Dodaj do ulubionych

Przykro mi...

IP: *.* 12.08.02, 13:53
.. i w ogóle tak jakoś. Od niepamiętnych czasów zostawiamy wózek Gutków na klatce schodowej (domofon, 4 piętra, wszyscy się znają "z dziada pradziada"). A dzisiaj okazało się, że znikła "zabawiajka" mładoszego Gutka - taki drobiazg przypięty na klipsie.Złodziej zabrał też wsuniętą pod materacyk grzechotkę, która była z kolei idealnym usypiaczem na spacerach. Wartość niewielka - ale ja czuję się równie paskudnie jak wtedy, kiedy włamywacze obrobili nam mieszkanie. To nie kwestia pieniędzy, tylko kolejnego kroku do utraty poczucia bezpieczeństwa i zaufania do ludzi. Zastanawiam się, czy taki (... cenzura) w ogóle nie ma żadnych zahamowań, czy jest tak biedny, że ten groszowy drobiazg jest mu niezbędny do przeżycia? Dawniej złodzieje mieli swoją etykę, nie ruszyli kaleki, matki w ciąży ani z dzieckiem... Wiem, że moim gadaniem nic nie zmienię (złodzieje nie czytają e-dziecka, a poza tym chyba nie mają sumienia, które możnaby poruszyć) - ale musiałam się wyżalić. Uff, już mi trochę lepiej. MAm jeszcze do wszystkich prośbę: rzućcie na tego łobuza jakąś przyzwoitą klątwę - żeby może parchów dostał, albo owsików, albo czegoś równie paskudnego. A jak już przy tym jesteśmy - to może też na tych włamywaczy, którzy pół roku temu wynieśli mi z domu staaareńkiego notebooka, w którym najcenniejsza była dla mnie połowa właśnie pisanego artykułu. Dziękuję z góy!
Obserwuj wątek
    • Gość: feratu Re: Przykro mi... IP: *.* 12.08.02, 14:26
      Ewa, strasznie mi przykro, że znowu spotyka Cię niesprawiedliwość, najpierw włamanie, a teraz bezczelna kradzież. Tym bardziej boli, że sprawa po części dotyczy niewinnego maleństwa, jego rzeczy. Nie wiem jakoś to chyba mniej boli, gdy takie sprawy dotyczą nas dorosłych. Naprawdę strasznie mi przykro :-( Nie wiem po co komu były zabawki potrzebne? Nie rozumiem, tak szczerze to nie wiedziałam, ze takie rzeczy też ktoś potrafi ukraść. Co do poczucia bezpieczeństwa, a raczej jego braku, to świetnie Cię rozumiem. Pamiętam jak byłam młodsza i mieszkałam jeszcze z rodzicami podczas naszego wyjazdu złodzieje obrobili wszystko co mieliśmy, a to czego nie udało im się wynieść po prostu zdewastowali. Pamiętam co czuła.. Bezradność, niesprawiedliwość, chęć zemsty, jednak najgorszy był zwykły strach i świadomość, że ktoś sobie może wejść do domu, w którym powinnam czuć się bezpiecznie :-( To bardzo ciężko potem odbudować własne poczucie bezpieczeństwa.. Życzę Ci jednak abyś dała radę się z tym uporać, abyś pomimo wszystko czuła się w życiu bezpiecznie, jestem z Tobą całym sercem.. Trzymaj się cieplutko.. :-)Pozdrawiam Feratu :-)
      • Gość: joannaz Re: Przykro mi... IP: *.* 12.08.02, 14:38
        jejku- doskonale ciebie rozumiem. W lutym z klatki zniknął mi wózek Zosi, dopiero co kupiony. Strasznie się czułam wiedząc, że mósiał go gwizdnąć ktoś z bliższych lub dalszych sąsiadów, z którym być może codzienie się widuję. Joanna
        • Gość: joannaz Re: Przykro mi...- mea culpa. IP: *.* 12.08.02, 14:40
          Jak widzę emocje związane z tą kradzieżą jeszcze nie wygasły i spowodowały, że w słowie musiał "u" zamieniło się w "ó".Joannaps. wcześniej z wózka ktoś zabrał kocyk. Szkoda, że nie wzięłam sobie to serca tego "ostrzeżenia"
          • Gość: _Tosiaa_ Re: Przykro mi... IP: *.* 12.08.02, 15:48
            echhh rozumiem cię :cry: kiedyś ukradziono mi taką wkładkę na siedzenie od Graco ,ładna była w kotki ,pamiętam jak było mi ...tak jakoś ..i po co komu to było :what:Buziaki Gosia :hello:
    • Gość: Ika Re: Przykro mi... IP: *.* 12.08.02, 18:19
      Ewa, wiem, co czujesz :( Sama zostałam ostatnio okradziona (wyczyszczono mi konto). Wprawdzie w moim przypadku była to jednak sprawa pieniędzy, to jednak kradzież jest kradzieżą bez względu na wartość. To taka straszna ingerencja w naszą prywatność, w coś osobistego! Człowiek traci zupełnie poczucie bezpieczeństwa :( Nie wiem, co się dzieje z tym światem! Widziałaś może ostatnio post dziewczyny, którą napadnięto gdy była na spacerze z dzieckiem (!!!) i napastnik zabrał jej pieniądze i komórkę...? Coraz więcej wokół nas takich sytuacji. Czy to bieda i sytuacja na rynku pracy??? A z drugiej strony - zabawka z wózka dziecka nikogo nie nakarmi!Wiesz, może lepiej zabieraj te zabawki do domu. Wózek najlepiej też. Chyba nadeszły czasy, kiedy we własnej klatce z domofonem trzeba się zabezpieczać :(Ale to niekoniecznie sąsiedzi! Nie wiem jak u was, ale u mnie wciąż ktoś dzwoni domofonem z tekstem: "Ulotki, proszę otworzyć!" "Poczta, proszę otworzyć!" - no i ludzie otwierają... Na ogół jest to poczta czy ulotki, ale... tak powiedzieć może KAŻDY.
    • Gość: Saskia Re: Przykro mi... IP: *.* 12.08.02, 22:11
      Hej,chyba potrafię sobie wyobrazić sobie, jak Ci przykro...Parę miesięcy temu zapomniałam schować na noc wózek zostawiony na balkonie - rano już go nie było. Kiedyś rąbnęli mi portfel - pomyślałam trudno, fujara ze mnie. Teraz byłam WŚCIEKŁA, bo ktoś okradł dziecko...Znajomym ukradli wózek trzymany na klatce (zresztą ten sam model, co nasz). Zobaczyli później ludzi z tym wózkiem na ulicy. Podeszli, spytali, skąd go mają - odpowiedź brzmiała "kumpel sprzedał za flaszkę" (no comments...)Tak samo jak złodzieje wkurzają mnie ludzie łapiący takie "okazje", ech szkoda pisać...Trzymaj się, pozdrawiam mocnoSaskia
      • Gość: agnieszkaku Re: Przykro mi... IP: *.* 13.08.02, 12:54
        To smutne że człowiek tak nisko może upaść, żeby dziecięcy wózek zamienić na flaszkę. Kiedyś zginęła nam wycieraczka sprzed drzwi w bloku na cwarty piętrze! zwykła plastikowa to chyba na wodę brzozowa ewentualnie na tzw jabola! to smutne, bardzo smutne! A swoją drogą gdyby nie ludzie nie kusili się na tzw okazje nie byłoby może takich kradzieży.Pozdrawiam
    • Gość: Pyrtol Re: Przykro mi... IP: *.* 13.08.02, 20:45
      Na pocieszenie pomysl sobie, ze te zabawki dostalo jakies biedne dziecko, ktore sie z nich bardzo ucieszylo, to chyba lepsze niz myslenie, ze ktos je przepil, albo zrobil to z czytej zlosliwosci. Zreszta kto to moze widziec :)Ola

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka