Gość: guest
IP: *.*
27.10.01, 06:59
Cześć Wam! Czytałam dużo postów gdzie skarżycie sie na teściów. Jakoś mniej krytykuje się własnych rodziców.A ja chciałam się poradzić w sprawie mamy. Mama całe życie nie pracowała, bo zajmowała się nami. Po śmierci taty okazało sie, ze nikt z rodzeństwa nie ma zamiaru się nią zajmować, bo mama jest kobietą zdrową i silną i wlaściwie to mogłaby iść do pracy. Ja stwierdziłam ze to nie uczciwe - w końcu całe życie nie pracowała bo się NAMI zajmowała. Mama zamieszkała więc ze mną i z mężem. Ma własny pokoj z łazienką. Przed ślubem, po ślubie oraz po śmierci taty (zanim mama straciła swoje mieszkanie) jej stosunek do mojego męża był złośliwy i cały czas się go czepiała dając do zrozumienia, że uważa że popełniłam błąd wychodząc za niego za mąż. Potem wyjechała na pare miesięcy do sanatorium a gdy wróciła to zamieszkała z nami.Mój mąż zgodził się na to bez problemu. A ponieważ mama nie pracuje i aby nie czuła, że nic nie może sobie kupić - dajemy jej co miesiac pieniądze na wydatki. Dodam, ze ja nie zarabiam wystarczająco by to zrobić i pieniądze te dostaje tylko dzięki temu, że mój mąż bardzo dobrze zarabia.Mama zrobiła sie milsza (czyt. przestała byc złośliwa), ale nadal się tylko tolerują.Zanim mama zamieszkała u nas ustalilismy jednak pewne reguły, tak aby nie było "konfliktu pokoleń". No i ostatnio mama zaczeła te reguły łamac. Na moje przypomnienie, że prosiłam ją by czegoś tam nie robiła powiedziała tylko, że zapomniała i powinnam jej to częściej przypominać. To nawet mąż wytrzymał.Wczoraj jednak, przy gościach - zupełnie poważnie (nie żartujac) i zupełnie bez powodu zaczęła wydawać bardzo negatywne opinie o mnie (dotyczyło intelektu oraz sposobu prowadzenia domu). Mnie to nie przeszkadza, zawsze byłam ulubienicą taty, a od mamy słyszałam co robie źle - ale mój mąż sie wściekł. Powiedział, że nie życzy sobie by o jego żonie tak mówiono, a już napewno nie w jego domu. Następnie wyszedł aby się nie kłócić. No ale od tego czasu powietrze jest ciężkie, a on traktuje mame jak powietrze.Ja czuję się jak pomiędzy młotem a kowadłem. Z jednej strony rozumiem męża. Mnie też by zezłościło gdyby ktoś zaczał tak mówić o nim. A tłumaczenie mu, że mi to jednym uchem wchodzi a drugim wychodzi nie poprawiło sprawy.Z drugiej strony mama to zawsze mama - wychowała mnie - poswieciła życie dla swoich dzieci, a ja ją kocham, niezależnie od tego co mówi, i nie chcę by teraz nagle musiała iść do pracy i by czuła sie odrzucona przez najbliższe jej osoby. Juz wystarczy, że boli ją iż nikt inny z rodzeństwa nie interesuje się nią.Prosze doradźcie jak ich pogodzić?Mam nadzieje ze post nie wyszedł za długi.XXX