Mam 18 miesięczną córcię i od ponad roku jestem cichym czytaczem forumowym. Od jakiegoś czasu zebrało mi się sporo żali i muszę, muszę, muszę się wyżalić. Jest mi bardzo źle



. Powód dla którego zebrało mi się na te smuteczki jest pewnie bliski wielu z Was. Od pewnego czasu szukam bezkutecznie pracy. Co z tego, że mam wyższe wykształcenie, studia podyplomowe, różne kursy po drodze i jakieś tam doświadczenie (może nie rzuca na kolana ale zawsze coś). To chyba jednak mało. Jakoś tak się złożyło, że niestety, specjalnie bogatych znajmości nie mamy.Wysłałam już sporo swoich aplikacji i zostawiłam na stronach "szukaczy". Cisza. A ponoć w Warszawie jest najlepiej z pracą. Wiem też, że nie jestem specjalnie wygadana i przebojowa i nie znam biegle 100 języków. Ale czy to znaczy, że mam zostać woźną (oczywiście, nie chce nikomu sprawić przykrości). Czy naprawdę jeśli jestem po 30 to należy mnie już pochować ? Co tymi co nie są świetni i super cool ? Czy to co zrobiłam w życiu nic nie jest warte ? Dla mnie jest to bardzo przygnębiające (i nie chodzi tu tylko o stronę finansową), ale mam takie poczucie beznadziei w którą człowiek zapada się coraz mocniej dzień za dniem. Takie wrażenie, że każdy dzień czyni mnie starszą a przez to gorszą, mniej atrakcyjną. Może dla Wielu z Was to co napisałam będzie odbierało jako użalanie się nad sobą. Może, ale cóż takie niestety są moje odczucia i nic na to nie poradzę. Poprostu chciałam troszkę z siebie wypuścić tego się ze mnie wylewa, morza rozczarowania. I jak tu wierzyć w siebie ? Jak bardzo chciałabym mieć znów 18 lat ...Wiem, że jest sporo osób w podobnej sytuacji (i w znacznie gorszej). Jak sobie dziewczyny radzicie ? Jak szukacie pracy ? Anneczka1