Dodaj do ulubionych

"Pediatrzy" ?

IP: *.* 05.11.01, 13:28
Dlaczego "pediatrzy" zaraz wam napiszę. Dwa tygodnie temu razem z cócią Olgą i mężem poszliśmy na co miesięczną wizytę do pediatry. Chodzimy co miesiąc na pomiar wagi,wzrostu i sprawdzany jest ogólnie rozwój dziecka. Całą ciąże spędziła w szpitalu nadciśnienie, gestoza. Olcia niby urodziła się w terminie ( 38 tydz. przez cesarskie cięcie - z diagnoza początki obumierania płodu ale to inna historia ), miała 3200 g wagi i 50 cm ale przez neonalogów została uznana za wcześnika. Uzyskała tylko 6 pkt w skali Apgar i była trochę niedotleniona ( taką informację uzyskałam od .. położnej ). Nadodatek stwierdzono odrazu krzywicę ( ogniska zmiękczeń na czaszce ). I tak od samego początku dostawała sporą dawkę wit. D3 i wapna. Ale do rzeczy. Przyjechaliśmy do przychodni a tu niespodzianka raczej nie miła. Pani doktór nie ma bo zabrali jej etat z tej przychodni jest nowa. Na widok jej moja córcia dostała niesmamowitego płaczu. TAk płaczącej jej jeszcze nie widziałam. I miała rację. Wizyta wyglądała tak. Pani "pediatra" nie zapoznała się wcześniej w ogóle z kartą córci. I zaczęła wymyślać rózne dziwne rzeczy: "Po co tyle wit. D3 ? Na moje stwierdzenie o krzywicy i szybkim wzroście Olci i o zaleceniach ortopedy ( ma w tej chwili ponad 80 cm a tylko 10 m-cy i troszkę kręgosłupik z mięśniami nie nadążają ) stwierdziła, że ja głupoty gadam. I zaczęła drzeć się że tylko idiota taie dawki przepisuje i tak długo podaje wapno. Na stwierdzenie, że wszystko jest udokumentowane w książeczce potrzyła się na mnie jakby chciała zamordować mnie, że się odezwałam. Nie zmierzyła córci, nie obsłuchała, zważyła w ubraniu bo przypomniała sobie o tym. I stwierdziła cytat "że na pierwszy rzut oka to Olci brakuje witamin, bo w zupkach i sokach jest ich mało, a same branie wit. C czy wapna nie wystarcza i koniecznie muszę jej podawać vibovit bo nie będzie rosła". MAło tego, stwierdziła, że powinnam swojej córci ( nawet nie spytała ile ma m-cy) podawać soki cytrusowe, zabielać krowim mlekiem zupy i podawać bułkę z masłem i wędliną ( nawet nie zobaczyła czy Olcia ma czym gryść ). Wyszłam, Olcia wcześniej wyszła razem z mężem bo serce mnie bolało od jej płaczu, na co pani "pediatra" stwierdziła: a co ona tak płacze, przecież nie ma powodu do płaczu.Zmieniliśmy przychodnię, pediatrę. Zapisaliśmy się do naszej starej pediatry, to nic że na końcu miasta. Ale przynajmniej Olcia cieszy się na jej widok, nawet ostatnio ( w ub. środę ) pokazała pani doktor jak potrafi sobie sama wstać i jakie ładne ząbki.Powiedźcie mi tylko jedno skąd to się bierze. Dlaczego tacy ludzie zostają lekarzami i to takich malutkich istot ?
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: "Pediatrzy" ? IP: *.* 05.11.01, 14:34
      Czasami też zadaje sobie to pytanie, które postawiłaś na końcu, szczególnie od chwili, kiedy byam z moim niespełna rocznym synkiem u okulisty, oczywiscie dzecięcego. Po tej wizycie Ksawerek przez dłuższy czas reagował histerycznym wrzaskiem na widok białego fartucha i wcale mu sie nie dziwię. Po prostu pani doktór chciała obejrzeć oczka małego, wiec energicznie do niego podeszła, złapała za rzęsy, by podnieść dziecku powiekę i...... wyrwawła mu rzęsy. Zdziwiona powiedziała: "O trochę nam się wyrwało " po czym tak samo energicznie zabrała się do drugiego oka i tez wyrwała rzęsy. Oczywiście na tym zakończyłam wizyty u tej pani doktór. Sporo czasu (około 5 miesięcy) zabrało mi pokazanie mojemu synkowi, że nie wszyscy lekarze są sadystami i teraz na zapowiedź "pojedziemy dziś do pani doktor" mały się cieszy, a na pytanie "jaka jest pani doktor ?" odpowiada "fajna". Mam nadzieję, że już więcej nie spotka takiej pani doktór, która znowu mu coś wyrwie albo na długi czas zniechęci do wizyt u lekarza.ATA
    • Gość: guest Re: "Pediatrzy" ? IP: *.* 06.11.01, 11:58
      Ja mam też podobne doświadczenia. Kiedy poszłam z moim synkiem do przychodni na pierwsze szczepienie (miał wtedy 2 miesiące), miałam nadzieję, że będzie moja ulubiona Pani pediatra, niestety miałam wielkiego pecha, bo akurat wyjechała na wizyty domowe, więc byłam zmuszony iść z małym do mniej sympatycznej pani. Zaczęła go badać, położyła na brzuszku a kiedy go odwracała maluch zaczął przeraźliwie płakać , wręcz przez chwilę nie mógł złapać oddechu. Kiedy ja byłam przerażona pani doktor ztwierdziła, że jestem niedoświadczoną matką ( mam 22 lata ) i przesadzam, bo według niej dziecko tylko trochę płacze a ja jestem przewrażliwiona, a wogóle to stwierdziła, że mały płacze bo nie układam go na brzuch, a na moją odpowiedź, że kładę go na brzuch przynajmniej trzy razy dziennie powiedziała, że powinnam przynajmniej 11 razy !!! Jak wyszłam z gabinetu pani doktor i przeszłam pielęgniarek, żeby go zaszczepiły, to zobaczyłam u synka pod paszką czerwone otarcie (chyba ta pani go uszczypała), które widniało na jego ciele jeszcze przez kilka dni. Teraz gdy tylko wybieram się do przychodni, dzwonię wcześniej i upewniam się, że będzie moja ulubiona Pani doktor, a gdy jej akurat nie ma to wizytę odkładam na następny dzień.Pozdrawiam MagdaJ.
      • Gość: guest Re: "Pediatrzy" ? IP: *.* 06.11.01, 13:33
        W przychodni to moja pani doktor jest nawet wzgledna, chociaz moje dziecko jej nie lubi bo wszystko jest w pospiechu, a one wlasnie potrzebuja spokoju.Za to jak czasem pojedziemy prywatnie do innej pani dr.(to wtedy gdy mamy inny problem niz szczepienie) , to jest zupelnie innaczej. Ona ma takie podejscie do dzieci ze moja coreczka pokazywala sie z jak najlepszej strony.Najpierw pani dr. czule mowi, sama rozbiera, glaszcze, smieje sie do dziecka, pomalutku, powolutku, super.Wychodzilam od niej szczesliwa.Takich lekarzy sobie zyczymy dla naszych milusinkich.
      • Gość: guest Re: "Pediatrzy" ? IP: *.* 09.11.01, 15:03
        Ja coprawda na lekarza rodzinnego i pediatrę nie mogę narzekać ale problemy pojawiaja się zawsze gdy trzeba iśc do specjalisty Juz nawet nie próbuje chodzic do państwowej przychodzni tylko ide prywatnie, szkoda męczyc dziecko.Ata wie pewnie coś na ten temat, bo pewnie tez była kiedys w przychodni na trójce
    • Gość: guest Re: "Pediatrzy" ? IP: *.* 06.11.01, 17:53
      Kiedy mój synek miał 4 miesiące, pojechałam z nim do lekarza ortopedy w wiadomym celu. Byłam zdenerwowana /pół godziny siedzenia na korytarzu pełnym płaczących dzieci zrobiło swoje/. Przyszła Pani doktor, nikt z oczekujących ludzi nie usłyszał słowa przepraszam za spóźnienie /bo i po co???/, ale nie przypuszczałam że najgorsze dopiero przede mną. Pani doktor podniesionym głosem kazała rozebrać dziecko /poczułam się jak w armii/, po czym bez umycia rąk /!!!/ próbowała podejść do dziecka. Zwróciłam jej uwagę na temat higieny, co przyjęła z niezadowoleniem :(( . Samo badanie też było koszmarne... Patryś płakał, ja zostałam ochrzaniona za to że nie potrafię :what: położyć własnego dziecka na brzuszek... Wyszłam z gabinetu zlana potem. Od tamtej pory unikam w/w pani doktor jak ognia. Moi znajomi także. I znajomi ich znajomych...
    • Gość: guest Re: "Pediatrzy" ? IP: *.* 07.11.01, 12:51
      Boże! Aniu , współczuję. A ta pediatra to chyba dyplom i papiery n bazarze sobie kupiła.
      • Gość: guest Re: "Pediatrzy" ? IP: *.* 07.11.01, 13:29
        Boże dziewczyny! Przeczytałam Wasze listy i jestem przerażona. Ja urodzę dopiero za 3 dni(bo mam planowaną cesarkę) ale już się boję przed pierwszej wizyty u pediatry. Jak to przewidzieć z kim się będzie miało do czynienia??? Czy najlepiej z góry płacić w prywatnych gabinetach i oszczędzić dziecku i sobie tak "przyjemnych "sytuacji jak opisałyście. Ale czy zawsze prywatnie jest tak super, czy to też nie reguła???Nina
        • Gość: Anuśka Re: "Pediatrzy" ? IP: *.* 07.11.01, 14:08
          Trudno mi powiedzieć. Ja trafiłam do przychodni ( prywatna, kilka odddziałów po mieście, podpisana umowa z Kasą Chorych ) z przypadku. Później okazało sie, że przyjmuje ta przyjemna pediatra jak już urodziłam Olcię i poszliśmy na szczepienie. Choć coś koleżanka z pracy wspominała mi wcześniej o jakieś pediatrze co przyjmuje właśnie w tych przychodniach ale nie skojarzyłam wcześniej nazwiska.Co do tych "drugich" nigdy nie wiesz na kogo trafisz, chyba że pójdziesz to poleconej przez znajomych itp. ale to nie oznacza, że musi się tobie ona spodobać.Pozdrawiam serdecznie
        • Gość: guest Re: "Pediatrzy" ? IP: *.* 07.11.01, 14:39
          Nina, najlepiej zasiegnij informacji poczta pantoflową. Ja nie chodze z moim małym prywatnie, ale z trzch pediatrów w mojej przychodni tylko jedna pani doktor jest "fajna". Zaliczyłam wszystkich trzech, zanim sie zdecydowałam. Juz po podejściu do dziecka i zaleceniach zorientujesz sie czy dany lekarz Ci odpowiada. Ja np. zwracałam uwagę jak lekarz odnosi się do dziecka tzn. czy bezceremonialnie zabiera się do badania, czy wcześniej jakos próbuje dziecko osmielic albo nawiazać z nim kontakt, czy zadaje dodatkowe pytania na temat dziecka, czy mogę go tez zapytać o rózne rzeczy np. z pania nefrolog porozmawiałysmy sobie tez na temat żywienia dziecka, z neurologiem na temat szczepionek itp. Dla mnie tez istotne było podejście do karmienia piersią, przy czym zdrowe podjeście, tzn. nie przeginajace ani w stronę naturalnego karmienia ani w stronę butelki. Istotne tez jest to czy lekarz tylko przerabia pacjentów ,czy znajduje czas na rozwianie twoich wątpliwości, czy umie się przyznać, że czegoś nie wie. I ważne jest tez to, że np. moja pani doktor przyjmujaca do 18.00 (teoretycznie, bo panie w rejstracji wyłączają komputer juz o 17.45) na mój telefon o 17.55 że dziecko ma wysokoą goraczkę i czy moge jeszcze z nim przyjechać zgodziła sie zostać dłużej i na mnie poczekać, choc przyjechałam po 18.00 do przychodni. Pani z rejestracji była wściekła, ale ponieważ mam opinie osoby potrafiacej egzekwować sowje prawa, mierzyła mnie tylko nieprzyjaznym spojrzeniem.Życze Ci żebyś znalazła fajnego lekarza i naprawde tacy też są w państwowych przychodniach, tylko trzeba poszukać.PowodzeniaATA
    • Gość: guest Re: "Pediatrzy" ? IP: *.* 08.11.01, 20:51
      Cześć dziewczyny. Czytałam wasze listy ze wspólczuciem dla was i waszych maluchów . Choć sama jestem lekarzem, to z przykrością muszę powiedziec, że coraz żadziej mozna spotkać lekarza z powołania. NIe raz wściekałam sie na traktowanie mnie jako pacejenta. Ale najgorsze są sytułacje gdy te przykrości spotykają nasze4 maluszki. Ja przeżyłam horror po porodzie , pierwsze dwie doby dla mnie były koszmarem. Do sali 6-o osobowej plus łóżeczka dzieci, gdzie trudno było się przecisnąć ( IMiDz w W-wie!) rano wpadły dwie pielęgniarki- szczepienia, akurat rozebrałam z trudem dziecko do zmiany pieluszki. Dzieco złapaly te kobitki, i ciach zastrzyk, Ola w placz. W międzyczasie wpadla trzecia pielęgniarka -ważenie, zlapala placzącą Olę , rozebrała do reszty i na wagę , Ola wpadla już w histerię. Po Weniu pielęgniarka pyta mnie, czy dsziecko było juz kąpane , zanim sensownie zdążyłam powiedzieć , że nie, bo nie chcialam, ona złapala Olę i pod kran, namydliła szamponem BAmbino, Olę juz zatykało od płaczu... Zanim zdążyłam odebrać jej dziecko, pojawiła sie nastrępna - pobieranie krwi... po niej dziecko porwał w swoje ręce lekarz na badanie... Ola się zanosila płaczem , ja plakalam razem z nią... A to wszystko działo,się w iwelkim pośpiechu, pielęgniarki przepychały sie między lóżkami, dzieci płakały... istny kociokwik. A na koniec poprosiłam lekarza o poradę , czy ja aby mam wystarczająco dużo pokarmu, bo nic nie widziałam żeby jeciało, on na to ścisnął mi pierś ręką, że mi się łzy w oczach zakręcily, coś wycieklo z brodawki"Wystarczy.", a pierś bolała mnie jeszcze ze 3 tygodnie. Od tego momentu Ola histeryzowała przy kazdej zmianie pieluszki. Miałam pecha , bo następnego dnia rano akurat gdy zmieniałam Oli pieluszkę przyszedł inny lekarz na badanie. Więc uciekałam z tego szpitala, jak tylko było mi wolno. Dodam, że Ola jeszcze przez 2 tygodnie płakała przy każdej zmianie pieluszki. Na szczęście wizyty w przychodni nie są takie złe. Pozdrawiam, BeataW
    • Gość: guest Re: "Pediatrzy" ? IP: *.* 09.11.01, 11:39
      To sie tez dopisze.Zwykle korzystam z porad pediatry prywatnego, ale tym razem, przy okazji szczepienia, postanowilam zrobic wyjatek i skonsultowac z pediatra z osrodka zdrowia sprawe Michalkowej alergii i stulejki.Coz, pani doktor okazala sie byc niekulturalna opryskliwa kobieta.Dlatego az takie zdanie?1. Na moje pytanie: co robic z ta alergia, jak sobie radzic z wypryskiem alergicznym i niechecia malucha do hydrolizowanych mieszanek (musze mieszac milumil z pepti pol na pol - inaczej jest totalne histeria) pani doktor odpowiedziala: "A co ja pani poradze na alergie?" Coz, widac matka po to przychodzi do przychodni, zeby radzic pani doktor - tez tak mozna.2. Ogladajac Michalkowego siusiaka pani doktor do mnie z oburzeniem: "A dlaczego on taki wysmarowany tym kremem?!" . He.. Maly zabkuje, am tendencje do odparzania, to i grubiej smarujemy tymi kremiskami. Ale pani doktor to sie nie podobalo, bo se rece upackala, hihi :)3. Na widok stulejki: " No przeciez tu wszystko jest zarosniete! Do chirurga!" . Ech, ale przeciez mozna o takich rzeczach poinformowac matke trochu bardziej kulturalnie, taktownie.Ale i ja wkurzylam pania doktor, bo stwierdzilam, ze wprawdzie maly sie dzis szczepi, ale juz zostal dopuszczony do szczepienia przez lekarza prywantnego. Widzialam, ze ja to podirytowalo :)No i z niewinna mina spytalam, czy se moge wziac ze stolu od niej ulotke ze schematem zywienia dzieci alergicznych. Oczywiscie wzielam nie czekajac na odpowiedz - ulotek bylo duzo, i pewnie zostaly wystawione dla takich jak ja :)Wyszlam z gabinetu rozbawiona.Ale, prawde mowiac, gdybym musiala korzystac z porad pediatry panstwowego nie byloby mi do smiechu.PozdrawiamYennaM
      • Gość: guest Re: "Pediatrzy" ? IP: *.* 09.11.01, 14:36
        Zgadzam się w pełni, że niektórzy lekarze nie powinni leczyc nawet zwierząt, a cóż tu dopiero mówić o malutkich ludziach. Miałam w życiu bardzo dużo doczynienia z lekarzami i nie tylko jako pacjentka. Znam ich osobiście i lubię ich jako ludzi - niektórzy to moi wierni przyjaciele. Ale z drugiej strony znając ich podejście do leczenia, pacjentów itp. włos mi się na głowie jeży. Ja ze swoją córcią chodzę do "państwowego" pediatry, w ramach kasy chorych, który przyjmuje w prywatnej przychodni - ma podpisaną umowę z Kasą chorych. I Pani doktor jest cudowną, delikatną, komuniaktywną osobą i przede wszytskim ptofesjonalistą. Od początku chadzam z moim wcześniaczkiem do niej, tam się też szczepimy. nie muszę pamiętać o termianch. pani pielęgniarka zawsze dzwoni do mnie i umawiamy się na konkretną godzinę - nie ma więc stania w kolejkach. Za każdym razem Niunia jet dokładnie badana i oglądana ze wszytskich stron. na swoje pytania (czasami mam wrażenie, że głupie- należe do przerażliwionych mam) otrzymuję wyczerpujące odpowiedzi. Dodam, że czas wizyty dla każdego dziecka to minimum 20 minut. I to wszytsko za darmo w ramah ubezpieczenia.
        • Gość: guest Re: "Pediatrzy" ? IP: *.* 09.11.01, 14:38
          Ale byka strzeliłam w ramach pisze się przez "CH" :-)))
        • Gość: guest Re: "Pediatrzy" ? IP: *.* 09.11.01, 14:39
          Gdzie znalazłąś taką cudowną Panią doktor.
          • Gość: guest Re: "Pediatrzy" ? IP: *.* 09.11.01, 15:18
            jużto chyba opisywałam na edziecku - ale przy okazji tego wątku powtórzę - o ile się nie narażę znowu na ochrzan :( -mojej Marcie po wakacjach zrobiło się na oku - dokładnie pod powieką dolną zgrubienie - zadzwoniłam do pediatry która kazała natychmiast lecieć na ostry dyzur okulistyczny - bo to na pewno nie jęczmień i lepiej sprawdzić czy nie jakieś opryszczkowe świństwopojechaliśmy do szpitala Bródnowskiegopominę czekanie 2 godzinne razem z dorosłymi i ludzmi przywożonymi z wypadków, pominę chodzących non stop po korytarzach znudzonych lekarzy i pielęgniarkikiedy weszliśmy pan doktorek - młodziak jakieś 30 lat bez uprzedzenia wywinął Martusi powiekę, kiedy zaczęła płakać ochrzanił nas że mu ryczy a on tu pracuje.. potem postawił diagnozę: gradówka i wypisał receptę na maść i powiedział: do widzeniamąż zapytał - co to jest ta gradówka i z czegopan doktorek: bakteriologicznemąż: coś jaśniej może? a ten jak nei zacznie krzyczeć; jaśniej to już nie mogę - jak mówię bakteriologicznie to bakteriologicznie!!! jak gradówka to gradówka!!!! co tu jest do wyjaśniania!!!ja spytałam z czego to - pan doktorek znowu że bakteriologiczne -nie słyszała pani???spytałam o maść - jak smarować - jak to używać- będzie na opisie leku odpowiedział....aha i jeszcze wcześniej mnie wyśmiał ("średniowieczne metody") że myślałam że to jęczmien i że przykładałam Marcie do tego złoto - pocierałam obrączką - stary sposób na jęczmieniepo czym do maści kazał stosować nagrzewanie ugotowanym jajkiem ....kiedy spytaliśmy kiedy przejdzie ta choroba - powiedział" albo za tydzień albo za miesiąc albo wogóle, róznie bywa........spędziliśmy w szpitalu prawie 3 godzinynerwy strach i takie przyjęcie....na drugi dzień bylismy już w prywatnym gabinecie i okazało się że strach ma wielkie oczy.......zastanawiam się po jasną cholerę płacimy podatki i składki zus na ludzi którzy są obrażeni na cały świat, że muszą leczyć..... paranoja
          • Gość: guest Re: "Pediatrzy" ? do Ludka IP: *.* 09.11.01, 15:47
            dr Ankudowicz, Centrum Medyczne ZDROWIE Warszawa-Włochy, ul.Kleszczowa 3A, tel.863-63-46. Polecam z całą odpowiedzialnością.
            • Gość: guest Re: "Pediatrzy" ? do Ludka IP: *.* 12.11.01, 08:49
              Dzięki serdeczne trochę daleko, bo mieszkam na Bródnie, ale jeśli nie znajdę jakiegoś sensownego lekarza bliżej, to kto wie.Pozdrawiam,Ludek
      • Gość: guest Re: "Pediatrzy" ? IP: *.* 09.11.01, 15:34
        Hejka Yenna :)Widocznie trafilas na ta pania doktor, u ktorej ja bylam przed wyjazdem (bylas na Powstancow?), gdyz nasza lekarka byla na zwolnieniu. Niezle wstretne babsko z niej, na dzien dobry przestraszyla mi Wojtuska usciskiwaniem i calowaniem go-(nie wiem co ja napadlo, gdyz jak bylam u niej dawno dawno temu -przysiegalam se ze nigdy wiecej-ale coz-to byla oschla i nieprzystepna). Maly sie rozplakal, nie przyzwyczajony jest do tego aby obcy ludzie napastowali go tak znienacka, a ta w miedzyczasie dobrala sie do jego siusiaka, naciagala do czerwonosci! Oczywiscie zaczela wykrzykiwac, ze wszystko mu sie zroslo i jak skonczy rok to da mi skierowanie do chirurga. Bylam przerazona!!!! POstanowilam skonsultowac sie z moim pediatra, pani doktor powiedziala mi, ze mam mu naciagac tyle ile sie da podczas kapania(nigdy na sucho!) i ze napletek ma prawo nie schodzic do drugiego roku zycia. POstanowilam zaufac jej, zreszta zawsze jej ufam i jak na razie moj synek dobrze na tym wychodzi. Acha, jakbys wybierala sie z Michasiem do przychodni na szczepienia, to sprobuj w poniedzialki wtedy przyjmuje dr Gąsiorek. Mam nadzieje ze przekonasz sie do niej.Pozdrowionkaiwanka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka