Dodaj do ulubionych

Dzieci i swieta

IP: *.* 30.10.02, 22:36
WitajcieTak sobie czytam i coraz bardziej widze tematow swiatecznych. W zwiazku z tym mam do Was pytania:od kiedy i jak rozmawiacie z dziecmi o Mikolaju?czy u Was dzieci wierza w Swietego Mikolaja?czy z malym dzieckiem (moj Krystian w swieta bedzie mial 17 miesiecy) mozna stworzyc siateczna atmosfere?Ja chce zeby moj synek wierzyl jak najdluzej w Swietego Mikolaja. Natomiast w rodzinie meza, gdzie spedzamy czesc swiat nie przyklada sie do tego wagi. Tam prezenty leza pod choinka od rana w wigilie i boje sie ze moje dziecko nie bedzie czulo tej atmosfery.Poradzcie mi co moge zrobic.Z gory dziekuje za wszystkie rady.Ania
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Dzieci i swieta IP: *.* 31.10.02, 10:03
      Hej,ja mam tylko taką uwagę, że Mikołaj przynosił mi prezenty pod poduszkę 6 grudnia (względnie przychodził po południu), a na gwiazdkę przynosił mi je Aniołek. I wtedy te prezenty po prostu pojawiały się w pewnym momencie pod choinką - jesli nawet zdarzyłoby to się już rano, chyba nie miałoby znaczenia...A atmosferę świąteczną zawsze można stworzyć... Wydaje mi się tylko że jest to łatwiejsze gdy jest więcej ludzi...Mnie na przykład z miejsca wprowadzają w nastrój 2 płyty: świąteczna "Czerwonych Gitar" - obowiązkowa! i jeszcze Lady Pank "Zimowe graffiti". Piękne!PozdrawiamNina :)
    • Gość: Berenika Re: Dzieci i swieta IP: *.* 31.10.02, 10:57
      Żaba jeszcze w nic nie wierzy, bo ma niecałe 5 miesięcy :). Ale zrobię wszystko, ze by wierzyła tak jak ja - do dzisiaj :) :) :).U nas w domu prezenty były zorganizowane tak, że dopiero po wieczerzy wszyscy siadali przy świecach, śpiewali kolędy i nagle... w którymś momencie... rozlegał się dzwonek do drzwi. Pędziłam ile sił, otwierałam... a tam już nie było Mikołaja! Był tylko wór prezentów i mokre ślady butów :)(Boże, łzy mi się zakręciły w oczach właśnie :sweat:)I myślę, że to było dobre rozwiązanie, lepsze, niż prezenty leżące pod choinką, bo było to tajemnicze oczekiwanie i wiadomo było, ze żadne ponaglanie nic nie da. Święty Mikołaj przychodzi, kiedy chce.Ale najważniejsze wydaje mi się właśnie stworzenie atmosfery oczekiwania na cud. Bo to jest najpiękniejszy wieczór w roku. Od rana, od świtu, ten dzień powinien być inny niż wszystkie. Tego chyba się nie da zrobić na siłę :), ale można próbowac chronić dzieci przed wszystkim, co mogłoby tę atmosferę cudowności zniszczyć. Dlatego ja będę walczyła o to, żeby tam, gdzie pójdziemy (ewentualnie) w Święta, przestrzegano pewnych zasad, a jesli nie - trudno, nie pójdziemy tam.Nie pójdziemy tam, gdzie na wigilijenym stole pojawia się alkohol. Nie pójdziemy tam, gdzie prezenty daje się dzieciom na odczepnego, kiedy chcą, żeby przestały marudzić. Nie pójdziemy tam, gdzie domownicy są tak wykończeni przygotowaniami do świąt, że świąteczny nastrój polega tylko na warczeniu na siebie ze zmęczenia. Ani tam, gdzie Wigilia to po prostu wielkie obżarstwo.A przecież i tak najlepiej jest obchodzić takie święta we własnym domu :). W tym roku pierwszy raz będe mogła sama urządzić Wigilię we własnym mieszkaniu - szaleję z radości już teraz.I w odpowiedzi na Twoje pytania (strasznie się rozmarzyłam :) ): Myślę, że jeśli będziesz tworzyć odpowiedni rytuał, co roku taki sam, to dziecko nim po prostu nasiąknie. nawet, jeśli teraz wydaje się, że jest za małe, zeby zrozumiec cokolwiek - a kto wie, tak naprawdę, kiedy dziecko zaczyna rozumieć? Tym się nasiąka powoli. Im wczesniej się zacznie, tym bardziej będzie naturalne.A jesli masz rodzinę, która nie dba o całe to tło, to postaraj się dojeżdżać tam tylko na wieczerzę, a od rana w domu budować nastrój. A może uda się jednak robić Wigilię u Was? Ja będe o Wigilię w naszym domu walczyła jak lew - bo wiem, jakie to ważne :)Berek mama Żaby :bounce:
      • Gość: MGK Re: Dzieci i swieta IP: *.* 31.10.02, 14:41
        Berek,jaki ładny ten twój post, podpisuję się chyba pod wszystkim!No może z jednym wyjątkiem, kieliszek półwytrawnego białego winka na pewno wypiłabym... gdybym nie była w ciąży ;)Nina + Maleństwo w 10-tym tygodniu :)
        • Gość: guest Re: Dzieci i swieta IP: *.* 31.10.02, 16:53
          Ja też KOCHAM Święta i przygotowuję się już od listopada!Myślę, że Berek napisała większość rzeczy, które i ja miałabym do powiedzenia. Najważniejsze chyba jest powiedzieć sobie "róbmy swoje" i nie przejmować się, jeśli dla rodziny wigilia oznacza nudny obowiązek i finansową katastrofę (prezenty). Podaję przykład. W rodzinie mojego męza Święta nie były niczym ważnym. W jednej wsi mieszka Jego matka i dwie siostry. NIGDY cała rodzina nie spotkała się przy wigilijnym stole- nie widzą takiej potrzeby. Spędziłam z nimi jedne święta. Zabrałam z domu wigilijny barszcz, kluski z makiem, słowem- większość potraw. Do tego prezenty ( a większość robię sama, są to prezenty kulinarne- więcej na ten temat w moim poście na Wszystko o jedzeniu), własnoręcznie zrobione aniołki na choinkę i pomalowane przez siebie bombki. Zawiesiłam je na drzewku. Kiedy w wigilię rano biegałam po lesie i szukałam gałęzi świerku na stroiki- patrzyli na mnie jak na idiotkę. Podobnie było kiedy zjawiłam się na Wieczerzy ubrana elegancko i ze starannym makijażem (dla mnie jest to najważniejszy wieczór w roku i trzeba go celebrować). Efekty: mąż siostry mojego męża powiedział, że nie wyobraża sobie innych wigilii. Aniołki i bobmki zostały więc na wsi, rok temu zrobili wreszcie "prawdziwą" wieczerzę. Dodam jedynie, że do tamtego czasu daniami wigilijnymi w tamtym domu były na przykład ... gołąbki!!! Mimo to urządzam już wigilię we własnym domu. Mój mąż na ubiegłorocznej wigilii zjawił się wystrojony w garnitur i krawat (wcześniej twierdził, że to bzdura)- a więc pewne rzeczy można zmienić. Co do prezentów i choinki- to już sprawa indywidualna. U mnie pojawiają się one przed wieczerzą i leżą przez cały wieczór pod drzewkiem. Być może ta wigilia przyniesie zmiany, bo Kubuś ma już 1,5 roku i zastanawiam się nad Świętym Mikołajem ( w sensie: czy nie przebrać mojego taty). Nastrojowa muzyka (kolędy) jak najbardziej. Podobnie wystrój ( zawsze zmieniam wygląd stołu niewielkim nakładem finansowym- w zeszłym roku wystarczył kawałek srebrzystego materiału z Ikei, porozrzucane na stole srebrne paciorki, świece, własnoręcznie zrobione wizytówki i stroiki). Najważniejsze jednak i tak jest to, co ma się W SERCU. A do tego nie potrzeba ani pieniędzy, ani wysiłku. W końcu ten wieczor ma być nie tylko świętem jedzenia i prezentów, prawda?pozdrawiam- wprawiona w świąteczny nastrój ania
    • Gość: Siunia Re: Dzieci i swieta IP: *.* 02.11.02, 02:53
      Tak..... Berek napisała wszystko co można było napisać....Ja mam za to większy i twardszy orzech do zgryzienia.Ja Świąt, szczególnie Bożego Narodzenia nieznoszę...... ba, nawet mogłabym napisać: NIENAWIDZĘ....Ale od tego roku postaram się nawet kupić choinke :)Wika będzie miała dwa latka i chciałabym, by wiedziała jak święta mają wyglądać.Wiem jak chciałabym je przeżyć i dołożę wszelkich starań, by moje dziecko je kochało, oraz by była wspaniała atmosfera...- Siuniaps. zapewne radycyjnie ;) przezd świętami będę miała wielkiego doła ... Jakoś tak mam co roku ...
      • Gość: Siunia Re: Dzieci i swieta - 2 IP: *.* 02.11.02, 02:57
        U mnie Święta były jakie były...teraz mam swój dom i rodzinę, więc wszystko zależy ode mnie.Wigilia będzie taka jak co roku, ale wszystko co ją poprzedzi będzie inne.W zasadzie już jest, odkąd mam swoją rodzinkę.- Siuniaps. tylko jakoś tak "w głowie" zostaje to co było przed laty ...
    • Gość: guest Re: Dzieci i swieta IP: *.* 02.11.02, 13:20
      Święta Bożego Narodzenia to zawsze był w naszym domu okres szczególny. Wielkie przygotowania, 12 potraw (czasami więcej), przystrojony stół, udekorowany dom, odświętne ubranie, kolędy, choinka i prezenty (u nas przynosi je aniołek). Jeśli chodzi o rodzinę męża to nie zapomnę pierwszych spędzonych tam świąt. Przyjechaliśmy już po kolacji, wchodzimy a tam jedynym znakiem świąt była choinka. Żadnego wspólnego stołu, ubiór codzienny i włączony telewizor. Po rozmowie z mężem okazało się, że zawsze kolację jadali w kuchni, już przygotowaną i rozłożoną na talerzach. Potem siadywali w stołowym pokoju i śpiewali kolędy. Ich sprawa, ale ja nie mogłabym tak. Dla mnie święta są takim wyczekiwaniem na wspólną wieczerzę. Potrawy porozkładane na stole. Ważny jest dla mnie cały wystrój i nie ważne czy na stole jest srebrna zastawa czy codzienne talerze. Wystarczy trochę pomysłu, nie zawsze trzeba pieniędzy żeby stworzyć nastrój. Kolacja zjedzona jak codzień w kuchni nie ma dla mnie nic wspólnego ze Świętami. Urodziła się Julka i postanowiliśmy z mężem (któremu spodobały się nasze świąteczne zwyczaje) wychowywać ją w mojej rodzinnej tradycji. W tym roku na święta będzie miała 2 latka i 3 miesiące. Zamierzam ją zaangażować w przygotowania przedświąteczne - może będziemy razem piekły pierniki na choinkę, może zrobimy jakiś stroik. Pamiętam jak w ubiegłym roku ubraliśmy z mężem choinkę piernikami, lampkami i kokardami. Kiedy Julka weszła do pokoju była zachwycona tymi światełkami. W tym roku rozumie już więcej. Czytam jej już o Świętym Mikołaju, który w naszym domu przynosi jakieś drobiazgi 6 grudnia. Na razie mówi, że się go boi, ale chce prezenty - tylko mama je weźmie, a ona nie chce spotkać Mikołaja. Siunia, nie wiem dlaczego masz takie przykre wspomnienia ze świąt ale cieszę się, że starasz się o tym co było zapomnieć i pokazać swojej córeczce jakie mogą być piękne Święta Bożego Narodzenia.Dziewczyny, zachęcam do tworzenia klimatu świąt - czasami tak mało trzeba a potem pamięta się to na całe życie.PozdrawiamBeata
      • Gość: MOKO Re: Dzieci i swieta IP: *.* 02.11.02, 13:47
        Hej, dla mojej rodziny Święta to magiczny czas,a to a sprawą mojego synka,który sie urodził w mikołaja. Więc podwójna okazja do świetowania, w tym dniu dostaje 2 prezenty od mikołaja i od rodziny.Potem są świeta i znowu prezenty.Dla dzieci to frajda.Święta spędzamy razem z dziadkami i teściami.Przed kolacja modlimy się.A potem idziemy w odwiedziny do rodziców bo tam spotykamy się z rodzeństwem.Ach Święta nie moge się doczekać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka