Dziewczyny! Wyżalę się Wam trochę. Panicznie boję się chrabąszczy. No mówię Wam - histeria

. Mój małżonek zawsze przy innych ludziach współczująco opowiada o fobiach swojej kobiety, zawsze proponuje, żebyśmy wcześniej wyszli np. od teściowej, bo zaraz zaczną latać "bombowce" - w ogóle ach i och. Taki współczujący i ubolewający nad moim nieszczęściem. A jak jesteśmy sami, to wkurza się, ironizuje i twierdzi, że robię cyrk z tymi swoimi strachami i według niego,to najwyższy czas, żebym dorosła (mam 29 lat

). No same powiedzcie - jest wsród Was jakaś panikara, która potrafi mnie zrozumieć, że tego nie da się przezwyciężyć ot tak sobie? I nie mówcie mi, że chrabąszcze to takie sympatyczne robaczki, bo mnie one po prostu przerażają!