On jeden i same baby

IP: *.* 15.01.02, 14:38
Od jakiegoś czasu mój mąz pracuje w nowej firmie. No i tak się składa, że jest jedynym facetem - tam na miejscu w biurze. A reszta to same kobitki (chyba ze 30).No i teraz to mam sporo do myślenia.Niby nic sie nie dzieje, ale główka pracuje.przecież nie zrezygnuje z pracy z powodu mojej wydumanej zazdrości. Teraz wydumanej ale kto wie... (beeeee!!)Już kiedyś nadużył moje zaufanie, ale ta było dawno, obiecał poprawe i dotrzymuje słowa, ale.. Teraz znowu powracają te ALE.A już najbardziej (tylko w tym przypadku) denerwuje mnie jego charakter. Tzn. on jest taki dobry, zawsze chętny do pomocy, wyrozumiały, potrafi pocieszać. (beeee, bbeee... podwieść koleżankę do domu -oczywiście bo taka jest zmęczona, coś jej się popsuło - chętnie to naprawi, potem może zostanie na kawę w ramach sympatii...beee ale głupie myśli mi przychodzą do głowy)
    • Gość edziecko: Agata Re: On jeden i same baby IP: *.* 15.01.02, 15:12
      Twoim problemem nie jest żeńskie towarzystwo męża, ale brak zaufania do niego. Mój mąż pracuje w usługach i codziennie spotyka mnóstwo kobiet, ale mnie to w ogóle nie rusza. Też jest pomocny, czasem wozi prace (okulary) ludziom do domu, bo akurat któraś klientka nie mogła przyjść do zakładu, a jej zależało.Rozumiem, że jeśli kiedyś mąż zawiódł twoje zaufanie, to masz podstawy do niepokoju. Ale nie wiąż tego ze sfeminizowanym otoczeniem męża. Jeśli będzie chciał coś wykręcić, to znajdzie sposób. Osobą, która zawrói mu w głowie może spotkać wszędzie.I jeszcze jedno. Nie myśl o kobietach pracujących z Twoim mężem, że tylko polują na niego. Nie postrzegaj ich jako twoich wrogów. To poniżające dla kobiet, jeśli inne tak o nich myślą.
      • Gość edziecko: Monika_A/P. Re: On jeden i same baby IP: *.* 15.01.02, 17:16
        Brat mojej siostry też pracuje w biurze jako rodzynek, a kobiet jest tam z 60, nie przesadzam i dzielnie się trzyma. Wszystko zależy od charakteru mężczyzny, zaufaj mężowi, przecież jesteś dla Niego tą Jedyną...pozdrawiam,Monika A/P.
    • Gość edziecko: joannaz Re: On jeden i same baby IP: *.* 16.01.02, 08:17
      cela nie przejmuj się tą jego dobrocią w stosunku do innych kobiet. Ja to przerabiam od dzieciństwa tzn. najpierw mój tato należał do tej ktegorii facetów, których innne kobiety nie mogły się nachwalić (jaki super, ile on potafi zrobic, jaki chętny do pomocy itp.) Oczywiście tato udzielał się b. chętnie, ale nie na forum rodzinnym. Teraz podobne symptomy widzę u mojego Sławka. :gun: Chociaż na szczęście odkąd urodziła się Zosia częściej zauważa nasze potrzeby i już nie odgrywa takiegio samarytanina. Przestałam się o to wykłócać. Przyjęłam, że ten typ tak ma. A ponadto ja pracuję z facetami i czasami mogę sie odegrać. hihi. ;)
      • Gość edziecko: Izunia Re: On jeden i same baby IP: *.* 17.01.02, 11:19
        haha :-)Z tymi samarytaninami tak jest,ze zrobia wszystko dla wszystkich,ale nie dla najblizszej rodziny.Ale wiecie czym moze sie skonczyc taka dobroc? Ze dziewczyna sie zakocha i "uczepi",tak jest u nas.Juz 3 raz w przeciagu 2 m-cy zmienialismy nr.telefonu,dostaje przesylki z meskimi majtkami,niewybredne listy.Zszarpalo mi,a wlasciwie nam to nerwy.
    • Gość edziecko: Izunia Re: On jeden i same baby IP: *.* 17.01.02, 11:12
      Tak,glupie pomysly ! Ale i ja takie mam i moja sytuacja jest podobna do twojej.Mam przystojnego,uprzejmego meza otoczonego babami,mlodymi,czesto bezdzietnymi panienkami.Zapraszaja go na kawe,kokietuja,nie pytaj skad wiem,ale to prawda.Grrr,mowie ci,ze wiele razy az mna trzeslo ,ale nie mozna sie dac zwariowac!Zaufanie,wiem,ze kiedys twoj maz je nadwyrezyl,moj tez,ale coz ,trzeba im dac szanse.Przeciez ich kochamy,urodzilysmy im dzieci i ja jestem ze swoim 12 lat,ktorych nie moze przekreslic jakas dlugonoga panienka.Tak sobie mowie,zeby sie pocieszyc i odpedzic natarczywe mysli.Jestesmy zazdrosnice,ale nie mozemy rujnowac sobie przez to zycia!Wiesz,samo podwiezienie czy zarty nic nie znacza,czyz ty nie masz kolegow?Tak cie pocieszam,ale czesto tez nie moge siebie pocieszyc.:-(
      • Gość edziecko: horac Re: słabo mi się robi IP: *.* 17.01.02, 14:15
        Drogie Panie,A może macie za mało zajęć?Jakbyście się zajęły czymś konkretnym, to by Wam głupawe myśli nie chodziły po głowach. Warto ukierunkować aktywność psychiczną na bardziej pożyteczne tory niż rozmyślanie o możliwej zdradzie. A wtedy mąż do domu przyjdzie, zobaczy MĄDRĄ kobietę, przeprowadzicie inteligentną, ciekawą rozmowę, zaintrygujecie go swoją wiedzą, to mu i inne "baby" nie będą potrzebne.z szacunkiem. Matylda
        • Gość edziecko: YennaM Re: słabo mi się robi - a mna zatrzeslo IP: *.* 17.01.02, 14:23
          Dziewczyny,m przepraszam, ze sie odzywam, ale mna zatrzeslo.Matyldo kochana: czyzbys tylko Ty miala na tym forum patent na inteligencje? Bo z grzecznoscia raczej nie bardzo u Ciebie.Hmmmm... Pozdrawiam Cie mimo wszystko.Choc niechetnie.YennaM
          • Gość edziecko: horac Re: słabo mi się robi - a mna zatrzeslo- chyba nie raz dzisiaj? IP: *.* 17.01.02, 15:13
            Cześć Yenna,Widzę, że nienajlepsze masz dziś samopoczucie?A kto powiedział, że trzeba być zawsze grzecznym?Sławiono już na tym forum wyższość formy nad treścią, dla mnie jednak treść pozostanie niezmiennie ważniejsza, niż grzecznościowy wydźwięk wypowiedzi. Kochane, drogie Dziewczęta - czy tak lepiej, Yenno?- Chciałabym Wam powiedzieć, jeśli pozwolicie oczywiście, że wydaje mi się - czy dobrze mi idzie Yenno? - że Wasi mężowie nie myślą w pracy tylko o tym jak by tu uwieść koleżankę. I też Wy nie powinnyście, moim zdaniem, myśleć zbyt wiele na ten temat, bo jak będziecie z tym przesadzać, to rzeczywiście dacie swoim mężom powód do zdrady. Ten czas, który tracicie na rozmyślaniu, a nerwy na obawach i łzach zazdrości, lepiej spożytkować na mądrą lekturę czy zdobywanie wiedzy, aby stać się ATRAKCYJNĄ kobietą BEZ KOMPLEKSÓW i przestać drżeć "ZDRADZIŁ CZY NIE?". Czy teraz powiedziałam to wystarczająco grzecznie, Yenno?Pozdrawiać mnie nie musisz, podobnie jak nie musisz mnie lubić, ale wiedząc o Twoim dzisiejszym złym nastroju nie chcę Cię już drażnić, dlatego zamilczę i powiem Ci - nie martw się drobiazgami! Za parę dni nie będziesz o tych błahostach pamiętać.Całuję. Matylda.P.S. Od małego wciska się dziewczynkom, że mają być grzeczne, miłe i przypadkiem nie używać brzydkich słów. Jak sobie wbijesz coś takiego do głowy, to potem, jak Cię co wkurzy, boisz się (całkiem nieświadomie) użyć dosadnych słów, żeby to wyrazić, czy w ogóle boisz się to wywalić z siebie. Stąd, m.in. kobiece frustracje.
            • Gość edziecko: YennaM Re: słabo mi się robi - a mna zatrzeslo- chyba nie raz dzisiaj? IP: *.* 17.01.02, 15:27
              Wiesz Matyldo, tym razem rozbawilas mnie. Pozwol, ze przytocze fragment, ktory uznalam za obrazliwy: "Warto ukierunkować aktywność psychiczną na bardziej pożyteczne tory niż rozmyślanie o możliwej zdradzie. A wtedy mąż do domu przyjdzie, zobaczy MĄDRĄ kobietę, przeprowadzicie inteligentną, ciekawą rozmowę, zaintrygujecie go swoją wiedzą, to mu i inne "baby" nie będą potrzebne".Widzisz, jestem przekonana, ze maz, tak czy inaczej, niezaleznie od tego, o czym mysle, kiedy go nie ma, za kazdym razem, gdy wraca do domu, spotyka kobiete inteligentna, potrafiaca ciekawie dyskutowac (bo czyz nie?).Wiesz, jesli ktos raz naduzyl czyjegos zaufania, raz zranil - nie ufa sie mu bezgranicznie. Tylko wtedy na wspolne zycie patrzy sie poprzez pryzmat watpliwosci. I z inteligencja nie ma to zadnego zwiazku.Sytuacja taka jest za to obrazem stosunkow miedzy malzonkami. Moze objawem jakiegos kryzysu (czasem nieuswiadomionego).Moze warto na to tak spojrzec.A propos: Matyldo, zlotko moje kochane, powiedz mi o czym mysla, czekajac na powrot swoich mezczyzn, kobiety naprawde inteligentne? Moze warto sie jakos przeprogramowac? Bo nie wiem, czy myslenie o tym, ile dziecko zjadlo, czy zrobilo kupe i te de nie wplynie negatywnie na moje zatrwazajaco wysokie IQ? ;)Hie hie hie :)Ubawiona jak norka, po same pachyYennaMMatyldo - pozdrawiam tym razem bez wysilku :)Hie hie :) Z samymi serdecznosciami :))))))))))))))))
            • Gość edziecko: Adzia Re: słabo mi się robi - do Matyldy i Celi IP: *.* 17.01.02, 15:44
              Matylda napisała/ł:> P.S. Od małego wciska się dziewczynkom, że mają być grzeczne, miłe i przypadkiem nie używać brzydkich słów. Hahaha, Matyldo, samo życie.No własnie, ja mam podobną sytuację - mój mąż pracuje w otoczeniu damskim, a że jest informatykiem, to same wiecie, jak jest - kochany, uczynny pan Grzesio, który zrobi sztuczkę i komputer zacznie działać (albo ten niesforny pan Grzesio, który coś mi zainstalował, oj muszę go zganić ;-) )Ja też jestem informatykiem, ale trochę inny jest charakter mojej pracy, w związku z czym siedzę w otoczeniu samych mężczyzn.I gdyby któreś z nas wspomniało cos o zazdrości, to chyba byśmy się podusili ze śmiechu! My z kolegami gadamy o dzieciach (bo tak się składa, że mam prawie samych młodych tatusiów w zespole), on się uśmiecha do pań, i nic z tego nie wynika. Ja to jestem strasznie niewinna. O biurowych romansach to tylko w Cosmo czytałam. Cela, dedykuję Ci fragment piosenki Heya:"Do pracy nie mogę puścić cię, nie nieTam tyle kobiet - każda w myślach gwałci cięZłotą klatkę sprawię ci, będę karmić owocamia do nogi przymocuję złotą kulę z diamentami"Odrzuć złe myśli! Tak naprawdę, to nie ma większego znaczenia, ile jest tych kobiet, i czy są tam jacyś mężczyźni. Romans może się przytrafić przy dowolnych proporcjach płci wśród pracowników. Przecież ufasz mężowi, prawda? No tak myślę, że jeśli się z kimś jest, to na zasadzie obustronnego zaufania. Myśl pozytywnie, i nie generuj samospełniających się proroctw.Bądź dobrej myśli. Szkoda, żebyś się zadręczała.Pozdrowienia Agnieszka
            • Gość edziecko: YennaM Re: słabo mi się robi - a mna zatrzeslo- chyba nie raz dzisiaj? IP: *.* 17.01.02, 17:21
              Matylda napisała/ł: > P.S. Od małego wciska się dziewczynkom, że mają być grzeczne, miłe i przypadkiem nie używać brzydkich słów. Jak sobie wbijesz coś takiego do głowy, to potem, jak Cię co wkurzy, boisz się (całkiem nieświadomie) użyć dosadnych słów, żeby to wyrazić, czy w ogóle boisz się to wywalić z siebie. Stąd, m.in. kobiece frustracje.Heh, a mnie kiedys uczono, ze kulturalny czlowiek w towarzystwie nie uzywa slow uwazanych powszechnie za nieparlamentarne. Coz, nie wiem, czy wiesz, nawet Panstwo uznalo, ze zachowanie takie jest wysoce naganne i przewidzialo kare za uzywanie wulgaryzmow w miejscach publicznych.Raczej nie mieszalabym spraw "plciowych" z dobrymi manierami. Bo nieparlamentarne slowa w ustach mezczyzny sa taka sama niestosownoscia, jak i w ustach kobiety.Przynajmniej dla mnie.PozdrawiamYennaM
              • Gość edziecko: horac Re: mnie też uczyli IP: *.* 18.01.02, 12:09
                .. a mnie w szkole uczyli Międzynarodówki.I nie bardzo wiem o co Ci chodzi z tym nieparlamentaryzmem, przeciez żadnego "bluzga" nie puściłam, prawda?A drugi mój post, to nawet grzeczny był, tak jak sobie winszowałaś.z wyrazami szacunku Matylda.P.S.Ja wolę zakląć sobie szpetnie i zakosztować spokoju niż gromadzić wewnątrz złość, by potem wielkim wybuchem poranić otoczenie.
        • Gość edziecko: Izunia Re: słabo mi się robi IP: *.* 18.01.02, 10:57
          Czy ty,Matyldo z ksiezyca spadlas??? Nie widzialas nigdy podstarzalych facetow z mlodymi,pieknymi dziewczynami? Myslisz,ze ci faceci byli z nimi ze wzgledu na ich inteligencje? Mezczyzni sa przede wszystkim wzrokowcami i nie kazdy poza tym lubi jak jego kobieta jest madrzejsza od niego.Nie tylko inteligencja zatrzymuje sie faceta przy sobie.Nie uwazam,bynajmniej,abym marnotrawila czas,nie uczac sie.Inteligencja nie opiera sie tylko na wiedzy ksiazkowej,ale rowniez na takcie,obyciu itd.No,ale ty powinnas o tym wiedziec,bo chyba zaliczasz siebie do tych "inteligentnych"...
          • Gość edziecko: horac Re: o bekaniu przy stole IP: *.* 18.01.02, 12:26
            No tak, ja zaliczam siebie, zgadłaś!Takt i obycie z inteligencją jako taką mają trochę wspólnego, przyznam, ale nie przeceniałabym ich roli.Grzeczne zachowanie, obycie, takt i tzw. kultura przeważnie kojarzą mi się z pewnego rodzaju obłudą, zachowaniem wyuczonym dla osiągnięcia osobistego celu. Zresztą są różne wzorce. W pewnych kulturach bardzo na miejscu jest beknięcie po posiłku. I to czy dany osobnik beknie, czy nie, z jego IQ wiele wspólnego nie ma - no chyba tyle, że chcąc przypodobać się pani domu beknie ciszej, głośniej lub wcale (i wtedy nie zdobędzie jej względów). Wiesz, ja wobec szefa zawsze jestem ułożona i taktowna, bo niejako, fałsz sytuacji tego ode mnie wymaga. A jeśli chodzi na przykład o przyjaciół, to wolę usłyszeć dosadną, emocjonalną opinię bez ozdobników i ukwieconej formy. Ta bowiem jest bez wątpienia prawdziwsza.Oceniam to forum nie jako TOWARZYSTWO WZAJEMNEJ ADORACJI, a raczej miejsce, gdzie można wyrazić SZCZERĄ opinię.Pozdrawiam. Matylda
            • Gość edziecko: Izunia Re: o bekaniu-nie!(brr) o IQ IP: *.* 18.01.02, 12:51
              Nie bede ciagnac tego watku,bo nie ma sensu klocic sie kto jest inteligentny,bo nie zazdrosny,a kto zazdrosny i ma nizsze IQ.Powiem szczerze,bo tego od nas oczekujesz,ze i tutaj rowniez (nie tylko w pracy)wymaga sie kultury,a ty zachowalas sie nieladnie drwiac z naszej inteligencji lub jej braku (wg ciebie).
              • Gość edziecko: MARtula_m_Maksa Re: o bekaniu i drwiących uwagach IP: *.* 18.01.02, 13:09
                Iza M. napisała/ł:> Nie bede ciagnac tego watku,bo nie ma sensu klocic sie kto jest inteligentny,bo nie zazdrosny,a kto zazdrosny i ma nizsze IQ.> Powiem szczerze,bo tego od nas oczekujesz,ze i tutaj rowniez (nie tylko w pracy)wymaga sie kultury,a ty zachowalas sie nieladnie drwiac z naszej inteligencji lub jej braku (wg ciebie).A ja jeszcze chwilę pociągnę. Może też jestem jakas niewychowana, ale póki co nie zauważyłam żadnego drwienia (jest w ogóle takie słowo?), ani z inteligencji ani z innych rzeczy. Już którys raz widzę wątek, który rozgałęzia się w przedziwną stronę, bo ktos jest przesadnie przewrażliwiony (przynajmniej według mnie). A Matylda robi tu za dyżurną obrażaczkę ;)Ale za to jest ciekawie, bo czasem nie mogę się nadziwić za co to ludzie mogą się poczuć obrażeni;)
                • Gość edziecko: Izunia Re: o bekaniu i drwiących uwagach IP: *.* 18.01.02, 13:24
                  bo ktos jest przesadnie przewrażliwiony (przynajmniej według mnie). Hm,to chyba o mnie mowisz?Ale chyba nie doczytalas wszystkich postow,bo nie tylko ja poczulam sie urazona.> Ale za to jest ciekawie, bo czasem nie mogę się nadziwić za co to ludzie mogą się poczuć obrażeni> ;)No i masz temat do rozmyslan,inny bynajmniej niz zamartwainie sie czy twoj maz cie zdradza ;-))Ja nie jestem obrazalska,ale przeciez nie musze lubiec wszystkich ludzi i moge tak jak ,Matylda wyrazic swoje zdanie.Nie uciekam dlatego,ze sie obrazilam tylko po to,ze wlasnie dyskusja zmierza w innym kierunku.
                  • Gość edziecko: MARtula_m_Maksa Re: o bekaniu i drwiących uwagach IP: *.* 18.01.02, 15:32
                    Iza M. napisała/ł:> Hm,to chyba o mnie mowisz?Ale chyba nie doczytalas wszystkich postow,bo nie tylko ja poczulam sie urazona.>No, mięszy innymi o Tobie. Doczytałam i dlatego mówię, że MIĘDZY INNYMI o Ciebie, ale podpięłam się akurat pod Twój post.>Iza M. napisała/ł:> > > No i masz temat do rozmyslan,inny bynajmniej niz zamartwainie sie czy twoj maz cie zdradza ;-))> Ja się tym akurat nie zamartwiam, bo mi z tego nic nie przyjdzie. Jak mnie ma zdradzić to i tak to zrobi, choćbym nie wiem jak długo o tym rozmyslała. Na ra...
    • Gość edziecko: AnnaW Re: On jeden i same baby IP: *.* 17.01.02, 14:14
      Ja, jako kobieta jestem po drugiej srtonie. Pracujemy w 5 osób, 4 kobiety i facet - szef. Ma żonę i dwoje dzieci. Jest dobry, zawsze chętny do pomocy, wyrozumiały, do domu nas nie odwozi bo jeździ pociągiem. Ale mogę was zapewnić, że ani myślą ani słowem a co dopiero czynem nigdyby swojej żony nie zdradził. Każdej życzę takiego męża!
      • Gość edziecko: Izunia Re: On jeden i same baby IP: *.* 18.01.02, 11:05
        Chcialabym,aby wszystkie kobiety byly takie jak wy,ale wierz mi,roznie z nimi (hmm,przeciez tez jestem kobieta) bywa.Moj maz czesto opowiadal mi ,jakie propozycje potrafia skladac jemu i jego pracownikom,dziewczyny (jest powazny i nie lubi sie przechwalac)Na szczescie ja chyba wyleczylam sie z tej zazdrosci.Kiedys,z 7 lat temu ,to on byl chorobliwie zazdrosny o mnie i wiem,jak mnie to meczylo.Pamietam o tym i dlatego tez nie mysle ciagle "czy aby on mnie teraz nie zdradza?".
        • Gość edziecko: horac Re: On jeden i same baby IP: *.* 18.01.02, 12:33
          Iza M. napisała/ł:Moj maz czesto opowiadal mi ,jakie propozycje potrafia skladac jemu i jego pracownikom,dziewczyny (jest powazny i nie lubi sie przechwalac)Izuniu, przepraszam, że wtrącę moje chamskie słowo, ale jak myślisz, w jakim celu mąż opowiadał Ci to?Matylda.
          • Gość edziecko: Izunia Re: On jeden i same baby IP: *.* 18.01.02, 13:01
            pewnie myslisz,ze po to abym byla zazdrosna? Jesli tak,to bardzo sie mylisz.Istnieja miedzy malzonkami przyjacielskie rozmowy,ale najwyrazniej nic ci o nich nie wiadomo...no i nas nie znasz.Ide stad ,bo mam dosyc klotni,a przyszlam,aby sie zrelaksowac i pobyc miedzy ludzmi "bo siedze w domu i marnotrawie czas"
            • Gość edziecko: horac Re: No nie Izuniu, NIE OBRAZAJ SIE TAK LATWO IP: *.* 18.01.02, 14:09
              Izuniu,Nie obrażaj się tak szybko. To, że w moich słowach jest ironia, wcale nie znaczy, że twierdzę, że coś z czyjąkolwiek inteligencją nie jest tak, jak powinno.Może za mało czasu poświęciłam wyjaśnieniu o co chodzi.Skróty myślowe nie zawsze są dobrze odbierane.Siedząc w domu wcale nie marnotrawisz czasu - wychowujesz dziecko na dobrego człowieka (jesteś na wychowawczym?), a to jest cięższe zadanie niż siedzenie w pracy i bawienie się Internetem, tak jak ja dzisiaj. Ja spędziłam na macierzyńskim + urlop wyp. 7 miesięcy. Nie wiem dlaczego, ale, mimo iż mąż koślawy nie jest, ani razu nie zastanawiałam się czy on przypadkiem nie grucha sobie teraz z jakąś klientką, których jest mnóstwo (a pracę ma taką, że nie sprawdzę gdzie i z kim jest (wystarczy wyłączyć komórkę). Po prostu nie przyszło mi to do głowy.Może właśnie dlatego, że nigdy nie opowiadał mi jak to jakaś laska/laski na niego leci. W ogóle sprawy dotyczące jego życia uczuciowego i łóżkowego z okresu zanim się pojawiłam, nigdy na naszym rodzinnym forum nie zaistniały. Mój mąż ma zasadę, że nie rozmawia o swoich poprzednich kobietach i już. Jakby i aktualnie jakaś go kokietowała, to też przemilczy, podobnie jak ja nie będę raczyć go opowieściami jak to faceci gapią się na moje nogi. BO TO NIEPOTRZEBNIE ROZBUDZA WYOBRAŹNIĘ. Tak uważamy oboje, i czy to znaczy, że nic nam o małżeńskich przyjacielskich rozmowach nie wiadomo? Moje doświadczenie mówi, że dogłębna szczerość (taka mimo wszystko i do bólu) wcale nie jest wskazana w małżeństwie.A co nam przyjdzie z rozmyślania "zdradza mnie z którąś z tych 50-ciu "bab" czy nie?" Tylko buczenie i złość. Lepiej się przemóc i ukierunkować myśli gdzie indziej, w bardziej, jak by to rzec, pożyteczne sfery. Zamiast się zamartwiać, nie wiem - poćwiczyć słówka z angielskiego, czy co tam chcecie. Wiesz, to obecne moje trzecie miejsce pracy i otwarcie Ci mówię, że jakim by każde z nich babińcem nie było, nie spotkałam się z tym, by tzw. "baby" leciały na żonatych facetów. A po co im taki ciężar? Większość zwyczajnych dziewczyn szuka sobie partnera raczej na stałe i przede wszystkim WOLNEGO. Ja na przykład nie znam kobiety, która podrywałaby chłoba, żeby z nim "zaliczyć" numerek (na potwierdzenie moich słów w ostatnim "Twoim Stylu" jest wynik badań pt.: "Życie intymne Polek", czy coś w tym rodzaju). Teraz pracuję z samymi mężczyznami (wszyscy żonaci, dzieciaci) Nawet by mi przez myśl nie przeszło, żeby jakiegoś nęcić... Dla mnie kolega z pracy to jakby trzecia płeć, czyli są kobiety, mężczyźni i koledzy z pracy.A seks to ja tylko z mężczyzną praktykuję ... Tak więc, sądzę, że naprawdę, nie taki diabeł straszny i nie ma co sobie łamać głowy po próżnicy. P.S. Wyjątki w świecie kobiet istnieją, zdarza się spotkać hienę, której celem jest ustawienie własnej ...y na resztę życia poprzez zdobycie "nadzianego" frajera. I cel tu "uświęca" środki, choć brzmi to jak bluźnierstwo. Nie ma wątpliwości, że taka osoba nie zawaha się przed rozbiciem rodziny i kompletnym zeszmaceniem się dla dobra sprawy.Ale miejmy trochę zaufania do tych naszych słabowitych chłopów! A także więcej wiary w ich może nie tak zdrowy jak nasz, ale zawsze - rozsądek. Pozdrowienia. Matylda. Miłej soboty i niedzieli.
              • Gość edziecko: Adzia Re: No nie - Matyldo! IP: *.* 18.01.02, 14:49
                Jedna sprawa - zauważyłam, że dyskucja się trochę rozmyła, ale przy okazji to, że nie ustosunkowałaś się do twierdzenia Izy o tym, że zainteresowanie mężczyzny kobietą niekoniecznie musi mieć coś wspólnego z jej IQ...Bo przecież czasem może tak być, że mężczyzna żyjący z kobietą świadomą swej wartości, inteligentną, zrealizowaną życiowo, może poznać jakąś prawdziwą "gąskę" - śliczną puściutką jak mój ROR ;-) , niewymagającą, i co...no nie mów , że takie osoby nie mogą być pociągające nawet dla silnie inteligentnego faceta...Z resztą Twoich argumentów się zgadzam. Ja też jestem przeciwniczką szukania dziury w całym - w małżeństwie bez zaufania się nie da. Nie zamkniemy tej drugiej osoby w złotej klatce.Chociaż jeśli chodzi o czystość intencji innych ludzi, to ja bym była ostrożna. Znam osoby, które zdradziły swoich partnerów, pomimo, że są wspaniałymi kobietami (bo to akurat są kobiety), chociaż nic na to nie wskazywało. Ba, jedna potrafiła uwieść faceta swojej przyjaciółki z akademika. No i okazało się, że mam chwiejne poglądy...albo, że staram się zobaczyć całość zagadnienia, które po prostu jest złożone.Pozdrawiam Agnieszka
                • Gość edziecko: horac Re: No nie - Matyldo! IP: *.* 18.01.02, 15:14
                  O rany, no pewnie, że może poznać głupieńką lalę!Wszystko może! Jak chce, to może i pięknego chłopca zbałamucić albo odwrotnie. Myślę jednak, że jak ma MĄDRĄ żonę (rozumnego, interesującego człowieka) to do zdrady nie będzie tak skory, jak by był żyjąc przy boku rozhisteryzowanej kobieteczki, co za centrum wszechświata ma swój przecudny, wypielęgnowany pępunio. I tu UWAGA !!! - przejaskrawiam przykład CELOWO i nie chcę BY KTOKOLWIEK BRAŁ TE SŁOWA DO SIEBIE.CześćPa. Matylda
                  • Gość edziecko: Adzia Re: No nie - Matyldo! IP: *.* 18.01.02, 15:23
                    Matylda napisała/ł:> Myślę jednak, że jak ma MĄDRĄ żonę (rozumnego, interesującego człowieka) to do zdrady nie będzie tak skory, jak by był żyjąc przy boku rozhisteryzowanej kobieteczki, co za centrum wszechświata ma swój przecudny, wypielęgnowany pępunio. O! No i czemu to zeznanie trzeba było z Ciebie wyciągać siłą ;-)Zgadzam się w stu procentach - powinno się myśleć w kategoriach bardziej/ mniej prawdopodobne, niż tak / nie prawdopodobne. Pozdrówka Agnieszka
      • Gość edziecko: sawlb Re: On jeden i same baby IP: *.* 18.01.02, 11:38
        mama Natali i Małgosi napisała/ł:Ale mogę was zapewnić, że ani myślą ani słowem a co dopiero czynem nigdyby swojej żony nie zdradził. Oj Aniu,co do `mysla` to bym sie raczej nie pokusila o zapewnienia.;) Przypuszczam,ze wiekszosc mezczyzn nie jest w stanie nawet odpowiedziec na pytanie co to jest `zdrada mysla` a,nawet jesli, to trudno to pewnie czesto rozgraniczyc. Skoro oni maja problem z definicja to co my mamy powiedziec o ich wewnetrznych odczuciach i faktycznym stanie ducha?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja