Dodaj do ulubionych

Smutne refleksje poszukiwacza pracy

IP: *.* 17.09.02, 09:42
Mam 18 miesięczną córcię i od ponad roku jestem cichym czytaczem forumowym. Od jakiegoś czasu zebrało mi się sporo żali i muszę, muszę, muszę się wyżalić. Jest mi bardzo źlesadsadsad. Powód dla którego zebrało mi się na te smuteczki jest pewnie bliski wielu z Was. Od pewnego czasu szukam bezkutecznie pracy. Co z tego, że mam wyższe wykształcenie, studia podyplomowe, różne kursy po drodze i jakieś tam doświadczenie (może nie rzuca na kolana ale zawsze coś). To chyba jednak mało. Jakoś tak się złożyło, że niestety, specjalnie bogatych znajmości nie mamy.Wysłałam już sporo swoich aplikacji i zostawiłam na stronach "szukaczy". Cisza. A ponoć w Warszawie jest najlepiej z pracą. Wiem też, że nie jestem specjalnie wygadana i przebojowa i nie znam biegle 100 języków. Ale czy to znaczy, że mam zostać woźną (oczywiście, nie chce nikomu sprawić przykrości). Czy naprawdę jeśli jestem po 30 to należy mnie już pochować ? Co tymi co nie są świetni i super cool ? Czy to co zrobiłam w życiu nic nie jest warte ? Dla mnie jest to bardzo przygnębiające (i nie chodzi tu tylko o stronę finansową), ale mam takie poczucie beznadziei w którą człowiek zapada się coraz mocniej dzień za dniem. Takie wrażenie, że każdy dzień czyni mnie starszą a przez to gorszą, mniej atrakcyjną. Może dla Wielu z Was to co napisałam będzie odbierało jako użalanie się nad sobą. Może, ale cóż takie niestety są moje odczucia i nic na to nie poradzę. Poprostu chciałam troszkę z siebie wypuścić tego się ze mnie wylewa, morza rozczarowania. I jak tu wierzyć w siebie ? Jak bardzo chciałabym mieć znów 18 lat ...Wiem, że jest sporo osób w podobnej sytuacji (i w znacznie gorszej). Jak sobie dziewczyny radzicie ? Jak szukacie pracy ? Anneczka1
Obserwuj wątek
    • Gość: Gusiak Re: Smutne refleksje poszukiwacza pracy IP: *.* 17.09.02, 10:09
      Głowa do góry. Recesja podobno mija powolutku i już niedługo wszystkie będziemy rozchwytywane. I podziwiane. I dobrze opłacane. I zrobimy suuuuuper kariery. A na razie zbierajmy siły i nie przestawajmy wierzyć, że będzie lepiej. No i stosujmy starą metodę Pollyanny "nigdy nie jest tk źle, żeby nie mogło być gorzej" - cieszmy się z tego co mmy, a Ty akurat naprawdę masz się z czego cieszyć, bo masz wieeelki skarb - dzieciaczka. I masz wyższe studia, a niektórzy nie mają ;-)Będzie OK, zobaczysz, tylko nie przestawaj szukać, ale rób to na luzie. Powodzenia:hello:Gusiak
    • Gość: Ania1 Re: Smutne refleksje poszukiwacza pracy IP: *.* 17.09.02, 10:11
      Anneczko,Moze postaraj sie znaleźć dobre strony swojej sytuacji. Mozesz być z córeczką w domu, być przy niej , gdy smieje sie płacze , nauczyć ją mówić "dziekuję" "przepraszam" "kocham Cię" , pokazać jej świat i odpowiadac na trudne pytania. Moze to dla Ciebie banalne, ale pomyśl ile mam musi pracowac cały dzień, teśknić, dreczyc się i oddać swoje dziecko pod opiekę babci lun obcej osoby. Ja włąśnie niedługo znajdę się w takiej sytuacji. Teraz od pracownika wymaga się pełnej dyspozycyjności i poswięcenia pracy . W mojej firmie standardem jest praca po 10-12 godz. Dodatkowo dojazd po 1,5 godz w każdą stronę. Mimo bólu jaki czuję , kiedy myslę o powrocie do pracy i zostawieniu Oli pod opieka niani zdecydowałam się wrócic z uwagi na swoja sytuację życiową i finansową oraz na ewentualne trudnosci ze znaleziem pracy za kilkanaście m-cy, na to, że wszyscy uwazaliby za głupote gdybym została w domu ( a w szczególnosci moja mama). Czasami mysle , ze cieszyłabym się gdyby szef mnie nie przyjal, sprawa rozwiazałaby sie bez mojego udziału. Niestety boje się , ze ominą mnie najpiększniejsze chwile rozwoju mojego dziecka. Chciałam tylko uzmysłowić Ci ,że praca pociaga za soba wiele wyrzeczeń w stosunku do rodziny. Mój maż wraca do domu o 21.-22. Ola widuje go tylko w weekendy. Ale obecnie nie można stawiać zadnych warunków pracodawcy bo "na twoje miejsce czeka 100 chętnych osób". Rozumiem Cie , ze siedzenie w domu przygnebia, szczególnie teraz , kiedy lato sie skończyło. Mnie tez czasami dopada depresja. Myślę, że jeśli masz wyzsze wykształcenie, jakies doświadczenie i znasz jezyk obcy to predzej czy póxniej coś znajdziesz. Na pewno masz większe szaase niz większość bezrobotnych , ze średnim wykształceniem i bez doswiadczenia. Wiec głowa do góry ,myśl optymistycznie - to widać na rozmowie kwalifikacyjnej :). PozdrawiamAnia
    • Gość: mamaNikoluni Re: Smutne refleksje poszukiwacza pracy IP: *.* 17.09.02, 10:18
      Witaj AneczkoBardzo dobrze Cię rozumiem, wiem co czujesz jestem w takiej sytuacji jak Ty, z jednym może wyjątkiem nie mieszkam w Warszawie, gdzie podobno naj...łatwiej znaleść pracę.??!JUż nie wierzę że można znalęść inaczej pracę niż po znajomości, moja córeczka ma 16 miesiecy i pewnie ona najbardziej się cieszy że mama jest w domu ale ja już jestem u kresu cierpliwość i nadzei że jutro będzie lepiej, dobrze że to moje dzieciątko chociaż w cześci pomaga mi zapomniec o tym że nie jestem osobą godną zajęcia jakiej posady by móc pracować i spełniać się nie tylko jako mama i żona ale równiez jako kobieta sukcesu...w tej sytuacji należy powiedzieć po co studia, wykształcenie, jakiekolwiek dodatkowe kursy skoro teraz aby znaleść pracę potrzebne są znajomości...No cóż Aniu nam pozostało czekac i mieć jednak nadzieję że i man się uda..Pozdrawiam i życzę dużo wiary i cierpliwościWiola
    • Gość: Słoneczko Re: Smutne refleksje poszukiwacza pracy IP: *.* 17.09.02, 10:32
      Hmm, wiem co czujesz, bo ja poszukuję intensywnie pracy od 2 miesięcy, przeszukuje wszystkie serwisy związane z pracą, listy dyskusyjne i ... nic. Wysyłam sporo ofert i jak na razie doczekałam się jednej rozmowy ;-) (ależ byłam zadowolona z samego faktu, że mnie zaprosili na rozmowę) i .. na razie cisza.Ciągle mam wrażenie, że pracodawcy wolą zatrudnić jakiegoś mężczyznę niż kobietę, która od 9 miesięcy siedzi w domu z dzieckiem i nie będzie tak dyspozycyjna, no i może znów zajść w ciążę. No cóż, na razie staram się nie tracić wiary w siebie, choć dobija mnie to, że tak ciężko jestz pracą i też nie chodzi tu o aspekt finansowy, tylko o własne ambicje, w końcu doświadczenie zawodowe mam i "głupia" też nie jestem ;-)Ale decydując się na dziecko liczyłam się z tym, że tak będzie, już nie będę tą samą osobą i tak samo "wartościowa" dla pracodawcy.Ale głowa do góry dziewczyny! Będzie dobrze (musi być!).Madzia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka