaki sposób mówimy dzieciom o Bogu i co przyjście dzieci zmieniło w naszym życiu. Od paru osób, m.in. od Ciebie, usłyszeliśmy raczej narzekania na kościół, twierdzenia, że katolicy są zaślepieni, nawet ktoś napisał o odwrotnie proporcjonalnej zależności między religijnością dzieci z wykształceniem matki. Nic konstruktywnego, żadnej odpowiedzi na zadany temat – dziwisz się więc, że spotkałaś się z takim odbiorem?Kristo, wyobrażam sobie, jak dokuczliwe są dla Was komentarze sąsiadów i rodziny. Jedno Ci powiem – ich problemem nie jest religijność, tylko upierdliwość. Z religią to nie ma nic wspólnego, to tylko pretekst. Widzisz, w mojej rodzinie są w większości katolicy, ale są też niewierzący, niepraktykujący, żyjący w wolnych związkach, mający nieślubne dzieci, ludzie z problemami małżeńskimi, osoby z chorobą alkoholową. Nigdy nikogo nie spotkała żadna przykrość, żaden atak. Ze strony rodziny każdy może liczyć na pomoc. A weź poprawkę, że ja mieszkam na Podkarpaciu, polskim zagłebiu katolicyzmu i największym fan - klubie Mariana K. ;-) więc jak mówię – to nie religia, to obyczaje.Dlaczego się tak rozpisałam? Bo przykro mi czytać, jacy to polscy katolicy są zakłamani, nietolerancyjni. Bo ja też do nich należę. Zanim ocenicie ludzi na podstawie religii, pomyślcie trochę, czy kogoś nie krzywdzicie.Aha, jeszcze PS. Do KvM. Kristo, jesteś facetem inteligentnym i wykształconym, o czym zresztą świetnie wiesz. Nie wierzę więc, że nie wiesz, dlaczego Biblia „nie trzyma się kupy”. Bawiłeś się kiedyś w głuchy telefon? A tutaj ta zabawa trwała przez setki lat. Przecież i my nie traktujemy Starego Testamentu jako wyroczni, czy ktoś składa Bogu ofiary ze zwierząt albo kamieniuje niewierne żony? Pozdrawiam
                • Gość: guest Hej Adzia IP: *.* 17.08.01, 08:00
                  Nie Ty pierwsza zwracasz uwagę Krzyśkowi na przyczynę pewnych nieścisłości w Starym Testamencie. Mam wrażenie,że chodzi Mu o to właśnie, jak coś co bardziej przypomina mitologię, legendę czy podanie może stanowić "Swięte Słowo".Chyba bardziej do przyjęcia będzie dla Niego, że Tora jest Prawem Żydów - w końcu Oni je tworzyli.Myślę, że KvM nie umie inaczej podejść do lektury Biblli, jak do zbioru legend i "pamiątek" z bardzo dawnych czasów... Myślę, że to wszystko dlatego, bo sposób percepcji a opisywania świata przez "starożytnych" był zupełnie odmienny od naszego dzisiejszego.Ale założę się, że Kristo sam się ustosunkuje do tej kwestii - jak tylko się obudzi ;-)
                  • Gość: guest Re: Hej Adzia IP: *.* 17.08.01, 08:11
                    Jasne, Dorka, ja również w ten sposób traktuję Stary Testament. Jako zbiór ciekawostek i legend. W których oczywiście ziarno prawdy się znajduje. Czytałam cały Stary Testament, i naprawdę nie pojmuję niektórych rzeczy, no. jak to możliwe, że gość, który skąpił swojemu bratu soczewicy, został potem wielkim patiarchą. Przecież z nauką Chrystusa to się kłóci strasznie, nie? I jeszcze mnóstwo innych rzeczy. No i właśnie po to mamy rozsądek, żeby skalkulować - co jest lepsze - wybaczenie czy kamieniowanie? Całopalenie, czy zadośćuczynienie za popełnioną winę? nawet Jezus nie przestrzegał Starego przymierza w stu procentach.Pozdrawiam, już się odłączam, bo Tp SA goni....
                • Gość: guest Wiesz Adziu IP: *.* 17.08.01, 08:53
                  Do części Twoich słów jestem skłonny się przychylić. Być może po części za owe czepianie się odpowiedzialna jest "upierdliwość". Jednak czy tak wytłumaczysz zmuszanie mnie przez rodziców do chodzenia do kościoła w niedzielę (z przeświadczenia, że tak trzeba). Czy słowa dobrego kupmla (lepiej ochrzcijcie dziecko - po ca macie mieć Wy i Ono problemy) można nazwać upierdliwością. Uwierz mi nie jest to osoba, która jest upierdliwa i generalnie nigdy w żaden sposób się nie wtrącała w nasze rodzinne życie. Wiesz ja zadaję sobie czasem trud dowiedzenia się jakie jest źródła takich komentarzy/uwag. Okazuje się, że Ci ludzie uważają to za swoją religijną powinność. Kiedyś skonfrontowałem ich nawet z księdzem, który miał dość rozsądku aby im powiedzieć, że to nie jest włąściwe postępowanie (chodziło o moich rodziców). Co z tego skoro postępują tak jak postępują. Wiesz może po prostu ja mam pecha albo Ty nie miałaś okazji dostrzec takich zachowań. Piszesz o RM, że to nie ma nic wspólnego z prawdziwym katolicyzmem. Jednak zwróć uwagę, że po pierwsze jest tolerowane przez najwyższe władze kościelne, a po wtóre słuchają go miliony Polaków. Wszystkich ich wykluczysz z grona katolików? Zapewniam Cię również, że nie są to ludzie wyłącznie starzy i chorzy, choć Ci nie przeczę są poważną grupą odbiorców.Wracając do sensu wiary i Biblii. Wiesz zastanawiam się jak to jest, że pewne historie z B. powinniśmy traktować jako podania i mity, a inne jako słowo Boże. Kto ma prawo o tym decydować? Wiesz ja mam świadomość, że np. Jezus był najprawdopodobniej synem rzymskiego legionisty, a żaden z Ewangelistów nie widział go nigdy na własne oczy, więc przekłamań i wymyślonych historii jest masa. Problem polega na tym, że ludzie w swej pysze przypisują sobie prawo do uznawania tych historyjek (zwykle jak zauważyłaś wybiórczo) za podstawy wiary. KK jeśli się orientuję dalej uznaje np. zasadę nieomylności Papieża. Mam także świadomość, że większość kościelnych świąt to zmodyfikowane pogańskie obrzędy, lecz nie rozumiem dlaczego występowanie przeciwko ich sensowi jest przez KK traktowane jako atak na wiarę.Nie chodzi tu zresztą o to. Możemy zostawić całkiem B. i skupić się na prawdach wiary głoszonych przez KK współcześnie. To tam znajduję kompletne sprzeczności, które wierzący mają traktować jako prawdę bez wnikania w jej sens.Przykład:Z racji wielotorowości zagadnienia zadam najpierw dwa pytania. Czy zwierzęta mają duszę i czy cierpią?Jeszcze jedna uwaga. Temat jest szeroki - proszę o wybaczenie pewnych uproszczeń.
                • Gość: guest Re: Do Adzi IP: *.* 17.08.01, 14:04
                  Adziu,Pisalam wylacznie na temat, wszystkie przetoczone mysli i spostrzezenia mialy na celu wstawienie sie za zdaniem rodzicow, ktorzy uwazaja, ze nie ma sensu zmuszac dzieci i mlodziezy do zycia «w zgodzie» z KK i jego idiotycznymi prawami. Do dzis podtszymuje to wszystko o czym napisalam wtedy na ramach naszego forum i uwazam ,ze bylo to jak najbardziej na temat.Dziwi mnie jak najbardziej Twoje ustosunkowanie do biblii, ma sie wrazenie, ze ma dla Ciebie to samo znaczenie co mitologia Parandowskiego.Osobiscie uwazam, ze biblia to cos nadzwyczajnego i bardzo madrego(mowie o starym i nowym testamencie)trzeba jednak do tego dorosnac, albo miec dobrych przewodnikow zeby moc wszystko zrozumiec. KK nie posiada takich przewodnikow bo nigdy ich nie chcial miec. W Polsce biblie tlumaczy sie dla wtajemniczonych(zakonnikow itp.)a dla calej reszty wciska sie niezla ciemnote, zeby latwiej moc kierowac ludzmi, i miec jak najwiecej korzysci dla KK. Czy to cicha prosba Chrystusa by zmienic biblie !?Jakim prawem ??Wiecie, ze jestesmy jedynym krajem gdzie istnieje spowiedz !!!!W calym swiecie katolickim tylko Polska miala ten «PRZYWILEJ» zeby miec swoj oddzielny katolicyzm, oddzielna biblie i stopien zaklamania o jakim sie nikomu nie snilo. Nawet Papiez ma inna polityke wzglem KK w Polsce niz na calym swiecie...Czyzby narod wybrany ???Czy tylko skrajne zaklamanie i obluda...Moglabym jeszcze tak pisac przez dlugie godziny, ale co to by dalo, smutne to bardzo ale prawdziwe.Jedyna pozytywna rzecza jest to ze ludzie sa coraz bardziej otwarci i maja odwage rozmawiac na te tematy, i na tym forum mamy tego wyrazny dowod. I to jest byc moze to male swiatelko w tunelu...
                  • Gość: guest Re: Do Adzi IP: *.* 17.08.01, 16:41
                    Jak to - jesteśmy jedynym krajem gdzie istnieje spowiedź? A skąd te wszystkie sceny w filmach amerykańskich? :-)NIe żartuję, ale faktycznie, byłam w szoku, kiedy będąc na ślubie rodziny w Irlandii zobaczyłam własnego męża (był świadkiem) idącego do Komunii, przeciez on się w ogóle nie spowiada!!! Tak samo, kiedy Rodzina męża przyjechała by byc rodzicami chrzestnymi dla naszych cór, nie było mowy o żadnej spowiedzi. No oczywiście, karteczki od spowiedzi to rzeczywiście zjawisko kuriozalne ale spowiedź jako taka jest pojęciem znanym. Chcę się dołączyć do osób, które twierdzą, że nietolerancja to nasza cecha narodowa a nie katolicka. Z racji mego małżeństwa znam dość dobrze społeczeństwo irlandzkie, gdzie proporcje katolików są bardzo podobne do Polski (pisze o Republice a nie Irlandii Północnej, gdzie o tolerancji nie ma mowy ale po obu stronach - i protestantów i katolików). W ogóle pod wieloma względami społeczeństwa są podobne, także w tym, że katolicyzm stał się bardziej tradycją (jak barszcz z uszkami na święta) niż świadomie wyznawanymi prawdami wiary. Różnica polega na tym, że w Irlandii przechodzi teraz wielka fala wyzwolenia spod "jarzma" Kościoła (który był najpotężniejszą instytucją w państwie), która nie ma nic wspólnego z prawdami wiary, a jej skutkiem jest dość swobodne podchodzenie do nakazów KK. My (jako naród) jesteśmy ciągle jeszcze w fazie kościelnego rządu dusz: Papież jest idolem (w obu znaczeniach), Kościół często łączy się z obaleniem komunizmu - to sa świeże sprawy i autorytet Kościoła wciąż na nich trwa.W każdym razie Irlandczycy są bardzo tolerancyjnym narodem, można by nawet rzec, że zwisa im to co robi bliźni, ludzie o zupełnie różnych poglądach i środowiskach siedzą razem w pubie i rozmawiają na tematy neutralne.Co do nakazów Kościoła, które zostały zniesione a u nas nadal trwają to jest to post w Wigilię i Wielki Piątek.Co do Biblii i innych Wielkich Ksiąg: uważam, że ich funkcja i znaczenie jest podobne do mitów greckich - mają za zadanie objaśnić to, co niepojęte logiką i nauczyć tego, co niezgodne z naszym instyktem przetrwania a niezbędne do życia w społeczeństwie. Przecież Boga nie możemy objąc naszymi umysłami, więc jakoś trzeba o nim opowiedzieć. A jak, to mniej ważne (według mnie). Dlatego ja na przykład chcę wychowac moje dzieci w wierze katolickiej, żeby miały pojęcie, że istnieje coś większego niż one i mama i tata. Inaczej mówiąc, nie chcę im przekazywac tylko materialistycznego oglądu świata - typu jesteśmy tylko zbiorami białek. Do tego jak sprawy się mają naprawdę, dojdziemy jak trochę dorosną i zaczną zadawać pytania - oczywiście nie będę miała dla nich gotowych odpowiedzi ale możemy razem podyskutować. Nie mam zamiaru mącić w głowie kilkuletnim dzieciom mówiąc, że może rację ma Budda a może to Absolut czy też Opatrzność.Boże, rozpisałam się. Na koniec jeszcze tylko jedna historyjka (właściwie adresowana do KvM ale tym razem na szczęście to nie obelgi): kiedy mój wujek dowiedział się, że jego siostra nie chce ochrzcić swojego syna, ze względu na swoje poglądy, to po prostu wziął od niej chłopca, poszedł do księdza i ochrzcił! To jest dopiero buta! Twoi Rodzice nie są tacy źli.
                    • Gość: guest Re: Do Adzi IP: *.* 20.08.01, 10:40
                      Madgo!Spowiedź to sakrament, jak komunia, jak do niego przystępujesz to spawa sumienia - oczywiscie. A post nigdy nie był (jest) obowiązkowy...I jak to powiedziała moja przyjaciółka koledze w pracy: nigdzie w bibli nie jest napisane: nie jedz mięsa w piątek.Wiara bez uczynków nie funkcjonuje, więc dziecku chrzest pod przymusem nie zaszkodził, rodzice go wychowają, jak zechcą, choć też bym się wkurzyła.KAsia
                  • Gość: guest Re: Do Adzi IP: *.* 18.08.01, 10:01
                    Marto, wytłumaczę się z jednej rzeczy, bo albo napisałam niejasno, albo źle mnie odczytałaś. Ja również uważam Stary Testament za wspaniałą księgę, pełną mądrych zaleceń, przykazań, ale...są tam przecież także przepisy religijne i kulinarne, zasady higieny, poezja miłosna i – no właśnie – mity. Na przykład te giganty, które rodziły się ze związków córek ludzkich z synami Bożymi – akurat o to molestowałam kilku duchownych, wszyscy rozkładali ręce. Daniken próbował to wyjaśnić, ale on jest tendencyjny, jak dla mnie. I takich rzeczy jest mnóstwo. Ale przecież wiecie, jak Jezus próbował to uprościć. Jego słowo jest dla mnie wyrocznią, bo w Jego nauce znajduję wytyczne dla moich życiowych wyborów.Marto, ja też bym sobie życzyła, żeby w moim kościele nie było tylu dogmatów. Ale w dogmatyzm i biurokrację popada chyba każda instytucja z biegiem czasu, gdy się rozrasta. Przyznaję, to jest problem kościoła katolickiego. I wynika z ludzkiej niedoskonałości. A może i pychy. Ale, podkreślam – to nie przeszkadza mi się modlić i słuchać Ewangelii. Myślę (mam nadzieję) że moja wiara jest na tyle mocna, że nie przeszkadza mi ksiądz z nieślubnymi dziećmi, ani Rydzyk czy Jankowski. I tak naprawdę, to w paru miejscach się zgadzamy. Tylko, jak pisałam – bolą mnie przytyki pod adresem polskich katolików. Kristo pisał, że był wytykany palcami za swoje poglądy. Wyobrażam sobie, jakie to przykre, i ja też nie chcę być w tej sytuacji.Pozdrowienia.
              • Gość: guest Re: tytuł nie do mnie, ale treść owszem IP: *.* 20.08.01, 10:29
                KvM - tak trzymaj.Ja poprawna katoliczka nie ochrzciłam jeszcze rocznego dziecka a ślub brałam dwa tygodnie temu. Za życie w grzechu i wypowiadanie się na tematy religijne dostałam na forum po głowie - tak było Marto - może idzie ku lepszemu. Ale uważam, że najważniejsze zyć w prawdzie i trzymać się przekonań - swoich własnych. Nic mnie bardziej nie wkurza jak chrzczenie dzieci i branie ślubu - bo tak trzeba, bo inni tak robią, bo dziecko będzie miało łatwiej... Grr...Mój całkiem świeży mąż, który twierdził zawsze, że jestem ortodoksem nietolerancyjnym i odpędzałabym ludzi od kościoła, teraz zaczyna mówić i myśleć tak samo - bo ze wszystkich moich znajomych tylko jedna para traktowała ślub jako sakrament - dzieci jeszcze nie mają, ale też będzie to dla nich ważne, bo te zasady wyznają i tak żyją. A całe grono moich znajomych i przyjaciół, których bardzo cenię i lubię, robi sobie cepeliadę czyli inaczej jaja z pogrzebu ubierając białe suknie i dzieciom białe sztki na chrzcie (no to jeszcze w miarę oczywiste), nie wysilając się na odrobinę refleksji, po co do tego kościoła chodzą lub wręcz na okoliczność komunii dzieci stwierdzają - że muszą iśc do kościoła lub nie daj Boże do spowiedzi, a nie byli od chrztu.Jestem za tolerancją, więc pod wpływem mojego chłopa staram się nie emocjonować tym, co mnie naprawdę boli, czyli traktowaniem kościoła jako miejsca, gdzie się uprawia pewne obrzędy w wywniku przymusu obyczajowego. Nie wyrzucam z kościoła, choć czasem mam ochotę, bo zawsze może zadziałać duch świety, ale czy ludzie dają mu szansę nie wysilając się na odrobinę wiary? OCzywiście, że nominalnie mamy dużo katolików, ale tych, którzy wiarę praktykują w życiu mało. JA ostatnio usłyszałam z przyganą bez mała od mojej bardzo bliskiej krewnej (bliskiej duchowo) że my chcemy żyć w zgodzie z przykazaniami - i nie chodziło jej o 10 przykazań, ale o to, że np. nie zamierzamy kłamać w rzeczach ważnych i drobnych dzieciom, dorosłym, teściowej etc... Co owszem z przykazań wynika, ale odbywa się na płaszczyźnie bardzo codziennej i że to może i dobre, ale w życiu się nie sprawdza. A ja uważam, że się sprawdza - jak dotąd przynajmniej, w stosunkach z przyjaciółmi, których mam na śmierć i życie, w stosunkach z z mężem, z którym jeseśmy wierni w rzeczach dużych i małych i stoimy za sobą murem (np nie muszę się martwić jak odczepić teściową, bo on to robi pierwszy, a gdy teściowa wyraziłą się nieładnie o moir rodzicach, których on niezbyt ceni, po prostu wziął dziecko pod pachę i wyszedł od niej).Rozpisałam się ale jakoś mnie ponosi w sprawach wiary, którą ludzie zmykają w kościele i chodzą bo muszą. Przeprowadziliśmy już ankietkę pośród krewnych i znajomych o pozytywne motywacje ślubu (czy kościelnego czy cywilnego) i nie zdobyliśmy informacji na ten temat. A mówiąc, że nam zależy na sakramencie i nie chcemy brać ślubu cywilnego, bo nie chę zmieniać nawziska, nie potrzebujemy miec wpólnego majątku i nie traktujemy naszego związku jako polisy ubezpieczeniowej na wypadek rozstania - uchodziliśmy za lekko stukniętych, manifestujących coś (tylko co?) - czerowną sukienką na slubie (bo w takim kolorze była sukienka, gdy Norbert się chyba już we mnie zakochał) i niegodzeniem sie, by nas przed ślubem rodzice pobłogosławili - znakiem krzyża, którego nie używają i nie błogosławili nam, gdy szliśmy do szkoły, do pracy, na studia...Pozdrawiam tych, którzy dotrwali do końca długiego elaboratu. KvM - na Ciebie liczę i cenię za przekonania. Trwajcie w Waszej miłości i nie dajcie się zmuszać do robienia rzeczy, w które nie wierzycie.I ciekawa jestem, czy znowu dostanę po głowie - ja katolik ortodoks od katolików łagodniejszych i innowiercówKAsia
                • Gość: guest Re: tytuł nie do mnie, ale treść owszem IP: *.* 21.08.01, 22:55
                  Witaj Kasiu! Między innymi dzięki Tobie wypowiadam się na tym forum. Nie mam tylko pewności która Kasia ogłaszała się moją wirtualną kochanką ;-).Do rzeczy. Nie wiem czy zwróciłaś uwagę, że podobnie wierzących osób jak Ty jest na tym forum więcej. Szkoda, że tak mało spotyka się ich na co dzień. Z innej beczki. Mamy takich znajomych, którzy mienią się być katolikami głęboko wierzącymi - obrzędy to dla nich podstawa. Szokuje mnie jednak, że są permanentnymi złodziejami ( kradną prąd, kablówkę, kupują kradzione towary, pirackie płyty to normalka ). Wielokrotnie poruszałem ten temat (w kontekście ich wiary i przykazań). Przyznali mi nawet rację (że to grzech), ale dalej robią po staremu. Tak zostali wychowani przez rodziców i już.Przepraszam, że tak spłyciłem temat, ale w zasadzie jak zwykle się zgadzamy ;-) i to jest nasz problem ;-).
                • Gość: guest Re: tytuł nie do mnie, ale treść owszem IP: *.* 22.08.01, 09:31
                  Kasia podziwiam Cie za życie w prawdzie. Tak trzymaj.Nie jest to łatwe. W zasadzie mamy z Żonką identyczne podejscie co do sakramentow (slub, chrzest). Czesto mowimy o tym obcym czy znajomym wokol, ze slub w kosciele to nie obowiazek. Czesta odpowiedz - No ale ten welon, marsz weselny w kosciele, mamy z tego zrezygnowac? A gdzie Istota skramentu??? Dokladnie to ujelas - to tylko cepeliada.A z drugiej strony osoby przyjmujace sakrament, chyba nie zdają sobie sprawy, że biorą na siebie ogromną odpowiedzialność. Swoim zyciem dają swiadectwo innym - jako żywy przykład ludzi wierzących. To o nich będą mówić: Tak żyją katolicy.pozdrawiam
            • Gość: guest Re: tytuł jak najbardziej do Ciebie IP: *.* 15.08.01, 20:36
              Mój ty biedaczku!Chyba żyjesz w jakimś katolickim zagłębiu. W moich stronach mimo, że wielu moich znajomych deklaruje się jako katolicy do kościoła w niedzielę nie chodzi nikt (no, na święta to co innego). Mamy za to religijną sąsiadkę i mam też religijnych kuzynów. Taka proporcja mniej więcej odpowiada oficjalnym danym, że ok. 20-30% oficjalnych katolików żyje wg przykazań kościelnych (tych pięciu oraz innych prikazów). Mówiąc o prawdziwych katolikach, myślałam o ludziach, którzy wierzą w Jezusa i to co się mówi w Credo. U nas religia ta obrosła polityką, historią i rzeczywiście często jest uważana za jedyną słuszną drogę, co samo w sobie jest słuszne ale ponieważ religia oficjalnie ma za sobą 90% populacji, to osoby które mają inne poglądy mogą się poczuć pod presją ogólnie uznanej słusznej drogi. A może cierpisz na manię prześladowczą - mnie nikt nie szykanuje z powodu braku ślubu kościelnego i innych nieortodoksyjnych zachowań.Co do Twojej nietolerancji natomiast - z Twoich postów odnoszę wrażenie, że uważasz się za człowieka, który tak dużo się nad tym wszystkim zastanawiał, że już wszystko wie i krótko mówiąc, ma ostatnie słowo. Twoje poglądy - kontrowersyjne czy też nie (zależy dla kogo) stawiają Cię ponad tłumem nas szaraczków, którzy nie śmieliby zdradzić partnera; którzy w swej naiwności uważają, że dziecku nie stanie się krzywda jeśli spędzi wakacje z dziadkami; którzy czasami używają "little white lies", żeby dziecko nie ślęczało przed komputerem cały dzień. Ty juz sobie wszystko wykoncypowałeś a my głąby kierujemy się jakąś tam śmieszną intuicją albo bierzemy coś na wiarę. W Twoich postach często czuć pogardę i wywyższanie się.Na koniec chciałam tylko powiedzieć Ci, że kiedyś w Twoim życiu też skończy się ułożony porządek (takie są prawa historii - nielogiczne, niestety) i runą te wydumane poglądziki. Szkoda, że wtedy pewnie nie przypomnisz sobie co Ci pisały te głupie kobietki na edziecku. Sorry, że mnie poniosło. Chciałabym, żeby na tym forum była możliwość ignorowania wypowiedzi wybranych osób, to by mi gul nie skakał - a może Twoją misją jest ćwiczenie mojej samodyscypliny, żeby nie czytać Twoich postów?? Przepraszam jeszcze raz za osobisty ton.Magda
              • Gość: guest Re: tytuł jak najbardziej do Ciebie IP: *.* 15.08.01, 22:21
                No to może jeszcze pokaż mi gdzie ja napisałem, że każdy musi postępować tak jak napisałem? Które zdanie świadczy o tym, że postępowanie, czy poglądy takie jak moje są jedynie słuszne i każdy powinien z nich brać przykład. Przeciętnie inteligentna, nie zaślepiona wściekłością osoba analizując to co piszę może wywnioskować, że to o czym piszę jest szalenie indywidualne. Przykładem niech będą choćby posty o zdradzie. Wprost wynika z nich, że gdyby moja żona miała inne podejście do tych spraw, to tematu w ogóle by nie było. Jak widzę w swoim zaślepieniu przypisujesz mi, że narzucam także innym kobietom takie podejście, a mężom daję prawo do zdrady. Wybacz ale tak interpretuję Twoje zarzuty i kompletnie nie mogę się z tym zgodzić. Nie rozumiem kompletnie dlaczego nie mam prawa do głoszenia poglądów, które są odmienne od poglądów większości. To co napisałaś świadczy o wielkiej nietolerancji z Twojej strony, a przypominam, że prosiłem o jakieś przykłady nietolerancji z mojej strony. Mam wrażenie, że problemem dla Ciebie jest fakt, że oprócz tego, że mam poglądy odmienne niż Twoje potrafię je jakoś uargumentować. Co więcej jeśli uważnie przeczytasz moje posty, to zauważysz nawet, że zgodziłem się z porządnie uargumentowanymi poglądami przeciwnymi do moich. Szkoda, że tylko jedna osoba napisała coś z sensem przeciwko moim poglądom. Pragnę także zauważyć, że znajduje się na tym forum wiele mam, które podzielają moje podejście do pewnych kwestii. To naturalne, że ludzie mają odmienne zdanie, szkoda, że czasem nie mają żadnych argumentów na ich poparcie (tekstów w stylu "bo tak jest", "bo tak uważam", albo "bo tak mówiła moja mama, ciocia, wujek znajomy" za argumenty nie uważam niestety). W kwestii pogardy i wywyższania się - no cóż trudno mi z tym dyskutować - podejrzewać mogę jedynie problemy emocjonalne u osób które mają takie odczucia. Jeśli osób, które mają takie wrażenie jest więcej, to proszę napiszcie - może to jednak ze mną coś jest nie tak. To tyle - więcej na tematy osobiste tego pokroju nie mam ochoty dyskutować. Oświadczam przy okazji, że po raz ostatni podjąłem dyskusję z osobą, która próbuje się doszukiwać w moich słowach treści, których nie wypowiedziałem. Szkoda mi na to czasu - wolę dyskutować o konkretnych sprawach, a nie o czyichś urojeniach, które są jak podejrzewam efektem kompleksów, czy też blokad emocjonalnych. Przykro mi ale takie jest moje zdanie i nie oznacza to, że tym samym narzucam komukolwiek taki sam sposób myślenia. Może powinienem w każdym poście na końcu umieszczać taką formułkę. Dlatego właśnie piszę na forum aby swoje poglądy poddać krytyce innych ludzi. Dla mnie dyskusja ma charakter poznawczy i weryfikacyjny. Dlatego właśnie tak bardzo proszę o rzeczowe argumenty. To że bronię własnego zdania nie znaczy wcale, że go nie zmienię jeśli ktoś wykaże mi błąd w myśleniu lub wadliwe założenia.Jeśli jednak nie interesuje Cię tego rodzaju dyskusja, gdzie liczą się argumenty, a nie projekcje Twojego umysłu na temat tego co ja myślę, to może faktycznie omijaj moje posty. Złość piękności szkodzi.Odnosząc się do sprawy religii i presji społecznej. Być może faktycznie jestem takim biedakiem, a być możę jestem przewrażliwiony. Napisałem też, że owe "prześladowania" nie mają charakteru piętnastowiecznych sądów i palenia na stosie. Wtrącanie się i aluzje do mojego sposobu postępowania w zakresie religii uważam za rzecz nie na miejscu. Ja nikomu nie mówię, że nie powinien chodzić do koscioła tylko dlatego, że to co pisze w Biblii kompletnie nie ma dla mnie sensu i się po prostu kupy nie trzyma. Nie odbieram nikomu prawa do wiary, ani nie nakazuję nawet aby te osoby próbowały tak jak ja logicznie przeanalizować prawdy wiary i podstawy na jakich opiera się ich religia. To nazywam właśnie tolerancją. Prawo do swobodnego decydowania o własnych poglądach w kwestii np. wiary. Nie oznacza to, że nie chcę na ten temat rozmawiać, powiem więcej rozmawiam na te tematy b. chętnie. Jednak teksty (rodziny) w stylu "dlaczego nie ochrzciliście JESZCZE dziecka" (doskonale wiedzą jakie mamy poglądy ), "dlaczego nie wzięliście JESZCZE ślubu kościelnego" lub (znajomi) "ochrzcijcie lepiej dziecko bo ludzie będą gadać - po co macie mieć kłopoty" - uważam za przejaw nietolerancji.
                • Gość: guest Re: tytuł jak najbardziej do Ciebie IP: *.* 16.08.01, 07:36
                  >KvM napisała/ł:>To naturalne, że ludzie mają odmienne zdanie, szkoda, że czasem nie mają żadnych argumentów na ich poparcie (tekstów w stylu "bo tak jest", "bo tak uważam", albo "bo tak mówiła moja mama, ciocia, wujek znajomy" za argumenty nie uważam niestetyI tu masz 100% racji. A ja właśnie sobie czytam ksiazkę o historii pewnej dziedziny naukowej i jeden wniosek mi się nasuwa: historia postępu jest historią zadawania niepokornych pytań i odrzucania jedynie słusznych teorii i autorytetów. Niestety łatwiej jest przyjąc coś za fakt dlatego,że "tylu mądrych" tak uważa niż samemu temat zbadać...
                • Gość: guest Re: tytuł jak najbardziej do Ciebie IP: *.* 16.08.01, 08:39
                  Jeszcze raz przepraszam, że mnie poniosło - to było naprawdę nie na miejscu.
                  • Gość: guest W kwestii przeprosin IP: *.* 16.08.01, 09:07
                    Nic się wielkiego nie stało. Ja nie czuję się w żaden sposób urażony. Jeśli nie chcesz w przyszłości aby Cię ponosiło, to spróbuj zrozumieć skąd się biorą Twoje emocje, co Cię faktycznie rozzłościło, bo to raczej nie moje wypowiedzi są przyczyną. One jeśli już raczej mogły być katalizatorem.Pozdrawiam i miłego dnia życzę.KristoVelMefistoPiewca Szczęścia i Ogrodnik
                    • Gość: guest Re: W kwestii przeprosin IP: *.* 16.08.01, 18:47
                      Dzięki za rady - już sobie wydrukowałam i powiesiłam na ścianie. :-)
              • Gość: guest Zanim zrobisz plebiscyt IP: *.* 15.08.01, 23:08
                na najwredniejszego, najbardziej pyszałkowatego i zarozumiałego użytkownika na e-dziecku.Weź pod uwagę także wypowiedź marty odnośnie mojej osoby.>>Z ciekawoscia czytam Twoje e-mail. Uwazam Cie za ciekawy przypadek, zawsze masz cos do powiedzenia i do tego jestes w stanie dyskutowac na kazdey temat bez obrazania sie i docinkow. Mowie przypadek bo nieliczne sa tutaj osoby o podobnej kulturze i takcie.<<Z pewnością nie zgadzamy się z Martą we wszystkich sprawach, a jednak zostałem zaszczycony takim komplementem, który stoi w opozycji do Twoich wynurzeń. Zwróć uwagę także, że Magda_mama_Gaby także ma odmienne od moich poglądy w kwestii wiary, czy zostawiania niemowląt pod opieką dziadków, a jednak nie atakuje mnie personalnie. Nie odbiera (mimo trudnych początków naszego dialogu ;-) )moich poglądów jako czegoś w rodzaju wyroczni, czy jedynie słusznego podejścia do wychowania (mam nadzieję, że tak jest, jeśli się mylę to proszę Magdę o sprostowanie). Ja potrafię uszanować, mimo odmiennych poglądów, osoby, które wierzą i chodzą do kościoła. Nie mówię, że są głupie, bo wiara jest bez sensu. Jeśli się nie mylę także Magda nie odczytuje moich słów o braku sensu i logiki w Biblii jako atak na wiarę, bo ma świadomość ( i co ważne emocjonalny dystans), że wiara nie na logice i sensie się opiera, lecz na wierze właśnie. Wiara jako uczucie jest pewnego rodzaju darem (może od Boga), z którym dyskutować nie ma sensu, ze względu na jej charakter. Fakt, że nie jestem ateistą powinien być zresztą wystarczającą przesłanką do tego aby dostrzec, że nie mam zamiaru odrzucać możliwości istnienia Boga i zarazem sensu wiary w niego. To tyle. Nie mam więcej zamiaru udowadniać, że nie jestem wielbłądem.
                • Gość: guest Re: Zanim zrobisz plebiscyt IP: *.* 16.08.01, 07:16
                  Jestem ateistką. Znam znaczenie tego słowa więc z góry prosze o nieodpowiadanie na ten post przez osoby próbujące mnie przekonać że coś pomyliłam :). Nie wierze w istnienie boga (Boga), bogów (Bogów) a także opatrzności, siły wyższej i innych. Podjęłam się w swoim życiu nie prosić o cokolwiek i nie zrzucać odpowiedzialności za to co się zdarza na nikogo lub nic. Jednocześnie mam wierzącego (aczkolwiek niepraktykującego) męża i ochrzczona na jego prośbę córeczkę. Nikomu nie zabraniam wyznawać wiary, którąkolwiek by sobie wybrał. Smutne jest to że mnie zabrania się NIEWYZNAWANIA. Zadziwiające jak potrafią sie jednoczyć ludzie różnych wyznań, praktykujący czy nie , w walce z ateizmem.Pozdrawiam.
                  • Gość: guest Szanujmy wybór innych IP: *.* 16.08.01, 07:37
                    Mój tato, zaczepiony kiedyś na klatce przez mojego sąsiada /zresztą młodego człowieka/, który zwrócił mu uwagę, żeby nie palił na korytarzu odpowiedział mu: "Proszę pana, pan nie pali i każe mi zgasić papierosa. A ja jestem na tyle kulturalny, że paląc nie namawiam pana na jednego dymka... :) "To taka może daleka aluzja... ale skoro niewierzący nie namawiają nas do "niewiary", nie przekonujmy ich że źle robią. To ich wybór...Pozdrawiam
                    • Gość: guest Re: Szanujmy wybór innych IP: *.* 16.08.01, 07:44
                      Magdalena_mama_Gaby napisała/ł:> Mój tato, zaczepiony kiedyś na klatce przez mojego sąsiada /zresztą młodego człowieka/, który zwrócił mu uwagę, żeby nie palił na korytarzu odpowiedział mu: "Proszę pana, pan nie pali i każe mi zgasić papierosa. A ja jestem na tyle kulturalny, że paląc nie namawiam pana na jednego dymka... :) "I tu niestety muszę się niezgodzić z Twoim tatą. Paląc na korytarzu smrodził i zmuszał do biernego palenia wszystkich tamtędy przechodzących. To on zachował się niewłaściwie. Zresztą obecnie nawet prawo zabrania palenia w miejscach publicznych, a klatka chyba (?) do takiego należy. Wprawdzie nie jest to na temat wiary, ale niestety palacze wymagają wobec siebie tolerancji a nie widzą , że sami zachowują się egoistycznie. Mnie na przykład zapach dymu papierosowego przyprawia o mdłości. Być może sąsiada również, a nawet jeśli nie to też nie powód by smrodzić na korytarzu.
                      • Gość: guest Re: Szanujmy wybór innych IP: *.* 16.08.01, 07:45
                        Z ust mi to wyjęłaś ...
                      • Gość: guest Re: Szanujmy wybór innych IP: *.* 16.08.01, 08:01
                        Tak się składa, że mąż sprawdził artykuł z Kodeksu na który powołuje się Spłódzielnia mieszkaniowa i owszem, chodzi tam o miejsca publiczne typu poczekalnia w przychodni. Dodatkowo podana definicja miejsca publicznego mówi, że jest ono ogólniedostępne. U nas jest domofon i zgodnie z prawem nie jest to miejsce publiczne :)Nie chcę się tu spierać, ale chodziło mi o to, że rzeczony sąsiad /o czym nie pisałam/ mógł zwrócić uwagę ojcu w delikatniejszy sposób /nawet ze względu na różnicę wieku/, niż "Jak pa śmie..., co pan sobie wyobraża" itd.
                        • Gość: guest Re: Szanujmy wybór innych IP: *.* 16.08.01, 08:36
                          Jeśli chodzi o formę- to napewno sąsiad nie powinien wykrzykiwać i rzucać obelgami. Nie nie zmienia jednak faktu , że to palacz nie uszanował sąsiada. Wszystko jedno w tym przypadku czy było to miejsce publiczne w sensie ustawowym czy nie - bo jeśli nawet nie, to była to część wspólna domu i nikt nie powinien pogarszać warunków tam panujących -równie dobrze ktoś inny mógłby się ochlać, puścić pawia na korytarzu i twierdzić ,że jest tolerancyjny , bo przecież nikogo nie zmusza do picia :-)
                          • Gość: guest Re: Szanujmy wybór innych IP: *.* 16.08.01, 08:59
                            Ok... ale nie o tym tu mowa, więc wróćmy do wątku wiary :)
                            • Gość: guest Re: Szanujmy wybór innych IP: *.* 16.08.01, 09:23
                              Jesteśmy "wcięte" ,więc wątek wiary chyba nie ucierpiał.A kwestia tolerancji jest jak widać szeroka i niestety często zachowujemy się tak jakbyśmy oczekiwali tolerancji wobec własnej nietolerancji.Ps. Mam nadzieję ,że Cię nie uraziłam- jakby co, to chciałam dobrze :crazy:
                              • Gość: guest Re: Szanujmy wybór innych IP: *.* 16.08.01, 09:28
                                Jeszcze by tego brakowało, żebym się tu zaczęła obrażać :p:Pozdrawiam :hap:
                  • Gość: guest Re: Zanim zrobisz plebiscyt - do Magdy z Torunia IP: *.* 16.08.01, 09:43
                    Magdo!Nie gniewaj sie prosze, ale nie wiem czy dobrze zrozumialem Ciebie. Skoro jestes ateistka i jak piszesz wiesz co to znaczy, to napisz mi prosze kto to jest ateista. Wg mnie ateistami sa bardziej Ci, ktorzy jak piszesz potrafia jednoczyc sie by walczyc z ateizmem. Smutne jest, ze tego doswiadczasz.Mi zawsze pojecie ateizm kojarzyl sie z walka z kosciolem.Moze wiec nie jestes ateistka tylko osoba niewierzaca?PozdrawiamPaweł
                    • Gość: guest Re: Zanim zrobisz plebiscyt - do Magdy z Torunia IP: *.* 16.08.01, 10:38
                      Pawle!Ateista zgodnie z definicja słownika języka polskiego to człowiek niewierzący w istnienie Boga lub bóstw. Ateizm nie ma nic wspólnego z walką z kościołem ani z religiami. No chyba że ateista jest jednocześnie przeświadczony, że należy przekonywac wierzących do własnej racji, i uznaje ją za jedyną słuszną, a to już zupełnie inna sprawa :) .Magda
                      • Gość: guest Re: Zanim zrobisz plebiscyt - do Magdy z Torunia IP: *.* 16.08.01, 10:45
                        Teraz rozumiem. Tak zdefiniowanych ateistow sobie cenie. Wiem juz bardziej kim jestes - cos jak czarne jest czarne a biale jest biale Latwiej jest rozmawiac o tym, co nas laczy zamiast niepotrzebnie skupiac sie na tym co nas dzieli czy rozni.Dziekuje.PozdrawiamPaweł
                        • Gość: guest ja bym dodał IP: *.* 16.08.01, 11:04
                          że ateista to nie człowiek niewierzący, a więcej - człowiek, który uwarza, że Bóg nie isnieje (na pewno).Rozwinę w myśl w poście o definicjach o które prosiłeś.
                          • Gość: guest oczywiście IP: *.* 16.08.01, 11:05
                            to ja KvM, a nie Dorka - przepraszam za zamieszanie
                          • Gość: guest Re: ja bym dodał IP: *.* 16.08.01, 11:14
                            Użycie sformułowania "na pewno" oznaczałoby, że mam na to dowody a tak nie jest. Jakby tego nie rozpatrywać uważam że Bóg nie istnieje. Nie robię z tego poglądu odkrycia które odmieniło moje życie, nie odczuwam z tego powodu pustki, mój świat i życie nie straciło sensu. Po prostu. Nie wierzę w istnienie Boga w ogólnie przyjętym znaczeniu. Nie chodzi mi oczywiście o przyjęty powszechnie wizerunek lecz o osobę lub jak kto woli siłę nadprzyrodzoną, moc.Magda
                • Gość: guest nie zaprzeczam:))) IP: *.* 16.08.01, 07:31
                  KvM, nie napisałeś czegoś, z czym bym się nie zgadzała :D .Co do atakowania, pewnie nawet nie śmiałbyś tego czynić, bo to akurat kwestia wolnego wyboru i każdy ma prawo wierzyć czy w Boga, czy w Jehowę, a może nawet w przydrożne drzewo :) I niech tak pozostanie...Ludzie, pozwólmy innym na własne poglądy. To, że jesteśmy katolikami nie znaczy, że wyznajemy jedyną słuszną na świecie wiarę. Jaką mamy pewność, że tak jest? Możemy tylko wierzyć, co czynimy...Pozdrawiam i życzę wyrozumiałości :hello:
      • Gość: guest Re: No dobra nie niszczmy wątku o adopcji - porozmawiajmy o wierze IP: *.* 15.08.01, 10:26
        Kurcze, ciągle loguję się ze starym nickiem. A ta magdalena to przecież ja!!!Przepraszam za zamieszanie :)
      • Gość: guest Podczepię się tutaj . IP: *.* 16.08.01, 10:14
        Ja , w przeciwieństwie do KvM, wychowałam się w rodzinie ateistów. Mama zrezygnowała z wiary dla ojca (jakże mała musiała być jej wiara). Ojciec nie zabraniał nam chodzenia do kościoła, ale starał się w humorystyczny sposób ośmieszyć religię. Nie byłam więc izolowana od tematyki religijnej, wiadomości czerpałam z rozmów z koleżankami (5 klasa podstawówki), z książek , a w liceum z audycji radiowych i z lekcji religii ( z mądrym księdzem)oraz z lektury Biblii. Nie ominęły mnie jednak szykany ze strony rówieśników (głównie w podstawówce).Na wspaniałe źródło wiedzy natrafiłam niedawno. Jest to cykl książek Anny Świderkówny "Rozmowy o Biblii" - kopalnia wiedzy o czasach biblijnych i o ludziach, którzy potem Biblię tworzyli (spisywali); o grzechach, nawróceniach i dojrzewaniu ludu Izraela do pełnej wiary w Boga oraz o walce o prawo do własnej religii (Powstanie Machabeuszów - skutek pierwszych prześladowań Żydów). Lektura znakomita i dla wierzących, i dla "wątpiących". Polacy, jako naród katolicki, naprawdę niewiele wiedzą o kształtowaniu się pierwszej religii monoteistycznej, z której wyrosła druga - Chrześcijaństwo (o której też mało wiedzą).Tym, którzy jeszcze nie czytali - polecam.Dorka
      • Gość: guest Re: No dobra nie niszczmy wątku o adopcji - porozmawiajmy o wierze IP: *.* 20.08.01, 10:02
        JEśli jesteś zamężna w tej wierze, że się ładnie wyrażę zaślubiona - też ślubowałaś, jak księża, też wieczyście, tylko coś innegoKAsia
    • Gość: guest Cos ważnego nt. religii - katolickiej IP: *.* 16.08.01, 07:54
      Zupełnie nie rozumiem ludzi, którzy pomiędzy religią(czyt. swoja wiarą) a kościołem stawiaja znak równości. Księża to też ludzie i błądzą nikt nam nie karze chodzić akurat do tego kościoła gdzie np. nie lubimy księdza - ja bardzo polecam kościoły przy zakonach :))) Zakonnicy to zupełnie inni ludzie ..... Wiara to sprawa miedzy nami a Bogiem !!!!Ale nie to chciałam pisać - wiara w Boga, Jezusa - sprowadza sie do jednego - do miłości "kochaj bliźniego swego jak siebie samego" - to jest najważniejsze przykazanie i jeśli ludzie stosowali by sie do niego na świecie panował by raj - a czemu tak nie jest ? Może to za trudne ? Tak więc nie zarzucajmy religii tego czego w niej nie ma (np. nietolerancji)wszak Jezus wyróznił Samarytankę (była poganką)- KvM. Wbrew pozorom religia, wiara jest bardzo - prosta.PozdrawiamJoasia mama Miśka i Szkrabkaps.Mi religia bardzo pomaga - i cieszę się z tego powodu.
      • Gość: guest Re: Cos ważnego nt. religii - katolickiej IP: *.* 16.08.01, 08:43
        No to teraz ja. Bez odniesień do wypowiedzi innych.Z własnego doświadczenia wiem jak wiara (ale WIARA nie wierzenia w to czy tamto) jest potrzebna. Byłam BARDZO długo deistka ale po licznych krokach do przodu i w tył znowu jestem w kościele (katolickim dla jasności). Wpłynął na to olbrzymi kop w d.. jaki dostałam od życia . Doświadczenie ot co. Wiar daje siłę do dalszego życia. I to nie zależnie w co się wierzy. Dlatego szanuje przekonania ludzi wierzących - znajdują Cos w wierze co jest dla nich ważne. Uznaje tez przekonania ateistów - i oni wierzą w coś - choćby we własną siłę.Oba podejścia są godne szacunku. Bo należą do Kogoś. Jeszcze raz powtarzam - wypowiadam się na ten temat bo go znam, doświadczyłam tego. Wypowiadanie się na tematy, które znam jedynie z własnych rozważań, przemyśleń czy założeń na przyszłość uważam za bezpodstawne i niepotrzebne.Czas je zwykle (niestety) zmienia...Stara ciotka Monika P
        • Gość: guest Re: Cos ważnego nt. religii - katolickiej IP: *.* 16.08.01, 08:46
          >Monika P napisała/ł:>Wypowiadanie się na tematy, które znam jedynie z własnych rozważań, przemyśleń czy założeń na przyszłość uważam za bezpodstawne i niepotrzebne.Czas je zwykle (niestety) zmienia...Czas je zwykle NA SZCZĘŚCIE zmienia... :-)
      • Gość: guest Re: Cos ważnego nt. religii - katolickiej IP: *.* 16.08.01, 08:57
        Nie zostałem chyba do końca zrozumiany. Nie zarzucam nietolerancji religi chrześcijańskiej, lecz polskim katolikom. Nie robię tego, bo ich nie lubię, lecz dlatego, że owej nietolerancji doświadczam.
        • Gość: guest Re: Cos ważnego nt. religii - katolickiej IP: *.* 16.08.01, 09:33
          Jeśli źle Cię zrozumiałam - to przepraszam ! Co do polskich katolików - hm, przykro mi to stwierdzic ale prawdziwych katolików - jest niewielu - niestety. To, że ktoś chodzi do kościoła co niedzielę nie równa się katolikowi.Czy znasz wielu ludzi, którzy żyli by tak jak nakazuje religia? Bo ja niestety nie. A jesli znasz - to od nich napewno nie doświadczasz nietolerancji :-)))Niestety do takiej nietolerancji namawiaja niektórzy księża - np. ojciec Rydzyk - dla mnie to co on mówi jest nie do przyjęcia, przeraża mnie to jak osoba duchowna może zniechęcic do wiary. Pochodzę z Torunia i widze co dzieje sie w obrebie radia Maryja - jest to twierdza nie do zdobycia dla przecietnego smiertelnika. Ale jak pisałam wcześniej - ksiąza to tylko ludzie . mamy wierzyc w Boga a nie w ksiądza. A jak to mówią madrzy starzy ludzie - piekło bedzie wybrukowane głowami księży ....Pozdrawiam i wierzę, że będzie lepiej.Joasia z dziećmi (tym narodzonym i tym w brzuszku) ;-)
          • Gość: guest Re: Cos ważnego nt. religii - katolickiej i o poprawianiu image"u IP: *.* 16.08.01, 10:19
            >JoannaSt napisała/ł:> Jeśli źle Cię zrozumiałam - to przepraszam ! Co do polskich katolików - hm, przykro mi to stwierdzic ale prawdziwych katolików - jest niewielu - niestety. Ci, którzy są katolikami (członkami KK) to nimi są, i nie należy próbować poprawiać image"u przez dzielenie na "prawdziwych" i "nieprawdziwych". Ci "nieprawdziwi" są jak najbardziej prawdziwi! Mają takie same prawa i obowiązki i wchodzą we wszystkie statystyki.Inny temat czy są wierzącymi, chrześciajnami - katolikami są dopóki sami się nie wykreślą z listy albo nie zostaną wykreśleni przez innych członków tejże instytucji.Wiele kosciołów ma na to uczciwy i prosty sposób- istnieją mechanizmy czy zasady przyjmowania wyklucznia osób ze społeczności- i wtedy nie ma potrzeby naciągania a to statystyki, a to imagu zależnie od potrzeb.
    • Gość: guest Re: No dobra porozmawiajmy o wierze - do KvM IP: *.* 16.08.01, 09:31
      Ciekawy jestes co o tym mysle.Mysle sobie, ze ten watek jest juz posrednio poruszany kolejny raz na forum. Odwaznie poruszasz go wprost. Zanim jednak rozpeta sie tu burza, no moze burzenka (hi!), proponuje abys zdefiniowal co np. rozumiesz pod pojeciami takimi jak: Bog, wiara, religia, religijnosc, czlowiek wierzacy,czlowiek religijny, Kosciół Katolicki, ateizm, agnostyk. Moze tyle na poczatek wystarczy. Bede wdzieczny jesli znajdzesz czas i ochote, by to napisac, bo to moim zdaniem uporzadkuje dyskusje i pomoze uniknac zbyt wielu domyslow i nieporozumien. Moze sie bowiem okazac, ze jestes agnostykiem bardziej wierzacym w Boga niz niejeden czlowiek uwazajacy sie za wierzacego katolika (takich w Polsce jest rzeczywiscie duzo - np. tzw. wierzacy ale niepraktykujacy).Piszesz, ze znasz dobrze Kosciol Katolicki. Czy mozesz rozwinac ten watek bysmy nie musieli sie domyslac co masz na mysli (ja mam watpliwosc czy znasz dobrze KK).Interesowałaby mnie jeszcze jedna sprawa poruszona w Twoim liscie. Piszesz:"Wiem, że wiara nie jest od logiki, tylko od wiary właśnie -ja widać daru wiary w istotę nadprzyrodzoną zostałem pozbawiony w wieku lat kilkunastu. Mówi się trudno, im bardziej się nad wiarą zastanwiałem, im bardziej wgryzałem w jej idee i przekazy, tym bardziej się od niej oddalałem - taką już mam ułomną naturę. Jestem racjonalistą aż do bólu -bardzo mi przykro."Czy mozesz napisac co tak naprawde sprawilo, ze w wieku lat kilkunastu zacząłes poszukiwac innej drogi niz proponuje KK?Czy znasz historie podobnych logicznych, rozumowych poszukiwan pewnego mlodzienca, ktory potem stal sie swietym - mam na mysli sw. Augustyna?Za agnostyka uznawal siebie E. Fromm, a dzis wielu uwaza go za bardziej wierzacego niz wielu katolikow (KK czesto cytuje np. jego mysli z ksiazek "O sztuce milosci" czy "Miec czy byc").Moze wiec to wiekszosc katolikow i to nie tylko w Polsce nie wie tak naprawde czym jest prawdziwa wiara,a Ty juz jestes blisko tego, choc sam tego nie wiesz?Jesli zalozymy, ze gotowy jestes przyjac, iz Bog jest Miloscia, to sam powiedz czy Ty nie pragniesz kochac i byc kochanym - czy nie szukasz w gruncie rzeczy sensu zycia w milosci (w Milosci)?Ot, narobilo sie duzo pytan, ale sam tego chciales (hi!)wywolujac tak wazny temat.Pozdrawiam Ciebie i wszystkich czytajacych (niezaleznie od wyznania, rasy, pogladow, wieku, ...).Paweł
      • Gość: guest moje (?) definicje IP: *.* 16.08.01, 11:43
        "Ateizm (z greckiego "a-" prefiks przeczący, "theos" - Bóg), doktryna albo życiowa postawa wyrażająca negację istnienia Boga (lub bóstw), niewiara. "Tak więc to coś więcej (dla mnie) niż powiedzieć "jestem niewierzący". Ateista dla mnie świadomie neguje możliwość istnienia Boga. Część ateistów dostrzegając zło, które niesie ze sobą religia i wiara w Boga (Bóstwa) walczy (niekoniecznie zbrojnie) z wiarą. Podejrzewam jednak że takich ateistów jest o wiele mniej procentowo niż wierzących walczących z ateistami.Agnostycyzm"Istnieje ponadto agnostycyzm religijny akcentujący ograniczoność ludzkiego poznania Boga. Termin agnostycyzm wprowadził 1863 Th.H. Huxley" Ku tej definicji się skłaniam uważam, że człowiek na razie, a raczej także i w przyszłości nie będzie w stanie ani udowodnić, ani zaprzeczyć istnieniu Boga. Dlatego właśnie ja jestem ten wątpiący, który nie staje po żadnej stronieWiara "Świadomy i wolny akt afirmacji, w którym człowiek (zbiorowość ludzka) wyraża przekonanie o istnieniu czegoś nadnaturalnego - siły ukrytej w przyrodzie, Istoty Najwyższej, Absolutu, Boga lub bogów itp. - od czego w jakimś stopniu lub całkowicie zależą początki, egzystencja i przyszłe losy ludzi i świata. "Religia" (z języka łacińskiego: 1) relegere - "na nowo odczytać", 2) reeligere - "ponownie wybrać", 3) religare - "wiązać").Uważa się, że na istnienie religii wskazują: a) doktryna, b) kult, c) grupa wyznawców, dla której część lub aspekt rzeczywistości stanowi sacrum (świętość), co wymaga określonych działań indywidualnych i zbiorowych, wyrażających się w specyficznych przeżyciach psychicznych.Od nauki odróżnia religię zawarty w niej immanentnie element wiary w sacrum, od magii zaś to, że działania mające spowodować określoną zmianę poprzez odwołanie się do sfery sacrum nie przynoszą skutków automatycznie, lecz konieczna jest w jakiejś mierze samoistna interwencja tej sfery.Od systemu wierzeniowego religia różni się tym, że cechuje ją spójna i ustalona interpretacja doktryny. Obecnie uważa się, że główne idee religijne wywodzą się z kompleksu wierzeniowego paleolitycznych grup zbieracko-łowieckich − szamanizmu (totemizm, animizm, fetyszyzm, animatyzm stanowią jedynie jego formy i aspekty).Wątki szamańskie uległy przeobrażeniu w okresie neolitycznym (rolnictwo, matriarchat, kult Wielkiej Bogini). Następnym etapem było powstanie religii astrobiologicznych (w których symbolizacja opierała się przede wszystkim na astronomii i biologii).Głównymi formami religii są m.in.: a) politeizm (wielość bogów), b) henoteizm (wszyscy bogowie są aspektami jednego bóstwa), c) panteizm (wszystko jest bogiem), d) monoteizm (istnieje tylko jeden bóg)."Ze swojej strony położyłbym nacisk na doktrynę, czyli moim zdaniem religia to pewien wspólny dla społeczeństwa/grupy wyznawców sposób na wiarę w Boga/Bogów.Religijnością nazwałbym życie zgodnie z doktryną religijną (np. chodzenie do kościoła, staranie się o przestrzeganie przykazań etc.)Bóg, "istota transcendentna o charakterze nieosobowym bądź, znacznie częściej, osobowym (osoba), stanowiąca niekiedy wcielenie sił kosmicznych, która uważana jest za przyczynę i podstawę istnienia świata i człowieka. Bóg stanowi przedmiot wiary i najwyższą wartość w większości religii w niektórych uważany też bywa za zbawiciela. Wiedzę o sobie przekazuje ludziom w formie objawienia zapisanego w świętych księgach (Pismo Święte, Koran, Wedy, itp.) lub przekazywanego ustnie (tradycja). Wiedzę tę można też pozyskać drogą poznania mistycznego lub, do pewnego stopnia, poprzez spekulacje intelektualne."Ja ewentualnie rozszeżyłbym tą definicję na stwórcę, ale niekoniecznie. Jeśli nazwałbyś Boga Miłością ( i na tym koniec definicji) to ja automatycznie stałbym się wierzącym.Wolę jednak abyśmy w dyskusji trzymali się tej definicji którą cytuję za Encyklopedią Onetu (tak jak i pozostałe). Jeśli ktoś chce dyskutować o Bogu w innym ujęciu to dobrze by było aby to zaznaczył aby nie było zamieszania.Kościół Katolicki to w moich ustach hierachia kościelna + osoby wierzące, które w życiu kościoła uczestniczą (choćby chodząc na msze)Moja znajomość KK jest dość typowa dla Polaka wychowanego w katolickiej rodzinie. Wiele lat byłem ministrantem, bywały lata, gdy nie opuszczałem codziennej mszy. Swoją wiedzę pogłębiałem w okresie późniejszym obserwacją i rozmowami z księżmi i osobami wierzącymi. Co nieco także czytałem. Być może jest to znajomość powierzchowna, lecz myślę typowa dla wielu. Chciałbym tutaj zaznaczyć, że znam wybitnych księży, a co więcej pewien Jezuita (deMello) jest moim "idolem".Spotkałem się też niestety ze złymi księżmi i złymi katolikami (tych wedle moich obserwacji jest większość). Po przemyśleniu kwestii nietolerancyjności KK uważam że jest z tym bardzo źle. Wydawałoby się, że głowa KK jest osobą nad wyraz tolerancyjną, lecz teksty zawarte w "Dominium Jesus" wydają się temu przeczyć. Podobnie zachowania hierarchów wobec "wybryków" niektórych księży nie pozostawiają wątpliwości, że dzieje się to zło za ich przyzwoleniem. Doskonale rozumiem, że księża to tez ludzie, ale nie może być tak, że bez echa przechodzą ich głośne nietolerancyjne wypowiedzi, czy nawet działania (ksiądz Jankowski, Rydzyk), do tego dochodzą oczywiście sprawy związane z pedofilią (populkarne w Australii), czy niewłaściwym prowadzeniem się księży. Powtarzam nie o te wybryki mi chodzi, a o brak reakcji ze strony władz kościoła.
        • Gość: guest Re: definicje KvM - jesteś profesjonalistą IP: *.* 16.08.01, 11:46
          :crazy: profesjonalistą i już :jap:
          • Gość: guest czy aby na pewno? IP: *.* 16.08.01, 12:03
            Wyrażam po prostu swoje opinie, a co gorsza nikt mi za nie nie płaci :-(
            • Gość: guest Re: czy aby na pewno? IP: *.* 16.08.01, 12:23
              Mój komentarz dotyczył nie tyle poglądów ile profesjonalnego podejścia do definicji. Faktem jest, że mnostwo sporów między ludźmi wynika nie tyle z różnic w poglądach co z róznego rozumienia tych samych pojęć. Dlatego denificje pojęć podstawowych są bardzo ważne.
              • Gość: guest Pełna zgoda IP: *.* 16.08.01, 12:27
                ale te definicje, to encyklopedia przecież, a nie moje widzimisię. O definicje poprosił Paweł, więc to jego zasługa. Faktem jest, że ja też mam dość sporów, które wynikają tylko z tego, że mówimy o całkiem różnych rzeczach używając tych samych słów. Przy rozmowie o religii definicji są nadzwyczaj istotne!PozdrawiamKristoVelMefistoPodróżnik i Szczurołap
                • Gość: guest Re: Pełna zgoda IP: *.* 16.08.01, 12:57
                  >KvM napisała/ł:> mówimy o całkiem różnych rzeczach używając tych samych słów. Równie często zdarza się, że mówimy o tym samym używając innych słów i to prowadzi do sporu.>Przy rozmowie o religii definicji są nadzwyczaj istotne!A nawet w tym wątku okazało się ,że katolik to niekoniecznie katolik, bo są i nieprawdziwi katolicy, którzy nie są katolikami choć nimi są (jakoś nikt nie podjął tego tematu o poprawianiu image"u )> Podróżnik i Szczurołap Szczurołap :what: Co masz przeciwko szczurom :ouch:
                  • Gość: guest Re: Dodam jeszcze IP: *.* 16.08.01, 14:51
                    Zawsze jak mam okazje sluchac polskiego radia to wlanczam radio maryja i uwierzcie mi za kazdym razem nie moge uwierzyc, ze Polacy, narod rozumny i jakze inteligentny, znosi na co dzien takie brednie i tego typu organizacje?!Do jakiego stopnia trzeba byc zaslepionym i naiwnym ...Wiem, nikt nikogo nie zmusza zeby tego sluchac, ale jaki daje to nam obraz -kraj fanatykow, umyslowo chorych, totalna ciemnota ??!Co do braku tolerancji to sadze, ze to wada narodowa. Od wiekow mielismy z tym problemy i niezaleznie czy chodzilo o religie, polityke, upodobania sexualne, obyczajowe, czy nawet pochodzenie...A wiec nie wymagajmy od KK zeby byl inny niz cale spoleczenstwo. Lepszym pomyslem bedzie zastanowienie sie dlaczego tolerujemy taka zgnilizne(polityka i dzialania KK) w naszym rodzinnym kraju(szczegolnie zwracam sie do katolikow). Nie wystarczy bowiem ze na koniec swojej kariery papiez mial na tyle taktu by przeprosic za «naduzycia» KK. To nic nie zmienia ani na dzisiaj ani na jutro...Nie wystarczy bowiem przepraszac, trzeba realnych czynow i postepowan, ktore by mogly cos naprawic(jesli cos jeszcze ocalalo).Dodam jeszcze, ze jestem osoba wierzaca, i moim zdaniem KK to najwieksza karykatura i zniweczenie dziela Chrystusowego.Nie wystarczy bowiem podpierac sie Bogiem, zeby bezkarnie glosic ciemnote i czynic zlo.
                    • Gość: guest Re: Dodam jeszcze - a ja się nie zgodzę IP: *.* 16.08.01, 16:19
                      Jest wiele okresó w naszej historii, gdzie wykazywaliśmy się daleko posuniętą tolerancją (oczywiście relatywnie) Tacy żydzi ponoć prze IIWŚ nazywali Polskę jeśli dobrze pamiętam "żydowskim rajem", ale nawet kilka wieków wstecz byliśmy europejską awangordą w dziedzinie tolerancji (nie zawsze rzecz jasna). Ja jednak bardzej nietolerancję wiążę z KK niż z naszą narodowścią - w końcu nietolerancja nie przechodzi chyba w genach z pokolenia na pokolenie.Trudno sie nie zgodzić z Twoimi cierpkimi słowami pod adreses KK. Byłbym może mniej stanowczy gdyby nie fakt, że KK w swej pysze przypisuje sobie prawa jedynej słusznej drogi ku Bogu i zbawieniu przypominam o "Dominium Jesus" parafowanym przez Watykan. Gdzie ma być ten dialog, o którym się tyle mówi?
                      • Gość: guest Re: Dodam jeszcze - a ja się nie zgodzę IP: *.* 16.08.01, 20:11
                        czytam, tak sobie i czytam i postanowilam tez cos napisac..... Absolutnie sie zgadzam jak chodzi o nietolerancje Polakow generalnie! czesto podpierana jest rzeczywiscie przez KK, jednak nie odwazylabym sie nigdy wiazac jej z religia kat. jako taka. I ja znacznie latwiej ( to do KvM) powiazalabym nasza polska nietolerancje z "narodowym charakterem", bo o to chyba chodzilo w tych "genach". Niestety glownym przekaznikiem nietolerancji dla mlodych ludzi w Polsce jest rodzina. To od rodzicow ucza sie, ze Cyganie kradna i sa brudni (lepiej nie podchodz), niemcy od lat marza, zeby wykupic nasza ziemie, o stereotypach antysemickich nie wspominajac. Ja bardziej juz zaryzykowalabym twierdzenie, ze to ze wzgledu na wielosc naszych narodowych kompleksow staramy sie poprawic sobie samopoczucie plujac na wszystkich "innych".Co do postow KvM - dzieki za odwage w obnazaniu (wedlug mnie) polskich, a nie katolickich ulomnosci i wad!!! Ale trzeba wiedziec kiedy powiedziec, to tez ja. A co do "zydiowskiego raju", to radzilabym Ci zebys troszke poczytal, bo raj to byl, ale tylko dla tych, ktorzy zgodzili sie porzucic swoje zydowskie dziedzictwo i zasymilowac - czyli "poki zyjesz tak jak my chcemy wszystko jest ok" - nie przypomina to dzisiajszych westchnien "ochrzcilibyscie i bylby spokoj..."?????
                        • Gość: guest Anno IP: *.* 16.08.01, 21:01
                          trudno się z Tobą nie zgodzić - moje argumenty o raju nie są faktycznie podparte dogłębną wiedzą. Tak czy inaczej żydzi mieli u nas lepiej niż w innych krajach Europy w tamtym czasie. Często porównujemy sytuację do dzisiejszych standardów, a chyba powinniśmy patrzeć co było standardem kiedyś. Nie będę się sprzeczał z Tobą czy to KK (na pewno nie wiara), czy narodowe geny (wychowanie) są istotą naszej nietolerancji. Być może obie te rzeczy zazębiają się ze sobą w sposób nie do zanalizowania. Faktem jest, że od księży i hierarchów powinniśmy chyba oczekiwać wyższego poziomu niż od reszty społeczeństwa. Tymczasem trudno doszukać się u nich przyzwoitości. Zdaję sobie sprawę, że być możę mój obraz jest nieco przejaskrawiony (media, nagonki itp.) lecz dopóki Rydzyk i Jankowski będą głosić nienawiść i nietolerancję raczej mój obraz KK się nie zmieni.
                    • Gość: guest Re: Dodam jeszcze - Radio Maryja IP: *.* 17.08.01, 08:03
                      Marto, jedna uwaga. Mieszkasz za granicą, prawda? Zaklinam Cię więc na wszystkie świętości, nie czerp wiedzy o Polsce z Radia Maryja! Rydzyk i kumple, to prawie sekta, mało kto ich tu poważnie traktuje! Chociaż...fenomen tego radia polega chyba na tym, że w jakiś sposób dotarli do ludzi starszych, samotnych, chorych...szkoda, że akurat taka rozgłośnia nazywa się katolicką. Nie jest godna tego miana. A osoba nie mieszkająca w kraju faktycznie może sobie na jej podstawie wyrobić niezły pogląd na polskich katolików.A w ogóle, do wszystkich – gratuluję kulturalnej i merytorycznej dyskusji na kontrowersyjny temat. Zauważyliście, jak się „wyrabiamy”?
                      • Gość: guest Re: Dodam jeszcze-Radio Maryja- poprawianie image"u raz jeszcze IP: *.* 17.08.01, 08:52
                        >Adzia napisała/ł:> ...szkoda, że akurat taka rozgłośnia nazywa się katolicką. Nie jest godna tego miana. I co: znowu poprawiamy image? Jak to "niegodna miana"? Nie "nazywa" się katolicką tylko JEST katolicka. Nie słyszłam , aby instytucja KK wykluczyła jej pracowników ze swojego grona ani aby ta rozgłośnia nieprawnie używała nazwy "katolicka"Katolicyzm TAKI JEST nie ma co tu kręcić- albo się utożsamiany z daną instytucją taką jaka jest albo nie i opuszczamy jej szeregi.
                        • Gość: guest Re: Dodam jeszcze-Radio Maryja- poprawianie image IP: *.* 20.08.01, 06:15
                          Nie bardzo rozumiem, dlaczego to nie mogę próbować poprawić image"u, który to image psuje mi ojciec R? ;-)Czy naprawdę powinno się oceniać organizacje religijne, społeczne itp. na podstawie ich najbardziej skrajnych przedstawicieli?
                          • Gość: guest Re: Dodam jeszcze-Radio Maryja- poprawianie image IP: *.* 20.08.01, 07:21
                            >Adzia napisała/ł:> Nie bardzo rozumiem, dlaczego to nie mogę próbować poprawić image"u, który to image psuje mi ojciec R? ;-)??? Mnie chodzi WYŁĄCZNIE o to, by zachowac obektywizm i uczciwość ocen. Jeśli X jest pełnoprawnym członikem danej organizacji i do tego jej funkcjonariuszem, to oszukiwaniem siebie samego i robieniem propagandy sukcesu jest pisanie o nim jako o "nieprawdziwym" członku danej organizacji albo jako o kimś "niegodnym" tego miana. Gdyby tenże X był niegodny, to organizacja takiej godności by go pozbawiła. A jeśli "nieprawdziwy" to nie figurowałby jako członek danej organizacji ale jako oszust podszywający się pod jej członka. > Czy naprawdę powinno się oceniać organizacje religijne, społeczne itp. na podstawie ich najbardziej skrajnych przedstawicieli?Nie chodzi o ocenianie na podstawie najbardziej skrajnych, ale na podstawie rzeczywistych, prawdziwych, wszystkich itp. po prostu bez upiększania. I dotyczy to wszystkich organizacji religijnych, politycznych itp. itd.
                            • Gość: guest Re: Dodam jeszcze-Radio Maryja- poprawianie image IP: *.* 20.08.01, 07:51
                              wiesia napisała/ł:> ??? Mnie chodzi WYŁĄCZNIE o to, by zachowac obektywizm i uczciwość ocen. Jeśli X jest pełnoprawnym członikem danej organizacji i do tego jej funkcjonariuszem, to oszukiwaniem siebie samego i robieniem propagandy sukcesu jest pisanie o nim jako o "nieprawdziwym" członku danej organizacji albo jako o kimś "niegodnym" tego miana. No to pewnie Cię źle zrozumiałam. No cóż...przypuszczam, że hierarchia kościelna chyba nie bardzo wie, jak podejść to sprawy Radia Maryja. Zgadzam się z Mariuszem, że to pewnie ostrożność i strach przed schizmą. Tylko widzisz...chodziło mi o to, że przykro mi, że ktoś czerpie wiedzę o kościele w Polsce na podstawie tego, co głosi Rydzyk. To tak jakby czytał przykładowo tylko czasopismo "Nie" (albo z innej beczki - "Nasz dziennik").> > Nie chodzi o ocenianie na podstawie najbardziej skrajnych, ale na podstawie rzeczywistych, prawdziwych, wszystkich itp. po prostu bez upiększania. > No tak, ale jest tu trochę postów których autorzy piszą o nietolerancji i ciemnocie katolików w ogóle, ze szczególnym uwzględnieniem Polaków. Dotknęło mnie to, i tylko dlatego zabrałam głos w tej dyskusji. Wiesz, ja strasznie nie cierpię szufladkowania. Słysząc np. od jakiegoś Niemca, że Polacy kradną u nich samochody, nie wypieram się bycia Polką, ale usiłuję go przekonać, że ja i moja rodzina ich nie kradniemy. Mam nadzieję Wiesiu, że wyjaśniłam swoje stanowisko?
                          • Gość: guest Re: Dodam jeszcze-Radio Maryja- poprawianie image IP: *.* 20.08.01, 07:40
                            >Adzia napisała/ł:> Nie bardzo rozumiem, dlaczego to nie mogę próbować poprawić image"u, który to image psuje mi ojciec R? ;-)Mnie chodzi tylko o zachowanie obiektywizmu i uczciwości ocen.Jeśli X jest pełnoprawnym członkiem jakiejś organizacji i do tego jej funkcjonariuszem, to oszukiwaniem siebie samego i robieniem propagandy sukcesu jest pisanie o nim jako o "nieprawdziwym" członku organizacji lub "niegodnym miana". > Czy naprawdę powinno się oceniać organizacje religijne, społeczne itp. na podstawie ich najbardziej skrajnych przedstawicieli?Nie na podstawie najbardziej skrajnych, ale WSZYSTKICH.Podkreślam, że każda z organizacji może korzystać z wewnętrzych systemów wykluczania, ekskomuniki itp. jeśli z czymś się nie utożsamia. A dopóki z tego nie korzysta, to każdy członek organizacji jest członkiem "prawdziwym" i "godnym miana".Odnosi to do wszystkich organizacji religijnych, społecznych, politycznych itp, itd. i tylko przypadek zrządził, że tu sprawa dotyczy KK. A poza tym wyrosłam już z "globalnego" oceniania organizacji i znacznie bliższa jest mi teoria "tortów i pestek", o której pisałam w innych wątkach.
                            • Gość: guest Re: Dodam jeszcze-Radio Maryja- poprawianie image IP: *.* 20.08.01, 08:35
                              wiesia napisała/ł:> A poza tym wyrosłam już z "globalnego" oceniania organizacji i znacznie bliższa jest mi teoria "tortów i pestek", o której pisałam w innych wątkach.O to właśnie mi chodziło :-)Tak się składa, że w każdej organizacji najbardziej widoczni są fundamentaliści, bo są po prostu najgłośniejsi. Ja siedząc w tym "od środka" widzę inne rzeczy niż ci, którzy patrzą z zewnątrz. Ot i co. Nie próbuję potwierdzić czy zaprzeczyć "godności" o. Rydzyka - może niezbyt fortunnie wyraziłam się w pierwszym poście, na swoje usprawiedliwienie dodam, że "wisiałam" na modemie no i ...
                  • Gość: guest Re: Pełna zgoda IP: *.* 16.08.01, 16:21
                    Kwestia pojęcia "katolik" faktycznie jest złożona i trudno nie przyznać Ci racji, że definiowana w zależności od potrzeb.Co do szczurów. Wiesz - nic do nich nie mam, ale z czegos trza żyć ;-)
        • Gość: guest Re: moje (?) definicje IP: *.* 17.08.01, 20:45
          tak myślałem...każdy kto był kiedyś ministrantem i nie dostał kasy po kolędzie ma teraz uraz do Kościoła Katolickiego...oczywiście niewielu jest na tyle odważnych by się do tego przyznać, większość kryje się za "płaszczykiem" logiki, racjonalnego myślenia, głębszego poznania wiary...i z jednej skrajności popadają w drugą - nigdy nie nazwałbym się imieniem "Mefistofeles", ani siebie ani swojego dziecka...
          • Gość: guest Re: moje (?) definicje IP: *.* 17.08.01, 21:18
            Oj, tato...Nie wiem czy śmiać się, czy płakać...O takie płytkie teksty i poziom wypowiedzi mogłabym podejrzewać jakiegoś młodego, emocjonalnie niedojrzałego głupca, ale ojca rodziny?Czy aby na pewno nie masz tak niskiego poczucia wartości, że musisz je nadrabiać płodząc takie "bufoństwa"?Może jeszcze znajdziesz haka na "mefistofelesową" - tak z rozpędu. (Na szczęście nie byłam ministrantem)Pozdrowienia dla "jedynego sprawiedliwego"Dorka
    • Gość: guest Porozmawiajmy o tolerancji IP: *.* 16.08.01, 21:57
      bo do tego sie chyba wszystko sprowadza.Po odejsciu Bogusi wchodze na forum sporadycznie. Aktywny udzial Krzysztofa troche rozruszal towarzystwo.Ale wracajac do tematu. Moge podac przyklad (nie)tolerancji ksiedza kat., proboszcza: jestesmy tzw. rodzina mieszna, maz jest "troche bardziej opalony niz my", jest muzulmaninem (nie praktykuje, lecz laczy religie ze swa narodowoscia). Ja - jakby katoliczka, do KK zniechecily mnie dawno temu polityczne kazania na mszach. Pobralismy sie, urodzil nam sie syn. Bez wiedzy meza (nie bylo go wtedy przy nas), pod wplywem rodziny ochrzcilam dziecko. Gdy syn mial 2,5 roku przyjechalam do rodzicow na swieta. Po swietach, jak to bywa, przyszedl ksiadz po koledzie. Moje dziecko, bardzo zaciekawione, kto to jest, ten "ksiezyc", o ktorym mowila Babunia przybieglo do pokoju i ...synus tego nie zrozumial, ale ja - tak. Ksiadz proboszcz poglaskal go po glowce i powiedzial: "Pan Bog TAKIE dzieci tez kocha" i chodzilo mu nie o religie, a o kolor skory (nie musze chyba mowic, dlaczego urodzonej w tym roku coreczki nie bede chrzcila).To jest tylko jedna z wielu sytuacja, ktora moge przytoczyc. Nietolerancje lacze nie tylko z KK, ale i, jak pisal KVM, z wychowaniem.Niestety trzeba sie przyznac: Polacy nie sa tolerancyjni, i ja rowniez czasami nie moge sie temu oprzec.Pozdrawiam.
      • Gość: guest Re: Porozmawiajmy o tolerancji IP: *.* 17.08.01, 11:38
        Chciałbym wyrazić swoją opinię o KK. Jestem katolikiem starającym się uczestniczyć w życiu Kościoła. Bardzo Wam współczuję, że napotkaliście w swoim życiu złe przykłady księży czy też sąsiadów-prawdziwych-katolików. Co do księży, a w zasadzie zakonników, mam odmienne doświadczenia. Nie spotkałem się z przejawami nietolerancji, czy antysemityzmu. Właśnie to Kościół uświadomił mi jak bardzo jesteśmy (katolicy) związani poprzez historię z kulturą semicką. Co więcej nauczył mnie szacunku i tolerancji dla "starszych w wierze" braci Żydów. (Tu mała dygresja - nóż otwiera mi się w kieszeni jak widzę Izraelczyków mordujących się z Palestyńczykami.)Kristo - trudno prześledzić wszystkie woje posty, ale mam wrażenie, że na podstawie działalności Rydzyka, Jankowskiego i jakiegoś proboszcza przypiąłeś etykietkę KK, że jest nietolerancyjny. Nie mogę się z tym zgodzić. Dla odmiany postaram się dać pozytywne przykłady wśród "kleru": śp.x.prof. Tischner, x.prof. Czajkowski, o. Maciej Zięba - dominikanin, ks. który od lat zajmuje się narkomanami (nie pamiętam nazwiska). Niestety nie są to księża zasiadający w hierarchii kościelnej. KK nie jest idealny i nigdy nie był i nie będzie. Istotą KK jest jego grzeszność, bo taka jest natura człowieka - grzeszna. I ja sobie zdaję z tego sprawę. CHCESZ ZMIENIĆ ŚWIAT ZACZNIJ OD SIEBIE. Ja próbuję te słowa stosować w praktyce. Mówiąc o KK staraj się być bardziej obiektywny i dostrzegać także to co jest w nim dobrego. Ja nie jestem zaślepionym katolikiem - dostrzegam i zło i dobro. A co mogę zrobić, co zmienić. Tylko lub aż to co złego we mnie. Ciepło pozdrawiam.
        • Gość: guest Re: Porozmawiajmy o tolerancji IP: *.* 17.08.01, 12:37
          W pierwszym chyba poście napisałem o pozytywnych przykładach (choćby deMello) osobiście znam też porządnych księży, a nawet osoby wybitne - pisałem także i o tym. Powtarzam nie o samą działalność Rydzyka, czy Jankowskiego tu chodzi, a o ciche przwolenie na taką działalność ze strony hierarchi z samym papieżem na czele. Przecież nie powiesz mi chyba, że papież nie wie co się w Polsce dzieje, co głosi RM. Wystarczyłoby chyba kilka papieskich słów, aby można było powiedzieć, że to co robi Rydzyk nie ma żadnego poparcia w hierarchi KK i jest po prostu złem. Przecież Ci ludzie, którzy wierzą Rydzykowi robią to dlatego, że są przekonani, że postępują dobrze, a papież to pochwala - tak więc jest w istocie. Nie mówimy tu przecież o jakimś wybryku, ale o poważnym ruchu skupiającym miliony.
        • Gość: guest Re: Porozmawiajmy o tolerancji IP: *.* 17.08.01, 12:43
          tym bardziej ze wzgledu na te pozytywne przyklady w KK, ktore wymieniasz, trudno jest mi zrozumiec jak radzisz sobie z ks. Rydzykiem i innymi. Jak ktos juz tu chyba napisal - nikt w KK stanowczo sie nie odzegnal od tego co oni glosza! a dla mnie jest to niezwykle bolesne, kiedy musze sluchac takich rzeczy... I niestety wplywa na obraz KK jako takiego. Bo jak pisal kupe lat temu Mazowiecki o antysemityzmie, a ja uwazam, ze pasuje dobrze do dyskusji o nietolerancji w ogole - nie jest problemem antysemityzm kilku nawiedzonych lysych, tylko to ze przyzwoici ludzie mowia: "dobry czlowiek, chociaz Zyd..." nie widzac w tym nic zlego. Dziwnym trafem pisze tutaj wielu katolikow, a nikt nie zgadza sie z ks. Jankowskim, i u mnie pojawia sie od razu pytanie, co robia w ramach KK, zeby ks. Jankowski byl mniej slyszalny niz ks. Czajkowski? Bo niestety nie widze specjalnie, zeby komus np. z hierarchii na tym zalezalo... :(
          • Gość: guest Re: Porozmawiajmy o tolerancji IP: *.* 17.08.01, 13:50
            KK wykazuje się brakiem lub bardzo powolnymi i ostrożnymi reakcjami na działania Rydzyka, czy Jankowskeigo. Ale Papież na pewne temu "sekciarskiemu" ruchowi nie przyklaskuje. Mi także brakuje zdecydowania i radykalnych decyzji polskiej hierarchii. Moja teoria jest taka. Odcięcie się KK od Radia Matyja i Jankowskeigo doprowadziłaby do schizmy w polskim Kościele. A tego nikt nie chce. Więc łatwiej jest patrzeć przez palce na to co robią, kosztem opinii o całym KK. Anna - jak ja sobie radzę? Powiem szczerze, że dawno nie słyszałem wieści o Jankowskim, czy Rydzyku. Nie oglądam TV, ale słucham radia (nie RMaryja), czytam gazety i szperam w sieci. Tam o nich nie słyszę. Jest mi wstyd za nich. To mnie boli. Pisałem już wcześniej, że próbuję zwalczać zło w sobie i robić dobre rzeczy w swoim lokalnym kościele. Czy mam protestować przeciwko Rydzykowi, głodować? Mogę pokazywać innym, że chrześcijanin "kocha bliźniego jak siebie samego". Nie zauważyłem jakoś aby media nagłaśniały, że w Pikutkowie mieszaka i żyje ksiądz który nawołuje co niedzielę do miłości bliźniego: Żyda, Polaka, Komunisty, Cyklisty itd, że nie wolno nam oceniać innych, sądzić ludzką miarą. A ja takiego księdza znam i słyszałem. A ks. Czajkowski był gościem onetu. Rydzyk chyba jeszcze nie. Więc kto chce może i głośniej słyszeć Czajkowskiego :-)pozdrawiam ciepłoPs. A propos de Mello. Z tego co wiem poszedł za daleko ze swoją filozofia w kierunku taoizmu i chyba został wykluczony z Kościoła. Sam się swego czasu zachwycałem "Przebudzeniem".
            • Gość: guest Re: Porozmawiajmy o tolerancji i znowu o poprawianiu imagu IP: *.* 17.08.01, 14:11
              >Mariusz napisała/ł:> Ale Papież na pewne temu "sekciarskiemu" ruchowi nie przyklaskuje. Jakby nie przyklaskiwał toby coś z tym zrobił - w końcu jest w KK szefem. > (De Mello) Z tego co wiem poszedł za daleko ze swoją filozofia w kierunku taoizmu i chyba został wykluczony z Kościoła. A to dowód, że jak się w KK nie przyklaskuje czemuś to się z tym można rozprawić. Podobnie zresztą rozprawiono się z biskupem świeżo poślubionym innowierczej Koreance.A teraz prywatnie: Post twój Mariuszu i post Anny brzmią szczerze dlatego swoimi uwagami nie chciałabym was ranić. Ale nie można zamykać oczu na prawdę.I mam nadzieję ,że to był mój ostatni post o poprawianiu imagu...
              • Gość: guest Re: Porozmawiajmy o tolerancji i znowu o poprawianiu imagu IP: *.* 17.08.01, 14:25
                Trochę zmienię temat, ale chciałabym Was poinformować, że dopuścili jednak film "Stygmaty" i niektóre kina teraz go "puszczają". Nie wiem ile powycinano z wersji oryginalnej, jeśli znajdę czas na pójście do kina to napiszę. A swoją drogą, może dobrze by było zaczerpnąć nieco więcej mądrości tao i zacząć wcielać w życie 8bez względu na wiarę). Pozdrawiam Ina.
            • Gość: guest Re: Porozmawiajmy o tolerancji IP: *.* 17.08.01, 15:46
              Piszesz o schizmie Mariuszu. Dla mnie to absurdalne podejście. Rozumiem, że nikt nie chce rozłamu szczególnie w obliczu coraz mniejszego znaczenia KK we współczesnym świecie. Lecz co się stanie jak ktoś inny zostanie papieżem. Co będzie wtedy? Do schizmy nawet krytyka Rydzyka nie będzie potrzebna. Teraz gdy JPII cieszy się dużym autorytetem mógłby tą sytuację naprawić o wiele łątwiej - widać woli chować głowę w piasek tak samo jak cała reszta hierarchi. To nie jest godne ludzi, którzy mienią się piewcami słowa Bożego a co więcej uważają że mają na to wyłączność. Taki mamy KK jak to powszechnie widać. Po raz ostatni napiszę, że rozumiem, że ktoś może zbłądzić, ale nie rozumiem dlaczego jest to tolerowane tak jakby odbywało sie za cichym przyzwoleniem. Nie wystarczy żyć porządnie aby na świecie zniknęło zło. To oczywiście podstawa. Zło, które czyni KK jest najgorsze z możliwych, bo czynione pod płaszczykiem dobra. Ludzie, którzy wierzą Rydzykowi uważają, że czynią dobrze, żę pójdą do nieba. Za ich działania i postępki taką samą winę ponosi papież, hierarhia, jak i zwykli księża, którzy widząc to nie protestują co najmniej równie głośno jak Rydzyk ze swoją ekipą.W kwestii deMello: smutne, że tak mądry i oddany wierze człowiek został z KK wykluczony. Widać nie w smak hierarchi były jego myśli - za bardzo zmierzały ku wolności jednostki, ku odrzuceniu umysłowego zniewolenia wtłaczanego w nasze umysły w dzieciństwie i przez całe życie. Chciałbym w tym miejscu podziękować deMello - wiele dobrego wniósł w moje życie.
              • Gość: guest Re: Porozmawiajmy o tolerancji IP: *.* 17.08.01, 16:22
                A taki poploch wywolala Bogusia, ze jest z sekty...Moze by bylo trzeba zastanowic do jakiego momentu jest KK a gdzie zaczyna sie sekta ?Rzadza polityki, pieniadza, wladzy...a my jak te owieszki w pelnym slowa tego znaczeniu.
                • Gość: guest Re: Porozmawiajmy o tolerancji IP: *.* 17.08.01, 16:24
                  Dodam jeszcze tylko, ze od wczesnego dziecinstwa uwielbiam deMello.
              • Gość: guest Re: Porozmawiajmy o tolerancji IP: *.* 17.08.01, 20:52
                Mefistofelesie... zapraszam na audiencję do Watykanupogadaj z papieżem, wygarnij mu prosto w twarz co o nim myślisz, o jego kościele i wiernych...musisz załatwić to z samym bosem bo inaczej nic z tego......a jak już uzdrowisz kościół i zapragniesz być nowym papieżem to...to przechrzcij sie chociaż na Judasza...
      • Gość: guest Re: Porozmawiajmy o tolerancji IP: *.* 20.08.01, 15:40
        Ufff! Goraco za oknem i goracy temat na forum.Nie bylo mnie znow kilka dni i prosze bardzo jak sie ciekawie zrobilo. Ilez nowych watkow powstalo. To znakk, ze temat jest wazny. Dzis z braku czasu "podlacze sie" tylko do jednego z nich.Przeczytalem chyba wszystkie listy w tym temacie zaproponowanym przez Aldone i mam kilka swoich refleksji, ktorymi chce sie podzielic.Po pierwsze dziekuje Krzyskowi za slowniczek kilku pojec zwiazanych z wiara, religia, KK, ... Mysle, ze kto zechce to skorzysta z niego i latwiej bedzie mu wtedy "porozmawiac" w sposob bardziej jasny i uporzadkowany.Mam nadzieje, ze znajde kiedys czas i nawiaze to tych definicji. Tymczasem urlop juz za mna i mniej czasu na forum czego zaluje, ale praca i rodzina sa wazniejsze.OK. Wracajac do Waszych listow. Generalnie sporo spraw na forum jest opisywanych skrotowo i czesto trudno jest zorientowac sie o co tak do konca chodzi piszacemu. Stad moim zdaniem nieraz nieporozumienia powstaja na podstawie domyslow, gdybania, wlasnych doswiadczen, projekcji, zalow, i bardzo czesto niewiedzy Np. czemu KK nie robi czegos, lub gdyby papiez chcial, to by ..., albo "Jakby nie przyklaskiwał toby coś z tym zrobił...", 1. Nie wiem co mial na mysli ow ksiadz opisywany przez Aldone, ale powiedzial prawde: "Pan Bog takie dzieci tez kocha". I rzeczywiscie chodzi tu o to, ze nie wazny jest kolor skory, narodowosc czy rasa. W Pismie sw. mamy duzo miejsc, w ktorych czytamy o milosci Boga do kazdego czlowieka.Nie bylem przy tej rozmowie, wiec moge sie jedynie domyslac i niewykluczone ze mylic, ale nie przypuszczam zeby ksiadz celowo chcial wypowiedziec to zdanie w sensie jaki podkreslilas: "TAKIE". Moze tak to odebralas z nieznanych nam powodow (?). Wybacz mi, ale na podstawie tego co napisalas dziwie sie bo wynika z niej, ze taka wypowiedz spowodowala Twoja decyzje o nieochrzczeniu mlodszego dziecka.A moze to byla tylko "kropka nad i", a wczesniej juz zadecydowalas pod wplywem innych wydarzen?2. "A teraz prywatnie: Post twój Mariuszu i post Anny brzmią szczerze dlatego swoimi uwagami nie chciałabym was ranić. Ale nie można zamykać oczu na prawdę."Czy zdajesz sobie Wiesiu sprawe, ze swoimi listami - o wg mnie rzekomym - poprawianiu imagu (ciekawa, przyciagajaca nazwa czy moze slogan) mozesz czesto ranic innych?Bo coz to jest PRAWDA? Czyja prawda jest bardziej prawdziwa: Twoja, moja, Kristo, Mariusza, a moze prawde o wierze wyraza tylko list Mili, a dla czlowieka wierzacego (niekoniecznie katolika) Pismo sw.?Znow mam wrazenie, ze wybaczcie, ale rzomawiamy o wszystkim i o niczym. Bo jesli przyjmiemy, ze wiara jest laska i rozumem nie da sie jej objac czy wyjsnic, to ktos bedacy innego zdania przemilczy ten temat lub go skrytykuje albo nawet zlosliwie wysmieje nazywajac np. wymyslem KK.3. Pisalo tu kilka osob o Radiu Maryja i ks. Rydzyku. Mam w zwiazku ztym pytan kilka. Czy ktos z tak mocno krytykujacych RM sluchal go przynajmniej przez kilka dni po kilka godzin, o roznych porach dnia? Czy tez krytycy opieraja swoje wypowiedzi na tym co krytycznego przeczytali lub uslyszeli np. z mediow czy od znajomych?Mam wrazenie, ze krytykujacy RM tu na forum malo wiedza o tym radiu i w wiekszosci nie sa katolikami. Jesli sie mysle, to mam propozycje byscie podzielili sie swoim doswiadczeniem: poglebiania wiary ( np. poprzez czytanie Pisma sw.), codziennej modlitwy indywidulanej, malzenskiej czy rodzinnej, swoim aktywnym zyciem w parafii (a nie tylko krytykowaniem ksiezy i "caly" KK), itd.Znam kilka osob, ktore krytycznie odnosily sie do RM wcale go nie sluchaly i znaly tylko z krytyki innych. Kiedy przez kilka dni posluchaly roznych audycji tego radiato znalazlo w nim duzo dla siebie (np. dla nas forumowiczow cykliczne audycje wieczorem we wtorek poswiecone rodzinie i wychowaniu ).A czy ktos pomyslal, ze RM i ks. Rydzyk to nie to samo? Przeciez tak latwo jest utozsamiac wszystkich zaangazowanych w RM z jego dyrektorem i krytykowac.Owszem ks. dyrektor T. Rydzyk jest osoba kontrowersyjna i mozna go nielubic za jego specyficzny sposob bycia, ale czy nie ma w sobie czegos co sprawilo, ze ludzie starsi, chorzy, samotni, ... - wierzacy (wierzacy "po swojemu" - tak jak ich wychowano, nauczono, tak jak pojmuja wiare) codziennie maja okazje uczestniczyc przez radio w Mszy sw. , Rozancu sw., nabozenstwach, ..., poznawac swoja religie z katechez. Bez RM wiekszosc z nich nie miala by takiej mozliwosci. Ktos kto sam doswiadczyl jak trudno jest mu sie samemu zmobilizowac do codziennej modlitwy, wie o czym pisze. Kto wie kim byliby Ci , ktorzy sluchaja RM gdyby nie sluchali go? (znacie pewnie historie kobiety, ktora codziennie byla na Mszy sw., a po wyjsciu z niej nadal byla trudna dla otoczenia).Czy ktos tu zauwazyl, ze program RMayja jest adresowany glownie do ludzi starszych, chorych, ..., bo mlodzi zwykle szukaja czegos innego z racji praw swojego wieku.Czy w takim razie, zeby nie bylo monotematycznie, nie lepiej zostawić juz RM,a porozmawiac o innych rozglosniach czy programach TV (np. Radio Plus, TV Puls; programach Credo, Raj w TVP ...).Czy moze lepiej wrocic do zasadniczego tematu - "Porozmawiajmy o wierze" - zamiast poprawiac image czy tez zastanawiac sie co bedzie jak papiezem nie bedzie juz Jan Pawel II - Polak?Ja powtorze to, co pisalem juz tutaj na forum do Krzyska: Bog jest miloscia i tylko milosc liczy sie w zyciu. Jesli ktos prawdziwie kocha, to juz jest wierzacym w Boga choc nie musi o Bogu nic mowic czy nawet slyszec. Ot, naturalne prawo zycia czlowieka - dar od Boga, ktore jest w naszym sercu, sumieniu,wnetrzu (?).Czym jest milosc? Temat rzeka, a najpiekniej wyraza ja sw. Pawel w 1Kor 13...4. Czy ktos z krytykujacych KK zetknal sie z ruchami i wspolnotami KK, ktore od kilkudziesieciu juz lat istnieja w nim takimi jak: Focolare, Communione Liberazione (nie jestem pewien poprawnosci nazwy), Neokatechumenat, Odnowa w Duchu Swietym, Franciszkański Ruch Apostolski, Wspolnota Osmiu Blogoslawienstw, ...? Jest ich w kazdym kraju przynajmniej kilkadzisiat i one sa dla mnie zywym KK (charakteryzuje je glownie ewaneliczna postawa zycia, a nie slowa, slowa, slowa). Czy mowia Wam cos takie nazwiska jak: Chiara Lubich, Jose Maria Balanguer, P. Frasatti, J. Vanier, o.Pio ... - zalozyciele duzych ruchow katolickich?5. Zmienaijac watek na lzejszej natury mam pytanie do Krzyska. Czy ksiazka "Przebudzenie" zmienila cos w Twoim zyciu? Swojego czasu (bodajze lata 1992/94)ksiazka ta byla bardzo popularna i przede wszystkim duzo osob mlodych zachwycalo sie nia. Zrobilem wtedy male "badania" na temat tej ksiazki i odpowiedz na to pytanie po chwili przemyslenia byla jedna: NIC.Dla mnie bardziej wartosciowe byly inne ksiazki Anthonego de Mello np. "Sadhana", "Spiew ptaka".Mariusz pisal o wykluczeniu A de Mello z KK. Nic o tym nie slyszalem. Warto jednak wiedziec cos wiecej o nim, poznac jego biografie, pochodzenie, zmagania z samym soba, autentyczne poszukiwanie prawdy i naturalne w tym bladzenie w kierunku przesadnego przeceniania roli zmyslow, intelektu - na pograniczu uznania, ze czlowiek wszystko moze,a stad juz blisko do stwierdzenia, ze moze byc tez bogiem, wiec Bog mu juz nie jest potrzebny.Wg mnie, to byl bardzo dobry czlowiek, niezwykly jezuita majacy odwage byc soba i szukac prawdy. Cos troche jak Ty, hi!Czy znasz historie poznania ksiazki "Przebudzenie" i do kogo byla adresowana?Czy czytales cos z ksiazek innego popularnego w ostatnich latach jezuity Johna Powela? I na koniec pytanie dotyczace pytan zawartych w ostatnim moim liscie do Ciebie (tym z prosba o definicje niektorych pojec). Czy nie znalazles czasu by na nie odpowiedziec czy tez zrobiles tos swiadomie, hi!?I to by bylo na tyle, bo i tak pewnie zbyt duzo napisalem, ale o tylu sprawach piszecie, ze ...Ufff! Nadal gorąco, ale za oknem grzmi wiec pewnie po burzy bedzie chlodniej.\r
        • Gość: guest Re: Porozmawiajmy o tolerancji IP: *.* 21.08.01, 07:55
          >Paweł napisała/ł:>Czy zdajesz sobie Wiesiu sprawe, ze swoimi listami - o wg mnie rzekomym - poprawianiu imagu (ciekawa, przyciagajaca nazwa czy moze slogan) mozesz czesto ranic innych?Pawle, przeczytaj uważnie moje posty na temat poprawiania imagu - wymiana postwów z Adzią (nie tylko zresztą) i powiedz co niesłusznego lub nieprawdziwego napisałam. >Bo coz to jest PRAWDA? Czyja prawda jest bardziej prawdziwa: Twoja, moja, Kristo, Mariusza, a moze prawde o wierze wyraza tylko list Mili, a dla czlowieka wierzacego (niekoniecznie katolika) Pismo sw.?PRAWDA to bardzo szerokie pojęcie i nie o PRAWDZIE pisałam ,ale wyłacznie o tej prawdzie, że jeśli ktoś jest pełnoprawnym członkiem jakiejś organizacji to jest godnym jej miana i jest jej członkiem "prawdziwym". A jeśli chce się kogoś wykluczyć lub odeciąć od danego postępowania to można to zrobić oficjalnie (w każdej organizacji religijnej, społęcznej, politycznej), zgodnie z przyjętymi zasadami. Nic więcej ani nie napisałam, ani nie miałam na myśli. Na temat prawdy o wierze nie wypowiadałam się wcale. No, może poza jednym zdaniem w odpowiedzi na post Moniki P. pt "coś ważnego nt. religii katolickiej", a tu akurat jestem jej bliska.Na koniec - proszę moich poglądów nie wrzucać do jednego worka z czyimikolwiek, bo ani nie jestem wojującą katoliczką ani wojującą antykatoliczką ,ani fanatykiem jakiejkolwiek religii ani człowiekiem niewierzącym. Zęby, mogę powiedzieć, zjadłam na poszukiwaniu odpowiedzi na tzw. życiowe pytania wśród różnych organizacji i społeczności i w sobie samej. Zanim wreszcie się z tym uporałam minęło około 12 lat, a to wystarczająca ilość czasu by nabrać dystansu do swoich poglądów, nie połykać pestek, a jednocześnie zauważać choćby okruszki tortu przy każdej z nich.
          • Gość: guest Re: Porozmawiajmy o tolerancji IP: *.* 21.08.01, 08:10
            Wiesiu, ja jeszcze raz się odezwę, bo coś sobie przemyślałam. Piszesz o możliwości wykluczania ze społeczności katolików przez ekskomunikę. Nie wiem zbyt dużo na ten temat, ale przecież tego wykluczania nie można stosować, i nie stosuje się z byle powodu, prawda? Może "szarża" nie chce nikogo osądzać pochopnie? Widzisz, kościół to nie klub wędkarzy, z którego można kogoś usunąć na kłusownictwo, albo niepłacenie składek. Podejrzewam (bo znowu nie mam danych), że procedura wykluczenia z kościoła jest bardziej złożona i dotyczy raczej bardzo skrajnych przypadków. Może wolą okazać zbytnią ostrożność, niż pochopnie kogoś wykluczyć, nie wiem...Oczywiście tu nam przychodzi na myśl ostatnia sprawa z biskupem, któremu zagrożono ekskomuniką. Znowu nie znam szczegółów, ale ten człowiek jawi mi się jako prawdziwa chorągiewka. Niby chciałby do Moona, ale też do papieża...natomiast bardzo, bardzo żal mi jego żony, która zapłaciła wysoką cenę za chwiejność jego poglądów.jejku, nie wiem czy wysyłać ten post...pewnie się komuś podłożę, szczególnie w tej ostatniej kwestii...ale zaryzykuję.pozdrowienia.
            • Gość: guest Re: Porozmawiajmy o tolerancji IP: *.* 21.08.01, 08:31
              >Adzia napisała/ł:> Wiesiu, Piszesz o możliwości wykluczania ze społeczności katolików przez ekskomunikę. Nie wiem zbyt dużo na ten temat, ale przecież tego wykluczania nie można stosować, i nie stosuje się z byle powodu, prawda? Andziu, mam nadzieję ,że tym razem uda mi się wyjaśnić o co chodzi (a ,kurcze, myślałam ,że to takie proste). Piszę nie tyle "o możliwości wykluczania ze społeczności katolików przez ekskomunikę", ale o możliwości napomnienia/ usuwania członka z KAŻDEJ organizacji jeśli przekracza granice przez TĘ ORGANIZACJĘ wyznaczone. Jeśli dana osoba pozostaje, a co więcej, pełni wysoką funkcję, to TYCH granic nie przekroczyła i jest "prawdziwym", "godnym miana" członkiem.>Podejrzewam (bo znowu nie mam danych), że procedura wykluczenia z kościoła jest bardziej złożona i dotyczy raczej bardzo skrajnych przypadków. Może wolą okazać zbytnią ostrożność, niż pochopnie kogoś wykluczyć, nie wiem...Sama widzisz ,że określany przez niektórych jako "skrajny" przykład szefa jednej z rozgłośni wcale dla TEJ organizacji skrajny nie jest. I nie twierdzę ,ze to źle ani że to dobrze - po prostu stwierdzam ,że tak jest.> Oczywiście tu nam przychodzi na myśl ostatnia sprawa z biskupem, Niby chciałby do Moona, ale też do papieża...natomiast bardzo, bardzo żal mi jego żony, która zapłaciła wysoką cenę za chwiejność jego poglądów.Wiesz co, ja też jestem kobietą i też przede wszystkim żal mi tej żony. Ale z drugiej strony myślę, że facet dostał takie pranie mózgu , że i jego mi żal...
              • Gość: guest Re: Porozmawiajmy o tolerancji IP: *.* 21.08.01, 08:49
                No to już kumam o co chodzi :-)A co do tego biskupa...to są pewnie takie mechanizmy, że żadna z nas nie ma o nich pojęcia - po prostu może był zbyt widoczny w tym co robił, i to zostało uznane za "sianie zgorszenia" - ech, sama już nie wiem. Śliski temat, może go zostawmy...
                • Gość: guest Re: Porozmawiajmy o tolerancji IP: *.* 21.08.01, 09:05
                  >Adzia napisała/ł:> A co do tego biskupa...to są pewnie takie mechanizmy, że żadna z nas nie ma o nich pojęcia - po prostu może był zbyt widoczny w tym co robił, i to zostało uznane za "sianie zgorszenia" - ech, sama już nie wiem. Śliski temat, może go zostawmy...A niech tam- śliski czy nie, mnie bardziej niż fakt ożenienia się gorszy namawianie do rzucenia żony, i tyle. A że facet sam nie wie czego chce to druga sprawa. Przecież ,mógł uczciwie odejść z piastowanego urzędu i ożenić się. Z tego co wiem ,to można nawet wystąpić o oficjalną zgodę na zdjęcie ślubów celibatu czy coś takiego. Choć z drugiej strony też go w jakiś sposób rozumieć, - gość w końcu ma swoje lata (ponad 70?) i nie tak łatwo w tym wieku podejmować radykalne decyzje. Zwłaszcza będąc pod taką presją otoczenia , które przez całe życie było mu najbliższym. A już myślałam, że to ja miałam najbardziej pokręcony życiorys na świecie :crazy:
                  • Gość: guest Re: Porozmawiajmy o tolerancji IP: *.* 21.08.01, 09:26
                    >Adzia napisała/ł:> A w ogóle, do wszystkich – gratuluję kulturalnej i merytorycznej dyskusji na kontrowersyjny temat. Zauważyliście, jak się „wyrabiamy”?Troszkę iskrzy , to fakt. Ale przy takim temacie musi trochę iskrzyć. Jeśli ktoś nie zaglądał na grupę dyskusujna religia.soc. albo podobne to nie zdaje sobie sprawy z tego jak wspaniały poziom reprezentujemy! Tam aż roi się od obelg, brak jakiekolwiek merytorycznej dyskusji, ubliżanie sobie nawzajem (w imię Boga :-() na porządku dziennym.A tu tylko jeden tekst w stylu "Jak ci sie nie podoba to się przechrzcij na Judasza", cała reszta w granicach kultury i logiki :-)P.S. Przypięłam ten radosny temat tu, bo w tej chwili "tematy" są zablokowane :cry:, a tam skąd wzięłam cytat tytuł zupełnie nie pasuje do treści
                    • Gość: guest Re: Porozmawiajmy o tolerancji IP: *.* 21.08.01, 10:50
                      No bo tutaj są po prostu dojrzali ludzie! Ja osobiście jestem pod wrażeniem!~No cóż, skłamałabym twierdząc, że parę razy nie skoczyło mi ciśnienie ( nie chodzi tylko o ten temat), ale przyjęłam zasadę nie odpisywania pod wpływem emocji. I to się sprawdza. Wszystkim polecam.A w ogóle, zupełnie nie na temat - gdzie Główny Mąciciel KvM? Ejże, Kristo, nie wierzę, że się przestraszyłeś - pewnie coś Cię odciągnęło? Dorzuć trochę pieprzu, bo się smutno robi ;-)Pozdrawiam - Agnieszka
      • Gość: guest Re: Porozmawiajmy o tolerancji IP: *.* 20.08.01, 15:40
        \nPozdrawiam serdecznie wszystkich i mam nadzieje, ze nikt sie nie pogniewal za to co napisalem. Licze na wyrozumialosc i poszukiwanie bardziej tego co laczy niz dzieli.Paweł
    • Gość: guest Re: No dobra nie niszczmy wątku o adopcji - porozmawiajmy o wierze IP: *.* 19.08.01, 14:30
      Chcę napisać coś na temat wiary, ale zastrzegam,że nie przeczytałam wszystkich postów, tylko niektóre. Kiedyś jako młoda dziewczyna odwróciłam się od Kościoła ponieważ raziła mnie martwota, brak logiki, fanatyzm i wiele innych. Przez wiele lat byłam zagorzałą przeciwniczką aż do momentu kiedy spotkałam ludzi żyjących w tzw. wspólnocie, na wzór pierwszych chrześcijan. Zaszokowała mnie otwartośc tych ludzi, radość i to, że mówili o Bogu jak o kimś, kto jest obok nich. Pozazdrościłam im tego, że ich życie jest takie proste, ale nie potrafiłam uwierzyć choć bardzo długo próbowałam (na rozum, logikę, chcenie). I dopiero za jakiś czas doświadczyłam tego, że wiara jest łaską i odpowiedzią na nasz głód miłości, miłości doskonałej, jakiej przenigdy nie doświadczymy od żadnego człowieka. Pisałeś, że Bóg chrześcijański jawi Ci się jako ten, który porzucił swe dzieło? Ich Bóg przechodził pośród nich, ich twarze uśmiechały się jego uśmiechem. Tak to widziałam jako zagorzała ateistka. Po prostu nie potrafili tego ukryć. Modliłam się długo ołaskę wiary i otrzmałam ją. Otrzymałam ją dlatego,że Bóg znał historię mojego życia, cierpiał razem ze mną choć tego nie wiedziałam, ale czekał aż sama za nim zatęsknię. Nie chciał mi się narzucać, a ja przecież z nim walczyłam. Ludzie Ci okazali się pełnymi wad, tak jak i ja, ale nie znam innych ludzi, którzy równie ciężko pracowaliby nad swoimi wadami, grzechami, przyznawali się do win. A wszystko dlatego, że nie chcą zmarnować cierpienia, z jakim Bóg oddał za nich życie. Za nas. Wiara jest i prosta i trudna. Dla mnie jest często bardzo trudna, bo niekiedy nie chce mi się przyznać mężowi, że ma rację, ustąpić mu, czy wyręczyć go w czymś, gdy ogarnie mnie lenistwo, ale tym jest moja wiara - dawaniem miłości (nie tylko mężowi). To jest radykalizm wiary - nie ma odpoczynku, nie ma kompromisów. Stąd może wielu ludzi staje się fanatykami - brakuje im w sercu Żywego Boga, a żyją tylko wspomnieniem o Nim lub co gorsza fałszywymi wyobrażeniami. Ale się rozpisałam. Na razie. Jeśli będziesz naprawdę tego chciał, to Bóg da Ci się poznać. Już On ma swoje sposoby.
      • Gość: guest Re: No dobra nie niszczmy wątku o adopcji - porozmawiajmy o wierze IP: *.* 19.08.01, 22:28
        Jest dla mnie rzeczą nieodmiennie zdumiewającą, że prawie każda dyskusja nt wiary lub przynajmniej mająca to słowo w tytule zaczyna się, kończy lub prowadzi przez spis krzywd czynionych przez KK, zupełnie tak jakby dało się postawić znak równości. KK= wiara. A nie dla wszystkich tak jest, ale nie o tym miałam pisać.Otóż- wyobraźcie sobie, jestem chrześcijanką odłamu katolickiego. Jakoś tak niewygodnie się do tego teraz przyznawać żeby nie być obarczoną natychmiastową i OSOBISTĄ odpowiedzialnością za błędy, wypaczenia i zbrodnie KK, od usunięcia części Ewangelii funkcjonujących obecnie jako apokryfy począwszy, poprzez wyprawy krzyżowe, działalność inkwizycji, milczenie Watykanu wobec Holokaustu, nietolerancję wiernych wobec wszystkiego co inne, bogactwo hierarchii, IUD zakonnic skończywszy, że nie wspomnę o bardziej przyziemnych sprawach. Jest również zastanawiające że jakoś tak najgłośniej słychać tych, którzy głoszą tolerancję wobec wszystkich i wszystkiego, za wyjątkiem katolicyzmu. Ale to też nie o tym miało być.Pozwolę sobie wrócić do tematu zasadniczego czyli wiary, bo jakoś tak szybko zjechał na bok. Moja wiara jest czymś obecnym w moim życiu w sposób stały, choć zmienny- obumiera w wątpliwościach, odradza się w doświadczeniu.Jest czymś zupełnie różnym od tradycji, która u nas tak się nawarstwia na wiarę, że jest często z nią mylona.Centrum mojej wiary jest Jezus i moje doświadczenie Jego obecności w moim życiu. Nie jestem w stanie w sposób racjonalny udowodnić Jego rzeczywistej i osobistej obecności, nie mam zdjęcia z Nim jak Go obejmuję w pasie i szczerzę zęby do aparatu, ani odcisków palców. Nie potrafię przeprowadzić dowodu na istnienie piekła ani nieba. Dla mnie to nie podlaga racjonalizacji. To mistyka i praca. I już. Tak, juz widzę paluszki mknące do klawiatury, żeby napisać coś o ciemnocie, krasnoludkach, łatwowierności, opium dla ludu, itp. Ale mi to nie przeszkadza. Mojej wiary, mojego kontaktu z Bogiem nie jest w stanie zniszczyć ani rozmowy z "innowiercami", ani z ateistami, ani przykkłady marnoty KK. Jak powiedział Wielki Wódz- nie to cię brudzi, co z zewnątrz przychodzi, ale to co z ciebie (z przeproszeniem) wychodzi. Podobnie na moją wiarę nie ma wpływu marka auta księdza proboszcza, ani to co zachamęciło Vaticanum. Ubolewam nad płytkością wiedzy tzw szeregowego katolika (wiecie że w pewnej ankiecie wśród katolików za trzecią Osobę Trójcy Sw. uważali oni papieża lub Matkę Boską?). Skręcam się ze wstydu jak czytam o postawie proboszcza z Jedwabnego i jego (pożal się Boże) owieczek. Ale to też nie ma wpływu na jakość mojej wiary, a jest to rzecz o której się zawsze najbardziej dyskutuje. O otoczce, tradycji, o wszystkim co dookoła, a nie o tym co stanowi jądro sprawy.znam niewielu ludzi którzy realizują na codzień przykazania Ewangelii. Więcej jest takich którzy tego nie robią, a nazywają się chrześcijanami, czy deklaruję się jako katolicy. Piszecie, że to oni robią złą robotę.No i co proponujecie z nimi zrobić?Zgadzam się że Kristo dobrze robi wychowując swoje dziecko bez Boga. Ostatecznie, co jest logiczne, nie może mu przekazać coś, czego sam nie posiadaI na koniec - nie można sądzić Boga po bełkocie ludzi. A co do tolerancji, to mi, katoliczce nie przyszłoby do głowy powiedzieć o np. Buddzie per gruby facio z uśmieszkiem na twarzy, w siadzie skrzyżnym. Nie pozwalałoby mi na to zwykłe poczucie przyzwoitości i szacunek wobec jego wyznawców, droga pani od Jezusa- krasnoludka. To było niesmaczne. A Anthony de Mello zdaje mi się, że chyba nie został ekskomunikowany, ale jeszcze sprawdzę.pozdrowienia.
        • Gość: guest Re: No dobra nie niszczmy wątku o adopcji - porozmawiajmy o wierze IP: *.* 20.08.01, 09:33
          Dokladnie reszko! Myslie sobie w sprawach wiary ogolnie- ze a.religie trwaja wlasnie dzieki fanatykom i naganiaczom- kto plonal na krzyzach w Cesarstwie Rzymskim? Spiewal przed lwami? Ja tam bym powiedziala, ze kocham Jowisza :) czlowiek malej wiary ze mnie. b. Pamietajcie ze polska jest w miare spojna- jeden jezyk, jedna kultura, jedna religia. Ja duzo przebywalam na Suwalszczyznie- tam gdzie pojawiaja sie jakies odlamy religijne o tolerancje latwiej. I myse ze Polska bedzie sie zmieniac. c.na ktoryms forumoczestniczylam w dyskusji o islamie.I chociaz jest to dla mnie zupelnie niepojmowalna religia, to dosyc szybko znalazlam sie w gronie obroncow tej religii. Dla zasady ktora wyznaje, ze obecny ksztalt religii jest efektem takwielu czynnikow,ze wszyscy razem za glupi jestesmy, aby to zglebic. Czy dlatego, ze jakas paranoja dzieje sie w Awganistanie,wszyscy muzulmamie to lobuzy? Na wierze sie skupmy na wierze.I "kto jest bez winy niechaj rzuci kamieniem" Kristo? Mam wrazenie,ze twoje kategoryczne poglady czesto gesto przypominaja krzyki faryzeuszy. Nie nie spodziewaj sie na razie zadnych konstruktywnych przykladow- musze poczytac. To nawet ie dotyczy wypowiedzi- to tylko takie wrazenie dotyczace tonu, sposobu wypowiedzi.
        • Gość: guest Re: No dobra nie niszczmy wątku o adopcji - porozmawiajmy o wierze IP: *.* 20.08.01, 10:27
          Zgadzam się z Tobą Reszko. Najważniejsze jest to , co mamy w swoim sercu. Każdy z wierzących ma inne doświadczenie Boga - swoje własne. Niektóre doświadczenia, czy przeżycia pokrywają się z doświadczeniami innych. Są jednak rzeczy, których sami nie potrafimy zdefiniować (ach ta nasza skłonność do racjonalizowania), pojąć, a co dopiero opowiedzieć o tym komuś tak, by zrozumiał o czym mówimy.Jedno jest dla mnie jasne. Nie można uogólniać, oceniać wszystkich wg jednych kryteriów. Jednocześnie troszkę zgadzam się z Wiesią - Taki jest KK, ze swoimi błędami , na ile to akceptujemy. Możemy nadal wierzyć w Boga, odsuwając się od samej instytucji.
        • Gość: guest Re: No dobra nie niszczmy wątku o adopcji - porozmawiajmy o wierze IP: *.* 20.08.01, 18:30
          A propos de Mello.Z tego, co wiem, ekskomunikowany nie został. Ekskomunika topozbawienie kogoś przywilejów i obowiązków członka Kościoła (czyli np nie można przyjmować sakramentów, uczestniczyć aktywnie w życiu KK). Poza tym umarłych się chyba nie ekskomunikuje?I o ile pamiętam, cała "afera" z ww jezuitą zaczęła się, a raczej skończyła 4 czy 5 lat temu. A de Mello nie żyje od 1987...Swoją drogą bardzo go lubię i jestem mu wdzięczna za to, że otworzył mi oczy na duchowość i pozwolił oddzielić od wiary (szczególnie takiej w znaczeniu tradycyjnym). I dlatego trochę szkoda, że to co głosił zostało uznane za niezgodne z nauką Kościoła (bo o to w tym całym jego potępieniu chodzi).Reszka, podpisuję się rękami i nogami...Aneczka
    • Gość: guest Re: No dobra nie niszczmy wątku o adopcji - porozmawiajmy o wierze IP: *.* 19.08.01, 20:01
      Postanowiłam odpowiedzieć na ten post, choć z zaznaczam, że nie czytałam wszystkich postów powyżej. Ja sama przez wiele lat byłam rozczarowana Kościołem, odrzuciłam wiarę i przestałam chodzić do Kościoła. To było najuczciwsze. Po co tkwić w martwym punkcie wśród fanatyków, pobożnisiów i zakłamanych jednocześnie. Stałam się zagorzałą przeciwniczką tego co związane z Kościołem, a na religię w liceum chodziłam po to aby udowadniać księdzu jaki jest głupi. Ksiądz po pół roku odszedł z naszej szkoły. Jakiś czas potem spotkałam grupę ludzi, którzy nazywali siebie wspólnotą chrześcijańską. Na początku traktowałam ich jak świrów, ale po pewnym czasie nie dało się nie zauważyć jakiejś siły bijącej od nich, radości. Zachowywali się tak jakby sam Bóg chodził pośród nich. Bardzo mnie to zaintrygowało, nie pasowało to do mojego dotychczasowego obrazu Boga. Na dodatek oni znali moje poglądy i akceptowali mnie, nic ich nie raziło (o tej pory siałam zgorszenie). To ich wewnętrzne światło tak mnie zaintrygowało, że chciałam móc odczuwać to co oni. Bardzo długo próbowałam sobie tłumaczyć, brać na logikę, wmawiać sobie, że wierzę tak ja oni. Nic z tego. Nie dało się. Zrozumiałam wtedy, że wiara jest łaską i zaczęłam prosić Boga w nieporadnie skleconej modlitwie, że jeśli jest niech da mi doświadczyć tego co oni. I dał. Nagle okazało się, że stał się dla mnie żywą Osobą i ja odczułam, że jestem dla Niego kimś bardzo ważnym. Ludzie ci okazali się pełnymi wad, byłam bardzo rozczarowana do czasu, kiedy nie zrozumiałam, że nie znam innych ludzi, którzy tak bardzo pracują nad sobą codziennie aby się zmieniać. To dało także mi nadzieję, ponieważ nie tak łatwo stawać się dobrym, a w chrześciaństwie nie ma kompromisów, wiara jest bardzo radykalna. Dlaczego? Bo Bóg zginął za mnie na krzyżu, po to abym ja, choćby u końca życia zaznała prawdziwego szczęścia. Nie potrafiłabym zmarnować jego cierpienia, choć na codzień różnie bywa. Dlatego wierzę, że On daje się odnaleźć wszystkim tym, którzy Go szukają. Kiedy poznajesz prawdziwego Boga trudno nie pójść za nim. Choć są i tacy, którzy mają usta pełne Boga, ale rażą swoim postępowaniem. Oni żyją, albo wspomnieniem o Bogu, albo nie zechcieli Go do końca poznać a myślą, że chwycili Go za nogi. Ale na szczęście mamy całe życie na to aby się udoskonalić, a Bóg jest miłosierny i nie wymaga abyśmy od razu byli idealni. Choć czasem potrafi pokazać nam gorzką prawdę o nas samych. To tyle moich doświadczeń. Pozdrawiam. mila
    • Gość: guest Re: No dobra nie niszczmy wątku o adopcji - porozmawiajmy o wierze IP: *.* 19.08.01, 20:08
      To jeszcze raz ja. Wysłałam drugi raz prawie to samo, ponieważ byłam pewna, że mi się skasowało i próbowałam odtworzyć z pamięci w drugim to co napisałam w pierwszym. A tu się okazało, że jednak się nie skasowało.
    • Gość: guest Re: No dobra nie niszczmy wątku o adopcji - porozmawiajmy o wierze IP: *.* 20.08.01, 09:50
      Kristo - zjeżdżając już z tematu KK, mam do Ciebie pytanie - czy może czytujesz lub czytywałeś Philippa Dicka, bo Twoja wizja Boga dziwnie go przypomina? Akurat o tym chciałabym z kimś pogadać.Pozdrowienia.
    • Gość: guest Re: No dobra nie niszczmy wątku o adopcji - porozmawiajmy o wierze IP: *.* 20.08.01, 11:04
      Właśnie przeczytałam wszystkie posty.Ciekawe jak rozmowa o wierze zmienia się w obronę i atak na KK...A co powiecie o islamie, buddyzmie czy innych wyznaniach ?Łatwo atakować KK - jest to obecnie bardzo popularne i jak zauważyłam wręcz modne.Czy nie lepiej zachować szacunek dla wiary innych osób ? Dać im wierzyć w to co zechcą ? Nie namawiać, nie zmuszać nie zniechęcać ?Szanuje wiarę innych i WYMAGAM szacunku dla tego w co wierze. Wierze w Boga, ktoś inny w Allacha czy Buddę - oceniać powinno się ludzi po ich postępowaniu nie po tym w co wierzą.Najgorsze w życiu to skrajność - gdy się w nią wpada to tak jakby człowiek umierał.Monika P
      • Gość: guest Re: No dobra nie niszczmy wątku o adopcji - porozmawiajmy o wierze IP: *.* 21.08.01, 22:38
        Mam wrażenie, że utożsamiasz wiarę w Boga z KK. Nie znalazłem na tym forum negatywnych wypowiedzi na temat wiary w Boga - nawet ze strony ateistów. W pełni się z Tobą zgadzam, że powinniśmy oceniać ludzi po tym jak postępują, a nie w co wierzą. Mógłbym Cię prosić o rozwinięcie tej myśli o skrajności? Nie bardzo rozumiem w jakim kierunku zmierzasz? Dla mnie na przykład skrajności to ateizm i wiara w Boga. Ja jestem pośrodku ze swoim agnostycyzmem. Nie uważam jednak, że te skrajne postawy to coś złego - każdy ma prawo do swojej drogi.KristoVelMefisto
        • Gość: guest Re: No dobra nie niszczmy wątku o adopcji - porozmawiajmy o wierze IP: *.* 22.08.01, 10:12
          Jestem niekonsekwentna bo czytam Twoje posty ale:1. Przeczytałam wypowiedz Dorki , sama jestem impulsywna więc rozumiem ( to o zdolnościach czytelniczych Marcina)2. Sama postapiłam impulsywnie pisząc, że nie będę czytać3. Na pytania należy odpowiedziećWg mojej opinii ateizm i wiara nie jest skrajnościami. To postawy, pewne zasady i tyle. Skrajność pojawia się gdy idzie się krok dalej (albo kilka kroków :-)). Skrajny jest ateista walczący z innymi i usiłujacy wykazać, że wiara jest głupotą. Prubujący nagiąć do swoich przekonań innych. Podkreślam NAGIĄĆ. Dyskusja jako taka, jeśli nie zawiera OCENY kogoś – nie prowadzi do skrajności.Tak samo jest z wiarą – skrajny np. buddysta uwaza za głupców kogoś kto wierzy w coś innego. I OKAZUJE to. Dla jasności – próby tzw nawracania (czyli integralna część prawie wszystkich wiar) jeśli nie przekraczają pewnych granic (płynnych przyznaje) pomiędzy nawracaniem „na siłę” a dyskusją, nie są wg mnie skrajne.Owszem każdy ma prawo do swej drogi – ale pod warunkiem, że nie zaczyna krzywdzić innych, sprawiać im bólu.Owszem utożsamiam MOJĄ wiarę z wiara w Boga w rozumieniu KK. To chyba naturalne jeśli do niego nalezę ? Prawda ?Uznaje tez innych Bogów, innych ludzi jeśli w Nich wierzą.Monika P
    • Gość: Isia Re: No dobra nie niszczmy wątku o adopcji - porozmawiajmy o wierze IP: *.* 22.08.01, 00:20
      Ja jestem osobą wierzącą i tzw. praktykującą (chociaż według mnie podział na praktykujących i nie - jest bezsensowny). To, co tutaj przeczytałam bardzo mnie zabolało. Może lepiej byłoby nazwać ten wątek: porozmawiajmy o niewierze? Albo: dlaczego nie wierzę?Być może to tylko moje odczucie, ale mam wrażenie, że wiele osób usilnie stara się wytłumaczyć ze swojej niewiary, usprawiedliwić swoje co najmniej niechętne nastawienie do KK. Może nawet przed samymi sobą. Dla mnie wiara to relacja osobista i intymna z Bogiem. Bez Kościoła raczej niemożliwa, bo tutaj "ładuję akumulatory". Mam świadomość istnienia w KK postaci o wątpliwym autorytecie i niechlubnych incydentów, ale nie przyszłoby mi do głowy, żeby z ich powodu obrazić się na Kościół! Przecież nie wyprę się swojej narodowości tylko dlatego, że któryś mój rodak bierze łapówki, a inny zabija kasjerki czy kradnie. A czy nie jest tak, że wielu odchodzi od Kościoła czy wiary, bo ta każe im od siebie wymagać i być surowym przede wszystkim dla siebie? Inna rzecz, że udaje się to znikomej garstce katolików. Powiedzcie mi tylko dlaczego ci, którzy to widzą i tak się gorszą, nie próbują poprawiać wizerunku Kościoła od środka, tylko uciekają od niego, by z satysfakcją przyglądać się z boku "tej zgniliźnie". KK nie jest partią polityczną. Nie wybieram sobie kościoła, bo podoba mi się lub nie dany ksiądz. Chodzi o coś znacznie ważniejszego. Nie uzurpuję sobie prawa do oceniania innych (również księży), bo i mnie do świętości daleko. I jeszcze jedno. Nie wiązałabym nietolerancji z katolicyzmem, raczej przeciwnie. Ale zastanawia mnie, jaki efekt chcą osiągnąć niektórzy z Was (zwłaszcza niektóre dziewczyny), używając agresywnego w moim odczuciu tonu i nieprzyjemnych epitetów. Ja inaczej wyobrażam sobie tolerancję.Krzysiu, jeśli posługujesz się logiką w poszukiwaniach wiary, to próżny Twój trud. Dlatego to jest właśnie wiara. Trochę naiwna, jak ja. Pozdrawiam.
      • Gość: guest Re: No dobra nie niszczmy wątku o adopcji - porozmawiajmy o wierze IP: *.* 07.10.01, 23:05
        Z tą naiwnością, to nie przesadaj ;-)Zastanawia mnie szczególnie jeden wątek w Twojej wypowiedzi. Dlaczego uwarzasz, że wiara bez kościoła nie może istnieć?
        • Gość: guest Re: No dobra nie niszczmy wątku o adopcji - porozmawiajmy o wierze IP: *.* 07.10.01, 23:32
          Czyżby głód dyskusujny????? ;)Pozdrawiam Anja

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka