Gość: 7384
IP: *.*
19.10.02, 00:01
Dziewczyny, musze z kims o tym porozmawiac. Dzisiaj a wlasciwie wczoraj zmarla moja przyjaciolka. Pisalam o niej w poscie "moja przyjaciolka jest w stanie krytycznym". Bardzo jest nam wszystkim smutno. Ja to nic. Najbardziej boje sie o jej mame i tate, bo maz wierze ze bedzie silny. Tak ciezko znalezc jakiekolwiek slowa, by ich wesprzec.Ona miala tylko 27 lat i osierocila malenkiego synka. Wiem, ze w niebie jest jej teraz dobrze. Ale co z tymi ktorzy tu zostali i musza dalej zyc? Boje sie teraz bardzo. Co robic by nie zwariowac i nie dac sie czarnym myslom? Basia