Gość: mynia
IP: *.*
09.05.02, 12:08
Pamiętacie moją opowieść sprzed paru dni. Jesteśmy już po paru rozmowach, chce odejść ... i mimo,że jeszcze coś do mnie czuje (tak twierdzi)nie chce zostać ze mną, nie zależy mu, ale wywiąże się z wszystkich zobowiązań wobec mnie i chce mi pomóc....łaskawca; jesli stracę pracę będzie mnie utrzymywać.Co do Niej - okazuje się,że poznał ja dwa lata temu(my pobralismy się dwa lata temu), ale nic do niej nie czuł, pomagał jej w projektach (moze Ona Jemu?)tak niezobowiązująco w Jego firmie, maja wspólne zainteresowania, sa tacy sami - nieposkładani i roztrzepani, poznał z czasem ją, potem już nie zastanawiał się nade mną tylko zakochał się w Niej. Dla Niego WIĘKSZE ZNACZENIE MA JEDNAK PODOBIEŃSTWO CHARAKTERU NIZ RÓŻNICE. To się dowiedziałam teraz, jak mieszkalismy razem przed slubem to róznice mu bardziej odpowiadały niz podobieństwa, no widzicie zmieniło się.Ona ma 3 letnie dziecko, jest po rozwodzie,ale mieszka nadal z byłym mężem (na szczęście w innym mieście).Czy jakoś wyobraza sobie zycie z Nią?Na razie sobie nie wyobraża co to będzie np. z jej dzieckiem, przez ostatnie dni się z Nia spotykał i troche go dziecko (dziewczynka a On uwielbia dziewczynki)z m ę c z y ł o.Teściowa w szoku, chce z Nim porozmawiać, moja mam w szoku - to chyba jakies duże dziecko niedojrzałe emocjonalnie.Lecz obie jak jeden mąż stanowczo podkreslają jedno - jeśli pozwolisz mu odejść nie wróci juz nigdy:walczyć ale z honorem, czyli normalnie żyć z Nim dalej, dac mu w ten sposób czas i żądać: wszystkiego - żeby załatwiał to i to,żeby robił remont w naszym mieszkaniu etc. prasować jego koszule itp.A ja bym chciała się zdematerializować ....zdałam sobie sobie sprawę,że był całą moją motywacją - do życia.Dzisiaj dzwonił do mnie pytając - jak się czuję, ja na to - a jak mam się czuć (do cholery)...................