Gość: trolka
IP: *.*
08.01.03, 08:44
Witajcie. Dziś rano niestety zachowałam się tak podle, że nie mogę sobie tego wybaczyć.Wstaliśmy rano, -18, więc mąż zaproponował, że ten raz mógłby pojechać do pracy o 15 min. późniejszym autobusem, wtedy odwiozłabym do przedszkola samą Olę , a on w trakcie ubierania pilnowałby Ewki(zawsze jeździmy we trzy, potem my z Ewka wracamy). Tak mnie ta wizja nieubierania Ewki w koszulki, dresy, kombinezony i wazelinę przyćmiła, że zaczęłam strasznie się spieszyć i popędzałam Olę jak gestapowski komando, pokrzykiwałam, że za wolno się ubiera(też miała sukienkę i dres na to i kombinezon, ma 5 l. i ubiera się całkiem sama, od a do z, ale tym razem mogłam jej choć trochę pomóc. Tymczasem doprowadziłam ją do płaczu a na koniec dodałam, że nie wiadomo po co jej te włosy długie, jak nie umie pilnować szczotki i gumek. Ola w końcu była cała zapłakana, a ja czułam się strasznie. Przeprosiłam ją ,ale tak mi głupio, że tak wyładowałam się na dziecku, ktore naprawdę się stara.Jest mi przykro. Wystarczyłoby, żebym powiedziała jej coś miłego popędzającego, a nie tak. ta moja psychiczna przewaga wobec dzieci ...chyba do niej nie dorosłam.Czekam już na popołudnie,żeby być normalną mamą wobec niej.Napiszcie jak możecie słowo na pociechę.Hania