Dodaj do ulubionych

Za miesiąc ślub!!!

IP: *.* 26.03.02, 13:05
Cześć kochani!Za miesiąc mam ślub i czym bliżej coraz bardziej się denerwuje.Ciągle mam uczucie że czegoś jeszcze nie zrobiłam,a może coś przeoczyłam!.A jak było z wami czy dużo mieliście obaw?.Opiszcie co czuliście składając przysięge małżeńską-serducho mocno waliło?Ja mam przeczucie że się popłacze i nie będe mogła wypowiedzieć ani słowa.Może przesadzam!.Pozdrawiam i czekam na wasze historie zaślubin.
Obserwuj wątek
    • Gość: Olunia Re: Za miesiąc ślub!!! Gratulacje!!! IP: *.* 26.03.02, 15:44
      Gratulacje!!!Dla mnie to było najwspanialsze wydarzenie w życiu. Też się bardzo denerwowałam jak to wszystko wypadnie i czy wszystko bedzie na pewno tak jak sobie zaplanowalismy. I było :) Ale stres opouścił mnie dopiero około 24.00 na weselu, jak zbieraliśmy się z mężem do domu... (malutka ucieczka z "pola bitwy"). Wesele mieliśmy w Pubie Irladndzkim, było cudownie!Wszystkiego Najlepszego! Będzie cudownie, zobaczysz.Ja już jestem 2 lata 3 miesiące i 8 dni po ślubie :)Ola i 38-tygodniowy brzuszek :bounce:
    • Gość: guest Re: Za miesiąc ślub!!! IP: *.* 26.03.02, 23:59
      Biedronko gratuluję i zazdroszczę - bo chciałabym przeżyć to jeszcze raz! Wspominam swój ślub (2,5 roku temu) z przyjemnością i nostalgią :sweat: . Muszę przyznać, że tremę miałam ograniczoną (co do pogody owszem, naszczęście była niezła, sierpniowa) co do np. przysięgi a potem mowy weselnej na cześć rodziców to nie, bo byłam przyzwyczajona do najróżniejszych wystąpień publicznych. Ale po cichu przyznam sie, że w kościele róże w dłoniach troszkę mi drżały. I wyobraź sobie, że może miesiąc wcześniej - czyli jak ty teraz - popłakałam się wyobrażając sobie swój ślub - ale juz w trakcie nie miałam takiej potrzeby. Czułam się bardzo szczęśliwa, choć oczywiście chodziły za mną różne obawy o przyszłe życie i jak to będzie, ale to na pewno normalny stan każdej przyszłej panny młodej. W czasie ślubu oprócz podekscytowania i wzruszenia nawet czułam się autentycznie piękna, co normalnie mi się nie zdarza :lol: . Panny młode są zawsze przepiękne i warto to przeżyć! Nie martw się na zapas na przykład o drobne usterki, to jest coś co się potem sympatycznie wspomina, nikt nie oczekuje ideałów (mój mąz potknął się o moją suknię na stopniach ołtarza, na szczęście utrzymaliśmy się na nogach hehe) Większą usterką był nasz organista, ale to sprawy całkiem nieistotne. Wesele zrobiliśmy całkiem po swojemu - skromne, spokojne, bez kapeli (nie lubię) tylko z naszą ulubiona muzyką, bez mocnego alkoholu i tylko do godziny 22, zawsze o takim myślałam i jestem zadowolona, tobie też radzę kierować się swoimi upodobaniami jeśli macie jakieś konkretne a nie narzuconą tradycją :-). No i bądź spokojna, czekają cię niepowtarzalne chwile.
    • Gość: AgnieszkaP. Re: Za miesiąc ślub!!! IP: *.* 27.03.02, 04:06
      Ja w czasie składania przysięgi małżeńskiej byłam tak spięta że zamiast słuchać księdza, zaczęłam powtarzać za nim czytając z książki. Niestety mój wzrok zatrzymał się na fragmencie przeznaczonym dla pana młodego, i do mikrofonu wypowiedziałam słowa "biorę Ciebie za żonę " :)Dopiero po ułamku sekundy zorientowałam się jaką palnęłam gafę i wtedy, już bardzo słabym głosem, poprawiłam się " za męża ". W kościele panowała absolutna cisza ... Moja mama powiedziała później że bała się że może zacznę płakać czy coś w tym stylu. A ja przez resztę przysięgi walczyłam z pokusą ryknięcia śmiechem na cały kościół, i myślałam że jeżeli zacznę się śmiać to już przysięgi nie dam rady dokończyć.Taki był wstęp do najlepszej imprezy w moim życiu. Pięćdziesiąt parę osób, świetnie dobrana muzyka z płyt, zabawa trwała do rana. W tym roku minie 9 lat.Biedronko, życzę Ci niezapomnianych przeżyć :bounce:Agnieszka :hello:
    • Gość: Tusia Re: Za miesiąc ślub!!! IP: *.* 27.03.02, 13:11
      Boze, pamietam to wszytko jakby bylo wczoraj a to juz prawie 3 lata minely.Ja wszystko sama organizowalam procz przyciecia, ktorym zajela sie moja siostra (robi to zawodowo). Moj maz przylecial z usa w sobote a w niedziele byl slub (niedzielne sluby to tradycja w naszej rodzinie :). Pamietam ze mial niezlego pierta jak zobaczyl ile to zamieszania. Dalam mu dokladna liste z godzinami co kiedy na zrobic - kiedy spowiedz, kwiaty, samochod nawet kiedy ma sie ubrac hihihih. Mimo ze wszystko bylo zapiete na ostatni guzik to oczywiscie nie poszlo tak jak sobie obmyslilam - jak weszlam do Kosciola to malo zawalu nie dostalam widzac przy oltarzu nie tych ksiezy z ktorymi ustalalam ceremonie. Ale tak super wszystko poprowadzili ze nikt sie nie zorientowal ze to nie ci... a przysiege sami mowilismy - dzieki temu do dzis ja pamietamy; rowniez te slowa przy zakladaniu obraczki - "mezu przyjmij ta obraczek jako znak...". Pamietam ze w dzien slubu zjadlam tylko sniadanie i pozniej nie mogalm juz nic przelknac; dopiero nad ranem jak zwiezli jedzenie z przyjecia ktore zostalo (same pysznosci) obiadalismy sie dowoli. A gdy sciagalam suknie slubna to ryz i grosiki mialam nawet w bieliznie :)To cudowne chwile. W sam dzien slubu wystarczy sie odprezyc i cieszyc sie ze szczescia ktore Cie spotkalo.Pozdrawiam i zycze aby cale Wasze zycie bylo bajka jak ten dzien slubu.Tusia
    • Gość: guest Re: Za miesiąc ślub!!! IP: *.* 27.03.02, 13:33
      Haha ja etz myslalam ze bede plakac albo cos tymczasem oboje ciagle sie szczerzylismy,(jakos strasznie bylo mi radosnie) a wszystkie babcie i ciocie plakaly! :) ale fakt- moja kolezanka sie poplakala w czasie przysiegi.i nic sie nie pomylilam, a jeszcze czytalam czytanie!bedzie dobrze!smile)cleo
    • Gość: guest Re: Za miesiąc ślub!!! IP: *.* 27.03.02, 18:43
      Gratulacje!Powiem szczerze, że przed ślubem to prawie wcale sie nie denerwowałam, nie miałam wątpliwości itp. To prawie to dotyczyło tylko jednej rzeczy - żeby się nie popłakać :-) Generalnie jestem mazgaj - płaczę na filmach, na ślubach, oglądając krzywdzone dzieci, krzywdzone zwierzaki itp. I strasznie mi zależało, żeby na ślubie się nie poryczeć... Moja druga połówka dobrze o tym wiedziała i przez cała przysięgę głaskał mnie palcami po dłoni. I tylko to pamiętam z całej przysięgismile))A tak w ogóle to chętnie bym powtórzyła i wybieranie sukienki, i ślub, i przyjęcie, i wyjazd w poślubną niedzielę rano na cudowne 4 dni w górach (do miejsca gdzie się poznaliśmy), i późniejszy wyjazd w podróż poślubną na Kretę!I takich własnie mysli już po całej imprezie Ci życzęsmile))Pozdr. Monika
      • Gość: Janka Re: Za miesiąc ślub!!! IP: *.* 29.03.02, 13:48
        Gratulacje,Nic się nie martw na pewno wszystko będzie dobrze, a jak się coś wymsknie z pod kontroli to tylko będzie co wspominać po latach. Ja w swoim życiu tylko 2 razy brałam środki uspakajające (belergot- bardziej rozśmiesza niż uspokaja przynajmniej mnie). 1 raz jak zdawałam egzamin praktyczny z prawa jazdy i 2 raz rano przed ślubem i obydwa egzaminy zdałam za 1 razem :) U mnie oczywiście nie obyło się bez wypadek. Był straszny korek u fryzjerki i spóźniłam się do kosmetyczki w między czasie przypomniałam sobie że nie mam podwiązki więc zadzwoniłam do mojego przyszłego żeby mi kupił (no i kupił tylko był taki zakręcony że nie wziął ze sklepu bo dodatkowo kupował mi jeszcze inne rzeczy jako prezent ślubny) na szczęście są jeszcze przyjaciółki, które są przytomne w takim dniu. Ledwo zdążyłam do domu przebrać się. To jeszcze nie koniec bo jedziemy sobie do kościoła cali radośni, a Jarek mówi że nie wziął obrączek, oczywiście myślę robi sobie hecę, ale nie - patrzę zatrzymuje kierowcę i wysiada (teść pojechał po obrączki zdążył rzutem na taśmę). W kościele wszystko poszło jak po maśle tylko tyle że msza trwała 1,20 min. bo mieliśmy i organistę i chór, który zorganizował nam wujek Jarka i najpierw śpiewali jedni, a potem 2. Już po kościele myślałam że nic się nie wydarzy zjemy obiadek i pojedziemy spokojnie do zdjęcia. Obiadku zjadłam tyle co niemowlak i po jakimś czasie pojechaliśmy do zdjęcia. Dziewczyna, która robi charakteryzację do zdjęć zrobiła oczy jak spodki jak nas zobaczyła, oczywiście Jarek pomylił godzinę na którą mieliśmy przyjechać. Z tej opowieści wynika, że mój mąż to straszna gapa, otóż nie to jest doskonały organizator i to on zawsze wszystko organizuje, przygotowuje do wyjazdów imprez itd. Ja kompletnie o nic nie musze się martwić, ale ta sytuacja tak na niego podziałała że był zakręcony jak lato z radiem. Całą tą hecę zniosłam całkiem dobrze, uśmiałam się z biednego mężulka, a teraz po 3 latach śmieję się z całej tej historii. Przyjęcie było doskonałe, goście dopisali, pogoda cudna czego i Wam życzę z całego serca.Janka
        • Gość: guest Re: Za miesiąc ślub!!! IP: *.* 02.04.02, 10:08
          tez przyłączam sie do gratulacji. Ja przed swoim ślubem denarwowałam sie o wszystko, o kazdy drobiazg. niestety sami wszystko organizowalismy i to był błąd, choc też po trosze konieczność. Mój maż wcześniej bardo przeżywał ślub, ale szczegóły techniczne niewiele go interesowały. A ja postanonowiłam być spontacnzina, więc np. nie wypróbowała wczesniej fryzury ani makijazu, a fryzjerka zrobiła mi na głowie coś, co całkiem dobrze wyglądało, ale była to fryzura bardzo ...awangardowa, moja mama do tej pory ją wspomina... Potem samochód, którym byliśmy wiezieni do koscioła okazał sie byc nie udekorowany, tu zwalił teśc. ostatczneie moja przyjaciółka na przymocowanie