Po raz kolejny rano dzwoniłam do mojego ośrodka zdrowia zarejestrować chore dziecko - przez godzinę nie sposób się dodzwonić, kiedy w końcu się udało okazało się że już nie ma miejsc - pani doktor przyjmuje dziś na chorej stronie półtorej godziny zaledwie, a mają spore obłożenie dziećmi... I tak jest niemal za każdym razem - muszę prosić lekarkę o przyjęcie. Zazwyczaj przyjmują, choć zdarzyło mi się też że odprawiono mnie z kwitkiem. Na dodatek jest to znowu nowa pani doktor - w ciagu mojego 4,5 przynależenia do tego ośrodka to jest 6 pediatra. Albo się przenoszą, albo są na szkoleniach. Niedługo w okolicy oddadzą do zamieszkania kilka dużych nowych bloków - wtedy trzeba będzie chyba zapisywać się z tygpdniowym wyprzedzeniem

. Powiedzcie mi czy ja jestem nienormalna, że się wkurzam, czy tez to jest polska norma??? Bo właśnie dojrzewam do zmiany przychodni. Zaznaczam że jest to przychodnia prywatna. Wrrrrr !!!