Dodaj do ulubionych

Przychodnia a chore dziecko.

22.11.06, 10:38
Po raz kolejny rano dzwoniłam do mojego ośrodka zdrowia zarejestrować chore dziecko - przez godzinę nie sposób się dodzwonić, kiedy w końcu się udało okazało się że już nie ma miejsc - pani doktor przyjmuje dziś na chorej stronie półtorej godziny zaledwie, a mają spore obłożenie dziećmi... I tak jest niemal za każdym razem - muszę prosić lekarkę o przyjęcie. Zazwyczaj przyjmują, choć zdarzyło mi się też że odprawiono mnie z kwitkiem. Na dodatek jest to znowu nowa pani doktor - w ciagu mojego 4,5 przynależenia do tego ośrodka to jest 6 pediatra. Albo się przenoszą, albo są na szkoleniach. Niedługo w okolicy oddadzą do zamieszkania kilka dużych nowych bloków - wtedy trzeba będzie chyba zapisywać się z tygpdniowym wyprzedzeniem sad. Powiedzcie mi czy ja jestem nienormalna, że się wkurzam, czy tez to jest polska norma??? Bo właśnie dojrzewam do zmiany przychodni. Zaznaczam że jest to przychodnia prywatna. Wrrrrr !!!
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Przychodnia a chore dziecko. 22.11.06, 10:42
      edorka1 napisała:
      Zaznaczam że jest to przychodnia prywatna. Wrrrrr !!!


      Ale chyba nie płacisz za to?

      W każdym bądź razie to jest norma, jeżeli chodzi o przychodnie.
      ---
      • edorka1 Re: Przychodnia a chore dziecko. 22.11.06, 10:43
        Nie - prywatana, ale maja umowę z Funduszem.
        • etiennette Re: Przychodnia a chore dziecko. 22.11.06, 10:52
          w nieprywatnych to norma raczej. raz probowałam zrejestrowac dziecko na
          szczepienie, zadzwoniłam pare min. po siodmej i zanim powiedziałam o co chodzi,
          usłyszałam , ze nie ma juz miejsc. Do szczepienia dostałam sie bez problemu-
          przyjmują zawsze, ale z chprym dzieckiem chodze tylko prywatnie.
      • mamazulki Re: Przychodnia a chore dziecko. 22.11.06, 14:34
        to ja mam rewelacyjną przychodnię i to państwową. Idę bez względu na porę dnia,
        rejestruję się i po prostu wchodzę do gabinetu. Naprawdę bardzo rzadko czekam.
        Codziennie przyjmują dwie lekarki - od lat te same. Dodatkowo z mojej jestem
        bardzo zadowolona. Jeszcze nigdy nie zdarzyła mi się taka sytuacja żeby nie
        było miejsc. Dodatkowo przychodnia jest podzielona i jest osobno zupełnie
        poczekalnia dla dorosłych i osobno dla dzieci z zabawkami, przewijakiem,
        stoliczkiem i krzesełkami dla dzieci. Wiem jednak że moja przychodnia to
        ewenement w skali kraju. Cyrk jest też w specjalistycznych przychodniach.
        Kiedyś próbowałam sie zarejestrować w przychodni dziecięcej na Nowowiejskiego w
        Poznaniu - mamy z Poznania pewnie ją znają. Moje 3-miesięczne wtedy dziecko
        miało naprawde paskudną wysypkę na twarzy - dosłownie tworzyły jej się ranki na
        skórze - a pani w rejestracji powiedziała mi że najbliższy termin jest za 6
        tygodni - po prostu ją wyśmiałam.
    • anna-pia Re: Przychodnia a chore dziecko. 22.11.06, 10:57
      Chodzę do państwowej, jak nie ma lekarza prowadzącego, to zapisują do innego.
      Nigdy mi się nie zdarzyło, żeby chorego dziecka lekarka nie przyjęła.
      W poprzedniej przychodni nie zapisywali do dzieci chorych, tylko się stało w
      kolejce, a lekarka siedziała i przyjmowała.
      A na szczepienia zapisują z 2-tygodniowym wyprzedzeniem ;p
    • mamooschka Re: Przychodnia a chore dziecko. 22.11.06, 10:58
      Ja do takowej przychodni zadzwoniłam w poniedziałek. Okazało się że na dzieci
      chore nie ma miejsca do żadnego lekarza do końca... tygodnia. Pani wcisnęła
      mnie po znajomości na czwarteksmile Na szczęście nasze doktórki nigdy nie
      odmawiają przyjęcia naprawdę chorego dziecka spoza kolejki. Tylko z katarkiem
      czasem każą przyjść następnego dnia. Wychodzi na to że jest to norma. Acha, a
      na zdrowe trzeba u nas rejestrować się w piątek rano na następny tydzień, bo
      potem nie ma już szans...
    • mathiola Edorka 22.11.06, 11:13
      Czyżbyśmy mieszkały w jednej miejscowości i należały do tego samego ośrodka??
      Ja tez dzisiaj nie mogłam się dodzwonić, a potem nie było już numerków...
      Miałam iśc na kontrolę z 3 dzieci, więc przyjęcie między pacjentami raczej nie
      wchodzi w grę (z takim stadem...) I też właśnie odeszła kolejna lekarka, do
      której zdążyłam się przyzwyczaić.
      Ręce opadaja.
      • mathiola Re: Edorka 22.11.06, 11:15
        ale doczytałam że twoja to prywatna.
        Moja państwowa, ale jak państwowa, to znaczy że mają dziać się takie rzeczy?
        • edorka1 Re: Edorka 22.11.06, 11:18
          Nie wiem, moim zdaniem to przegięcie, choć z drugiej strony nie dziwie się ze lekarze zwiewają z tego kraju... Ja też zazwyczaj łażę stadnie - tzn z dwójką. Jestem po prostu wściekła. I jeszcze na dodatek okazuje się, że to norma. To prywatna przychodnia, ale chodzimy tam bezpładnie w ramach umowy jaką maja z funduszem. Tak czy siak - niefajnie.
    • michalina7 Re: Przychodnia a chore dziecko. 22.11.06, 11:16
      Gdy moje dziecko jest chore to po prostu idziemy do przychodni, tam je
      rejestruję i najdalej po pół godzinie oczekiwania jestemy przyjęci u naszej
      pediatry, która dyżuruje w godzinach od 8 do 12. Daty szczepień sa ustalane przy
      okazji obecnego szczepienia. Gdy z jakichś względow szczepienie muszę przełożyć
      to dzwonię i umawiam się na inny termin. Zawsze udaje mi się dodzwonić za
      pierwszym razem. Jest to przychodnia prywatna, która ma podpisaną umowę z NFZ.
      Generalnie jestem zadowolona. Co prawda moje dziecko rzadko choruje więc nie
      muszę tam często chodzić, ale jak do tej pory nie było żadnych zgrzytów.
    • aga55jaga Re: Przychodnia a chore dziecko. 22.11.06, 11:24
      mnie też wkurza "moja" przychodnia. Nie chodzi o przyjmowanie dzieci - chociaż
      tych panie z recepcji potrafią od 14 - 17 (bo tyle przyjmuje pediatra) upchnąć
      tyle że dla każdego dziecka zostaje ok 3 min wizyty lub, gdy się trafi
      dokładniejsza pediatra - tworzy się gigantyczny zastój i opóźnienie.- W mojej
      przychodni główny problem to brak miejsca - przyjmują w okazałej willi, gdzie na
      piętrach jest mnóstwo miejsca, i część gabinetów jest niewykorzystana, a
      pacjenci tłoczą się w małym korytarzyku na parterze - chore dzieci z chorymi
      dorosłymi. Czasami to istny horror - szczególnie jak inne dzieci zaczynają
      rozrabiać. Wizyty są niby planowane na konkretną godzinę ale to tylko plany.
      Mimo tego iż przyjeżdżam z chorymi dziećmi staram się do momentu wejścia do
      gabinetu być z nimi na podwórku (na ile pogoda pozwala), aby jeszcze więcej
      chorób się nie nałapały. Zmieniłabym tę przychodnię już dawno - ale niestety w
      prawie każdej dzieje się to samo a po drugie zależy mi na lekarzach pediatrach -
      przyjmują tu szpitalni - a oni mają zupełnie inne podejście do metod leczenia
      dzieci.
    • mama_oli_i_tomka Re: Przychodnia a chore dziecko. 22.11.06, 11:55
      U nas to samo - przychodnia z tych niepaństwowych ale ma umowę z NFZ. Dodzwonic
      się można, są dwa telefony. Ale jak dzwonię rano to na dany dzień nie ma szans
      na wolne miejsce. Często na kilka dni do przodu jest komplet. Mam fajną
      lekarkę, już zna mojego syna i jak do tej pory nie odmawiała mi przyjecia poza
      kolejką. (młody szybko łapie zapalenia płuc i oskrzeli przy byle katarze, teraz
      jest lepiej, ale babeczkawie że trzeba dmuchać na zimne)
      Ogólnie nie jest źle, ale to umawianie się jak dziecko choruje...
    • lila1974 Re: Przychodnia a chore dziecko. 22.11.06, 11:58
      W mojej przychodni cała rodzina zapisana jest do jednej lekarki. Rejestracja
      odbywa się osobiście bądź przez telefon, więc jeśli zależy mi na dostaniu się
      to idę bladym świtem sama (lub mąż) a jak mogę poczekać, to dzwonię i
      przychodzę za dzień lub dwa. Jeśli coś niepokojące objawy nasilą się po
      południu, to panie z rejestracji prosze, by przyjść tuż przed końcem
      przyjmowania i dorejestrowują na bieżąco lub łączą pacjenta z lekarzem, a ten
      podejmuje decyzje co i jak.

      Wizyty ze zdrowymi dziećmi na szczepienia umawiane są przy okazji szczepień
      poprzednich i panie nawet potrafią zadzwonić i przypomnieć o szczepieniu, jeśli
      rodzic się w terminie nie zglosił.

      Przychodnia "Medycyna rodzinna" prywatna ale z umową NFZ.
    • lila1974 Coś dla przypomnienia 22.11.06, 12:02
      Każda placówka dzienna przypisana jest do innej placówki pełniącej dyżur w
      nocy, niedziele i święta. Zainteresujcie sie tym, by w takim nietypowym dniu
      nie tracić głowy i nerwów na szukanie po omacku lub wzywanie pogotowia, choć
      wcale nie ono powinno przyjechać.
      • aga55jaga Re: Coś dla przypomnienia 22.11.06, 12:59
        tak tylko że w moim przypadku i zapewne większości - są to właśnie pogotowia od
        godziny 19, gdzie przyjmują lekarze z przypadku, czyli ten, który akurat pełni dyżur
        • lila1974 A na pogotowiu zdarzają się nawet okulisci 22.11.06, 13:12
          I co z tego, że od przypadku? To jest placówka na wszelki wypadek.
    • esi1 Re: Przychodnia a chore dziecko. 22.11.06, 12:09
      A ja w panstwowej placówce nigdy nie miałam problemu. Czasem tylko pielęgniarki
      informują mnie, że jest bardzo dużo dzieci zarejestrowanych i jeśli to nic
      nagłego i poważnego, to rejestruję się na inny dzień.
      Czasem przy dużej ilości pacjentów trzeba czekać w poczekalni 2 godziny (mimo
      rejestracji na godziny), no ale tak to jest w sezonie grypowym...
      A jak mojej (a raczej moich dzieci) lekarki nie ma, to zawsze wyznaczony jest
      zastępca (w tej samej przychodni), który przyjmuje także pacjentów koleżanki
      (też nigdy nie odmawia).
    • mirella321 Re: Przychodnia a chore dziecko. 22.11.06, 12:53
      Wiem, ze taki sytuacje się zdażają.
      Ale ja nigdy sobie nie pozwalam na odprawę z kwitkiem w sytuacji gdy mam chore
      dziecko.
      No cóż raczej nigdy "nie udało mi się" umówić z dzieckiem na termin choroby -
      więc gdy jest chore po prostu wymaga konsultacji i koniec kropka.
      • joasiiik25 Re: Przychodnia a chore dziecko. 22.11.06, 13:03
        dlatego nie korzystam z uslug przychodnii, chodze z synem prywatnie do lekarza
        nasza pediatra moze o nas zapomniecsmilesmilesmilesmilesmile
        gdybym znalazla sie w podobnej sytuacji zarzadalabym przyjecia dziecka przez
        innego pediarte
        wiem,ze z rejestracja zawsze sa klopoty
      • mama_oli_i_tomka Re: Przychodnia a chore dziecko. 22.11.06, 13:29
        Mam to samo. Jak dzwonię z rana i słyszę że nie ma wolnych miejsc to pyt5am w
        jakich godzionach jest moja foktorka (pytam bo to się potrafio dosc nagle
        zmienić) i mówię że przyjadę z dzieckiem. Jeszcze się nie zdarzyło, aby nie
        została przyjęta, ew ogląda nas inny lekarz (raz tak było - ale nasza lekarka i
        tak przyszła na chwilkę zobaczyć co z młodym - i właśnie to mi się u niej
        podoba). Czekanie to zazwyczaj maks 1 godzinka przy dużym ruchu.
        Przychodnia "Medycyny Rodzinnej" Warszawa-Ursynów.
    • dzemma Re: Przychodnia a chore dziecko. 22.11.06, 14:54
      Ja lecze dzieckow prywatnej przychodni ale takiej, która ma umowe z NFZ, wiec
      za pediatre i wszystkich specjalistów ze skierowaniem nie płace nic. Jestem
      bardzo zadowolona z naszej pediatry, nie wyobrazam sobie sytuzcji, w której co
      pół roku zmieniałabym lekarza. Mam znajome, które lecza dzieci w państwowych
      przychodniach i jak słysze co sie tam dzieje to mi włosy deba stają. przede
      wszystkim baaaaaardzo trudno sie dostac, czasem musza o 6 rano stac w kolejce
      po numerek by później o 11 móc przyjsc z dzieckiem i jest wtedy szansa, ze do
      15 sie dostana i tak z małym dzieckiem około 3 godziny warowania w poczekalni.
      Ja nie mam takich problemów, dzwonię rano i umawiam sie na konkretna godzinę,
      nawet jesli dzwonię później to umawiam dziecko na dzien nastepny bez problemu a
      jesli jest to pilna sprawa (wysypka, goraczka itp) to przychodze i po wywiadzie
      z pielegniarka zostajemy przyjeci.
    • chupachups1 Re: Przychodnia a chore dziecko. 22.11.06, 15:30
      My chodzimy do przychodni niepublicznej i nigdy nie ma problemu z przyjęciem
      chorego dziecka. Dzwonię rano (ok.7) łatwo nie jest się dodzwonić, ale po kilku
      próbach zawsze się udaje. Dziecko rejestrowane jest na ten sam dzień, niestety
      nie na godzibę, więc w sezonie często siedzi sie w poczekalni nawet do 3
      godzin, bo nasza pediatra jest wyjatkowo dokładna, no i gaduła. Ale jest
      świetnym specjalistą i nie zamieniłabym jej na inną. Do niej zawsze są
      największe kolejki, bo po pierwsze długo przyjmuje, a po drugie ma zapisanych
      najwięcej dzieci. Czasem jak przyjmuje do 18, to jak ma dużo pacjentów siedzi
      nawet do 21. I nigdy nie zadrzyło mi sie, żeby nie przyjęła z chorym dzieckiem,
      a jak jej nie ma, to można zarejestrować sie do innego lekarza.
    • sylwia06_73 Re: Przychodnia a chore dziecko. 22.11.06, 21:15
      Ja chodze do prywatnej przychodni,ktora ma umowe zNFZ lekarki sa mile ale denerwuje sie jak przychodze i jest nawet godzinny poslizg.Poczekalnia jest zawsze zapchana i dzieci siedza z doroslymi,ktorzy denerwuja sie jak znudzone maluchy rozrabiaja lub placza.Na szczescie przychodnia jest rozbudowywana i zrobi sie wiecej miejsca
    • kasper68 Re: Przychodnia a chore dziecko. 22.11.06, 21:41
      tak sobie czytam te wasze wpisy i myślę, jakie to mam szczęscie. Nasza
      przychodnia jest państwowa, są dwie poczekalnie - dla dzieci zdrowych i inna
      dla chorych. Przyjmuje zawsze dwóch lekarzy, oprócz tego jeszcze w niekóre dni
      alergolog dla dzieci. Zarejestrować można się telefonicznie, mówią który numer
      ma dziecko w kolejce i o której przyjść aby długo nie czekać. Wysyłają wezwania
      do dziecka na szczepienia na określony dzień tak, że nie ma długich kolejek. Co
      prawda lekarze przyjmują tak do 14-15 godz., ale zawsze potem można skorzystać
      z usług lekarza w szpitalu, mają dwa gabinety obok izby przyjęc na pedriatrii i
      nigdy złego słowa nie powiedzą, choć odciąga się ich od pracy na oddziele. A
      wiadomo, ze dzieci "lubią" zaczynać chorować wieczorem, tak, że parę razy
      musiałam skorzystać z ich porad i o godz. 20.00.
      • hanka_79 Re: Przychodnia a chore dziecko. 22.11.06, 22:13
        Jak lekarz może przyjmować przez 1,5 godziny?
        Jesteśmy zapisane do państwowej przychodni, gdzie na raz przyjmuje dwóch
        lekarzy. Nigdy mnie nie odprawiono z kwitkiem, sporadycznie czekam w kolejce,
        która składa się z 3-4 osób. Nigdy nie odmówiono mi wypisania skierowania na
        jakiekolwiek badania.
        Na Twoim miejscu nawet bym się nie zastanawiała tylko od razu zmieniła
        przychodnię.
    • lacido Re: Przychodnia a chore dziecko. 22.11.06, 23:47
      Przeraża mnie to co czytam>MIEszkam w niedużej miejscowości, dziecko zapisałąm
      do lekarki u któej ja sama od dziecka się leczyłam, jest to lekarka zaufana i
      jeszcze nigdy się nie zdarzyło żeby b ył problem z dostaniem się do niej.Kiedyś
      dzwoniłam za 10 13 żeby zarejestrować syna alekarka przymowała do 13 i nikt nie
      robił problemu.A ze szczepieniem jest tak że idąc na szczepienie rejestruje się
      telefonicznie po drodze i nie ma żadnego problemu.Współczuje Wam żę macie takie
      problemy z podstawową opieką medyczną dla dziecka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka