Drogie Mamy, czy możecie się podzielić Waszą motywacją do nie posyłania dzieci na lekcje religii? I pytam szczególnie te z Was, które same otrzymały katolicke wychowanie a świadomie, jako osoby dorosłe zdecydowały się "odejść".Moja bratowa właśnie nam zakomunikowała taki pomysł, ale dla mnie wygląda to bardziej na sposób wyróżnienia dziecka z tłumu niż faktyczne przekonanie. Twierdzi, że skoro oni-rodzice nie chodzą co niedziela do kościoła, to nie chcą by ktoś straszył grzechem dziecko. Tylko, że chętni do zabierania małej by się znaleźli. Bo czym innym jest dla mnie wyznawanie innej, czy też żadnej wiary, a czym innym zwykłe lenistwo. Nie chce mi się chodzić z dzieckiem do kościoła, potem na próby do Komunii to niech nie chodzi wcale, będzie z głowy. Choć do tego, by wziąć ślub w białej sukni jakoś sie przemogła

Jeśli same zostałyście wychowane po katolicku a w dorosłym życiu zdecydowałyście się z tego zrezygnować to czemu nie powtarzacie tego schematu z Waszymi dziećmi? Czy Wasze dzieci są ochrzczone? Czy czujecie się jakoś oszukane/zdradzone przez KK? Czy po prostu nie jest to Wam do niczego potrzebne?Jeśli ktoś uważa, że nic mi do tego, czy też pytania są zbyt intymne to PROSZĘ nie odpowiadać. Choć chciałabym zrozumieć. Bo w tym wszystkim jest jeszcze mała dziewczynka, która właśnie poszła do szkoły. I tak ma wiele stresów. Czy to, że jest jedyna w klasie z dość błahego jak dla mnie powodu,nie jest dodatkowym obciążeniem? Nie jest szczególnie mocna psychicznie. Wiem, że motywacja "niech chodzi, inne dzieci chodzą" też nie jest najlepsza ale może lepsza?Napiszcie, pozdrawiam serdecznieAknieszka