Dodaj do ulubionych

La mala negrita :-) - mamy kotkę

IP: *.* 25.09.02, 20:39
I to przepiękną. Czekaliśmy na nią długo, gdyż musiała się odchować. Ma 12 tygodni, jest czarniutka i puszysta (jakieś perskie geny?). Nazwaliśmy ją Księżniczka vel Negrita.Przyjechała do nas dziś o 20.00. Obwąchała każdy kąt, przywitała się z nami, a potem zamruczała nam na dobranoc.Uwielbiam koty!!!!!!!!!!!!Dorka
Obserwuj wątek
    • Gość: Ika Re: La mala negrita :-) - mamy kotkę IP: *.* 25.09.02, 21:24
      mama Sikorek napisała/ł:> Nazwaliśmy ją Księżniczka vel Negrita. KvN?????? O matko.......;)> Przyjechała do nas dziś o 20.00. Obwąchała każdy kąt, przywitała się z nami, a potem zamruczała nam na dobranoc.> Uwielbiam koty!!!!!!!!!!!!> DorkaDorka, doskonale Cię rozumiem :) Koty są cudowne! Wnoszą do domu wiele ciepła i... spokoju :) Dystyngowane, ale i łobuzerskie ;) Teraz pewnie pokaże Ci raczej swoją łobuziakowatą stronę natury, bo to jeszcze dzieciak :lol: Uwielbiałam patrzeć na wygłupy moich kociaków, kiedy były jeszcze takimi dzieciakami :) Spraw jej piłeczkę pingpongową, będzie zachwycona! :)
      • Gość: guest Re: La mala negrita :-) - mamy kotkę IP: *.* 26.09.02, 13:40
        Ika, cha, cha, nawet nie zwróciłam uwagi na pewne podobieństwo pierwszych liter.Dziś rano Krzyśkowi się wyrwało "burmistrz" - stwierdził, że tak od dziś będzie wołał na kotkę.Ja zostaję przy Negricie.Ta dzikuska budziła mnie w nocy, zachęcała do zabawy i hałasowała zabaweczkami Marceliny i Eleonory.Ubaw jest niezły - kot będzie miał szkołę przetrwania przy dzieciach.Dorka
    • Gość: Hermiona Re: La mala negrita :-) - mamy kotkę IP: *.* 25.09.02, 21:39
      O nieeeee!!!! To niesprawiedliwe!!!!! Ja też chcę kotka!!!!:) :) :) :) :) :) :) :)
      • Gość: guest Re: La mala negrita :-) - mamy kotkę IP: *.* 26.09.02, 13:42
        A co stoi na przeszkodzie?Dorka
        • Gość: Hermiona Re: La mala negrita :-) - mamy kotkę IP: *.* 26.09.02, 19:45
          Niestety, Dorko, na przeszkodzie stoją nam alergie - w tym u mojej córki już stwierdzona - na kota, ale u reszty członków rodziny jest to pewnie tylko kwestia czasu.... Mogłabym wprawdzie kotka ogolić, ale to nie byłby już ten sam kot...;) No, i nie tylko sierść uczula...Chociaż, nie powiem, jeśli znajdę na ulicy małego, chorego, zasmarkanego kotka, to nie odmówię mu gościny.... - w taki sposób kilka lat temu zostałam właścicielką Szprotka. Już nią nie jestem - niestety....Tak czy owak - cieszcie się swoją Negritą!:hello: Monika
    • Gość: guest Re: La mala negrita :-) - mamy kotkę IP: *.* 26.09.02, 11:14
      Ale zazdroszczę!!!Tak bardzo chcę mieć kotka, ale mąż nie daje się przekonać-nie lubi kotów.I w dodaku alergia moja i Synka na koty. Wymyśliłam sobie, że mogłabym go codziennie kąpać.Szkoda, że mogę tylko pomarzyć o kocie.A może znacie sposób-jak przekonać męża?Obawiam się jednak, że naszych organizmów nie da się przekonać, żeby alergie nas opuściły.BuuuuuuuuuCieszę cię Dorko Twoją Cicią.
    • Gość: MiZ Re: La mala negrita :-) - mamy kotkę IP: *.* 26.09.02, 11:57
      Gratulacje :)Zycze duzo radosci i przyjemnosci z wychowywania kici :) I samych wspanialych przytulanek i mruczanek na dobranoc :)
    • Gość: guest Re: La mala negrita :-) - mamy kotkę IP: *.* 26.09.02, 14:47
      Boze Dorka jak sie ciesze ;)Pamietacie jak pare miesiecy temu przezywalam mozliwosc wziecia kotki?I tez mam :) juz trzy miesiace ;)jak ja zylam jak jej nie bylo? :love:Tosia jest sliczna i kochania i juz dwa raz wieksza. Wlos jej sie zrobil gruby i blyszczacy, ale nadal sie lubi bawic.W rekach dzieci staja sie kotem bez kosci i tylko zadko usiluje sie wyrwac- raczej czeka na okazje i pryska pod wanne.Ale nie jest jej zle bo sama dzieci zaczepia, zacheca do zabawy.balam sie jak zniesie nasze umilowanie do podrozy i okazalo sie ze gdy jedzie kuweta i miseczka- Tosia czuje sie jak w domu wszedzie. Bylysmy i w lesie i na wsi i u mojej mamy i u tesciow mieszkalismy....... i wszedzie nie narobila nigdzie poza kuwetka, jadla co miala w miseczce i spala sobie w kaciku. Z psami sie dogadywala w tych wszystkich miejscach, stroszy sie na ich widok, ale traktuje je wyniosle i psy jakos jej nie gonia ;)Lubie byc w moim towarzystwie, zaczepia mnie, obserwuje codzienne czynnosci.Nareszcie jest z kim rozsadnym pogadac :lol:
      • Gość: _Dorka Re: La mala negrita :-) - mamy kotkę IP: *.* 26.09.02, 18:02
        Gosia, ta Wasza kotka to miłe stworzenie.Negrita jest jeszcze małą trzpiotą, choć zauważyłam, że dzidziusiowi pozwala się muskać, ale po chwili schodzi mu z drogi. Dzidzia cieszy się na widok kotki i woła do niej, czym trochę ją płoszy. Sikora natomiast molestuje Negritę - bierze na ręce, zagłaskuje i szpieguje. Kotka wybadała, że ze starszą z sióstr będzie musiała stosować "wybiegi".Podejrzewam, że kotka "spowszednieje" dzieciom i nie będzie wzbudzać takiej sensacji ;-)Tatą Negrity jest dachowiec-gwałciciel, matką zaś, kotka norweska leśna. Po mamie odziedziczyła tę słodką puszystość i gęstość futerka i ogonka. Pani norweżki twierdzi, że dachowcom szczęki opadały na widok drzewnych akrobacji kotki ;-)Mam nadzieję, że Negrita dobrze się u nas będzie czuła.Dorka
    • Gość: BAJBUS Re: La mala negrita :-) - mamy kotkę IP: *.* 26.09.02, 21:23
      Fajnie, kotki sa takie.......mruczące - uwielbiam jak mój kocurek tak gruuuucha.Pozdrowionka dla Was od Nasbajbus :))
      • Gość: _Dorka Re: La mala negrita :-) - mamy kotkę IP: *.* 26.09.02, 21:38
        Zastanawiałam się, czy macie jeszcze tego kotka.Jak się miewa?Dorka
    • Gość: Adzia Re: La mala negrita :-) - mamy kotkę IP: *.* 27.09.02, 09:10
      Dziewczyny, bo jeszcze zapomnę, jak miło mi się sprzątało po tym moim ostatnim skunksie ;-) zwanym Wyciorem (miał ogon jak wycior od armaty, bo mu się jakiś pers wdał w rodzinę) i sprawię sobie nowego...nieeeeeeeeeeeeee!!!!! Przynajmniej dopóki nie zamieszkamy we własnym domu...proszę, ja tego nie zniosę, jeśli jeszcze któraś sprawi sobie kotka, to niech o tym nie wiem, dobrze? ;-) Bo mi się zrobi szkoda...Pozdrawiam Agnieszka chwilowo bez kotka, buuuuuuuuuu...
    • Gość: Kamila Re: La mala negrita :-) - mamy kotkę IP: *.* 27.09.02, 15:06
      Ech, jak Ci zazdroszcze :( Moja kocura Henryka zostala w Polsce z moja mama i nie ma sposobu przeprowadzenia jej do mnie :( Jest przyzwyczajona do wolnosci i lazenia gdzie jej sie podoba. Tutaj - srodek miasta, mieszkanie a nie domek z ogrodkiem i gdzie ona by sie tu szwedala?Straszliwie za nia tesknie i martwie sie co ona pocznie jesli kiedys bedzie kotna? Henrysia jest tak zwariowana, ze koci sie tylko w mojej obecnosci, ale to temat na inna ksiazke.Pod koniec listopada pewnie dostaniemy od znajomych dwa male kociaki, ktore teraz sa maciupenkie, ale to nie to samo co moja Henryka :(Sorry, ze tak smutno, ale jak o niej mysle to rycze jak bobr.Pozdrawiam :hello:Kamila
    • Gość: mysia Re: La mala negrita :-) - mamy kotkę IP: *.* 29.09.02, 19:50
      A my bedziemy miec czarna kotkę w sobotę...dzieci sie bardzo cieszą a my mamy obawy i zero doświadczenia wtym wzgledzie..Z tego co piszecie nie jest tak źle? Dorota
    • Gość: Gosia1 Re: La mala negrita :-) - mamy kotkę IP: *.* 01.10.02, 14:27
      No nareszcie! :lol: Ja jestem dumną panią (hmm, na pewno ja jego? ;) ) naszego j. sierściucha od pięciu lat. I nie zamieniłabym go na żadne inne zwierzę! Nikt mnie tak nie kocha, nikt mnie tak nie ogrzewa, nie uspakaja, nie okazuje tej miłości - jak mój j. sierściuch czyli Klemens zwany dalej Wacławem i Kazimierzem, Skubańcem, Obszarpańcem, Łazęgą, Śmierdzielem no i J. Sierściuchem (co to znaczy, wiedzą wszyscy...:lol:). Jest najbardziej rozpieszczonym, obcałowywanym, rozbisurmanionym kotem na świecie. Ale jaki jest cudny, kochane moje - to trzeba zobaczyć! Wszyscy, którzy go zobaczą pierwszy już raz, twierdzą, że takiego nie ma nigdzie. Nawet ludzie, którzy nigdy kotów nie lubili, naszym Sierściuchem się zachwycają! :love: Jest niezwykle towarzyski, nie lubi samotności (co u kotów jest niezwyczajne), uwielbia być w centrum uwagi, jak mamy gości. Sadowi się razem z nami przy stole i słucha, i patrzy i łasi się do gości. :lol: Dorko, ja pierwszego dnia wytłumaczyłam Klemensowi, że aby mógł z nami mieszkać musi zachowywać się jak człowiek. A wszystkie koty wiedzą, że ludzie w nocy śpią! Przez pierwsze dwa tygodnie rodzina płakała ze śmiechu bowiem ja prawie całe noce spędzałam na wędrowaniu za kotem, łażącym - kocim prawem - po melbach, oknach, firankach itp. Ściągałam go z tych wynalazków, kładłam (hmm delikatnie mówiąc...) na legowisku, obok mojego łóżka i grożąc palcem tłumaczyłam, że ma spać! :lol: Mój trud opłacił się. Po dwóch tygodniach, kiedy już z niewyspania chodziłam na rzęsach, kot jakby coś załapał. Nie spał, o nie, to by było za dużo jak na pierwsze spuszczenie z tonu - kot leżał na legowisku i patrzył. Patrzył na mnie...brrrr. Co się nie obudzę, co widzę? Wpatrzone we mnie świecące w ciemnościach ślepia "bestii"...Rany, ale było. Drań czekał aż wstanę. Wtedy była szybka zrywka z legowiska, do drzwi, rozdzierające "miauuuuuu" (głodnym cholera, pośpiesz się babo jedna!!!), potem trucht do kuchni i taniec przy miskach. I w te i nazad, i w te i we wte, i miau, i miau, i miau, i ocieranie się, a w końcu jak coś za długo idzie to dawania żarełka, to taki skok na nogę i leciutkie ugryzienie w łydkę (takie uszczypnięcie) a potem w nogi, coby pani przez łeb nie dała (takie coś zostało do dziś). Ech, jak ja kocham tego Futrzaka. Zobaczysz Dorko, zakochasz się i Ty. Nikt tak nie grzeje jak kot (nawet rozpalony mąż...:lol:). Ja się "biję" z moją córcią, która ma spać z kotem! A to bydle przytula się, a potem zwija w kłębuszek i rozkosznie śpi calusieńką noc!!! Choćby sto myszy grasowało, on już jest uczłowieczony i wie, że noc służy do spania. :lol: Pozdrówka GosiaP.S. Moja Ania była uczulona na kota. Lekarz powiedział, żem wariatka. Ale wiecie co? Ona się odczuliła!!! Przytulając kota, przebywając z nim - po prostu się odczuliła!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka