Dodaj do ulubionych

tesciowa... meza...

IP: *.* 27.10.01, 06:59
Cześć Wam! Czytałam dużo postów gdzie skarżycie sie na teściów. Jakoś mniej krytykuje się własnych rodziców.A ja chciałam się poradzić w sprawie mamy. Mama całe życie nie pracowała, bo zajmowała się nami. Po śmierci taty okazało sie, ze nikt z rodzeństwa nie ma zamiaru się nią zajmować, bo mama jest kobietą zdrową i silną i wlaściwie to mogłaby iść do pracy. Ja stwierdziłam ze to nie uczciwe - w końcu całe życie nie pracowała bo się NAMI zajmowała. Mama zamieszkała więc ze mną i z mężem. Ma własny pokoj z łazienką. Przed ślubem, po ślubie oraz po śmierci taty (zanim mama straciła swoje mieszkanie) jej stosunek do mojego męża był złośliwy i cały czas się go czepiała dając do zrozumienia, że uważa że popełniłam błąd wychodząc za niego za mąż. Potem wyjechała na pare miesięcy do sanatorium a gdy wróciła to zamieszkała z nami.Mój mąż zgodził się na to bez problemu. A ponieważ mama nie pracuje i aby nie czuła, że nic nie może sobie kupić - dajemy jej co miesiac pieniądze na wydatki. Dodam, ze ja nie zarabiam wystarczająco by to zrobić i pieniądze te dostaje tylko dzięki temu, że mój mąż bardzo dobrze zarabia.Mama zrobiła sie milsza (czyt. przestała byc złośliwa), ale nadal się tylko tolerują.Zanim mama zamieszkała u nas ustalilismy jednak pewne reguły, tak aby nie było "konfliktu pokoleń". No i ostatnio mama zaczeła te reguły łamac. Na moje przypomnienie, że prosiłam ją by czegoś tam nie robiła powiedziała tylko, że zapomniała i powinnam jej to częściej przypominać. To nawet mąż wytrzymał.Wczoraj jednak, przy gościach - zupełnie poważnie (nie żartujac) i zupełnie bez powodu zaczęła wydawać bardzo negatywne opinie o mnie (dotyczyło intelektu oraz sposobu prowadzenia domu). Mnie to nie przeszkadza, zawsze byłam ulubienicą taty, a od mamy słyszałam co robie źle - ale mój mąż sie wściekł. Powiedział, że nie życzy sobie by o jego żonie tak mówiono, a już napewno nie w jego domu. Następnie wyszedł aby się nie kłócić. No ale od tego czasu powietrze jest ciężkie, a on traktuje mame jak powietrze.Ja czuję się jak pomiędzy młotem a kowadłem. Z jednej strony rozumiem męża. Mnie też by zezłościło gdyby ktoś zaczał tak mówić o nim. A tłumaczenie mu, że mi to jednym uchem wchodzi a drugim wychodzi nie poprawiło sprawy.Z drugiej strony mama to zawsze mama - wychowała mnie - poswieciła życie dla swoich dzieci, a ja ją kocham, niezależnie od tego co mówi, i nie chcę by teraz nagle musiała iść do pracy i by czuła sie odrzucona przez najbliższe jej osoby. Juz wystarczy, że boli ją iż nikt inny z rodzeństwa nie interesuje się nią.Prosze doradźcie jak ich pogodzić?Mam nadzieje ze post nie wyszedł za długi.XXX
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: tesciowa... meza... IP: *.* 27.10.01, 07:45
      Przyznam, że jestem zbulwersowany. Swoje dzieci też będziesz uczyć, że praca to najgorsza rzecz jaka się człowiekowi przytrafia w życiu? Nie rozumiem dlaczego skazujesz swoją mamę na psychiczną i być może fizyczną degradację. Człowiek powinien pracować jak najdłużej (w miarę oczywiście zdrowia), ponieważ praca człowiekowi służy, dzięki niej jest normalny. Naturalne jest, że ktoś, kto siedzi w 4 ścianach będzie się robił marudny i złośliwy. Sytuacja, gdy zdrowy dorosły człowiek dostaje pieniądze na kieszonkowe i mieszkanie jest po prostu chora. Dziwię się Twojemu mężowi, ja bym się w takiej sytuacji nigdy nie zgodził na wspólne mieszkanie dla dobra wszystkich, także Twojej mamy. Zrozum, że traktując w ten sposób człowieka wyrządzasz mu krzywdę (piszę o Twojej mamie). Nie chodzi tu o to, czy jest złośliwa, czy do wszystkich się przymila. To nie fair, za kilka lat Twoja mama nie będzie sobie wyobrażała innego życia. Co zrobi gdy Was zabraknie (różnie w życiu bywa)? Kompletnie nie rozumiem też Twojej argumentacji. To że Twoja mam wychowała swoje dzieci ma być dla niej przepustką do wcześniejszej emerytury? Co mają powiedzieć mamy, które pracują zawodowo i do tego jeszcze w domu? Zresztą pomyśl także o problemie emerytury dla Twojej mamy - skąd Ona ją weźmie? Co zrobicie kiedy mąż straci pracę?Jak dla mnie to po prostu katastrofa.
      • Gość: guest Re: teściowa... męża... IP: *.* 27.10.01, 08:57
        Moja mama nie chce pracować. Całe życie nie pracowała i pójście do pracy (nawet dla zabicia czasu) jej nie interesuje. Woli siedzieć w domu, oglądać TV, spotykać sie ze znajomymi, itd, itp A ja jej do niczego nie zmuszam. Może robić co chce i kiedy chce. Tyle tylko, że u nas ma gdzie mieszkać (nie stać nas na to by kupić jej mieszkanie) i od nas dostaje pieniądze na swoje przyjemności.Moich dzieci (gdy już je będę miała) nie będę uczyć, że praca jest degradująca, bo w przeciwieństwie do mamy, nie wyobrażam sobie siedzenia cały czas w domu. To jest po prostu nie mój styl życia, ale jest to jej wybór.
        • Gość: guest Re: teściowa... męża... IP: *.* 27.10.01, 09:54
          ....przyznam ze sytuacja dla obu stron jest nie do wytrzymania.dziwi mnie o tyle, że moja mama marzy o tym aby znaleźć sobie zajęcie a jest obecnie na emeryturze. Ciągle coś tam dla niej wymyślamy. Róznica polega na tym, że ona zdaje sobie sprawę że ta praca jest potrzebna dla jej prawidłowej higieny psychicznej. Wydaje mi się, ale to tylko subiektywne odczucie, że może twoja postawa wobec mamy jest zbyt ulegla, może powinnaś postępować z nią bardziej stanowczo i powiedzieć wprost że dla dobra was wszystkich powinna zacząć szanować Ciebie i Twojego męża ? Pozdrawiam Anja
          • Gość: guest Re: teściowa... męża... IP: *.* 27.10.01, 10:14
            Ale mi w tej sprawie nie chodzi o to co powiedziała o mnie. Tak jak już pisałam - przyzwyczaiłam się, że ma o mnie nie najlepsze zdanie (chociaż nie wiem dlaczego, bo z całego rodzeństwa ja najlepiej skończyłam studia i mam najlepszą pracę). Chodzi mi o to, że boli mnie iż dwie najbliższe mi osoby tak sie względem siebie zachowują. Chciałabym by mama czuła, że teraz nasz dom jest jej domem - ale również by szanowała to, że to mój mąż jest głową tej rodziny i należy się liczyć z jego zdaniem. Po prostu chciałabym by się pogodzili. A oni nie chcą i mnie to boli.
            • Gość: guest Re: teściowa... męża... IP: *.* 27.10.01, 11:26
              Sama sobie odpowiedziałaś w pierwszym poście.Twój mąż Cię kocha i nie wyobraża sobie , żeby ktokolwiek Cię bezpodstawnie krytykował. Myślę, że problem nie zamyka się tylko na tym, że Twoja mama Cię krytykuje. Czy Twój mąż nie miał żadnych wątpliwości przed przyjęciem teściowej do swojego domu? Może nie wszystko zostało w pełni wyjaśnione i ustalone?Może warto jeszcze raz usiąść i na nowo przedyskutować?PozdrawiamDorka
              • Gość: guest Re: teściowa... męża... IP: *.* 27.10.01, 12:00
                Dorka, Czy miał wątpliwości nie wiem. Powiedział, że mój tata od samego początku traktował go jak syna. Kiedyś (podobno, mnie przy tym nie było) tata (znając swoje dzieci)poprosił go by opiekował się mamą - gdyby mu się coś stało. Tacie nie chodziło wtedy o opieke finansową, a psychiczną - sprawdzenie, że wszystko jest w porządku. Mąż sobie to bardzo wziął do serca. I gdy sie okazało, ze mama nie ma gdzie mieszkać to od razu powiedział, że nasz pokój gościnny przerobi się na pokój dla mamy. Dawanie mamie "kieszonkowego" też było jego pomysłem. Mama o tym wie.Problem polega na tym, że ja moge siedzieć i rozmawiać o tym z mamą (jak groch o ściane). Lub z mężem (który mówi, że nic do mamy nie ma - tylko woli z nią nie rozmawiać by jej nie powiedzieć czegoś przykrego). Ale oboje nie usiądą razem by coś przedyskutować. Dla mnie było by to idealne wyjście. Mój mąż powiedział, że zrobi dla mnie wszystko o co go poproszę - poza rozmową z moją mamą, bo on uważa, że to nie ma sensu. Ja wiem, że on mnie bardzo kocha. I ja też go bardzo kocham. A ostatnio mam wrażenie, że on sie źle czuje we własnym domu - i to mnie męczy.Tacy byliśmy szczęśliwi gdy mieszkaliśmy sami i wszystko było bardzo dobrze. A ludzie mówili mi "nie ciesz sie tak - bo jak ktoś ma w życiu za dużo szczęścia to potem przyjdzie czas na smutki". Może moje problemy nie sa wielkie w porównaniu z problemami wielu innych osob (o których czytałam tutaj na forum) - ale czuje sie pokrzywdzona przez los. Mama miała wspaniałe życie. Dlaczego nie da mi mojego przeżyć równie wspaniale?Doskonale zdaje sobie sprawe z tego co robi.
            • Gość: guest Re: teściowa... męża... IP: *.* 27.10.01, 12:52
              To ja napisała/ł:> Ale mi w tej sprawie nie chodzi o to co powiedziała o mnie. Tak jak już pisałam - przyzwyczaiłam się, że ma o mnie nie najlepsze zdanieNo i tu właśnie tkwi problem ,nie można się do czegoś takiego przyzwyczajać(i nie wierzę że ,w głębi duszy cię to nie boli)i nie można zezwalać innym na takie traktowanie.Masz bardzo mądrego męża i szczerze podziwiam że to znosi.Twoja mama....przykro mi ale nie sprawia (na podstawie twoich postów) najlepszego wrażenia .Czas się obudzić to że była tak a nie inaczej traktowana przez własnego męża nie znaczy że ma kwitnąć jak pączek w maśle do końca życia i jeszcze narzekać na podany na tacy dobry podkreślam dobry los.Musisz się zastanowić czy akceptujesz postawę mamy,piszesz że chcesz aby było jej dobrze .drogą do tego nie musi być "rozpieszczanie" matki.To obłęd żeby zdrowa kobieta(ile mama ma lat?) nie chciała pracować i ewentualnie ugotowała zupę.Jest przyzwyczajona do swojej roli.Musisz wziąć pod uwagę również fakt że spodziewasz się maluszka(gratki :) ) A to przyniesie jeszcze więcej konfliktów na płaszczyżnie Wy-Mama.Życzę wszystkiego dobrego ,wytrwałości i przemyślenia wielu spraw.Pozdrawiam Gosia :hello:
        • Gość: guest Re: teściowa... męża... IP: *.* 27.10.01, 10:43
          To ja,nie zastanawiałaś się nigdy , jakie konsekwencje mogą wyniknąć dla Twojej mamy z jej własnej postawy?Nie rozmawialiście szczerze na ten temat?KvM pisał już o zdrowiu (higienie psychicznej - jak to trafnie określiła Anja) , braku prawa do emerytury, brak środków do życia w przypadku przejściowych trudności finansowych u Was.Twoja mama, jak piszesz, jest zdrowa i w pełni sił - zamiast dla własnego dobra podjąć pracę, woli siedzieć przed telewizorem lub składać wizyty znajomym. Wybacz porównanie, ale kojarzy mi się to z postawą arystokratki bez majątku, która miast podjąć wysiłek w celu zapewnienia sobie bytu, bawi się i marnuje czas.To ładnie z Waszej strony, że przyjęliście mamę do siebie.Nie mogę jednak pojąć, dlaczego pozwalacie jej się degenerować?Zastanawia mnie jeszcze inna sprawa. Dlaczego mężczyzna, który zgodził się, by jego żona nie pracowała (zajmując się domem), nie zapewnił jej bytu na przyszłość? Dorka
          • Gość: guest Re: teściowa... męża... IP: *.* 27.10.01, 11:45
            Pewnie będzie to wyglądało jakbym broniła mamy odrzucając wszelkie argumenty - naprawde nie o to mi chodzi. Bardzo bym chciała aby była szczęśliwa, ale chciałabym też by w domu panował nie tylko pokój ale też wzajemna miłość - kiedyś będziemy mieli dziecko (jeśli się testy nie pomyliły to może całkiem niedługo :) ) - obecne stosunki mogą też źle wpływać na psychike dziecka, prawda?Tata zostawił mamie pieniądze. Niestety krótko przed śmiercią miał bardzo nie oczekiwane wydatki. Gdyby mama reszte wsadziła do banku to mieszkając z nami miałaby dla siebie pieniądze jeszcze na parę lat... no ale tak się składa, że w tym czasie gdy z nami nie mieszkała to wszystkie te pieniądze wydała (łacznie z tymi, które uzyskała sprzedając mieszkanie) - nie zastanawiając sie nad tym co będzie dalej. Nie pytajcie mnie na co - nie wiem. Podobno jest to nie moja sprawa.Zresztą mama dla mnie jest zwykle bardzo dobra i kochana. Ostatnio nawet gotuje (gdy ja jestem w pracy) - mimo, że nikt jej nie prosił by cokolwiek robiła. A czasem sie zdaży, ze zrobi i coś innego w domu.Dorka bardzo dobrze opisała podejście mamy do życia - "arystokratka". Niestety to mój tata mame tak nauczył i ona dalej żyje tak jakby wszystko było po staremu. A ja bym tylko chciała by robiąc to nie obrażała mojego męża i respektowała to, że to on jest głową tego domu. Ja próbowałam jej to wytłumaczyć mówiąc nawet, że jeśli nasze małżeństwo się rozpadnie, to mnie nie będzie stać na to by ją utrzymywać. Ale mama uważa, że jeśli sie rozpadnie to na dobre mi to wyjdzie. I co ja mam na to powiedzieć?Przepraszam, że Wam wszystkim zawracam głowe, ale chwilowo już nie wytrzymuję tej sytuacji i musiałam sie wyżalić.
            • Gość: guest Re: teściowa... męża... IP: *.* 27.10.01, 18:01
              Napiszę może jeszcze raz to samo. To jest katastrofa.Dorosły człowiek, który jest okaleczony psychicznie. Skoro Twoja mama przepusćiła kasę za mieszkanie + jeszcze coś, a Ty nawet nie wiesz na co, to nie wróży to najlepiej. Z tego co piszesz, to Twoja mama po prostu buja w obłokach. Sugerowałbym kontakt z psychologiem. Owszem szansa na to, że udźwigniecie ciężar mamy (psychiczny i finansowy) istnieje, ale uważam, że jest nikła. Jeśli nie zmienicie czegoś teraz, kiedy w sumie wszystko jest ok. to za jakiś czas może dojść do poważnej tragedii. Nie chcę krakać, ale to nie jest błacha sprawa. Fakt, że Twoja mam źle traktuje Ciebie, czy męża to są błahostki. Zrozum wreszcie, że sprawa z Twoją mammą jest o wiele poważniejsza!Najpewniej Twój mąż ma rację - rozmowa z Twoją mamą nic nie zmieni, zresztą z tego co piszesz Twoje próby porozumienia są bezowocne. Mam to samo ze swoją teściową, sprawa jest całkiem inna, ale podobnie jak u Ciebie rozmowa nie ma żadnego sensu - wszystko rozbija się o to, że ta osoba wogóle nie słucha co się do niej mówi, po prostu odrzuca każdą myśl, która nie jest w zgodzie z jej wyimaginowaną wizją świata.Jeszcze raz zachęcam Cię do poważnego przemyślenia tej sprawy. Pomyśl o przyszłości Twojej, Twojego dziecka, rodziny oraz Twojej mamy. Wpłyń na nią dla jej własnego dobra i przestań myśleć, że problem polega tylko na tym, że Twoja mam denerwuje Twojego męża!
        • Gość: guest Re: teściowa... męża... IP: *.* 29.10.01, 10:40
          A dlaczego nie ma renty rodzinnej po mężu? Tak abstrahując oczywiście, ale nie mogę uwierzyć, że dorosłej osobie nie przeszkadza, że zięć daje jej kieszonkowe.
          • Gość: guest Re: teściowa... męża... IP: *.* 29.10.01, 12:27
            Moim zdaniem najlepiej zwołać naradę rodzinną- bez mamy. Jasno postawić sprawę rodzeństwu i wynająć mamie pokój, mieszkanie. Być może ma oszczędności i się do nich nie przyznaje, bo po co?Pisałaś coś o sprzedaży mieszkania. Zobowiązaliście się zająć mamą, ale czy musicie z nią mieszkać. Ja też mam mamę z ciężkim charakterem i przez to że bałam się jej przciwstawić-urazić mam teraz kryzys w swoim małżeństwie. Mam nadzieję, że wychodzimy na prostą. Moja mama nie liczy się z moim zdaniem, a ja za wszelką cenę chciałam jej akceptacji, zrozumiałam to całkiem niedawno. Największą trudnośc sprawiło mi przyznanie się do tego przed samą sobą.Pozdrawiam i życzę Tobie i mężowi samodzielnego mieszkania , uważam że to jedyne wyjście.
          • Gość: guest Re: teściowa... męża... IP: *.* 30.10.01, 08:24
            Ponieważ od lat nie mieszkamy w Polsce. Cała moja rodzina jest tutaj (tak jak większość rodziny męża zresztą).Więc chyba mamie nie przysługuje żadna renta w Polsce.
    • Gość: guest Re: tesciowa... meza... IP: *.* 27.10.01, 14:06
      Twoja mama zachowuje sie tak jakby nic sie nie zmienilo. Ale sie zmienilo. jej maz nie zyje. Ona zyje na garnuszku twojego meza, obraza jego zone, czyli ciebie. Beztrosko wydaje pieniadze, ktore zostawil jej tata. Duze dziecko po prostu. Nie dziwie sie, ze twoje rodzenstwonie pali sie do wziecia jej do domu. Schorowana niedolezna, no rozumiem, ale taki... no jak to inaczej nazwac.... darmozjad... telewizja i znajomi, a praca jej nie interesuje?Sama jestem kura domowa,wiec mnie tez to moze spotkac,strata meza, brak srodkow do zycia. Mam nadzieje ze zachowam sie doroslej....
    • Gość: guest Re: tesciowa... meza... IP: *.* 27.10.01, 19:11
      Zgadzam sie z KvM, ze sytuacja jest chora. Dlaczego bronisz mamy za wszelka cene, dlaczego nie widzisz, ze przekracza granice normalnego-ludzkiego zachowania? Pisalam tu jakis czas temu o rodzicach idealnych i jak ich posiadanie wplywa na dorastanie: zostalas tak wychowana, zeby traktowac styl zycia mamy za normalny i zdrowy. Wyobraz sobie, ze jest to sytuacja u Twoich znajomych - jak bys ja ocenila? Naprawde nie masz obowiazku akceptowac i powielac stylu zycia rodzicow. Oczywiscie, chwalebne jest to, ze opiekujesz sie mama, ale musisz zdac sobie sprawe, ze nie mozesz tego robic swoim kosztem. W sytuacji, ktora jest teraz, juz widac, ze w Waszej rodzinie metoda rozwiazywania konfliktow jest przemilczenie (Twoja mama i maz) - Ty tez ludzisz sie nadzieja zycia w milosci i tolerancji. Jest bardzo mozliwe, ze zlosliwosc Twojej mamy jest wynikiem jej gnusnego zycia (sorry!). U mojej mamy obserwuje rozwijanie sie nieprzyjemnych cech charakteru w wyniku przebywania wylacznie we wlasnym towarzystwie (+kota). Bron swojego malzenstwa i rodziny. Mozecie zapewnic mamie byt a jednoczesnie zachowac jakas autonomie. proponuje zrobic skladke wsrod rodzenstwa i wynajac mamie jakies lokum - male mieszkanko. Na dluzsza mete obecny uklad w Twojej rodzinie nie wrozy niczego dobrego. nie licz na to, ze mama sie zmieni.Zycze powodzenia w rozwiazaniu tej sytuacji i juz spokojnego okresu ciazy.Magda
    • Gość: guest Re: teściowa... męża... IP: *.* 28.10.01, 09:38
      Dzieńdobry Wam, Przeczytałam wszystkie Wasze wypowiedzi uważnie. Zgadzacie się ze mną, że rozmowa nie wiele da - a jednocześnie radzicie postawic sytuację jasno. Jak ją jasno postawić bez rozmowy?Mama doskonale zdaje sobie sprawę z tego co robi, ale chyba jej to specjalnie nie przeszkadza. Nikt inny z mojego rodzeństwa nie złoży sie na opieke nad mamą (zresztą tak jak pisałam nie o pieniądze tu chodzi) - ponieważ uważaja, że skoro mój mąż bardzo dobrze zarabia, to dlaczego oni by mieli dawać pieniądze na mame. Co jakiś czas przywoża jej jakiś prezent, a dużo częściej przyjeżdżają do nas na nie zapowiedziane wizyty przywożąc ze sobą gości na obiad. (A może i zapowiedziane tylko mama nam nigdy o tym nie mówi) Mama wtedy dla nich gotuje - a we mnie się gotuje. Ostatnio poprostu wychodzę z domu w czasie gdy, któryś z moich braci przyjeżdża.Gosiu26, zawsze uważnie czytam wszystkie Twoje posty - nie martw się - do mojej mamy Ci daleko - napewno nigdy taka nie będziesz. Magdo, ja nie uważam mojej mamy za rodzica idealnego. Wprost przeciwnie - mam nadzieję, że w wychowaniu mojego dziecka będę się wzorowała jej zachowaniem by wiedzieć jak mam NIE ROBIĆ.Dziękuje Wam wszystkim za zainteresowanie - ja się chciałam troche wyżalić (a wiadomo, że papier (internet) jest cierpliwy). I jak wszystko opisałam to mi się lepiej zrobiło, a teraz myślę, że może to nie ładnie tak narzekać na własną mamę.Wczoraj mojemu mężowi minęła w końcu złość na mame i pojechaliśmy wszyscy na wspólny spacer. Było całkiem miło.
      • Gość: guest Re: teściowa... męża... IP: *.* 28.10.01, 17:40
        Myslalam o rodzicach idealnych nie obiektywnie, ale subiektywnie - takich, ktorzy wychowuja cie w taki sposob, ze nie smiesz krytykowac ich metod wychowawczych, sposobu zycia, itp. W tym sensie twoi rodzice sa "idealni" - patrz Twoje wlasne zdanie "to nieladnie tak krytykowac wlasna mame". Miej odwage sie postawic, dlaczego masz cierpiec we wlasnym domu i za wlasne pieniadze???magda
      • Gość: guest Re: teściowa... męża... IP: *.* 28.10.01, 22:24
        Jeszcze coś dorzucę. Twoje rodzeństwo ma taki sam obowiązek prawny zaopiekować się mamą. Rodzic może podać swoje dzieci do sądu o alimenty. Jeśli nie chcą dobrowolnie jej wspomóc, trzeba to zrobić przy pomocy prawa.Nie wiem tylko jak sąd spojrzy na taką sprawę, gdzie zdrowa matka zakłada sprawę o alimenty - nie znam się na tym.Jeśli wszyscy się "zrzucą", starczy na jakąś pomoc, jeśli i mama podejmie pracę.Dorka
      • Gość: guest Re: teściowa... męża... IP: *.* 29.10.01, 07:58
        Witaj,otrzymałaś tu już wiele dobrych rad, dlatego ja skupię się na tym co mnie delikatnie powiedziawszy zdziwiło, a myslę, że może mieć kluczowe znaczenie dla rozwiązania sprawy> Nikt inny z mojego rodzeństwa nie złoży sie na opieke nad mamą (zresztą tak jak pisałam nie o pieniądze tu chodzi) - ponieważ uważaja, że skoro mój mąż bardzo dobrze zarabia, to dlaczego oni by mieli dawać pieniądze na mame.Twój mąż dobrze zarabia... I w związku z tym ma finansować wybacz: czyjąś tam mamę? Zrozumiałabym tę współodpowiedzialność, gdybyś była jedynaczką, ale w tej sytuacji współodpowiedzialność owszem jest, ale dotyczy całkiem innych osób: Ciebie i Twojego rodzeństwa!W twojej sytuacji byłabym skłonna nawet uciec się do fortelu. Jakiego? Najpierw wyjasnijcie sobie wszystko z mężem i przede wszystkim daj mu tę pewność, że stoisz za nim murem, o czym pisała chyba Katarzyna.Nastepnie zasymulujcie problemy w związku - niech dowie się o tym Twoje egoistyczne rodzeństwo.Powiedz im, że ta sytuacja musi się zmienić, bo pokłóciłaś się z mężem, a Ciebie po prostu nie stać na samodzielne finansowanie mamy. Jesli mają odrobinę przyzwoitości, zrobicie zrzutkę i wynajmiecie mamie pokoik... A że pewnie tych pieniążków dużo nie zostanie, może mama zechce pójść do pracy. Nie wiem jakie ma kwalifikacje, ale zawsze może spróbować być opiekunką do dziecka, może telemarketing, może marketing bezpośredni (jakis Oriflame czy Avon).Po tylu latach przed pójściem do pracy na pewno ma obawy, ale jestem pewna, że wyszłoby jej to na dobre.Jeśli chcesz pomóc mamie, spróbuj nauczyć ją trochę samodzielności...Nic nie przyda jej się bardziej.A co do niespodziewanych wizyt Twojego rodzeństwa: zadzwoń do każdego i powiedz, że ich niespodziewane wizyty rozkładają Ci plan dnia i choć oczywiście są mile widziani, muszą KONIECZNIE ustalać te wizyty z Tobą. Z nikim innym. > Wczoraj mojemu mężowi minęła w końcu złość na mame i pojechaliśmy wszyscy na wspólny spacer. Było całkiem miło.Chyba że chcesz zamknąć oczy na Wasze problemy, o czym świadczy powyższe zdanie.Mam nadzieję, że coś spróbujecie zrobić...Trzymaj sięNina
      • Gość: guest Re: teściowa... męża... IP: *.* 30.10.01, 08:29
        A gdzie jest to TUTAJ, chyba nie napisałaś oraz jak długo tam jesteście i czy rodzice pracowali w Polsca, a poza tym, co to za kraj, gdzie ludzie nie są ubezpieczeni???kasia
        • Gość: guest Re: teściowa... męża... IP: *.* 30.10.01, 08:41
          Przepraszam, ale na pytanie gdzie jest "TUTAJ" nie odpowiem, ponieważ często bywam na forum, tak jak parę innych osób które dobrze znam - a nie chcę by było wiadomo kim jestem. Inaczej podpisałabym sie pod tym postem.Dlaczego mama i tata nie byli ubezpieczeni to właściwie nie wiem - nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Zarówno mój mąż jak i ja jesteśmy ubezpieczeni.W razie jakiegoś wypadku to drugie dostanie bardzo dużą sumę pieniędzy (naszczęście mama o tym nie wie).Tata kiedyś pracował w Polsce. Mama nie pracowała nigdy.A jesteśmy tu odkąd pamiętam - z tym, że co roku bywaliśmy w Polsce.
    • Gość: guest Re: tesciowa... meza... IP: *.* 28.10.01, 23:34
      Przyjmując mamę pod swój dach dokonałaś wyboru, teraz trudno byłoby powiedzieć jej, że chcecie aby z Wami nie mieszkała. Zresztą czytając twoje posty jasno mozna stwierdzić, że jesteś osoba , jeju, jak to określić żeby Cię nie urazić, hmm....uległą, i raczej nie będziesz nigdy w stanie zrobić takiego kroku. Ale zrobić go powinnaś. Przepraszam, ale źle wróżę Twojemu małżeństwu. Masz męża, będziesz miała dziecko (Gratulacje!) i to oni powinni być dla Ciebie najważniejsi, to oni są Twoim życiem. Nie chcę powiedzieć, że mama powinna iść w odstawkę, ale fakt, że jest twoją mamą nie daje jej prawa do tego co robi. Ty niestety jesteś jej niewolnikiem. ...bo ona jest mamą... i co z tego??? dojdzie do tego, że TWOJA MAMA będzie przyczynkiem do rozłożenia na łopatki Waszego małżeństwa. Niedługo przyjdzie na świat dziecko, wtedy bedzie jeszcze gorzej, zapewne mama wszystko będzie wiedziała lepiej.. zaczną się częstsze kłótnie bo ... zmęczenie, nowe problemy...Jeju broń się przed tym. To jest terrorystka. I wiesz możesz stracić wspaniałego mężą. Jeśli on Cię broni (przykład obrony Twojej osoby) to Ty powinnaś stać za nim, a nie za mamą. Niestety bronisz ją, bo tak Cię wychowano, bo ona jest matką, ale on jest Twoim mężem i jeśli nie będzie miał Ciebie po swojej stronie to ..., poza tym może właśnie powinnaś pokazać swojej mamie, że to Twój mąż jest dla Ciebie ważniejszy, mimo całego szacunku dla niej.Potrzeba jest rozmowa, szczera, całej Waszej trójki. Wydaje mi się, że jeśli Twój mąż wiedziałby, że podczas takiej rozmowy, poprzesz go, twardo i stanowczo będziesz za nim stała, może zdecydowałby się na taką rozmowę. Sorki, ale wydaje mi się, że to Ty sobie z tym nie radzisz, jesteś za słaba i Twoja mama to wykorzystuje, a mąż, no cóż kocha Cię i chce dla Ciebie jak najlepiej, stąd zapewne ostatnie pojednanie, bo przecierz nie mógł na Ciebie liczyć, przecież nie poprzesz Go bo... bo ... bo to mama. A mama zniszczy Ci życie.Przepraszam jeśli wyraziłam się zbyt dosadnie. Ale aż mnie ściska jak słyszę o takich rzeczach. Jesteś na pewno wspaniałą kobietą więc proszę walcz o swoje życie!!!A może zbudujcie dom, a dla mamy, małą przybuduweczkę z osobnym wejściem i niech sobia ma tam osobną kuchnie i niech sobie tam przyjmuje gości. Aaaaa i licznik jej załózcie osobny. Sorki, ale nie lubię Twojej mamy.
    • Gość: guest Re: tesciowa... meza... IP: *.* 29.10.01, 10:12
      Pisalam kiedys ze moi rodzice sa wspanialymi dziadkami nie wtracajacymi sie do wychowywania. Niemniej jednak rzecz sie zmienia jesli idzie o relacje rodzice-dorosle dzieci.Mieszkamy z moimi rodzicami i mam juz serdecznie tego dosc.To jest poprostu okropne byc wciaz poslusznym wlasnym rodzicom a wlasciwie matce (ojciec sie nie wtraca) w moim przypadku 33 lata. Ciagle uwazac aby sie czyms nawzajem nie urazac . Wszystkie problemy w moim malzenstwie wynikaly tylko i wylacznie z ww. powodow. Maz dawno chcial sie wyniesc ale to ja go zatrzymywalam. Znosil to bo oczywiscie mnie kocha ale teraz to ja zdecydowalam ze czas najwyzszy zlapac oddech. Innaczej moze sie za jakis czas rozleciec malzenstwo. A i mama cierpi ze nie jestesmy jej posluszni jak pieski. Bo przeciez to jej dom.Wlasnie pomalowalismy pokoj i sie dowiedzialam ze nie zrobilismy tego w pore. Nigdy nic nie jest w pore.A ze obiad gotuje, dziecko bawi , ja nie chce takiego poswiecenia. Ciazy mi to ze jestem przyczyna jej zmeczenia, frustracji. Bylaby szczesliwa gdybysmy z mezem obrabiali jej ukochane kwiatki, byli na kazde kiwniecie palcem a nasze zycie??A ona powie a moje zycie???I wszyscy mamy racje. I my i ona .Dlatego uwazam ze jesli jest taka mozliwosc, powinno sie mieszkac oddzielnie. Pomagajac w razie potrzeby.Innaczej mozna sie ,,zezrec,,.Droga Toja. Ja ciebie rozumiem . Jestesmy troche podobne. Jestesmy uczuciowe i boimi sie ranic najblizsze osoby, kosztem wlasnego ja. Na swoja decyzje ja potrzebowalam 4 lat. Poprostu zaczyna sie depresja. To jest sygnal. I uwazaj , bo to sie niechcacy przelewa na wlasne dziecko.Mozesz tego nie uniknac choc sie bedziesz zapierac, ty tego nie zauwazysz. A ja juz widze i dlatego uciekne-terapia antytoksyczna. Musisz, poprostu musisz stac sie troche egoistyczna, bo w tej chwili jestes tego egoizmu pozbawiona.A twoje rodzenstwo? Oni cie wykorzystuja.
      • Gość: guest Re: tesciowa... meza... IP: *.* 29.10.01, 16:57
        Moja droga serdecznie Ci wspolczuje...Nie chce byc zla wrozka ale Ci powiem ze czeka Cie niezly horror jesli nie zmienisz postepowania.Jestes osoba, ktora nie ma wlasnego zdania, slaba psychicznie, ktora daje sie bezwzglednie wykorzystywac przez wlasna matke i rodzenstwo. Radze Ci jak najszybciej zglosic sie na dobra terapie ktora da Ci sile uporzadkowac swoje zycie. Nie odbierz tego zle, ale jest to dla Ciebie jedyny ratunek. Wyobraz siebie sama za 5 lat. Porzucona przez meza, z nadwrazliwym dzieckiem, grajaca z mama arystokratke za pieniadze na alimenty od twego meza...Wiem ze kazdy kocha swoja matke, a najbardziej te dzieci z rodzenstwa, ktore byly przez nia najmniej kochane.Byc moze Twoj problem siega czasow, o ktorych zbytnio nie pamietasz lub nie chcesz pamietac...Wez tez pod uwage, ze ZADNA NORMALNA OSOBA nie znizyla by sie do poziomu bycia utrzymywana przez ziecia, ktorego nie nawidzi i zamieszkania u corki, ktora uwaza za istne dno.Na dodatek o ile dobrze znam psychologie, jestem pewna ze Twoja mama ma zupelnie inny stosunek do Twoich siostr i braci.Dziewczyno reaguj szybko bo wkrotce bedzie za pozno !Zycie z kims tak toksycznym jak Twoja mama, ktory zle zyczy dla Twojego zwiazku a przez to i dla Ciebie, zrujnuje Ci zycie.Dodam tylko ze dziewczyny mialy racje ze powinnas jak najszybciej wynajac maly pokoj dla mamy, rodzenstwo ma taki sam obowiazek oplaty na zycie mamy jak Ty. Pensja Twego meza nie ma nic do rzeczy.Zorganizuj zjazd rodzinny i powiedz ze musicie znalezc wyjscie bo mama nie bedzie mieszkala od przyszlego miesiaca u Was. Jezeli rodzenstwo nie jest sklonne placic alimentow na mame, zaplac za wynajem pokoju dla mamy za pierwszy miesiac i za wyzywienie. Ten miesiac da jej szanse na znalezienie pracy. Jesli tego nie zrobi to jej sprawa. Problem bedzie spoczywal na barkach wszystkich jej dzieci a nie tylko Twoich. Dobrym rozwiazaniem dla Twojej mamy moze byc tez wynajecie pokoju i wyzywienie za cene opieki nad jakas starsza lub niesprawna osoba. Badz szczera i nie boj sie mowic tego co myslisz. Wyjasnij mamie, ze chcialas zeby z Wami zamieszkala ale po krotkim czasie jaki spedziliscie razem mozesz stwierdzic ze nie jest to idealne rozwiazanie, przedstaw swoje argumenty i wiedz, ze to Twoje zdanie liczy sie w tej histori tak samo jak powinno byc oczywistym ze wazniejsza jest dla Ciebie Twoja wlasna przyszlosc z Twoim wspanialym mezem i dziecmi niz fory egoistycznej matki i rodzenstwa.Zycze Ci powodzenia.
    • Gość: guest Re: tesciowa... meza... IP: *.* 30.10.01, 08:49
      Zebrałam się na rozmowę z mamą. Zrobiłam to gdy męża nie było, bo nie wiedziałam co z tego wyniknie. (Potem mu dokładnie o wszystkim opowiedziałam).Powiedziałam, ze myślimy o powrocie do Polski (to nie do końca jest prawdą, ale nie mam sumienia wyrzucić jej z domu) i że nie wiemy jak tam będzie z pracą i wogóle, ale od dawna o tym myślimy. Powiedziałam, ze na początku może będziemy mieszkać u rodziny męża. Spytałam co ona zamierza zrobić. Pomijając mamy komentarze na temat tego pomysłu okazało się, że mama ma jednak jakieś pieniądze i też zamierza wrócić do Polski i kupić sobie tam mieszkanie.Ja powiedziałam, że my planujemy to zrobić w ciągu najbliższych 3 - 5 lat. A mama na to, że ona planuje wrócić w ciagu najbliższych dwóch lat.Mój mąż nie bardzo w to wierzy, ale bardzo się ucieszył.No więc może jednak będziemy mieli normalne życie.A o pieniądzach i utrzymywaniu mamy zabronił mi z braćmi rozmawiać bo mam się teraz nie denerwować.Następnym razem ustalimy plan na nadchodzące dwa lata. Przynajmniej nie powiedziała, że ją wyrzucam.Lepiej? Bo ja czuję się podle. Ale dziękuję Wam. Bez Was nigdy bym się na to nie zdobyła.
      • Gość: guest Re: tesciowa... meza... IP: *.* 30.10.01, 09:26
        Zawsze sie bedziesz przejmowac ze zrobilas cos nie tak wobec matki. Ciekawe ze matki (niektore) absolutnie nie przejmuja sie tym co mowia do wlasnych dzieci. Im wszystko przejdzie przez gardlo. A one twierdza ze robia to dla naszego dobra, no bo kto nam to powie jak nie wlasna matka??Nigdy nie pomysla jaki zadaja bol. Bo urodzila, wychowala itd.. Ja tez tak myslalam. Z bledu wyproawadzil mnie maz.Zadne dziecko sie na swiat samo nie prosi. Dzieci nie rodzi sie tylko i wylacznie dla siebie. Tylko dla nich samych.Moi rodzice sie starzeja. Wiem ze bedzie sie trzeba nimi pozniej zaopiekowac gdy nie beda mieli sily. Dlatego trzeba sobie pozyc wlasnie teraz gdy jeszcze sobie radza.Maz jednego nie moze przezalowac.Ze zaraz po slubie nie zamieszkalismy chociaz przez rok sami.Aby sie nacieszyc wlasna miloscia, mlodoscia i szczesciem.W domu rodzicow to nie bylo to.Trzymaj sie Toja. Bedzie ci ciezko. Wiem. Mamie tez. dajcie sobie czasu na oswojenie sie z waszymi planami, wtedy obejdzie sie bez rozdzierajacych serce scen.Ktoras napisala ze jestes slaba psychicznie.Nie zgadzam sie. Tylko mocni psychicznie potrafia to zniesc, tylko tacy potrafia dostosowac sie do innych. Nie ci slabi. Tylko nie mamy egoizmu.
        • Gość: guest Re: tesciowa... meza... IP: *.* 30.10.01, 15:50
          To ja napisz proszę ile lat ma Twoja mama. Jestem w b. podobnej sytuacji, z ta różnicą, że w naszym przypadku chodzi o matke męża. Kobieta prawie nigdy nie pracowała. Całe zycie mieszkała z rodzicami, którzy na dobrą sprawe ja utrzymywali. Jej mąż zmarł jak mój małżonek miał roczek. Teściowa cały czas mieszkała ze swoimi rodzicami, nawet za życia meza. Jak zmarli rodzice to mój mąż był już na tyle dorosły, że on ją utrzymywał. Starszy brat męża jest człowiekiem nie do zycia - ten sam typ co mamuśka, ani do pracy ani do życia- pracę zmienia jak rekawiczki, pije. Zarówno syn jak i matka sprawiaja wrażenie jakby byli niezrównoważeni psychicznie, mają takie swoje chore racje, że porozumieć sie z nimi nie można. W chwili obecnej utrzymujemy zarówno teściowa jak i chyba starszego brata męża który sie u niej stołuje i całymi dniami chyba przebywa!! Opłacamy mieszkanie 5 pokoi w prywatnej kamienicy i rachunki + mąż jeszcze " parę groszy " jej daje na życie ...... Na pewno zapytacie dlaczego nie zamienimy mieszkania jej na mniejsze?! - próbowaliśmy a ona zrobiła dokładnie wszystko, żeby nic z tego nie wyszło i płacimy dalej bo "starych drzew się nie przesadza". My mieszkamy w na prawdę nieciekawych warunkach, mąż pracuje po nocach, żebyśmy wreszcie stanęli na nogi... Chwilami ręce mi juz opadają... Od niej nigdy nie usłyszałam chociaż słowa dziękuję .. to wszystko jej sie po prostu należy... Mąż woli dla świętego spokoju zawozić pieniądze, jak ma tam jechać to jest chory ale jednocześnie jest mu mimo wszystko żal matki...... Z jednej strony go rozumiem a z drugiej nie moge znieść tego że tak matce pobłaża i pozwala żeby to ona dyktowała nam warunki..
          • Gość: guest Re: tesciowa... meza... IP: *.* 30.10.01, 17:35
            Oj Toja, Kasik poczytajcie troche na temat psychicznego niewolnictwa to maze zrozumiecie wasza sytuacje a przez to tez jak z niej sie uwolnic.Pozdrawiam i zycze DUZYCH zmian jak najszybciej.
            • Gość: guest Re: tesciowa... meza... IP: *.* 31.10.01, 08:30
              Martuś, sprawa nie jest do końca taka prosta, chociaz jeśli chodzi o mojego męża, to masz racje. Moja teściowa sprawia wrażenie niezaradnej zyciowo kobiety i moze częściowo faktycznie tak jest, jednak ogromną role odgrywa tu jej wygodnictwo i cwaniactwo. Nie zmienia to jednak faktu, że w tej chwili jest 64 letnia kobieta, która w chwili obecnej przynajmniej finansowo jest całkowicie od nas zależna. Jej jedynym dochodem jest renta, w jakiej wysokości dokładnie nie wiem ale sa to na prawdę niewielkie pieniądze. kobieta całymi dniami przesiaduje z 2 kumpelami (obydwie stare panny w jej wieku, które w zasadzie nie maja własnego zycia, rodziny) a ich ulubionym tematem jest obgadywanie wszystkich po kolei sąsiadów, członków rodziny etc. Byłam przypadkowo świadkiem jak nagabywały dzieci na podwórku wyciągając od nich rzecy, które na prawde nie powinny ich interesować. Ostatnio zaczęłam sie zastanawiać, czy przykładowo opieka nad dzieckiem nie byłaby jakims rozwiązaniem dla mojej teściowej. Miałam nadzieję, że to pozwoliłoby jej zapełnić czas, odwrócić jej uwagę od wyimaginowanych problemów, a przy okazji odciąży nas troche finansowo.Co o tym sądzicie??
              • Gość: guest Re: tesciowa... meza... IP: *.* 31.10.01, 08:39
                Kasik napisała/ł:> Ostatnio zaczęłam sie zastanawiać, czy przykładowo opieka nad dzieckiem nie byłaby jakims rozwiązaniem dla mojej teściowejKasik, jak dla mnie to nie jest zbyt rewelacyjne rozwiązanie - powiedz sama, powierzyłabyś komuś takiemu wychowanie swojego dziecka? jejku, to naprawdę zgroza, co piszesz...chyba potwierdziło się pierwsze wrażenie, że teściowa i jej koleżanki są po prostu chore - to ciągnięcie za język dzieci na podwórku...brrr, inne słowa cisną mi się na usta, ale jestem kultoralna i się nie wypowiem ;-)Kasik, ja zgadzam się z Martą - musicie być bardzo silni, nie wiem w jaki sposób teściowa storpedowała Wasze plany zamiany mieszkania, ale może z nich nie rezygnujcie? Naprawdę, z tego co widzę, jesteście pod ogromną presją kogoś, komu, jak sądzicie należy się opieka. Owszem, opieka się należy, ale czy dziecko, będące na utrzymaniu rodziców, powinno im dyktować warunki? Analogicznie, teściowa nie powinna tego robić.Kasik, życzę dużo siły. Naprawdę, musicie zadziałać radykalnie - ona się nie zmieni.Pozdrawiam Agnieszka.
          • Gość: guest Re: tesciowa... meza... IP: *.* 31.10.01, 08:53
            Mama niedawno skończyła 50 lat. Jest w pełni zdrową kobietą (przynajmniej fizycznie). Zdaje sie, że w Polsce to by rzeczywiście dostała coś, ale było by to (po odjeciu opłat) jakieś 300 zł. Czy za to da się przeżyć w Polsce?Zresztą z checią jej bedziemy wysyłać pieniądze byle by już tylko jak najszybciej wyjechała.Z tym dziękuje to tak jest. Ja też nigdy nie usłyszałam słowa dziękuje - nawet jak robie rzeczy, których nie musze, po to by sprawić jej przyjemność. Teraz już zresztą nie robie, bo raz wystarczy by sie przyzwyczaiła i potem uważa, że to należy do moich obowiązków i chodzi obrażona, że było tylko raz. Kasik, tym bardziej Tobie wspólczuje, bo jesteś troche w takiej sytuacji jak mój mąż. Myślę, że ciężej jest tej drugiej osobie - niż rodzinie takiej mamy.Trzymajmy się. Może sie ułoży.
    • Gość: guest Re: tesciowa... meza... IP: *.* 31.10.01, 10:53
      Droga To ja.Piszesz w jednym poście:"mam nadzieję, że w wychowaniu mojego dziecka będę się wzorowała jej zachowaniem by wiedzieć jak mam NIE ROBIĆ." A co na to Twoja mama? Chyba jej się to nie spodoba. Cieszę się że zaczęłaś działać w tej sprawie - i nie miej z tego powodów wyrzutów sumienia. Musisz oddzielić dwie sprawy - to są dwa życia: Jedno Twojej mamy i drugie: Twoje, Twego męża i WASZEGO dziecka... W życiu musisz wybierać: Wy czy ona? Wiem że jest ciężko, ale nie jesteś jedynaczką... Dodam że podziwiam Twego męża za jego postawę!!! POWODZENIA i trzymajcie się ciepło. Buzia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka