chimba
01.12.06, 10:16
Mam problem, może najpierw naświetlę sytuację. Jest tak – moja praca jest
oddalona od domu (mieszkam z teściami) około 60 km, mąż zresztą też, nasze
koszta związane z dojazdem do pracy – to pewnie wynoszą około 900 zł.
Mieszkamy w domku mamy dwa pokoje. Mam dwójkę dzieci; małych dzieci – synek 3
lata, córka pół roczku. I te dzieci muszą z nami dojeżdżać do moich rodziców,
kiedy to jedziemy do pracy, czyli muszą wstawać tak jak my około 5:30 rano,
żal mi ich strasznie... Tym bardziej, ze w ogóle nie mam z nimi kontaktu w
tygodniu, no może godzinkę, ale co to jest... w domu jesteśmy około godziny
20, czyli co ja mam z życia – nic – bo mój polan dnia wygląda tak – 5:30
pobudka, szybko, szybko zorganizować wyjście, dojazd do pracy, w międzyczasie
podrzucenie dzieciaczków do mamy, praca, dojazd do mamy po dzieci, odbiór
dzieci, dojazd do domu, kładzenie dzieci spać, i właściwie szybkie szykowanie
rzeczy na następny dzień i idę spać, śpię 5 godzin w nocy tym pobudki jak to
przy małych dzieciach – jak tak dalej pójdzie to się wykończymy psychicznie i
fizycznie. I teraz wymyśliłam sobie, że wynajmiemy sobie małe mieszkanko
bliżej pracy, mam nawet jedne na oku, jest blisko mej pracy, także w ogóle
nie musiałabym dojeżdżać, mąż musiałby dojeżdżać, ale 10 km do pracy, jest to
mieszkanie jednopokojowe ma 31 m kwadratowych. Mieszkanie to jest mojego
kolegi z pracy, co prawda jeszcze go nie widziałam, ale raczej ładne, z
balkonem, razem ze wszystkim opłatami to 800 zł, i sama nie wiem co mam
zrobić.... Ja bym bardzo chciała, ale jak przekonać męża? Właściwie dla
wszystkich byłoby lepiej... Dla dzieci, dla mnie, dla mej mamy, dla męża...
Trochę się tego wszystkiego boję.... Oczywiście takie rozwiązanie nie jest
na całe życie, ponieważ będziemy się budować po nowym roku i mam nadzieję, ze
wszystko z budową będzie ok.
Pozdrawiam