paru baliników miała jakieś 5 minut, i tak wszystkie się odrerwały. Potem śmiesznie było w kościele, bo nagle zaczął dzwonić telefon, który miał sygnał taki sam jak mój, przez kilkanaście minut oblewały mnie zimne poty, bo byłam przekonana, że włożyłam go przez pomyłke do torebki, którą trzymała moja mama i byłam przekoanna, że nie potrafi go wyłączyc Była więc nerwowo, przyznaje, chyba nigdy nie denerwowałam sie tak bardzo. potem jeszcze byłam zestesowana z powodu sali weselnej. Wybralismy bowiem sale na ...dworcu głównym w Watrszawie. jest to naprade zadziwiające miejsce, ale sala jest bardzo ładna, goscie weselnie przechodzili jednak do niej klucząc miedzy eksponatami w muzeum kolejnictwa. troche obawiałam się jak będzie przyjęty ten pomysł przez rózne ciocie. Ale w efekcie było wspaniale, bawilismy sie doskonale, cały stres spłynął ze mnie po wypiciu dwóch kieliszków wina. Teraz wspominam te wszystkie wpadki z wielkim sentymentem, warto więc chyba nie przejmowac sie tak bardzo i nie planowac wszystkiego co do sekundy. Pozdrawiam Mira
    • Gość: iwo1 Re: Za miesiąc ślub!!! IP: *.* 03.04.02, 14:47
      Czy bylam zdenerwowana,nie ponieważ wszystko było tak jak chcieliśmy łącznie z muzyką w kościele na wejście puściliśmy sobie Whitney Hustoon ,przysięgi oprócz standardowych napisaliśmy też każdy dla siebie osobiście ,bylo swojsko ciepło i przyjemnie czego i tobie życzę a najwazniejsze jest to że po pieciu latach małżeństwa dalej nam się chce być razem i dalej kochamy się tak samo..powodzenia..
      • Gość: guest Re: Za miesiąc ślub!!! IP: *.* 04.04.02, 10:13
        Dziękuje dziewczyny że trzymacie mnie na duchu,ślub już za 22 dni i gorączka przedślubna coraz większa.Kobitki jeszcze jedna sprawa, otóż jak wiecie ślub i wesele to kosztowna imprezka a tu jeszcze fryzjer i kosmetyczka co też ładnie kosztuje.Może któraś z was ma pojęcie o makijażu, przede wszystkim o dobraniu cieni do powiek dla danej urody.Otóż jestem szatynką o piwnych oczach i jasnej karnacji.Zastanawiam się również o podkładzie jaki by mi pasował.Zawsze używałam naturalny kolor,lecz wolałabym jakiś ciemniejszy-no ale pytanie jaki?czekam na odpowiedzi.Pozdrawiam
        • Gość: guest Re: Za miesiąc ślub!!! IP: *.* 04.04.02, 18:06
          Ja również jestem szatynką o piwnych oczach i jasnej karnacji :) Jeśli chodzi o cienie do powiek to najlepiej jakbyś sobie po prostu wypróbowała różne warianty. Nie wiem czy teraz jest jakiś konkretny trend, ale gdy 7 lat temu robiłam taki mały kurs makijażu, to twierdzono, że cień powinien raczej kontrastować z kolorem oczu, czyli np do niebieskich oczu brązowy cień, a do brązowych niebieski a nie na odwrót (podobno jeszcze dawniej zalecano używać cieni pod kolor oczu), ale ja osobiście uważam że każdy sam musi zdecydować jak najlepiej wygląda. Mnie najbardziej odpowiadają cienie popielate.Co do podkładu, to zawsze powinien być dobrany do koloru skóry. Myślę że gdybyś użyła ciemniejszego podkładu do jasnej cery nie wyglądałoby to najlepiej. Ale zawsze możesz się wcześniej opalić w solarium :) i wtedy ciemniejszy podkład będzie pasował. Jeśli chodzi o konkretne nazwy i firmy to jest fajny wątek na forum emamy "taki mały wiosenny temacik". Być może tam już zaglądałaś?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka