Witam wszystkich.Muszę to opisać i upuścić trochę jadu. Mąż wymienił modem na nr 1 w Polsce. Po wymianie, strony internetowe otwierały się po 30 min lub więcej. Bluźniłam go, że nr 1 a jest do du....Zadzwonił do sklepu, w którym go kupił i zapytał dlaczego tak się dzieje, kazali mu przyjść z kompem do nich, oni to sprawdzą. Naszym operatorem telefonicznym jest Netia i w sklepie rówienież mają nr tel. z Netii. Okazało się, że u nich strony otwierają się w ciągu 5 sekund. No więc modem jest w porządku tylko z linią coś jest nie tak. 5 sierpnia mąż zadzwonił do obsługii klienta Netii zgłosić problem. Powiedzieli, że sprawdzą. Na drugi dzień zadzwonił znowu, a oni na to, że na linii jest dobrze, tyle tylko, że teraz strony nie otwierały się wcale. Zadzwonił ponownie do działu, który zajmuje się internetem. Próbowaliśmy robić to przez pięć dni, o różnych porach dnia bezskutecznie, nikt nie odbierał naszego telefonu (pracują tam 24h). No więc zadzwoniliśmy ponownie do działu obsługi klienta mówiąc, że w w/w dziale nikt nie odbiera, a oni na to, że to niemożliwe bo jak oni od siebie do nich dzwonią to odbierają (wiem, że to trochę zagmatwane

) ). No więc próbujemy kolejny dzień i znowu nic, a rachunek przyjdzie zapłacić za korzystanie z netu (płacimy 60 zł za 100 h w miesiącu). Dzisiaj dzwonimy po raz chyba setny do obsługi klienta prosząc, żeby coś z tym zrobili. A oni na to żeby dzwonić do działu zajmującego się netem, więc tłumaczymy, że robimy to od dobrych paru dni i nikt nie odbiera naszego tel. Mąż zdecydował, że pójdzie spróbować zadzwonić z budki tel. Okazuje się, że to niemożliwe bo budki nie mają połączenia z 0-700. Idzie do sąsiadki, która ma tel. z Telekomunikacji, to również się nie udaje bo numer jest cały czas zajęty. Szlag nas już trafia, ale mamy ostatni pomysł. Dzwonimy chyba już 10 raz do obsługii klienta prosząc ich, aby połączyli się z działem internetowym i żeby to oni do nas zadzwonili. Oni nam na to, że nie mają takiej możliwości (a przed 10 min mieli taką możliwość bo sprawdzili nam, że tam ludzi pracują). Mąż rzuca słuchawkę i dostrzegam pianę w kącikach ust

)) Biorę tel. i ja próbuję. Odzywa się pani i tłumaczę jej o co chodzi, a ona mi na to, że oni się tym nie zajmują i mam dzwonić do działu netu. I jak tu nie bluźnić!!! Po wyładowaniu moich emocji w końcu proszę o podanie mi nr tel. do prezesa. Ona mówi, że może mi podać do kierownika ale on jest od godziny 9 do 17. Więc powtarzam jej, że chyba nie rozumie co do niej mówię, że nie chcę do kierownika tylko do prezesa. Z wielką łaską podała mi nr. Mąż zadzwonił, odebrała asystentka prezesa. Przedstawił sytuację, a pani powiedziała, że oczywiście panowie z działu netu zadzwonią jutro do nas i rozwiążą problem. Mąż jej na to, że w dziale obsługii klienta powiedziano mu, że nie mogą ci panowie do nas zadzwonić bo nie mają połączeń wychodzących, a pani asystentaka, że to bzdura, mają takie połączenia (kolejny raz szlag nas trafia). Mąż podziękował jej serdecznie i po pół godzinie usiadł do komputera. Przyszłam do niego i powiedziałam, żeby zobaczył jak tam net chodzi. Nie chciał bo stwierdził, że nie będzie się denerwował. Ale nalegałam i wszedł do ineternetu. Nie uwierzycie jakie było nasze zdziwienie, kiedy strona otworzyła się nam po 10 sekundach!!!!Sami powiedzcie jak to możliwe, że przy takim bezrobociu tacy ludzie jak w/w pracownicy Netii biorą pieniądze?? Czy o taką błahostkę musieliśmy prosić aż samego prezesa??No ulżyło mi

) Przepraszam za taki długi i zagmatwany post ale inaczej się nie dało. Pozdrawiam, myszkaP.S- ciekawy jaki przyjdzie nam rachunek za tyle dzwonienia, aż się boję

((