Kolega częstuje w pracy ciastem, pyyysznym, upieczonym przez żonę. Śmiejąc się jednocześnie z mojej pogniecionej bluzki. Mnie żona prasuje od razu na cały tydzień – mówi.- Fajnie byłoby mieć żonę, rozmarza się moja koleżanka

-Pewnie, mówię, przynajmniej ktoś od czasu do czasu by mi bluzkę uprasował.- I dobry obiad zrobił, bo żona lubi wymyślać dobre przepisy.- Dziećmi się zajął fachowo.-Posprzątał, tak sam z siebie.- Taaak, żona to dobra rzecz, marzymy sobie

, a naszej konwersacji z coraz większą zgrozą przysłuchują się koledzy, i ci żonaci, i nie.- Pokeciło Was? Jak możecie tak mówić. Kobieta robi to, bo lubi. -WY NIE LUBICIE? ??? Do jakieś feministycznej partii wstąpiłyście, czy co?- Moja żona to z sama siebie prasuje mi koszule – mówi żonkoś który swoją rodzinę widuje od trzech lat tylko w weekendy.-A mnie każda nowo poznana panienka ( to głos nieżonatego), od razu sprząta w mieszkaniu. - Bo kobiety to mają takie inne, wrodzone poczucie estetyki. Ja myję zawsze tylko jeden kubek, drugi stoi brudny przez pół roku. Szkoda czasu. A kobieta to od razu wymyje dwa.- I ma zmysł do kuchni.-Bo faceci to nie mają, odzywa się kolejny.Najważniejsze to „spieprzyć” ze zmywaniem sprawę za pierwszym razem, to się pojawi na drzwiach kuchni napis „ Psom i mężczyznom wstęp wzbroniony”.- Same z siebie to wszystko robią? – pytam. -No tak, bo one mają to w genach.TaaakA wy, e- mamy, nie chciałybyście mieć czasem żony?

Mela