Gość: guest
IP: *.*
24.09.01, 10:45
Tak się jakos porobiło. Nie chcę komentować ani wyborów, ani rzeczywistosci... Są takie wieczory, kiedy dziecię znużone dziennymi wybrykami zasypia w objęciach Morefeusza, mąż zapracowany zasiada przed kolejnymi aktami kolejnych trudnych i niepojętych dla mnie spraw, a ja wygrzebawszy się z domowego kieraciku choć na moment siadam w fotelu, obok lampka wina, cisza, tylko stukot klawiatury gdzies z głębi domu, siegam po książkę i odpływam w inny swiat, choć na kwadransik, bo zmęczenie daje o sobie znać i jest silniejsze ode mnie, więc chociaż na tych kilkanascie minut jestem gdzies indziej...Co polecacie? Co stawia Was na nogi? Pozwala zapomnieć na moment o rzeczywistosci, bądż skłania do refleksji? Co relaksuje? Smieszy, rozbawia czy inspiruje?Może się powymieniamy naszymi książkami na niepogodę?