witajcie
mam brata, który sie niedawno przeprowadził do mojego miasta, dotąd kontakt
mieliśmy raczej słaby i sporadyczny. w tym roku po raz pierwszy od lat mamy
szanse spotkać sie w okolicach świąt (w święta nie, bo oni wyjadą). oni-
czyli brat z dzieckiem i żoną. jednakże chciałam kupić mojej bratanicy jakiś
drobiazg na gwiazdke, niestety, maz się ostro sprzeciwił. a dlaczego? ano
dlatego, że mój brat jest raczej sknera i dotąd naszej córki prezentami nie
obdarowywał, poza chrztem...faktem jest, racja, ale z drugiej strony - to
przecież mój brat i bratanica, słodka 2 latka, bardzo ją lubie

czy to jest
jakis powód? poza tym im jest teraz naprawde cieżko, właśnie sie
przeprowadzili, chate wynajmują i naprawdę na mało co ich stać

wiem, że
córce nic np. na Mikolaja nie kupili

bo nie było za co..
nie chciałam nic wielkiego, jakąs małą zabawke za dwie dychy, może
dwadzieścia parę, a tu takie weto
przykro mi

(((
czy wasi mężowie też tak by się zachowali? moj twierdzi,że każdy facet by tak
zareagował...