Dodaj do ulubionych

Kury domowe

IP: *.* 21.10.02, 17:18
Witam wszystkie E-Mamy i "Kury Domowe" :hello:Zastanawiałm się, czy w tak licznej społeczności e-rodziców są tzw. "kury domowe", które całymi dniami siedzą w domu i "nic nie robią". Z rozrzewnieniem wspominam felietony z "Dziecka" pt. "Z pamiętnika kury domowej" - Alicji Kaczyńskiej - i zastanawiałam się, czy są tu mamy, które , tak jak ja choć trochę utożsamiają się z bohaterką tych opowieści. Jestem klasycznym przykładem ginącego już gatunku. :lol:I czasem jest mi z tym źle, bo nikt nie docenia tego co się robi (bo nic się nie robi),a czasem odczuwam wielką ulgę, że nie muszę swego życia układać pod dyktando godzin i minut. Po euforii zabaw, po słodkich wyznaniach, dopada mnie fala, która "zalewa wszystkie dobre uczucia" i próbuję wczytać się w posty innych mam, czy aby podobnie, dręczą je uczucia: frustracji i rozgoryczenia, szczęścia, że mogą samodzielnie zajmować się swoimi pociechami i poczuciem bycia niedocenianym, bo całymi dniami siedzą w domu. Zatem , (posłóżę się cytatem) "siostry w radościach i wspólniczki w złościach, cierpliwe anielice i znerwicowane babsztyle" , kochane mamy, kurki, odezwijcie się proszę.Było już wezwanie dla mam niewyspanych, dla mam pracujących, a ja ogłaszam klub mam się leniących ;-) :lol:Pozdrawiam Mema
Obserwuj wątek
    • Gość: Gosia1 Re: Kury domowe IP: *.* 21.10.02, 18:15
      Ko ko ko ko ko, kokkodak, kokkodak!!! :lol: :lol: Zgłaszam się! Jestem leniącą się kurą domową, ba - jestem kurzyskiem, bo moje dzieci już duże, więca ja to się dopiero lenię...:lol: (według mojej teściowej oczywiście). Kochana memo masz jakieś pytania? Jakieś sugestie? Wal jak w dym! :-)Pozdrawiam cieplutko - Gosia, kurzysko doskonałe, niestety - jajek już nieznoszące...
      • Gość: Marina Re: Kury domowe IP: *.* 21.10.02, 18:38
        Ja tez nic nie robie.Lenie sie i larwie - z trojka dzieci .Napisz na priva jesli masz chec.Polenimy sie razem.A do Gosi 1 "kud ku dak a ja owszem a ja tak".Pozdrowienia.M
    • Gość: Zuza Re: Kury domowe IP: *.* 21.10.02, 19:40
      Hej, wypraszam to sobie!Jak to? Ja nic nie robię?!Tak na serio, to myslę, że same musimy się dowartościowywać, przy współpracy z mężami. Mówienie, że się lenimy, albo nic nie robimy - nawet pół żartem - utrwala negatywny stereotyp kury domowej.A, jak powiedział mój tata, w czym ma być niby podawanie kawki szefowi lepsze od gotowania zupki własnemu dziecku? Albo chowanie cudzych dzieci (co robiłam przed urodzeniem małej) od chowania własnych? Zuza, mama Wisi i X-a
    • Gość: Aari Re: Kury domowe IP: *.* 21.10.02, 20:21
      Zgłaszam się :-)"Kura domowa" to moje drugie imię i jestem z tego dumna.Jestem w domu z Kubusiem i Krzysie ... piorę, gotuję sprzatam i prasuję i inne takie. Jest mi z tym dobrze ...szkoda tylko, ze na prawdziwe leniuchowanie nie pozostaje czasu w tym "nic nie robieniu"pozdrwioleta
      • Gość: Balbinka Re: Kury domowe IP: *.* 21.10.02, 21:27
        Ja! Ja! JA też!Przyłączam się do gdakania :-))). Moje stadko jeszcze skromne, jednokurczątkowe, ale kura ze mnie pełną gębą (pełnym dziobem). I jestem z tego powodu bardzo zadowolona, a czasem jestem z tego powodu bardzo niezadowolona. Czyli normalka :lol:Pozdrawiam wszystkie kobiety pracujące, wszystkie biznesłumenki, a szczególnie serdecznie gdaknięcia w stronę wszystkich kur domowych.
    • Gość: rudka Re: Kury domowe IP: *.* 21.10.02, 21:28
      Dołączam do klubu. Jestem "kurą domową" od pięciu lat i zanosi się, że jeszcze trochę poleniuchuję. Mam wrażenie, że coraz trudniej być po prostu mamą wychowującą dzieci. Wszyscy wokół oczekują teraz czegoś więcej, nie ma szans na dowartościowanie z zewnątrz. Myślę, że zwłaszcza dla wykształconych kobiet bolesny jest stereotyp "kury", bo dla wielu osób łączy się on z brakiem ambicji, miernością zainteresowań czy wręcz głupotą. A - wiem to z całą pewnością, że choć jesteśmy w niezaprzeczalnej mniejszości - to w nas jest mądrość, to nasze poczynania mają głęboki sens, ponadczasową wartość. Szczerze wierzę, że tak jest. Wiedziałam to wszystko od dawna, ale dopiero teraz nauczyłam się bez wzruszenia wysłuchiwać opowieści o wielkich osiągnięciach kobiet (ba, koleżanek) robiących karierę, pięknych, bogatych, utalentowanych. Aha i chowających dziecko oczywiście. W sumie macierzyństwo jest w modzie (byle nie za długo i nie za często!).Ja osiągnęłam wewnętrzny spokój i pewność, że to co robię jest właściwe. O rany, ale matka Polka ze mnie wyszła! Orędowniczka i misjonarka na barykadach. :DMoja mama, która również siedziała dość długo w domu (jestem bowiem kurą domową z dziada pradziada, a raczej z babki prababki, bo moja babcia z kolei nigdy nie pracowała), pytana o to co robi odpowiadała: "Jestem kobietą luksusową - nie pracuję!" (i jako luksusow kobieta po sto razy przerabiała nasze ubranka, żebyśmy mieli w czym chodzić :D ).No więc my też jesteśmy kobietami luksusowymi.Pozdrawiam. Rudka Ps. Pan, który podłączał nam internet: "A to pewnie dla pani, żeby się nie nudziło to siedzenie całymi dniami w domu". :crazy: No właśnie!
      • Gość: 1999 Re: Kury domowe IP: *.* 22.10.02, 10:28
        Rudka pięknie to napisałaś. Wiele zależy od zwyczajów i podejścia rodziny i tej drugiej połowy. Moja to się np nie nadaje do posiadania luksusowej żony... ale obiadki 3 daniowe po których 2raz w życiu przytył nawet mu się swego czasu podobały.
    • Gość: Agnieszka,mamaAniZosiJulki Re: Kury domowe IP: *.* 21.10.02, 21:57
      Ja też, ja też :hello:Jestem kurą domową "na wylocie", ale za to z dziewięcioletnim stażem. Moj "wylot" jest jak to u kury - nie za wysoki, nie za daleki, tzn. od dwóch tygodni pracuję w firmie rodzinnej 8 - 10 godzin tygodniowo.Wiecie co mnie najbardziej śmieszy ? Odkąd jestem "kobietą pracującą" zyskałam spoleczną akceptacje dla zmęczenia... bo pracuję. A ja tam odpoczywam i nawet łomot prasy za ścianą mi nie przeszkadza, bo nie jest to hałas, który mnie dotyczy.Pozdrawiam wszystkie kury i ich kurczęta:hello: Agnieszka
    • Gość: 06061975 Re: Kury domowe IP: *.* 22.10.02, 00:25
      Hej! Ja też "siedzę" sobie w domu (chociaż z siedzeniem niewiele ma to wspólnego, jak same wiecie) i bardzo mi z tym dobrze. Cieszę się, że mogę dać mojemu 3-letniemu synkowi poczucie bezpieczeństwa i spokój. Nigdzie nie musimy się spieszyć, mamy dla siebie naprawdę sporo czasu. Moim zdaniem to bardzo ważne w pierwszych latach życia dziecka. Wiem, co mówię- sama od zawsze byłam dzieckiem z kluczem na szyi (wcześniej żłobek, przedszkole i świetlica szkolna) i bardzo mi brakowało "mamy domowej". Poza tym wiem, że za parę lat moje dziecko będzie miało własnych przyjaciół, swoje sprawy i niekoniecznie będzie miało ochotę na spędzanie czasu ze swoimi rodzicami. Cieszę się więc chwilą. A poza byciem kurą mam też swoje sprawy. Skończyłam studia, teraz szlifuję angielski i naprawdę cieszę się ze swojej sytuacji. Pozdrawiam Was serdecznie. Asia
    • Gość: mema Re: Kury domowe IP: *.* 22.10.02, 06:20
      Nasz zawód (bo śmiem nasze zajęcie nazywać zawodem) nie spotyka się z pochlebnymi opiniami wśród społeczności ludzkiej. Jest to stanowisko bez serca, wziąwszy pod uwagę ilość godzin na nogach w ciągu dnia i dyżury nocne :crazy: Dla nas Kur domowych jakikolwiek urlop, czy to wychowawczy, czy inny, ba zwolnienie lekarskie nie wchodzi w ogóle w rachubę. A jedyne delegacje, wyjazdy odbywają się na wywiadówki, do przychodni i do najbliższych supermarketów. Jesteśmy odporne, jesteśmy potężne i nie do zdarcia. Jesteśmy Bondami w piórach, wziąwszy pod uwagę nasze zdolności w sprawnościach fizycznych, elastyczności umysłowej, a nawet w zdolnościach paranormalnych np. biolokacji, tj. przebywania w dwóch miejscach na raz, oraz umiejętności opanowania ilości języków obcych, od ogólno ludzkich po dialekty nad wyraz skomplikowane, a ich ilość jest uzależniona ilością naszych Kurczaczków, a nierzadko i Kurczaczków z najbliższego otoczenia. A że mamy wory pod oczami i snujemy się jak zarżnięte, czy oskubane, to już taka uroda. Ten typ już tak ma :lol: Tylko trzeba dbać, aby nie dać się kurzej ślepocie, nie zasiąść na grzędzie i patrzeć na wszystko z góry :lol: , ale przy Was kochane Kury to nie grozi :grin:Tak sobie myślę, że dobrze jest czasem oderwać się na chwilkę, od tych przyziemności rozprostować skrzydła i poszybować jak orzeł prosto w Słońce, prawda? Ciekawe czy usłyszymy od swoich kogutów, jak w ich dziobach owa kura domowa będzie brzmieć jak najwspanialszy komplement :sarcastic:Pozdrawiam Wszystkie Kurki :hello:Mema
    • Gość: burek Re: Kury domowe IP: *.* 22.10.02, 06:30
      ko ko ko... Ja też "nic nie robię" i bardzo to lubię. Pozdrawiam. Ania
    • Gość: Villi Re: Kury domowe IP: *.* 22.10.02, 07:29
      Ojj a ja Wam drogie kurki strasznie zazdroszcze! Też bylam rasową kura domową, ale niestety 2 miesiące temu musiałam iść do pracy :(Nie macie pojęcia jak bardzo brakuje mi tych przedpołudniowych spacerków, tych zabaw, prac domowych (nawet prasowania), chwili dla siebie podczas 3,5-godz drzemki młodego... Podczas tego wolnego czasu mogłam poczytać, gotowałam pyszne obiadki (uwielbiam pichcić), i byłam baaardzo szczęśliwa!Teraz też nie powinnam narzekać, mam dość dobrą pracę, pewną i niezbyt męczącą... ale nie mam już prawie czasu dla siebie, a obiady polegają najczęściej na odgrzaniu zupki z paczki... chyba się jeszcze nie zorganizowałam jako mama pracująca :)Kochane kury! Nie dajcie sie stereotypom i głupiemu gadaniu! To właśnie Wy wykonujecie najważniejszą i najcięższą pracę! Jesteście wspaniałe! :)ex kuraAnia
    • Gość: Marta24 Re: Kury domowe IP: *.* 22.10.02, 07:43
      Ja jestem kurą domową w pełnym tego słowa znaczeniu tzn prawie od trzech lat siedzę z moim Michałem w domu, gotuję obiadki sprzątam, piorę itp. Nie jestem ani trochę sfrustrowana poprostu lubię to robić, za rok Michał pójdzie do przedszkola a ja pewnie do pracy, ale póki co cieszę się, że mogę patrzeć jak mój szkrab się rozwija.A tak na marginesie uważam, że zajmowanie sie domem i dzieckiem jest czasami dużpo bardziej męczące niż praca za biurkiem, przecież my kury domowe pracujemy 24h/dobę, a do tego zawsze znajdzie sie ktoś kto nie doceni tej pracy.Pozdrawiam wszystkie kury domowe i ich kurczątkasmile)
      • Gość: AnetaLelonek Re: Kury domowe IP: *.* 22.10.02, 08:35
        hej- zgłaszam sie- ja to dopiero jestem kurzysko, jeszcze nigdy nie pracowałam hihi. Siedze w domciu z moimi pociechami i na brak pracy nie narzekam- ciagłe sprzatanie, gotowanie, karmienie itp.papa :hello:
    • Gość: lea Re: Kury domowe IP: *.* 22.10.02, 08:34
      koo koo koo :lol: :lol: :lol: slepice (w jęz. czeskim kura ) wita kury :)hm dziś rosołek na obiadek, może z jakiego koguta ? ;)pozdrawia w pełni zadziobana kura (slepice) lea
      • Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Kury domowe IP: *.* 22.10.02, 08:54
        nie moze mnie tu zabraknac ;)Aneta ha ha nie badz taka dobra ja tez nigdzie nie pracowalam :LOL: teraz studiuje, wiec sie nie liczy ;) no i oczywiscie tam odpoczywam ;) moj maz kiedys na uwage ze ja mam dobrze- powiedzial do kolezanki- popracuj rok z obcokrajowcem nie znajac jego jezyka, z obcokrajowcem, ktory nie zna twoich obyczjaow a w dodatku ma je w.... glebokim powazaniu :LOL: i potem powiedz ze ci dobrze ;)Obcokrajowcow u nas czterech ;)ja duzo spolecznikuje na mmoim osiedlu, woze jakies stada dzieci na basen i przyprowadzam ze szkoly, zawoze na muzyke, udzielam sie w szkole (glownie robiac awantury- nikt inny nie ma czasu) i ostatnio jestem tutaj gosiem bo... nie mama czasu ????? czy to mozliwe?????bardzo lubie swoj kurzy stan, mysle ze glownie dzieki mezowi, ktory, kiedy wylaczyli nam prad i straszyli komornikiem- na moja sugestie ze do pracy pojde- powiedzial- a kto bedzie w domu pracowal- zglupialas czy co? :) i na budowe poszedl cegly ukladac ;) i jakos wylezlismywinkA ze opiekunka w warszawie niezle zarabia i jest towarem deficytowym, wiec sie o przyszlosc nie martwie ;) a jak ja lazienke slicznie myje ;) jeszcze sie podszkole w gotowaniu i gosposia jak ta lala- 4 jezyki, dwa dyplomy i pieknie kubelki myje :LOL:pozdrawaim ;)a .... felieton kury domowej doprowadzal mnie do drgawek i dzen gdy sie skonczyl, byl dniewm od ktorego zaczelam lubic dziecko w calosci. Ale nie ukrywajmy- po felietonach Tomka Kwasniewskiego- dzielki ktoremu tez mamy Ulaszka :) zaden nastepny felieton nie wygral mojego serca :)
    • Gość: usia Re: Kury domowe - ja to jestem dziwadło! IP: *.* 22.10.02, 09:12
      A ja z innej beczki. Jestem matką pracującą (chwała Najwyższemu za to)i to nicnierobienie, o ktorym piszecie to dla mnie najgorsza katorga.........Umierałam siedząc w domu (tylko okres ciązy i prawie 5 miesięcy życia Laury. Dosłownie dusiłam się (globus histericus), miałam napady depresji, nie potrafiłam być szczęśliwa. A jednocześnie kochałam i kocham moje dziecko nad życie. I kiedy wróciłam do pracy też nie potrafiłam spokojnie pracować, bo martwiłam się o małą...Teraz to dopiero mam dobrze, bo Laura w przedszkolu, które lubi, zdrowa po wizytach u homeopatki, wreszcie przesypia noce (po trzech latach z okładem). Ale kto był na czacie na początku września ten wie, że wyłam przy komputerze na temat - moje dziecko zostało samo w przedszkolu....Chyba jestem nienormalna,albo jak twierdzą co niektóre moje strasze koleżanki i mama - nie mam prawdziwych problemów....?
      • Gość: INES Re: Kury domowe - ja to jestem dziwadło! IP: *.* 22.10.02, 10:16
        O ja takze gdakam i zazwyczaj smam do siebiesmileOstatnio jestem zbuntowaną kura domową i własnie zaczełam faktycznie leniuchowanie - nie piore kogutowi, nie sprzątam po kogucie, nie gotuje kogutowi (sttara kwoka z jego strony gotuje swojemu kurczaczkowi :).Niech kogut sie troszki wykaże - ja zajmuje sie kurczaczkiem.I ja sie chyba nie nadaje na kurzysko domowe - zbty często mnie taka sytuacja irytuje - stąd te buntownicze mysli.Ko KO koAga
    • Gość: AgnieszkaLO Re: Kury domowe IP: *.* 22.10.02, 10:18
      Hej, hej Mema, gratuluję założenia "Klubu". Niestety teraz nie mogę się do niego zapisać, ale może jeszcze się "zdarzy: :) . Zgadzam się z Mamami, kóre pisały, że w pracy się odpoczywa. Dokładnie tak jest i masz prawo...być zmęczoną. Kompletne zwariowanie. W domu padasz ze zmęczenia i prac, których efektu za chwilke nie widać (bo albo zjedzony, albo zrujnowny przez "obcokrajowców") i wszyscy "prawdziwie" pracujący uśmiechają się pobłażliwie kiedy mówisz, że nie masz na coś czasu lub siły. Echhh ta sprawiedliwość. Pozdrawiam Mamunie i ich kurniczki a w nich kurczaczki.Obecnie Gość kurnikowy (ale to się kiedyś na pewno zmieni ;) )
      • Gość: Basiaczek Re: Kury domowe IP: *.* 22.10.02, 12:26
        Ja dla odmiany pracuję i choć pracę mam dobrą , szefa także to zazdroszczę WAM, bo ja uwielbiam "siedzieć" w domu. Powiecie pewnie, że nie wiem co to znaczy, pewnie do końca nie, ale jak byłam w ciąży i jeszcze po urodzeniu dziecka nie pracowałam przez rok i naprawdę byłam zadowolona. Zastanawiałam się dlaczego ja właściwie pracuję i doszłam do wniosku, że jest kilka powodów: trochę z czystej chciwości na pieniądze, bo chociaż bez problemu wyżylibyśmy z wypłaty męża to jednak co dwie pensje to nie jedna; trochę dlatego żeby jednak przebywać z innymi ludźmi,bo siedząc w domu nie bardzo mi się to udawało; i też dlatego, żeby nie stracić tego czego się nauczyłam kiedyś; acha i jeszcze jedno ( choc to raczej głupie )ponieważ moja praca w domu też nie była doceniana i nadal nie jest chcę w taki sposób też sie dowartościować Pozdrawaiam gorąco wszystkie kury i kurki BASIAwewnątrz prawdziwa kura domowa
    • Gość: Fera Re: Kury domowe IP: *.* 22.10.02, 10:59
      Ja też się zapiszę choć ze mnie to narazie ani kura domowa ani niedomowa.Jetsem z kurczątkiem w domu,ale teściowej.Ale jestem na etapie szukania mieszkania do wynajecia :) więc niedługo stanę się upragnioną,pełnoetatową kurą domową.Będę prać,gotować,sprzątać,chodzić do południa w szlafroku,czasem w majtkach pobiegam z maseczką na twarzy.I wtedy będę najszczęśliwszą kurą gdakajacą w swoim "własnem" kurniku.Kokkodak,kokkodak,Asia
    • Gość: BAJBUS Re: Kury domowe IP: *.* 22.10.02, 11:33
      Ja też :D Ja też :DOd 4 lat nie opuszczam kurnika :DChociaż teraz to cięzko powiedzieć - bo udzielam sie na prawo i lewo - to już ciężko wyczuć kim ja jestem :Dbajbus ;)
    • Gość: eBeata Re: Kura na wygnaniu :-) IP: *.* 22.10.02, 12:42
      Wygnało mię życie do pracy... po 3,5 roku kurowania synkowi + kurkowa ciąża domowa + obcy kurnik na obczyźnie z czwórką kurczątek, psem, cudzym mężem i cudzą żoną.PLUS tego, że wygnano mnie z kurnika to kilka godzin odpoczynku od dziecka /wystarczyłyby ze 2 :-)/. Jestem z małym sama i wcześniej naprawdę brakowało ciszy, oddechu i spokojnego wypicia kawki.MINUS - za długo poza domem!!!!! No i jak tutaj budzić kurczaka rano, gdy ciemno, zimno? Podroby się we mnie kurczą z żalu... gdak...gdak :-(
    • Gość: RybkaKatarzyna Re: Kury domowe IP: *.* 22.10.02, 13:49
      Jestem, jestem, zgłaszam się !!Najprawdziwsza kura domowa, pachnąca palackami ziemniaczanymi w piątek i kurczaczkiem pieczonym w sobotę :)Dobrze mi z tym, nie nażekam, jestem szczęśliwa, że mogę sobie na to pozwolić :)Dominik ma mnie ciągle, kiedy chce i ile chce (przynajmniej mnie), Jacek ma ciepłe obiady i zupki codziennie nowe, nie odgrzewane, pachnące :)Mieszkanie jest wysprzątane jak nigdy.......marzyłam o tym, kiedyś jak pracowałam, śniłam nocami o takim życiu :) Jestem stworzona do bycia "kurą"........cieszę się z tego :)W lutym mój"kurnik" się powiękrzy, przybędzie nam nowy kurczaczek.......oj jak dobrze, że wreszcie mam to o czym marzyłam :) Dodam tylko sprostowanie, że nie witam męża w papilotach na głowie i rozciągniętym swetrze.....nareszcie mam czas również dla siebie :)Pozdrawiam cały "kurnik"......:) :) :) :) :) :)
    • Gość: slonisia Re: Kury domowe IP: *.* 22.10.02, 14:31
      Witajcie ko, ko, ko... i ja kurą jestem!winkNiestety ostatnio dopadły mnie czarne chmury zwątpień i niedoceniania, choć mój kur stara się docenić i dowartościować. Może dlatego, że nigdy dłużej nie pracowałam, to teraz bywa iż nie doceniam mojej cudownej sytuacji. Bark dystansu (bo wciąż dom, kupka, zupka etc.) powala mnie czasem na ziemię i fakt, że o pracy rodzinaka może rozmawiać i rozmawiać, ale gdzieżby zbyt długo o moich i Tymcia (14 miesięczny urwis)i jeszcze małego lokatora w moim brzuszku poczynaniach. Chyba nie jestem zbyt dobrą mamą skoro tracę zapał wobec innych zdań, czy poczynań, czy po prostu codzienności... Takie myśli mnie napadają obecnie. Jednak zawsze mogę sobie powiedzieć, że moje dziecko ma mamę prawie zawsze 24 godziny na dobę i wiem jakie to dla niego szczęście. Cieszę się, że nie jestem jedyną kurą, która bycia w domu nie traktuje jako wakacji i potrafii się do tego przyznać. Szukam energii do podładowania akumulatorów i znalezienia zapału do dobrego c.d. między innymi na forum. A Wy jakie macie sposoby???Trochę ostatnio zmęczona kura d. iwona.
    • Gość: bkoniecz PULARDA DOMESTICA IP: *.* 22.10.02, 14:48
      Wita kolejna kura domowa, czyli z lac. Pularda Domestica.Ja kokosze dopiero od kilku miesiecy, ale juz mnie skreca jak pomysle ze od marca bede musiala wrocic do roboty. Modle sie, zeby moj mezczyzna znalazl taka prace zebym mogla jeszcze troszke pokokosic.Wnioskuje o to, by nas kobiety eleganckie, nazywac z odpowiednim majestatem np. wlasnie Pularda Domestica. Czyz nie brzmi to duzo lepiej niz businesswoman?Pozdrawiam,Biba
    • Gość: mema Re: Kury domowe IP: *.* 22.10.02, 17:43
      Marina, coś nie mogę dostać się do Twojego adresu :-(Mema
      • Gość: Marina Re: Kury domowe-do Memy IP: *.* 22.10.02, 20:18
        Do Memy.Sama nie wiem .Korespondencja przychodzi nawet w tej chwili sie odbiera.Czasem serwer GW sie psoci trzeba odczekac.marina2@poczta.gazeta.plPozdrowienia.M
    • Gość: fran Re: Kury domowe IP: *.* 22.10.02, 20:10
      na takie gdakanie nie sposob nie odgdakac. czuję się wspaniale widząc liczne grono kur domowych. Siedze z franiem w domciu juz poltora roku (najpier 3 mce ciązy)i jest mi super. Jaka inna perspektywa do swiata tego, w porownianiu z poprzednim zyciem kury domowej pracujacej. Ile mniej stresow, jaki spokoj wewnetrzny. planuje zniesc kolejne jajko i wysiedziec tak dlugo jak to tylko bedzie mozliwe, czego i wam kurom zycze.pozdrawaim wszsytkie kurczaczkifran
      • Gość: milosz Re: Kury domowe IP: *.* 22.10.02, 20:26
        ja kokosze od 5,5 m-ca i na razie jest supcio. Troszke pracuje w domu ale to takie prawdziwie mikroskopijne dawki. Poza tym wisi nade mna jeszcze zmora ukonczenia studiow podyplomowych (zostaly mi 4 przedmioty do zaliczenia), a za rok musze wrocic do pracy, zeby jej nie stracic (czego BARDZO nie chce) - (nie)stety? No wlasnie, w sumie to nie wiem. Tesknie za uczeniem, bo tym sie zajmuje zawodowo, ale jakze milo jest pchac dzionek za dzionkiem w blogim spokoju, bez zamieszania, stresu i pomimo zmeczenia, nieprzespanych nocy, czasem zdolowania, bo sil brakuje jestem rada, ze mam przerwe w pracy. Czuje, ze wyposzcze sie zawodowo i wroce z zapalem (na poczatku na max 1/2 etatu), choc wiem, ze bedze mi POTWORNIE ciezko zostawic babla w domu i po prostu wyjsc.... Nawet nie chce o tym myslec. Uwazam ,ze to sprawa indywidualna, powinno sie szukac zlotego srodka - sa mamy, ktore sie swietnie odnajduja na grzedzie, a sa i takie, co to musze ruszyc do pracy, bo zaczynaja wariowac i tylko na zle to wychodzi dzieciakom. pozdrawiam! Ewcia
    • Gość: aga102 Re: Kury domowe IP: *.* 22.10.02, 20:51
      Jak to miło kurką być, ach, kurką być... choć jak same wiecie, czasami i to gniecie :) Na szczęście póki co mogę sobie pozwolić na "nicnierobienie" (to mi się zawsze marzyło), mój szanowny kogucik na razie wyrabia na zakrętach. Za to ja mam takie dni,że nie nadążam... i wtedy już naprawdę nic nie robię (oprócz niezbędnego minimum czyli jedzonka dla kurczaków-szt.2). Po kilku takich dniach z reguły przychodzi mi dzika ochota na sprzątanie, pichcenie, pucowanie itp. I jakoś równowaga zostaje utrzymana. Mam nadzieję, że jeszcze dane mi będzie "poleniuchować" a jeśli juz praca, to może w rodzinnej firmie? Zobaczymy.Pozdrowienia dla całego Kurzego StanuAgaP.S. Kurki kochane, zapraszam na gg, numer w "salonie".
    • Gość: Miśk@ Re: Kury domowe IP: *.* 22.10.02, 21:17
      I ja i ja :lol: kurzysko siedzące juz od pięciu lat w kurniku :lol:Choduję moje kurczęta i obijam się na lewo i prawo :lol:Chociaż dziś zrobiłam generalne porządki,extra obiadek,upiekłam bułeczki i zrobiłam ciasto :lol: to się nazywa obijanie ;)Uwielbiam domowe pielesze i ze strachem myślę,że za 2 lata mój kugucik wygoni mnie do pracy. Ach jak ja się rozleniwiłam.Miśka-domowa kwoka kokokokoko :lol:Pozdrawiam z domowego kurnika :hello:
    • Gość: beatab Re: Kury domowe IP: *.* 22.10.02, 21:53
      A ja jestem nieopierzona kura, bo do kurnika wsadzilabym koguta - sama (hulaj dusza) do pracy. Ni do garow, ni porzadkow powolania nie mam. Ino do kurczaczka... Boje sie, ze jestem kura - coby chciala byc labedziem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka