Dodaj do ulubionych

Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;)

08.12.06, 21:27
Oj sama nie wiem od czego zaczac. Zaznaczam, ze bedzie dlugo wink i chyle czola
przed tymi, ktorzy wytrwaja do konca w czytaniu wink.
Jestem mezatka od 8 lat, mama 2 coreczek (Dagna 5 lat i Jasmina 4 lata), z
zawodu jestem nauczycielka matematyki, maz nauczycielem francuskiego.
Obydwoje pracujemy w tym samym Liceum i nie wyobrazamy sobie pracy gdzie
indziej (mimo finansow). Uwielbiamy to co robimy i chyba jestesmy w tym
dobrzy wink.

Gdy przyjechalam do Krakowa na studia, zaraz zaczelam sie zajmowac
wolontariatem. Dostalam pod opieke Pania Grazynke, ktora pozniej stala
sie 'czlonkiem' naszej rodziny. Pani Grazynka byla wspaniala, radosna starsza
kobieta, ktora bardzo potrzebowala pomocy, jak i towarzystwa. Zajmowalam sie
nia 3 dni w tygodniu, przez caly okres studiow, a potem nawet wiecej.
Tak jak napisalam, niestety P. Grazynka byla samotna, maz zmarl jej ponad 15
lat temu, a dzieci nigdy nie miala. Nie znalam tez zadnej jej rodziny i tak
ja, moj maz stalismy sie jej rodzina.

Na 4 roku studiow pobralismy sie, zaczelismy wynajmowac male mieszkanie
(38m2), zaczelismy pracowac w szkolach i mimo iz nie zarabialismy duzo,
dawalismy sobie calkiem dobrze rade. Potem na swiat przyszly dzieci, niestety
nie bylo nas stac na mieszkanie, ani nawet na kredyt (teraz w sumie nasz
dochod to ok.3400 zl, wraz z korepetycjami). Brak mieszkania spedzal mi sen z
powiek, ale i tak radosc z udanego malzenstwa, swietnych dzieci i udanej
pracy byla wieksza niz brak mieszkania.

Pani Grazynka mieszkala w Centrum Krakowa, w odremontowanej kamienicy (jej
mieszkanie bylo bardzo duze, 118m2). Przez caly okres opieki nad nia, bylam
przekonana ze mieszkanie jest 'miasta' i nigdy nie rozmawialysmy na temat
tego mieszkania.
Ostatnie 2 miesiace zycia Pani Grazynki byly bardzo ciezkie, jej postepujaca
choroba byla bardzo ciezka. Na ostatnie 2 miesiace Jej zycia przenioslam sie
do niej, bo wymagala stalej pomocy. W kwietniu P. Grazynka niestety zmarla.
To my zorganizowalismy pogrzeb, zawiadamialam bardzo dalsza rodzine o jej
smierci.
2 tygodnie po pogrzebie, dostalam zawiadomienie, aby zglosic sie do
Notariusza. Tam dowiedzialam sie, ze mieszkanie P. Grazynki jest przepisane
wylacznie na mnie i mojego meza. Testament byl sporzadzony 4 lata wczesniej u
Notariusza, bylo przy tym tez 2 swiadkow.
Nie musze pisac w jakim bylam szoku.

Oczywiscie nie bede opisywac dalszych perypetii z bardzo daleka rodzina P.
Grazyny. Jakis kuzyn, ktory nawet pomylil imiona i zapomnial ze ciotka to nie
Gizela tylko Grazyna, upominal sie o to mieszkanie. Suma summarum, mieszkanie
jest nasze i to najpiekniejszy prezent od losu...

Teraz musze sie wrocic 5 lat wstecz.
Bedac w ciazy z Jasmina tutaj na Forum poznalam kolezanke. Mieszkalysmy nie
daleko siebie, bardzo szybko sie zaprzyjaznilysmy. Obydwie bylysmy prawie w
tym samym czasie ciazy.
Bardzo sie polubialysmy i nasza przyjazn kwitla.
Moja kolezanka J. (nie chce podawac imienia) miala wspaniala sytuacje
finansowa. Nie pracowala, a jej maz byl dyrektorem finansowym w jednej z
wiekszych firm. Gdy ja zastanawialam sie nad wozkiem za 400zl, ona
zastanawiala sie czy wozek za 3000zl bedzie dobry dla jej dziecka. I tak bylo
na kazdym kroku... Dla mnie to normalne, ze jedni ludzie maja wiecej
pieniedzy, a inni mniej. Ja nalezalam do tych co maja mniej, ale czerpia duzo
radosci ze swojego zycia smile.
Gdy J. urzadzala swoje mieszkanie, dzielnie towarzyszylam jej w wyszukiwaniu
drogich mebli, ba nawet nie wiedzialam ze fotel moze kosztowac tyle
pieniedzy... Doradzalam jak umialam, zastanawialam sie nad kolorystyka.
J. zawsze kupowala ubrania dla dzieci w najlepszych sklepach, albo
sprowadzala z Anglii. Ja na szczescie umiem szyc i wiekszosc ubran moich
corek to uszyte przeze mnie.
Kiedys poprosilam J. aby pozyczyla mi jedna sukieneczke swojej coreczki.
Udalo sie mi ja bardzo dobrze odszyc, a nawet dobrac fajniejsze kolory. I
wiecie co J. juz nigdy wiecej niz pozyczyla mi zadnej sukienki do odszycia...
Stwierdzla ze to nielojalne wobec danej firmy... (ja odszywalam wylacznie dla
moich coreczek, a nie na sprzedaz).
Rok temu w wakacje, gdy znowu bank odmowil nam kredytu hipotecznego (bylam w
strasznym dolku psychicznym), okazalo sie ze moj maz pierwszy raz zagral w
Totolotka (moj maz, ktory mocno i realnie stapa po ziemi) wybral 11800zl!
Moze pomyslicie ze upadlismy na rozum, nie majac mieszkania, a tu 8000
przeznaczajac na wakacje, ale tak zrobilismy! Pojechalismy w 6-tygodniowa
podroz po FRancjii. Nocowalismy na kempingach, stolowalismy sie sami, gotujac
cos na kuchence gazowej, ale byly to najpiekniejsze wakacje w naszym zyciu!
A pozostale 4000zl podarowalismy tesciom, ktorzy mieli bardzo ciezka sytuacje
finansowa.
Wtedy pierwszy raz zauwazylam, ze J. w ogole nie cieszy sie naszym
szczesciem. Stwierdzila, ze to co robimy jest bez sensu, jak mozna dzieciom
zafundowac tulaczke po Francjii. Oczywiscie Ona zawsze spedzala wakacje w 5
gwiazdkowych hotelach. Ale ja domyslilam sie o co chodzi... Chodzilo o to, ze
my wyjezdzamy za granice, a nie spedzamy wakacji np. w Rabce...

Duzo by opisywac.
Teraz wracam do mieszkania, ktore otrzymalismy w spadku.
J. twierdz, ze to mieszkanie nalezy sie kuzynowi, ktory nawet nie pamieta
imienia ciotki. My z Pania Grazynka bardzo sie zaprzyjaznilismy,
opiekowalismy sie najlepiej jak moglismy i staralismy sie aby nigdy nie
poczula samotnosci.
Nigdy nie robilam tego z powodu mieszkania i checi wzbogacenia, bo nawet nie
wiedzialam ze to mieszkanie nalezy do P. Grazyny. Po za tym nawet teraz
parcuje charytatywnie w swietlicy, gdzie ucze mlodziez matematyki.
Widze, ze J. bardzo preszkadza to iz nie jestesmy "tacy biedni". Chyba nie
chce juz utrzymywac z nami kontaktow, nie wiem jak z nia rozmawiac...

Dla nas 118m mieszkanie jest za duze. Chcemy je sprzedac, zwlaszcza, ze jest
w samym Centrum Krakowa. Upatrzylismy sobie juz mieszkanie 88m, na obrzezach
Krakowa, a ze reszte kupic male mieszkanie mojej siostrze, ktora jest w
tragicznej sytuacji mieszkaniowej.


Gdy ktos jeszcze dotrwal do tego momentu wink, poradzcie, jak rozmawic z J.?
Cyz to w ogole warte jest mojego zachodu?? Jeszcze jedno nie daje mi
spokoju... Czy faktycznie niemoralnie postapilam przyjmujac taki prezent od
P. Grazynki?

Malwina

Obserwuj wątek
    • mbwj88 Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 08.12.06, 21:34
      czy ta przyjażń jest dla Ciebie ważna
      co pozytywnego dzieje się między wami tobą a J.
      to co opisujesz jest wogóle takie nierealne spadek mieszkanie totolotek ale
      moize tak się zdarza
      • malina.malina Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 08.12.06, 21:41
        Nie bede udowadniac ze pisze prawde, bo niby jak mam to zrobic??

        Po co mialabym to robic??
        Mam problem i poprosilam aby ktos 'z zewnatrz' na to spojrzal i tyle (jesli
        oczywiscie ktos uwierzy, ze takie rzeczy sie zdarzaja wink).
        • mbwj88 Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 08.12.06, 21:50
          no to odpowiedz sobie czy ta przyjaźń jest dla ciebie ważna?
          Ludzie się schodzą i rozchodzą niektórzy pozostają w naszych sercach, a o
          innych chcemy zapomnieć
    • monia145 Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 08.12.06, 21:37
      Postapiłaś właściwie- poza tym, to sprawa pani Grażyny, komu zapisała swoje
      mieszkanie......widocznie uznała, że Ty jesteś najodpowiedniejszą osobą, a nie
      kuzyn czy jakiś ojciec Rydzyk. Nie widzę żadnegopowodu dlaczego miłabys
      odmówić? Aby sprawić przyjemność komus, kto nagle przypomniał sobie o ciotce,
      ale pamięć juz zaszwankowała przy jej imieniu?

      Co do koleżanki....daj sobie spokój. Z opisu przedstawionego przez Ciebie, jest
      to osoba, która lubi byc w centrum zainteresowania i sukces i szczęście innych
      ludzi psuje jej ewidentnie humor...no przecież nie będziesz całe życie udawać,
      że jest ci strasznie źle i przeżywać porażki tylko dlatego, aby pseudokoleżanka
      poczuła sie pewnie i lepiej od Ciebie?
      • jasminum30 Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 09.12.06, 02:06
        Ciesz się spadkiem. Nie prosiłaś o niego. Pani Grażyna w ten sposób wyraziła po
        śmierci swoją wdzieczność. A z koleżanką daj sobie spokój - nie warto tracić
        czasu.
    • agniecha9991 arnika.arnika?? 08.12.06, 21:38

      • monia145 Re: arnika.arnika?? 08.12.06, 21:41
        Chyba nie, bo błędów nie robismile))))
        Jakos tak miło sie to czytało, czego nie da sie powiedzieć o postach arnikismile
    • iwciab Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 08.12.06, 21:39
      Długie ale ciekawe, nie wyrzucaj sobie, że przyjęłaś spadek, taka była wola tej
      Pani. A z przyjażnia tak już jest... czasem nam się wydaje że ktos jest
      przyjacielem, kiedy jest w dużo lepszej sytuacji a kiedy los sie do nas
      uśmiecha, to jakos sie wszystko zaczyna psuć. Jeśli Ci zależy na tej znajomości
      to porozmawiaj z nią szczerze. Szczęściara z Ciebie w sumie, bardzo sie cieszę
      ze Wam sie układa,moi bliscy maja bardzo poważny problem , jeśli by Ci się
      chciało przeczytać to kilka dni temu o tym pisałam. Może coś doradzisz,
      pozdrawiam i życzę więcej pewności siebie IwciaB
    • dorotadu Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 08.12.06, 21:42
      nie rozmawiać - znaleźć inną bratnią dusze (tamta nie bratnia smile
      • azajda Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 08.12.06, 21:46
        Na przyjaciółce to ja bym położyła krzyżyk a przyjaźnić możesz się np ze mnątongue_out
        widze że mamy podobną filozofię życiową -ja też cieszę się z małych rzeczy choć
        dużymi nie pogardzętongue_out
        aga
    • ala67 Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 08.12.06, 21:48
      Nie widzę nic złego w tym, że przyjęłaś spadek.
      A co do przyjaciółki...Przyjaciół wcale nie poznaje sie w biedzie - tylko w
      sytuacji wprost przeciwnej. Dużo łatwiej poużalać sie nad kimś i powspółczuć z
      peryspektywy tego, co to mu się powodzi i ma lepiej, niż szczerze sie ucieszyć
      czyims sukcesem lub szczęściem.
      Może bym spróbowała rozmowy z przyjaciółką, ale jak by nic nie dała,
      odpusciłabym ją chyba sobie bez żalu.
    • demarta malina 08.12.06, 21:50
      piękne gesty w waszym życiu, piękne acz nieoczekiwane nagrody..... uwierz w
      sprawiedliwość losu i przyjmij wszystko to, co los wam zsyła. jeśli nie dla
      siebie i męża, to choćby dla waszych dzieci, ostatecznie, to im się coś od was
      w życiu należy......
      jeśli chodzi o J. to zastanowiłabym się nad istotą znajomości. czy ta znajomość
      dawała J. tyle samo satysfakcji co tobie? jeśli tak, to mam wrażenie, że mimo
      wszystkie obydwie szukałyście czegoś zupełnie innego w "tej drugiej". dla
      ciebie to miała być bratnia dusza, dla niej..... może ktoś kto całym swoim
      jestestwem potwierdzał jej wyższy status społeczny? dowartościowywało ją to?

      no i warto pomyśleć może nie "co dalej", ale "czy w ogóle dalej"? może te
      zmiany w waszym życiu pod wpływem spadku i wygranej w totka sprawiły, że nie
      dostaje z tej znajomosci tyle ile dostawała do tej pory? może dlatego bliższa
      znajomość z tobą przestała przynosić niematerialne profity w jej życiu i
      dlatego się "wykrusza"?

      przemyśl to sobie dokładnie i jeśli nie daj moze moje bla bla się potwierdzi,
      to może nie warto dzwonić, prosić, nakłaniać do dalszych bliskich więzów?

      ... nie wiem......
      • malwinette Kurde, fajna z ciebie babka:) 08.12.06, 21:54
      • zuzanna56 polubiałyśmy się, odszyć sukienkę 08.12.06, 21:55
        czy takiego stylu używa nauczycielka?
        • demarta Re: polubiałyśmy się, odszyć sukienkę 08.12.06, 22:01
          nauczycielka matematyki.... chyba tak wink
        • malina.malina Re: polubiałyśmy się, odszyć sukienkę 08.12.06, 22:24
          Przepraszam za bledy gramatyczne (bo to chyba raczej nie ortograficzne sa).

          Tak, jestem nauczycielem matematyki i fizyki. Obydwa te kierunki skonczylam na
          UJ.
          Mysle ze nayczycielem tych przedmiowow jestem dobrym, ale przepraszam za styl,
          jesli kogos razi (na pewno mam nad czym popracowac).
        • luxure Re: polubiałyśmy się, odszyć sukienkę 09.12.06, 07:57
          moja pani od fizyki mówiła "troszki". Daj dziewczynie spokój
          • demarta Re: polubiałyśmy się, odszyć sukienkę 09.12.06, 19:49
            a moja pani od polskiego mawiała "piszesz jak kura pazurą". no o cezarym
            pazurze jeszcze nikt wtedy nie słyszał...;PPPP
    • aleksa13 Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 08.12.06, 21:59
      Wiesz dziwie się mocno że jeszcze zaliczasz panią J do przyjaciółek.Ta pani
      lubiała gdy byłaś biedna .Też kiedyś miałam wiele takich przyjaciółek.A teraz
      pomimo to że nadal jestem nie bogata nie potrzebuje wystarczy że mam kochanego
      niemęża.Czasem się zastanawiam czy jakaś przyjaciółka mi jest potrzebna.Bardzo
      dobrze zrobiłas że przyjełaś spadek .Wkońcu to tobie został zapisany.Mam
      nadzieje że znajdziesz jakąś bratnią duszę .Pozdrawiam i życzę powodzenia.
      • zuzanna56 Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 08.12.06, 22:03
        lubiała???
        • kinia2004 Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 08.12.06, 22:12
          przyznam szczerze, że często bywam w towarzystwie nauczycielskim i jeszcze mi
          się nie zdarzyło usłyszeć "lubiła", tylko właśnie "lubiała". Kiedyś, to aż sama
          się zastanawiałam, że to może ja mówię niepoprawnie właśnie "lubiła", skoro
          wszyscy mówią inaczej. Tak, czy inaczej mnie osobiście u kogoś błędy nie
          przeszkadzają, a przeszkadza mi to, kiedy sama napiszę przez nieuwagę coś z
          bykiem smile. A, i kiedyś pracowałam w zakładzie krawieckim, tam zawsze mówiło się
          odszyć coś tam, ale ta forma to faktycznie jest przyjęta
          • zuzanna56 Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 08.12.06, 22:15
            Mnie to wyrażenie bardzo zdziwiło ale może tak się mówi w jakimś regionie
            Polski.
    • kinia2004 Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 08.12.06, 22:03
      Mnie też się fajnie czytało. Myślę, że "za dobry" z Ciebie człowiek,
      wolontariat, oddanie pieniędzy teściom, myśl o zakupie mieszkania dla siostry...
      mało takich rzeczy zdarza się w dzisiejszych czasach... a z koleżanką już dawno
      zerwałabym kontakt. Pozdrawiam
    • yenna_m mieszkanie przyjąć, kolezankę olać (n/t) 08.12.06, 22:04

      • mbwj88 Re: mieszkanie przyjąć, kolezankę olać (n/t) 08.12.06, 22:14
        i wszysko na ten temat
        i żyj jak żyjesz bo szczęście ci sprzyja
        • kattkak Re: mieszkanie przyjąć, kolezankę olać (n/t) 08.12.06, 22:20
          mam wrażenie że nie przeczytałam historii pewnej przyjaźni tylko opis jakieś
          toksycznego chorego układu, w którym jedna ze stron wyznaje zasadę im gorzej
          dla Ciebie tym lepiej dla mnie.
          Wrrrr....
          Co za obleśny babol!
          Olałabym tą babę i trzymała sie od niej z daleka, żeby mi życia nie zatruwała
    • 21aga1 Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 08.12.06, 22:47
      jak piszesz prawdę, a zakładam że tak, bo nie widzę sensu oszukiwania, to może
      ze mną się zaprzyjaźnisz, bo z Ciebie jakiś super fajny człowiek, tak rzadko
      spotykany w dzisiejszych czasach. Mieszkanie - Twoje, piękny prezent, chyba
      przyjaźń, opieka, możliwość "liczenia"na kogoś w trudnej sytuacji ważniejsze
      niż jakieś więzy krwi. Koleżankę J. olej, sama się zastanów, kim dla niej byłaś
      i jesteś, może kimś przed kim można się popisać kasą, a w obecnej sytuacji już
      nie ma czym? To przyjaciółka? Chyba raczej jakiś chory układ.
      Pozdrawiam
    • ulapod Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 08.12.06, 22:55
      1. Odpuść sobie znajomość z taka 'przyjaciółką'.
      Jesli zamiast się cieszyć twoim szczęściem zazdrości to
      nie męcz jej dłużej.

      2. Z mieszkania się ciesz. Ty pomagałaś jej bezinteresownie
      a rodzina nie pomagała jej w ogóle. Sprawa jest jasna.

      pozdrawiam
    • malina.malina Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 08.12.06, 23:04
      Chyba zaluje ze to cokolwiek napisalam na forum.
      Tyle razy czytajac czyjes historie, zawziecie odpisywalam, a potem tego nigdy
      nie wysylalam... Chyba intuicja mi podpowiadala... wink

      Piszac to, nawet nie pomyslalam o tym iz ktos moze wziac moja historie za
      klamstwo. Z tego wynika iz polowa opisywanych historii na tym Forum to
      wymyslone historyjki. Ja napisalam w 100% prawde i tylko tyle moge powiedziec.

      Co do mojego stylu pisania. Na szczescie nie jestem nauczycielem j. polskiego,
      bo dopiero byloby mi wstyd wink.
      Na szczescie matematyke i fizyke mam 'w jednym palcu' i z tego sie ciesze. Mam
      nadzieje ze dyplomu nikt nie chce widziec, bo nie mam skanera w domu wink. Moi
      uczniowie swietnie zdaja mature z matematyki, a mowia, ze matematyka taka
      trudna...

      Tekst, ktory sama napisalam, wydrukowalam. W poniedzialek udam sie z nim do
      kolezanki - polonistki i niech pokaze mi moje wlasne bledy. Na pewno z tym cos
      zrobie!
      No a teraz to tylko moge Was przeprosic za moje niedouczenie.

      Malwina
      • demonii Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 08.12.06, 23:27
        Jak ja Ci zazdroszczę tej matmy i fizy w jednym paluszku smile))
        Pozdrawiam gorąco smile)
      • 21aga1 Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 08.12.06, 23:45
        Nie oburzaj się, ja też się rzadko wypowiadam, tylko, że na wcześniejszym
        etapie rezygnuję niż Ty, zazwyczaj nawet nie zaczynam pisać odpowiedzi.Moja
        odpowiedź, mimo że może być przyjęta za ironiczną, nie jest taka w
        rzeczywistości (wcześniejsza wypowiedź), naprawdę Cię podziwiam i po
        przeczytaniu Twego postu stwierdziłam, że musisz być super człowiekiem. O
        taką "przyjaciółkę" nie warto zabiegać. I jeszcze jedno, na forum, mimo że
        czytam od ok.1 roku, wypowiedziałam się może z 5 razy, zawsze w bardzo
        konkretnych sprawach tj. problem - pomysł, mój sposób na rozwiązanie problemu.
        Twój post poruszył mnie na tyle, że po raz pierwszy wypowiedziałam się w tego
        typu temacie.
        Pozdrawiam
        Agnieszka
      • ik_ecc Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 09.12.06, 03:17
        E, zignoruj negatywy, skup sie na pozytywach. smile Kilka sensownych odpowiedzi
        tez padlo. Od siebie dodam jeszcze, ze brzmisz na bardzo fajna dziewczyne.
        Pozdrowienia od informatyczki. wink
    • mongolia4 Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 08.12.06, 23:13
      Jestes dobra osoba i tak jak juz to mowily dziewczyny los Ci wynagradza.A
      z "przyjaciolka" porozmawiaj i wyciagnij wnioski z tej rozmowy czy warto czy
      nie byc przyjaciolka w jedna tylko strone.Dobrze ze przyjelas mieszkanie i nie
      zamartwiaj sie .
    • agatelek2 Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 08.12.06, 23:24
      Nie postapilas niemoralnie, a z J.daj sobie spokoj.pozdr
    • mysia-mysia Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 08.12.06, 23:35
      Pani Grażynka, koleżanka J, w dodatku z forum (wspaniałomyślnie nie chcesz
      podawać jej imienia), której mąż jest dyrektorem finansowym w jednej z większych
      firm a ty masz na imię Malwina i jesteś nauczycielką - pięknie smile

      nie sądzę żeby koleżanka J zazdrościła ci mieszkania bądź wygranej - w końcu jej
      mąż jest dyrektorem finansowym więc pewnie ich stać na więcej
      • malina.malina Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 08.12.06, 23:43
        Dziekuje wszytskim za odpowiedzi.
        Nie mam zamiaru przekonywac niektorych co do autentycznosci mojego postu.
        Ide nadrobic zaleglosci z j.polskiego. To chyba wszystkim na dobre wyjdzie wink.

        Wszystki osobam dziekuje za wypowiedzi i porady.

        Malwina (to tez moje prawdziwe imie, a szkoda... bo wolalabym Ewa!)
      • mongolia4 Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 09.12.06, 00:53
        Powiedziala co wiedziala!!Oj Mysia-mysia.JeJ!!
    • ik_ecc Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 09.12.06, 00:00
      Spadek przyjac z radoscia - to pani Grazyna zadecydowala o tym kto jest jej
      najblizsza osoba i kto zasluguje na mieszkanie.
      Co do sposobu wydania wygranej - postapilabym zdecydowanie tak samo (no, moze
      zamiast Francji wybralabym Wielki Kanion w Colorado wink).
      Co do J... Wyglada na to, ze lubi miec kogos przy sobie kogo uwaza
      za "gorszego" zeby samej poczuc sie lepiej. U niej wykladnikiem
      gorszosci/lepszosci sa pieniadze, teraz czuje sie zagrozona, wiec stara sie
      Cie "zepchnac" na ta pozycje do ktorej sie przywyczaila. Prawdziwy przyjaciel
      cieszy sie jak cos nas dobrego spotka i respektuje nasze decyzje nawet jesli
      sam by podjal inne. Nie wyobrazam sobie robic takich wyrzutow przyjaciolce,
      jakie Tobie robi J.
      Pozdrawiam serdecznie.
    • majan2 Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 09.12.06, 07:36
      Dobrze wydalas te pieniadze. Ja bym zrobila podobnie tylko by to chyby byly
      WLochy. I mysle, ze ta kolezanka nie jest zbyt fajna i zbyt madra. Proponuej
      zmienic znajomosc.
    • luxure Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 09.12.06, 07:51
      To nie jest Twoja przyjaciołka, z tego co piszesz jest to ktoś komu wielką
      satysfakcję sprawiało że może Ci imponować bo ma kasy jak lodu, bo Ty
      taka "bidulka" w jej oczach a ona wielka pańcia. Chyba ja kłuje w oczy że Ci
      sie nieźle powodzi, że masz szczesliwą rodznkę, że macie duże mieszkanie które
      otrzymałaś zupełnie legalnie i jej głupimi gadkami sie w ogóle nie przejmuj.
      Pewnie by wolała żebyście sie tułali w wynajętych kawalerkach. Są tacy ludzie
      wierz mi. Najlepiej zrobisz jak zerwiesz znajomość z tą Panią. Ja bym tak
      zrobiła. Nic mnie tak nie wkurza jak nieżyczliwi ludzie w otoczeniu.
      • pampeliszka Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 09.12.06, 08:39
        Ja bym tez skonczyla znajomosc z taka niby przyjaciółka, ktorej zal nawet
        sukienki dla dziecka... Ciesz sie, ze los Wam sprzyja, z tego, co piszesz, to
        nic dziwnego, ze pozytywy wracaja, skoro sie potraficie dzielic z innymi. I nie
        miej wyrzutow sumienia, ze przyjelas mieszkanie, taka byla ostatnia wola Twojej
        znajomej.
        • aguskin Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 09.12.06, 09:36
          a ja uważam inaczej twoja koleżanka J., to bardzo nieszczęśliwa osoba,
          jest tak zwana pijawka energetyczną, tzn. sama w sobie nie ma pozytywnej
          energii i musi ją czerpać z ciebie, to osoba nieszczęśliwa bo nic ją nie
          cieszy, i raczej mocno zakompleksiona, bo choć ty masz mniej to jej się wydaje
          że lepiej, czasem są takie osoby że wszystko u innych jest lepsze, i to ją
          denerwuje dlatego sama przed soba udaje ze tego by nie chciała, czyli tułaczki
          po francji cudzego mieszkania itp.
          z pewnościa nie opisałaś wszystkiego bo muszą być też pozytywne strony inaczej
          nie kolegowałabyś sie,
          utożsamiając sie z tobą wszystko odrzuca bo nie bedzie nigdy toba a ci
          zazdrości, na tym polega jej nieszczęście ze fajnie jest tylko u innych że
          fajne są rzeczy innych i tego nie cierpi i nie umie z tym walczyć,wkurza ją że
          wydała kase na markowy ciuszek a ty zrobiłas to sama lepiej i cię to cieszy, ze
          stać cie na szlachetność, na która ją nie stać, że masz inne myślenie i fajnie
          na tym wychodzisz,

          bo wersja że cie poprostu nie lubi wydaje mi sie małoprawdopodobna,
          • jowita771 Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 09.12.06, 10:28
            wielu ludzi tak ma, że lubią czuć się lepsi od innych. mnie się wydaje, że J
            potrzebuje Malwiny do porównywania się. i dopóki to porównywanie wychodziło na
            jej korzyść, było dobrze. teraz jej się nie podoba. sama znam taką osobę. jak
            komus jest źle, to świetna przyjaciółka, ale niech tylko zacznie mu się
            powodzić, to nie zostawi suchej nitki. zupełnie, jakby jej tym samym ubywało.
            nie nazwałabym takiej osoby przyjacielem. ktos napisał w tym wątku wielką
            prawdę - ze prawdziwych przyjaciół nie poznaje się w biedzie, a wtedy, kiedy
            nam się dobrze powodzi.
            Malwino, zastnów się nad tą "przyjaźnią", ktoś, kto nie jest Ci życzliwy, to
            zaden przyjaciel. a co do spadku, to nie powinnaś się w ogóle zastanawiać,
            tylko uszanować wolę zmarłej. starsza pani chciała Ci się odwdzięczyć, bardzo
            nie w porządku zachowuje się "rodzina", tu się nie ma nad czym zastanawiać.
            zasugerowałaś się tym, co powiedziała Ci J, a ona wcale tak nie myśli. gdyby
            była na Twoim miejscu, spadek by przyjęła, a że to Ty dostałaś, to ją kłuje i
            chciałaby, żebyś tego nie miała.
    • 76kitka Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 09.12.06, 10:29
      Dostaliście prezent i z tego się cieszcie. Na prezenty nie trzeba zasługiwać, tak się dzieciom tłumaczy, że Mikołaj przniesie prezent jak sie będzie grzecznym. Nie sądzę, żeby Pani Grażynka nie pamiętała o swojej dalszej rodzinie, ale skoro zapisłam mieszkanie Wam, chciała żebyście to Wy je dostali. Co do koleżanki myślę, że to nie jest przyjaźń. Ona poprostu chciała kogos na tle którego wydawała by się krezuską, której można by zaimponować czymś drogim i poszpanować. Nie akceptuje sytuacji, że masz mieszkanie, jesli Wam (czego życzę) trafi sie 6-tka w lotto przestanie Cię zauważać na ulicy.
    • wimsey Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 09.12.06, 11:47
      Malina,

      serdeczne dzięki za opisanie tej historii. Jest kompletnie nieprawdopodobna, ale guzik mnie to obchodzi. Przed Świętami trzeba wierzyć w ładne opowieści smile
      Wierzę zatem i życzę dużo szczęścia. Sama czujesz, że J. trzeba szczerze wygarnąć, a jeżeli nic do niej nie dotrze - pogodzić się, że nie ma tu mowy o przyjaźni.
      Pozdrowienia gwiazdkowe -
      PDBW
      P.S. "Lubiać" to podkrakowski regionalizm; słyszałam jak UJotowe polonistki tak mówią.
    • gemmavera Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 09.12.06, 12:56
      Malina, a jakiego wczesniej miałaś nicka? Wtedy, kiedy się tutaj w ciąży
      zaprzyjaźniałas z J.?
      big_grin
      • malina.malina Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 09.12.06, 13:41
        5 lat temu bylo to forum jeszcze edziecko, nie pamietasz?
        Chyba nie jestes w stanie znalezc postow z tamtego okresu... wink
        • gemmavera Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 09.12.06, 14:15
          malina.malina napisała:

          > 5 lat temu bylo to forum jeszcze edziecko, nie pamietasz?
          > Chyba nie jestes w stanie znalezc postow z tamtego okresu... wink

          Ależ oczywiście, że pamiętam. smile
          I jestem w stanie znaleźć te posty - znalazłam przed chwilą np. mój pierwszy
          post na eDziecku, z 6 lutego 2002. big_grin

          Dlatego właśnie pytam o nicka - bo jeżeli faktycznie jesteś tu od 5 lat, to
          powinnam Cię kojarzyć. W końcu, jak pewnie pamiętasz, smile eDziecko było w tym
          okresie dośc kameralne.
          big_grin
          • malina.malina Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 09.12.06, 15:31
            To moje posty powinny byc z poczatku roku 2001.
            Nie jestem teraz w stanie podac dokladnego nicka (bylo cos w stylu Malwina mama
            Dagny, albo z kropkami w srodku).
            Ja bardzo duzo pamietam osob z tamtego czasu np. Gosie1, albo AsieT lub jej
            meza Sebastiana, albo Fuge.
            Potem chwile udzielalam sie na Forum Maluchy, a gdy wrocilam do pracy na caly
            etat, zupelnie nie mialam czasu na Internet.
    • frodolin Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 09.12.06, 14:33
      myślę, że nie masz powodu do tego aby czuć się w nieporządku co do dalszej
      rodziny Pani Grażynki to było jej mieszkanie i to ona zadecydowała, że należy
      się ono właśnie tobie z takich czy innych powodów, a co do twojej przyjaciółki
      to chyba sama rozumiesz, że nie ma oczym tu rozmawiać laska poprostu
      prawdopodobnie zadawała się z tobą aby poprawić sobie samopoczucie, że jest od
      ciebie lepsza, wiem co piszę bo sama tego doświadczyłam nie raz, daj sobie z
      nią spokój nie warto zawracać sobie nią głowy, pozdr.
      • 1514a Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 09.12.06, 14:56

        Fradolin ma zupełna racje. Mieszkanie ci sie należy, przeciez nawt nie
        zabiegałaś o nie na siłę, dostałaś za dobre serce, a z J. daj spokój, odizoluj
        od siebie bo może jeszcze napytać ci biedy. Ja miałam podobną sytuacje z
        przyjaciółka jeszcze w liceum, choć w innej kwestii, było ok póki ona miała
        tylko powodzenie wśród facetów, a kiedy ja znalazłam swoją połówkę szlak ja
        trafiał i wtedy zaczynały się nieporozumienia. to osoba typu dobrze jest kiedy
        jej się układa, kiedy zaczyna tobie ona próbuje to psuć
        • berecik7 Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 09.12.06, 19:36
          Malwina, Twoja historia jest jak żywcem wzięta z Musierowiczsmile)) I jest super.

          Kuzynem się nie przejmuj. Niby dlaczego on miałby dostać ten spadek??? Dlatego,
          że przypadkiem był spokrewniony z p. Grazyną. To chyba nie jest jeszcze powód,
          żeby sobie rościć prawa do takiego majątku, zwłaszcza że jakoś do chwili
          smierci tej Pani nie umiał sobie o niej przypomnieć.

          Ze znajomości z J. zrezygnuj. To jest tak, jak piszą dziewczyny wyżej. Jesteś
          atrakcyjna, dopóki jesteś biedniejsza, Twoje dzieci gorzej ubrane, a wakacje
          spędzacie w Rabce...Wtedy ona czuje się świetnie. Daj sobie spokój po prostu.

          I taka uwaga finansowa tylko. Na Twoim miejscu szkoda by mi było sprzedawania
          tak fajnego mieszkania. Ja wiem, że ono po wyprowadzce z 38 metrów wydaje się
          wam ogromne i za duże, ale pomyśl. Twoje dziewczynki kiedyś dorosną, a przy
          dzisiejszych cenach mieszkań może was być nie stać na zafundowanie im choćby po
          kawalerce. Dlatego nie sprzedawałabym mieszkania twraz, poczekałabym aż
          dziewczynki dorosną i wtedy zamieniła na 3 mniejsze ewentualnie. To będzie
          piękny prezent dla nich i świetna polisa, też przepustka do samodzielności. A
          siostra może jednak jakoś sobie poradzi. Teraz chyba jesteś odpowiedzialna za
          swoje dzieci bardziej niż za siostrę. Chociaż oczywiście to Twoja decyzja.

          Życzę Ci wszystkiego najlepszego i pozdrawiam.
    • lineczkaa Re: Mieszkanie, przyjaciolka i w ogole ;) 09.12.06, 18:50
      Jesteś wielka! Chylę czoła za wytrwałość i bezinteresowność w opiece nad "obcą"
      osobą. Czase dzieci nie traktują tak rodziców na starość.

      Co do J., to ją olej, nie warta nawet "cześć" na schodach. Wygląda na kogś, kto
      lubi się zadawać z kiś, kto ma niższą niż ona pozycję materialną. Tylko dlatego,
      że wtedy lepiej ją widać. Co za beznadziejna baba! Szkoda czasu na taką podłą gnidę.

      Co do mieszkania, to często po śmierci dalsza rodzina to tylko sępy. Nie
      przejmuj się.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka