bunny.tsukino
11.12.06, 10:07
Zainspirowane postem z "wychowania". Co o tym sądzicie? Bo ja się wciąż
dziwię, jak można dziecko zostawić...Znam takie rodziny, w których ona lub on
emigrują a dzieci zostają w Polsce.
Przykład1. Mama wyjeżdza na początku lat 90 do Niemiec. Klaudia moja
koleżanka i jej brat Szczepan zostają z Babcią, która rozpieszcza ich
niemiłosiernie. Ojciec odchodzi do "innej pani". Dzieci jako jedyne mają
wypaśne zabawki i zero kontroli. Po latach Klaudia zostaje tancerką go-go, a
Szczepan po wielu perypetiach kończy technikum i żyje jako tako.
Przykład2. Syn 23 lata, córka 19. Rodzice na emigracji odkąd syn skończył 18-
kę. Mama w Irlandi, ojciec w Austrii. Widują się tylko na święta, każde z
rodziców urządziło się w nowej ojczyźnie z innymi partnerami, o rozwodzie
nie myślą,udają przed dziećmi, że wszystko ok. Syn twierdzi, że każda kobieta
to k***a i że nigdy nikogo nie pokocha, córka sprowadza do domu bezrobotnego
faceta koło 40, z którym spodziewa się dziecka.
Przykład3. Rodzice na emigracji w Irlandii. W domu zostaje syn 18-letni i o 4
lata młodsza siostra. Rodzice przesyłają pieniądze na konto, którymi ma
dysponować syn. Efekt: w domu pojawia się dvd, rower, nowe komórki, laptop.
Jedzą chleb z pasztetem a na obiad frytki na zmianę z zupkami chińskimi.
Rodzice dzwonią, że nie przyjadą na Święta, bo któs ich zaprosił na
bajeranckie X-mas party.
Wiem, że takie sytuacje zdażaja się w domach, gdzie oboje rodziców jest na
miejscu, ale zaniedbują emocjonalnie swoej dzieci. Zawsze wychodziłam z
założenia, że można żyć biedniej, ale szczęśliwiej. W powyższych sytuacjach,
wszystkie te osoby miały pracę, żyły na średnim poziomie, na pewno nie
głodowały i nie korzystały z mops-u.