Dodaj do ulubionych

Epilog - najgorszy weekend

IP: *.* 09.05.02, 12:08
Pamiętacie moją opowieść sprzed paru dni. Jesteśmy już po paru rozmowach, chce odejść ... i mimo,że jeszcze coś do mnie czuje (tak twierdzi)nie chce zostać ze mną, nie zależy mu, ale wywiąże się z wszystkich zobowiązań wobec mnie i chce mi pomóc....łaskawca; jesli stracę pracę będzie mnie utrzymywać.Co do Niej - okazuje się,że poznał ja dwa lata temu(my pobralismy się dwa lata temu), ale nic do niej nie czuł, pomagał jej w projektach (moze Ona Jemu?)tak niezobowiązująco w Jego firmie, maja wspólne zainteresowania, sa tacy sami - nieposkładani i roztrzepani, poznał z czasem ją, potem już nie zastanawiał się nade mną tylko zakochał się w Niej. Dla Niego WIĘKSZE ZNACZENIE MA JEDNAK PODOBIEŃSTWO CHARAKTERU NIZ RÓŻNICE. To się dowiedziałam teraz, jak mieszkalismy razem przed slubem to róznice mu bardziej odpowiadały niz podobieństwa, no widzicie zmieniło się.Ona ma 3 letnie dziecko, jest po rozwodzie,ale mieszka nadal z byłym mężem (na szczęście w innym mieście).Czy jakoś wyobraza sobie zycie z Nią?Na razie sobie nie wyobraża co to będzie np. z jej dzieckiem, przez ostatnie dni się z Nia spotykał i troche go dziecko (dziewczynka a On uwielbia dziewczynki)z m ę c z y ł o.Teściowa w szoku, chce z Nim porozmawiać, moja mam w szoku - to chyba jakies duże dziecko niedojrzałe emocjonalnie.Lecz obie jak jeden mąż stanowczo podkreslają jedno - jeśli pozwolisz mu odejść nie wróci juz nigdy:walczyć ale z honorem, czyli normalnie żyć z Nim dalej, dac mu w ten sposób czas i żądać: wszystkiego - żeby załatwiał to i to,żeby robił remont w naszym mieszkaniu etc. prasować jego koszule itp.A ja bym chciała się zdematerializować ....zdałam sobie sobie sprawę,że był całą moją motywacją - do życia.Dzisiaj dzwonił do mnie pytając - jak się czuję, ja na to - a jak mam się czuć (do cholery)...................
Obserwuj wątek
    • Gość: 888 Re: Epilog - najgorszy weekend IP: *.* 09.05.02, 12:25
      ... :( brak mi słów.... muszę ochłonąć.....
    • Gość: goga Re: Epilog - najgorszy weekend IP: *.* 09.05.02, 12:28
      Cuz , czytam po raz 100 Twoj post i czuje Bol, gorycz i STRACH . Tak bo to moze spotkac kazda z Nas!Nie wiem czy pisac co ja bym zrobila na Twoju miejscu , bo na nim nie jestem!Po pierwsze , nie uzalezniaj swojego zycia od jednego faceta! Bedzie ciezko, bedzie bolalo , ale jeszcz swiat sie do Ciebie usmiechnie!Wienm , dzis to nie dowiary ale, "po nocy przychodzi dzien....".Po drugie zapytaj sie sama siebie, czy warto tak na sile zatrzymywac kogos przy sobie, czy jak tak bedziesz walczyc o Niego , to czy bedziesz mogla w przyszlosci zaufac mu ?Bo On bedzie wiedzial , ze poswiecisz wszystko byle by byc z Nim!Jesli On nie chce ,...Ciezkio, serce mi peka jak pomysle , ze moj maz by mnie zostawil ... Ale gdzie jest to miejsce gdzie trzeba powiedziec stop, dalej juz sie nie da , musisz ocenic sama!Pomysl na spokojnie, bez mam , cicioc itd.Nieudane malzenstwo nieprzekresla calego zycia!Jeszcze bedzie pieknie !!!!Decyzje podejmij SAMA ! Wtedy latwiej bedzie Ci przyjac jej konsekwencje. Bol , gorycz... i strach przepelnai mnie .
      • Gość: tas Re: Epilog - najgorszy weekend IP: *.* 11.05.02, 15:50
        Boze Mynia olej tego czlowieka! Za dziesiec lat zycia z nim bedziesz sie zastanawiala dlaczego zmarnowalas sobie zyciesad Ten czlowiek wywinal Ci po dwoch latach mazenstwa taki numer a co zrobi za nastepne dwa?.... Jestes mloda za pewne piekna kobieta. Uloz sobie tak zycie, zeby moc pod jego koniec powiedziec bylo wspaniale, u boku szalowego mezczyzny, ktory mnie kochal jak szaleniec.
    • Gość: Zilka Re: Epilog - najgorszy weekend IP: *.* 09.05.02, 12:33
      Śledziłam cały ten wątek cichutko bo przerabiałam ten temat kiedyś osobiście i nie bardzo mam siły (i chęci) znowu się w tym babrać a poza tym serce mi zamiera na samo wspomnienie ale teraz trafił mnie kompletny szlag.Co to znaczy:""Jesli pozwolisz mu odejść nie wróci juz nigdy:walczyć ale z honorem, czyli normalnie żyć z Nim dalej, dac mu w ten sposób czas i żądać: wszystkiego - żeby załatwiał to i to,żeby robił remont w naszym mieszkaniu etc. prasować jego koszule itp." Z honorem to znaczy akceptować istniejąca sytuację? Ze mieszka z Toba i z nią, sypia u niej a ty mu prasujesz koszule????? Gdzie tu jest honor??? Tylko nie "przegnij" w drugą stronę, nie unieś się honorem za bardzo i np. nie oddaj mu mieszkania. Raczej jeśli jest wspólne zażądaj, że ma je przepisać na Ciebie i zniknąć z Twojego życia. Wiem, że narazie zrobiłabyś wszystko, żeby z Tobą był i kwestie materialne Cie nie interesują ale za jakiś czas ochłoniesz a jemu zniknie poczucie winy i będziecie mieli problem (prawdopodobnie bo choć znam paru wspaniałomyślnych mężczyzn to są oni w zdecydowanej mniejszości)Acha. I jeszcze jeden Twój cytat:"A ja bym chciała się zdematerializować ....zdałam sobie sobie sprawę,że był całą moją motywacją - do życia." SIĘ zdematerializować??? Czy żeby on zniknął? Był całą moją motywacją do życia - więc jak już staniesz z powrotem do pionu, nie wiem za pół roku, za rok to pamiętaj to i nie pozwól juz nigdy żeby jakikolwiek mężczyzna był cała twoją motywacją i całym twoim życiem. To jest niedobre dla Ciebie i męczące dla niego. Kiedyś - uwierz mi tak będzie - powiesz: jak dobrze, że się z nim rozstałam.I na koniec straszny ale prawdziwy banał - czas leczy rany. Zaciśnij zęby i przeczekaj.I na zupełny koniec - szanuj się. Nie dzwoń, nie błagaj, nie prasuj koszul. W pewnym momencie to bedzie wszystko co Ci pozostanie - własny szacunek.Strasznie chaotycznie ale wkurza mnie to okropnie, on, ona i cała ta sytuacja. Jeśli jestes z W-wy i chciałabyś się spotkać to pisz na priva, w twojej sytuacji niedobrze jest siedziec samej. Nie jestem taka okropna jak to wynika z tego postu.
      • Gość: eBeatka Re: Epilog - najgorszy weekend IP: *.* 09.05.02, 13:38
        Witaj,W 100%zgadzam sie z Zilka!Facet,ktory zrobil CI taka przykrosc,zamiast przeprosic,probowac "zasluzyc" na druga szanse,blagac o przebaczenie-to on jeszcze opowiada dyrdymaly,ktore Cie rania, i nie wie -zostac z Toba czy isc do tamtej?To poprostu dranstwo...Wybacz za ostre slowa,alenie potrafie sie opanowac,gdy sobie o nim pomysleWyrzuc go ze swojego zycia,to trudne,ale mozliwe!Znajdziesz jeszcze KOGOS,kto CIE nie oszuka,z kim bedziesz szczesliwa,kto nie bedzie szukal "wrazen" z innymi kobietami.Jestes mloda,masz przed soba mnostwo czasu-nie marnotraw go z kims,kto juz raz wbil CI zadre w serce.Mysle o Tobie w tych trudnych dla Ciebie chwilach-eBeatka.
      • Gość: Vialle Re: Epilog - najgorszy weekend IP: *.* 10.05.02, 11:58
        ja tez nie jestem taka okropna, jak wynika, z niektorych moich postow, i zgadzam sie z Zilka w kazdym zdaniu. Trzymaj sie, jestem do dyspozycji jakbys chciala pogadac.
    • Gość: juliiaa Re: Epilog - najgorszy weekend IP: *.* 09.05.02, 12:34
      tak bardzo ci wspolczuje.....moja siostra przechodzila rowniez rozstanie ze swoim mezem na "rzecz "innej kobiety..jezeli wiec moge ci cos poradzic w tej sytuacji z perspektywy rozwodu mojej siostry to moze jedynie to abys dala sobie przede wszystkim czas, nikt ciebie nie goni i do niczego nie zmusza zwlaszcza ze nie macie dzieci...wyjedz gdzies odpocznij i moze w miare obiektywnie bo juz bez tych najgorszych i najciezszych emocji podejmij decyzje.Chyba najwaniejsze aby nikt na nia nie mial wplywu bo to przeciez twoje zycie..wiesz..moja siostra tez na poczatku starala sie zachowywac jakby sie nic nie stalo ,uwierz mi ze to jednak nic nie rozwiazuje...Trzymaj sie mocno.naprawde uwierz ze wszystko sie jeszcze moze ulozyc i tak bywa w zyciu.glowa do gorysmile))....
    • Gość: AnulaO Re: Epilog - najgorszy weekend IP: *.* 09.05.02, 12:38
      Kochana Myniu...Tak strasznie mi przykro.. Nie umiem Ci nic poradzic, ale mysle o Tobie i placze razem z Toba... Sciskam Cie mocno... Ale sie poryczalam...Ania
      • Gość: asia.d.d Re: Epilog - najgorszy weekend IP: *.* 09.05.02, 13:00
        jak to jedyną motywacją do życia ??czy warto walczyć o faceta, który Cię oszukał i na dodatek nie czuje się winny i chce odejść ??
    • Gość: mynia Re: Hej forumowiczki- trochę moich refleksji IP: *.* 09.05.02, 14:25
      Powiem Wam szczerze co myślę:- przyznał się do winy swojej i prosił o wybaczenie, ale to nie zmienia faktu,że chce - odejść- chyba tak naprawdę nie wie czy to miłość, bo się nie zarzeka,że nie może bez Niej żyć,ale na dzień dzisiejszy kocha ją bardziej niz mnie;- bierze pod uwagę rozstanie z Nią (bo może mu się z Nią nie udać - tak rozmyśla);- myślę,że tak naprawde nie zdaje sobie sprawy z tego co robi DLATEGO- - -może lepiej jak odejdę, aby poczuł co naprawde znaczyłam w Jego życiu, bo swoją obecnością będę mu przypominała o wyrzutach sumienia więc moze mnie z czasem znienawidzieć; Suma sumarum i tak nie wiem co mam robić, zapytałam Go czy pojechałby w góry tak pogadać- zgodził się bez obiekcji,ALE NIE WIEM CZY TO NAJLEPSZE WYJŚCIE Z SYTUACJI (=i tak będzie tęsknił za Nią, wiem to).Nie sądzę,aby rozmowy Jego matki z Nim cos zmienią raczej nic,Nie rozumiem po prostu po co podpisywał umowe kredytowa jak w chwili podpisywania był juz z Nią i wiedział co do Niej czuł (jak mozna było sie tak wkopać, nie sądzicie? - no właśnie ja ciągle mam złudne nadzieje).Pa, na razie trzymajcie się! i dzieki za wszystko mimo wszystko uważam,ze kazdy przypadej jest inny i chyba nie mozna przewidzieć co naprawde bedzie.
      • Gość: Marta_23 Re: Hej forumowiczki- trochę moich refleksji IP: *.* 13.05.02, 13:40
        Kochana Mysiu!Przeczytałam Twój pierwszy post i zaczęłam Ci współczuć, przeczytałam drugi i.....nie chciałabym być niegrzeczna, ale chyba wykazujesz 100% zależność od tego faceta...Przyznam, że tego nie rozumiem. Sama nie byłabym w stanie być z kimś, kto w taki sposób nadużył moje zaufanie i kto zdradził mnie. Że się przyznał - rzeczywiście fakt ten działa na jego korzyść. Ale co z tego? Za rok zdradzi znowu i znowu się przyzna...i tak może być w kółko. Mam wspaniałego męża i 8-mio miesięcznego synka. Na razie układa nam się wspaniale i mam nadzieję, że tak zostanie. Nie chciałabym znaleźć się w Twojej sytuacji, ale wiem, że gdyby tak się stało z mężem rozstałabym się bez wahania. Mógłby być ojcem dla naszego synka, ale mężem dla mnie?? Nigdy!
    • Gość: pysia22 Re: Epilog - najgorszy weekend IP: *.* 09.05.02, 15:08
      Myniu! Nie wiem co zrobisz, jakąkolwiek decyzję podejmiesz i tak będzie Ci trudno. Tak już jest po prostu. Ale myśl o sobie. Fakt, że okłamuje Cie od dwóch lat w moich oczach zdyskwalifikowałby go od razu. Ale to w moich oczach. Czy chciałabyś żyć w napięciu, czy jest sam, czy ma kogoś. Czy mimo jego zapewnień o poprawie - której wcale z tego co mówisz nie wyraża - chcesz zyć w ciągłej niepewności. Zostaw go. Wyrzuć z domu i bąź silna. Nie pozwól mu odejść? Wrecz przewciwnie - każ mu odejść. Tylko dzięki temu zachowasz szacunek we własnych oczach. A poza wszystkim. Czy byłabyś w stanie mieszkać i żyć z kimś bez zaufania. Przecież to musi być nieodpowiedzialny gnojek, któremu brakuje odwagi cywilnej i nie potrafił na tyle Cię szanować, żeby od razu powiedzieć prawdę. A dziecko? Sama piszesz, że tamta dziewczynka go denerwowała. A czy naprawdę chcesz, aby Twoje przyszłe dziecko miało takiego ojca? Czego on będzie uczył, jakie wzorce mu przekaże. A w końcu czy za szybko się nie znudzi. Dlatego moim zdaniem tak szybko jak możesz spakuj mu manatki, wyprowadź GO z domu - na którym od początku mu nie zależało. Najlepsze w Twojej historii jest to, że nie jesteście uwikłani w dzieci. Wasze rozstanie nie bedzie tak dramatyczne, a Tobie łatwiej będzie ułożyć sobie życie. Z kimś lub bez kogos, ale bedziesz wolna, niezależna i szczera w stosunku do siebie. A poza tym nie będziesz przez nikogo poniżona. Także w swoich oczach.Przepraszam Cie, jeśli napisałam za mocno. Ale ostatnio zbyt wiele par się rozwodzi. I życzę Ci, żebyś nie musiała w żaden sposób odczuwac poniżenia.Trzymaj sie mocno - Pysia
    • Gość: Wronka Re: Epilog - najgorszy weekend IP: *.* 09.05.02, 15:09
      MyniuBędzie dobrze. Najważniejsze, abyś nie traciła wiary w siebie. Musisz wirzyć, że jesteś wspaniałą osobą, a winę za to wszystko ponosi on. Uwierz też, że za jakis czas (tak, tak czas leczy rany ), gdy emocje opadną uznasz, że ni był wart twoich łez. Dlatego też, mówię z doświadczenia, zadbaj o siebie. A więc o mieszkanie i zabezpiecznie finansowe. Wiem, że to przyziemne sprawy, ale bardzo ważne.Wiem, że cie to nie bardzo pocieszy, ale moja siostra miała dużo gorszą sytuację. W skrócie powiem, że mąż ją pobił i musiła uciekać ze wspólnego mieszkania z trzyletnim dzieckiem w środku nocy. Okazało się, że zdradzał ją od początku, nawet gdy leżała na porodówce. W dodatku, ponieważ ona studiowała, a on zarabiał uzurpował sobie prawo do pieniędzy i wszystkie wydawał na siebie. Siostra z dzieckiem żyła z tego co moi rodzice jej cichaczem podsyłali. Fajnie nie? Dzięki Bogu, teraz ( co prawda minęło kilka lat ) jest już po rozwodzie i sprawie karnej ( dostał drań wyrok w zawieszeniu ), wywalczyła od niego częściową spłate mieszkania i od ubiegłego roku nareszcie ma własne, dostaje też alimenty. To wszystko kosztowało ją sporo wysiłku - sprawy sądowe, komornik, tułanie sie po wynajetych mieszkaniach z małym dzieckiem. Dlatego piszę to ku przestrodze, nie popełniaj jej błędu. Nie ufaj mężowi, zadbaj o siebie!Wronka
    • Gość: RybkaKasia Re: Epilog - najgorszy weekend IP: *.* 09.05.02, 21:43
      Kochana Myniu, wiem co masz na myśli pisząc,że był całą Twoją motywacją do życia, wiem jakie przeżywasz rozterki,jaka jesteś rozbita,.......wiem bo sama to przeżyłam..:(sadsadsad Kochana Mynieczko, ja właśnie tak Kochałam męża, można powiedzieć, ze destrukcyjnie. Był i jest nadal całym moim światem.Wiem, że w oczach wielu dziewczyn wyjdę na słodką idiotkę, ale naprawdę taka nie jestem.On sprawił, że poznałam i pokochałam samą siebie, nauczył mnie normalnie funkcjonować, nauczył mnie kroczyć po krętych ścieżkach życia..........a potem zdradził..:(sadsadWiesz Myniu, myślałam o odejściu, o"machnięciu na Niego ręką", ale nie potrafiłam.......jezuuuu.....naprawdę chciałam, ale serce mi nie pozwalało...:(sadTak bardzo Go Kochałam, tak bardzo był mi potrzebny.Nie jestem "miękka", umiem sobie radzić w życiu, potrafię zadbać sama o siebie,ale to była wyjątkowa sytuacja, ja wiedziałam w głębi serca, że to właśnie On jest człowiekiem na którego czekałam :)Wiesz, po tej sprawie minęły juz 4, prawie 5 lat....czas goi rany.....przebaczyłam, ale nie zapomniałam.Razem odbudowaliśmy zaufanie.Nie wiem w jaki sposób to się stało, ale uwież mi, ufam Mu.........naprawdę .Widziałam w jego oczach ból i udrękę kiedy do mnie wrócił, widziałam strach i widziałam ..........miłość.Nie mogłam odejść.....serce mi nie pozwoliło.Moze jestem głupia i naiwna, może nie powinnam pozwolić Mu wrócić..........ale dziś czuję, ze gdybym tak zrobiła, byłabym najnieszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.Dziś mogę powiedzieć z całą stanowczością, że jestem szczęśliwa, i, że nadal bardzo Go Kocham.Każdy człowiek jest inny.......ja też kiedyś myślałam, ze nie wybaczę.......ale stało się inaczej...........dziś nie żałuję.....ani trochę...:)]Życzę Ci powodzenia i wytrwałości, cierpliwości i miłości Myniu.Żebyś podjęła decyzję zgodną z głosem Twego serca..:)Jestem z Tobą..:)Kaśka.
      • Gość: mynia Re: Do Kasi IP: *.* 14.05.02, 09:42
        Doskonale Cię rozumiem, bo ja jestem w tej samej sytuacji: zawsze wydawało mi sie, ze nie kocham go tak mocno jak On mnie, On przenosił góry,zebym ja tylko była szczęśliwa i ja sie zrobiłam wygodna, po prostu wygodna myśląc,ze tak będzie ZAWSZE.No i sie pomyliłam, zdradził mnie i przejrzałam na oczy: ja Go naprawdę kocham.Myslę,ze kazdy człowiek jest inny, kazde rozstania i zdrady tez sa inne dlatego nigdy nie mozna przewidzieć jak się coś skonczy. Ja nie moge tylko zrozumieć-dlaczego stało sie to tak szybko, po 2 latach małżeństwa.
    • Gość: goskax Re: Epilog - najgorszy weekend IP: *.* 10.05.02, 13:03
      Po głosie Kasi trudno cokolwiek dodać ...czytałam to wszystko i pomyslałam sobie, że czasamiwarto cos puścić , odpuscić sobie , aby ... to do nas wróciło ... a wtedy mamy czas (bez emocji, z nowym bagażem doświadczeń)na podjęcie decycji jesli trzymamy coś kurczowo - wyrywa się nam ...Pozdrawiam Cie ciepło ... daj czasami znac co u Ciebie ...
      • Gość: mynia Re: no właśnie IP: *.* 14.05.02, 09:47
        Z perspektywy tych 2 tygodni, od tego bowiem czasu wiem o zdradzie, zauważyłam u siebie takis jakis bezwład ........nie mam sił do walki i zaczyna mi być wszystko jedno. On sie wyprowadził na nasze mieszkanie,aby sie zdystansować do sprawy (z Nia podobno tez ma się nie widzieć), cała rodzina mu nagadała i wyzwała od kretynow....i chyba tak jest dobrze .....................co i tak nie zmienia faktu,ze gdybym tylko wiedziała, ktora to - wyrwałabym jej serce.
    • Gość: Gosia1 Re: Epilog - najgorszy weekend IP: *.* 10.05.02, 15:42
      Myniu kochana, odezwij się do mnie, proszę. Brakuje mi telefonów, rozmów z Tobą........Tym bardziej, że czuję się tak okropnie bezsilna, że nie mogę Ci pomóc. Najchętniej wsiadłabym w samochód i pojechała natychmiast do Ciebie, przytuliła, a jeszcze bardziej chciałabym pojechać do tej kobiety..........Staram się być tolerancyjna, ale wszystko ma swoje granice, wszystko. Myniu, właściwie podpisuję się pod postem Zilki. Sytuacja zmieniła się diametralnie. Pamiętaj - MYŚL O SOBIE!!!! To TY jesteś teraz NAJWAŻNIEJSZA! Nie pozwól się tak traktować, bo potem - już po wszystkim, czy to w jedną czy drugą stronę - nie będziesz mogła patrzeć na siebie. Jestem z Tobą, kochanie!Pozdrawiam Gosia
      • Gość: RybkaKasia Re: Epilog - najgorszy weekend IP: *.* 11.05.02, 22:56
        ChOLERA !! Nie wiem co powiedziedzieć, każdy ma inne podejście do życia i inne poglądy.Jeden człowiek jest gotowy odejść definitywnie a drugi jest w stanie poświęcić samego siebie. Ja tak właśnie kocham Swojego męża On jest niesamowity, Kochany i jedyny w swoim rodzaju.Tak jak mówiłam, może jestem naiwna i głupia, ale Kocham Jacka ponad WSZYSTKO na świecie, kocham Go nawet bardziej niż Dominika (naszego synka ) To właśnie ON nauczył mnie pokory i wiary w samą siebie, miłości do ludzi i do życia :) Nie jestem człowiekiem idealnym, ale mam w sobie miłość, wielką jak świat, zdolną obdarować Wszystkich którzy tego potrzebują, i mam w sobie wiarę w leprzy świat. Jestem optymistką dzięki Jackowi.........pomimo0 tego, że mnie kiedyś zdradził........................................KAŚKA.
        • Gość: Gosia1 Re: Epilog - najgorszy weekend IP: *.* 12.05.02, 10:18
          Rybko, to wątek Myni, ale nie mogłam się opanować. Powiem Ci, że aż się przestraszyłam Twojej miłości do męża. Odnoszę wrażenie, że jest destrukcyjna. Tzn byłaby, gdyby Twój mąż był złym człowiekiem. Bo tego miłość nie widzi.....Nie wiem, czy jestem kimś gorszym, w takim razie, czy też nie potrafię tak kochać, ale naprawdę bałabym się takiego uczucia. Ono uzależnia, przywiązuje do siebie, każe przeglądać się w oczach ukochanego, zabiera poczucie niezależności i wolności. Tak mi się wydaje. A gdzie jest miłość do siebie? Tak, tak - do siebie! Aby kochać innych trzeba kochać również siebie. Napisałaś, że On nauczył Cię wielu rzeczy. Ale jeśliby (tfu, tfu) nagle odszedł, co wtedy? Rybko, przecież wtedy nie byłoby powodu, by żyć......To są moje przemyślenia, napisz mi jak to wygląda z Twojej strony, abym mogła Cię zrozumieć. Bo nie wiem, co mam myśleć o sobie. Może schowałam się w skorupkę własnego lęku przed mężczyznami, bo mimo, że bardzo, bardzo kocham mojego męża, czuję, że - mając moje skarby dzieci - mogłabym żyć bez Niego......(gdyby odszedł). Mam w sobie chyba za dużo dumy, i tak, jak zmieniłam swoje zdanie odnośnie zdrady, po dyskusji z Matyldą (swojego czasu), i wiem, że proszona najprawdopodobniej wybaczyłabym - z miłości!!! - tak chyba nie byłabym zdolna (jednak......) poświęcić wszystkiego. Jednak jestem tchórzem. Sądzę, że bałabym się bólu, który w takich sytuacjach jest nieodłącznym atrybutem życia po. Po deklaracji, że kocha inną bardziej, że chce odejść. Chyba nie umiałabym walczyć. Nie chciałabym. Ból spaliłby mnie ale nie mogłabym......Bo ból potem, ten codzienny byłby chyba większy. Wspomnienia, myśli, słowa, które były wypowiedziane przecież szczerze. Jak to jest? Czy ja, w takim razie, nie umiem kochać tak naprawdę? Pozdrawiam Gosia
          • Gość: RybkaKasia Re: Epilog - najgorszy weekend DO GOSI :) IP: *.* 13.05.02, 06:51
            Kochana Gosieńko, napisałam po prostu to co czuję, ale nie do końca. Nie jestem uzależniona od Jacka, ani finansowo ani uczuciowo.Kocham i szanuję samą siebie, potrafiłabym żyć bez Niego, ale było by mi bardzo ciężko.To o czym pisałam w poprzednim poście to prawda. Właśnie tak Kocham Jacka, On jest dla mnie wszystkim i nie myślę co by było gdyby Go zabrakło........napewno jakoś bym sobie poradziła. Gosieńko każdy człowiek jest inny i każda miłość jest inna.Nie można ocenić czy lepsza, czy gorsza, każda jest piękna na swój sposób :)Kiedy pisałam poprzedni post poniosły mnie emocje, ale nadal twierdzę, że tak właśnie Kocham męża.Bardzo, bardzo mocno.....:) A Ty Gosiu jesteś inna niz ja, miałaś inne doświadczenia w życiu więc i Twoja miłość wygląda inaczej.Pozdrowienia.Kaśka.
            • Gość: Gosia1 Re: Epilog - najgorszy weekend DO RYBKI :-) IP: *.* 13.05.02, 08:53
              Dziękuję Rybko. Troszkę mi lepiej :-) Powiem Ci, że po prostu czytając Twój post przestraszyłam się, że to co ja czuję do męża to nie miłość. W końcu mówi się, że miłość nie pyta, nie żąda, itp - przepiękny wiersz, pamiętasz? No i tak sobie pomyślałam, że w takim razie coś ze mną nie tak, bo ja jednak myślę o sobie........Jest we mnie troszkę więcej egoizmu niż bym chciała. To pozostałość i po dzieciństwie i po pierwszym nieudanym małżeństwie. Odrzucenie, a co za tym idzie asekuracja przed kolejnym odrzuceniem. Mój kochany mąż wciąż i wciąż musi mnie wydobywać z tej mojej skorupki w której najchętniej zostałabym już na zawsze. Ponieważ uczucia, w przeciwieństwie do obojętności, oprócz dawania radości potrafią też dotkliwie ranić. Czy rozumiesz ten mój bełkot? Pozdrawiam Cię cieplutko - Gosia, tak skomplikowana, że aż się sama gubi....:lol:
            • Gość: Gosia1 Re: Epilog - najgorszy weekend DO RYBKI :-) IP: *.* 13.05.02, 08:54
              Dziękuję Rybko. Troszkę mi lepiej :-) Powiem Ci, że po prostu czytając Twój post przestraszyłam się, że to co ja czuję do męża to nie miłość. W końcu mówi się, że miłość nie pyta, nie żąda, itp - przepiękny wiersz, pamiętasz? No i tak sobie pomyślałam, że w takim razie coś ze mną nie tak, bo ja jednak myślę o sobie........Jest we mnie troszkę więcej egoizmu niż bym chciała. To pozostałość i po dzieciństwie i po pierwszym nieudanym małżeństwie. Odrzucenie, a co za tym idzie asekuracja przed kolejnym odrzuceniem. Mój kochany mąż wciąż i wciąż musi mnie wydobywać z tej mojej skorupki w której najchętniej zostałabym już na zawsze. Ponieważ uczucia, w przeciwieństwie do obojętności, oprócz dawania radości potrafią też dotkliwie ranić. Czy rozumiesz ten mój bełkot? Pozdrawiam Cię cieplutko - Gosia, tak skomplikowana, że aż się sama gubi....:lol:
              • Gość: RybkaKasia Do Gosieńki :):):) IP: *.* 13.05.02, 11:04
                Objęłyśmy "dowodzenie", a to przecież nie nasz wątek :)smile Mam nadzieję, że Mynia nam wybaczy :) Gosieńko rozumiem Cię doskonale, ja też miałam bardzo przykre doświadczenia w przeszłości, bardzo wcześnie zabrakło mi kogoś kogo bardzo Kochałam i tak musiałam brnąć sama....dopóki nie poznałam Jacka.Teraz , kiedy już jest po wszystkim Kocham Go chyba jeszcze bardziej, jesteśmy dzięki tej sytuacji bardziej sobie bliscy, a ja czuję, że On mnie Kocha inaczej niż kiedyś, jakoś tak głębiej.Nie chcę powiedzieć, ze ta sytuacja była nam potrzebna, ale Ona się po prostu wydażyła, a ja jestem szczęśliwa, że nie poddałam.Nie mówię, ze za nim chodziłam, i że błagałam Go o miłość....ja tylko czekałam, bo wiedziałam, ze nie ma nikogo na świecie Kto by Go Kochał tak jak ja.....wiedziałam, że wróci.....dziś dziękuję Bogu, że tak mną pokierował....dziś między nami jest przepięknie :) " Miłość cierpliwa jest, dobra jest, Miłość nie zna zawiści, nie przechwala się, pychą się nie unosi, Dobrych nie narusza obyczajów, Nie szuka własnej korzyści, Gniewem się nie unosi, Uraz nie pamięta, Wszystko znosi w milczeniu, Wszystkiemu wierzy, Zawsze jest ufna, Wszystko przetrwa. Miłość nigdy się nie kończy. Teraz trwają: Wiara, Nadzieja, Miłość A z tych najwiękrza jest MIŁOŚĆ.
              • Gość: Selina Re: Epilog - najgorszy weekend DO RYBKI :-) IP: *.* 13.05.02, 11:26
                A ja rozumiem Kasię! :)Mam takie same uczucia do mojego męża jak ona. I myślę, że postąpiłabym podobnie jak ona w przypadku zdrady mojego męża, na pewno byłoby mi trudno, ale myślę, że zbyt wiele nas łączy dobrego, poza tym mamy dziecko... Nie oznacza to jednak, że łatwo bym to zapomniała, bacznie bym go obserwowała, ale przede wszystkim zaczęłabym szukać winy także w sobie, bo uważam, że wina leży po środku zawsze są czynniki które wpływają na dane zachowanie drugiej osoby(mam tutaj na myśli związki poważne, w których do tej pory istniała miłość i przyjażń, nie zaś te które jakoś tam sobie istnieją nie posiadając żadnych fundamentów!). mama Ani i Krzysia napisała/ł:> Jest we mnie troszkę więcej egoizmu niż bym chciała. To pozostałość i po dzieciństwie i po pierwszym nieudanym małżeństwie. Odrzucenie, a co za tym idzie asekuracja przed kolejnym odrzuceniem. Mój kochany mąż wciąż i wciąż musi mnie wydobywać z tej mojej skorupki w której najchętniej zostałabym już na zawsze. Gosiu1 Ciebie też częściowo rozumiem, bo ja także jestem dzieckiem "po przejściach" i to przez duże "p"!I właśnie dlatego jest we mnie tyle miłości! Przez to, że sama nigdy nie byłam przez nikogo kochana, a teraz jestem i wiem to na pewno! Mnie również mąż przez te wszystkie lata wyciągał ze skorupki, bo schowałam się tam bojąc się własnego uczucia, ale po jakimś czasie zauważyłam, że chcę z niej wyjść, że to uczucie jest silniejsze niż chęć pozostania w skorupie... i wyszłam z niej, nawet nie wiem kiedy ( co nie znaczy, że dzieciństwo nie pozostawiło we mnie blizn, rzutujących na moje podejście do życia).Ty doświadczyłaś rozczarowania i to jest powodem, Twojej podwójnej ostrożności, a i jak to nazwałaś egoizmu, i choć tego nie przeżyłam to potrafię zrozumieć.Nie wiem co poradzić Myni. Może ze sklejki naszych wypowiedzi będzie potrafiła coś mądrego dla siebie wyciągnąć... Każdy związek jest inny i tylko my wiemy na jakim etapie ze sobą jesteśmy, jakim darzymy się uczuciem i co jesteśmy warci. A z takich sytuacji warto wyciągnąc wnioski na przyszłość i przyjrzeć się również sobie, nie obwiniać się, ale właśnie się sobie przyjrzeć...Pozdrawiamselina już z nowym nickiem :)
                • Gość: Gosia1 Re: Epilog - najgorszy weekend DO RYBKI I SELINY:-) IP: *.* 13.05.02, 11:33
                  Jesteście wspaniałe moje kochane! Ja też mam w sobie mnóstwo miłości, mnóstwo. I może właśnie dlatego tak boli, jak jest ona niekiedy odrzucana a nawet wyśmiewana, np przez moich teściów...... Ale staram się nie przejmować tym i obdzielać nią ludzi, którzy chcą być obdarowywani. Dzięki Waszym postom nadal będę nad sobą pracować. Jak wiele można się jeszcze nauczyć......Gosia :hello:
    • Gość: Magda72 Re: Epilog - najgorszy weekend IP: *.* 12.05.02, 03:02
      Hejko !Kiedyś to spotkało i mnie - pewnego dnia mąż zmienił się nie do poznania. Z fajnego faceta przemienił się w szalone Zombi i zniknął z domu na trzy tygodnie, a kiedy wrócił oświecił mnie, że poznał kobietę swojego życia, tę na którą całe wieki czekał, pasują do siebie jak ulał i to jest prawdziwa miłość. Na zawsze. Zarządał natychmiastowego rozwodu, spakował się i wyjechał do niej do innego miasta. A ja zgłupiałam, bo nie wiedziałam co się stało - trzy m-ce wcześniej nosił mnie na rękach i twierdził, że gdyby inne żony były do mnie podobne, to mniej byłoby rozwodów na świecie. Oczywiście ryczałam , nie chciało mi się żyć i miałam ochotę zniknąć z tej planety. A on nawet nie chciał ze mną gadac przez telefon, choć jakoś sprawy rozwodowej nie zakładał choć prawie siłą zawlókł mnie do adwokata. Trzy m-ce póżniej jak już miałam siłę rozmawiać bez łez przy okazji firmowych rozliczeń powiedziałam, że skoro woli tamtą to zakończmy definitywnie nasze sprawy, żeby mieć to już za sobą. I tydzień potem zjawił się u mnie żeby ustalić wszystko i z rozmowy o rozstaniu przessziśmy do tematu o ...zejściu. PO raz pierwszy rozmawialiśmy tak naprawdę poważnie . Było ciężko i trudno było mi zaakceptować zdradę i tak awne odrzucenie, ale go kochałam i chyba stąd przystałam na propozycję jeszcze jednej szansy. Pół roku ponad podróżowaliśmy po Polsce - taką mieliśmy pracę - i cały czas się łamałam. O tamtej dziewczynie powiedział, że zgłupiał, bo przeżywał kryzys sam w sobie i ona jakoś go wtedy wysłuchała i tak się zaczęło. Tak czy inaczej cała ta sytuacja wyszła nam na korzyść, choć było cięzko. Od tamtych dni minęły ponad cztery lata. Dziś mamy malutkiego synka i jesteśmy nadal zgodnym, kochającym małżeństwem. Niektórzy pytają jak mogłam wybaczyć. Nie wiem jak. Po prostu wybaczyłam, nie wracamy już do tego. Stało się , minęło. Mam do męża zaufanie. Zyskałam dobrego toważysza. Czasem kryzys umacnia, choć nie zawsze udaje się go pokonać. Może poczekaj. Życzę powodzenia. Napisz na priva jak chcesz.Magda Kalpa@hoga.pl
    • Gość: Tynka Re: Epilog - najgorszy weekend IP: *.* 13.05.02, 11:34
      Coś Ci powiem Myniu.Podziwiam Cię, za spokój i poważne myslenie o całej tej sprawie. Jest to tak ważne, że uważam, że bardzo dobrze robisz dając jeszcze szansę WASZEMU MAŁŻEŃSTWU, nikt z nas nie doradzi Ci tak dobrze jak Twoja intuicja. Dlatego Trzymam za Was kciuki, a Tobie życzę dużo cierpliwośći, rozsądku i miłości ............a jeśli trzeba będzie odejść życzę dużo pomocnych dłoni.
    • Gość: mynia Re: Do Gosi 1, Rybki Kasi, Magdy i pozostałych IP: *.* 14.05.02, 10:07
      Bardzo Wam dziekuje za wszystko, wiecie,ze po moim zdałam sobie sprawe,ze nie jestem jedyna zdradzoną ... i moze troche zrobiło mi sie lepiej na duszy?Jesli bedziecie chciały pogadac na gadu to prosze piszcie: mój numer to 146334, ja nie znam Waszych numerów (Gosiu Twój mi się zgubił).Naprawde Wam dziekuje i rozumiem stanowisko kazdej z Was w tej sprawie.Mój mąz nie wyprowadził sie ode mnie kategorycznie, pozostał dla mnie życzliwy, wczoraj nawet pomagał wieszac pranie ....... tylko wiecie, zastanawiam się czy robi to z miłosci jaką jeszcze gdzies czuje do mnie w sercu czy ....z czystego wyrachowania,zeby pozostać ze mna w przyjacielskich stosunkach a dalej z Nia kręcic.......i to mnie BOLI, bo tego nie wiem.Tesciowa stawia sprawe jasno: razem przyszliscie do mojego mieszkania, razem wyjdziecie, tak wiec jesli przeprowadze sie na nasze mieszkanie , On tez bedzie musiał gdzies sie wyprowadzić...do Niej nie moze, bo Ona mieszka z byłym mężem (albo po prostu się nie rozwiodła).Co pozostaje? - czas, niestety czas pokaze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka