IP: *.* 27.10.01, 21:09
ano jak w temacie. KvM wziął się za mały remoncik - miało zejść 2-3 godzinki, a ja jestem w polu po 8 godzinach. Najbardziej mnie wkurza gips - czego bym nie robił zastyga po kilku minutach - muszę go rozrabiać po pół litra. Ale i tak wolę to zrobić sam (z wielką pomocą kumpla) niż oddać w ręce "fachowców". Mam dość "fachowców", no chyba, że ktoś mi poleci kogoś solidnego, ale czy to możliwe?
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Masakra IP: *.* 28.10.01, 17:27
      Sluchaj jest to jak najbardziej mozliwe. Ja tez mam w domu kilka efektow radosnej tworczosci mojego meza (teraz juz doszlismy do wniosku, ze nie kazdy mezczyzna musi takie rzeczy robic), miedzy innymi fugi w kuchni, otynkowanie w sypialni, oraz nie-wiem-jak-to-nazwac w lazience (otynkowanie nie przystaje). Teraz juz zawsze bede korzystac z uslug fachowcow. Ostatnio wymienialismy okna i panowie wszystko pokryli folia, po czym po skonczonej robocie (pol dnia) wszystko po sobie posprzatali. Bylam w szoku, ale uswiadomiono mi, ze czasy wszechwladnych "fachowcow" juz minely bo jest bezrobocie. Ale i tak nie warto zatrudniac w ciemno, popytaj wsrod znajomych. Zycze powodzeniaMagda
      • Gość: guest Re: Masakra IP: *.* 28.10.01, 19:54
        No właśnie pytam - jakoś nikt mi nikogo nie może polecic :-(Mi też wymieniali okna fachowcy. Owszem robota ok. folia była, lae co z tego - syf był koszmarny.Oczywiście nie będę robił rzeczy, których nie robiłem a do których trza praktyki. Generalnie do tej pory to nic sam nie robiłem, ale po ostatnich fachowcach (z rodziny zresztą) jeszcze dziś m. innymi poprawiam.Znikam bo muszę jeszcze posprzątać zanim Dorka wróci.
        • Gość: guest Re: Masakra IP: *.* 28.10.01, 23:05
          I tak jakoś tego porządku nie widać. Ale skoro się siedziało w interku? ;-)Jestem przerażona.W kuchni koszmarny bałagan - nic nie zostało zabezpieczone, choćby przykryte folią, zlew cały w zastygłym gipsie. To co sama schowałam uratowane, ale naczynia po obiedzie, jaki uszykowałam dla chłopaków - nie umyte i pokryte warstwą pyłu.Jeden kwiat doniczkowy spadł na podłogę (został sprzątnięty), drugi ma ziemię w odpadkach ze ścian i cały jest w pyle.Pył z przedpokoju naniesiony do pokoi, zapylone meble.To wspaniałe, że mój kochany mąż sam podjął się takiego dzieła, naprawdę to doceniam.Tylko dlaczego jest to robione bez planu, na "dziko", bez dbałości o komfort rodziny.Wolałabym wyjechać na okres "remontu" i wrócić tuż po nim, a nie nadużywać gościnności (jakże wspaniałych i wyrozumiałych ) znajomych.Byłam dla Krzysia bardzo niemiła - wytknęłam mu to, co powyżej, a nie pochwaliłam ani słowem. Ale jak się nie denerwować, gdy hormony dają czadu, niepokoją skurcze, których nie powinno być, a poza tym kuchnia nie nadaje się do użytku, a śniadanie, czy obiad trzeba zjeść.Wiem, po co się przejmować - obiad można zjeść w barze. To drobiazg.Mnie poprostu wyprowadza z równowagi brak zorganizowania.I jeszcze to, że muszę to oglądać i zamęczać siebie i znajomych, bo gdzie mam się podziać z dzieckiem i brzuszkiem? Pocieszcie mnie, bo znowu wyląduję w szpitalu... sad:-(Dorka
          • Gość: guest Re: Masakra IP: *.* 29.10.01, 08:06
            Dorka,nie martw się!Możesz zastosować metodę wizualizacji-wyobraź sobie jak będzie wyglądało Wasze mieszkanie za jakiś...tydzień:Ty podziwiasz dzieło Twojego męża a on ze szczoteczką ze strusich piór strzepuje ostatnie,niewidoczne pyłki zza mebli...Pomijając wszystko-znam to z autopsji-mój mąż po przyjściu z pracy nie zakasuje rękawów i nie chwyta za wiertarę,ale-sam skręcił wszystkie meble Voxa,bałagan był straszny,bo to musiało być porozkładane po wszystkich pokojach,ale jaki efekt!!!U Ciebie też tak będzie -zobaczysz,spróbuj to ujrzeć oczyma wyobraźni,nie ma sensu stresować siebie i przede wszystkim dzidka-do szpitala masz wrócić tylko po to,aby urodzić!A tak swoją drogą-widzę,że mój wierszyk na forum etaty,który skierowałam do Twego męża okazał się proroczy-już nic więcej nie napiszę.Pozdrowienia.
        • Gość: guest Re: Masakra IP: *.* 29.10.01, 11:51
          hihi, KvM. Jak ja lubie remonty. Razem z ich całym syfilitycznym urokiem. Serio. Jestem jedyną mi znana osobą płci żeńskiej, która lubi malować, gipsowac itp. do spółki z mężem, równiez radosnym (czasami nieco mniej)twórcą.Byłam bardzo nieszczęśliwa, kiedy z powodu ciąży nie mogłam czynnie uczestniczyc w remoncie nowego wówczas mieszkania. Aż Darek pozwolił mi malować ściany do wysokości pasa (żeby rąk do góry nie podnosić)i razem układaliśmy panele...Ale to było szczęście...Ostatnio pomalowałam duzy regał u Laury i zabieram sie do radosnej twórczości na scianach.Oby Ten Facet to przeżył...
          • Gość: guest Re: Masakra IP: *.* 29.10.01, 15:10
            Hej urszula,Nie mysl sobie, ze jestes jedyna kobieta - zlota raczka ;-). Ja w moim domu od dziecinstwa bylam od tych spraw - babcia zostawiala specjalnie dla mnie zepsute lampki, zebym je mogla naprawic. tez przeprowadzalismy sie w trakcie mojej ciazy (zagrozonej, blizniaczej) i wyobraz sobie, ze nie moglam sie oprzec pokusie skrecania mebli. Nauczylam rowniez mojego meza, jak sie to robi (ze jednak warto zajrzec do instrukcji).Nie zapomne natomiast, jak malowalismy sciany w starym mieszkaniu. Z duzego pokoju wszystko wyniesione do malego, ubrania w workach, dywan w kuchni - krotko mowiac nie da sie zyc. Polozylismy wspolnymi silami pierwsza warstwe, nastepnego dnia planowalismy druga (tzn. ja planowalam jak sie okazalo), o trzeciej nie bylo mowy.Niestety nastepnego dnia moj szanowny malzonek umowil sie na karty z kolegami (Magic the gathering - wybitnie uzalezniajace, na szczescie mamy to za soba). Zamiast wrocic w poludnie, wrocil w nocy. pomalowalam sama, ale o malo go nie zabilam. Teraz juz sie lepiej znamy.Dorka, nie daj sie nerwom. Ja w czasie ciazy powtarzalam sobie - czy warto sie tym przejmowac? To naprawde nie ma wielkiego znaczenia. Dbaj o siebie.Magda
    • Gość: guest Re: Masakra IP: *.* 29.10.01, 08:53
      Ja mam ochotę zabić swojego męża, gdy słyszę, że on to zrobi sam i nie chce obcych facetów w domu. Oczywiście bajzel w domu okropny. Z planu pracy na 5 godzin wychodzi 5 dni. Kosztuje 2 razy więcej niż u fachowców bo zawsze jakieś narzędzia (lub nie daj Boże maszyny) trzeba dokupić. Robi wg swojej koncepcji bo co mu się baba będzie wtrącała w męską robotę. Zawsze czegoś nie przewidzi i wychodzi skomplikowanie (w środku sztukowanie i kombinowanie a na wierzchu OK).Po skończonej robocie nie mogę wyrazić ubolewania, że nie tak to sobie wyobrażałam, bo przecież on się napracował.Gdy czegoś nie skończy i mówi że zrobi to w przyszłym tygodniu, to czekam rok na następny remontowy zryw.Po prostu MASAKRA.Faceci zostawcie ciężkie roboty fachowcom. Wystarczy nam że przybijecie gwoździe gdzie trzeba i wywiercicie dziurę w ścianie. PS. Czekam teraz gdy wyjedzie w delegację i wtedy wezwę ekipę do malowania ścian. Mój mąż oczywiście by pomalował, ale najpierw by zeskrobał ściany (nowe - 1 raz malowane), wycekolował, wyszlifował (zwały pyłu w każdym zakątku domu) i dopiero malował... a tego nie zniosę.
    • Gość: guest Re: Masakra IP: *.* 29.10.01, 11:27
      To ja na pocieszenie. 4 lata temu mój mąż - jak KvM i znaczna część panów zapewne - zaczął remont naszego mieszkania. I to była rozpacz! Pył w kuchni, pył w łazience, pył w ubraniach, pył we włosach, pył w lodówce, pył w... oszczędzę Wam mówiąc, że w każdym miejscu. :fou: Pominę milczeniem, że nigdy to, co się dało zabezpieczyć nie było zabezpieczone, bo ktoś musiałby o tym pomyśleć...Dodam tylko, że dom jest stary i nieprzewidywalny, i oczywiście wszystko zajmowało 5 razy więcej czasu... Ale to już znacie.W każdym razie chciałam powiedzieć, że przez te wszystkie lata mój ślubny, zdolna bestia, znacznie się wyrobił... Wszystkie niepowodzenia odeszły w przeszłość...Teraz też wszystko robi sam - remonty, budowanie tarasu, kominek, część mebli... W zeszłym tygodniu na przykład zrobił absolutnie czadowe szafki do łazienki - od projektu do wykonania :eek: - tylko dlatego, ze nigdzie nie mogliśmy dostać takich, które akurat pasowałyby... Oczywiście w miedzyczasie stał się remontową alfą i omega dla całej rodziny, sąsiadów i znajomych. Powiem jeszcze, że nie tylko ja, ale nawet mój ojciec (zapamiętały inżynier starej daty) jest dumny ze swego zięcia.Czasem tylko mi zal, kiedy patrzę, jak wyglądają dłonie mojego informatyka :sweat: ...A fachowcy? Cóż... nigdy więcej. Poprawiania jest potem tyle, że szkoda pomyślec, choć porządne firmy, i polecane!Tak więc głowa do góry! dziewczyny, dajcie szansę Waszym mężczyznom - za parę lat będą rewelacyjni ;-)Panowie - nie załamujcie się, ale myślcie o Waszych kobietach, żeby nie musiały godzinami sprzątać!Pozdrawiam serdecznie i życzę rychłych sukcesów :hello:AniaPs. I mam nadzieję, że ten mój mąż tego nie przeczyta, bo pochwalić można, ale bez przesady - jeszcze by biedak w piórka obrósł!
      • Gość: guest Re: Masakra IP: *.* 29.10.01, 11:58
        To i ja swojego pochwalę- umie wszystko zrobic sam, do tego nie boi sie roboty i nie przeszkadza mu, że koniecznie chcemy mu pomagać. No, nie potrafi szyć i szydełkować, ale to umiem ja..
        • Gość: guest Re: Masakra IP: *.* 29.10.01, 13:04
          Dorka!KAż mu sprzątać, w przyszłości się zastanowi nad nieprzemyślanym remontem...W ramach anegdoty: gdy my mieliśmy się wprowadzać do domu mój wtedy jeszcze nieśłubny dużo robił sam np całą instalację elektryczną oraz ścianki kolankowe, ale...Malował również sam hektary sufitu (poddasze, 5 metrów w szczycie), zabezpieczająć starannie parkiet, żeby się nie zniszczył, ale gresów już nie - bo się umyje - niestety musiałm to robić ja z 2 i pół miesięczną Baśką u cycka, bo on miał już co innego do zrobienia... Się umyło. Do dziś wypominam.ruda kasia
          • Gość: guest Re: Masakra IP: *.* 29.10.01, 14:24
            Ty mnie nie denerwuj. Tak jakbym zakładał, że to Dorka posprząta. Zresztą już wszystko zrobione, a w kuchni jest czyściej niż przed remontem.Szkoda tylko, że zamiast 3 godzin zeszły 3 dni...
            • Gość: guest Re: Masakra IP: *.* 30.10.01, 08:53
              Jednak nie spokojna rybka, co sugerowała Adzia troche wyżej...No ale po prawdzie po co kobiecie w ciąży stres w postaci remontu? Miłego mieszkania w wysprzątanym domku, no i spokojnego już oczekiwania na... Czy to ma być mała rybka?ruda kasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka