IP: *.* 26.11.02, 14:18
hej! chcialam się poradzić a"propos obiecywania lubemu czegokolwiek. otóż całkiem swobodnie obiecałam ugotowanie czegoś, czego sama nie konsumuje. Ale jak to bywa w odmętach zycia rodzinnego, jakoś coś nie wypaliło, a to ja źle się czułam :cry: , a to dzieciaczki byly chore, jakoś też zbytnio nie miałam ochoty. aż tu pewnego dnia..... :gun: całopopołudniowa awantura na temat wypełniania obietnic. w moim pojęciu, osoba mi bliska :love: winna wykazac się większą wyrozumiałościa, niz np. mój "ukochany" szef, dla którego nic nie jest w stanie zwolnic mnie z pełnienia obowiązków służbowych. a tu niespodzianka!!! :crazy: jego stanowisko zupełnie odwrotne, 100% mobilizacji i stawaie na rzęsach, byle wypełnić dane słowo. i jeszcze szczegół który doprowadza mnie do pasji. jego plany nie budzące sprzeciwu. on ma plan - zakup dla mnie :wahoo: czegoś, a tu syn wisi u nogi, córka chce na lody. a ja....? zakupy to ostatnia rzecz na którą mam ochotę, ale jego plan??!! czasem poprostu słupieje!! :grin: a jak tam u was?? pocieszcie ,mnie troche, bo to zwiazek nr 2! i mam nadzieje, ze nie bedzie gorzej!!!! :hello:
Obserwuj wątek
    • Gość: emama Re: obiecanki IP: *.* 27.11.02, 00:33
      Nic się nie martw, z mężczyznami tak już jest. Ostatnio mój cały dzień siedział w domu i widział, że dwoję się i troję, żeby posprzątać, zrobić pranie (w ręku) i ugotować obiad. Nie wspominając o tym, że jak tylko zauważył, że siadam to dawał mi córkę na ręce. Szlak mnie trafiał, a mój luby trzy razy pytał mnie czy umyłam już jabłuszka (były zakurzone, bo dzień wcześniej wymieniali okna). Ja mu na to, że jestem zajęta i nie mam czasu myć jabłuszek. On mi na to z ironią, że właśnie widzi i mnie rozumie. I jak tu pojąć mężczyzn??? Już nie silę się na zrozumienie.Pozdrawiam cieplutko. Asik
    • Gość: vaana Re: obiecanki IP: *.* 27.11.02, 03:29
      Wiesz Agata, bo to moze dlatego, ze obiecalas JEDZONKO. Moj maz jest na tym tle bardzo wrazliwy, bardzo lubi moje gotowanie i czasem juz wieczorem wypytuje "a co jutro bedzie?" :lol: Wiem, ze bylby mocno zawiedziony gdybym obiecala i nie spelnila obietnicy. A Ty nie wyhodowalas smakosza? Czasem dobra kuchnia bywa przeklenstwem :) Jesli chcesz swojemu mezowi pokazac, ze niekiedy zycie decyduje o tym, co sie wydarzy, wystarczy bys wymogla na nim jakas obietnice i skutecznie uniemozliwila jej realizacje, po czym podsunela moral a"la wniosek. Czy nie mamy do czynienia z wieksza iloscia dzieci, niz wydalysmy na swiat? ;)Poza tym, na jesieni wiekszosc z nas jest drazliwa.Pozdrawiam :)Malgorzata.
    • Gość: madzia22 Re: obiecanki IP: *.* 27.11.02, 11:07
      Cieszę się, Gosiu, że w ten sposób podchodzisz do tego programu i wystąpienia w nim. Mam nadzieję, że znajdzie się ta brakująca kobieta i opowie przed publicznością o swoim cierpieniu.Tymczasem ja od początku swojej choroby rozmawiałam o niej z ludźmi, pisałam artykuły i maile. Ale przede wszystkim rozmawiałam z innymi mamami, ze swoimi przyjaciółmi (każdy ma przecież jakąś znajomą młodą mamę) i uczulałam ich na depresję poporodową. W ten sposób reazliowałam i realizuje moją potrzebę walki z tą chorobą i nastawieniem Polaków do niej - robię to przez moich najbliższych.MadziaP.S. Poza tym jakoś nie przepadam za telewizją
      • Gość: madzia22 Re: obiecanki IP: *.* 27.11.02, 11:14
        Przepraszam was, wstrzeliłam się do niewłaściwego postu. Od kilku tygodni jakiś chochlik działa na forum i robi różne psikusy.Madzia
    • Gość: anuś Re: obiecanki IP: *.* 27.11.02, 11:51
      Aga, sorki ale jeśli obiecałaś... ja BARDZO!!! nie lubię słów rzucanych na wiatr. To tyle.... Pozdrawiam anuś
      • Gość: efcia25 Re: obiecanki IP: *.* 27.11.02, 12:20
        Dla mnie rzecz przedstawia się tak:Jezeli bym obiecała i nie zrobiła tego tylko dlatego,ze mi się nie chciało to wtedy ma rację,jeżeli mnie okrzyczy,natomiast jezeli nie zrobiłam tego co obiecałam z przyczyn niezaleznych ode mnie(jakieś nieprzewidziane nagłe przypadki,o których nie miałam zielonego pojęcia gdy mu obiecałam)To wtedy zacinam się i nic.Wtedy juz robię na przekór.Bo w końcu za co ten żal?I nawet póżniej,gdy mam już czas i znowu mnię prosi to każe mu zrobić to coś sobie samemu,jak ma na to ochote.Takie moje zdanie.Dać palec to chce rękę.Pozdrowionka
        • Gość: efcia25 Re: obiecanki IP: *.* 27.11.02, 12:36
          Witam,zaczęłam rodzic w sposób bardzo typowy, regularne skurcze, ból, tyle że skurcze te pojawiły się w dzien a nocą przeszły. Na drugi dzień już w szpitalu powtórzyło się to samo. Cały dzień skurcze a wieczorem zasnęłam wyczerpana.Zadnego rozwarcia nic, zupełnie. Trzeci dzień zaowocował znikomym rozwarciem. W sumie przyzwyczaiłam się do tego po trzech dniach. Uznałam że widocznie tak ma być. Odwiedziła mnie moja doświadczona siostra, która zaczęła mnie przekonywać że naprawdę rodzę. Ja jej na to że nie, niemożliwe, takie skurcze mam od trzech dni,gdyby coś się działo to byłabym już na porodówce a nie leżała na oddziale, a fakt że aktualnie robię się zielona z bólu to tylko znak ze "TO" już niedługo, ale nie dziś nie, nie, na pewno. I tak tego samego dnia o godz. 22.05 urodził się mój synuś. Na prawdę byłam zaskoczona :), wyobrażałam sobie większy ból, to że rodzę dotarło do mnie w momencie gdy odeszły mi wody. pozdrawiamzaskoczona 10 miesięcy temuAgata

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka