Dodaj do ulubionych

nie chciałam tego dziecka

IP: *.* 14.01.03, 21:31
Drogie mamy,Pisze ten post bo najlepiej jest pozostać anonimową, proszę o podzielenie się doświadczeniemi z macierzyństwa tzw. niechcianego. Mam 6 miesięczną córeczkę, no i kocham ją bardzo ale wciąż mam do siebie głupie pretensje że jej nie chciałam i że zabrała mi wolność. Jestem(byłam ) kobieta bardzo aktywną, dużo podróżowaliśmy z mężem, prowadziliśmy bardzo bogate życie towarzysko rozrywkowe, a dziecko nam się po prostu przytrafiło. Nie planowalismy go przynajmniej na jakiś czas. Teraz jak już jest ja nie mogę sie pogodzić z tym uwięzieniem w domu i z kompletną zmianą stylu życia, a jednocześnie czuje do siebie wstręt że nie jestem oddaną matką. Gdzie te instynkty macierzyńskie?Proszę podzielić sie ze mną waszymi doświadczeniami.
Obserwuj wątek
    • Gość: aronka Re: nie chciałam tego dziecka IP: *.* 14.01.03, 23:09
      Witaj! Jeśli chodzi o uczucia macierzyńskie, to różnie z tym bywa nawet w przypadku bardzo chcianych i oczekiwanych dzieci. Ja też miałam potworne "doły", mimo, że bardzo pragnęłam dziecka, nie prowadziłam zbyt bujnego życia towarzyskiego, a córeczkę urodziłam w wieku 30 lat. Nie mogę więc ubolewać, że coś mnie ominęło, że dziecko zabrało mi wolność. Pewnie, to są ogromne ograniczenia. Ale przede wszystkim nie wyładowuj się na dziecku, bo ono nie jest niczemu winne. Nie daj córeczce odczuć, że była niechciana, bo to kiedyś może być dla niej prawdziwym dramatem. Domyślam się, że jesteś bardzo młodą osobą, stąd to rozgoryczenie. Poczytaj sobie posty kobiet, które nie mogą mieć dzieci, a potwornie tego chcą i to jest ich tragedia. Albo wypowiedzi mam chorych dzieci, które cały swój czas poświęcają dziecku i są u kresu sił, a nie narzekają. Nie wiem, czy to Ci pomoże, ale przyznam Ci się, że na mnie to strasznie działa. Jak tylko mam trudniejszy okres, zaczynam się nad sobą użalać, to własnie myśl o takich nieszczęściach sprowadza mnie do pionu. Myślę, że mam zdrowe, śliczne dziecko i nie mam prawa narzekać. A pomyśl, za jakiś czas córeczka podrośnie i będziecie razem podróżować, będziesz mogła pokazać je świat. Czasu nie cofniesz! Ciesz się tym co masz. Widocznie tak właśnie miało być. I będzie dobrze. Przetrwaj trudny okres, a potem jak mała zacznie gadać... Zobaczysz, jaki to ubaw! No i na pewno usłyszysz od niej najpiękniejsze:"Kocham cię!" Uwierz mi, to jest coś pięknego! Pozdrawiam Cię. :hello:
      • Gość: agaNG Re: nie chciałam tego dziecka IP: *.* 15.01.03, 18:46
        A może zorganizuj sobie opiekunkę raz na jakiś czas i wyrwij się z domu: do fryzjera, do kina czy do znajomych.To Ci pozwoli sie wyluzować, zapomnieć o codzienności i już poczujesz się lepiej.Aga
    • Gość: agacz2905 Re: nie chciałam tego dziecka IP: *.* 15.01.03, 11:12
      CześćMam dwuletniego synka i drugie dziecko w drodze. Częściowo jestem w stanie zrozumieć Twoje odczucia, ale tylko częściowo. Nie liczyłam na żadne dziecko wychodząc za mąż i lojalnie uprzedziłam o tym męża. Kilku lekarzy zupełnie niezależnie od siebie przy różnych okazjach i bez okazji uświadamiało mnie o mojej upośledzonej płodności (lewy jajnik wycięty w wieku lat 20, PCO itp.)Nie było to dla mnie żadnym dramatem ani problemem, nie miałam żadnych pragnień ani planów co do zostania matką.Myślałam nawet, że to świetnie się składa, gdyż jako osoba niepełnosprawna ruchowo nie powinnam brać na siebie takiego ciężaru jakim jest ciąża, a potem hodowanie dziecka. Już bardziej ze względu na męża dopuszczałam w ogóle możliwość "próbowania". On jest ode mnie, powiedzmy, dużo starszy i bardzo dojrzał do ojcostwa, pragnął tego. W jakimś sensie moja pierwsza i obecna ciąża były "niechciane", w tym znaczeniu, że nie wyczekiwane, nie wymarzone, nie upragnione. Ale skoro pierwszą ciążę przeżyłam, mam zdrowego i wesołego synka, to śmiem przypuszczać, że drugą też "przeżyję".Pewno, że ogólnie "posiadanie" dziecka, bycie matką, ojcem, wiąże się z wyrzeczeniami, jakimś przewartościowaniem w życiu. Ale nigdy nie użyłabym słowa "zabranie mi wolności". Czym jest wolność?? Chodzeniem na imprezy, jeżdzeniem po świecie?? To kwestia oczywiście indywidualna, wręcz filozoficzna. Oprócz tego co tu napisałam, całkowicie zgadzam się z postem aronki. Ja bardzo doceniam to, że mam zdrowe dziecko i modlę się, żeby drugie też takie było. Nie mogę Ci kazać cieszyć się dzieckiem, ale proszę: nie narzekaj, bo z Twojego postu wynika, ze sama stwarzasz swój "problem", o którym piszesz. Pozdrawiam. :hello:Agnieszka
    • Gość: agacz2905 Re: nie chciałam tego dziecka IP: *.* 15.01.03, 11:21
      CześćMam dwuletniego synka i drugie dziecko w drodze. Częściowo jestem w stanie zrozumieć Twoje odczucia, ale tylko częściowo. Nie liczyłam na żadne dziecko wychodząc za mąż i lojalnie uprzedziłam o tym męża. Kilku lekarzy zupełnie niezależnie od siebie przy różnych okazjach i bez okazji uświadamiało mnie o mojej upośledzonej płodności (lewy jajnik wycięty w wieku lat 20, PCO itp.)Nie było to dla mnie żadnym dramatem ani problemem, nie miałam żadnych pragnień ani planów co do zostania matką.Myślałam nawet, że to świetnie się składa, gdyż jako osoba niepełnosprawna ruchowo nie powinnam brać na siebie takiego ciężaru jakim jest ciąża, a potem hodowanie dziecka. Już bardziej ze względu na męża dopuszczałam w ogóle możliwość "próbowania". On jest ode mnie, powiedzmy, dużo starszy i bardzo dojrzał do ojcostwa, pragnął tego. W jakimś sensie moja pierwsza i obecna ciąża były "niechciane", w tym znaczeniu, że nie wyczekiwane, nie wymarzone, nie upragnione. Ale skoro pierwszą ciążę przeżyłam, mam zdrowego i wesołego synka, to śmiem przypuszczać, że drugą też "przeżyję".Pewno, że ogólnie "posiadanie" dziecka, bycie matką, ojcem, wiąże się z wyrzeczeniami, jakimś przewartościowaniem w życiu. Ale nigdy nie użyłabym słowa "zabranie mi wolności". Czym jest wolność?? Chodzeniem na imprezy, jeżdzeniem po świecie?? To kwestia oczywiście indywidualna, wręcz filozoficzna. Oprócz tego co tu napisałam, całkowicie zgadzam się z postem aronki. Ja bardzo doceniam to, że mam zdrowe dziecko i modlę się, żeby drugie też takie było. Nie mogę Ci kazać cieszyć się dzieckiem, ale proszę: nie narzekaj, bo z Twojego postu wynika, ze sama stwarzasz swój "problem", o którym piszesz. Pozdrawiam. :hello:Agnieszka
    • Gość: Aluc Re: nie chciałam tego dziecka IP: *.* 15.01.03, 11:46
      nie będę ci za dużo opowiadać o instykcie macierzyńskim, bo w opowiadaniu o uczuciach to ja najlepsza nie jestem ;) są lepsze :jap: Maksio był dzieckiem bardzo chcianym, bardzo wyczekanym, ale miłość macierzyńska nie ma wiele wspólnego z zakochaniem w mężczyźnie, to niekoniecznie musi być uczucie, które zwala cię z nóg od pierwszego wejrzenia i od którego za każdym razem robi się :grin: mokro w majtkach :grin: no może się robi, ale niekoniecznie tobie :lol:nie będę również rozwodzić się długo nad pozostałymi aspektami psychicznymi mienia dzieciów, bo im dłużej człowiek myśli, tym więcej problemów sobie wynajduje :spookie: a co do poczucia uwiązania i utraty wolności - kliknij na mój nick w ramce postu i poszukaj w tym, co pisałam o wychodzeniu z domu i podróżowaniu z kilkumiesięcznym maluchem. Przestań traktować swoje dziecko jak kulę u nogi, raczej jak tobołek :D który można prawie wszędzie ze sobą zabrać. To jest kompletna zmiana w waszym życiu, ale niekoniecznie w stylu jego prowadzenia. Jak we wszystkim, liczy się technika :D:hello:
    • Gość: ez Re: nie chciałam tego dziecka IP: *.* 15.01.03, 16:11
      Wiesz ja też prowadziłam aktywne zawodowo i towarzysko życie zanim się Asia urodziła. Kończyliśmy prace i stwierdzaliśmy no to jedziemy do... i ruszaliśmy w świat. Ciężkie były dla mnie 3 miesiące bo taki okres jesień, niewyspana i trochę zagubiona. Potem było coraz lepiej zaczęliśmy znajomych zapraszać do siebie na kolacyjki, mąż do pracy ja taksówkę Asia w nosidełku i do koleżanki. Do sklepu razem. Jak skończyła 4 miesiące zaczęliśmy z nią podróżować. Choć i tak nadal bywały tygodnie kiedy akurat nie udało się nigdzie wyjść i wtedy trochę męczyłam się. Ale dlaczego teraz wiem !!! Była zima tak jak teraz, krótkie spacery, krótkie dni mąż w pracy.Potem nadeszła wspaniała wiosna, wózek i hop do parku gdzie znalazłam kilka podobnych mam. Przychodziłam rozmawiałysmy i naprawdę nie o dzieciach wymieniałyśmy się nie tylko Dziecko ale i Newsweek.Świat się zmienił potem wróciłam do pracy i odtąd ani chwili nudy po pędem wózek i hop na spacerek. Teraz znów jest zima i nieraz ciężko po pracy bo spacerek towarzyski odpada.Zobaczysz na wiosnę wszystko się zmieni !!! Obiecuję. Acha ja niestety nie mam żadnej rodziny w pobliżu mieszkamy we Wrocławiu sami a w domu internetu również brak.
      • Gość: Vase Re: nie chciałam tego dziecka IP: *.* 15.01.03, 18:27
        Ja (nie po raz pierwszy) zgadzam sie z Aluc.My z mezem rowniez prowadzilismy bardzo towarzyskie zycie. Pierwsze dziecko chcielismy gdzies tak kolo 30 - tki. Pozniej nam sie zmienilo i po 3 mies probowania juz bylam w ciazy. Tak, ze dzidzia jak najbardziej chciana i wyczekiwana... ALE ... stylu zycia nie zmienilismy!!! Synus jezdzi z nami po prostu wszedzie! Pierwszy raz lecial samolotem jak mial 5 tygodni! Nie omijamy restauracji, pubow, znajomych.. a i wesele zaliczylismy. Na ryby, nad morze, w gory.. No wszedzie.Powiedz mi gdzie nie mozesz wziac corci. I dlaczego. Bardzo mnie to ciekawi.
        • Gość: Gosia1 Re: nie chciałam tego dziecka IP: *.* 17.01.03, 09:44
          Za każdym razem, gdy urodziłam przez jakiś czas "siedziałam" w domu. Nie wyobrażam sobie wzięcia maleńkiego dziecka do restauracji, pubu czy klubu, na wesele. Widziałam kilka razy rodziców z kilkumiesięcznymi dziećmi na głośnych imprezach, czy w zadymionych salach pubu. I było mi smutno i przykro z powodu maleństw. One nie czują się dobrze w takich miejscach. Rodzice na pewno tak, ale nie dzieciaczki. Wiadomo, że nie ma jak Ich o to zapytać, ale nie czarujmy się - mają się dobrze czuć w miejscu, gdzie jest pełno dymu? czy głośnej muzyki? (wesele, często do rana...). Szkoda, że ludzie najczęściej swoje wczesne rodzicielstwo rozpatrują pod kątem uwięzienia w domu. Przecież to tylko rok! Ten rok szczególnej ochrony, a potem wszystko jest o niebo łatwiejsze. To tak dużo??? Wymaga to aż takiego poświęcenia? Jest aż tak nie do przeżycia? Ile ja bym dała za cofnięcie czasu...Gosia
          • Gość: Aluc Re: nie chciałam tego dziecka IP: *.* 17.01.03, 18:35
            i co przez tydzien do przyjscia "pani od sprzatania" zyjesz w takim syfie????ciekawe co mysli sobie o was ta pani?tacy wyksztalceni ,niby na poziomie a brudasy.......Przeciez to jest normalne ze czlowiek po sobie sprzata,ciebie hanbi sprzatanie?nie mam tu nic przeciwko zatrudnianiu osoby do pomocy,ale sposob w jaki napisalas .......nasyfic i tak przyjdzie pani i posprzata.......
        • Gość: sawlb Re: nie chciałam tego dziecka IP: *.* 17.01.03, 21:10
          Hej Vase.:hello:,sorki,ze Cie jako krajanke podkopuje zamiast zachowac wyspiarska solidarnosc.:lol:No do night clubu bym swojej gromadki nie wziela.:lol:Chyba by sie Ci wszyscy nacpani nagle `obudzili `na nasz widok.:lol: albo pomysleli,ze to fatamorgana.:lol:Na szczescie nas tam nie ciagnie.:sol:No,ale fakt. Inne miejsca jak najbardziej.Na ryby...taaaaak,samolot-zaliczony,autokar -i owszem.:sarcastic:...wogole o czym my mowimy!!!!!!.:ouch: Mobilnosc z jednym dzieckiem to pestka!.:grin:.:sol:
    • Gość: kasiunia Re: nie chciałam tego dziecka IP: *.* 15.01.03, 18:40
      mnie też baaardzo brakuje przedporodowej aktywności. ale mam na to sposób: staram sie myśleć, że to co jest teraz to okres przejściowy. że niedługo diecko mi podrośnie i znów będę mogła a)wyjechać b)pójść na dyskotekę c)iść z mężem na kolację... a na razie trzeba wytrzymać.pozdrawiamkasia
      • Gość: Edyś Re: nie chciałam tego dziecka IP: *.* 16.01.03, 01:27
        Jakoś smutno zrobilo mi sie po przeczytaniu twojego postusmile. Siedzisz w domu, bo pogoda paskudna, albo zimno, albo leje dzidzia coraz mniej śpi coraz więcej od Ciebie oczekuje a ty masz dośc, od rana do nocy zupka, kupka spanie i karmienie a przyemności nie ma czasua czasem i ochoty, bo maluch był okropny. Nie smuć się! To co przechodzisz jest udziałem wielu mam zwłasza tych które zostały zaskoczone przez ciążę... Zanim zostałam mamą studiowałam, pracowałam i urządałam nasze mieszkanko. Nie miała czasu na nic i najbardziej bałam się uwiązania w domu, nie opieki nad dzieckiem, tylko tego siedzenia i monotoni. Może moja natura a może przypadek ( W moim bloku jest 5 mam z dziećmi poniżej 1 roku) sprawiły, że nie czuję się uwiązana choć godziny wyjśc a czasem i miejsca muszą uzględniać potrzeby kruszynki. Mało chodzimy do restauracji i zrezygnowaliśmy z kina( i tak by nie było z kim zostawić pysiaka), ale ja częto wyjeżdzam po męża do pracy ( autobusem w Warszawie) choć jadę godzinę, dużo spaeruję i odkurzyłam kontakty chyba ze wszystkimi znajomymi. jestem nadal aktywna choć troszkę inaczej nie czuję się zniewolonw racej cieszę się z tego,że mogę żyć przez jakiś czas troszkę inaczej. ( Nie wolniej, bo moja mała raczkuje :) ) Zgodzę się z Aluc dziecko to nie kula u nogi tylko tobołek który jeśli tylko ma suchą pupę i pełen brzuś to lubi i zakupy i długi spacer i inne dzieci. Ile można się patrzeć na matkę w domu i czekać na tatusia? Czas w domu to nie kara ten czas jest dla Was dla Ciebie i malucha, abyście cieszyli się sobą, ale też spojrzeli na świat inaczej. Ja juz nie mogę sie doczekać kiedy moja mała będzie na tyle duża, że pokażę jej biedronkę, rozczulę się nad bezdomnym kotkiem i nauczę robić babki z piasku. No cóz nie dałam gotowej recepty pomoralizowała a teraz sobie pójdę . Dużo radości :hello:
        • Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: nie chciałam tego dziecka IP: *.* 16.01.03, 08:50
          Mysle ze do tego o czym pisza dziewczyny, czyli o wyjazdach, pubach, wyprawach jest potrzebna zmiana myslenia, ktorej nikt za ciebie ni zalatwi. Nie wszystko w zyciu sie da zaplanowac. Planowalas dziecko pozniej, no ale masz je teraz. Teraz oczywiscie widzisz minusy sytuacji- ale z drugiej strony- i tak je w koncu planowalas, no nie? Czyli odchowasz teraz i kiedy dojdziesz do wielu w ktorym planowalas dopiero pieluchy zmieniac- dasz coreczce na kino i chata wolna :lol:Bylas kobieta aktywna- czy lubilas wyzwania? To potraktuj dziecko jak jedno wielkie wyzwanie. Kazde wyjscie jak przygode. Wiesz ile rzeczy sie moze zdarzyc w czasie wielkiej podrozy z malym dzieckiem? Gdzie bedziecie jadly? Spaly? Jak zmienicie pieluszke i gdzie? Czy ktos skomentuje zaleznosc twojego wieku a wieku dziecka/ ;) Czy dobry rodak zauwazy brak czapeczki, trzeciech spioszkow, ogolne wychudzenie itd ;)Jestem kobieta aktywna chociaz pracy unikam, platnej szczegolnie ;) Nie ma dla mnie rzeczy ktorej nie moglabym zrobic z dzeckiem. Czasami zabiera to wiecej czasu i wymaga lepszej organizacji, ale chodze na spotkania ze znajomymi, na basen, na lyzwy, do muzeow, nawet do kina ;) Marze oczywiscie zeby chociaz raz pojsc z mezem gdzies samotnie, udaje sie to ze 2 razy w roku ;) ale jeszcze 20 lat i jak pojedziemy na ten Barbados we dwoje..... albo w Bieszczady kochac sie na polonianach :lol: a na razie pozostaja marzenia i wielka przygoda pt- jak podrozowac z dziecmi i przezyc ;)
    • Gość: AgnieszkaLO Re: nie chciałam tego dziecka IP: *.* 17.01.03, 14:53
      Hmm, całkiem ciekawy temat, bo mimo, że ja matka emerytka (Piaszczura urodziłam w wieku 33 lat) bardzo chciałam swoje dziecko. Podjęłam świadomą decyzję opuszczenia Wwy iwyjazdu na tzw. prowincję, całkowicie zmieniłam tryb życia ( z pracoholika :) lunchowca, podróżnika ), kiedy maleństwo się urodziło do trzeciego m-ca jego życia było OK, a potem nagle z całą jasnością spadła na mnie wizja tego co się stało :) Ja w domu!!!! sama, nie mam czasu na książki, o wyjścich zapomniałam, zaczęłam gderać na męża, że nie opowiada co sie dzieje na świecie. Jeździłam z Małym na spacery, nad jezioro samochodem, ale to nie starczało! Potrzebowałam innych dorosłych, pomyślałam, żem za stara na dziecko :) , że trzeba było wcześniej, kiedy miałam więcej sił i kręgosłup tak nie bolał,etc. (widzisz nigdy nie jest dobra pora). I kiedy byłam u kresu sił, tak mniej więcej jak Mały był w wieku Twojego dziecka (6 m-cy) - minęło jak ręką odjął. To się zdarza. Dziecko zaczynało powoli pełzać, potem raczkować, trochę oderwało się od cyca (bo wcześniej to cały dzień z cycem w buzi). A teraz kiedy Marcin na 14 m-cy jest wprost wspaniale. Chodzi, zaśmiewa się i nie mogę się doczekać kiedy sobie pogadamy. Rośnie moja aktywność społeczna,podobniejak....brzuszek, bo tam już drugi "zniewalacz" czeka na swoją kolejkę :) !Wytrwałości! Agnieszka
    • Gość: AgnieszkaLO Re: nie chciałam tego dziecka IP: *.* 17.01.03, 14:55
      Hmm, całkiem ciekawy temat, bo mimo, że ja matka emerytka (Piaszczura urodziłam w wieku 33 lat) bardzo chciałam swoje dziecko. Podjęłam świadomą decyzję opuszczenia Wwy iwyjazdu na tzw. prowincję, całkowicie zmieniłam tryb życia ( z pracoholika :) lunchowca, podróżnika ), kiedy maleństwo się urodziło do trzeciego m-ca jego życia było OK, a potem nagle z całą jasnością spadła na mnie wizja tego co się stało :) Ja w domu!!!! sama, nie mam czasu na książki, o wyjścich zapomniałam, zaczęłam gderać na męża, że nie opowiada co sie dzieje na świecie. Jeździłam z Małym na spacery, nad jezioro samochodem, ale to nie starczało! Potrzebowałam innych dorosłych, pomyślałam, żem za stara na dziecko :) , że trzeba było wcześniej, kiedy miałam więcej sił i kręgosłup tak nie bolał,etc. (widzisz nigdy nie jest dobra pora). I kiedy byłam u kresu sił, tak mniej więcej jak Mały był w wieku Twojego dziecka (6 m-cy) - minęło jak ręką odjął. To się zdarza. Dziecko zaczynało powoli pełzać, potem raczkować, trochę oderwało się od cyca (bo wcześniej to cały dzień z cycem w buzi). A teraz kiedy Marcin na 14 m-cy jest wprost wspaniale. Chodzi, zaśmiewa się i nie mogę się doczekać kiedy sobie pogadamy. Rośnie moja aktywność społeczna,podobniejak....brzuszek, bo tam już drugi "zniewalacz" czeka na swoją kolejkę :) !Wytrwałości! Agnieszka
      • Gość: Vase Re: nie chciałam tego dziecka IP: *.* 17.01.03, 19:50
        Na weselu z Grubym bylismy tylko raz - palic mozna bylo WYLACZNIE na polu. Noi racja, troszke nas jednak ograniczyl, bo wyszlismy jako pierwsi, ok. 1 w nocy. Co do pubu czy restauracji.. coz, zawsze siedzimy w czesci dla niepalacych, (odzielonej podwojnymi drzwiami od pal). Glosnej muzyki nie ma. (W ogole w angielskich pubach sa dywany, po ktorych turlikaja sie dzieci, "suche baseny", muzyki czesto - zero, w ogrodach place zabaw, a w menu zawsze zestawy dla dzieci..) Wiadomo, ze do kina z malym nie chodzimy (jeszcze), jak chcemy wyjsc, to sobie musimy zorganizowac opiekunke na te 3 godz.A i tak najbardziej lubimy wypady na lono natury, a tu juz zadnych ograniczen nie ma! :)
        • Gość: Gosia1 Re: nie chciałam tego dziecka IP: *.* 17.01.03, 20:08
          Kurde, ale Ci dobrze...:-) Nie skojarzyłam, że mieszkasz poza krajem (naszym...). Chyba jeszcze pamiętasz jak to jest u nas? Możesz truć i prosić i błagać i zakazywać i nakazywać - a palić i tak będą przy Tobie...No i te puby! Ech, rozmarzyłam się. Naprawdę o niebo częściej wychodzilibyśmy z mężem z domu, gdyby mi tylko ktoś zagwarantował, że do domu nie wrócę znowu śmierdząc dymem...Nienawidzę tego do tego stopnia, że wolę spotkać się z przyjaciółmi w domu, z całą konsekwencją tego spotkania (czyt. zmywanie!) niż wyjść z niego do zadymionych pomieszczeń. Kiedyś zaprosiliśmy znajomego Irlandczyka do "irlandzkiego" pubu...:cry: Boże, ale wstyd...Wystrój super, no bo zaprojektowany przez rodaka, ale niestety muzyka to jakaś pomyłka - ktoś rapował, potem rockował, wrzeszczał, przeklinał, no i wszystko to ogłuszająco głośno i w kłębach dymu. Po 10 min mieliśmy dość. Wylądowaliśmy w domu narzeczonej Irlandczyka, a ja upiłam się ;) irlandzkimi drinkami (pyyyycha!). Przepraszam za zmiane tematu. :)Gosia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka