Dodaj do ulubionych

Siostrzany poczęstunek

IP: *.* 15.03.02, 17:10
Dwuletnia Eleonora zajadała płatki kukurydziane z miodem i orzeszkami. Wystarczyło, że na moment spuściłam z oczu Marcelinę i po chwili zauważyłam dziwną, niewyraźną minkę młodszej.Rozchyliłam usteczka, a tam dwa płatki! Delikatnie je wydobyłam i po raz kolejny tłumaczyłam Sikorze, że małe dzidziusie jedzą tylko mleczko mamy.Jak Eleonorze udało się umieścić w buzi małej dwa płatki - nie mam pojęcia...Co jeszcze mnie czeka?Dorka m. Eleonory i Marceliny
Obserwuj wątek
    • Gość: piglecikkolka Re: Siostrzany poczęstunek IP: *.* 15.03.02, 18:01
      ja jak bylam mala (2,5 roku) wyszorowalam mojej mlodszej o dwa lata siostrzyczce Ani glowke plynem do naczyn i ostra szmatka... a bylo to tak: Mama w tym czasie gotowala obiad, siostrzyczka spala w pokoju obok, a ja- grzeczne dziecko - bawilam sie... az tu nagle z pokoju rozlegl sie potworny placz mojej malenkiej siostrzyczki... Jak Mama zobaczyla mnie ze scierka w jednej rece i z plynem w drugiem, to omalo zawalu nie dostala. A ja po prostu chcialam umyc Ani glowe. Zaczynaly jej wyrastac wlosy, a mi sie wydawalo, ze ma brudna... oczywiscie znam ta historie tylko z opowiesci mojej Mamy. to tak na pocieszenie ;-)pozdrawiam, Kolka
    • Gość: asia.d.d Re: Siostrzany poczęstunek IP: *.* 15.03.02, 20:51
      nie chce cie straszyc,ale moj brat uczyl mnie skakac z kredensu na podloge jak mialam niecaly rok...przezylam
    • Gość: Siunia Re: Siostrzany poczęstunek IP: *.* 15.03.02, 23:45
      Ciesz się Dorciu, że to tylko płatki kukurydziane. Mój kuzyn prawie zadusił swoja siostre młodszą o 2 lata ( on wtedy 2,5 roku a jego ssiostra 6 m-cy) kotletem schabowym.Natomiast mój kolega prawie utopił brata w pralce, ale i tym razem matka zdążyła na czas :)Ja jak narazie mam jedno, ale drugie będziemy kombinowac juz niebawemsmileWięc chętnie wysłucham, co jeszcze maluchom może przyjść do głowy - Siunia ( i marzenia o drugim bombelku)
      • Gość: Kachna29 Re: Siostrzany poczęstunek IP: *.* 15.03.02, 23:50
        A mnie jak miałam 3 miesiące omal nie udusiła kuzynka wielkim plastrem szynki, który wkłożyła mi do buzi, bo zrobiło jej się szkoda, że na Wielkanoc jem tylko jakieś mleczko... :-)
    • Gość: Gosia26 Re: Siostrzany poczęstunek IP: *.* 16.03.02, 01:23
      Coz dorka, moje dwie wydawaloby sie dorosle panny dwa lata temu zrobily malutkiej siostrzyce Oli kleik z gazet... zalepily ja dokumentnie, aja stracilam ochote na zmywanie gdy nie mam trzech panien na widoku...
    • Gość: gemma Re: Siostrzany poczęstunek IP: *.* 16.03.02, 13:02
      Hm, ja wprawdzie nie mam (jeszcze) dwójki dzieci i związanych z tym doświadczeń, za to sama byłam starszą siostrą. Do moich największych osiągnięć w zakresie siostrzanej miłości należy wyrzucenie Młodej z wózka. Było tak: siostra leżała sobie spokojnie w wózeczku (głębokim, miała wtedy jakieś 7 czy 8 miesięcy), a mnie się zrobiło żal, że tak leży i nie ma żadnych atrakcji... Postanowiłam ją troszkę powozić. Popędziłam z górki ile sił w moich sześcioletnich wtedy nogach, oczywiście wózek pchając przed sobą. Niestety na dole czekała na nas kępa trawy, w którą z fasonem wjechałam. Co ciekawe, wózek się zatrzymał, ale siostra nie. Wyrzuciło ją na dwa metry do przodu. Ponieważ okropnie się bałam, że rodzice będą się gniewać, nadludzkim wysiłkiem podniosłam dziecię z ziemi i włożyłam w powrotem do wózka - niestety odwrotnie (tzn. główką w stronę rączki wózka). Kiedy nadbiegli rodzice (musieli słyszeć ryk), usiłowałam im wmówić, że nic się nie stało, niestety nie umiałam wytłumaczyć, jak siostra obróciła się o 180 stopni... Potem wywaliłam ją ze spacerówki, pędząc z tej samej górki (dodam, że i tym razem miałam dobre chęci). Na szczęście siostra dość szybko przestała korzystać z wózka. Cóż, w sumie się jej nie dziwię... :lol:Myślę więc, że te dwa płatki w buzi Marcelinki to dopiero preludium... ;) Pozdrawiamgemma
    • Gość: marzenna Re: Siostrzany poczęstunek IP: *.* 16.03.02, 14:55
      Mój brat jest ode mnie 4 lata młodszy. Gdy się urodził byłam bardzo zazdrosna: oczko w głowie spadło z piedestału. Robiłam mu różne numery: raz nabrałam do butelki ze smoczkiem wody, którą mama myła podłogę i poczęstowałam brata. Innym razem wcisnęłam mu na głowę gumkę od weków mówiąc, że to korona. Do zabawy dałam mu papierową torebeczkę ze żyletkami.Dodam tylko, że nie robiłam tego złośliwe, ale w jak najlepszej wierze. Na szczęście moja mama miała oczy dookoła głowy. Moja Zuzia jest przy mnie święta. Raz tylko półroczną wtedy Michasię okręciła całą papierem toaletowym, zrobiła tylko otwory na oczy i usta. A mała siedziała i nic. Myślałam, że pęknę ze śmiechuA swoją drogą cieszę się, że Zuzka nie miała takich pomysłów jak jej mamusia niegdyś. Przypomniałam sobie jeszcze, że braciszek wyleciał dzięki mnie dwa razy z wózka, a gdy miał tydzień skakałam przez niego w łóżeczku.
    • Gość:  Dorka Re: Siostrzany poczęstunek - Dzięki za pocieszenie! IP: *.* 16.03.02, 20:22
      ;-)Gdy ja i moi bracia byliśmy mali (2,3 lata) wysmarowaliśmy pokój kupką zrobioną przez któreś z nas do nocnika. Mama nas prawie "skatowała" za ten numer.Jeśli moje dzieci odziedziczyły po mnie zapędy do dziwnych zabaw - drżę...Dorka m. Eleonory i Marceliny
      • Gość: Adzia Re: Siostrzany poczęstunek - Hihi, a myślałaś, że to wczasy? ;-) IP: *.* 20.03.02, 08:05
        mama Sikorek napisała/ł:> ;-)> Gdy ja i moi bracia byliśmy mali (2,3 lata) wysmarowaliśmy pokój kupką zrobioną przez któreś z nas do nocnika. Mama nas prawie "skatowała" za ten numer.> Jeśli moje dzieci odziedziczyły po mnie zapędy do dziwnych zabaw - drżę...ja też drżę. Jak sobie przypomnę, że w wieku 4 lat wzięłam dwa druty aluminiowe do robótek i włożyłam je do kontaktu. popatrz, jaki ze mnie elektryk - załatwiłam sobie 100-procentowe kopnięcie, bo gdybym włożyła tylko jeden, a wykładzina miałaby dużą rezystancję, to czasem mogłoby mnie nie kopnąć...;-)A co do począstunków - w niedzielę mój chrześniak poczęstował Dominikę piaskiem z prywatnej piaskownicy - wspaniały kuzyn, nie? Czy w piasku są jakieś składniki odżywcze??? ;-)
        • Gość:  Dorka Re: Siostrzany poczęstunek - Hihi, a myślałaś, że to wczasy? ;-) IP: *.* 20.03.02, 12:43
          Ja też mam za sobą podobne doświadczenie. Diabeł złego nie ruszy ;-)
        • Gość: Asieniek Re: Siostrzany poczęstunek - Hihi, a myślałaś, że to wczasy? ;-) IP: *.* 20.03.02, 13:03
          A co to, Adziu, ta rezy... rezys..., tfu, ...stancja ? ;)
          • Gość: Adzia Re: Siostrzany poczęstunek - Hihi, a myślałaś, że to wczasy? ;-) IP: *.* 20.03.02, 13:06
            Tfu tfu, na psa urok, tak zwany opór ;-)
            • Gość: Asieniek Re: Siostrzany poczęstunek - Hihi, a myślałaś, że to wczasy? ;-) IP: *.* 20.03.02, 14:51
              Dzięki Adziu za wyjaśnienie. Jednakże i to pojęcie nie jest mi szczególnie bliskie. Najlepszy z mężów ;) twierdzi, mój opór był (i jest ...) niewielki. :lol:
              • Gość: Adzia Re: Siostrzany poczęstunek - Hihi, a myślałaś, że to wczasy? ;-) IP: *.* 20.03.02, 15:04
                mama Ani napisała/ł:> Najlepszy z mężów ;) twierdzi, mój opór był (i jest ...) niewielki. :lol:A skąd Ty znasz mojego męża? ;-) już ja mu porachuję kości ;-)
                • Gość: Asieniek Re: Siostrzany poczęstunek - Hihi, a myślałaś, że to wczasy? ;-) IP: *.* 20.03.02, 15:22
                  Nie rachuj, nie rachuj.Bo znów przyjdzie do mnie, żeby go pocieszyć :lol::hello:
    • Gość: akasia Re: Siostrzany poczęstunek IP: *.* 17.03.02, 00:02
      Dobrze,że to tylko płatki. Bratanica mojego męża, wtedy niespełna dwuletnia, karmiła swojego młodszego miesięcznego braciszka niedojrzałymi, zielonymi porzeczkami.
    • Gość: AgaP Re: Siostrzany poczęstunek IP: *.* 19.03.02, 22:23
      Dodam mój przypadek, który po przeczytaniu tej listy już nie wydaje mi się taki oryginalny: a więc moja o 5 lat starsza ciocia wywróciła wózek i wpadłam do kałuży, jak byłam już trochę większym dzieckiem - takim chodzącym to o mało, co nie utopiłam się w kadzi z miodem (wpadłam do niej głową do przodu - zgroza) tak namiętnie wyjadałam miodek, natomiast z historii całkiem świeżej maja mała córeczka (2 mieś.) została poczęstowana przez swoją dwu letnią koleżankę ciasteczkiem.Pozdrawiam Aga i Martynka
    • Gość: Asieniek Re: Siostrzany poczęstunek IP: *.* 20.03.02, 11:28
      A co będę sobie żałować, dołączam się:Gdy mój starszy brat miał 5 lat, postanowił zabawić się w Indian i rozpalić ognisko. Pod łóżeczkiem naszej 6 miesięcznej siostry Basi (żeby nikt nie zauważył) nagromadził gazet i drewienek rozpałkowych i odczekał, aż mama zniknie w łazience, w celu wykąpania się, i ... podpalił :hot: Do dzisiaj nie przyznał się, skąd wziął zapałki (zawsze wszysko skrzętnie przed nim chowano, nawet klamki z okien były powykręcane, bo dzieckiem był bardzo, hm ..., żywym i słynął z różnych ciekawych pomysłów). Mokrą mamę wywabił z łazienki dopiero wrzask obojga, bo Basię dusił dym, a do Rysia chyba powoli zaczęły docierać konsekwencje.Moja siostra natomiast, 7 lat ode mnie starsza, poproszona została o przypilnowanie mnie na dworze, w wózeczku. Działo się to w dzień mojego chrztu, byłam przepięknie ubrana, oczywiście na biało, i czekałyśmy na dworze na resztę rodziny. Jednak do siostry podeszła koleżanka i zaproponowała jakąś szalenie ciekawą zabawę, która niestety wymagała oddalenia się, a wózek w tym bardzo przeszkadzał. Siostra, która była świadoma niebezpieczeństw czyhających na pozostawione samotnie w wózeczkach dzidziusie, postanowiła mnie ukryć. Wyjęła mnie z wózka i włożyła do stojącego na podwórzu, zdemontowanego przez któregość z sąsiadów, starego ... pieca. Nie muszę chyba opowiadać, jak wyglądałam, gdy znalazła mnie rodzina wybierająca się do kościoła :lol:Dodam tylko, że chrzest jednak się odbył ;)
      • Gość:  Dorka Re: Siostrzany poczęstunek IP: *.* 20.03.02, 12:41
        Dzieci mają nieziemskie pomysły.Ja miałam tendencję do uczestniczenia w niebezpiecznych zabawach: 1. 6 lat - wraz z bliźniakiem oddaliliśmy się od rodziców pochłoniętych pieleniem ogródka. Zainteresowała nas dzika studzienka - tak bardzo, że do niej wpadłam. Byłam ubrana w wełniane wdzianko, które zadziałało jak balast. Do dziś nie potrafię sobie wytłumaczyć, jak mi się udało wydostać się z sadzawki. Brat tylko stał z wybauszonymi oczyma.2. 7 lat - przyglądanie się z pewnej odległości, jak bracia z kolegami drażnią znajdującego się za drucianym ogrodzeniem, uwiązanego psa. Pies - rozwścieczony - jakimś sposobem zerwał się z łańcucha, przeskoczył ogrodzenie i, zamiast na złoczyńców, którzy zdążyli się oddalić, rzucił się w moim kierunku. Udało mi się wdrapać na ogrodzenie, dzięki czemu ocalałam, a pies zadowolił się wyszarpanym z mojej stopy butem. Choć niewiele brakowało, żeby mnie ściągnął z drucianej siatki. Gdy ostatkiem sił trzymałam się ogrodzenia (pies ciągnął mnie w dół za nogawkę), wrócili chłopcy i przepędzili psa rzucając w niego kamieniami.3. 7 lat - zabawa z braćmi w przemieszczanie się po całym mieszkaniu bez dotknięcia nogą podłogi, czyli po tapczanach, szafach, szafkach (na które trzeba było się wspiąć), drzwiach (za podporę dla stóp służyły klamki).4. 10 lat - wycieczka z bliźniakiem i kolegą do pobliskiego lasku i zabawa znalezionym niewybuchem.5. 12 lat - z braćmi i kuzynami wypłynęliśmy rowerem wodnym na środek niedużego jeziora, rozdzieliliśmy się tak , że ja z bliźniakiem staliśmy na jednej "płozie", a reszta na drugiej i zaczęliśmy się bujać. Tamci zeskoczyli do wody, a rower z nami zaczął się przechylać. Szybko zeskoczyliśmy i zaczęliśmy w szalonym tempie machać kończynami, by uciec przed przekręcającym się do góry dnem rowerem. Dosłownie parę cm od naszych głupich główek runęła w wodę "płoza" roweru. Dalej przytaczać nie będę... ;-)Miałam też mnóstwo całkiem śmiesznych przygód, bez "kamikadzkiego" akcentu.:-) Dorka m. Eleonory i Marceliny :-)A jak Wy się bawiliście?
        • Gość: Adzia Re: Siostrzany poczęstunek IP: *.* 20.03.02, 13:15
          Ano właśnie - dziewczyny, mnie po prostu włos siwieje i się jeży, jak sobie o niektórych wyczynach pomyślę...a w sumie byłam dzieckiem spokojnym...Chyba nie zaznam spokoju, dopóki nie wydam młodej za mąż ;-)A co do listy wyczynów - nic specjalnie wystrzałowego, ale jednak wiele rzeczy, które zagrażały życiu i zdrowiu - niektóre z Was wiedzą, jak to jest na wsi i ile różnych zabaw można wymyśleć, jeszcze jak się ma pod bokiem po-Gierkowską halę fabryczną z fajnymi suwnicami... A w miejscu gdzie się budujemy, jest kółko rolnicze z dziurą w płocie - rarytas dla dzieciaków z wyobraźnią :ouch:
    • Gość: olaart Re: Siostrzany poczęstunek IP: *.* 20.03.02, 13:23
      Ja z moim kuzynem uwielbialismy zabawę w wyciekającym szambie niedaleko domu mojej babci, budowaliśmy tamy, zapory, i udawalismy, że wypływające gówienka to statki i wtykalismy w nie patyki (takie niby maszty). Nie powiem jak wyglądaliśmy i jak pachnęliśmy po takiej zabawie. Cóż rodzice byli zrozpaczeni.Później z chłopakami na podwórku bawiliśmy się w wojnę i przeskakiwaliśmy przez drut kolczasty a ja rozcięłam sobie nogę do żywego mięska. Wróciłam do domu bojąc się co powie mama bo zniszczyłam przy tym spodnie. Mama zobaczyła mnie całą wysmarowaną krwią i zemdlała.A mój małżonek wdrapywał się na szafę, siedział tam cichutko i czekał aż jego siostra wróci do domu po czym znienacka na nią zeskakiwał.Moja koleżanka i jej brat byli w dziadków na wsi i bawili się w stodole w chowanego, brat schował się w sianku a Natalka wzięła widły i zaczęła przeczesywać to sianka. Brat mówił, że widział ostrza które wbijały się w siano tuż obok niego ale siedział cichutko bo nie chciał żeby go znalazła.Takich historii znam jeszcze więcej hihi
      • Gość: Asieniek Re: Siostrzany poczęstunek IP: *.* 20.03.02, 13:48
        A apropos zapachów, to mój brat (ten od ogniska pod siostrą) bawił się kiedyś z kumplami w chowanego. I był jedynym, którego nikt nie znalazł!!! Schował się mianowicie do stojącej przy sklepie rybnym beczki po solonych śledziach. Dumny był z siebie , podobno, bardzo.A wieku 2 lat do jego ulubionych przysmaków należało mydło i kacze, hm, odchody. Gdy mama chodziła z nim na spacer, to prowadzany był na krótkiej smyczy, bowiem gdy nieco ją poluzowałą, to dzieciątko natychmiast się schylało i objadało rarytasami :sarcastic:Ja niestety byłam dzieckiem spokojnym, dlatego tak się rozpisuję o tym moim rodzeństwie.:hello:
    • Gość: malanda Re: Siostrzany poczęstunek - "herbatka chilli" IP: *.* 20.03.02, 14:11
      A mój starszy syn przygotował młodszemu "herbatkę", którą młodszy oczywiście spróbował - do wody wsypał ile się dało chilli, ostrej papryki, pieprzu i białego i czarnego i wszystkiego innego co znalazł na półce z przyprawami, chociaż o dziwo pominął wszystkie ziołowe (łagodne). I bardzo zadowolony z siebie, gdy my byliśmy zajęci rozmową z gośćmi, poczestował Leszka :lol:A jak miał Adik 3 lata (Leszek rok), włączył żelazko i postawił tak jak do prasowania na kanapie, pewnie jeszcze coś z nim robił, bo w pewnym momencie przyszedł do mnie do kuchni roczny Leszek i wydając z siebie jakies dziwne dźwięki i pokazując paluszkiem spowodował, że poszłam zobaczyć co się dzieje. Leszek miał oparzony leciutko paluszek, nie płakał ale miał smiertelnie poważną minę i tak oto uratował nas od klęski ;)Od tego czasu nastały u mnie w domu zatyczki do kontaktu, które chłopcy "rozbroili" w ciągu kilku godzin ;)Potem zakleili "dziurki" w kontakcie taką gumą do wieszania kartek na ścianach, żeby prąd do nich nie przyszedł :)Tak więc Dorka będziecie mieli wesoło :)TrzymankoPS. A mój brat pokazywał mi w dzieciństwie jak płonie woda wlewając benzynę do wody w umywalce i podpalając (oczywiście rodziców nie było w domu) ;)
      • Gość:  Dorka Re: Siostrzany poczęstunek - "herbatka chilli" IP: *.* 20.03.02, 14:52
        Kiedy się czyta niektóre historie, włos się na głowie jeży.Póki co Eleonora jest w miarę spokojnym dzieckiem, ale podejrzewam, że to klasyczna "cicha woda". Te diable błyski w oczach... ;-)Dorka m. Eleonory i Marceliny
    • Gość: Lilly Re: Siostrzany poczęstunek IP: *.* 20.03.02, 14:48
      Płaczę ze smiechu! No cóż, dopiero Wasze posty ukazały mi jak bardzo nuuuuudnym byłam dzieckiem. Zero twórczej wyobraźni. Nie wisiałam na płocie uciekając przed psem, nie wpadłam do studni, nie skakałam po szafach, czy ja w ogóle miałam jakies dzieciństwo?Jedyne, co pamiętam to psocenie się starszej siostrze - mazanie w jej zeszytach i książkach. No i raz, kazałam jej zamknąć oczy i otworzyć szeroko usta i wlałam jej do buzi całą butelkę perfum Mamy, które wyniosłam z łazienki.
      • Gość:  Dorka Re: Siostrzany poczęstunek IP: *.* 20.03.02, 14:58
        He, he, Lilly"Zamknij oczy, otwórz buzię" - przypomniało mi się, jak mój bliźniak rozłożył mnie na łopatki i zaczął się wygłupiać wypuszczając ślinę i wciągając ją spowrotem nad moją twarzą. W końcu za którymś razem nie zdążył jej wciągnąć i spora porcja śliny wylądowała w mojej buzi (blurp) - akurat głośno protestowałam. Ale to bliźniak, więc się nie brzydziłam ;-)Dorka m. Eleonory i Marceliny
    • Gość: M_iśka Re: Siostrzany poczęstunek-jedynak też potrafi :)) IP: *.* 21.03.02, 00:10
      Reczoczę ze śmiechu kiedy to czytam :)))Ja ze swojej strony dodam:Mając 3 lata wybrałam się sama na spacer do koleżanki z przedszkola(szukało mnie pół miasteczka)Mając 4 lata do sąsiadów chodziłam na skróty przez siadkę-górą(do tej pory nie wiem jak to robiłam)Mając 6 lat wpadłam na pomysł żeby kiedy przeskrobię zamykać się w łazience na klucz i uciekać z domu oknem(łazienka na 1 pętrze-skok na beton)Mając 7 lat uciekłam z domu(na strych do suszarni)bo stwierdziłam,że nikt mnie nie kocha napisałam nawet list protestacyjnyMając 8 lat miałam zakaz wychodzenia z podwórka,kiedy mama przyłapała mnie na "dezercij"powiedziałam,że miałam śliskie buty i koleżanki mnie zaciągnęłyMając 10 lat zmusiłam mamę do wspinaszki po 4 metrowym murze bo myślałam,że jak tam wejdę to mnie nie dorwie-dorwałaA najlepsze na koniec..Kiedy miałam 15 lat wyszłam wyrzucić śmiecie i nie było mnie 4 godziny,wróciwszy powiedziałam,że była kolejka...po banany.Wszystkim szczęki opadły..a mnie się upiekłoJest jeszcze setka takich numerów ale wyrzucą mnie z forum za długaśne posty :))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka