Dodaj do ulubionych

Hhmmm ... kasyno

IP: *.* 01.02.03, 14:56
Byłam wczoraj w kasynie.Pierwszy raz w życiu.Zaprosiła męża i mnie jego ciotka Ana, kobieta w wieku 68 lat, która ze swoimi siostrami jest stałą bywalczynią kasyn.Porwało mnie..... :bounce: Najbardziej ruletka, ale automaty też nie są złe.Dostaliśmy w prezencie od ciotki na początek równowartość po 500 złotych. Ciotka wcześniej tłumaczyła nam zasady niektórych hazardowych ustrojstw. Ja niewiele sluchałam, za to mój mąż był bliski robienia notatek.W kasynie podobało mi się wszystko, panowie z obsługi podchodzili do nas tak, jakbyśmy przyszli przehulać z milion dolarów. Wszyscy kłaniali się ciotce w pas, na co pęczniałam z dumy!!!!Reguł gry nie zapamiętałam i przy ruletce obstawiałam przypadkowo - mąż mnie ciągle stresował, bo mówił, że mam nad sobą panować i na co lepiej postawić. Potem mnie zostawił na chwilę, bo szedł do łazienki i zła pasa poszła za nim. Wtedy się zaczęło :hap:Efekty zabawy w kasynie są następujące:- zupełnie zgłupiałam na punkcie kasyna :)- mam strasznego kaca, bo im więcej piłam tym lepiej mi szło- nie chciałam wyjść do 4 rano mimo wielokrotnych próśb, a w końcu nawet gróźb męża- mam nowy pomysł na spędzanie choćby jednego wieczora w miesiącu [chciałabym raz w tygodniu, ale mąż zapowiedział, że wtedy na pewno się rozwiedzie i zabierze dzieci, bo zgłupiałam :lol: : od rana cały czas patrzy na mnie podejrzliwie, nawet stwierdził, że mam to w genach po ciotkach - choć to przecież jego ciotki są hazardzistkami, a nie moje :p- wygrałam dużo pieniędzy :bounce: :bounce: :bounce:Mąż od rana prowadzi ze mną "pogadanki edukacyjne" - że wygrywa się tylko pierwszy raz i to nie zawsze, bo ja miałam szczęście, a on nie wygrał nic zupełnie :( , że taki hazard to wciąga i przez niego ludzie trącą majątki i tych, których kochają, itd itp..... Nawet chce skarżyć memu tacie, który potępia takie rozrywki. Ale chyba tak naprawdę jest ze mnie bardzo dumny :love:Teraz jak na spokojnie myślę o wczorajszym wieczorze to nawet zbyt dobrze nie zapamiętałam zasad tych wszystkich "hazardów" - jak zaczął mówić mój mąż. To chyba jednak spełniła się zasada "głupi ma szczęście...." :) Nawet nie wiecie jak się z tego cieszę, tam w kasynie było trochę jak na karuzeli, gdy mama zakazała - cały czas obawa, że zaraz ktoś wejdzie i przerwie tę wspaniałą zabawę...Wygraną przyznaczymy na wakacje w egzotycznym miejscu - teraz w lutym :sol:. Jeszcze się wahamy czy sami czy z dziećmi, ale o tym wrzucę osobny post, bo ciekawa jestem Waszych opinii. Życie jest piękne :hap:ZochaPs 1.KASYNO OCZYWIŚCIE POLECAM, ale chyba z kimś, kto przystopuje w odpowiednim momencie......2.czy jest jakaś książka o hazardzie ???????????????????3.do Kachy - jeśli naprawdę miałaś babkę hazrdzistkę to jak tylko wejdziesz do kasyna poczujesz miłe mrowienie........., ja miałam chyba praprapra.... [bo nikt sie nie przyznaje, a może przeszło mi po ciotkach :)]Z.
Obserwuj wątek
    • Gość: Monika Re: Hhmmm ... kasyno IP: *.* 01.02.03, 15:02
      uważaj!!To wciąga jak narkotyki i alkohol a wyleczyć się jest o wiele trudniej. Pracowałam w kasynie jak krupierka i napatrzyłam się na takich, co raz wygrali a potem tracili wszystko, przegrywali życie..Przeczytaj "Hazard" Joanny Chmielewskiej i weź sobie do serca jej opinie na ten temat :-)Nie wierz, że są jakiekolwiek reguły, że można wygrać w ruletę stosując jakies "systemy" To mit rozsiewany przez nałogowców. Tak samo jak to, że krupier jest w stanie tak rzucić kulkę, żeby trafić w wybrany numer. Bujda na resorach, ale hazardziści lubią obwiniać pracowników kasyna o swoje porażki, bo wtedy nie muszą obwiniać samych siebie...Więc - baw się dobrze, wszystko jest dla ludzi, ale bądź czujna i przy pierwszych objawach uzaleznienia uciekaj pozdrawiamMonika
      • Gość: basiaurban Re: Hhmmm ... kasyno IP: *.* 01.02.03, 15:49
        Mój brat też poszedł kiedyś raz do kasyna. I wygrał. Spodobało mu się. Poszedł drugi raz. Fajna zabawa, a przy okazji znowy trochę grosza wleciało do kieszeni. Za trzecim razem już nie było tak wesoło, spłukał się, ale co tam następnym razem się odegram! I tak się "odgrywał", że zaczął kraść. Okradł z pieniędzy Mamę, ja za niego musiałam spłacać kredyt w banku, pieniądze firmowe-żaden problem- trochę pożyczę, nagram więcej i oddam. :gun: Tylko że jakoś nie udawało się nagrać tej forsy. W końcu podjął leczenie, ale po kilku spotkaniach stwierdził, że co mu tam jakaś głupia baba będzie truła. I znowu kasyno, znowu długi. Teraz jest już dobrze, mam nadzieję, że mu znowu palma nie odbije. Ale gdzieś w podświadomości pozostał lęk, że kiedyś znowu bratowa zadzwoni i powie, że mój brat znów "zaliczył" ksyno. Przemyśl, czy warto.Pozdrawiam :hello:Basia
    • Gość: Hermiona Re: Hhmmm ... kasyno IP: *.* 01.02.03, 15:45
      Oj,Zocha, Zocha.....;) ;) ;) Lepiej uważaj.....Jako panna chyba 10-letnia bawiłam się często z koleżanką w ruletkę - taką "dziecinną", ale całkiem porządną - i wiem, jak to wciąga, chociaż wygraną były jedynie kolorowe żetony.Grałyśmy w to całymi dniami, a ja jeszcze próbowałam zapraszać do gry znajome mojej mamy, przychodzące w odwiedziny.:)A tak nawiasem mówiąc to miałam prapradziadka, który któregoś razu wyruszył do Warszawy z kufrem pieniędzy, aby kupić duży hotel i.... nie pilnowany przez praprababcię wydał wszystko na ruletkę i aktorki. Dlatego może pozostanę przy wspomnieniach z dzieciństwa, a od prawdziwego kasyna będę trzymała się z daleka.;):hello: Monika
      • Gość: Zocha Re: Hhmmm ... kasyno IP: *.* 01.02.03, 16:04
        Dziewczyny - dziękibędę chodzić do kasyna zawsze z mężem - on mnie dopilnuje, no i pewnie tylko raz w roku.Moja mama opowidała mi przed chwilą dokładnie to samo co Wy - o tych potężnych kłopotach, które taka zabawa może sprowadzić. Będę bardzo bardzo ostrożna.Dzieki - tak sie ciesze, że znalazłam Nasze Forum.Zocha
        • Gość: guest Re: Hhmmm ... kasyno IP: *.* 01.02.03, 16:21
          a ja bym tam raz w życiu chciała przepuścić kufer pieniędzy na kasyno i inne rozrywki...hm.. na aktorów wypadałoby?Jak potrafisz utrzmać kontrolę to miłej zbawy!!!!Kasia
      • Gość: Beata32 Re: Hhmmm ... kasyno IP: *.* 03.02.03, 14:49
        Ja czuję dziwne mrowienie w palcach jak widzę jak grają w 3 karty lub 3 kubki na bazarze - więc kasyno wolę omijać z daleka - mam przeczucie, że mogłabym wpaść w nałóg na całe życie.Udanego wyjazdu na wakacje - Zocha a na przyszłość UWAŻAJ!!! myślę, że to strasznie uzależniaPozdrawiamBeata
    • Gość: guest Re: Hhmmm ... kasyno IP: *.* 01.02.03, 16:25
      Zocha - to dobrze, że masz męża, który Cię postawił na ziemi i jednak z tego kasyna wyciągnął nim przegrałaś, bo pewnie tak by się to skończyło.Korzystaj z tych pieniędzy, ale na następne nie licz i raczej postaraj się zarobić, a nie "obrabiać" kasyna ;)Myślę, że jednak jesteś trzeźwą osobą, więc raczej nie ma co się o Ciebie bać - zawsze mąż może przyprowadzić Twojego tatę, to Cię za karę do kąta na godzinę postawi :lol:Kasia:sol: No a gdzie ten post o wakacjach ???????????
    • Gość: guest Re: Hhmmm ... kasyno IP: *.* 01.02.03, 16:30
      Zocha kochana :)Dobrze,że masz męża, który w odpowiednim momencie Cie przystopuje, dobrze,ze porozmawiałaś z mamą. Mam kuzyna, który przez kasyna straciłwszystko ! Żonę, syna i pracę, zostały mu długi...tak jak,któraś z koleżanek wspomniała wszystko jst dla ludzi - byle umieć rozsądnie z tego korzystać.Pozdrawiam Cię ciepło :hello: lea
    • Gość: aronka Re: Hhmmm ... kasyno IP: *.* 01.02.03, 17:04
      Zocha, ale te dziewczyny na Ciebie wsiadły! :hot: Dużo racji mają, to pewne. Ale wiesz, podziwiam Cię, że się odważyłaś. Ja to bym się bała, że mnie totalnie wciągnie, a że mam tzw. "słabą silną wolę" ;) to lepiej nie zaczynać. M. in. z tego powodu nigdy w życiu nie spróbowałam papierosów... :ouch: Zresztą widzę, jak wciągnął mnie internet. To jest silniejsze ode mnie... ;)Co do hazardu, to moja ukochana Babcia ostrzegała: "Pamiętaj, żeby tylko nie pił i w karty nie grał!". Dziadek był namiętnym karciarzem. Kiedyś przegrał w karty obrazek jednego z Kossaków, który podarował mu sam autor (takie dziadek miał znajomości...). Zocha, ciesz się z tego, co wygrałaś, gratulacje! :jap: I oczywiście bądź czujna! Wszystko z umiarem. A jeśli chodzi o wakacje, to z dziećmi! :bounce: Mimo wszystko, choć rozumiem Cię doskonale.Pozdrawiam! :hello:
    • Gość: guest Re: Hhmmm ... kasyno IP: *.* 01.02.03, 18:23
      Zochabardzo ci zazdroszcze tego kasyna. Tez bym chciała wygrac pieniądze.Nigdy w kasynie nie byłam, ale trochę mnie przeraziły posty dziewczyn :( . Mam nadzieje, że nie wpadniesz w szpony nałogu.Agnieszka A.
      • Gość: akacha Re: Hhmmm ... kasyno IP: *.* 01.02.03, 19:13
        hmmmmmmmm Zocha :) wspaniale to opisałas ;)poczułam się jakbym tam była z Tobą.Tak jak Aronka mam obawę co do swojej silnej woli ;) więc postaram się pozostać prze twoim opisie, choć kto wie... jakby znalazła się jakaś ciocia i tez dałaby 500 zł mnie i mężowi hmmm :) napewno nie odmówilibyśmy.A tak na poważnie - to co nam daje w życiu radość, stosujmy, byle z umiarem. myślę że ten raz do roku w sam raz. Wspaniale by było odnajdywać tu twoje posty zawsze pod koniec stycznia lub na początku lutego z informacją: byłam w kasynie - wyjeżdżam na wczasy!!!!!!!pozdrawiamakacha
        • Gość: guest Re: Hhmmm ... kasyno IP: *.* 02.02.03, 15:26
          Faktycznie - prawie wszyscy tu na Zochę naskoczyli, ale z tego co ona pisze to niezupełnie słusznie. Ja też uwielbiam kasyno, chodze regularnie, ale gram o niezbyt wiele. Wygrana-przegrana, wygrana-przegrana i tak wkółko na zmiane, czasem dłuższe te okresy przegranych.Nie oczekuje od kasyna, że da mi gwiazdke z nieba, nie musze na siłę wygrać. Lubie to jednak jako rozrywke i nie zrezygnuje.Nie zaprzecze - hazadr może stac sie nałogiem, az tak daleko ze trzeba go leczyć. Pilnuje sie wiec Zocha, ale jednak w kasynie baw sie dobrzeLipa
    • Gość: Renata27 Re: Hhmmm ... kasyno IP: *.* 02.02.03, 16:05
      Zocha,zgadzam się z dziewczynami, opisałaś to tak, że poczułam się prawie tak, jak rok temu, kiedy cuś tam wygrałam. Poszłyśmy z koleżankami do Forum w Krakowie. Chyba za mało się odegrałam, chyba nieco więcej przegrałam wcześniej. Ale bylo miło! Z wrazenia nie wymieniłam żetonu na kesz i poszłam z nim do domu...Zyczę udanego wyjazdu w lutym.A z innej beczki, to muszę wspomnieć o Madzi, mojej koleżance. Powiedzmy, że od hazardu ochroniło ją jedynie urodzenie Olivera, chociaż nie do końca, bowiem niecały miesiąc temu miała być u mnie (żeby mi pomoc przy pierwszej kąpieli Gabrysi), umówiłyśmy się że bedzie o 17.00. Po 18.00 nadjechała, i co słyszę?:"Renia, wiem ,że powiesz że jestem nienormalna ale znów pojechałam do kasyna, wziełam 50 zł, potem z bankomatu calą kasę z wychowawczego, która dziś wpłynęła - też przegrałam. Sebastian (mąż) mnie wyrzuci z domu napewno... (no... myślę, że wybaczyłby), błagam Cię, pożycz mi". Nie raz tak było.Ale dawniej tez było "wesoło". Na przykład - jeszcze nie mieli Oliwerka - Magda budzi Sebastiana o 2 w nocy, i mówi: Sebastian, śniło mi sie że byliśmy w kasynie, obstawiliśmy ... zł na liczbe ... i wygraliśmy dużo kasy. Jest zima, ale szybko ustalają, że jadą do kasyna, ubierają się, schodzą do auta, stary diesel - nie odpalił - wracają do mieszkania, ale ... jednak sobie nie darują - wsiadają do taksówki i jadą. Nie pamiętam jak im wtedy poszło, ale raz wygrali ponad 2 tys, ale przegrali tez wiele.:hello: Renata
    • Gość: Kasia_M Re: Hhmmm ... kasyno IP: *.* 02.02.03, 18:09
      a ja uważam że wszystko jest dla ludzi - oczywiście pomijam kwestię uzaleznionych hazardzistów przegrywających całe majątki swoje i własnych dzieci - ale jeśli ktoś się czuje na siłach że pójdzie w gronie znajomych raz na pół roku w formie zabawy nawet przegra 50 czy 100 zł i spędzi miło wieczór nie robiłabym z tego całej hecy oczywiście mówię to z perspektywy osoby która w kasynie bywa raz na długi czas i świetnie się bawioczywiście tez znam ludzi którzy wciągneli się do tego stopnia, ze przestali pracować i wygrane traktują jako swoje zarobki a przegrane no cóż.....:(więc powodzenia jeśli masz zamiar kasyno traktować jako relaks czy zabawę - a faktycznie daj sobie spokój jeśli czujesz, węszych i "wiesz" że wygrasz wielkie pieniądze załatwiające wszelkie kłopotyaha - co do tych krupierów (do Moniki)- najlepsi trafiają faktycznie nie w konkrentą liczbę ale w czwórkę (czyli 4 koło siebie) bez problemu , widziałam to nie raz a poza tym mąż koleżanki jest krupieremsmilepozdrawiamKasia
    • wargez Re: Hhmmm ... kasyno 27.03.15, 12:34
      Przed grą w kasynie nawet tą online warto trochę poczytać tutaj na temat uzależnień od hazardu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka